Reklama

Orzeł Biały na kardynalskiej purpurze

Agnieszka Bugała
Niedziela Ogólnopolska 12/2009, str. 26


Prywatna rozmowa Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, kard. Henryka Gulbinowicza i prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza (niewidocznego na zdjęciu) w saloniku cesarskim Opery Wrocławskiej. Fotoreporter „Niedzieli” był jedynym, który fotografował to spotkan

Order Orła Białego Prezydent RP Lech Kaczyński nadał kard. Gulbinowiczowi 17 października 2008 r., w dniu jego 85. urodzin. W liście gratulacyjnym do jubilata podkreślił jego obywatelskie oddanie sprawom Ojczyzny i Polaków: „Od początku swej duszpasterskiej posługi był Ksiądz Kardynał doskonałym organizatorem i przewodnikiem wiernych, cenionym za kulturę duchową oraz otwartość na ludzi o różnych poglądach. (...) Ta zdecydowana postawa będąca przykładem niezłomnego ducha sprawiła, że stał się Ksiądz Kardynał podporą opozycji niepodległościowej. Po 1989 r., służąc wiernym Archidiecezji Wrocławskiej i powołując wiele instytucji służących najuboższym, po raz kolejny objął Eminencja opieką tych, którzy potrzebują wsparcia nie tylko duchowego, ale i materialnego. Wszystkie działania Księdza Kardynała wzbudzają wielki respekt i szacunek. W uznaniu tych szczególnych zasług mam zaszczyt odznaczyć Waszą Eminencję Orderem Orła Białego.

Kard. Henryk Gulbinowicz 24 lutego br. w gmachu Opery Wrocławskiej odebrał z rąk Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Order Orła Białego - najstarsze i najwyższe odznaczenie państwowe Rzeczypospolitej Polskiej, nadawane za znamienite zasługi cywilne i wojskowe dla pożytku naszej ojczyzny. Uroczystość zgromadziła wybitne osobistości polskiego Kościoła, świata polityki, kultury i nauki. Wśród zaproszonych gości obecny był nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk.
- Pierwszy Orzeł Biały przyszedł na Dolny Śląsk istotnie późno. Ale trafił w wyjątkowo godne ręce - mówił w wystąpieniu po dekoracji Orderem prezydent Lech Kaczyński. Słowa te wywołały burzę kilkuminutowych oklasków. Prezydent RP przypomniał kilka faktów z wieloletniej posługi Księdza Kardynała we wrocławskiej metropolii. - Przez wiele dni w 1981 r. z kołchoźnika w innej części Polski słuchaliśmy informacji o tym, jak dobrze jest w tym czy w innym regionie, ale na temat Wrocławia milczano. Wyciągnęliśmy stąd wniosek, że Wrocław szczególnie twardo walczy. I tak było, a w tej walce był z Wami Eminencja kard. Gulbinowicz - powiedział.
O szczególnej roli Księdza Kardynała w czasie trudnych lat komunistycznego panowania mówił też prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Nie szczędząc anegdot zaczerpniętych z prywatnej znajomości z Eminencją, podkreślał jego otwartość, nadzwyczajną umiejętność budowania mostów między różnymi społecznościami i grupami ludzi o odmiennych poglądach. - To dzięki Tobie, Eminencjo, było spotkanie Taizé, 46. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, wizyty Papieża Jana Pawła II i Millennium Wrocławia. Dzięki Tobie jest dzielnica Czterech Świątyń. A dziś Orzeł Biały i kardynalska purpura. Eminencjo, Wrocław jest Twój! Dolny Śląsk jest Twój, Twoja Polska! Na zakończenie prezydent Dutkiewicz wręczył Księdzu Kardynałowi klucz do bram Wrocławia - i serc jego mieszkańców.
Sam odznaczony pokornie dziękował, wzruszając zebranych pochylaną co rusz głową i gestem otwartych na oścież rąk, które chciałyby wszystkich przygarnąć. Uśmiech, który nie znikał z jego twarzy, przypominał słuszność nadania mu przed laty innego odznaczenia - Orderu Uśmiechu, przyznawanego przez dzieci. - Kiedy na rozkaz papieża Pawła VI przybyłem tu na początku 1976 r., by podjąć służbę, zobaczyłem Wrocław, który odrodził się do życia - mówił. Przypomniał swoją pierwszą wizytę w powojennym Wrocławiu w 1948 r. - To było umarłe miasto - wspomniał - a potem tyle się wydarzyło. Oddał hołd wszystkim tułaczom ze Wschodu i rubieży Rzeczypospolitej, którzy po zawierusze wojennej znaleźli tu dom. I przez lata zrozumieli, że zawsze trzeba szukać tego, co łączy, a nie dzieli. - Sami ludzie to już są znaki pojednania - oznajmił. Cytował za Janem Pawłem II, że Wrocław to miasto spotkań i osobliwego pogranicza. Nie dzieli, ale łączy. - Cieszę się - wołał - że Panu Prezydentowi RP mogę dziś w poczuciu odpowiedzialności i dumy powiedzieć, że Dolny Śląsk to region w naszej umiłowanej ojczyźnie legitymujący się dobrą atmosferą. A za Orła Białego - Bóg zapłać! Przyjmuję to odznaczenie w pokorze i w imieniu całego Dolnego Śląska, szczególnie Wrocławia. Oni są tego warci! - zakończył.
Uroczystości nadania Orderu Księdzu Kardynałowi towarzyszyło odznaczenie sześciu osób Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Byli to: Stanisław Chrobot, Roman Pysko, Marianna Duda, Krzysztof Capała (pośmiertnie), prof. Mieczysław Zlat i prof. Andrzej Wiszniewski. Każdemu z nich prezydent Kaczyński nie tylko gratulował, ale też nie skąpił ciepłych, osobistych komplementów. Trzy pierwsze osoby zostały uhonorowane za ratowanie Żydów w czasie okupacji. Są już wyróżnione przez Instytut Yad Vashem medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. We Wrocławiu nadano im polskie odznaczenie. Prezydent podkreślał, że ta zbrodnia była dokonana na terenach Polski, ale przecież nie przez Polaków, choć w sposób haniebny bywa nam przypisywana. - Panie i Panowie, jesteście żywym dowodem na to, że to nieprawda! - wołał.
Uroczystości wrocławskie zakończył recital arii z oper w wykonaniu znakomitych solistów.

Reklama

Komu (nie)zależy na Puszczy Białowieskiej?

2017-06-28 09:33

Sylwia Niedzieska
Niedziela Ogólnopolska 27/2017, str. 16-17

Do Internetu wyciekły ważne dokumenty, które nie pozostawiają wątpliwości co do tego, kto jest winny katastrofy ekologicznej w Puszczy Białowieskiej

Lasy Państwowe
W Puszczy Białowieskiej kornik rozmnożył się na tak ogromną skalę, że obecnie martwych jest ok. 800 tys. drzew

Obecnie Puszcza Białowieska wygląda jak leśne cmentarzysko, a gdy Ministerstwo Środowiska podejmuje próby „leczenia lasu”, od razu na karku ma tzw. ekologów. Ich taktykę działania obnażył były leśnik Artur Hampel. Opierając się na urzędowych danych, opisał, w jaki sposób doszło w puszczy do masowej epidemii kornika, a w efekcie do uśmiercenia 8 proc. drzewostanu.

Okazało się, że do 2007 r. miejscowi leśnicy bezproblemowo kontrolowali populację chrząszcza w swoich lasach przez wycinkę chorych drzew. Dopiero interwencja ekologów, których Artur Hampel nazywa „ekoterrorystami”, doprowadziła do obecnego dramatu.

Historia choroby

Choroba puszczy zaczęła się 10 lat temu, gdy w Rezerwacie Krajobrazowym im. Władysława Szafera znaleziono siedliska kornika na 29 świerkach. W związku z zagrożeniem zarażenia innych drzew należało wówczas dokonać wycinki sanitarnej. Niestety, wstrzymano ją na skutek protestów ekologów z podlaskiego oddziału Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. – Tak zwani ekolodzy zaczęli wówczas bronić kornika kosztem drzew. I dziś mamy tego skutki – komentuje sytuację Paweł Mucha, dyrektor ds. komunikacji Ministerstwa środowiska i jednocześnie rzecznik prasowy Ministerstwa środowiska.

Przez następne lata sytuacja ulegała pogorszeniu – wydawano kolejne odmowne decyzje uniemożliwiające leśnikom skuteczną walkę z tzw. gradacją, czyli rozprzestrzenianiem się pasożytniczych owadów. W konsekwencji kornik rozmnożył się na tak ogromną skalę, że obecnie martwych jest ponad 800 tys. drzew, a kolejne zarażane są każdego dnia. Minister środowiska prof. Jan Szyszko wielokrotnie mówił, że kornik z łatwością opanowuje drzewostany i w ciągu miesiąca potrafi zniszczyć drzewo, które rosło w puszczy kilkadziesiąt lat. – Z jednego chorego drzewa kornik zasiedla 30 nowych drzew. A w pułapki feromonowe łapie się po kilkanaście litrów kornika w ciągu jednego dnia – tłumaczy minister.

W 2007 r. cały świat był zafascynowany Puszczą Białowieską ze względu na przepiękne drzewostany o ogromnej zasobności. Wówczas pozyskanie drewna wynosiło 140 tys. m3 rocznie i było to drewno pochodzące z drzewostanów dojrzewających, czyli starych. Gdy zmniejszono pozyskanie drewna, trzy gatunki kornika, których populacji nikt nie kontrolował, namnożyły się, doprowadzając do destrukcji. W konsekwencji ucierpiały nie tylko świerki – zainfekowane przez owada zostały również wiekowe sosny, które bardzo trudno odnawiają się na obszarze puszczy w sposób naturalny. Doszło do gwałtownych zmian w ekosystemach leśnych, zniknęły siedliska oraz gatunki roślin i zwierząt, które zostały wyznaczone jako priorytetowe z punktu widzenia programu Natura 2000. – My jesteśmy prawnie odpowiedzialni za ich ochronę – tłumaczy prof. Szyszko.

Dziedzictwo UNESCO

Prof. Szyszko rozpoczął odtwarzanie bioróżnorodnych siedlisk dla tzw. gatunków priorytetowych na terenie Puszczy Białowieskiej. Aby przywrócić równowagę przyrodniczą, rozpoczęto usuwanie drzew uśmierconych na skutek epidemii kornika. Działania te spotkały się jednak ze sprzeciwem części organizacji ekologicznych, które naciskają, by całą puszczę pozostawić procesom naturalnym i objąć statusem parku narodowego. Aktywiści przekonują, że puszcza jest unikatowym lasem na świecie, którego „nie tknęła ręka człowieka”, a jej największym zagrożeniem są ludzie.

Fakty są jednak inne, bo ludzie zamieszkują te tereny i czerpią z ich bogactwa od wieków. Dane pochodzące z inwentaryzacji Puszczy Białowieskiej nie pozostawiają złudzeń i jednoznacznie potwierdzają użytkowanie tych terenów przez człowieka m.in. w obszarze rolnictwa, łowiectwa, myślistwa, bartnictwa czy wypalania i pozyskiwania smoły. Najstarsze mapy tego terenu pochodzą z XVI wieku. – Miejscowi dbali o drzewa, gdy chorowały. Wycinali puszczę na własny użytek i sadzili nowe drzewa. Mieszkańcy użytkowali te tereny i jednocześnie stworzyli coś, co wzbudzało zachwyt całego świata – zaznacza prof. Jan Szyszko.

Od czasu wpisania Puszczy Białowieskiej w obszar dziedzictwa przyrodniczego UNESCO zakazane jest użytkowanie jej lasów – można jedynie obserwować spontaniczne procesy natury. – Skoro te tereny od wieków użytkował człowiek, dlaczego wpisano je na listę UNESCO, wbrew prawu i z pominięciem konsultacji społecznych, jako obszar, którego nie „tknęła ręka człowieka”? – pyta minister. – Puszcza jest naszym „Wawelem”, naszym dobrem narodowym, ale jest to dziedzictwo kulturowo-przyrodnicze, nie tylko przyrodnicze. Rozpoczęliśmy więc proces zmierzający do zmiany jej statusu – chcemy, by puszcza została wpisana do UNESCO jako obszar dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego.

Kolejnym prawnym paradoksem jest fakt, że cała puszcza objęta jest programem Natura 2000, który nakazuje chronić siedliska i gatunki występujące na jej terenie określone jako priorytetowe. W obecnej sytuacji, gdy gradacja kornika objęła (i nadal zaraża) tak olbrzymi obszar lasów, niemożliwe jest odtworzenie zniszczonych siedlisk bez usunięcia martwego i chorego drewna. – Ministerstwo będzie rozliczane z wypełnienia prawa Unii Europejskiej, czyli Dyrektywy Ptasiej i Siedliskowej. Zgłosiliśmy zawiadomienie do prokuratury, że w Puszczy Białowieskiej masowo giną siedliska i gatunki priorytetowe z tymi siedliskami związane. Dziś musimy robić wszystko, żeby je ratować i odtwarzać – podkreśla Paweł Mucha.

Maczuga do bicia rządów PiS

W medialnym sporze o Puszczę Białowieską chodzi nie o interes ochrony przyrody, a o interes polityczny. Skarga na Polskę do instytucji zagranicznych została złożona jedynie po to, by z Puszczy Białowieskiej stworzyć „maczugę do bicia” rządów PiS. – Siedem organizacji aktywistów poskarżyło się na Polskę do Komisji Europejskiej. Czy to jest działanie zgodne z interesem Rzeczypospolitej Polskiej? – pyta rzecznik prasowy Ministerstwa środowiska.

Jasno artykułowane argumenty resortu środowiska, Lasów Państwowych i wielu innych instytucji oraz osób prywatnych, którym leży na sercu dobro Puszczy Białowieskiej, nie przekonują aktywistów ekologicznych i współpracujących z nimi przeciwników obozu rządzącego. Kolejne protesty „w obronie puszczy”, organizowane przez ludzi, z którymi merytoryczna rozmowa wydaje się niemożliwa, są przeciąganiem sprawy w sytuacji, gdy należy bezzwłocznie działać w interesie ochrony przyrody. Ci, którzy nazywają siebie strażnikami ekologii, w rzeczywistości doprowadzili do katastrofy ekologicznej. Blokując pracę leśników, sprawili, że przestały być chronione drzewa, a zaczęto chronić kornika. Owadowi przyznano większe prawa w gospodarowaniu zasobami leśnymi niż rodowitym mieszkańcom i leśnikom, którzy dbają o Puszczę Białowieską od pokoleń.

Oskarżeń jest mnóstwo, a głównym jest wycinka drzew. – My podkreślamy, że nie ma żadnej wycinki, usuwamy jedynie chore drzewa – słyszymy w resorcie środowiska. Gdy z jednej strony pada pytanie: Dlaczego resort wycina drzewa, z drugiej słychać: Dlaczego zamykane są turystyczne szlaki? Przy tak dramatycznym stanie drzewostanów konieczne jest ich zamknięcie, bo istnieje duże ryzyko przewrócenia się drzew na człowieka. A wówczas za tragedię odpowiedzialne będą Lasy Państwowe. – Usuwamy drzewa wzdłuż szlaków i traktów komunikacyjnych Hajnówka – Białowieża, natomiast w objętym ochroną Rezerwacie Krajobrazowym im. Władysława Szafera drzewa są pokładane, leżą, nikt ich nie wywozi – mówi Paweł Mucha.

Protestujący ekolodzy przekonują, że należy pozostawić puszczę samej sobie. Uniemożliwiają pracę leśników, których obowiązkiem jest walka z kornikiem. Krytykują min. Jana Szyszko i jego resort za wypełnianie prawa UE i pracę na rzecz przywrócenia bogactwa zasobów przyrodniczych, które zostały w puszczy zniszczone właśnie na skutek ich działań. Miejscowych, którzy nie zgadzają się na objęcie całej puszczy ścisłą ochroną, traktują jak intruzów, a przecież to oni są gospodarzami tych terenów. W sposób naturalny pojawia się pytanie: Czy aby na pewno chodzi im o dobro przyrody? Czy odzyskanie bogactwa bioróżnorodnych zasobów Puszczy Białowieskiej i zachowanie tego dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego leży im jeszcze na sercu?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielone światło dla Brexitu

2019-10-17 19:21

wPolityce.pl / ems/PAP

Pixabay.com
Klamka zapadła! Unijna „27” dała zielone światło dla umowy ws. brexitu. Przywódcy wezwali Komisję Europejską, Parlament Europejski i Radę UE do podjęcia koniecznych kroków, by zapewnić, że porozumienie będzie mogło wejść w życie 1 listopada 2019 roku. Rada Europejska w formacie 27 zakończona. Konkluzje przyjęte - napisał na Twitterze Preben Aamann, rzecznik prasowy szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem