Reklama

Bóg - i zaraz potem ojczyzna

Alicja Dołowska
Niedziela Ogólnopolska 20/2008, str. 12-13



FOTOSZTAJNER

Wdzięczność Ojczyźnie? Za co? - pytają młodzi ludzie emigrujący z Polski za pracą i lepszym bytem. A potem sami znajdują odpowiedź i koczują na lotniskach przed świętami, byle tylko na Wigilię zasiąść z bliskimi do stołu czy zdążyć na wielkanocną Rezurekcję

Słowo „Ojczyzna” niektóre media starają się zdeprecjonować. Czytamy nawet, że polski, XIX-wieczny patriotyzm się przeżył, że w nowych czasach Wspólnej Europy jest niepotrzebny, trąci ksenofobią, prowadzić może do nacjonalizmu, a nawet antysemityzmu. Wygląda na to, że patriotyzmu powinniśmy się wstydzić, bo dziś jesteśmy już Europejczykami. Ojczyzna - jako miejsce odnoszące się do przestrzeni życiowej pojedynczego człowieka i zbiorowości jako narodu, wyznaczona miejscem urodzenia, zamieszkiwania przez istotną część życia czy miejsce pochodzenia przodków bądź rodziny - jest niemodna. To nie jest już wartość, gdy lansuje się model obywatela świata.
A pojęcie Ojczyzny nie jest pojęciem prawnym, lecz odnosi się do poczucia tożsamości i przynależności do pewnej wspólnoty. Musi wypływać z duszy człowieka. Tego się nie da zadekretować. Ojczyznę trzeba czuć. Mieć ją w sercu.

„Ja i Ojczyzna to jedno...”

Abp Ignacy Tokarczuk z Przemyśla mówi, że zaraz po Bogu najważniejsza jest dla niego Ojczyzna. - Prawdziwego patriotyzmu potrzebuje każdy naród, cały świat, cała ludzkość. Każdy naród bowiem przez swoją psychikę, swoją kulturę, wzbogaca kulturę ogólnoludzką. Natomiast są ludzie, którzy nie mają korzeni - kosmopolici. Oni bardzo często myślą kategoriami czysto materialistycznymi. Prawdziwy patriotyzm jest wartością - mówi „Niedzieli” abp Tokarczuk. I tylko się trzeba cieszyć, że jedna ze szkół w Przemyślu obrała go sobie niedawno za patrona, bo młodzież szkolna oświadczyła, iż chce podążać śladami ideałów Księdza Arcybiskupa. Miłości do Ojczyzny możemy się uczyć już od starożytnych. „Ojczyznę kocha się nie dlatego, że wielka, ale dlatego, że własna” - pisał Seneka. Dodał, że „żadne miejsce nie powinno być dla ciebie milsze od Ojczyzny”. Horacy zaś pisał: „Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za Ojczyznę”. Napoleon Bonaparte uważał, iż „Życie obywatela należy do Ojczyzny”. „Ja i Ojczyzna to jedno. Patrzę na Ojczyznę moją jak syn na ojca wplecionego w koło” - mówił, cierpiący jak Prometeusz, Konrad z III części „Dziadów”. W „Konradzie Wallenrodzie” Adam Mickiewicz pisał o swoim bohaterze, że „szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w Ojczyźnie”.
O Ojczyźnie i patriotyzmie można mówić w nieskończoność. Ale o wdzięczności Ojczyźnie? - Za co? - pytają zdziwieni młodzi ludzie emigrujący z Polski za pracą i lepszym bytem. Pewnie za jakiś czas część z nich sama znajdzie odpowiedź na to pytanie. Część już znajduje odpowiedź, koczując na lotniskach całego świata, byle tylko na Wigilię zasiąść z bliskimi do świątecznego stołu. Nie jest to wcale tęsknota do karpia czy łamańców z makiem, ale do rodzimej i wyjątkowej polskiej tradycji łamania się opłatkiem i wybaczania sobie win. To też kolejki na przejściach granicznych w przeddzień Zaduszek, bo jak wszystkich nas uczono - „Ojczyzna to ziemie i groby”.

Wdzięczność to obowiązek

O wdzięczności Ojczyźnie za to, że jest wspólnym dobrem, wspólnotą i spoiwem więzi międzyludzkich, mało jest tekstów źródłowych. Pięknie o tym mówił w kazaniach ks. Piotr Skarga, który uczył, że miłość do Boga i Ojczyzny stanowi nierozerwalną jedność. Przyrównywał polityczne położenie przedrozbiorowej Polski do podziurawionego statku, który zatonie, a wraz z nim zginą wszyscy. Dlatego - nawoływał ks. Skarga - obywatele mają obowiązek wdzięczności za te wszystkie dobra, jakie otrzymują od matki-Ojczyzny. Miłość Ojczyzny - zdaniem ks. Skargi - ma być bezinteresowna. Każdy obywatel powinien ją kochać dla niej samej, nawet gdyby czuł się skrzywdzony. W „Kazaniach Sejmowych” przypominał o obowiązku miłości Ojczyzny i nakazywał: „Jako najmilszej matki swojej miłować i onej czcić macie...”.
W podobnym duchu przemawiał do wiernych Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński. W kazaniu wygłoszonym w 1957 r. na Jasnej Górze do Polek z Ameryki wypowiedział słowa warte przypomnienia. „Nie zapominajcie i Wy, i Wasze dzieci (...) o miłości ku ojczystej ziemi, która jest nam wspólna, nie zapominajcie o długu wdzięczności, który się należy: wdzięczność za życie, wdzięczność za wspólnotę w narodzie, za język ojczysty, za chlubne dzieje tego Narodu”.

Reklama

Pocałunek na rękach matki

Podczas każdej pielgrzymki do Polski Jan Paweł II nawiązywał do miłości Ojczyzny i odpowiedzialności za nią. Parafrazował słowa Norwida, że „Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek”. Uczył nas - po latach zniewolenia komunizmem - znów być dumnymi z polskości, z naszych dziejów, mimo że Polska to poprzez wieki ziemia tragiczna. Przyznawał: „Niełatwa jest ta polska ziemia, nasza Ojczyzna. Można powiedzieć, że na przestrzeni swoich tysiącletnich dziejów nie przestała być ziemią wielorakiego wyzwania”.
Podkreślał Papież, że pocałunek składany na polskiej ziemi ma dla niego sens szczególny. „Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki - albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Jest matką, która wiele przecierpiała, wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”.
I przypominał, że słowo „Ojczyzna” posiada dla nas takie znaczenie pojęciowe, którego nie znają inne narody Europy i świata - te zwłaszcza, które nie doświadczyły takich jak nasz naród dziejowych strat, krzywd i zagrożeń.
Jan Paweł II uczył, że Ojczyzna wymaga szacunku i miłości, należy ją czcić podobnie jak rodziców, o czym mówi czwarte przykazanie Dekalogu. Wielokrotnie wyrażał wdzięczność Ojczyźnie, rodzicom, szkole, Kościołowi - za przekazane dziedzictwo przodków, wobec których czuł się dłużnikiem. Podczas uroczystości w Radzyminie w 1999 r. przypomniał, że urodził się w maju 1920 r., kiedy bolszewicy nacierali na Warszawę, dlatego nosi w sobie od urodzenia dług wdzięczności wobec tych, którzy podjęli wówczas walkę z najeźdźcą i zwyciężyli, płacąc cenę życia. „Przybywam tu z wielką wdzięcznością, jak gdyby spłacając dług za to, co od nich otrzymałem” - powiedział Papież w Radzyminie.

Ojczyzna ma nas kosztować

Jan Paweł II o zobowiązaniu do spłacenia długu zaciągniętego wobec Ojczyzny mówił w swoim nauczaniu wielokrotnie. „Ojczyzno moja kochana, Polsko, (…) Bóg cię wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna” - nawoływał.
Pozostawił nam w testamencie pamiętne słowa wygłoszone na krakowskich Błoniach: „I dlatego - zanim stąd odejdę, proszę Was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym”.
To wielkie zobowiązanie, zwłaszcza dla młodych, w sytuacji, gdy jesteśmy w Unii Europejskiej, gdy się ważą losy Traktatu Lizbońskiego. Jak bumerang wracają słowa Jezusa, który uczył nas swoim życiem, byśmy przyjęli z miłością i wdzięcznością dar Boga, jakim jest ziemska Ojczyzna.
„Nie chciejcie Ojczyzny, która was nic nie kosztuje” - wołał do nas Jan Paweł II. Szczególnie dzisiaj, gdy ważą się losy kształtu Europy, warto pamiętać te słowa.

Reklama

Portoryko: tragiczna śmierć polskiego misjonarza

2019-08-19 14:19

vaticannews / San Juan (KAI)

W Portoryko tragicznie zginął polski misjonarz ks. Stanisław Szczepanik ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Wiele wskazuje na to, że poniósł śmierć w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Okoliczności bada jednak policja, ponieważ nieprzytomnego kapłana znaleziono leżącego na chodniku z rozbitą głową. Obok stał rower, którym misjonarz jechał na poranną Eucharystię. Nie było żadnych świadków zdarzenia. Do wypadku doszło 16 sierpnia w Ponce, gdzie ostatnio pracował. Dwa dni później zmarł w miejscowym szpitalu. Zgodnie z ostatnią wolą ks. Szczepanika, zawartą w testamencie napisanym zakonnym zwyczajem przed wyjazdem na misje, jego narządy przekazano do przeszczepu.

pixel2013/pixabay.com

„Był człowiekiem niezwykle przyjacielskim, otwartym na ludzi, którym służył, ale i braci, z którymi dane mu było pracować” – mówi Radiu Watykańskiemu ks. Jarosław Lawrenz, którego zmarły kapłan wprowadzał w realia pracy misyjnej w Zairze. Następnie w 2000 r. razem zakładali placówkę misyjną na Haiti.

"Ks. Stanisław przede wszystkim był otwartym człowiekiem, poszukującym zawsze najlepszego rozwiązania dla dobra drugiego. Był bardzo pracowity i bardzo od siebie wymagał. Zawsze chciał się dobrze przygotować do pełnionej funkcji. Pamiętam, jak kończył pracę w terenie i poproszono go, żeby poprowadził kierownictwo duchowe w seminarium w Kinszasie. Zwrócił się wówczas do przełożonych, by wysłali go na studia. I w Paryżu u jezuitów skończył duchowość. Z kolei gdy szedł do buszu uczył się lokalnego języka, by móc z się porozumiewać z ludźmi, którzy zostali mu powierzeni. Pamiętam, że gdy w 2000 roku razem wyjechaliśmy na Haiti, zajął się klerykami będącymi na początku formacji. Pierwszą rzeczą, od której zaczął tych ludzi przygotowywać do kapłaństwa i otwierać na sens i bogactwo powołania było Słowo Boże i liturgia. Dla niego Eucharystia była bardzo ważna i myślę, że ktokolwiek go z tego czasu pamięta, to będzie wskazywał na znaczenie kaplicy w jego życiu. Dla niego miejsce spotkania z Panem było bardzo ważne. Zawsze odwoływał się do łaski Pan. Mówił, że jeżeli Bóg nas tutaj wysłał i jeżeli Bóg chciał byśmy tu byli, to On nam pomoże” - wspomina w rozmowie z papieską rozgłośnią ks. Lawrenz.

Ks. Szczepanik miał 63 lata. W 1981 r. wstąpił do Zgromadzenia Księży Misjonarzy, a w 1985 r. przyjął święcenia kapłańskie. Rok potem wyjechał na misje najpierw do dawnego Zairu (obecnie Demokratyczna Republika Konga), a następnie na Haiti, Dominikanę i do Portoryko. Współbracia wspominają go jako oddanego ludziom kapłana, niestrudzonego spowiednika i kierownika duchowego. Był też wielkim promotorem kultu Bożego Miłosierdzia. Wolą misjonarza było zostać skremowanym i spocząć w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przeor Jasnej Góry: uroczystość MB Częstochowskiej jest co roku dziękczynieniem

2019-08-21 12:10

it / Częstochowa (KAI)

Dziękczynienie za obecność Maryi w tajemnicy życia Kościoła i Polaków, zwłaszcza za I pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski, będzie w tym roku główną intencją jasnogórskich obchodów uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej. Nie zabraknie też modlitwy przebłagalnej za profanacje, szczególnie wizerunku Królowej Polski. Przeor Jasnej Góry zaprasza 26 sierpnia, aby „uradować serce Tej, która jest naszą Matką”. - Każdego roku święto jest dziękczynieniem za obecność Maryi w życiu naszego narodu - przypomina o. Marian Waligóra.

Przeor podkreśla, że w tym roku, w 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do częstochowskiego sanktuarium, uroczystość będzie także szczególną sposobnością do podziękowania Maryi za tego największego z Polaków i największego z jasnogórskich pielgrzymów. - Za jego miłość do Maryi, za jego ukochanie Kaplicy Matki Bożej - mówi o. Waligóra i dodaje, że będzie to dziękczynienie również „za opiekę Najświętszej Matki nad św. Janem Pawłem II i za to, że przyprowadzała go w pielgrzymkach wraz z Narodem tutaj”.

Jasnogórski przeor podkreśla, że wobec tak wielu aktów profanacji również Maryi obecnej w Jasnogórskiej Ikonie nie możemy „nie myśleć też o wymiarze przebłagalnym”. - Chcemy przepraszać, wynagradzać Bogu, ale i modlić się za tych ludzi, którzy nie rozumieją naszych wartości, szydzą i wyśmiewają się z nich - zauważa paulin.

O. Waligóra z mocą wskazuje jednak na wymiar radosnego przeżywania „imienin Maryi”, bo tak określane jest święto obchodzone 26 sierpnia. - Nade wszystko będziemy się radować wraz pielgrzymami, zwłaszcza pieszymi, którzy już licznie przybywają na Jasną Górę obecnością Matki Pana pośród nas – dodaje, przypominając, że „Ona uczy nas poddania się Bogu we wszystkim i zaprasza, byśmy czynili wszystko, co Jezus powie”.

Przeor Jasnej Góry przypomina, że uroczystość Matki Bożej Jasnogórskiej jest także dniem „duchowej łączności Narodu polskiego z Maryją w Jej Jasnogórskim Wizerunku”.

- Jasnogórski Wizerunek od wieków mocno wpisany jest w życie naszego narodu. Niemal w każdym polskim domu jest obecny i identyfikujemy się z Maryją w tej Ikonie, jako naszą Matką i Królową Polski – zauważa zakonnik. Podkreśla, że jest to „nasza historia i nasze dziedzictwo”.

O. Waligóra na pytanie o wzrost, podczas pierwszego szczytu, liczby pielgrzymów przybywających w tym roku w pieszych i rowerowych grupach podkreśla, że „świadczy to o duchowej potrzebie Polaków”. - Dziś na pielgrzymkę ludzie nie idą z powodów politycznych, ten czas już minął. Pielgrzymowanie coraz bardziej nabiera wymiaru rekolekcji w drodze, wewnętrznego ożywienia. Mamy potrzebę trudem, ascezą drogi pielgrzymiej zanosić nasze osobiste intencje i świata w którym żyjemy i wyrażać miłość wobec Boga przez wstawiennictwo Jego Matki – powiedział.

Zdaniem przeora „pielgrzymowanie jasnogórskie to bezcenny dar, to fenomen, który pokazuje jak bardzo potrzebujemy działania, czynu, który będzie nas zbliżał do Boga”. Pielgrzymowanie nazywa on „wewnętrznym instynktem wiary”, który jest w nas i niezależenie od sytuacji społeczno-politycznej, będzie się w nas rozwijał. - To jest nasza moc duchowa i nie jest to powód do chluby, ale do tego, byśmy widzieli, że jest w nas wielki potencjał i z niego czerpali - podkreśla.

Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej zawsze jest także przypomnieniem o roli Jasnej Góry, jako duchowej stolicy Polski. Przeor z radością zauważa, że „ludzie coraz częściej afirmują także tu swój patriotyzm”. - To piękne doświadczenie, tym bardziej, że przez długie lata te wartości patriotyczne były spychane na bok, nie umieliśmy się odnaleźć w nowej rzeczywistości Unii Europejskiej, nie wiedzieliśmy, czy i jak możemy mówić o Polsce, o miłości do Ojczyzny, czy niesienie flagi w pielgrzymce jest dobre czy złe. Był w nas moment zawahania, ale powoli odkrywamy wartość bycia Polakiem w sercu Europy i jesteśmy z tego dumni – powiedział o. Waligóra. Dodał, że „oczywiście jest dużo do zrobienia do tego, by za deklaracjami szło życie, ale na Jasnej Górze widać jak naród jednoczy się”.

Podkreśla, że nieprzypadkowo na wałach wypisane zostały słowa Jana Pawła II: Tu bije serce Narodu a każdego dnia w Kaplicy Matki Bożej odprawiana jest msza za Ojczyznę, bo „modlitwa to także forma wyrażania patriotyzmu”. Uroczystości na Jasnej Górze co roku poprzedza Nowenna do Matki Bożej Jasnogórskiej. Jest to praktyka, którą paulini pielęgnują od wieków. Przez dziewięć kolejnych wieczorów, począwszy od 17 sierpnia, na jasnogórskim Szczycie odprawiana jest też Msza św. zwana nowennową. W tym roku specjalnie przygotowane na tę okazję kazania głosi o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów. Są one przypomnieniem o zawierzeniu Maryi w oparciu o słowa Jana Pawła II: jestem człowiekiem zawierzenia i nauczyłem się nim być tutaj”.

Na Mszę św. nowennową w pielgrzymkach, także pieszych, przychodzą wierni częstochowskich parafii. Suma odpustowa z udziałem Episkopatu Polski odprawiona zostanie o godz. 11.00. Będzie jej przewodniczył Prymas Polski abp Wojciech Polak, który wygłosi też kazanie. W jej trakcie ponowione zostaną Jasnogórskie Śluby Narodu, których autorem jest Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński.

- Zapraszamy 26 sierpnia do wspólnej modlitwy, nie tylko na Sumę, ale przez cały dzień. Przybywajmy, by uradować serce Tej, która jest naszą Matką – zachęca jasnogórski przeor.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem