Reklama

Historia

Niepodległość to przyszłość

O niepodległości mamy skłonność mówić w stylu retro, jak o ważnej kwestii historycznej. Polska odzyskała niepodległość po I wojnie światowej. W odniesieniu do powstania państwa, w którym dziś żyjemy, komunistom (i ich sojusznikom) udało się narzucić określenie „transformacja ustrojowa”. W określeniu tym był projekt: nowa Polska nie powinna być ani nowa, ani polska - powinna stać się przekształconym PRL-em. Niestety, duża część opinii nieświadomie podjęła tę sugestię. Tymczasem zasadniczym zadaniem naszego pokolenia, odpowiedzią na daną nam przez Opatrzność wolność, jest budowa państwa - nowego niepodległego państwa, które powinno stać się nie epizodem, ale trwałym faktem w życiu naszego narodu i narodów Europy. Każde Święto Niepodległości to okazja do refleksji nad przeszłością, ale przede wszystkim - nad przyszłością.

Kiedy Alojzy Feliński pisał hymn „Boże, coś Polskę” - sprawę niepodległości uznał „za najświętszą”, zapewniając, że Bóg „tknięty jej upadkiem/ wspierał walczących” o jej odzyskanie. Te słowa, napisane na progu XIX wieku, znakomicie oddają zgodne przeświadczenie Polaków o świętości sprawy niepodległościowej. Była święta w tym sensie, który - mówiąc o powstaniu węgierskim ’56 - wyjaśniał papież Pius XII: „W czasach, gdy religia była żywym dziedzictwem dla naszych przodków, ludzie traktowali jako krucjatę każdą walkę, do której zmuszała ich niesprawiedliwość nieprzyjaciół”. Zresztą znaczenie sprawy polskiej dla całego chrześcijaństwa rozumieli nie tylko Polacy. Dla obu najwybitniejszych prekursorów europejskiego konserwatyzmu - Josepha de Maistre’a i Edmunda Burke’a - było oczywiste, że rozbiory Polski są taką samą zbrodnią, takim samym zamachem na chrześcijański ład społeczny, jak rewolucja francuska. A nasz Julian Klaczko przestrzegał, że niemożliwa jest trwała odbudowa Polski w Europie wrogiej naszym wartościom.
Dziś te dwie sprawy ponownie się zbiegają. U progu XXI wieku jeszcze wyraźniej niż 100 czy 200 lat temu widać znaczenie Polski dla cywilizacji chrześcijańskiej. Dwa lata temu Ojciec Święty Benedykt XVI w kazaniu krakowskim mówił, że wraz z wyborem Jana Pawła II na stolicę Piotrową nasza „ziemia stała się miejscem szczególnego świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa”, że zostaliśmy „powołani, by to świadectwo składać wobec całego świata”. Ale jednocześnie Benedykt XVI zapewniał, że to polskie „powołanie jest nadal aktualne, a może nawet jeszcze bardziej od chwili błogosławionej śmierci Sługi Bożego”. I Papież apelował: „Niech nie zabraknie światu waszego świadectwa!”.
Ale zależność jest ciągle dwustronna. Bo Polska stała się na forum europejskim zaczynem ponownej refleksji nad chrześcijańskim powołaniem naszej cywilizacji, ale stała się też obiektem - formalnej i strukturalnej - presji, by wyrzec się chrześcijańskiego charakteru naszej państwowości. Dość tu przypomnieć tylko niedawną rezolucję Parlamentu Europejskiego w sprawie „praw reprodukcyjnych”, skierowaną wprost przeciw Kościołowi katolickiemu, a pośrednio przeciw Polsce i Irlandii, za zachowywanie w prawie elementarnej obrony nienarodzonych.

Bezpieczny świat dla niepodległej Polski

Reklama

Niepodległość nie jest dana raz na zawsze. W XVIII wieku straciliśmy wolność w wyniku przewrotu geopolitycznego, który dokonał się przez wzrost znaczenia Rosji (kosztem Szwecji) nad Bałtykiem i Prus (kosztem Austrii) w Europie Środkowej. Tymczasem w Rzeczypospolitej czasów saskich doktryną państwową stawał się izolacjonizm, „Polska nierządem stoi”, przekonanie, że najlepszą polityką jest brak polityki.
Do tej pory historycy spierają się, która z orientacji podczas I wojny światowej bardziej przyczyniła się do odzyskania niepodległości: Rosja współpracująca z Zachodem czy Austria sprzymierzona z Niemcami. Jedno jest pewne: postępy sprawy polskiej w toku toczącej się wojny przyniosła polityka czynna, przekonanie, że chcąc odzyskać państwo - Polska musi brać udział w polityce innych państw. Zarówno Akt 5 listopada 1916 r., ogłaszający odbudowę Polski, jak i uznanie przez Zachód paryskiego Komitetu Narodowego za polityczną reprezentację naszego kraju, również „czternaście punktów” prezydenta Wilsona, włączających niepodległość Polski do amerykańskich celów wojennych - wszystkie te etapy odbudowy naszego państwa byłyby niemożliwe bez polityki polskiej.
Po I wojnie światowej istnienie Polski stało się nierozłącznie związane z utrzymaniem pokojowego porządku Europy, określonego przez Traktat Wersalski. Każde jego podważenie podważało podstawy naszej niepodległości. Jego zburzenie również ją zburzyło.
Tak samo dziś niepodległość Polski wymaga umocnienia i utrwalenia. Od Polski zaczęło się zwycięstwo wolnego świata w zimnej wojnie, a Polska - w wyniku tego zwycięstwa - odzyskała niepodległość. I jej trwałość związana jest ciągle z zachowaniem ładu powstałego po upadku Związku Sowieckiego. W interesie Polski jest trwałe utrzymanie przewagi tych, którzy chcą stabilizacji tego ładu, nad tymi, którzy chcą go zdestabilizować. Dlatego tak ważna dla nas jest trwałość i umocnienie państw powstałych po rozpadzie ZSRR, których samo istnienie stanowi geopolityczną otulinę, chroniącą naszą niepodległość i wzmacniającą jej znaczenie.

Niezależność i solidarność

Czy państwa narodowe mają przyszłość w dobie globalizacji? Jedno jest pewne - bez państw narodowych narody nie mają przyszłości. Nie ma innego oparcia dla ładu moralnego, praw rodziny, wolności i bezpieczeństwa ludzi, jak narodowe państwo. Bez niego ludzie są pozostawieni sobie. Przy czym „narodowe” nie oznacza etniczne - państwo narodowe to państwo oparte na wspólnocie historii i kultury, na politycznej i moralnej solidarności, zmierzające do jej utrwalania i tworzenia.
Co więcej - trudno sobie wyobrazić skuteczną współpracę narodów bez państw narodowych. Najlepiej zaświadcza to właśnie historia XX wieku, opór Zachodu wobec nazizmu i komunizmu. Dlatego Margaret Thatcher, będąca jednym z najwybitniejszych europejskich polityków doby współczesnej, mogła napisać: „Zwycięstwo aliantów udowodniło, iż narody muszą współpracować w obronie ogólnie przyjętych zasad [ale] słabe narody nigdy nie mogłyby skutecznie się przeciwstawić Hitlerowi; co więcej, narody rzeczywiście słabe nawet nie usiłowały stawić mu czoła. W przeciwieństwie do niektórych powojennych mężów stanu Europy - wydarzenia II wojny światowej utwierdziły mnie w przekonaniu, że doprawdy nie należy obawiać się państwa narodowego. Zawsze bowiem byłam zdania, iż wyłącznie silne państwa narodowe są w stanie zbudować skuteczny internacjonalizm. To one w razie zagrożenia międzynarodowego ładu mogą liczyć na lojalność swych obywateli. Jeżeli będą dążyły do wyparcia tego narodowego elementu, z pewnością zakończy się to ich upadkiem, gdyż nie będzie nikogo, kto poczuwałby się do ponoszenia najmniejszych ofiar w imię obrony swego kraju. (...) Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych (...) okazało się, że instytucje takie jak NATO, będące symbolem współpracy silnych państw narodowych, skuteczniej radzą sobie z odpieraniem sowieckiego zagrożenia niż np. ONZ, która reprezentowała pozornie bardziej ambitny, lecz w praktyce mniej skuteczny internacjonalizm”.
Również dziś bez aktywnej polityki państw, bez samodzielnej polityki Polski, nie będzie odbudowy podstaw cywilizacji chrześcijańskiej, bezpieczeństwa narodów Europy na Wschodzie i na Południu, wyrównania różnic ekonomicznych i stworzenia gospodarczych podstaw solidarności europejskiej, bezpieczeństwa energetycznego wszystkich krajów europejskich.

Podstawa wszystkiego

Największym dziś jednak wyzwaniem dla przyszłości Polski jest kwestia demograficzna. Bez odtwarzania kolejnych pokoleń narodu Polska będzie się społecznie kurczyć, słabnąć i zanikać jako podmiot polityczny, tracąc też możliwość duchowego wpływu na Europę. W RP w 1995 r. po raz pierwszy w okresie powojennym urodziło się mniej niż 450 tys. dzieci (choć wcześniej były lata, gdy rocznie rodziło się ich blisko 800 tys.). Od tamtej pory ani razu nie przekroczyliśmy tego progu. Przeciwnie - prognozy ostrzegają, że za kilkanaście lat liczba rodzących się rocznie dzieci (wskutek coraz mniejszych pokoleń przyszłych rodziców) może spaść poniżej 300 tys., a potem i 200 tys. Dzisiejszy spadek urodzeń to droga w demograficzną przepaść. Dziś absolutnym priorytetem polityki polskiej musi być odwrócenie tej tendencji przez solidarność z rodzinami przyjmującymi na świat i wychowującymi dzieci. Polityce tej muszą towarzyszyć działania na rzecz zahamowania i odwrócenia emigracji. Dlatego tak ważne jest wzmocnienie polskich przedsiębiorstw, ich siły konkurencyjnej, zdolności eksportowych. Zasada: „eksport zamiast emigracji” musi się stać drogowskazem polskiej polityki gospodarczej. Z tego samego powodu zachować musimy narodowy pieniądz, który zawsze jest jednym z atrybutów i instrumentów suwerenności. Ale dziś jego porzucenie na rzecz euro - to także zgoda na utrwalenie różnic gospodarczych w Europie, uzyskanie być może dobrego instrumentu importu, wyjazdów zagranicznych czy luksusowej konsumpcji - ale kosztem dynamicznego rozwoju, budowy silnego rynku, wzmacniającego produkcję krajową, i siły konkurencyjnej przedsiębiorstw, dających Polakom pracę.
Powołanie Państwa Polskiego to stworzenie domu dla naszych rodzin, chroniącego ich wolność i bezpieczeństwo, to wyrastający z naszej historii ład chrześcijański, realizujący zasady cywilizacji życia, to siła pozwalająca nam prowadzić politykę na rzecz bezpiecznego świata dla naszej niepodległości. Niepodległości potrzebnej i nam, i całemu chrześcijaństwu - potrzebnej, bo wszystko przed nami.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sojusze leżą w interesie USA niezależnie od tego, kto urzęduje w Białym Domu

2020-10-19 16:59

[ TEMATY ]

USA

Polska

Polska

Biały Dom

sojusz

Adobe.Stock.pl

Polska jest ważnym sojusznikiem USA na wschodniej flance NATO, graniczącym z Ukrainą, Białorusią i Rosją a skuteczne sojusze leżą w interesie Stanów Zjednoczonych niezależnie od tego, kto urzęduje w Białym Domu - podkreślił w wywiadzie dla PISM szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski.

Szczerski udzielił wywiadu szefowi Polskiego Instytutu Spraw Międzynawowych Sławomirowi Dębskiemu. Minister był pytany, czy "biorąc pod uwagę dobre osobiste stosunki prezydenta Andrzeja Dudy z prezydentem USA Donaldem Trumpem, nie obawia się, że trudno będzie o zachowanie czystej karty w relacjach z oboma kandydatami po ewentualnej zmianie administracji w USA.

"Stany Zjednoczone są mocarstwem, w którym traktuje się relacje z sojusznikami poważnie. Polska jest zaś ważnym amerykańskim sojusznikiem na wschodniej flance Sojuszu, graniczącym z Ukrainą, Białorusią i Rosją, sojusznikiem wiarygodnym, zainteresowanym zwiększaniem spójności Sojuszu i dobrymi relacjami transatlantyckimi" - zaznaczył prezydencki minister.

Według niego "skuteczne sojusze leżą w interesie Stanów Zjednoczonych niezależnie od tego, kto urzęduje w Białym Domu". "Dlatego trudno mi sobie wyobrazić, aby ktoś chciał karać Polskę za dążenie do dobrych relacji polsko-amerykańskich i za współpracę z Donaldem Trumpem, który mandat demokratyczny otrzymał przecież od Amerykanów. Nasze relacje z prezydentem USA wynikają przecież z szacunku do decyzji narodu amerykańskiego, który powierzył mu tę rolę. Fundamentem są nasze relacje sojusznicze, wynikające z narodowych interesów obu państw" - stwierdził Szczerski.

Pytany, czy jego zdaniem jest jakiś potencjalny kierunek zmiany polityki Stanów Zjednoczonych, który może budzić nasz niepokój, odparł, że nie dostrzega "elementów, które można z naszej perspektywy uznać za poważnie niebezpieczne".

"Za taki uznałbym plan jakiegoś nowego +resetu z Rosją+, który naturalnie musiałby się odbyć kosztem bezpieczeństwa Polski, jak to było z tarczą antyrakietową za wczesnego (Baracka) Obamy. Dziś żadna ze stron tego nie zapowiada. Oczywiście dostrzegam lewicowe elementy ideologiczne w komunikatach kandydata demokratycznego, które niektórzy mogą chcieć wykorzystać przeciwko dobrym relacjom amerykańsko-polskim. To byłoby wyzwanie, gdyby doszło do zmiany lokatora Białego Domu. Pewnie bylibyśmy też świadkami +resetu z Niemcami+ – skutki tego też należy brać pod uwagę w tym scenariuszu" - powiedział prezydencki minister.

Szczerski został też zapytany, czy amerykańskie zaangażowanie w Inicjatywę Trójmorza przetrwa ewentualną zmianę amerykańskiej administracji. Według ministra "siłą Inicjatywy Trójmorza nie jest taki czy inny stosunek do niej Ameryki, ale aspiracje jej członków – a Stany Zjednoczone są jedynie jej partnerem".

"U podstaw Inicjatywy jest przekonanie państw wschodu Unii Europejskiej, że współpraca jest konieczna dla szybszego nadrabiania różnicy w poziomie życia między zachodem i wschodem Unii, że w naszym regionie potrzebna jest integracja na osi północ–południe" - powiedział Szczerski.

Jak dodał, siłą Trójmorza jest też aspekt polityczny. "Inicjatywa udowadnia, że w skostniałej Europie jest wciąż miejsce na nowe idee i projekty polityczne. Pokazuje także, że można w ramach Unii Europejskiej realnie definiować wspólnotę interesów, oraz że Europa Środkowa potrzebuje się nadal integrować w ramach regionów. Inicjatywa Trójmorza jest wreszcie bardzo konkretna i tworzy realne projekty, które można obudować realnymi instrumentami. Teraz, w dobie pandemii, widzimy, jak dobre było takie postawienie sprawy" - powiedział prezydencki minister.(PAP)

autor: Marzena Kozłowska

mzk/ par/

CZYTAJ DALEJ

Bp Jarecki: ks. Jerzy Popiełuszko kierował się logiką Ewangelii

2020-10-19 19:44

[ TEMATY ]

biskup

bł. ks. Jerzy Popiełuszko

ARTUR STELMASIAK

Realizując zasadę "Zło dobrem zwyciężaj", bł. ks. Jerzy Popiełuszko nigdy nie uległ pokusie nawoływania do przemocy.

Wierzył w logikę Ewangelii i kierował się nią w kapłańskim przepowiadaniu i duszpasterskiej posłudze - powiedział bp Piotr Jarecki, przewodnicząc w poniedziałek wieczorem w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu Mszy św. w 36. rocznicę porwania i męczeńskiej śmierci legendarnego duszpasterza. 19 października przypadają obchody Narodowego Dnia Pamięci Duchownych Niezłomnych, do których, wśród wielu innych kapłanów, zaliczany jest ks. Popiełuszko.

Tegoroczne obchody w żoliborskiej parafii, gdzie posługiwał ks. Jerzy, utrudniła sytuacja epidemiologiczna. Z powodu ograniczeń sanitarnych w liturgii wzięli udział jedynie zaproszeni goście – rodzina i przyjaciele ks. Jerzego Popiełuszki, przedstawiciele administracji państwowej, samorządowej oraz reprezentanci NSZZ Solidarność. Wierni mogli śledzić uroczystości w Telewizji Trwam i na stronie www.popieluszko.net.pl oraz słuchać w Radiu Maryja i Radiu Warszawa.

We wstępie do liturgii proboszcz parafii św. Stanisława Kostki ks. dr Marcin Brzeziński przypomniał, że "19 października to zawsze dzień, w którym wspominamy tragiczne chwile, które wydarzyły się w 1984 roku. Trzydzieści sześć lat temu został porwany ks. Jerzy Popiełuszko. Kapłan, który w tej parafii służył Bogu i ludziom. Kapłan, który stał zawsze po stronie słabszych i pokrzywdzonych. Ten, który realizował swoim życiem zasadę św. Pawła "Zło dobrem zwyciężaj" i staje się dla nas ciągle na nowo świadkiem i nauczycielem tej postawy, pełnej miłości i przebaczenia".

W homilii bp Piotr Jarecki, biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej powiedział, że przyczyną męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki była nienawiść totalitarnej ateistycznej władzy do autentycznej wiary i świadectwa świadka Chrystusa. Wiara ta wyrażała się w trosce o godność każdego człowieka i podmiotowość polskiego społeczeństwa.

Kaznodzieja przypomniał, że z osobą i stylem duszpasterskim błogosławionego kapłana wiążą się przede wszystkim słowa św. Pawła Apostoła z 12. rozdziału Listu do Rzymian: "Nikomu złem za zło nie odpłacajcie. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj".

- Taką zasadą kierował się w prowadzonym przez siebie duszpasterstwie bł. kapłan Jerzy. Swojej kapłańskiej misji (...) nie ograniczał do kultu wewnątrzkościelnego, ale nadawał jej wymiar szerszy: społeczny i ojczyźniany. Wszak Chrystus nie powołał Kościoła dla niego samego, ale po to, by był zaczynem przekształcającym świat w kierunku Królestwa Bożego - mówił bp Jarecki.

Dalej podkreślił, że "niewątpliwie wiara i powołanie kapłańskie były dla bł. ks. Jerzego inspiracją, by z Polski czynić społeczeństwo przyjazne dla każdego jej mieszkańca; by każdy obywatel naszej ojczyzny mógł się w niej integralnie rozwijać; by w szeroko rozumianym życiu społecznym i narodowym kierowano się zasadami wolności, prawdy, sprawiedliwości, solidarności, które tworzą społeczną symfonię, gwarantującą respektowanie niezbywalnych godności każdego bez wyjątku człowieka i podmiotowości społeczeństwa". Nauczali o tym m.in. papież Jan XXIII w encyklice "Pacem in terris" oraz kard. Stefan Wyszyński w "Kazaniach świętokrzyskich".

Realizując zasadę "Zło dobrem zwyciężaj", ks. Popiełuszko nigdy nie uległ pokusie stosowania przemocy lub nawoływania do niej - tłumaczył bp Jarecki. - Wierzył w logikę Ewangelii i tą logiką kierował się w swoim kapłańskim przepowiadaniu i w posłudze duszpasterskiej.

"Wszelka szlachetna zmiana społeczna, której ciągle potrzebujemy, powinna rozpocząć się od zmiany serca, od nawrócenia, gdyż wszelkie zło z wnętrza człowieka pochodzi. Kiedy człowiek się nawróci, przylgnie do Boga, do Jego woli, do prawdy, sprawiedliwości, pokoju, miłości, wtedy zacznie zmieniać całą rzeczywistość, łącznie z instytucjami, przekształcając struktury grzechu w struktury sprawiedliwości i ułatwiające budowanie wspólnego dobra" - mówił bp Jarecki.

Zaapelował, by w tej metodzie zmiany społecznej, która jest metodą Ewangelii, naśladować bł. ks. Popiełuszkę. Nazwał też ks. Jerzego - obok m.in. Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II - jednym z tych kapłanów, którzy kształtowali wolnościową świadomość Polaków, jaka doprowadziła do powstania ruchu Solidarności, obchodzącego w tym roku 40. rocznicę powstania.

Przed błogosławieństwem działaczka opozycji demokratycznej w PRL Zofia Romaszewska odczytała okolicznościowy list prezydenta Andrzeja Dudy. Z kolei list premiera Mateusza Morawieckiego został odczytany przez Pawła Kęskę z Muzeum i Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Księdza Jerzego Popiełuszki.

Specjalnie w roku 40. rocznicy utworzenia Solidarności, Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki działające przy parafii św. Stanisława Kostki stworzyło stronę internetową, na której można zobaczyć kilkadziesiąt filmów ze wspomnieniami świadków życia kapłana. Są wśród nich wypowiedzi Andrzeja Gwiazdy, Seweryna Jaworskiego, czy zwykłych hutników tworzących w 1984 r. ochronę swojego kapelana.

Nagrania zrealizowane dzięki wsparciu Urzędu do Spraw Kombatantów oraz Narodowego Centrum Kultury dostępne są na stronie www.muzeumkspopieluszki.pl/swiadkowie oraz na kanale youtube https:// www.youtube.com/muzeumksjerzegopopieluszki.

Ponadto Muzeum uruchomiło akcję rejestracji świadków życia męczennika, ich wypowiedzi sukcesywnie publikowane będą w internecie. Wszyscy, którzy mogą zaświadczyć o życiu kapłana – proszeni są o kontakt z Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki: muzeum@muzeumkspopieluszki.pl

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w Okopach na Białostocczyźnie. Po zdaniu matury wstąpił do Warszawskiego Seminarium Duchownego. Jako kleryk odbywał przymusową służbę wojskową w specjalnej jednostce kleryckiej w Bartoszycach, gdzie wobec komunistycznej indoktrynacji dał się poznać jako niezłomny obrońca wiary i wartości.

Po święceniach kapłańskich w 1972 r. pełnił posługę w kilku parafiach Archidiecezji Warszawskiej, zajmując się m.in. duszpasterstwem młodzieży i służby zdrowia. W ostatnich latach życia posługiwał w parafii Św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu gdzie związał się z Solidarnością oraz celebrował comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę gromadzące wokół świątyni wielotysięczne tłumy.

W czasie stanu wojennego ks. Jerzy występował w obronie internowanych, wskutek czego stał się obiektem nękania i prowokacji ze strony służb komunistycznego reżimu.

Swoją ostatnią duszpasterską podróż odbył 19 października 1984 r. do parafii Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy. Podczas podróży powrotnej został bestialsko zamordowany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Jego umęczone ciało wrzucono do Wisły na wysokości tamy we Włocławku.

Pogrzeb ks. Jerzego, który miał miejsce 3 listopada 1984 r., zgromadził blisko milionową rzeszę ludzi. Od 1984 r. grób męczennika odwiedził blisko 23 mln wiernych, w tym liczni kardynałowie, biskupi, prezydenci i przedstawiciele świata kultury.

Papież Benedykt XVI 6 czerwca 2010 r. zaliczył ks. Jerzego Popiełuszkę do grona błogosławionych, a papież Franciszek w 2014 r. ustanowił go patronem Solidarności.

CZYTAJ DALEJ

Morawiecki: Fundusz Medyczny to krok, kamień milowy w dobrym kierunku

2020-10-20 14:13

[ TEMATY ]

Mateusz Morawiecki

PAP

Premier Mateusz Morawiecki przekonywał, że Fundusz Medyczny przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa Polaków, umożliwi stosowanie wielu nowych leków i procedur medycznych. To jest krok, kamień milowy we właściwym kierunku - podkreślił szef rządu.

Prezydent Andrzej Duda podpisał we wtorek ustawę o Funduszu Medycznym, który ma finansowo wspierać poszerzanie dostępu do nowoczesnych metod leczenia i leków zapewniających skuteczną diagnostykę oraz terapię. Ustawa gwarantuje corocznie Funduszowi wypłatę z budżetu państwa w wysokości nie niższej niż 4 mld zł, począwszy od 2021 r.

Premier Morawiecki, który wziął udział w uroczystości podpisania ustawy, przekonywał, że Fundusz Medyczny "ma służyć budowie kompetencji polskich lekarzy onkologów", którzy muszą także móc leczyć na najnowocześniejszym sprzęcie oraz korzystać z najnowszych procedur i leków. "To stało się możliwe poprzez ogromny przyrost wydatków na służbę zdrowia - z około 77 miliardów do blisko 110 miliardów złotych w ciągu pięciu lat. Nigdy wcześniej w historii III RP takiego procentowego, kwotowego przyrostu w krótkim czasie nie udało się osiągnąć" - podkreślił Morawiecki.

Jak stwierdził, jest to dowód na to, że służba zdrowia jest priorytetem dla prezydenta Andrzeja Dudy. "Uważamy, że jest to priorytet najwyższy" - zapewnił premier.

Przyznał, że "dziś zmagamy się z covid-19", jednak - jak zaznaczył - rządzący nie zapominają o "innych chorobach, które trapią Polaków". "Stąd ten fundusz - ponad 4-miliardowy, który będzie w najbliższych 10 latach - mam nadzieję, że w przyszłości też - z bardzo konkretnymi sumami zasilał służbę zdrowia i będzie możliwe zastosowanie bardzo wielu nowych leków, procedur medycznych, sposobów leczenia. Wszystko po to, żeby Polacy czuli się bezpieczniejsi, żeby nie czuli się bezradni. To jest krok, kamień milowy we właściwym kierunku" - ocenił Morawiecki. (PAP)

autor: Marta Rawicz

mkr/ godl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję