Reklama

Dlaczego warto rozmawiać?

Danuta Olszewska
Niedziela Ogólnopolska 8/2005

Program prowadzony przez Jana Pospieszalskiego w poniedziałki w TVP 2 i powtarzany we wtorki w TVP Polonia powoli staje się najważniejszym programem publicystycznym w Polsce. 7 lutego jego tematem była, tak powszechna w Polsce, potrzeba „oczyszczenia z ubeckiego smrodu” - jak to dosadnie określił Jan Pietrzak w reporterskiej migawce. Sprawa list IPN-u i wyrzucenia z pracy Bronisława Wildsteina, który wyniósł zasoby archiwalne Instytutu i podał je do publicznej wiadomości, była oceniana z dwóch stron. Ludzie, którzy usiedli naprzeciw siebie w studiu, różnili się aż nazbyt wymownie. Ale, co najważniejsze, uczucie, jakie dominowało na twarzach i ujawniało się w słowach przedstawicieli krytyków Wildsteina, było tym razem uczuciem smutku i poczucia przegranej. Co nie znaczy, że stronnicy dziennikarza pracującego dotąd w Rzeczpospolitej triumfowali. Był w nich jednak ten rodzaj godności, spokojnej pewności swoich racji, który przywoływał klimat najlepszych czasów „Solidarności”.
Zderzyły się ze sobą oceny i stany emocjonalne ludzi, którzy znaleźli się na IPN-owskiej liście. Gorycz Izabeli Bojanowskiej-Dzieduszyckiej, poczucie skrzywdzenia Jerzego Wociala - z optymizmem i radością z powodu dokonującego się przełomu prof. Jadwigi Staniszkis i działacza opozycyjnego Adama Borowskiego, którzy także są wśród domniemanych TW lub ich ofiar, oraz Kazimierza Wojtery, którego ojciec również figuruje wśród nazwisk „listy Wildsteina”. Dwie zupełnie różne wizje sytuacji, jaką wywołało wyciągnięcie na światło dzienne tego dokumentu. Pojawiły się też w programie osoby takie jak red. Piotr Rachtan z Tygodnika Solidarność, którego upublicznienie listy oczyściło z ciążących na nim podejrzeń.
Duża część rozmowy poświęcona była wyjaśnieniom, jaki jest rzeczywisty status spisu nazwisk, dokonanego przez historyków IPN, jakie są możliwości katalogowania tego rodzaju dokumentów, w jaki sposób IPN postanowił bronić się przed wzięciem na siebie odpowiedzialności za konstruowanie „listy agentów”, co byłoby działaniem i bezprawnym, i niemoralnym. Można zatem powiedzieć, że lista jest swego rodzaju, trudnym dla wielu Polaków, „dobrodziejstwem inwentarza”, ale także jedynym możliwym i ze wszech miar pożądanym krokiem w kierunku oczyszczenia polskiego życia politycznego z zależności owocujących uniemożliwieniem nam normalnego rozwoju. Aleksander Smolar, ideowy przywódca Unii Wolności, próbował dowodzić, że najważniejszym złem wynikającym z faktu udostępnienia listy jest nie tyle wywołana „atmosfera strachu”, co „prywatyzacja sprawiedliwości”. Oto jeden człowiek wziął w swoje ręce sprawę osądzania udziału w systemie policyjnego państwa tysięcy ludzi. Jaka była jednak inna możliwość skutecznego działania w tej materii? To dotychczasowa polityka - jak podkreślał Wildstein - utrzymywania agenturalności w ścisłej tajemnicy budowała ową wspólnotę strachu. Sugerowano społeczeństwu, że musi zostawić te sprawy, że one są niebezpieczne albo tak wątpliwe, że nigdy nie nastąpi oddzielenie rzeczywistych agentów od ludzi uwikłanych w tę historię wbrew swojej woli, przypadkowo albo na skutek policyjnych fałszerstw. Bardzo ostro atakował Wildsteina przedstawiciel Gazety Wyborczej, dowodząc, że za przeciwnikami ujawnienia teczek stoją jakieś wyższe racje, poczucie moralnej odpowiedzialności, jakieś dojrzałe, wyważone poglądy. Krzysztof Wyszkowski zauważył, że polemika z tym stanowiskiem nie ma sensu, bowiem GW, Unia Wolności to środowiska, które nie tyle mają poglądy, co raczej interesy. „W 1990 roku Adam Michnik wszedł do podziemi, w których zebrane były teczki MSW, i przeraził się wiedzą, jaką zdobył”. Ta wiedza przekreślała dorobek jego środowiska, ta wiedza do dziś ciąży na sposobie uczestniczenia w polskim życiu politycznym jego formacji.
Ustalanie prawdy o tajnych powiązaniach wielu ludzi obecnych w polityce nie będzie wolne od kosztów, które okażą się bolesne dla osób marginalnie tylko powiązanych z systemem szantażu, uwikłań i zbrodni. Jednak - jak dowodził Krzysztof Krauze, reżyser (autor filmu Gry uliczne, który jest próbą ukazania prawdy o kulisach zabójstwa S. Pyjasa) - każda sytuacja niejasna, dlatego często uwierająca, jest z natury rzeczy przejściowa. Społeczeństwo chce upodmiotowienia, chce dostać pewne sprawy w swoje ręce, i ma do tego pełne prawo, a ludzie rzeczywiście niewinni poradzą sobie. I to nie oni najgłośniej krzyczą, że zostali pokrzywdzeni, że dokonano zamachu na ich dobra osobiste. Niejedno załamanie, błąd można było odkupić późniejszym godnym zachowaniem.
Tę pełną napięcia, ale też sięgającą istoty zjawisk, cenną, bo wolną, debatę podsumowała wypowiedź Barbary Polak, która zaakcentowała, jak wielkie koszty płaciły za PRL trzy ostatnie generacje Polaków, głęboko ugodzone obowiązującym kłamstwem. Uzasadnione jest zatem domaganie się pełnej, oczyszczającej prawdy.

Miłość zobowiązująca

2018-08-21 12:26

Abp Wacław Depo
Niedziela Ogólnopolska 34/2018, str. 33

Graziako
Wesele w Kanie Galilejskiej”, Sandrouni

Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej kieruje nasze serca i oczy nie tylko do Obrazu Maryi, który „znamy na pamięć” – jak pisał ks. Jan Twardowski – ale do Jej Osoby, która jest żywa za tym Obrazem i wychodzi na nasze drogi. Królowa i Matka bez biżuterii, pielgrzymująca po naszej Ojczyźnie od przeszło 60 lat w kopii Jasnogórskiej Ikony.

Tego dnia w porannej modlitwie brewiarzowej zwracamy się do Bogarodzicy słowami:

„Dom Twój, Maryjo, wznosi się na górze,
Aby napełniać cały kraj światłością
I być dla niego przez losu koleje
Wciąż jaśniejącym znakiem Bożej łaski.
Błogosław, Pani, Ojczyźnie najmilszej,
Niech Jasna Góra promienna i mocna
Drogę wskazuje szukającym Boga”.

Pierwsze światło wyznaczone na dzisiejszą uroczystość idzie do nas z tekstów Starego Testamentu, zarówno z Księgi Przysłów, jak i z proroctwa Izajaszowego. Wołają one o mądrość właściwych wyborów, o ścieżki przygotowane dla Pana. Zadaniem proroków było zawsze przybliżanie i wskazywanie na tajemnicę Mesjasza, który narodzi się z Dziewicy i jako Emmanuel –

Bóg z nami, spełni misję zbawienia wobec człowieka i świata. Prorok Izajasz wypowiada do nas słowa: „Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny” (Iz 2, 4).

Te słowa proroka zostały wybrane i umieszczone na gmachu Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. Z pewnością wszyscy zgadzamy się z tym pięknym, choć trudnym programem, zwłaszcza w obliczu toczących się nadal wojen. Tymczasem, zarówno konkretny, historyczny człowiek, jak i jego światowe czy narodowe organizacje zdają się zapominać o słowach, które prorok Izajasz mówił w innych wierszach:

„Chodźcie, wstąpmy na Górę Pana, do świątyni Boga Jakuba! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. (...) Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pana!” (Iz 2, 3. 5).

Bez wchodzenia na drogę i na górę Pana nie będzie prawdziwego pokoju i sprawiedliwości ani w pojedynczym sercu, ani w życiu społecznym czy narodowym. Nie będziemy umieli rozróżnić głosów, które przechodzą przez nasz świat. Nie będziemy ludźmi czujnych i rozsądnych serc, jak przystało dzieciom Maryi.

W Liście do Galatów św. Paweł mocno podkreśla, że zbawienie w Chrystusie jest przede wszystkim darem łaski, a nie tylko nagrodą za wypełnienie Prawa. Wraz z Apostołem odkrywamy we wspólnocie Kościoła taką przestrzeń wolności, która jest nie tylko obroną przed złym użyciem tego daru, ale dobrowolnym wyborem Chrystusa i przylgnięciem do Niego, na wzór Maryi.

W ewangelicznym spotkaniu na weselu w Kanie Galilejskiej Maryja – podobnie jak Jezus – stawia trudne wymagania. Domaga się wypełnienia wszystkiego, co Jej Syn do nas powiedział – przyjęcia samego Chrystusa w darze i pójścia za Nim z własnym krzyżem. Bo w Ewangelii nie można przebierać, czyniąc z niej „wybiórcze chrześcijaństwo”. Nie można przyjąć jednego, a drugie odrzucić, bo już za stare i nie pasuje do lansowanego kompromisu. „Uczyńcie wszystko, cokolwiek Syn mój wam powie!” (por. J 2, 5).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Na Jasnej Górze trwają Uroczystości Matki Bożej Częstochowskie

2019-08-26 11:34

it / Jasna Góra (KAI)

Na Jasną Górę na dzisiejszy odpust Matki Bożej Częstochowskiej, w 100 grupach dodarło 36,5 tys. pieszych pątników. To o 4,5 tys. więcej niż rok temu na 26 sierpnia. Więcej jest też pielgrzymek rowerowych, których przyjechało - 25. Były też 2 grupy biegowe i 1 na rolkach. Tendencja wzrostowa pielgrzymowania utrzymuje się, i zdaniem przeora Klasztoru świadczy o „wewnętrznym instynkcie wiary Polaków”. W sumie w tegorocznym sezonie pielgrzymkowym modliło się na Jasnej Górze aż o 11 tys. pątników więcej w stosunku do tego samego czasu sprzed roku.

Monika Książek

Pielgrzymi, którzy przybywali na dzisiejszą uroczystość Matki Bożej Jasnogórskiej, podobnie jak ci z pierwszej połowy miesiąca, w drodze prosili o Ducha Świętego, o odnowę Kościoła i oblicza polskiej ziemi, o jedność w naszym Narodzie, za kapłanów; dziękowali za pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski i jego miłość do Królowej, błagali o beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego przypominając jego akty zawierzenia, przepraszali za profanacje, zwłaszcza Matki Bożej w znaku Jasnogórskiego Wizerunku.

Pielgrzymi zawsze wrażliwi są na aktualne wydarzenia. Wobec tragedii, która wydarzyła się w Tatrach zanosili swoje modlitwy za wszystkich, którzy ucierpieli podczas burzy.

Jak podało Biuro Prasowe Jasnej Góry od 16 do 25 sierpnia na Jasną Górę dotarło 100 pielgrzymek pieszych. Podążało w nich 36 tys. 500 osób. W ubiegłym roku odnotowano 86 pielgrzymek a w nich 32 tys. osób.

Popularniejsze stają się pielgrzymki rowerowe - ich liczba zwiększyła się o 10. Przybyło 25 takich grup a w nich 1,8 tys. osób. Dotarły także dwie pielgrzymki biegowe z Łodzi (50 osób) i z Rumunii (10 osób) oraz pielgrzymka na rolkach (101 osób).

Zdaniem o. Mariana Waligóry, przeora Jasnej Góry „pielgrzymowanie jasnogórskie to bezcenny dar, to fenomen, który pokazuje jak bardzo potrzebujemy działania, czynu, który będzie nas zbliżał do Boga”.

Przeor pielgrzymowanie nazywa „wewnętrznym instynktem wiary”, który jest w nas i niezależenie od sytuacji społeczno-politycznej, będzie się w nas rozwijał. - To jest nasza moc duchowa i nie jest to powód do chluby, ale do tego, byśmy widzieli, że jest w nas wielki potencjał i z niego czerpali - podkreśla.

O. Waligóra uważa, że wzrost liczby pielgrzymów przybywających w tym roku w pieszych i rowerowych grupach „świadczy to o duchowej potrzebie Polaków”. - Dziś na pielgrzymkę ludzie nie idą z powodów politycznych, ten czas już minął, pielgrzymowanie coraz bardziej nabiera wymiaru rekolekcji w drodze, wewnętrznego ożywienia. Mamy potrzebę trudem, ascezą drogi pielgrzymiej, zanosić nasze osobiste intencje i świata w którym żyjemy i wyrażać miłość wobec Boga przez wstawiennictwo Jego Matki – powiedział.

Najliczniejszymi pieszymi pielgrzymkami minionych dziesięciu dni były: 37. Pielgrzymka Tarnowska z liczbą 8,130 osób, 43. Piesza Pielgrzymka Opolska, w której przyszło 2,8 tys. pątników i 94. Pielgrzymka Łódzka z liczbą 2 tys.

Ogółem od 12 maja, czyli od początku sezonu pielgrzymkowego, na Jasną Górę we wszystkich rodzajach pielgrzymek – pieszych, rowerowych, biegowych i innych przybyło łącznie 134 tys. osób. To aż o 11 tysięcy więcej niż rok temu.

A to jeszcze nie wszystkie grupy. W najbliższych dniach dotrzeć mają jeszcze m.in. 408. Piesza Pielgrzymka Żywiecka, 13. Pielgrzymka Młodych Archidiecezji Katowickiej i 24. Piesza Pielgrzymka Świata Osób Słabych z Olsztyna k. Częstochowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem