Reklama

O tym, co łączy chrzest z pogrzebem

Barbara Dziadura
Edycja zielonogórsko-gorzowska 42/2002

W przeciągu niedługiego czasu miałam okazję uczestniczyć w dwóch różnych kościelnych ceremoniach. W zasadzie nie łączyło je nic. Ani zgromadzeni ludzie (poza mną), ani treść czy przebieg, ani nawet kościół. Jednak, gdy dobrze się przyjrzeć, okazuje się, że "Duch wieje kędy chce, szum Jego słyszysz, choć nie wiesz skąd przychodzi i dokąd podąża".
Pierwsza uroczystość to pogrzeb mojego dziadka. Odszedł nagle, niespełna godzinę po powrocie do domu z niedzielnej Eucharystii. Choć nikt z nas nie zdążył się tak naprawdę z nim pożegnać, jest we mnie przekonanie, że on z nami się pożegnał, pożegnał się ze światem, z którego został przez Boga wezwany. Mój tato, jako najstarszy syn, zajął się wraz z pozostałymi braćmi organizacją pogrzebu. Przede wszystkim liturgii. Od początku bowiem było dla mojego taty jasne, że to właśnie przygotowanie liturgii jest w tym wszystkim najważniejsze. Ustalono plan nieustannej modlitwy przy Zmarłym, kiedy był jeszcze w domu. Potem, gdy trumna została przeniesiona do kościoła, rodzina zbierała się tam, by w intencji Zmarłego odmawiać Różaniec. Rano, w dzień pogrzebu wyśpiewano Dziadkowi po raz ostatni jego ulubione Godzinki. Nie mogłam uczestniczyć w całym procesie przygotowawczym liturgii pogrzebowej, ale od razu zorientowałam się, że wszystkie słowa, które padały w kościele i nad grobem, były przemyślane. Moi rodzice samodzielnie wybrali czytania, rozmawiali też z ks. proboszczem, który specjalnie na pogrzeb przyjechał z urlopu. Starannie rozdzielono funkcję, zarówno w kościele, jak i podczas procesji i na cmentarzu. Była straż przy trumnie, czytania przygotowane przez rodzinę, modlitwa, śpiew procesyjny. Prawie nikt z nas nie zdążył z Dziadkiem pożegnać się za życia, ale udział w uroczystościach pogrzebowych i w samych przygotowaniach niewątpliwie takim pożegnaniem był. Zadbano bowiem o to, by nie tylko "być" w kościele czy na cmentarzu, ale by tę liturgię współtworzyć, by w niej uczestniczyć. Nikt inny nie znał przecież Zmarłego tak dobrze jak my - jego rodzina.
Drugie wydarzenie to chrzest dziecka moich przyjaciół. On jest Niemcem i do tego pastorem luterańskim, ona Holenderką i też po studiach teologicznych. Mieszkają w Tiel w Holandii. Na uroczystość chrztu swego syna zaprosili nie tylko rodzinę, ale także przyjaciół oraz parafian. Sakramentu udzielał zaprzyjaźniony z rodziną pastor kalwiński. Przed wejściem do kościoła każdy otrzymał książeczkę z rozpisanym nabożeństwem (na Zachodzie rzecz bardzo powszechna, u nas niestety wciąż deficytowa, a szkoda), którą przygotowali sami rodzice. Także rodzice przygotowali oprawę sakramentu. Wybrali czytania, psalmy i pieśni, a nawet jedną z nich wykonali sami w duecie. Do czytań zaangażowani byli nieprzypadkowi ludzie, ale rodzice chrzestni. A podczas samego sakramentu chrztu św. wokół chrzcielnicy zgromadzili się nie tylko rodzice i chrzestni, ale także wszystkie obecne w kościele dzieci. Ze względu na wielojęzyczną rodzinę przygotowano nawet tłumaczenia biblijnych tekstów i pieśni. Niewątpliwie kosztowało to trochę pracy, ale nie pozostawiało wątpliwości, że rodzice "wiedzą, co robią", że chrzest potomka jest dla nich ważnym wydarzeniem.
Cóż łączy te dwie z pozoru zupełnie inne uroczystości? Odpowiedź jest prosta: zaangażowanie, odpowiedzialność, podejście, świadomość. Liturgia bowiem to nie przedstawienie teatralne. Nie jesteśmy, nie powinniśmy być jedynie jej biernymi odbiorcami. Jesteśmy, powinniśmy być jej uczestnikami, aktywnymi uczestnikami. Poprzez znaki, słowa, gesty wyraża się bowiem nasza relacja z Bogiem i dobrze jest, gdy wiemy dlaczego padają te, a nie inne słowa, dlaczego śpiewamy te, a nie inne pieśni, gdy sami wykonujemy czynności, które wykonywać możemy. Świadome uczestnictwo w liturgii niewątpliwie wypływa ze świadomej wiary, ale także ją tworzy, sprawia, że ona wraz z nami dojrzewa. Optymizmem zatem napawa fakt, że np. coraz częściej młodzi przywiązują wiekszą wagę do oprawy liturgicznej sakramentu małżeństwa niż do samego wesela.

Watykan: zaprezentowano elektroniczny różaniec dla młodych

2019-10-15 19:31

vaticannews.va / Watykan (KAI)

W Watykanie zaprezentowano dziś elektroniczny różaniec. Działający wraz z mobilną aplikacją nie tylko ułatwia odliczanie kolejnych „Zdrowasiek”, ale proponuje bogaty materiał dydaktyczny, który uczy modlitwy różańcowej oraz proponuje różne rozważania.

stock.adobe.com

Jest to nowa inicjatywa Apostolstwa Modlitwy, czyli Światowej Sieci Modlitwy z Papieżem. Jak mówi jej dyrektor, chodzi tu o połączenie wielkiej tradycji duchowej z najnowszą techniką. Wszystko po to, aby zachęcić młodych do odmawiania różańca – mówi ks. Frédéric Fornos SJ.

„W tym nadzwyczajnym miesiącu misyjnym, pamiętając, że modlitwa stanowi centrum misji Kościoła, proponujemy Click To Pray eRosary – elektroniczny różaniec, aby nauczyć młodych modlić się o pokój na świecie. Na ostatnich Światowych Dniach Młodzieży papież poprosił nas, byśmy pomogli młodym modlić się o pokój – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Fornos. – Wiemy, jak bardzo świat potrzebuje dziś pokoju. Podjęliśmy więc różne inicjatywy, a teraz w październiku, miesiącu różańca, wprowadzamy tę nową pomoc, aby młodzi mogli modlić się o pokój w ich cyfrowym świecie. Stosując najbardziej zaawansowaną technologię, uczymy młodych różańca, bo niekiedy nie wiedzą, jak to robić. Jest to różaniec z obrazkami, z audioprzewodnikiem, z pedagogią, która stopniowo wprowadza nas w modlitwę w intencji wielkich wyzwań ludzkości i misji Kościoła”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzień Dziecka Utraconego w Wieluniu

2019-10-15 21:53

Zofia Białas

Dzień Dziecka Utraconego obchodzony jest w Polsce w dniu 15 października od 2004 roku, na świecie od roku 1988. Jego idea narodziła się w Stanach zjednoczonych. Tam obchodzi się go pod nazwą Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłych. W Wieluniu miejscem szczególnej modlitwy za dzieci utracone jest kościół św. Mikołaja u wieluńskich Bernardynek.

Zofia Białas

15 października, do kościoła klasztornego, w którym wieluńskie siostry od modlitwy codziennie polecają Bogu powierzone sobie intencje, przybyli rodzice, którzy utracili swoje dziecko w wyniku poronienia lub wczesnego porodu, przybyli by Różańcem i Eucharystią modlić się w ich intencji. Wspólnie z o. Błażejem od wieluńskich Franciszkanów odmówiono Bolesną część Różańca, wtapiając w rozważania swoje przemyślenia i prośby.

Eucharystię w intencji utraconych dzieci i ich rodziców odprawili o. Błażej i ks. Andrzej Walaszczyk – kapelan sióstr Bernardynek. Słowo Boże do wiernych skierował o. Błażej.

Sięgając do wspomnień z czasów swojej pracy w klinice dziecięcej w Katowicach mówił o traumie rodziców, którzy musieli pożegnać swoją narodzoną córkę, swoje pierwsze dziecko. Jak trudno było zbolałej matce zgodzić się z wolą Bożą. Mówiła, że nie chce mieć więcej dzieci. Potem jednak urodziła kolejne trzy. Była szczęśliwa matką i żoną, a maleństwo, które zmarło, nosiła w swoim sercu i uwierzyła, że ono oręduje za jej rodziną u Boga. Potem zmarł nagle mąż. Pociechą i wsparciem okazała się trójka pozostałych dzieci.

Dziś ta matka wie, że w Bożych planach bywa tak, że jedni dostają dziecko na całe życie, inni na kilka miesięcy, inni na kilka lat, jedni tracą je tuż po poczęciu w wyniku poronienia, inni z powodu obumarcia płodu, ale ból dla każdej z nich jest taki sam. Dobrze, jeśli taka matka, jej rodzina znajdzie w swoim otoczeniu ludzi, którzy zrozumieją jej ból i otoczą ją pomocą. Wierzymy, że przez takich ludzi swoją dobroć okazuje sam Bóg.

Dziś, modląc się za wszystkie dzieci przedwcześnie utracone, także te, których poczęcie przerwano w sposób brutalny i te, które Bóg powołał do siebie na innych etapach ich życia, okazaliśmy solidarność z tymi, którym nie było dane poznać swego dziecka i z tymi, dla których dziecko odeszło za wcześnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem