Reklama

Niedziela Częstochowska

Rozpoczął się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan w Częstochowie

2014-01-18 21:06

[ TEMATY ]

ekumenizm

Ks. Mariusz Frukacz

„Zgromadziła nas dzisiaj miłość Chrystusa, który nie jest podzielony. Nasze grzechy jednak są przyczyną podziału” - mówił abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który wieczorem 18 stycznia przewodniczył Mszy św. w kościele rektorackim pw. Najświętszego Imienia Maryi w Częstochowie. Eucharystia rozpoczęła obchody Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan.

- Z braterską życzliwością i zrozumieniem pielgrzymujemy razem i poznajemy siebie nawzajem - mówił na początku Mszy św. ks. dr Jarosław Grabowski, dyrektor Referatu Dialogu Ekumenicznego, międzyreligijnego, z niewierzącymi Kurii Metropolitalnej w Częstochowie.

W homilii abp Depo podkreślił, że „dar modlitwy jest naszą powinnością, abyśmy stanowili jedno”. - Przez dar modlitwy rozumiemy naszą odpowiedzialność za siebie - mówi abp Depo.

Reklama

Metropolita częstochowski zwrócił uwagę, że „żyjemy w świecie, w którym usiłuje się stworzyć wrażenie, że wszystko jest względne”. - Także mówi się, że wartości chrześcijańskie zależą od sytuacji - podkreślił metropolita częstochowski i dodał, że „przykładem jest nie tyle debata, co wojna światopoglądowa dotycząca gender”.

„Otwórzmy się na Ducha Świętego. Nie poddawajmy się mentalności powierzchownej pseudoreligijności, która mówi, że szuka człowieka pozbawiając Boga miejsca w ludzkim sercu i życiu” - kontynuował metropolita częstochowski.

Abp Depo przypomniał, że „jesteśmy wezwani przez Boga do nowego życia”. - Nasze życie toczy się w Chrystusie. Ta nowość życia nie jest utopią, ale jest rzeczywistością - mówił abp Depo i zaapelował, by „każdy poprzez wiarę dopisał własną historię jako świadectwo dla innych” i za bł. Janem Pawłem II podkreślił, że „nasze chrześcijańskie wspólnoty winny stawać się prawdziwymi «szkołami» modlitwy”.

We wspólnej modlitwie wzięli udział m.in. przedstawiciele różnych Kościołów chrześcijańskich: ks. mitrat Mirosław Drabiuk, proboszcz parafii prawosławnej pw. Cudotwórczej Częstochowskiej Ikony Matki Boskiej, ks. Adam Glajcar, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Częstochowie, ks. Tadeusz Ł. Ratajczyk proboszcz Starokatolickiej Parafii Mariawitów w Gniazdowie k. Koziegłów.

W modlitwie wzięli również udział klerycy Wyższego Seminarium Duchownego archidiecezji częstochowskiej i diecezji sosnowieckiej. Uczestnicy modlitwy modlili się m. in. o zdrowie dla bp. Tadeusza Szurmana biskupa diecezji katowickiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego.

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan w Częstochowie obchodzony jest pod hasłem: Czyż Chrystus jest podzielony? (1 Kor 1,1-17), w dniach 18-25 stycznia. Częstochowskim obchodom tygodnia ekumenicznego towarzyszą również słowa papieża Franciszka: „Szukanie dróg jedności staje się pilne”. W ramach obchodów Tygodnia ekumeniczne nabożeństwo Słowa Bożego odbędzie się 19 stycznia o godz. 17 w kościele rzymskokatolickim pw. Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej w Częstochowie, podczas którego kazanie wygłosi ks. mitrat Mirosław Drabiuk, proboszcz parafii prawosławnej.

Ważnym punktem tygodnia ekumenicznego będzie panel dyskusyjny nt. „Ekumenizm - dlaczego i po co? Odpowiedź katolika, prawosławnego i ewangelika”, który odbędzie się 21 stycznia o godz. 11. 30 w auli Wydziału Nauk Społecznych Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, (ul. Zbierskiego 2/4).

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan zakończy ekumeniczne kolędowanie, w kościele ewangelicko-augsburskim 25 stycznia o godz. 18.

Działalność ekumeniczna w archidiecezji częstochowskiej skierowana jest głównie do Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej, która jest częścią międzynarodowego ruchu ekumenicznego. Należą do niej: parafia prawosławna, wznosząca swoją świątynię pw. Cudotwórczej Częstochowskiej Ikony Matki Boskiej, której przewodzi ks. mitrat Mirosław Drabiuk. W Częstochowie jest parafia ewangelicko-augsburska, której proboszczem jest ks. Adam Glajcar, krajowy ewangelicki kapelan strażaków. Istnieje też parafia polskokatolicka.

W Gniazdowie k. Koziegłów znajduje się Starokatolicka Parafia Mariawitów, istniejąca od 1906 r., której proboszczem jest ks. Tadeusz Ł. Ratajczyk. W Kleszczowie jest parafia ewangelicko-reformowana, której administratorem jest ks. radca Krzysztof Góral. W Częstochowie znajduje się także zbór Chrześcijan Baptystów. Spośród wspólnot nie należących do Polskiej Rady Ekumenicznej wymienić należy Kościół Adwentystów Dnia Siódmego, który działa na terenie Częstochowy, Zawiercia, Myszkowa i Wielunia, Zbór Hosanna Kościoła Zielonoświątkowego w Częstochowie oraz Kościół Wolnych Chrześcijan.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu: jedności chrześcijan potrzebuje cały współczesny świat

2020-01-18 11:55

[ TEMATY ]

ekumenizm

bp Krzysztof Nitkiewicz

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

Artur Stelmasiak

Jedności chrześcijan potrzebuje nie tylko Kościół Chrystusowy, lecz cały współczesny świat - podkreśla w rozmowie z KAI bp Krzysztof Nitkiewicz, przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu. Jego zdaniem brakuje świadomości ekumenicznej, a jej wzmacnianie jest zadaniem całego Kościoła, w tym świeckich. Przestrzega jednocześnie, by w dialogu ekumenicznym unikać dróg na skróty i uprawiania ekumenizmu na pokaz. W związku z rozpoczynającym się dziś Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan przypominamy opublikowany przed tygodniem wywiad z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem.

Tomasz Królak (KAI): Tegoroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan obchodzony będzie w Kościele pod hasłem „Życzliwi bądźmy”. Jak tę zachętę powinniśmy odczytywać w polskich realiach?

- Warto wspomnieć, że autorami materiałów na tegoroczny tydzień modlitw o jedność, a więc i wspomnianego hasła zaczerpniętego z Dziejów Apostolskich, są mieszkańcy Malty. A Malta, podobnie jak Polska, jest krajem w zdecydowanej większości katolickim. Leży na skrzyżowaniu szlaków morskich, dlatego w swojej historii miała wielu gości i przybyszów, poczynając od świętego Pawła, który uratował się u jej brzegów i został życzliwie przyjęty przez mieszkańców wyspy. Później ci mieszkańcy, już chrześcijanie, katolicy przyjmowali pod swoją opiekę i prawosławnych i wiernych Kościołów protestanckich.

Kiedy bierzemy do ręki materiały przygotowane przez Maltańczyków, ludzi należących do różnych Kościołów, to można powiedzieć, że oni podpowiadają nam, co możemy uczynić jeszcze w Polsce, bo sytuacja jest bardzo podobna.

Co do słowa życzliwość, zawartego w haśle tegorocznych obchodów, powinniśmy, jak zachęca program Tygodnia Ekumenicznego, wyrzucić ładunek za burtę, odsunąć to wszystko, co jest ciężarem w relacjach międzyludzkich: zawiść, zazdrość, złość, uprzedzenia, nietolerancję. Myślę, że w sercu każdego z nas jest tego dużo. W odniesieniach między nami, Polakami, te negatywne uczucia, niestety, dają o sobie znać i zatruwają relacje. Jest to jeszcze bardziej widoczne wobec osób, które wyznają credo w inny sposób lub inaczej się modlą.

Musimy więc usunąć uprzedzenie i prosić Chrystusa, aby ukazał nam swoje światło i swoją drogę, którą mamy wspólnie podążać. Bo naszym zadaniem jest podążanie razem drogami zbawienia ze świadomością, że pod opieką Chrystusa nie zginiemy. Nie trzeba się bać, że różnice, które są między nami stanowią mur, którego nie da się usunąć. Wszystko można pokonać!

Bardzo podoba mi się hasło ostatniego dnia obchodów Tygodnia Ekumenicznego: "Przyjmij i daj". Trzeba przyjąć to, co inni nam ofiarują - nie chodzi przy tym jedynie o wartości materialne lecz o świadectwo wiary: prawosławnych, protestantów, anglikanów czy przedstawicieli tzw. wolnych Kościołów, z którymi dziś wchodzimy w dialog. Musimy przypatrywać się ich świadectwu wiary, bo ono też jest ważne i cenne. My tymczasem zaoferujmy im nasze świadectwo. Myśląc i postępując w taki sposób umocnimy się nawzajem duchowo, ożywimy nasze człowieczeństwo i może nastąpi jakiś przełom, chociażby mały krok do przodu we wzajemnych relacjach.

KAI: Czekając na te przełomy warto zapytać, co dialog ekumeniczny przyniósł do tej pory? Czy jesteśmy - chrześcijanie różnych Kościołów - rzeczywiście bliżej siebie? Bo do widzialnej jedności wszystkich chrześcijan jest chyba jeszcze daleko...

- Jeśli spojrzymy, jak wyglądały nasze relacje jeszcze 50 lat temu, przed Soborem Watykańskim II, to zobaczymy, że były i ekskomuniki i rozmaite zakazy i wzajemna wrogość. Niewątpliwie Sobór stał się przełomem, dzięki zaangażowaniu dwóch papieży św. Jana XXIII i św. Pawła VI oraz wielu innych osób, w tym również z Kościołów niekatolickich, które pełniły rolę obserwatorów. Od tego czasu pokonaliśmy ogromną drogę. Niektórzy mają pewnie inne zdanie, może nie widzą całości przemian...

Kiedy rozmawiam z młodymi ludźmi, którzy krytykują Sobór, nie znając realiów przedsoborowych, łapię się czasami za głowę, bo oni nie zdają sobie zupełnie sprawy z tego, jak wiele zmieniło się na lepsze. Oczywiście, my katolicy - podkreślał to i św. Jan Paweł II i Benedykt XVI, a dziś powtarza Franciszek - dążymy do jedności widzialnej, która wyraża się w jedności wiary, sakramentów, hierarchii. Może się wydawać, że droga do niej jest jeszcze długa i niepewna. Zresztą to Duch Święty jest sprawcą jedności, a nie my. Ale powinniśmy zaufać Bogu i, jak mówi papież Franciszek, nie rezygnując z własnej tożsamości, iść dalej razem, próbując budować jedność na różnych frontach i nigdy się nie zniechęcać. Bóg nas zaprasza do współpracy w budowaniu jedności, dlatego bardziej musimy ufać Bogu niż własnym siłom.

KAI: A jak ocenia Ksiądz Biskup stan świadomości ekumenicznej w Polsce, zwłaszcza wśród katolików, którzy przecież dominują? Środowiskom zaangażowanym w dialog między Kościołami jest do siebie bliżej - choćby poprzez świadomość tego, co ich łączy - ale czy zwykłym chrześcijanom także?

- Podczas któregoś z zebrań Zespołu KEP i Polskiej Rady Ekumenicznej narzekałem, że nie ma w naszym kraju wielkiego zainteresowania ekumenizmem, także Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan. Zaczynając zresztą od księży, bo katolickich duchownych, którzy włączają się w obchody tego wydarzenia nie ma niestety zbyt wielu. Pamiętam, że ówczesny przewodniczący PRE, świętej pamięci prawosławny arcybiskup Jeremiasz powiedział coś takiego: ludzie są tacy zapracowani, zabiegani, zmęczeni, mają tyle spraw na głowie i być może, po prostu, nie uświadamiają sobie potrzeby modlitwy o jedność. Myślę, że miał dużo racji, bo człowiek współczesny jest zajęty milionem różnych spraw, zaniedbuje nawet swoje życie religijne. Spójrzmy chociażby na statystyki dotyczące liczb ludzi chodzących regularnie na niedzielną Mszę św., a cóż dopiero Tydzień Ekumeniczny i wspólna modlitwa z chrześcijanami innych Kościołów.

Tak, brakuje nam świadomości ekumenicznej. Jej wzmacnianie jest zadaniem całego Kościoła, w tym świeckich zaangażowanych w różnych ruchach i stowarzyszeniach katolickich, w katechezie. Mamy przecież, dzięki Bogu, takie osoby. Świeccy są wielkim wsparciem dla kapłanów, którzy są często zajęci nie tylko duszpasterstwem ale np. remontami. Nawet jeśli ktoś powie: księże proboszczu, mamy teraz Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, może byśmy coś zrobili z tej okazji, jakieś nabożeństwo, spotkanie, itd. - to będzie jego wkład w dzieło budowania jedności, zaczynając oczywiście od osobistej modlitwy.

Chciałbym, aby świadomość ekumeniczna wzrastała w Ludzie Bożym, bo jedności nie możemy narzucić. Ilekroć w historii była ona narzucana siłą, gdy pojawiała się np. jakaś herezja czy inna okoliczność zagrażająca wspólnocie, tyle razy kończyło się to jeszcze większymi podziałami.

Dzisiaj największym problemem jest obojętność, po prostu obojętność. Tymczasem jedności chrześcijan potrzebuje nie tylko Kościół Chrystusowy, lecz cały współczesny świat.

KAI: Zaangażowanie w dialog ekumeniczny niesie i tę wartość, że wzmacnia świadomości własnej wiary...

- Różnie z tym bywa, o czym przekonałem się jeszcze w okresie pracy w Rzymie. Istnieje chociażby poważne niebezpieczeństwo synkretyzmu religijnego. Jeśli człowiek nie posiada solidnej formacji duchowej, teologicznej to może łatwo w ten synkretyzm popaść. Bardzo ważna jest zatem świadomość tego, kim jestem a więc: najpierw umacniam moją tożsamość religijną, a następnie rozmawiamy ze sobą. Tak to powinno wyglądać. Czasami zdarzają się niestety różnego rodzaju eksperymenty ekumeniczne, które mają jakoby skrócić dystans. Jednak takie działania niczemu dobremu nie służą, wręcz przeciwnie - wprowadzają zamieszanie. Znam przypadki księży, którzy obok imienia papieża i własnego biskupa, wymieniają w kanonie Mszy św. imiona zwierzchników innych Kościołów. Przecież nie mamy prawa modyfikować Mszału zatwierdzonego autorytetem papieża, który tego nie przewiduje. Albo np. wprowadzanie interkomunii według własnego widzimisię, chociaż Kodeks Prawa Kanonicznego mówi jasno co można, a czego nie.

Inną bolączką jest uprawianie ekumenizmu na pokaz i celebrowanie samego siebie, własnej otwartości, zmysłu organizacyjnego, czy geniuszu. Tymczasem mamy oddawać cześć Panu Bogu i być jedno w Jego imię, a nie budować jedność wokół siebie. Ekumenizm musi być chrystocentryczny i mieć przełożenie na codzienne życie.

Pochodzę z Białegostoku. Na Podlasiu ekumenizm jest budowany codziennie, bo ludzie z różnych Kościołów żyją i pracują obok siebie. Czasami obawiam się, że na tych obszarach Polski, gdzie panuje praktycznie wyznaniowy monolit, jesteśmy albo ekumenicznie obojętni, albo robimy różne ekumeniczne fajerwerki, które szybko gasną.

KAI: Centralne nabożeństwo ekumeniczne, które odbędzie się 23 stycznia w Warszawie sprawowane będzie w 20. rocznicę podpisania przez Kościół katolicki oraz Kościoły zrzeszone w Polskiej radzie Ekumenicznej, deklaracji o wzajemnym uznaniu chrztu. Tak więc, jakkolwiek droga do pełnej jedności Kościoła jest zapewne jeszcze długa, to są na tej drodze także ważne znaki nadziei, o których warto przypominać.

- Zgadzam się. Musimy w tym roku głośno przypominać o deklaracji dotyczącej chrztu. Pamiętam, że przywoływano ją podczas obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski, kiedy w Poznaniu, była czytana przez przedstawicieli Kościołów, które ją podpisały. Rozmawiałem później z młodymi, którzy nie bardzo wiedzieli jaki to miało cel. Nie uświadamiali sobie po prostu znaczenie tego dokumentu. Musimy więc ciągle deklarację o chrzcie przypominać, mówić o niej, budując wokół niej wzajemne relacje.

Kolejną okazją do wzmacniania jedności stanowi Biblia ekumeniczna, która jest dziełem wielu Kościołów. Oczywiście, poszczególne wyznania mają własne tłumaczenia, używane w swoich liturgiach i nie możemy od nich odejść, bo taki tekst wymaga różnych zatwierdzeń i aprobaty. Niemniej, na wspólnych spotkaniach warto z tej Biblii korzystać. Czytana zaś w zaciszu własnego domu może być ona źródłem niejednego odkrycia, cennej refleksji.

Niestety, za mało osób wie, że ta Biblia ekumeniczna istnieje. Musimy więc popularyzować to dzieło. A także mówić o wszystkim, czego wspólnie już dokonaliśmy i starać się zrozumieć, czego jeszcze Pan Bóg od nas oczekuje na polu kontaktów między Kościołami.

CZYTAJ DALEJ

Kolęda

Termin calendae w starożytnym Rzymie oznaczał pierwszy dzień miesiąca. Najbardziej zaś uroczyście obchodzono calendae styczniowe (festum Calendarium), które rozpoczynały nowy rok. Wtedy to odwiedzano się po domach, obdarowywano podarkami i składano sobie życzenia. Podobnie czyniono w całej Europie w wiekach późniejszych, łącząc już ów zwyczaj ściśle ze świętami Bożego Narodzenia.
Tymczasem w Polsce dawnej 1 stycznia kapłani rozpoczynali odwiedziny duszpasterskie, które określano właśnie mianem kolędy. Trwała ona do 2 lutego - Święta Ofiarowania Pańskiego (Matki Bożej Gromnicznej). Najdawniejsza wzmianka o tej praktyce pochodzi z 1607 r. Wtedy to na synodzie prowincjonalnym w Piotrkowie polecono, aby plebani według starożytnego zwyczaju nawiedzali swoich wiernych po domach, uczyli ich pacierza, prawd wiary i by wchodzili w szczegóły życia, czy jest ono prawdziwie chrześcijańskie. Polecano także, by strapionych pocieszali, a ubogich wspomagali. Z kolei synod chełmski (1624 r.) zachęcał, aby proboszczowie spisywali swoich parafian i zachęcali do częstego korzystania z sakramentów. Owa wizyta miała wpłynąć na ożywienie życia religijnego i moralnego parafii.
Dla wielu rodzin kolęda jest bardzo ważnym wydarzeniem. Już od samego rana trwają w mieszkaniach przygotowania do przyjęcia kapłana. Wizyta duszpasterza jest doskonałą okazją do wspólnej modlitwy, do wyproszenia Bożego błogosławieństwa dla domowników, ale także okazją do szczerej rozmowy.
Jak należy przeżyć wizytę duszpasterską kapłana? Przede wszystkim należy się przygotować duchowo. Najlepiej uczynimy to, przystępując w czasie świąt do Komunii św., a także biorąc czynny udział w modlitwie. Nie wolno też zapomnieć o zewnętrznym przygotowaniu samego miejsca spotkania. Stół należy nakryć białym obrusem, postawić na nim krzyż, zapalone świeczki, Pismo Święte i wodę święconą. Przy tak przygotowanym stole winna zgromadzić się cała rodzina. Obrzęd kolędy nie jest wcale skomplikowany i na pewno sprzyja serdecznemu spotkaniu duszpasterza ze swoimi parafianami. Z jednej strony kapłan ma doskonałą okazję nie tylko poznać swoich wiernych, ale i wgłębić się w ich konkretną sytuację życiową, poznać jej radości, smutki i wyjść naprzeciw z konkretnym działaniem. Z drugiej strony i parafianie mają możliwość bliżej zainteresować się życiem parafii - życiem wspólnoty lokalnego Kościoła.
Jak wygląda kolęda? Zgodnie z wielowiekową tradycją kolęda w Polsce ma następujący przebieg: przed wejściem (bądź w trakcie wchodzenia) do mieszkania (domu) ministranci wraz z domownikami śpiewają kolędę, a w tym czasie jeden z chłopców kreśli na drzwiach napis: C + M + B + bieżący rok, co oznacza: Christus manisionem benedicat ("Niech Chrystus mieszkanie błogosławi"). Następnie kapłan wchodzi do mieszkania i pozdrawia obecnych słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!" (odpowiadamy: "Na wieki wieków. Amen"). Kapłan może również zacząć od słów: "Pokój temu domowi" (tym razem odpowiemy: "I wszystkim jego mieszkańcom"). Następnie wszyscy - jak jedna rodzina, zgromadzona przy jednym stole odmawiają modlitwę, którą nauczył nas Jezus Chrystus (tzn. Ojcze nasz). Po niej kapłan, wypraszając Boże błogosławieństwo dla domowników, modli się następującymi lub podobnymi słowami: "Pobłogosław + Panie, Boże Wszechmogący, to mieszkanie (ten dom), aby w nim trwały: zdrowie i czystość, dobroć i łagodność oraz wierność w wypełnianiu Twoich przykazań; aby zawsze składano Ci dzięki. A błogosławieństwo Twoje niech pozostanie na tym miejscu i nad jego mieszkańcami teraz i na zawsze. Amen". Po czym następuje końcowe błogosławieństwo: "Niech to mieszkanie i wszystkich w nim mieszkających błogosławi Bóg Ojciec i Syn + i Duch Święty. Amen". Pięknym zwyczajem jest, gdy duszpasterz teraz weźmie ze stołu krzyż stanowiący własność rodziny i poda każdemu do ucałowania. Po tym dopiero kropi mieszkanie i domowników wodą święconą i stosownie do potrzeby duszpasterskiej nawiązuje rozmowę, której zawsze powinna towarzyszyć roztropność, delikatność i chrześcijańska zasada miłości.

CZYTAJ DALEJ

Akcja Katolicka apeluje do wicepremiera Gowina ws. prof. Ewy Budzyńskiej

2020-01-18 12:00

[ TEMATY ]

Akcja Katolicka

Gowin Jarosław

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Wicepremier Jarosław Gowin, minister nauki i szkolnictwa wyższego, jest przekonany o tym, że Konstytucja dla nauki to wielka szansa dla polskich uczelni wyższych

Zarzuty wobec prof. Ewy Budzyńskiej, wpisują się kampanię zastraszania wykładowców akademickich, którzy podejmują intelektualną i rzeczową polemikę z tezami ideologii gender, promowanymi przez środowiska LGBTQ - stwierdza prezes Akcji Katolickiej Urszula Furtak. W liście do wicepremiera i Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, prezes Akcji Katolickiej domaga się podjęcia działań na rzecz przywrócenia wiarygodności uniwersytetom.

Uniwersytet Śląski w Katowicach prowadzi wobec prof. Budzyńskiej postępowanie dyscyplinarne w związku z oskarżeniami o nietolerancję i homofobię.

Publikujemy udostępniony KAI list Pani Prezes Akcji Katolickiej do Wiceprezesa Rady Ministrów Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Jarosława Adama Gowina:

Akcja Katolicka w Polsce staje w obronie Profesor Ewy Budzyńskiej, w związku z rzucanymi na nią kalumniami i wszczętym postępowaniem dyscyplinarnym. Domagamy się tym samym przywrócenia wiarygodności Uniwersytetom, w perspektywie prawdy i wolności, z argumentami rzetelnych badań naukowych a nie wprowadzania na nie zamętu i odzierania z godności kadry profesorskiej.

Ewa Budzyńska polska socjolog, jest doktorem habilitowanym nauk humanistycznych, profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Specjalizacja naukowa Profesor Budzyńskiej obejmuje m.in. zagadnienia z zakresu socjologii rodziny i socjologii moralności. Niniejsze kwestie od dwudziestu ośmiu wykłada, jako nauczyciel akademicki. Efekt pracy naukowej Profesor Budzyńskiej imponuje. Jej publikacje i artykuły są wydawane i drukowane w wielu cenionych polskich i zagranicznych czasopismach. Wiedza, merytoryczne przygotowanie, sumienność, rzetelność i skuteczność, to przymioty Profesor, które zaowocowały wykonaniem licznych ekspertyz dla organów samorządowych i organizacji „trzeciego sektora”. Warto zwrócić uwagę, że kompetencje Profesor Budzyńskiej zostały wykorzystane również w szeregu działań Prezydenta Miasta Katowic, czy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.

Akcja Katolicka w Polsce jest zaniepokojona faktem wszczęcia postępowania dyscyplinarnego i żądania kary nagany, jakiej zażądał dla Pani Profesor Budzyńskiej, Uniwersytecki rzecznik dyscyplinarny prof. Wojciech Popiołek. Żądanie dyscyplinarnej kary nagany, po skardze studentów pro-LGBT, w której zarzucono Profesor Budzyńskiej nachalność w zakresie przekazywania słuchaczom „ideologii anti-choice, poglądów homofobicznych, antysemityzmu, dyskryminacji wyznaniowej, informacji niezgodnych ze współczesną wiedzą naukową oraz promowanie poglądów radykalno-katolickich”, jest wielce krzywdzące.

Propagowana przez Panią Profesor a przywołana w opinii studentów pro-LGBT „ideologia”, to przede wszystkim: określanie osoby w prenatalnej fazie rozwoju dzieckiem, czy definiowanie rodziny zgodnie z artykułem 18 Konstytucji RP, jako podstawowej i naturalnej komórki społecznej, rozumianej jako związek kobiety i mężczyzny. Jak informuje Instytut na Rzecz Obrony Kultury Prawnej „Ordo Iuris”, w niniejszym przypadku: „Nie do przyjęcia okazało się także zaprezentowanie publikowanych w prasie naukowej wyników badań na temat skutków wychowywania dzieci przez osoby pozostające w relacjach homoseksualnych”.

Szanowny Panie Ministrze,

w dobie promowania na uczelniach pluralizmu naukowego, tolerancji oraz dialogu, z dużym niepokojem przyjmujemy działania władz Uniwersytetu Śląskiego względem dr hab. Ewy Budzyńskiej, dotyczących przeprowadzonego wykładu z tematem: „Międzypokoleniowe więzi w rodzinach światowych”. Przypominamy jednocześnie, że według doniesień prasowych celem zajęć było: „zapoznanie uczestników z rodziną, jako elementem struktury społecznej oraz przedstawienie, jakie formy przyjmowała ona na przestrzeni wieków w zależności od kształtującej ją kultury czy religii”.

Zadziwia fakt, że społeczność studencka pro-LGBT, nie zgłosiła zastrzeżeń w zakresie przekazywanych treści, co do kwestii odmienności kulturowych rodzin wyznawców judaizmu, islamu czy hinduizmu. Po zajęciach dotyczących rodziny w kontekście jedynie nauki chrześcijańskiej grupa studentów złożyła do władz uczelni skargę na Profesor.

Przez wiele lat żyliśmy w epoce kształtowanej przez ideologię marksistowską, która rugowała z uczelni fundamentalne zasady konstytuujące idę uniwersytetu. W miejsce dialogu pluralizmu naukowego, tolerancji i dialogu, wprowadzono wówczas „jedynie słuszną linię partii i jej pseudonaukową ideologię”. Czy dziś, w XXI wieku, nie jesteśmy przypadkiem świadkami testowania i „siłowego” wprowadzania w życie na polskich uniwersytetach zasad tzw. „tolerancji represywnej”, którą opracował ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse?

Podzielając opinię profesora Wojciecha Świątkiewicza, który w odniesieniu do zaistniałej sytuacji wyraźnie wyartykułował, że: „Studenci mają prawo wyrażać swoje opinie i oceny faktów, wyników badań naukowych czy konstytucyjnych zapisów. Nie można jednak tych samych praw odmawiać również profesorom”. Wszystko wskazuje, że podobnie jak w przypadku postępowania dyscyplinarnego i zawieszenia we wrześniu 2019 r. Profesora Aleksandra Nalaskowskiego, inkryminacje stawiane obecnie Profesor Budzyńskiej, wpisują się kampanię na rzecz zastraszania wykładowców akademickich, którzy podejmują intelektualną i rzeczową polemikę z tezami ideologii gender, promowanymi przez środowiska LGBTQ.

Żywimy nadzieję, nie tylko na zainteresowanie Szanownego Pana Ministra sprawą naruszenia dóbr osobistych i dorobku naukowego Profesor Ewy Budzyńskiej, ale przede wszystkim, liczymy na podjęcie wysiłku, zmierzającego w kierunku przywrócenia wiarygodności Uniwersytetom, jako miejscach, w których pracuje się na rzecz społeczeństwa i całej kultury, w perspektywie prawdy i wolności, obszaru w zakresie prawa naturalnego i badań naukowych.

Z wyrazami szacunku

Urszula Furtak

prezes Akcji Katolickiej w Polsce

Warszawa, 17 stycznia 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję