Reklama

Czym jest dobra szkoła? – konferencja na 10-lecie Stowarzyszenia Sternik

2014-02-09 20:50

jw / Józefów /KAI

Bożena Sztajner/Niedziela

Czym jest dobra szkoła? Jak przygotować młodego człowieka do życia, gdy dostęp do informacji jest nieograniczony, a rynek pracy szybko się zmienia? – zastanawiali się uczestnicy międzynarodowej konferencji „Innowacje w edukacji” 8 lutego w Józefowie. Dobra szkoła stawia sobie za cel to, żeby jej absolwent miał silną wolę, zachowywał wartości, umiał myśleć i „odkrywał własne powody, dla których warto się wysilać” – mówili uczestnicy spotkania. Konferencję zorganizowało świętujące swoje 10-lecie Stowarzyszenie Sternik, które prowadzi w Polsce sieć placówek edukacyjnych.

- Kiedyś chodziło się do szkoły po to, żeby nauczyć się czytać, pisać, szybko liczyć i jak najwięcej zapamiętać. Dzisiaj świat zmienia się tak szybko, że mówi się, że jeśli pracownik nie wymieni swojej wiedzy co pięć lat, straci pracę – powiedziała Ana Moreno Salvo, przedstawicielka międzynarodowego stowarzyszenia Institutio Familiar d’Educació, skupiającego takie stowarzyszenia jak Sternik. Szkoła powinna więc uczyć, jak umiejętnie myśleć. – Tylko ten, kto umie myśleć, umie zdobywać wiedzę i dobrze jej używać. Uczyć trzeba się przez całe życie, ale żeby to robić dobrze, trzeba zacząć już w dzieciństwie - mówiła Moreno Salvo. Ponieważ „człowiek jest jedynym zwierzęciem, które się potyka dwa razy”, od małego należy go wdrażać do tego, jak „robić pewne rzeczy inaczej”, czyli przełamywać naturalną skłonność do rutyny i sztywnego myślenia.

Zdaniem Marii Carion, dyrektorki szkoły dla dziewcząt Senara w Madrycie, kluczem do dobrej edukacji jest „wychowywanie w kompetencjach”, czyli w taki sposób, żeby uczniowie umieli samodzielnie zdobywać umiejętności. Szkoła powinna nie tylko uczyć matematyki, przyrody czy historii, ale także uczyć krytycznego myślenia i rozwiązywania problemów, rozbudzać ciekawość świata i dociekliwość, rozwijać kompetencje językowe. Bardzo ważne jest kształcenie umiejętności pracy w grupie. – Edukacja to dużo więcej niż przekazywanie wiedzy. To kształtowanie całego człowieka, jego umiejętności funkcjonowania w świecie, poznawania możliwości, które są w zasięgu ręki i wybierania tych dobrych, które pomogą mu się rozwijać się i zmieniać świat na lepsze – mówiła. – W społeczeństwie wiedzy nie dajmy się oślepić nowymi technologiami, ale korzystajmy z całego bogactwa kultury – podkreślała.

Reklama

W Stanach Zjednoczonych każdy, kto pracuje zawodowo, średnio trzy razy w ciągu życia zmienia zawód – powiedział Alvaro de Vincente, dyrektor szkoły dla chłopców The Heights w Waszyngtonie. Jego zdaniem najlepsze przygotowanie do odnalezienia się na zmieniającym się rynku pracy to wykształcenie klasyczne i praca nad charakterem. W The Heights uczniowie uczą się nie tylko przedmiotów matematyczno-przyrodniczych i współczesnych języków, ale również łaciny i greki. – Gdybym miał wybierać między jakimś popularnym językiem współczesnym a łaciną, wybrałbym łacinę. Bo ktoś, kto opanuje język łaciński, łatwo przyswoi sobie również inne – mówił. Niezmiernie ważne przedmioty to literatura i historia („Kto nie wie, co było przed jego urodzeniem, na zawsze już zostanie dzieckiem” – przywołał sentencję Cycerona), sport i uwrażliwianie na piękno. Zdaniem Alvaro de Vincente wybór między tym, co dobre i piękne, a tym, co praktyczne, jest fałszywy. Wielki błąd popełniają rodzice, którzy zakładają, że ich syn będzie na przykład informatykiem i powinien się uczyć rzeczy, które przydadzą mu się w przyszłym zawodzie. Nie tylko dlatego, że za kilka lat takiego zawodu może już nie być. Wąskie techniczne wykształcenie odbiera dziecku część człowieczeństwa i – wbrew pozorom – utrudnia mu zostanie dobrym pracownikiem. Bowiem praca to znacznie więcej niż techniczne umiejętności. Zacytował opinię jednego z amerykańskich biznesmenów: „Jedyne, czego nie mogę nauczyć moich pracowników, to myślenie, pisanie i mówienie. Wszystko inne mogą opanować na szkoleniach”.

- Ojciec jednego z uczniów powiedział mi, że chciałby, aby jego syn był zdrową rybą – opowiadał Hiszpan José Maria Barnis. – Ten ojciec zaobserwował kiedyś, jak się zachowują ryby w rzece: te, które płyną z prądem, są albo nieżywe albo chore. Zdrowe poznaje się po tym, że płyną pod prąd – mówił Barnis. Żeby dobrze przygotować młodego człowieka do życia, trzeba się starać, żeby miał on silną wolę, zachowywał wartości, był elastyczny i kreatywny, umiał myśleć, miał szerokie horyzonty oraz żeby „odkrywał własne powody, dla których warto się wysilać”. Skąd pomysł na tworzenie oddzielnych szkół dla dziewcząt i chłopców? – Tak jest po prostu łatwiej – mówił Barnis. W Polsce to nowy model, ale takich szkół jest na świecie bardzo wiele, m.in. w Afryce, Ameryce i wielu krajach azjatyckich. Najwięcej jest ich w krajach anglosaskich, gdzie edukacja zróżnicowana ze względu na płeć ma bardzo długą tradycję. Szkoły dla dziewcząt i chłopców to nie tylko elitarne prywatne placówki. Na przykład w australijskim stanie Nowa Południowa Walia stanowią one połowę szkół publicznych. W USA osiem lat temu zniesiono zakaz prowadzenia publicznych szkół jednopłciowych i teraz powstaje ich tam wiele. – Wszędzie na świecie absolwenci takich szkół to „żywe ryby”, które zmieniają społeczeństwo na lepsze – mówił Barnis.

Swoimi doświadczeniami z pracy w szkołach zróżnicowanych ze względu na płeć podzielili się pracownicy polskich placówek prowadzonych przez Stowarzyszenie Sternik – Sylwia Watrakiewicz (szkoła dla dziewcząt Strumienie) i Paweł Zuchniewicz (szkoła dla chłopców Żagle). – Najcenniejsza wiedzą, jaką zdobywamy w szkole, to ta o naturze małego mężczyzny – powiedział Zuchniewicz. Chłopcy potrzebują dużo ruchu, więc uczniowie Żagli mają dwie długie przerwy, na których mogą wychodzić na dwór. Ponieważ „ławka nie jest środowiskiem naturalnym dla chłopca”, wiele zajęć odbywa się w ruchu (nawet takich jak nauka składania sylab w wyrazy), uczniowie mają wiele doświadczeń i wycieczek. – Bez sportu nie byłoby szkoły dla chłopców. Nie tylko dlatego, że oni muszą się wybiegać, ale też dlatego, że sport uczy przegrywać. Mężny mężczyzna to nie ten, który nie upada, ale ten, kto wstaje – mówił Zuchniewicz. Naturalna potrzebę rywalizacji wykorzystuje się w Żaglach na przykład wtedy, gdy podaje się chłopcom listę lektur dodatkowych „dla ambitnych” albo kiedy dzieli klasy na dwie grupy, noszące nazwy klubów sportowych i rywalizujące ze sobą w nauce. Wielu chłopców i mężczyzn nie lubi czytać, więc w szkole jest obowiązkowa godzina cichego czytania i akcja „Czytanie to męska rzecz”.

Sylwia Watrakiewicz przedstawiła program wychowawczy oparty na wartościach i pracy nad sobą. Jako przykład podała to, że kiedy uczennice liceum Strumienie w ramach bloku zajęć o nazwie „Kultura i tradycja” (język polski, wiedza o kulturze i język łaciński) wyjeżdżają do Rzymu i na dawne Kresy Wschodnie, samodzielnie przygotowują wycieczki, zbierają i opracowują informacje, ale też zarabiają na ten cel.

Prof. Bogusław Śliwerski, przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, powiedział, że jednym z postulatów „Solidarności” w latach 80. XX w. było uspołecznienie edukacji w Polsce. Chodziło o poddanie tego systemu kontroli społecznej, przyznanie autonomii rodzicom i nauczycielom. Ubolewał, że ten postulat nie został do tej pory spełniony. Polski system edukacji jest – jego zdaniem – przeżarty etatyzmem, nepotyzmem i centralizmem, a władze dążą do upaństwowienia uczniów i nauczycieli. Skrytykował również „zachwyty” Ministerstwa Edukacji Narodowej nad wynikami testów PISA, czyli międzynarodowego badania umiejętności uczniów. Ministerstwo przekonuje, że młodzi Polacy wypadają w tych testach coraz lepiej, tymczasem – zdaniem prof. Śliwerskiego – gdy się przyjrzeć dokładnie wynikom, okazuje się, że są one poniżej średniej. Poza tym wątpliwe jest już samo diagnozowanie stanu edukacji za pomocą testów. Test nie sprawdza umiejętności literackich, wyobraźni, kompetencji komunikacyjnych, nie mówiąc już o wartościach moralnych. – Dobra edukacja to taka, która buduje sprawczość, kreatywność, podmiotowość, odpowiedzialność – mówił, podkreślając za ks. Józefem Tischnerem, że każde odejście od wartości będzie powodowało upadek edukacji. Wychowanie powinno się odbywać w duchu wartości, w duchu idealistycznym, bo tylko ideały są zawsze aktualne – przekonywał. Trzeba dostarczać młodemu człowiekowi wzorów, zachęcać go do szukania prawdy, uczyć odróżniać świat rzeczywisty od fikcji.

Tagi:
szkoła

„Rada pedagogiczna” szkół katolickich obradowała na Jasnej Górze

2019-08-21 17:13

mir/Radio Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

Na Jasnej Górze spotkali się dyrektorzy szkół katolickich. Rozmawiali m.in. o tym, co znaczy wypełnić swoje zadania wobec uczniów szkoły katolickiej, o apostolskim wymiarze szkoły i o zmianach w prawie oświatowym. Spotkanie z udziałem ponad 260 osób stanowiło w przededniu nowego roku szkolnego także okazję omówienia spraw organizacyjnych oraz programu IX Tygodnia Wychowania (15 – 21 września br.).

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Mimo wielu wyzwań wynikających ze zmian w prawie oświatowym, w tym finansowania szkół niesamorządowych, zwłaszcza niepublicznych s. Patrycja Garbacka z Rady Szkół Katolickich podkreśliła, że to nie one są najważniejsze. Jej zdaniem najistotniejsze są kwestie tożsamości i wartości moralnych.

Zagadnienie - po co szkoła katolicka w Kościele i w świecie, szanse i pułapki podjął o. prof. dr hab. Dariusz Kowalczyk SJ. Dziekan Wydziału Teologii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie zwrócił uwagę, że szkoła katolicka ma być taka nie tylko z szyldu, ale przez wierność katolickiemu nauczaniu i misji Kościoła, zwłaszcza wobec „przetaczającej się nad światem, szczególnie po 1968r., ideologii neomarksistowskiej lewicy”. Ideologia ta ma charakter totalitarny i minimalizuje władzę rodzicielską – uwrażliwiał prelegent. Wskazał na trzy postawy wobec ideologii gender i LGBTQ; postawę „chrzczenia” tego ideologicznego języka, czyli tłumaczenie jej zasad, pojęć, opinii językiem ewangelicznym, co jest bardzo groźne, postawę lekceważenia problemu oraz postawę przeciwstawiania się – spokojnego i merytorycznego – i tę ostatnią postawę – zdaniem o. Kowalczyka – powinny przyjąć szkoły katolickie. Podkreślił, że jednym z ważnych elementów obrony katolickości jest obrona biblijnej antropologii. Prelegent przypomniał też niedawny dokument Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej pt. ‘Stworzył ich jako mężczyznę i kobietę`.

Z kolei prof. dr hab. Katarzyna Olbrycht mówiła o podstawach budujących wspólnotę wychowawczą w oparciu o założenia filozofii personalistycznej Karola Wojtyły. - O tej wspólnocie nigdy za wiele, trzeba ciągle o tym przypominać, że szkoła nie stoi tylko jedną osobą – dyrektorem, ale całą wspólnotą, którą tworzy tę szkołę – podkreślił ks. Zenon Latawiec, przewodniczący RSK.

Spotkanie na Jasnej Górze jest też przygotowaniem do obchodzonego w tym roku po raz 9-ty Tygodnia Wychowania, którego mottem są słowa skierowane do Jezusa przez Jego przyszłych uczniów: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?” (J 1, 38).

Program przygotowany na tegoroczny Tydzień Wychowania wskazuje m.in. na rodzinę jako pierwszą przestrzeń w towarzyszeniu młodemu człowiekowi w jego dojrzewaniu, kształtowanie umiejętności rozeznawania i odpowiedzialnego podejmowania decyzji dotyczących przyszłego życia.

Spotkanie formacyjne Dyrektorów Szkół Katolickich zakończyła Msza św. celebrowana o godz. 14.00 Eucharystii przewodniczył bp Marek Mendyk, Asystent Rady Szkół Katolickich z ramienia Konferencji Episkopatu Polski.

Sierpniowa konferencja dyrektorów szkół katolickich jest jednym z trzech spotkań tego typu odbywających się na Jasnej Górze. W listopadzie lub na początku grudnia odbywa się Forum Szkół Katolickich. W tym roku jego gościem specjalnym będzie kard. Robert Sarah prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Natomiast w marcu ma miejsce także konferencja dyrektorów. Oprócz tego we wrześniu gromadzi się też Forum Szkół Katolickich, które obejmuje dzieci i młodzież. Spotkania mają na celu realizację zadań statutowych Rady Szkół Katolickich tzn. wspieranie szkolnictwa katolickiego w wypełnianiu jego misji, jaką jest nauczanie, kształcenie, ale przede wszystkim wychowywanie.

Rada Szkół Katolickich obchodzi w tym roku jubileusz 25-lecia.

Rada Szkół Katolickich (RSK) została powołana w 1994 r. przez Konferencję Episkopatu Polski. Zrzesza szkoły katolickie prowadzone przez kościelne osoby prawne oraz szkoły, które zostały uznane za katolickie dekretem biskupa diecezjalnego i są prowadzone przez inne osoby prawne lub fizyczne. Wszystkie szkoły katolickie w Polsce są zrzeszone w Radzie Szkół Katolickich i pozostają pod opieką Konferencji Episkopatu Polski. RSK posiada osobowość prawną kościelną i cywilną. Działa w oparciu o Statut. Pracami Rady kieruje Zarząd, na czele którego stoi Przewodniczący. Kandydatura przewodniczącego jest każdorazowo zatwierdzana przez Konferencję Episkopatu Polski. Rada Szkół Katolickich wspiera szkoły oraz ich organa założycielskie w zachowaniu katolickiej tożsamości i rozwijaniu działalności.

Patronką szkolnictwa katolickiego w Polsce jest Matka Boża Jasnogórska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papieski jałmużnik już na Jasnej Górze

2019-08-24 18:26

it / Jasna Góra (KAI)

Kard. Konrad Krajewski jak zwykle przyszedł na Jasną Górę wraz z Pieszą Pielgrzymką Łódzką. Odkąd jest w Watykanie zawsze niesie też intencje wskazane przez papieża Franciszka. W tym roku było jednak inaczej. - Papież prosił, żeby wziąć jego intencje bez wymieniania i to dlatego chyba tak ciężko się szło - wyznał utrudzony pątnik. Dodał, że choć pogoda wyśmienita, sprzyjająca, to jednak droga trudna. - Idę, ale nie mogę przyśpieszyć – podkreślał.

BPJG

Kardynał zauważył jednak, że „chyba takie zwolnienie jest mu potrzebne”. - Żebym pomyślał, że nie można się ciągle z czymś ścigać. Myśleć- ile zrobiliśmy, ilu osobom pomogliśmy. Po prostu trzeba iść rytmem Ewangelii a tam nie ma wyścigów - powiedział.

Przeczytaj także: Kard. Konrad Krajewski: trzeba pamiętać o tym, co nam mówił Jan Paweł II

Wytrawny pątnik, bo to kolejna piesza pielgrzymka papieskiego jałmużnika, podkreśla, że „pielgrzymowanie to nie jest przejście iluś kilometrów czy zmaganie się ze swoim ciałem”. - To wreszcie marsz w dobrym kierunku i chwila na zastanowienie czym jest Kościół, jakie jest moje miejsce w Kościele, bo pielgrzymka to wyznanie wiary – dodał kard. Krajewski.

Zapytany o Kościół w Polsce widziany z perspektywy Watykanu odpowiedział: „jakie by nie były burze, to Kościół jest zawsze Chrystusowy i to jest najważniejsze”.

Kard. Konrad Krajewski jak zwykle wraz z pielgrzymami wkroczył w progi Kaplicy Matki Bożej. Nie uklęknął jednak tuż przed Cudownym Obrazem, w miejscu dla niego przygotowanym, a w przedsionku prezbiterium, tuż przy kracie.

W 94. Pieszej Pielgrzymce Łódzkiej przyszło ok. 2 tys. osób. Przyjechała też grupa rowerowa. W ciągu czterech dni pątnicy pokonali ponad 120 km. Hasłem rekolekcji było wołanie: „Stworzycielu Duchu przyjdź!”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Białogłowski: na kogo chcą wychować młode pokolenie zwolennicy gender?

2019-08-25 16:34

pab / Markowa (KAI)

W Markowej, niedaleko cmentarza, na którym spoczywają szczątki Sług Bożych Rodziny Ulmów odbyły się w niedzielę 25 sierpnia Dożynki Archidiecezji Przemyskiej i Województwa Podkarpackiego. Dziękowano za tegoroczne zbiory i proszono o beatyfikację męczenników z Markowej, którzy stracili życie, ukrywając Żydów. Mszy św. przewodniczył metropolita przemyski abp Adam Szal, a homilię wygłosił bp Edward Białogłowski, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Rolników. Odnosząc się do ostatnich marszów równości pytał, „na kogo chcą wychować polskie młode pokolenie uczestnicy parad równości i zwolennicy gender?”.

BP KEP
Abp Edward Białogłowski

– Musimy sobie dzisiaj postawić kilka pytań: czy ja na serio wierzę w Pana Boga? Czy na serio rozmawiam z Nim na modlitwie jak przyjaciel z przyjacielem, czy tylko staram się wrzucić jakiś nadłamany pieniążek jako haracz? Czy mówię z Nim w moim domu, z moimi dziećmi, z moimi współpracownikami? – mówił bp Edward Białogłowski, który pochodzi z Rączyny w archidiecezji przemyskiej.

Kaznodzieja zauważył, że Jezus na pytanie „kto będzie zbawiony?”, nie odpowiada wprost, ale wskazuje, by wybierać ciasną bramę, a nie „szeroką drogę przyjemności i wygody”.

Hierarcha wskazywał, że to nie wolność jest najważniejszą wartością, ale sprawiedliwość i miłość. – W dzisiejszej ewangelii ani słowem nie mówi Pan Jezus: żyliście w wolności? Tylko pyta: byliście sprawiedliwi? Kochaliście prawdę? Rozdawaliście dobro i miłość? – zauważył.

Kaznodzieja przywołał także historię Sług Bożych Rodziny Ulmów z Markowej. – Ziemia wydała swój owoc. Dzisiaj w Markowej przy mauzoleum Józefa i Wiktorii Ulmów i ich siódemki dzieci oraz ośmiu Żydów, chcemy się pomodlić o beatyfikację dla rodziny Ulmów – męczenników, którzy nie licząc się z konsekwencjami jakie nakładał okupant, przechodzili przez wąską bramę, choć wiedzieli, że mogą stracić największy doczesny skarb, jakim jest życie doczesne. Oni w imię miłości, w imię troski o każdego człowieka, niezależnie od wyznania i rasy, dali heroiczne świadectwo wierze. Ufamy, że może wkrótce Bóg pozwoli nam czcić ich jako błogosławionych męczenników – mówił.

Przypomniał też, że Józef Ulma był gospodarzem i prowadził nieduże gospodarstwo. Pomagał także ówczesnym rolnikom kształcić się, aby wiedzieli więcej na temat upraw.

Delegat episkopatu ds. duszpasterstwa rolników przytoczył też napis, jaki śp. bp Roman Andrzejewski umieścił na grobie swojego ojca: „Ziemia jest rzetelna”. – I objaśniał, że te słowa ojciec biskupa Romana często powtarzał sobie i gospodarzom. Uzasadniał to tak: ziemia rodzi plony raz obfitsze, innym razem słabsze, ale zawsze stara się wyrównywać niedomagania, bo niebieski gospodarz daje lata tłuste, a czasem chude. Ziemia jest rzetelna – mówił.

Bp Białogłowski w homilii dziękował Bogu za plony, które zrodziły się na ziemi podkarpackiej. Dziękował też rolnikom, sadownikom, pszczelarzom i wszystkim, którzy zajmują się przetwórstwem żywności. Chwalił ich za to, że nawet w gorszym okresie „nie rzucili matki ziemi”.

Rzeszowski biskup pomocniczy przypomniał, że to rodzice są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci w domu i szkole. Zwrócił tez uwagę, że wszyscy nauczyciele są finansowani z podatków wszystkich ludzi, dlatego uczniowie powinni mieć prawo do lekcji religii w szkołach powszechnych. Odnosząc się do ostatnich marszów równości, powiedział: - Pytajmy spokojnie, bez wielkich emocji: na kogo chcą wychować polskie młode pokolenie uczestnicy parad równości i zwolennicy gender?

Na zakończenie kaznodzieja zwrócił uwagę, że jesienią, oprócz zbiorów, Polskę czekają wybory parlamentarne. – Módlmy się do Ducha Świętego, aby dał nam łaskę trzeźwego myślenia oraz krytycznej oceny tych, którzy się uśmiechają z przeróżnych afiszów w naszych wioskach i miastach. Pytajmy co dotąd zrobili z naszym zaufaniem, co uczynili dla dobra Polski i Polaków. I koniecznie bądźmy przy urnie, aby określić kształt naszej ojczyzny – zachęcał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem