Reklama

Sprawy wagi światowej

Czy islam można pogodzić z demokracją? (2)

W „Niedzieli” nr 7 z 13 lutego br. opublikowaliśmy pierwszą część rozmowy zatytułowanej: „Czy islam można pogodzić z demokracją?”, którą Włodzimierz Rędzioch przeprowadził z o. prof. Samirem Khalilem Samirem, egipskim jezuitą. O. Samir odpowiedział na istotne pytania dotyczące muzułmańskiego państwa religijnego, możliwości pogodzenia tradycji islamskiej z demokracją, uwspółcześnienia interpretacji zasad Koranu.
Obecnie publikujemy drugą i ostatnią część wywiadu Włodzimierza Rędziocha, który podnosi problemy niezwykle istotne w obliczu nasilającej się konfrontacji cywilizacji chrześcijańskiej z islamską.

Niedziela Ogólnopolska 8/2005

Włodzimierz Rędzioch

O. prof. Samir Khalil Samir SJ

Włodzimierz Rędzioch: - Fareed Zakaria, wydawca „Newsweek International”, w swej słynnej książce „The Future of Freedom: Illiberal Democracy at Home and Abroad” pisze o tzw. demokracjach nietolerancyjnych, to znaczy o społeczeństwach, w których odbywają się wolne wybory, lecz które nie respektują zasad demokratycznych: autonomii różnorodnych ośrodków władzy państwowej, wolności religijnej, pluralizmu środków społecznego przekazu, równości kobiety i mężczyzny itp. Czy istnieje ryzyko, że dla fundamentalistów islamskich wybory są jedynie pretekstem, by zdobyć władzę i ustanowić „demokracje nietolerancyjne”?

O. Samir Khalil Samir SJ: - Wydaje mi się, że Fareed Zakaria zasygnalizował rzeczywiste niebezpieczeństwo (nie należy się temu dziwić; urodził się on w Indiach, zdobył wykształcenie w Harwardzie i kieruje czasopismem Newsweek International, dzięki czemu ma szeroką wizję światowej polityki). Aby stworzyć demokrację, która nie ogranicza się do władzy większości, musi istnieć światły naród. Jeśli jednak lud jest ciemny i daje się wodzić za nos ludziom, którzy są u władzy, to mamy do czynienia z pseudodemokracją. W Egipcie np. odbywają się wybory, lecz większość ludzi nie potrafiłaby powiedzieć, jakie opcje polityczne reprezentują kandydaci. Dlatego nie głosują lub głosują na polityka, którego im zasugerowano albo, co gorsza, na kogoś, kto im za to płaci. Demokracji nie można stworzyć z dnia na dzień, chyba że teoretycznie. Czasami trzeba było wielu pokoleń, by „dorosnąć” do demokracji. Dlatego my, Arabowie, gdy jesteśmy w naszym gronie, otwarcie stwierdzamy, że w krajach arabskich nie ma demokracji. Pierwszym krokiem, który prowadzi do demokracji, jest wykształcenie wychowawców i wychowanie ludu. Niestety, zbyt często nauczyciele są traktowani jako ostatnia kategoria urzędników państwowych. Również formacja imamów pozostawia wiele do życzenia. Na najsłynniejszym uniwersytecie kairskim Al-Azhar przyszli imamowie uczą się na pamięć tysiące hadis, powiedzeń i wyroków, na które będą się powoływać w przyszłości, a nauczanie teologiczne nie jest połączone ze studiami innych nauk.
Poza tym nie będzie demokracji w społeczeństwie islamskim, jeżeli mu się nie „narzuci” równości mężczyzny i kobiety oraz muzułmanina i niemuzułmanina.

- Egipski pisarz Amin Mahdi bardzo krytycznie ocenia sytuację w krajach arabskich: „Po 1952 r. nacjonalizm arabski wraz z radykalnym islamem zniszczył wszystko. Przestało istnieć społeczeństwo obywatelskie. Oprócz rozwścieczonych terrorystów nie potrafimy już nic stworzyć”. Jak można przerwać i odwrócić ten proces samozniszczenia krajów arabskich?

- W tym czasie studiowałem w Egipcie i widziałem, jak niszczono wszystkie sektory społeczeństwa egipskiego. W okresie „socjalizmu arabskiego” działała tylko jedna partia polityczna, która odrzucała pluralizm polityczny. Wówczas wszędzie zatrudniano ludzi niekompetentnych, również dyrektorzy fabryk nie byli fachowcami i doprowadzali je do upadku. W ten sposób zrujnowano gospodarkę i zniszczono szkolnictwo. Chociaż od 1928 r. w Egipcie działała organizacja „Bracia Muzułmańscy”, w latach 50. islam nie był radykalny. Połączenie się nacjonalizmu arabskiego i radykalnego islamu nastąpiło dopiero w latach 60. Według mnie, jest to związek prowizoryczny, ponieważ celem islamu radykalnego jest stworzenia narodu muzułmańskiego (umma), a nie narodu arabskiego.
Ruch islamski uległ radykalizacji pod wpływem działalności niejakiego Sayyeda Qutba. Muzułmanin ten przez 2 lata przebywał w Stanach Zjednoczonych i doszedł do wniosku, że w kraju tym panuje neopogaństwo (giahiliyyah) i dlatego należy z nim walczyć. Rozpoczął więc radykalną propagandę. Również egipski prezydent Naser chciał walczyć z zachodnim imperializmem, lecz nie był ani terrorystą, ani ekstremistą, dlatego kazał uwięzić Qutba. W więzieniu Sayyed Qutb napisał swój, całkowicie polityczny, komentarz do Koranu, zatytułowany W cieniu Koranu. Książka ta stała się manifestem pierwszych islamskich ruchów ekstremistycznych, które z czasem przekształciły się w organizacje terrorystyczne.
W latach boomu naftowego, gdy ceny tego surowca wzrosły czterokrotnie, Arabia Saudyjska „zalała” Egipt i inne państwa arabskie dolarami, aby wspierać islam fundamentalistyczny i ruchy ekstremistyczne. Ruchy te stały się na tyle silne, że postanowiły rozpocząć walkę z rządami państw arabskich, które uznawały za skorumpowane i pseudomuzułmańskie (walkę tę zapoczątkowało zamordowanie w 1981 r. prezydenta Egiptu Anwara al-Sadata).
Stosunek ruchów ekstremistycznych do Arabii Saudyjskiej był dwuznaczny, z jednej strony ekstremiści islamscy brali pieniądze od książąt saudyjskich, a z drugiej - nienawidzili ich, gdyż uważali, że okradają oni społeczność muzułmańską.
W latach 80. ruchy fundamentalistyczne zaczęły działać również w „czarnej” Afryce (np. w Nigerii) i w Azji (np. w Indonezji i Malezji). Ich działalność sprawiła, że państwa muzułmańskie, tradycyjnie tolerancyjne, zaczęły prowadzić politykę coraz bardziej radykalną.
W latach 90. ruch fundamentalistyczny rozprzestrzenia się w Europie, głównie za sprawą działających tu imamów, z których większość wykształciła się w Egipcie i w Arabii Saudyjskiej i głosi islam radykalny, odmawiający jakiegokolwiek kompromisu z nowoczesnością.

- W krajach muzułmańskich działa wielu intelektualistów, którzy - pomimo społecznej izolacji lub nawet prześladowań - dążą do demokratyzowania życia społecznego i politycznego oraz respektowania praw człowieka. W jaki sposób możemy im pomóc?

- Przede wszystkim trzeba podkreślić fakt, że każdy z nich czuje się osamotniony w swej walce, bo postępowych intelektualistów islamskich jest mało, są rozproszeni w różnych państwach, i nikt nie udziela im pomocy materialnej. Fundamentaliści natomiast są dobrze zorganizowani i wspomagani finansowo. Instytucje zachodnie obawiają się pomagać intelektualistom, bo nie chcą być postrzegane jako „szpiedzy” i „agencje imperializmu”. Dopóki ludzie ci będą pozostawieni sami sobie, nie będą w stanie wiele zrobić. Uważam, że państwa zachodnie i uprzemysłowione powinny zrozumieć, że „inwestowanie” w tych ludzi oznacza inwestowanie w pokój na świecie. Ich bardziej otwarte i tolerancyjne idee mogą zagwarantować pokój. Trzeba założyć instytucje, które by wspierały i koordynowały działalność tysięcy intelektualistów, dziś izolowanych i rozproszonych. Powinno się ich zapraszać na kongresy i sympozja, aby dać im głos i możliwość przedstawienia idei. Trzeba im również ułatwić dostęp do mediów, by mogli neutralizować głos fundamentalistów. To bardzo ważna misja, która może zapewnić pokojowe współżycie ze światem muzułmańskim. Aby osiągnąć ten cel, nie wystarczy tylko polityka czy interwencje wojskowe.

- W islamie kobieta ma drugorzędną pozycję w stosunku do mężczyzny. Dlatego ewolucja roli kobiety w społeczeństwie islamskim jest w pewnym stopniu wskaźnikiem jego demokratyzacji. Czy uważa Ojciec, że można doprowadzić do prawdziwej równości kobiety i mężczyzny?

- Mam nadzieję, że będzie to możliwe. W Koranie mamy 2-3 teksty, które tłumaczą nierówność. Jeden z nich stwierdza otwarcie, że mężczyzna powinien dominować nad kobietą z powodów naturalnych (ponieważ tak chciał Bóg) oraz dlatego, że to on utrzymuje rodzinę. Zważywszy na fakt, że sytuacja rodzinna uległa zmianie lub zmienia się, drugi z tych argumentów przestaje być aktualny.
Uważam, że Koran w wielu dziedzinach przyczynił się do rozwoju pierwotnego społeczeństwa arabskiego. W sumie nastawienie Mahometa do kobiet było pozytywne, np. był tolerancyjny w stosunku do swoich żon i nigdy nie zaaprobował lapidacji (kamienowania) za cudzołóstwo. Równocześnie jednak przypisuje mu się bardzo ostre słowa w stosunku do kobiet: kobiety są mniej rozwinięte umysłowo (Bóg ustanowił, że świadectwo dwóch kobiet równe jest świadectwu jednego mężczyzny, a jeżeli chodzi o religię, podczas miesiączki są „nieczyste” i nie mogą uczestniczyć w modlitwach).
Uważam, że rozwiązania problemu roli kobiety w społeczeństwie islamskim nie znajdziemy w Koranie, lecz w ewolucji samego społeczeństwa. Dopóki pozostaje ono społeczeństwem wiejskim, patriarchalnym, dopóty nie będzie równości. Sytuacja kobiety nie poprawi się, jeżeli nie zmieni się systemu społeczno-ekonomicznego. Dlatego fundamentaliści kładą nacisk na fakt, że tylko mężczyzna jest odpowiedzialny za utrzymanie rodziny (nawet jeżeli kobieta byłaby bogata) i że miejsce kobiety jest w domu (nie może wyjść bez pozwolenia męża i nie powinna chodzić do pracy). Widzę jednak, że następuje pewna zmiana w społeczeństwach muzułmańskich i dlatego jestem raczej optymistą.

- Niektóre państwa muzułmańskie czynią pewne „gesty” demokratyzacji, aby zadowolić Zachód. Czy istnieją jednak państwa muzułmańskie naprawdę demokratyczne?

- Mamy kilka przykładów, lecz żaden z nich nie jest doskonały. Weźmy dla przykładu Turcję. Atatürk począwszy od 1924 r. zaczął sekularyzować kraj na siłę. Dlatego ludzie nie byli przekonani do procesu demokratyzacji, który identyfikowali z przymusową sekularyzacją. Widać to było w latach 80., gdy proces uległ zahamowaniu. Dziś można stwierdzić, że demokratyzacja powiodła się w dużych miastach, mniej na wsiach i we wschodniej części kraju.
Innym przykładem jest Tunezja. Również w tym kraju mieliśmy charyzmatyczną i autorytarną postać prezydenta Habiba Burgiby, który zaczął modernizować Tunezję. Zrobił to jednak razem z narodem. Burgiba, przywódca walki o wyzwolenie spod francuskiego panowania, potrafił wyjaśnić narodowi potrzebę zmian i modernizacji. Podam chociaż jeden ważny przykład, który dotyczy małżeństwa. Według Koranu, mężczyzna może posiadać dwie, trzy lub cztery żony pod warunkiem, że jest „sprawiedliwy” w stosunku do wszystkich żon. Lecz nieco dalej stwierdza się, że żaden człowiek nie jest sprawiedliwy. Dlatego też miejscowi imamowie wyjaśnili, że Mahomet chciał monogamii, lecz ze względu na poligamiczne środowisko, w którym działał, przystał na nią, sugerując jednak, iż monogamia jest lepsza. W podobny sposób imamowie dali nowoczesne wytłumaczenie również innych problemów, ukazując, jaki jest prawdziwy sens prawa islamskiego. Niestety, od 18 lat Tunezja jest znowu daleka od demokracji.
Prawdę mówiąc, trudno jest podać przykłady prawdziwej demokracji w krajach muzułmańskich. Możemy jedynie stwierdzić, że istnieje wiele krajów muzułmańskich, w których nie ma dyktatur i które spełniają pewne wymagania demokracji.

- Dziękuję za rozmowę.

W ubiegłym roku w Niedzieli nr 19 prezentowaliśmy niezwykle ważną książkę pt. Islam. Sto pytań, którą wydał Instytut Wydawniczy „Pax”, a przetłumaczył ją na język polski prof. Karol Klauza. Oto opinia tłumacza na temat wyjątkowego znaczenia tej publikacji: „Książka Islam. Sto pytań wprowadza w świat cywilizacji zrodzonej w VII wieku w wyniku reformy religijnej Mahometa. Na pytania włoskich dziennikarzy Giorgio Paolucciego i Camille Eida odpowiada niezwykle kompetentny w tym zakresie człowiek - o. Samir Khalil Samir, jezuita. Tezy, jakie stawia o. Samir, są interesujące. «Napływ imigrantów i wzrost wspólnot muzułmańskich stanowi autentyczne wyzwanie dla społeczeństwa, które zmuszone jest odpowiedzieć sobie na pytanie o własną tożsamość, odkryć ideały i głębokie racje, które mogą je określić jako zbiorowość, jako naród». Innymi słowy - żarliwość religijna muzułmanów zmusza katolików do uświadomienia sobie własnej religijności i życia zgodnie z jej nakazami. W innym miejscu o. Samir stawia radykalną diagnozę: «Mam wrażenie, że w imię pędu ku nowoczesności wy, Europejczycy, straciliście pamięć... Ja sam, Arab, nasiąknięty kulturą muzułmańską, byłem przekonany, że cywilizacja europejska nie jest do pomyślenia bez odniesień do tradycji chrześcijańskiej»”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: Kolejna noc zamieszek i protestów, są zabici i ranni

2020-06-02 13:38

[ TEMATY ]

USA

PAP/EPA/ALBA VIGARAY

W całych Stanach Zjednoczonych przez noc z poniedziałku na wtorek kontynuowano protesty, przeradzające się często w gwałtowne rozruchy, którym towarzyszyła grabież sklepów. W Illinois zginęło dwoje protestujących. W Saint Louis i Las Vegas postrzelono policjantów.

Dwoje ludzi zginęło podczas protestów w Cicero na przedmieściach Chicago w Illinois - poinformowały w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego władze miasta nie dodając w jakich okolicznościach doszło do ich śmierci. 60 osób aresztowano. Telewizja NBC informuje o starciach między policją a demonstrantami, spośród których niektórzy rabowali okoliczne sklepy. Aby opanować sytuację lokalne siły policyjne zostały wzmocnione przez policję regionalną i stanową.

W Saint Louis w stanie Missouri czterech policjantów zostało postrzelonych z broni palnej - przekazały we wtorek nad ranem władze policyjne na Twitterze dodając, że funkcjonariusze w śródmieściu miasta są nadal atakowani przy użyciu broni. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitala i ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Nie jest jasne skąd padły strzały, które dosięgły policjantów - relacjonuje agencja AP.

W poniedziałkowe popołudnie odbyła się tam pokojowa demonstracja, która zgromadziła kilkuset uczestników, ale wieczorem protestujący zebrali się przed komendą policji, a niektórzy z nich wybijali szyby i rabowali okoliczne sklepy, z których jeden został podpalony - opisuje AP.

Jeden funkcjonariusz policji został postrzelony w Las Vegas w Nevadzie podczas wymiany ognia, do której doszło w śródmieściu miasta - informuje tamtejsza policja. Uzupełniono, że na terenie Las Vegas doszło też do drugiej strzelaniny, ale nie podano więcej szczegółów. Przez trzy dni zamieszek w mieście zatrzymano 338 osób.

Samochód terenowy wjechał w grupę policjantów raniąc dwóch z nich podczas zamieszek w Buffalo w stanie Nowy Jork. Jak opisuje to zdarzenie AP powołująca się na film nakręcony przez naocznego świadka, grupa policjantów wspierana przez pojazd opancerzony rozpraszała tłum używając pałek i gazu łzawiącego, po chwili dało się słyszeć odgłosy wystrzałów, a w formację policjantów wjechał samochód terenowy. Na nagraniu widać, że co najmniej jeden z funkcjonariuszy został potrącony przez auto.

Burmistrz Buffalo powiedział, że dwoje ludzi znajdujących się w samochodzie zostało postrzelonych i przebywa w szpitalach. Władze policyjne informują o dwóch poszkodowanych funkcjonariuszach, którzy również leczeni są w szpitalach. W mieście obrabowano kilka sklepów, wybijano szyby i podpalano śmieci - donosi AP.

We wtorek nad ranem celowo potrącony przez samochód został również policjant na Bronksie w Nowym Jorku - poinformowały władze miasta dodając, że stan poszkodowanego jest poważny, ale stabilny.

Do przeradzających się często w gwałtowne zamieszki, trwających już od tygodnia protestów wymierzonych głównie w brutalność policji, szczególnie wobec Afroamerykanów, dochodzi już na terenie całych USA. Zarzewiem tych wydarzeń była śmierć 46-letniego mieszkańca Minneapolis George'a Floyda podczas zatrzymania policyjnego.

Protesty trwają w ponad 140 amerykańskich miastach, w 21 stanach w zaprowadzanie porządku zaangażowana jest Gwardia Narodowa - pisze we wtorek dziennik "The New York Times". Podczas zamieszek zginęło co najmniej pięcioro ludzi, tysiące zostały zatrzymanych, a straty materialne już teraz ocenia się na miliony dolarów - ocenia gazeta.

W poniedziałek wieczorem prezydent Donald Trump zapowiedział, że jeśli zamieszki nie zostaną opanowane przez lokalne siły policyjne i Gwardię Narodową, do przywrócenia spokoju zostanie skierowane wojsko.

Po kilku dniach gwałtownych rozruchów sytuacja uspokoiła się w Waszyngtonie. W poniedziałek do miasta skierowano tysiące dodatkowych funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, którzy wymogli zakończenie zamieszek i przestrzeganie godziny policyjnej.(PAP)

adj/ kgod/

arch.

CZYTAJ DALEJ

Kraków: w niedzielę Msza Św. z rodziną męczenników z Pariacoto

2020-06-03 08:24

[ TEMATY ]

męczennicy z pariacoto

franciszkanie.pl

O. Michał Tomaszek i o. Zbigniew Strzałkowski

W najbliższą niedzielę przypada wspomnienie liturgiczne bł. Michała Tomaszka i bł. Zbigniewa Strzałkowskiego - misjonarzy, którzy prawie 30 lat temu zginęli z rąk terrorystów Świetlistego Szlaku w Pariacoto w Peru. Z tej okazji w krakowskiej bazylice św. Franciszka z Asyżu zostanie odprawiona Msza Św. z udziałem najbliższej rodziny franciszkańskich męczenników.

Uroczystej Eucharystii, która rozpocznie się 7 czerwca o godz. 12:00, będzie przewodniczył o. Jacek Lisowski, wieloletni misjonarz w Peru. We Mszy Św. będą uczestniczyli członkowie najbliższej rodziny błogosławionych męczenników z peruwiańskiego Pariacoto.

7 czerwca jest dniem liturgicznego wspomnienia błogosławionych franciszkanów Michała Tomaszka i Zbigniewa Strzałkowskiego, ponieważ w tym dniu, w 1986 r. bł. Michał przyjął święcenia diakonatu, a bł. Zbigniew święcenia prezbiteratu.

„Koniec maja i czerwiec to w wielu diecezjach czas święceń kapłańskich, a potem Mszy Świętych prymicyjnych. Dla nowo wyświęconych diakonów, prezbiterów i ich rodzin jest to szczególne święto. Wiele wzruszeń, uśmiechów, kolejki po błogosławieństwo udzielane przez nowo wyświęconego prezbitera. Nie inaczej było przed laty, gdy święcenia przyjmowali błogosławieni Męczennicy z Pariacoto” - podkreślono na stronie www.franciszkanie.pl.

Podczas niedzielnej Eucharystii krakowscy franciszkanie i Biuro Promocji Kultu Męczenników z Pariacoto zapraszają do wspólnej modlitwy dziękczynnej za dar beatyfikacji misjonarzy, zawierzania Bogu ich procesu kanonizacyjnego oraz oddawaniu Bogu za ich wstawiennictwem wszystkich ludzi dotkniętych chorobami, terroryzmem i nieszczęściem.

W tym roku przypada 5. rocznica beatyfikacji męczenników z Pariacoto, którą ich biuro promocji świętuje poprzez przypominanie i udostępnianie mało znanych dotąd zdjęć i filmów. „Zapraszamy do współpracy wszystkich, którzy chcieliby podzielić się świadectwem łask otrzymanych za ich wstawiennictwem, zdjęciami, innymi pamiątkami po błogosławionych” - zachęcono na stronie www.meczennicy.franciszkanie.pl, gdzie można znaleźć informacje dotyczące życia i kultu błogosławionych z Pariacoto. Materiały można oglądać na nowym kanale YouTube „MichaliZbigniew”.

Franciszkańscy misjonarze, o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek, w 1989 r. zaczęli swoją pracę misyjną w Pariacoto w Peru. Zginęli z rąk terrorystów Świetlistego Szlaku 9 sierpnia 1991 r. Decyzją papieża Franciszka 5 grudnia 2015 r. zostali beatyfikowani.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję