Reklama

Głos Prymasa Polski w sprawie gender

2014-01-21 10:45

Bożena Sztajner/Niedziela
ZOBACZ TAKŻE ODPOWIEDŹ ABP. JÓZEFA KUPNEGO W SPRAWIE GENDER


Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania napisała w połowie grudnia list do biskupów na temat gender.

Kilku biskupów odpowiedziało na list, wśród nich prymas Polski abp Józef Kowalczyk, abp Józef Kupny, Metropolita Wrocławski oraz Marek Jędraszewski, metropolita łódzki.

Publikujemy odpowiedź abp. Józefa Kowalczyka do p. Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz

Reklama

Szanowna Pani Pełnomocnik!

Z uwagą przeczytałem list, w którym dzieli się Pani ze mną niepokojem, jaki wywołuje burzliwa dyskusja wokół szeroko pojętej problematyki związanej z kategorią płci kulturowej, technicznie określanej terminem gender. Dziękuję za załączony opis pojęć, które zasadniczo są mi znane, ale dzięki Pani inicjatywie upewniłem się, że właściwie je rozumiem. Lektura listu pomogła mi również w pełniejszym uchwyceniu, jak mniemam, niektórych problemów, które mogą stanowić źródło rozbieżnych interpretacji znaczenia kategorii gender, co postaram się wyeksponować poniżej.

Nawiązując do zarysowanych przez Panią zasadniczych celów polityki równościowej, należy zauważyć, iż postulat ich realizacji wynika z danego każdemu człowiekowi podstawowego poczucia sprawiedliwości społecznej. Kościół katolicki popiera wzmiankowane cele odwołując się tak do światła rozumu, jak i nauki objawionej przez Boga, nie widząc potrzeby przywoływania wielowątkowej i kontrowersyjnej kategorii analitycznej gender. Magisterium Kościoła, zwłaszcza za sprawą naszego rodaka, papieża Jana Pawła II, wielokrotnie dawało wyraz troski o poszanowanie godności człowieka oraz równości kobiety i mężczyzny (por. Jan Paweł II, Mulieris dignitatem, nr 6). Artykuł 33 obowiązującej Konstytucji RP, przywołany przez Panią, jest jasny i powszechnie akceptowany w naszej Ojczyźnie. Przyczyną napięć i konfliktów między ludźmi, w tym również tych, które pojawiają się w relacji kobieta-mężczyzna, nie jest tożsamość płciowa (zróżnicowana cieleśnie i duchowo), ani wyobrażenia na temat kobiecości i męskości jakie utrwala kultura, lecz zło moralne, którego autorami w równym stopniu mogą być mężczyźni jak i kobiety. Dominacja, przemoc, wykorzystywanie człowieka przez człowieka i nierówne traktowanie nie są wiązane w kulturze chrześcijańskiej z tożsamością lecz z problemem źle rozumianej wolności.

Pojęcie gender, pojawiające się w naukach humanistycznych jako określenie społeczno-kulturowych aspektów płci, stało się istotną kategorią analityczną, charakterystyczną najpierw dla studiów kobiecych (women’s studies). Studia te, zrodzone w klimacie tzw. drugiej fali feminizmu lat 70. i 80. minionego stulecia, dały impuls do tworzenia przy wielu uniwersytetach specjalnych kierunków badań nad społeczno-kulturowymi uwarunkowaniami płci pod nazwą gender studies. Śledząc osiągnięcia badawcze tego nurtu poznajemy złożoność i wieloaspektowość terminu gender (w skrócie: płeć kulturowa), a jednocześnie zastanawiamy się, czy dość jednostronna interpretacja ludzkiej płciowości - akcentująca dominującą rolę czynnika kulturowego - rzeczywiście pozwala przybliżyć się do prawdy na temat bogactwa zróżnicowania płciowego pomiędzy kobietami a mężczyznami? Istnieją przecież poważne dyscypliny naukowe badające biologiczne determinanty tegoż zróżnicowania. Przyjęta przez perspektywę gender droga interpretacji fenomenu płci nie może rościć sobie pretensji do bycia jedyną i w dodatku na tyle słuszną teorią, aby formułowane przez nią tezy, stawały się w sposób bezkrytyczny podstawą tworzenia prawa państwowego i międzynarodowego. Wieloaspektowość perspektywy gender, obok słusznych postulatów równouprawnienia płci, niesie ze sobą również wiele tez kontrowersyjnych, nieprzejrzystych i często kwestionowanych w środowiskach naukowych. Z tego też względu należy stawiać odważne pytania, czy perspektywa badawcza proponowana przez gender studies przybliża nas do prawdy o człowieku oraz jego tak osobistym jak i wspólnotowym dobru. Wydaje się, że z kilku powodów można mieć w tej kwestii poważne wątpliwości i zastrzeżenia. Jeśli jednak ktoś poważnie i rzetelnie traktuje naukę i badaną przez nią rzeczywistość, nie powinien się temu dziwić i protestować, lecz argumenty te winien uczciwie rozważyć.

Po pierwsze, analityczna kategoria płci kulturowej dotyczy społecznych uwarunkowań opisywania i mówienia o ludzkiej płciowości. Nie wyczerpuje tym samym całej prawdy o człowieku jako osobie, która cała przeniknięta jest swoją płciowością, bytuje na sposób kobiecy lub męski. Wykluczenie z refleksji o człowieku biologicznych determinant płci, lub uznanie ich za mało istotne, wydaje się jednostronną i arbitralną decyzją zwolenników perspektywy gender. Decyzja ta, jak się wydaje, fałszuje u samych podstaw obraz człowieka uznając jego płeć nie tyle jako rzeczywistość wielowymiarową, związaną również z ciałem mającym swój wewnętrzny logos, lecz koncentruje uwagę na kulturowych jej aspektach, by w końcu uznać płeć jedynie za konstrukt społeczny. Rzetelność naukowa, nakazuje uwzględnić przy tworzeniu obrazu ludzkiej płciowości również osiągnięcia tych gałęzi wiedzy, które podkreślają wagę biologicznych uwarunkowań zróżnicowania płciowego i jego wpływu na zachowania oraz role społeczne. W przeciwnym razie badania naukowe w łatwy sposób przekształcają się w ideologię, której celem nie jest poszukiwanie prawdy o człowieku, lecz jej konstruowanie w taki sposób, aby służyła założonym z góry celom i zainteresowanym grupom społecznym. W obliczu takiego ryzyka trudno dziwić się, że arbitralne wykluczenie lub deprecjacja biologicznych uwarunkowań tożsamości płciowej budzą niepokój w środowiskach naukowych zajmujących się antropologią, a niektórzy z naukowców postrzegają wybrane tezy perspektywy gender jako ideologię. Stąd też uważam (wydaje mi się, że Pani również), że konieczny jest dialog naukowy pozwalający wyjaśnić narastające uprzedzenia oraz nakreślić rzetelną wizję antropologiczną, na której można budować prawo autentycznie służące dobru osoby i społeczeństwa.

Po drugie, powiązania jakie zachodzą pomiędzy kategorią płci kulturowej a feminizmem inspirowanym założeniami marksistowskiej walki klas budzą uzasadnioną nieufność do omawianej perspektywy badawczej. Można się obawiać, że szczególnie w Polsce, a zwłaszcza w środowiskach naukowych dystansujących się od marksizmu, powrót jego zasadniczych tez - wplecionych w perspektywę kulturowej interpretacji płci - może wzbudzać intelektualny sprzeciw. Związek perspektywy gender z marksizmem został dobitnie ukazany chociażby w publikacji profesor socjologii Harriet Bradley pt. Gender i wydanej w Cambridge w 2007 roku. „Nie jest żadnym zaskoczeniem - pisze Bradley - że w odpowiedzi na idee dotyczące klasy i kapitalizmu feministki wypracowały swoją teorię nierówności płci. (…) W tym sensie płeć stanowiła pojęcie analogiczne do jednego z kluczowych pojęć marksistowskiej socjologii: klasy” (H. Bradley, Płeć, Warszawa 2008, s. 50). Traktowanie relacji kobieta-mężczyzna w kategoriach walki klasowej dalekie jest od antropologii chrześcijańskiej od wieków kształtującej zachodnią cywilizację, która postuluje w miejsce rywalizacji i wrogości postawę miłości. Konsekwencjami przyjęcia paradygmatu marksistowskiego w perspektywie gender jest uznanie małżeństwa, rodziny i macierzyństwa za kategorie opresyjne i dyskryminujące, stąd relatywizacja ich wartości, a w skrajnych przypadkach ich zupełna dewaluacja. Wydaje się, że w obliczu kryzysu demograficznego, osłabienia instytucji małżeństwa i rodziny, promowanie rozwiązań inspirowanych marksistowską teorią walki klas nie służy ani dobru pojedynczych osób ani dobru społeczeństwa. Trudno też chyba będzie pogodzić postulowaną politykę prorodzinną państwa, gdy jednocześnie niektóre proponowane standardy europejskie inspirowane teorią gender podważają jednoznaczność rodziny opartej na trwałym fundamencie heteroseksualnego małżeństwa i nie promują prokreacji (por. Projekt Raportu A7-0306/2013 w sprawie zdrowia seksualnego i praw reprodukcyjnych 2013/2040[INI]).

Kwestionowanie normy heteroseksualnej, z którym spotykamy się w opracowaniach dotyczących kategorii płci kulturowej (por. H. Bradley, Płeć…, s. 88-96) budzi również poważne zastrzeżenia. Z przykrością stwierdzam, że w przedstawionej przez Panią Pełnomocnik panoramie rzeczywistości gender w żadnym miejscu nie wspomniała Pani o tak istotnym aspekcie refleksji nad płcią jako konstruktem społecznym. Nie jest przecież tajemnicą, że analityczna kategoria płci kulturowej znajduje swoje liczne zwolenniczki i zwolenników nie tylko pośród feministek i feministów, ale również wśród przedstawicieli tzw. mniejszości seksualnych. To oni bardzo żywo zainteresowani są sukcesem „eksperymentu gender”, gdyż staną się jego niewątpliwymi beneficjentami. Już w latach sześćdziesiątych do ugrupowań feministycznych przyłączyło się wiele lesbijek odczuwających na co dzień dyskryminację płciową. Jak potwierdzają amerykańscy socjologowie, ruch feministyczny stał się swoistą trampoliną w upolitycznieniu ruchu lesbijskiego (por. C.M. Renzetti, D.J. Curran, Kobiety, mężczyźni i społeczeństwo, Warszawa 2005, s. 32). Coraz większy udział lesbijek w ruchu feministycznym powodował powstawanie krytycznych analiz samego heteroseksualizmu z pozycji feministek-lesbijek (heteroseksualizm jako kolejna norma opresyjna, forma ucisku i dyskryminacji). Wreszcie gender studies asymilujące postmodernistyczne tezy Michela Foucaulta o relacji płci do władzy oraz twierdzenia Judith Butler o performatywnym charakterze płci, rozwijają teorie poddające w wątpliwość heteroseksualną normę zachowań seksualnych. Teoretyczne rozważania liderów poststrukturalizmu oraz dekonstrukcjonizmu stają się „intelektualnym paliwem” napędzającym mechanizm zmian w szeroko pojętej obyczajowości oraz w formułowaniu żądań pod adresem stanowionego prawa, aby dotychczasowe uprawnienia tradycyjnego małżeństwa i rodziny zagwarantować innym związkom nieheteroseksualnym. Śledząc literaturę poświęconą problematyce kulturowego uwarunkowania płci, dostrzegamy, że wątek walki o równe prawa dla przedstawicieli środowisk LGBTQ wpisuje się dość wyraźnie w obszar zainteresowań perspektywy gender. Żądania tych środowisk o uznanie chociażby prawa do małżeństwa czy adopcji dzieci dla związków nieheteroseksualnych budzą sprzeciw nie tylko naukowców katolickich, ale także badaczy, dla których rozumowe przesłanki w wystarczający sposób pozwalają udowodnić naturalność heteroseksualnej normy. Trudno zatem się dziwić, że coraz bardziej inwazyjna chęć wpływania środowisk LGBTQ na stanowienie prawa w dziedzinach dotyczących małżeństwa, rodziny, wychowania oraz edukacji seksualnej, z powoływaniem się na standardy równości wypracowane w dużej mierze przez gender studies oraz queer studies, budzi niepokój i sprzeciw. Nie oznacza on w żadnym razie niechęci czy wrogiego nastawienia do reprezentantów środowisk LGBTQ. Do każdego człowieka należy podchodzić z szacunkiem i z respektem dla jego godności, co jednak nie przekłada się automatycznie na akceptację wszystkich jego zachowań, zwłaszcza gdy dotyczą one przestrzeni dobra wspólnego, jakimi są np. małżeństwo, rodzina, wychowanie. Wydaje mi się, że sprzeciw naukowców wobec promocji „standardów równościowych” promowanych przez organizacje międzynarodowe w odniesieniu do środowisk LGBTQ nie jest wymierzony przeciw komukolwiek. Jest raczej wyrazem troski o to, aby stanowienie prawa odbywało się na fundamencie takiej antropologii oraz aksjologii, która ma nie tyle zapewniać przywileje jednostkom czy grupom, ale autentycznie służyć dobru osoby ludzkiej oraz społeczeństwa.

Promowanym zmianom społecznym w najbardziej newralgicznych sferach życia ludzkiego, takich jak obyczajowość, moralność, wychowanie, małżeństwo czy rodzina powinno zawsze przyświecać szukanie prawdy i dobra. Również stanowienie prawa bazować powinno na autentycznej antropologii oraz unikać posiłkowania się tezami cząstkowymi lub jednostronnymi. Ufam, że wymiana myśli pomiędzy naukowcami oraz środowiskami opiniotwórczymi przyczyni się do wyjaśnienia kontrowersji narastających wokół problematyki związanej z kulturowymi uwarunkowaniami płci. Ich analiza - ważna i pomagająca w przezwyciężaniu krzywdzących postaw niesprawiedliwości społecznej względem kobiet i mężczyzn - nie powinna jednak rodzić nowych form dyskryminacji i wykluczenia. Nie wolno zabronić pojawiania się i rozwijania dyskursów i poglądów innych od reprezentowanych przez przedstawicieli perspektywy gender. To są fundamentalne podstawy demokracji oraz akademickiego etosu. Należy spotykać się, dyskutować, szukać -bez emocji i oskarżeń - najlepszych rozwiązań dla dobra ludzkiej osoby i społeczeństwa. Niech zwycięża siła argumentu.

Niech powyższe myśli wyrażone ze szczerą troską o człowieka świadczą o poważnym traktowaniu problematyki przedstawionej przez Panią w swoim piśmie. Będę więc oczekiwał dalszych poważnych refleksji na ten temat, które zapewne zostaną udostępnione opinii publicznej po konferencji organizowanej przez Panią Pełnomocnik w 2014 roku.

Z wyrazami szacunku
Józef Kowalczyk
Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński Prymas Polski


Tagi:
list prymas Polski gender

Reklama

Bp Dec: pod pozorem tolerancji narzuca się dzieciom i młodzieży deprawację

2019-09-08 18:38

ako / Świdnica (KAI)

- Coraz częściej możemy ostatnio usłyszeć, że w imię tolerancji, równości, antydyskryminacji i edukacji seksualnej chce się właściwie eksperymentować na dzieciach - stwierdza w liście pasterskim bp Ignacy Dec. Ordynariusz świdnicki napisał, że "pod pozorem równości, tolerancji i antydyskryminacji tak naprawdę narzuca się dzieciom i młodzieży deprawację, seksualizację, a także podważanie uznawanych przez nas wartości dotyczących małżeństwa rodziny i seksualności człowieka"

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

Podczas niedzielnych Eucharystii w kościołach diecezji świdnickiej 8 września czytany był list pasterski biskupa świdnickiego z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego i katechetycznego. Jego przesłaniem była refleksja nad tym w jakim kierunku idzie edukacja przedszkolna i szkolna, a także działania wychowawcze podejmowane przez placówki oświatowe.

- Chcemy zwrócić uwagę na zagrożenia, jakie pojawiły się w ostatnim czasie, a o których nie możemy nie mówić, przed którymi nie możemy nie przestrzegać, tym bardziej, że są one bardzo poważne i niosą ze sobą niebezpieczeństwa. Pokoleniu dorosłych, a zwłaszcza rodzicom, zależy przecież najbardziej na tym, żeby uchronić przed tymi zagrożeniami młode pokolenie - czytamy w liście.

Biskup podkreślił, że chrześcijańska wizja człowieka opiera się na słowie Bożym. - W odróżnieniu od współczesnych ideologii, czyli wizji wymyślonych przez ludzi, fundamentem chrześcijańskiej wizji człowieczeństwa, miłości, małżeństwa i rodziny jest słowo Boże objawione na kartach Pisma Świętego i w Tradycji. Prawdę Bożą cechuje zawsze nieomylność i troska o dobro doczesne i wieczne człowieka (zbawienie), w odróżnieniu od ludzkich ideologii, które bywają niestety błędne i niosą prędzej lub później nieszczęście osób, rodzin i całych społeczeństw - podkreśla bp Dec.

- Dodajmy, że podejmując tę sprawę nie walczymy z ludźmi. Jesteśmy natomiast zdecydowanie przeciwni ideologii, która stoi w jawnej sprzeczności z prawdą objawioną przez Boga. Jesteśmy przeciwni ideologii, która atakuje życie, rodzinę, wolność, wprowadza brutalną ingerencję w prywatną sferę naszego życia - akcentuje biskup.

Ordynariusz świdnicki przypomniał również, że już w najbliższą niedzielę rozpocznie się w Polsce IX Tydzień Wychowania. - Ta bardzo cenna inicjatywa polskich biskupów ma na celu ukazanie istotnej wartości wychowania, także katolickiego, refleksję nad różnymi aspektami wychowania, modlitwę za uczniów, nauczycieli i wychowawców oraz rodziców – pierwszych wychowawców - napisał ordynariusz świdnicki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościół to nie firma, nie upadnie. Chrystus go nie opuści!

2019-09-20 08:22

www.vaticannews.va

„Wielu katolików jest zaniepokojonych, a nawet zrozpaczonych. Jako człowiek wierzący, chciałbym przypomnieć, że Kościół to nie firma, międzynarodowa korporacja czy państwo. A zatem nie może upaść” – powiedział Vittorio Messori. Czołowy katolicki apologeta, współtwórca książkowych wywiadów z kard. Ratzingerem, odniósł się do kryzysu we współczesnym Kościele.

aradaphotography/pl.fotolia.com

Przyznał on, że powodów do zmartwień nie brakuje. Niepokój budzą na przykład niejasności związane z Synodem Biskupów o Amazonii. Szerzy się zamęt, ludzie są zdezorientowani. Messori przypomina jednak, że Kościół należy do Chrystusa, który kieruje nim z mądrością. „Myślę, że na koniec Ojciec zainterweniuje. Bóg przekracza nasze ograniczone możliwości postrzegania” – dodał włoski pisarz w wywiadzie la portalu La Fede Quotidiana.

Niepokoi go natomiast narastający w Kościele konformizm. „Mówi się, że żyjemy w Kościele miłosierdzia, otwartego dialogu i szczerości, a zarazem wielu kardynałów i biskupów boi się podzielić swymi obawami”. Messori wspomina, że kiedy on sam postanowił się kiedyś podzielić swymi wątpliwościami na łamach dziennika Corriere della Sera, spotkały go za to obelgi i ostry atak ze strony niektórych katolickich mediów.

Powstał nawet komitet, który domagał się, aby ten mediolański dziennik zerwał z nim współpracę. „Jestem zatem zaniepokojony, ale nie zrozpaczony. Chrystus nie opuści swego Kościoła” – dodaje na zakończenie włoski pisarz i apologeta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jezu, ufam Tobie!

2019-09-20 15:01

Anna Majowicz

Już po raz 11. 28 września o godz. 15.00 na ulicach miast w Polsce oraz kilku innych krajów, odbędzie się wspólne odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia.

faustyna.pl

To tradycja, którą zapoczątkowali łodzianie, kiedy w 2008 r. na 111 skrzyżowaniach swojego miasta pół tysiąca osób wspólnie modliło się, trzymając w rękach tablice z napisem: „Jezu, ufam Tobie”.

We Wrocławiu na wspólnej modlitwie będzie można spotkać się w dwóch miejscach: na Placu Katedralnym – przy kolumnie Chrystusa Króla, a także przy krzyżu misyjnym przed kościołem pw. św. Augustyna, przy ul. Sudeckiej.

W modlitwie uczestniczyć będą członkowie i sympatycy Akcji Katolickiej Archidiecezji Wrocławskiej i Żywego Różańca, siostry zakonne, księża i ludzie dobrej woli.

Zachęcamy do włączenia się w tą piękną inicjatywę!

Szczegółowe informacje na stronie: http://iskra.jezuici.pl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem