Reklama

Sprawy wagi światowej

Czy islam można pogodzić z demokracją? (2)

Z o. prof. Samirem Khalilem Samirem SJ rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 8/2005

Włodzimierz Rędzioch
O. prof. Samir Khalil Samir SJ

W „Niedzieli” nr 7 z 13 lutego br. opublikowaliśmy pierwszą część rozmowy zatytułowanej: „Czy islam można pogodzić z demokracją?”, którą Włodzimierz Rędzioch przeprowadził z o. prof. Samirem Khalilem Samirem, egipskim jezuitą. O. Samir odpowiedział na istotne pytania dotyczące muzułmańskiego państwa religijnego, możliwości pogodzenia tradycji islamskiej z demokracją, uwspółcześnienia interpretacji zasad Koranu.
Obecnie publikujemy drugą i ostatnią część wywiadu Włodzimierza Rędziocha, który podnosi problemy niezwykle istotne w obliczu nasilającej się konfrontacji cywilizacji chrześcijańskiej z islamską.

Włodzimierz Rędzioch: - Fareed Zakaria, wydawca „Newsweek International”, w swej słynnej książce „The Future of Freedom: Illiberal Democracy at Home and Abroad” pisze o tzw. demokracjach nietolerancyjnych, to znaczy o społeczeństwach, w których odbywają się wolne wybory, lecz które nie respektują zasad demokratycznych: autonomii różnorodnych ośrodków władzy państwowej, wolności religijnej, pluralizmu środków społecznego przekazu, równości kobiety i mężczyzny itp. Czy istnieje ryzyko, że dla fundamentalistów islamskich wybory są jedynie pretekstem, by zdobyć władzę i ustanowić „demokracje nietolerancyjne”?

O. Samir Khalil Samir SJ: - Wydaje mi się, że Fareed Zakaria zasygnalizował rzeczywiste niebezpieczeństwo (nie należy się temu dziwić; urodził się on w Indiach, zdobył wykształcenie w Harwardzie i kieruje czasopismem Newsweek International, dzięki czemu ma szeroką wizję światowej polityki). Aby stworzyć demokrację, która nie ogranicza się do władzy większości, musi istnieć światły naród. Jeśli jednak lud jest ciemny i daje się wodzić za nos ludziom, którzy są u władzy, to mamy do czynienia z pseudodemokracją. W Egipcie np. odbywają się wybory, lecz większość ludzi nie potrafiłaby powiedzieć, jakie opcje polityczne reprezentują kandydaci. Dlatego nie głosują lub głosują na polityka, którego im zasugerowano albo, co gorsza, na kogoś, kto im za to płaci. Demokracji nie można stworzyć z dnia na dzień, chyba że teoretycznie. Czasami trzeba było wielu pokoleń, by „dorosnąć” do demokracji. Dlatego my, Arabowie, gdy jesteśmy w naszym gronie, otwarcie stwierdzamy, że w krajach arabskich nie ma demokracji. Pierwszym krokiem, który prowadzi do demokracji, jest wykształcenie wychowawców i wychowanie ludu. Niestety, zbyt często nauczyciele są traktowani jako ostatnia kategoria urzędników państwowych. Również formacja imamów pozostawia wiele do życzenia. Na najsłynniejszym uniwersytecie kairskim Al-Azhar przyszli imamowie uczą się na pamięć tysiące hadis, powiedzeń i wyroków, na które będą się powoływać w przyszłości, a nauczanie teologiczne nie jest połączone ze studiami innych nauk.
Poza tym nie będzie demokracji w społeczeństwie islamskim, jeżeli mu się nie „narzuci” równości mężczyzny i kobiety oraz muzułmanina i niemuzułmanina.

- Egipski pisarz Amin Mahdi bardzo krytycznie ocenia sytuację w krajach arabskich: „Po 1952 r. nacjonalizm arabski wraz z radykalnym islamem zniszczył wszystko. Przestało istnieć społeczeństwo obywatelskie. Oprócz rozwścieczonych terrorystów nie potrafimy już nic stworzyć”. Jak można przerwać i odwrócić ten proces samozniszczenia krajów arabskich?

- W tym czasie studiowałem w Egipcie i widziałem, jak niszczono wszystkie sektory społeczeństwa egipskiego. W okresie „socjalizmu arabskiego” działała tylko jedna partia polityczna, która odrzucała pluralizm polityczny. Wówczas wszędzie zatrudniano ludzi niekompetentnych, również dyrektorzy fabryk nie byli fachowcami i doprowadzali je do upadku. W ten sposób zrujnowano gospodarkę i zniszczono szkolnictwo. Chociaż od 1928 r. w Egipcie działała organizacja „Bracia Muzułmańscy”, w latach 50. islam nie był radykalny. Połączenie się nacjonalizmu arabskiego i radykalnego islamu nastąpiło dopiero w latach 60. Według mnie, jest to związek prowizoryczny, ponieważ celem islamu radykalnego jest stworzenia narodu muzułmańskiego (umma), a nie narodu arabskiego.
Ruch islamski uległ radykalizacji pod wpływem działalności niejakiego Sayyeda Qutba. Muzułmanin ten przez 2 lata przebywał w Stanach Zjednoczonych i doszedł do wniosku, że w kraju tym panuje neopogaństwo (giahiliyyah) i dlatego należy z nim walczyć. Rozpoczął więc radykalną propagandę. Również egipski prezydent Naser chciał walczyć z zachodnim imperializmem, lecz nie był ani terrorystą, ani ekstremistą, dlatego kazał uwięzić Qutba. W więzieniu Sayyed Qutb napisał swój, całkowicie polityczny, komentarz do Koranu, zatytułowany W cieniu Koranu. Książka ta stała się manifestem pierwszych islamskich ruchów ekstremistycznych, które z czasem przekształciły się w organizacje terrorystyczne.
W latach boomu naftowego, gdy ceny tego surowca wzrosły czterokrotnie, Arabia Saudyjska „zalała” Egipt i inne państwa arabskie dolarami, aby wspierać islam fundamentalistyczny i ruchy ekstremistyczne. Ruchy te stały się na tyle silne, że postanowiły rozpocząć walkę z rządami państw arabskich, które uznawały za skorumpowane i pseudomuzułmańskie (walkę tę zapoczątkowało zamordowanie w 1981 r. prezydenta Egiptu Anwara al-Sadata).
Stosunek ruchów ekstremistycznych do Arabii Saudyjskiej był dwuznaczny, z jednej strony ekstremiści islamscy brali pieniądze od książąt saudyjskich, a z drugiej - nienawidzili ich, gdyż uważali, że okradają oni społeczność muzułmańską.
W latach 80. ruchy fundamentalistyczne zaczęły działać również w „czarnej” Afryce (np. w Nigerii) i w Azji (np. w Indonezji i Malezji). Ich działalność sprawiła, że państwa muzułmańskie, tradycyjnie tolerancyjne, zaczęły prowadzić politykę coraz bardziej radykalną.
W latach 90. ruch fundamentalistyczny rozprzestrzenia się w Europie, głównie za sprawą działających tu imamów, z których większość wykształciła się w Egipcie i w Arabii Saudyjskiej i głosi islam radykalny, odmawiający jakiegokolwiek kompromisu z nowoczesnością.

- W krajach muzułmańskich działa wielu intelektualistów, którzy - pomimo społecznej izolacji lub nawet prześladowań - dążą do demokratyzowania życia społecznego i politycznego oraz respektowania praw człowieka. W jaki sposób możemy im pomóc?

- Przede wszystkim trzeba podkreślić fakt, że każdy z nich czuje się osamotniony w swej walce, bo postępowych intelektualistów islamskich jest mało, są rozproszeni w różnych państwach, i nikt nie udziela im pomocy materialnej. Fundamentaliści natomiast są dobrze zorganizowani i wspomagani finansowo. Instytucje zachodnie obawiają się pomagać intelektualistom, bo nie chcą być postrzegane jako „szpiedzy” i „agencje imperializmu”. Dopóki ludzie ci będą pozostawieni sami sobie, nie będą w stanie wiele zrobić. Uważam, że państwa zachodnie i uprzemysłowione powinny zrozumieć, że „inwestowanie” w tych ludzi oznacza inwestowanie w pokój na świecie. Ich bardziej otwarte i tolerancyjne idee mogą zagwarantować pokój. Trzeba założyć instytucje, które by wspierały i koordynowały działalność tysięcy intelektualistów, dziś izolowanych i rozproszonych. Powinno się ich zapraszać na kongresy i sympozja, aby dać im głos i możliwość przedstawienia idei. Trzeba im również ułatwić dostęp do mediów, by mogli neutralizować głos fundamentalistów. To bardzo ważna misja, która może zapewnić pokojowe współżycie ze światem muzułmańskim. Aby osiągnąć ten cel, nie wystarczy tylko polityka czy interwencje wojskowe.

- W islamie kobieta ma drugorzędną pozycję w stosunku do mężczyzny. Dlatego ewolucja roli kobiety w społeczeństwie islamskim jest w pewnym stopniu wskaźnikiem jego demokratyzacji. Czy uważa Ojciec, że można doprowadzić do prawdziwej równości kobiety i mężczyzny?

- Mam nadzieję, że będzie to możliwe. W Koranie mamy 2-3 teksty, które tłumaczą nierówność. Jeden z nich stwierdza otwarcie, że mężczyzna powinien dominować nad kobietą z powodów naturalnych (ponieważ tak chciał Bóg) oraz dlatego, że to on utrzymuje rodzinę. Zważywszy na fakt, że sytuacja rodzinna uległa zmianie lub zmienia się, drugi z tych argumentów przestaje być aktualny.
Uważam, że Koran w wielu dziedzinach przyczynił się do rozwoju pierwotnego społeczeństwa arabskiego. W sumie nastawienie Mahometa do kobiet było pozytywne, np. był tolerancyjny w stosunku do swoich żon i nigdy nie zaaprobował lapidacji (kamienowania) za cudzołóstwo. Równocześnie jednak przypisuje mu się bardzo ostre słowa w stosunku do kobiet: kobiety są mniej rozwinięte umysłowo (Bóg ustanowił, że świadectwo dwóch kobiet równe jest świadectwu jednego mężczyzny, a jeżeli chodzi o religię, podczas miesiączki są „nieczyste” i nie mogą uczestniczyć w modlitwach).
Uważam, że rozwiązania problemu roli kobiety w społeczeństwie islamskim nie znajdziemy w Koranie, lecz w ewolucji samego społeczeństwa. Dopóki pozostaje ono społeczeństwem wiejskim, patriarchalnym, dopóty nie będzie równości. Sytuacja kobiety nie poprawi się, jeżeli nie zmieni się systemu społeczno-ekonomicznego. Dlatego fundamentaliści kładą nacisk na fakt, że tylko mężczyzna jest odpowiedzialny za utrzymanie rodziny (nawet jeżeli kobieta byłaby bogata) i że miejsce kobiety jest w domu (nie może wyjść bez pozwolenia męża i nie powinna chodzić do pracy). Widzę jednak, że następuje pewna zmiana w społeczeństwach muzułmańskich i dlatego jestem raczej optymistą.

- Niektóre państwa muzułmańskie czynią pewne „gesty” demokratyzacji, aby zadowolić Zachód. Czy istnieją jednak państwa muzułmańskie naprawdę demokratyczne?

- Mamy kilka przykładów, lecz żaden z nich nie jest doskonały. Weźmy dla przykładu Turcję. Atatürk począwszy od 1924 r. zaczął sekularyzować kraj na siłę. Dlatego ludzie nie byli przekonani do procesu demokratyzacji, który identyfikowali z przymusową sekularyzacją. Widać to było w latach 80., gdy proces uległ zahamowaniu. Dziś można stwierdzić, że demokratyzacja powiodła się w dużych miastach, mniej na wsiach i we wschodniej części kraju.
Innym przykładem jest Tunezja. Również w tym kraju mieliśmy charyzmatyczną i autorytarną postać prezydenta Habiba Burgiby, który zaczął modernizować Tunezję. Zrobił to jednak razem z narodem. Burgiba, przywódca walki o wyzwolenie spod francuskiego panowania, potrafił wyjaśnić narodowi potrzebę zmian i modernizacji. Podam chociaż jeden ważny przykład, który dotyczy małżeństwa. Według Koranu, mężczyzna może posiadać dwie, trzy lub cztery żony pod warunkiem, że jest „sprawiedliwy” w stosunku do wszystkich żon. Lecz nieco dalej stwierdza się, że żaden człowiek nie jest sprawiedliwy. Dlatego też miejscowi imamowie wyjaśnili, że Mahomet chciał monogamii, lecz ze względu na poligamiczne środowisko, w którym działał, przystał na nią, sugerując jednak, iż monogamia jest lepsza. W podobny sposób imamowie dali nowoczesne wytłumaczenie również innych problemów, ukazując, jaki jest prawdziwy sens prawa islamskiego. Niestety, od 18 lat Tunezja jest znowu daleka od demokracji.
Prawdę mówiąc, trudno jest podać przykłady prawdziwej demokracji w krajach muzułmańskich. Możemy jedynie stwierdzić, że istnieje wiele krajów muzułmańskich, w których nie ma dyktatur i które spełniają pewne wymagania demokracji.

- Dziękuję za rozmowę.

W ubiegłym roku w Niedzieli nr 19 prezentowaliśmy niezwykle ważną książkę pt. Islam. Sto pytań, którą wydał Instytut Wydawniczy „Pax”, a przetłumaczył ją na język polski prof. Karol Klauza. Oto opinia tłumacza na temat wyjątkowego znaczenia tej publikacji: „Książka Islam. Sto pytań wprowadza w świat cywilizacji zrodzonej w VII wieku w wyniku reformy religijnej Mahometa. Na pytania włoskich dziennikarzy Giorgio Paolucciego i Camille Eida odpowiada niezwykle kompetentny w tym zakresie człowiek - o. Samir Khalil Samir, jezuita. Tezy, jakie stawia o. Samir, są interesujące. «Napływ imigrantów i wzrost wspólnot muzułmańskich stanowi autentyczne wyzwanie dla społeczeństwa, które zmuszone jest odpowiedzieć sobie na pytanie o własną tożsamość, odkryć ideały i głębokie racje, które mogą je określić jako zbiorowość, jako naród». Innymi słowy - żarliwość religijna muzułmanów zmusza katolików do uświadomienia sobie własnej religijności i życia zgodnie z jej nakazami. W innym miejscu o. Samir stawia radykalną diagnozę: «Mam wrażenie, że w imię pędu ku nowoczesności wy, Europejczycy, straciliście pamięć... Ja sam, Arab, nasiąknięty kulturą muzułmańską, byłem przekonany, że cywilizacja europejska nie jest do pomyślenia bez odniesień do tradycji chrześcijańskiej»”.

Reklama

Jestem, pamiętam, czuwam – dziś 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego

2019-12-08 13:46

it / Częstochowa (KAI)

Dziś przypada 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego. W tej formie jako wieczorna modlitwa kierowana do Maryi, Królowej Polski i Matki Kościoła w intencji Ojczyzny i Kościoła rozpoczęła się 8 grudnia 1953 r. Dziś to jedna z najbardziej znanych jasnogórskich modlitw, gromadząca każdego wieczoru o godz. 21.00 tysiące pielgrzymów w Kaplicy Matki Bożej i kolejne tysiące dzięki transmisji na cały świat.

Marcin Mazur/episkopat.pl

Genezy Apelu jasnogórskiego można dopatrywać się w wydarzeniach z 4 listopada 1918 r. kiedy polscy żołnierze z 22. Pułku Piechoty, dowodzeni przez podporucznika Artura Wiśniewskiego, wyzwolili Jasną Górę spod okupacji austriackiej i o godz. 21.15 stanęli, wraz z paulinami przed Cudownym Obrazem Królowej Polski, dziękując za odzyskaną wolność po 123 latach niewoli narodowej i zaborów.

Inny przekaz mówi o kapitanie Władysławie Polesińskim, pilocie zmarłym w 1939 r., trochę „wadzącym się z Bogiem”, który podczas próbnego lotu usłyszał nagle jakby wewnętrzny rozkaz: „zniż lot, ląduj!” Wylądował szczęśliwie. Po opuszczeniu samolotu nastąpiła jego eksplozja. Była godzina 21.00.

Gdy po powrocie do domu opowiedział swojej żonie o tym wydarzeniu, ona zapytała go, którego to było dnia i o której godzinie to się stało? Okazało się, że właśnie tego dnia o godz. 21.00 polecała go Matce Bożej. Kapitan stanął „na baczność”, zasalutował i zwrócił się do Matki Bożej Jasnogórskiej, meldując się Jej jako swemu Dowódcy, od którego otrzymał ten wewnętrzny nakaz ratujący go od śmierci. Odtąd czynił to codziennie.

Kapitan Władysław Polesiński nawrócił się, zmienił życie i założył wśród oficerów polskich katolicką organizację - „Krzyż i Miecz”. Członkowie tej organizacji mieli w zwyczaju codziennie o godzinie 21.00 meldować się na apel przed Matką Bożą Częstochowską.

Podczas okupacji hitlerowskiej ks. Leon Cieślak, pallotyn, szerzył tę praktykę w Warszawie wśród młodzieży akademickiej na tajnych kompletach i w sodalicjach mariańskich. O godzinie 21.00 młodzież modliła się do Matki Bożej Jasnogórskiej i odmawiała akt zawierzenia się Maryi.

W tym samym czasie na Jasnej Górze o. Polikarp Sawicki, paulin, gromadził różne grupy akademickie, najczęściej członków sodalicji mariańskiej, na wieczorową modlitwę przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej.

Po otrzymaniu wiadomości o internowaniu kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski w późnych godzinach nocnych 25 września 1953 r., paulini na Jasnej Górze podjęli z pielgrzymami specjalne modlitwy o jego rychłe uwolnienie.

Prymas podczas swego internowania w Stoczku Warmińskim – w okresie stalinowskiego terroru – postanowił dokonać osobistego Aktu oddania się w niewolę miłości Matce Bożej, zawierzając Jej całkowicie swój los. Oddał się Maryi w uroczystość Jej Niepokalanego Poczęcia 8 grudnia 1953 r. W tym samym dniu rozpoczęto na Jasnej Górze wieczorową modlitwę, zwaną Apelem, w jego intencji o godz. 21.00.

Papież Pius XII w tym czasie ogłosił początek Maryjnego Roku Jubileuszowego.

Na Jasnej Górze z tej okazji ks. biskup Zdzisław Goliński, ordynariusz częstochowski, w otoczeniu kapituły katedralnej, paulinów i licznie zgromadzonych wiernych celebrował Mszę św. pontyfikalną 8 grudnia 1953 r. wieczorem - w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Podczas tej Mszy św. kazanie wygłosił przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński, w którym między innymi zapowiedział: „Staniemy dziś wszyscy na jasnogórski apel. Co to jest? Nic trudnego! Codziennie o godz. 9.00 wieczorem przeniesiemy się myślą i modlitwą na Jasną Górę, do cudownej kaplicy. Są rodziny, które o tej porze przerywają rozmowę, pracę i stają w milczeniu albo na czele ze swym ojcem odmawiają dziesiątkę różańca. Są całe zastępy polskiej młodzieży akademickiej, które to czynią. Gdy powiedziano o tym Księdzu Prymasowi Kardynałowi Wyszyńskiemu, odniósł się życzliwie do tego, potem jednak, kiedy przemyślał tę sprawę, powiedział parę miesięcy temu, że codziennie o godzinie 9 wieczorem przenoszę się myślą na Jasną Górę, modlę się i błogosławię całemu Narodowi. Wszyscy, jak nas jest przeszło 30 milionów na całym świecie; wszyscy o jednej godzinie, gdziekolwiek będziemy, czy w pracy, czy na ulicy, czy w kinie, czy na zabawie; wszyscy zbratani jedną myślą, jednym polskim sercem, staniemy przy naszej Pani i Królowej, przy Matce i Pocieszycielce, aby prosić i żebrać za Polskę, za Naród...”.

Zgodnie z tą zapowiedzią i pod jego przewodnictwem zgromadziła się w kaplicy Matki Bożej o tej wieczornej porze grupka osób, w tym paulini – o. Teofil Krauze, o. Aleksander Rumiński oraz kilka pań z Instytutu Prymasowskiego z Marią Okońską na czele, by polecić szczególnej opiece Maryi internowanego Prymasa Polski. Postanowili zbierać się codziennie o godzinie 21.00, by odmawiać modlitwy do Matki Bożej przed zasłoniętym Cudownym Obrazem.

To było oficjalne zapoczątkowanie jasnogórskiego Apelu. Paulini wzywali rodaków, by sercem, myślą i modlitwą stawać przed Obliczem Jasnogórskiej Pani o godz. 21.00 i modlić się o uwolnienie Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Nowe impulsy dla apelu jako wieczornego nabożeństwa maryjnego dały Jasnogórskie Śluby Narodu złożone 26 sierpnia 1956 r., zawierające program religijno-moralnej odnowy życia narodowego. Odtąd Apel jasnogórski stał się modlitwą wieczorną w intencji Narodu. Prymas Wyszyński o godz. 21.00 błogosławił całej Polsce, a za jego przykładem czynili to inni biskupi, a zwłaszcza ks. biskup Lucjan Biernacki, biskup pomocniczy prymasowskiej archidiecezji gnieźnieńskiej, który za wierność współpracy z kard. Wyszyńskim został usunięty przez władze komunistyczne z Gniezna i przebywał na wygnaniu na Jasnej Górze.

Do upowszechnienia praktyki Apelu jasnogórskiego przyczyniła się przede wszystkim peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej (od 1957 r.). We wszystkich parafiach, gdzie był Obraz Nawiedzenia, utrwalała się praktyka Apelu jasnogórskiego o godzinie 21.00. Paulini, prowadzący misje przed nawiedzeniem kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w Człuchowie i okolicy, zaczęli wprowadzać już w 1961 r. praktykę jasnogórskiego apelu każdego wieczora. Spotkało się to z ogromnym zainteresowaniem, bo wierni wypełniali świątynie po brzegi. Niektórzy z nich urozmaicali apel przeźroczami o tematyce jasnogórskiej.

Apel jasnogórski miał różne melodie i był śpiewany w różnych wersjach. Autorem najbardziej znanej i rozpowszechnionej melodii jest ks. Stanisław Ormiński, salezjanin, który skomponował ją w 1956 r.

W późniejszych latach melodię do apelu skomponował także ks. Marian Michalec CM. Młodzież zwykle śpiewa swój własny apel, nawiązujący w swej treści do jej zadań na nowe Tysiąclecie i wyrażający prośbę uświęcenia siebie i rodziny.

Jak wynika z zapisów kronikarskich, Apel wszedł już na stałe do programu nabożeństw maryjnych na Jasnej Górze, zwłaszcza w uroczystości odpustowe - od 1960 r.

Z okazji rozpoczęcia tzw. „Czuwań soborowych” w 1962 r. ówczesny przeor Jasnej Góry o. Anzelm Radwański podjął decyzję, aby tę praktykę wieczorowego spotkania z Królową Polski jeszcze bardziej ożywić i pogłębić. Postanowiono więc na tę szczególną chwilę spotkania z Maryją odsłaniać Cudowny Obraz i nadać temu nabożeństwu bogatszą oprawę. Najczęściej od Apelu zaczynały się czuwania modlitewne wiernych w intencji prac ojców Soboru Watykańskiego II. Tak pomyślana i zaplanowana modlitwa maryjna zaczęła gromadzić nie tylko pielgrzymów przybyłych na „Czuwania soborowe”, ale także mieszkańców Częstochowy.

Po powrocie kard. Stefana Wyszyńskiego na stolicę prymasowską (28 X 1956 r.), Apel wzbogacił się o specjalne modlitewne rozważania i intencje. Odtąd Prymas Polski błogosławił o godz. 21.00 całej Polsce, a także Polonii rozsianej po wszystkich kontynentach.

Do spopularyzowania modlitwy Apelu jasnogórskiego przyczynił się przede wszystkim kard. Wyszyński. Prymas Polski, który nie tylko na Jasnej Górze, ilekroć był obecny, ale wszędzie, nawet w swojej prywatnej kaplicy, gromadził domowników na to wieczorne spotkanie z Matką Bożą, Królową Polski i osobiście prowadził rozważania i modlitwy apelu. Wiele z nich zostało nagranych na taśmę magnetofonową i stanowi dziś bogaty zbiór modlitw w intencji aktualnych spraw Kościoła i Ojczyzny. Te modlitwy i rozważania ks. Prymasa pogłębiły znaczenie i wartość apelu. Przypomniał on, że Maryja, Królowa Polski, jest nam dana jako skuteczna pomoc i obrona dla naszego Narodu. Kard. Wyszyński wciąż zaświadczał, że wszystko postawił na Maryję. Apel jasnogórski - w ujęciu Prymasa - to modlitwa zawierzenia się w opiekę macierzyńską Maryi. Jego rozważania nawiązują do najbardziej aktualnych problemów społecznych w Polsce, do potrzeb Narodu zagrożonego w swej wierze i suwerenności, a także do zwykłych, codziennych spraw ludzkich. Ich treść wyrastała przede wszystkim z Jasnogórskich Ślubów Narodu, z duchowych mocy Wielkiej Nowenny, z owoców nawiedzenia kopii Obrazu Jasnogórskiego, a w następnych latach z Milenijnego Aktu Oddania w macierzyńską niewolę Maryi, z przeżyć Tysiąclecia Chrztu, „Społecznej Krucjaty Miłości” i przygotowań do jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry.

Kard. Stefan Wyszyński rozmiłował się w tej maryjnej modlitwie, nadał jej właściwy charakter i treść oraz stał się jej szczególnym propagatorem. On pozostawił pewien model rozważania modlitewnego przy Apelu. - Jest to godzina czuwania przy Pani Jasnogórskiej, godzina rachunku sumienia i składania u Jej królewskich stóp naszego dorobku. Jest to godzina modlitwy, zjednoczenia przez miłość i błogosławieństwo – mówił podczas jednego z Apeli kard. Wyszyński.

Wzorując się na przykładzie kard. Stefana Wyszyńskiego i jego sposobie prowadzenia Apelu, przeor jasnogórski o. Józef Płatek wprowadził od 1975 r. krótkie rozważania modlitewne - spontaniczną modlitwę do Królowej i Matki Polaków, nawiązując do aktualnych potrzeb Ojczyzny. Następnie od 28 marca 1978 r. jako generał zakonu, przez kolejne 12 lat osobiście prowadząc Apel, utrwalił już na stałe taki styl prowadzenia jasnogórskiego Apelu, nadając mu przez to charakter serdeczny i zarazem rodzinny. Podobnie jak w dobrej rodzime wszyscy wieczorem gromadzą się wokół matki, tak samo czciciele Maryi stają po dziś dzień przed Nią jako Matką i Królową.

Największym promotorem i animatorem Apelu jasnogórskiego stał się św. Jan Paweł II. On bowiem ukazał najgłębszą treść ewangeliczną i zarazem narodową, zwłaszcza podczas swych pielgrzymek na Jasną Górę, ale i także podczas swych spotkań z Polakami. Chętnie śpiewał Apel ze swymi rodakami i nawiązywał do jego zobowiązującej treści. Wskazywał na historyczny i rycerski charakter Apelu i jednocześnie ukazał, że śpiewając czy odmawiając go, stajemy jakby „na baczność”, meldując się Maryi z oświadczeniem swego oddania: jestem cały Twój i do Twej dyspozycji! Jest to więc spotkanie z Maryją ubogacające i zarazem zobowiązujące.

Wielką zasługą papieża z Polski pozostanie na zawsze to, że jasnogórskiemu Apelowi VI Światowego Dnia Młodzieży na Jasnej Górze nadał charakter uniwersalny i zarazem eklezjalny. Jak podkreśla o. Józef Płatek, paulin „nie była to próba jakiejś polonizacji, ale raczej chrześcijańska postawa dzielenia się tym, co nasze z innymi w ich własnym języku i kulturze”. Papież w swym przemówieniu (14 sierpnia 1991 r.) zwrócił uwagę młodzieży na trzy słowa: jestem – pamiętam – czuwam. Są to kluczowe słowa apelu, które stały się programem życia dla młodego pokolenia całego świata. Dzięki inspiracji wypływającej z Ewangelii apel nabrał charakteru międzynarodowego, światowego i uniwersalnego i stał się nie tylko programem, ale i modlitwą do Maryi Matki Kościoła i Królowej świata.

Po Światowym Dniu Młodzieży z udziałem Jana Pawła II na Jasnej Górze, w dniach 14-15 sierpnia 1991 r., swą działalność rozpoczęło archidiecezjalne częstochowskie Radio „Fiat”. Ono pierwsze podjęło transmisję Apelu z Kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej.

Od 25 marca 1995 r. przekazuje Apel już na stałe i codziennie Radio „Jasna Góra”.

Radio „Maryja” podjęła początkowo transmisję we wszystkie soboty od adwentu 1996 r. Na mocy umowy tej rozgłośni z Radiem „Jasna Góra”, od 2 lutego 1997 r. Radio „Maryja” transmituje codziennie Apel na całą Polskę i poza jej granice bezpośrednio z kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Od 5 grudnia 1997 r.- dzięki „Radiu Jasna Góra” - tysiące osób może w godzinie Apelu jasnogórskiego przekazywać swoje intencje kierowane do Jasnogórskiej Bogarodzicy Maryi. Jedni czynią to za pomocą telefonu (w godz. 20.30-21.00), a inni przesyłają swoje intencje drogą mailową, sms-ową lub pocztową.

W specjalnej księdze, którą nazwano „księgą modlitwy apelowej”, są zapisywane prośby i podziękowania. Księga ta jest też po części obrazem religijności Polaków, którzy bezgraniczną ufność pokładają w przemożnym wstawiennictwie Maryi i pragną się łączyć w modlitwie Apelu, stając duchowo przed obliczem Jasnogórskiej Królowej Polski. Tę księgę modlitwy apelowej składa się w czasie Apelu na ołtarzu. Księga pozostanie dla potomnych świadectwem miłości naszych rodaków z Polski i zagranicy – do swojej Matki i Orędowniczki.

Na to niepowtarzalne spotkanie modlitewne z Królową Polski składają się: pradawna pieśń „Bogurodzica Dziewica”; trzykrotnie śpiewany hejnał: Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!; modlitewne rozważanie na tle tajemnic życia Maryi, Jej udziału w misterium Chrystusa, Kościoła i Narodu; dziesiątka różańca; antyfona „Pod Twoją obronę”; wezwania: „Królowo Polski, módl się za nami!”; błogosławieństwo, którego udziela prowadzący rozważanie, albo któryś z dostojników kościelnych; pieśń do Matki Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katolicki Festiwal Młodych w Australii: „odbudujcie Kościół”

2019-12-09 16:27

Łukasz Sośniak SJ/vaticannews.va / Perth (KAI)

W Perth w Australii rozpoczął się 8 grudnia trzydniowy katolicki Festiwal Młodych. Przybyło prawie 6 tys. uczestników z całego kontynentu, na którym rozpoczyna się właśnie lato. Abp Timothy Costelloe zachęcił ich do „odbudowy” Kościoła w Australii, który przeżywa poważny kryzys. Jest on spowodowany m.in. przez nadużycia seksualne duchownych wobec nieletnich. Podczas spotkania znalazło się miejsce na modlitwę, wystąpienia licznych prelegentów i koncerty muzyki chrześcijańskiej.

Renata Czerwińska
Muzyka uwielbienia łączy pokolenia

Przemówienie inauguracyjne nawiązywało do polecenia, które otrzymał od Jezusa św. Franciszek: „idź i odbuduj mój Kościół”. Hierarcha przywołał także słowa Ojca Świętego, wypowiedziane podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. „Wstańcie z kanap. Pomóżcie wyruszyć Kościołowi na nowe i niezbadane ścieżki. Pomóżcie powstrzymać go przed popadnięciem w ruinę” – wzywał abp Costelloe.

Hierarcha zapewnił młodzież, że jest ona mile widziana razem ze swoimi pytaniami, nadziejami i marzeniami. „Kościół zaprasza cię mimo twoich wahań i obaw. Bóg jest prawdziwy. Chrystus żyje. Kościół, którego jesteście częścią, pragnie wam pomóc i usłyszeć was” – zapewnił metropolita Perth.

Festiwal Młodych jest promieniem nadziei dla Australii, gdzie Kościół znajduje się w trudnej sytuacji. Jest ona spowodowana m.in. kryzysem związanym z nadużyciami seksualnymi wobec nieletnich. W więzieniu przebywa były metropolita Sydney kard. George Pell, skazany za molestowanie. Większość Australijczyków opowiada się za dopuszczeniem małżeństw jednopłciowych i eutanazją. Według ostatniego spisu ludności mniej niż jedna dziesiąta australijskich katolików, czyli około pół miliona, uczestniczy w niedzielnej Mszy św., a tylko jedna setna, a zatem około 50 tys., akceptuje w całości nauczanie Kościoła.

Z drugiej strony, według abp. Anthony'ego Fishera z Sydney, skoro „łaska Boże triumfuje, kiedy jesteśmy najsłabsi”, to razem z kryzysem pojawiły się również pierwiosnki odnowy. Są nimi: większa frekwencja mieszkańców stolicy na Eucharystii, wzrost liczby kandydatów do kapłaństwa i właśnie Festiwal Młodych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem