Reklama

Abyśmy razem z Chrystusem stali się ofiarą przebłagalną za grzechy świata

Barbara Czerny
Edycja toruńska 42/2002

Wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego, zgodnie z objawieniem, jakie otrzymała św. Faustyna, jest "naczyniem", którym człowiek może czerpać w obfitości miłosierną miłość Boga. W tym wizerunku Pan Jezus sam przychodzi do wszystkich parafii naszej diecezji, by każdy mógł czerpać łaski ze zdroju miłosierdzia. W dziesiątym dniu peregrynacji obraz Jezusa Miłosiernego przybył do parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Toruniu na Podgórzu.

Oczekiwanie

Bezpośrednie przygotowanie do osobistego spotkania z Panem Jezusem Miłosiernym w nawiedzającym parafię wizerunku stanowił dzień poprzedzający przybycie obrazu. Tego dnia podczas Mszy św. kazania o Bożym miłosierdziu głosił o. Modest Wieczorek, gwardian klasztoru Ojców Franciszkanów. W homiliach skoncentrował się głównie na sakramencie pojednania, który jest wyrazem niepojętej miłości Boga wobec grzeszników, jakimi wszyscy jesteśmy. To w sakramencie pojednania doświadczamy, jak nasza słabość, dzięki mocy Bożego przebaczenia, staje się tym miejscem, w którym rozlewa się łaska, pozwalająca odzyskać godność dzieci Bożych. Miłosierdzie przychodzące w sakramencie pojednania jest źródłem nawrócenia, bo tylko miłość ma moc przemienić człowieka. W swoim słowie o. Modest odwołał się też do bardzo konkretnych, praktycznych zagadnień związanych z dobrą spowiedzią - mówił o wyrzeczeniu się grzechu, o unikaniu sposobności do jego popełnienia, o prawdziwym żalu, o wartości systematycznego rachunku sumienia. Rozwiał też niektóre popularne stereotypy i błędne mniemania dotyczące spowiedzi.
Wcześniej, podczas niedzielnych Mszy św., odczytano list Biskupa Ordynariusza do wiernych, przybliżający znaczenie peregrynacji obrazu w diecezji. Jednocześnie wszyscy obecni w świątyni otrzymali teksty pieśni, które w prosty sposób wyrażają wielką ufność w miłosierną miłość Boga. Śpiewane podczas wszystkich nabożeństw od niedzieli do dnia nawiedzenia, w czasie samej uroczystości zabrzmiały mocno i harmonijnie.
- Czas oczekiwania parafian na Pana Jezusa w znaku Bożego Miłosierdzia otworzył również ich serca na potrzeby materialne bliźnich. Do kosza wystawionego w kościele zostały złożone produkty spożywcze oraz inne dary rzeczowe, które parafialny punkt charytatywny "Francisco" rozdzieli między potrzebujących. Ofiary z kolekty staną się wkładem naszej parafii w aktualne inicjatywy dobroczynne diecezji: hospicjum w Działdowie i bursy dla młodzieży - powiedział proboszcz o. Korneliusz Mroziński.

Spotkanie

Niektóre przeżycia utrwalają się w pamięci w postaci pełnych wyrazu obrazów, przemawiających niepowtarzalnym nastrojem i zawartą w nich symboliką. Takim kadrem w pamięci mogła stać się chwila powitania wizerunku Jezusa Miłosiernego na dziedzińcu podgórskiej świątyni. Pogodne, jesienne popołudnie - zachodzące słońce maluje miodowym światłem koronę wielkiego kasztanowca, kształtną kościelną wieżyczkę, dzwonnicę, kamienną kaplicę Matki Bożej i misyjny krzyż. Przed szeroko otwartymi drzwiami kościoła stoją parafianie: rodziny, młodzież, starsi i małe dzieci. Wśród nich odziani w liturgiczne szaty ojcowie franciszkanie i goście - księża z Dekanatu IV. Obok proboszcza o. Korneliusza
Mrozińskiego - bp Andrzej Suski. Do przybycia obrazu z parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Stawkach zostało kilka minut. Jest cicho, choć parę metrów dalej, za niewysokim murkiem ogrodzenia i gościnnie otwartą bramą jedna z najruchliwszych ulic miasta - Poznańska. Tam szum i warkot silników, dudnienie przejeżdżających tirów, łomot potężnych kół na zniszczonej nawierzchni - codzienne sprawy świata. Tu, na niewielkiej przestrzeni przykościelnego placu, atmosfera skupienia, cicha radość oczekiwania, uroczysta, ale i zwyczajna zarazem. To jedna z tych chwil, kiedy wieczność daje się poznawać w codzienności. Wiemy, na kogo czekamy, komu zawierzyliśmy. Jak podczas sierpniowej wizyty Ojca Świętego, który nauczał o Bogu bogatym w miłosierdzie: mniej hałaśliwego entuzjazmu, głębsze zawierzenie i większa ufność.
Jednocześnie z dźwiękiem dzwonu daje się zauważyć poruszenie przy kościelnej bramie. Z auta-kaplicy przedstawiciele parafii na Stawkach wystawiają obraz. Przybył z nimi proboszcz parafii - dziekan Dekanatu IV, ks. kan. Zbigniew Andrzejewski. Z ich rąk przejmują wizerunek Pana Jezusa nasi parafianie: matka kleryka i ojciec innego kleryka pochodzących z Podgórza, studiujących w seminarium franciszkańskim we Wronkach oraz młodzi ludzie z Franciszkańskiego Ruchu Apostolskiego. Teraz, na wyciągnięcie ręki, Pan jest wśród nas - w smugach światła promieniujących z serca Jezusowego przychodzi do nas Boże Miłosierdzie.

Zachwycić się miłością Boga

Po procesjonalnym wprowadzeniu obrazu do kościoła słowa powitania - modlitwy wygłosił Ojciec Proboszcz. Zawierzył Jezusowi Miłosiernemu całą parafię, wszystkie wspólnoty, chorych i cierpiących na ciele oraz tych, których serca zostały zranione przez grzech. Dzieci powitały Pana Jezusa słowami św. Faustyny: "Jezu, przemień mnie w siebie, bo Ty wszystko możesz", a przedstawiciel wspólnot parafialnych prosił, by Boży Syn i nas nauczył miłości miłosiernej.
Bp Andrzej Suski, który przewodniczył Mszy św. koncelebrowanej, wygłosił homilię o miłości. Przede wszystkim o tej miłości, którą Jezus Chrystus do końca nas umiłował, gdy oddał życie za przyjaciół swoich. Ale nim krew i woda wypłynęły z Jego serca, nim przebił je żołnierz, On sam w Wieczerniku otworzył swoje serce, wyznał nam miłość. Ksiądz Biskup mówił o ludzkiej potrzebie miłości i o jej niezwykłej sile, która sprawia, że człowiek miłujący jest zdolny do heroicznych wyrzeczeń, nawet cierpienia i śmierci. Nienasycone pragnienie miłości człowieka przypomina, że szukamy i potrzebujemy najwyższej miłości. Człowiek nie może wyjść z orbity pragnącej się nam udzielać miłości Boga, ale potrafi nią wzgardzić. Jednak Bóg zawsze czeka. Potrzebna jest nasza wzajemność. Dopuszczając miłość do serca, człowiek się przemienia. Dziś szczególnie, kiedy tak łatwo zatracić prawdziwe oblicze miłości, przyjmując to, co łatwe i przyjemne, ale co już miłością nie jest, trzeba bez przerwy uczyć się miłości od Pana Jezusa. Kochać, to chcieć dobra osoby kochanej. Sprawdzianem miłości jest umiejętność zrezygnowania z siebie dla dobra drugiego. Miłość miłosierna Boga pochyla się nad człowiekiem mimo jego słabości, a może właśnie z powodu słabości i dźwiga do góry.
Na zakończenie homilii bp Suski nawiązał do sierpniowej wizyty Ojca Świętego w Polsce. Przypomniał, że świat woła o miłosierdzie, bez którego jest po prostu bezduszny. W Łagiewnikach Jan Paweł II prosił o spojrzenie miłosierdzia potrzebne, by dostrzec brata. Znakiem rozpoznawczym chrześcijan jest krzyż, ale także otwartość serca. Czerpiąc z miłości miłosiernej, trzeba przenosić ją w codzienne stosunki międzyludzkie.

Reklama

Adoracja

Po Mszy św. wszyscy, którzy tego pragnęli, mogli uczestniczyć w adoracji Najświętszego Sakramentu i czerpać z naczynia Bożego Miłosierdzia. O godz. 21.00 wierni odmówili Koronkę do Miłosierdzia Bożego, odprawiona też została Droga Krzyżowa o miłosierdziu Bożym. Chwile indywidualnej modlitwy przebiegającej w skupieniu i ciszy przeplatane były pieśniami uwielbienia, animowanymi przez młodzież. Ich proste słowa i łagodne melodie potęgowały jeszcze atmosferę niezwykłej ufności, która wypełniała zatopioną w nocnej modlitwie świątynię. Ojcowie franciszkanie i ks. prał. Józef Batkowski pełnili posługę w konfesjonałach. Wiele osób tej nocy pojednało się z Bogiem.
Następnego dnia rano we Mszy św. uczestniczyli chorzy, później zaś w indywidualnej modlitwie mieszkańcy Podgórza ofiarowali swe osobiste intencje Jezusowi Miłosiernemu.

Zawierzenie

Po Koronce do Miłosierdzia Bożego podczas uroczystej Mszy św. proboszcz o. Korneliusz Mroziński uroczyście zawierzył całą parafię Miłosierdziu Bożemu, a o. Daniel Szustak w homilii zachęcał do aktywnej postawy w codziennym realizowaniu miłości miłosiernej. Modląc się i pracując w duchu miłosierdzia, możemy "stać się razem z Chrystusem ofiarą przebłagalną za grzechy świata" - te słowa ze specjalnego mszału używanego w czasie peregrynacji przypominają o odpowiedzialności każdego chrześcijanina za świat, który potrzebuje miłosierdzia. Za ten najbliższy, codzienny świat przede wszystkim. Pomocą są proste słowa: "Jezu, ufam Tobie!".

Reklama

Jeżeli bowiem z Nim współumarliśmy, z Nim także żyć będziemy

2019-10-08 14:18

Ks. prof. Waldemar Chrostowski
Niedziela Ogólnopolska 41/2019, str. 29

pixel2013/pixabay.com

Uzdrowienie trędowatego Naamana potwierdziło zachętę proroka Elizeusza, by chory całkowicie zaufał Bogu. W czasach Starego Testamentu Bóg okazywał swą moc w nadzwyczajnych znakach, które towarzyszyły historii ludu Jego wybrania, ale jak świadczy uzdrowienie tego cudzoziemca, nie ograniczały się do Izraelitów. Stawało się jasne, że Bóg jest Panem dziejów i losów całej ludzkości. Także w naszych czasach, w których istnieją rozmaite wierzenia i religie, trzeba niestrudzenie świadczyć o Bogu jedynym, który w Jezusie Chrystusie „okazał ludom swe zbawienie”.

Ewangelia według św. Łukasza opowiada o uzdrowieniu przez Jezusa dziesięciu trędowatych. Pogranicze Samarii i Galilei zamieszkiwali Żydzi oraz ludzie innych narodowości. Ujrzawszy chorych, którzy błagali o pomoc, Jezus nie dociekał, z kim ma do czynienia, lecz przywrócił im zdrowie. O ile jednak Naaman pospieszył z podziękowaniem Elizeuszowi, to tylko jeden z dziesięciu uzdrowionych z trądu postąpił tak samo. W pytaniu Jezusa pobrzmiewa smutek: „Gdzie jest dziewięciu?”. W podziękowaniu, które okazał jeden z trędowatych, znalazło wyraz nastawienie serca podatnego na przyjęcie łaski większej niż zdrowie ciała. W cudownych znakach, które są częścią również naszego życia, spotykają się dwie miłości: Boża do nas i nasza do Boga.

Największy dar Boga dla ludzkości to zbawienie, którego dokonał On w Jezusie Chrystusie. Zmartwychwstanie Jezusa, otwierając perspektywę życia wiecznego, stanowi podstawę nadziei, która nadaje najgłębszy sens życiu chrześcijanina. Ta nadzieja nie ogranicza się do uwarunkowań, potrzeb i wymiarów tego świata, co pozwala nam – na wzór św. Pawła – godnie przyjąć i cierpliwie znosić wszystko, co trudne. Kiedy tak nie jest, wtedy słowo Boże ulega spętaniu, gdyż nie znajduje potwierdzenia w życiu, wskutek czego traci na wiarygodności. Apostoł podkreśla, że życie chrześcijanina powinno się odbywać w blasku Krzyża jako fundamentu niezachwianej nadziei: „Jeżeli bowiem z Nim współumarliśmy, z Nim także żyć będziemy”. Wyznawcy Chrystusa, żyjąc w doczesności, są ukierunkowani ku wieczności i to ona jest naszym ostatecznym celem i przeznaczeniem. Ta pewność przynosi radość, podczas gdy rezygnacja z niej, a tym bardziej jej odrzucenie, zapowiadają tragiczną w skutkach odpowiedzialność: „Jeśli się będziemy Go zapierali, to i On nas się zaprze”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

prof. Władysław Nasiłowski odebrał nagrodę „Lux ex Silesia”

2019-10-14 11:03

ks. sk / Katowice (KAI)

prof. Władysław Nasiłowski - wybitny lekarz, „nestor śląskiej medycyny”, odebrał w niedzielę wieczorem po Eucharystii inaugurującej nowy rok akademicki, z rąk metropolity katowickiego abp Wiktora Skworca nagrodę „Lux ex Silesia”.

youtube.com

Tegoroczny laureat jest urodzonym w 1925 r. anatomopatologiem. Należy do najważniejszych postaci polskiej medycyny sądowej.

- Jest wybitnym specjalistą anatomii patologicznej i medycyny sądowej. Nauczycielem wielu pokoleń lekarzy, a także i prawników, dla których prowadził wykłady. Jest też w środowisku lekarskim niekwestionowanym autorytetem i wzorem etycznym – stwierdził w laudacji prof. Grzegorz Opala.

– Bardzo serdecznie dziękuję księdzu Arcybiskupowi i całej Kapitule tego wielkiego dla mnie odznaczenia – stwierdził laureat nagrody po jej otrzymaniu. – Tak jak prof. Grzegorz Opala powiedział: narozrabiałem przez te dziewięćdziesiąt kilka lat bardzo dużo – zażartował prof. Nasiłowski odbierając nagrodę.

Prof. Władysław Nasiłowski urodził się w 1925 w Sosnowcu. Przerwaną przez wybuch wojny naukę w Gimnazjum im. S. Staszica kontynuował przez samokształcenie oraz udział w tajnych kompletach. Było związany z grupą dywersyjną Wolność, Równość, Niepodległość, którą później włączono do AK Obwodu Sosnowieckiego. Po studiach na Wydziale Lekarskim w Poznaniu pracuje w Katedrze Anatomii Patologicznej ŚAM.

Zostając Kierownikiem Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej tworzy jeden z najlepszych ośrodków w kraju. Jest doktorem honoris causa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Nagroda „Lux ex Silesia” (Światło ze Śląska) to nagroda przyznawana osobom, które w swojej działalności naukowej, artystycznej lub społecznej ukazują wysokie wartości moralne i wnoszą trwały wkład w kulturę Górnego Śląska. Nagroda została pierwszy raz przyznana w 1994.

Wśród laureatów są m.in. Wojciech Kilar, abp Alfons Nossol, ks. Remigiusz Sobański, abp Szczepan Wesoły czy prof. Jan Miodek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem