Reklama

Jak kochasz swoje dziecko - czyli test na znajomość praw dziecka

Odchwili jego narodzin troszczysz się o jego zdrowie i zapewniasz mu byt. Chronisz i strzeżesz przed niebezpieczeństwami. Nie zostawiasz bez opieki, nie stosujesz kar cielesnych. Często przedkładasz jego potrzeby materialne nad własne, bo chcesz, żeby żyło mu się lepiej. Czy kiedykolwiek zarzuciłeś sobie, że złamałeś jego prawa?

Niedziela Ogólnopolska 22/2009, str. 36

GRAZIAKO

Łukasz nie sprawia problemów wychowawczych w szkole. Chociaż trzyma się trochę na uboczu, koledzy go lubią, bo pasjonuje się piłką nożną i daje ściągać. Dobrze się uczy, nosi markowe ciuchy i jak większość 12-latków zna topowe płyty, filmy i gry komputerowe. Ale gdy wraca do domu, często zamyka się w sobie i niechętnie odpowiada na pytania. Zasłania się nauką, gdy mama próbuje go przekonać do wspólnego spędzenia czasu. Ojciec ponad 2 lata temu wyjechał do pracy za granicę. Od tego czasu widzieli się tylko kilka razy, po parę dni. Rozmawiają przez telefon, a wieczorami często siedzą na skypie. Ale dziecięca twarz Łukasza coraz bardziej dorośleje, a z jego figlarnych kiedyś oczu można teraz wyczytać smutek i tęsknotę...

Prawo do miłości

„Dziecko ma prawo do miłości ze strony obojga rodziców - podkreśla ks. Marek Dziewiecki*. - Nawet gdy zapewnimy mu luksusowe wnętrza i najlepsze kursy kształcące, dziecko nie będzie mogło się prawidłowo rozwijać i nie skorzysta z żadnych innych praw, jeśli nie będzie czuło miłości obojga rodziców”.
- Gdy niedawno byłam z córką na placu zabaw, przydreptała do mnie około 3-letnia niebieskooka dziewczynka i zachrypniętym głosem poprosiła: „Pohuśtaj mnie...” - opowiada mama 7-letniej Patrycji. - Oczywiście, spełniłam jej prośbę, ale troskliwie i z uśmiechem zapytałam: „A gdzie masz swoją mamusię?”. „Tam!” - wskazała palcem dziewczynka. Trudno było ją zlokalizować wśród grupki roześmianych młodych kobiet siedzących na ławce. Obserwowałam je przez dłuższą chwilę. Były tak zajęte rozmową, że żadna nawet nie spojrzała w kierunku placu zabaw.
- Ja nie mogę patrzeć, jak sąsiadka traktuje swojego synka - mówi Małgosia, której syn niedawno skończył roczek. - Dzieciak jest wspaniały, wyjątkowo pogodny i grzeczny, a mimo to matka ciągle go strofuje. „Zostaw to, nie rób tak, no daj mi rękę, nie idź tam!” - to najczęstsze komunikaty, jakie słyszę, gdy ich spotykam. Serce mi się kraje, gdy słyszę, jak na niego pokrzykuje. Ostatnio chłopczyk był bardzo zdziwiony, gdy zobaczył u mojego synka książeczki. Okazało się, że jako 4,5-latek nie ma żadnej książki, a rodzice nigdy mu nie czytali. Bajki zna tylko z telewizji i DVD...

Reklama

Prawo do rozwoju

5-letnia Kornelia jest oczkiem w głowie swoich rodziców. Jej cukierkowo-różowy pokoik wygląda jak salon zabawek. Odwiedzające ją dziewczynki aż piszczą z zachwytu na widok małej toaletki czy najnowszych gadżetów dla lalek. Kornelia wie, że każdy jej kaprys zostanie w końcu zaspokojony, więc bez obaw wrzuca do swojej kosmetyczki flakon drogich perfum mamy. - Córeczko, przecież masz swoje perfumki, te są moje - próbuje tłumaczyć mama. Ale po kolejnej demonstracji płaczu i histerii ulega. Podobnie jak w przypadku zwierzątek, które dziewczynka zmieniała co kilka miesięcy - przechodzili już etap kotka, świnki morskiej, jamniczka i kolorowej papużki.
Na problem współczesnego „hodowania” dzieci w rodzinach zwraca uwagę m.in. Mirosława Kątna, psycholog po Uniwersytecie Warszawskim, współzałożycielka Komitetu Ochrony Praw Dziecka. „Ten mały człowiek dostaje wspaniałe jedzenie, świetne odżywki, szczepionki, reklamy prześcigają się w pomysłach, co jest dobre dla niego. Dziecko ma 8-9 miesięcy i wiezie się je do Egiptu - bo niech świat zobaczy”. A tak naprawdę dziecku potrzebne jest poczucie, że rodzice mają dla niego czas, potrzebna jest bliskość, rozmowa, wspólna zabawa, wsłuchanie się w jego świat. Dla dziecka światem jego problemów i radości są sprawy bardzo błahe z perspektywy dorosłych. To, że ktoś je zignorował, ktoś przedrzeźniał, pokazał język, nie chciał włączyć do zabawy - to urasta do poważnych problemów. „Rodzice często zasłaniają się brakiem czasu, wychowują dzieci między godziną 19.15 a 19.45, bo trzeba poświęcić pół godziny - mówi Mirosława Kątna. - Ale przecież wychowuje się też, wsiadając do samochodu, jadąc autobusem, idąc po schodach, obierając ziemniaki, pijąc herbatę, jedząc kolację”. I nie pomoże prywatna szkoła ani dobór odpowiednich programów edukacyjnych, bo wychowania dziecka nie można zrzucić na szkołę, telewizję czy komputer. „Nie ma takiej fazy rozwoju dziecka, na której można poprzestać - podkreśla ks. Marek Dziewiecki. - Dlatego dziecko ma prawo do nieustannego rozwoju, do otrzymania solidnego wychowania. Jeżeli zapewnimy mu wspaniałe wykształcenie, a nie damy odpowiedniego wychowania, to dziecko zmieni się w karykaturę człowieka. Dlatego rodzice powinni kochać i wymagać. Jeśli je tylko kochają, tzn. że rozpieszczają i robią mu krzywdę. Wymagania są istotnymi elementami miłości. Mówi się, że dziecko ma prawo do bycia takim, jakim jest. To za mało, to jest blokowanie rozwoju. Jeśli kocham swoje dziecko, to nie dopuszczę, żeby zatrzymało się w rozwoju i poprzestało na bylejakości, żeby nie dążyło do bycia coraz lepszym”.

Reklama

Prawo do mądrości

- Emilka zadaje sto pytań na minutę - opowiada mama 3,5-letniej dziewczynki. - Nim zdążę odpowiedzieć na jedno, ona już pyta: „A dlaczego?”. Większość rodziców maluchów przechodzi test cierpliwości w postaci lawiny pytań: „Dlaczego woda jest mokra, dlaczego mucha nie gryzie, dlaczego masz pieprzyk na policzku, dlaczego tramwaj jedzie po torach, a samochód po ulicy?”. Tym, którzy czasem tracą cierpliwość, warto przypomnieć, że dziecko ma prawo do poznawania siebie i świata wokół, a obowiązkiem rodzica jest pomagać mu w odkrywaniu świata. Można pokazywać ten świat i jego tajemnice na wiele sposobów, ale ważne, aby to właśnie rodzice byli pierwszymi przewodnikami dziecka w wędrówce po świecie. Nie dziadkowie, nie opiekunka, ale rodzice! Ważne też, aby uczyć dziecko realistycznego obrazu siebie i świata; nie pozytywnego i nie negatywnego, bo to rodzi patologie - ale prawdziwego. Ks. Dziewiecki podkreśla, że rodzice mają obowiązek pomagać dziecku, aby widziało w sobie plusy i minusy, bo w ten sposób uchronią je od iluzjonistycznego, życzeniowego podejścia do siebie i do świata.

Reklama

Prawo do odpowiedzialności

Rodzice 16-letniego Jacka żalą się, że syn siedzi przed komputerem do późnych godzin nocnych, a rano nie można go dobudzić. Nie dają mu szlabanu na komputer, bo wiadomo, że chłopak potrzebuje go do nauki. Dlatego często piszą usprawiedliwienia za spóźnianie się i nieobecność w szkole i czekają, aż syn wydorośleje i zmieni tryb życia. Być może rozwiązaliby ten problem, gdyby pozwolili mu ponieść konsekwencje jego postępowania: nakłonili do zjedzenia kolacji z nimi, a nie przy komputerze, a następnego dnia nie pisali usprawiedliwienia. - Nie trzeba stosować kar ani klapsów; wystarczy, że damy dziecku prawo do samodzielnego ponoszenia konsekwencji własnych zachowań i będziemy to prawo egzekwować - tłumaczy ks. Dziewiecki. Jeżeli nie nauczymy dziecka odpowiedzialności za swoje czyny, to zacznie ono wypaczać pojęcie wolności, przekroczy jej granice. Bo magiczna wolność: „Róbcie, co chcecie, żyjcie na luzie” często prowadzi do tego, że młodzi ludzie źle ją wykorzystują i popadają w różnego rodzaju uzależnienia.

Bądź rodzicem - nie posiadaczem

- Obecnie z podmiotu prawa dziecko powoli staje się jego przedmiotem - ubolewa przedstawiciel Rzecznika Praw Dziecka dr Irena Kowalska. - Zamiast pojmować dziecko jako dar nieoceniony, traktuje się je jako kolejny element w łańcuchu pożądanych dóbr. Rodzice nie tylko artykułują swoje prawo do posiadania dziecka, ale też chcieliby, żeby było piękne, mądre, inteligentne, uzdolnione i miłe. Dla spełnienia tych pragnień gotowi są korzystać z inżynierii genetycznej i wydawać na świat dzieci poczęte metodą in vitro.
Ale dziecka nie można posiadać - można je tylko kochać. A praw dziecka nie da się ustalić, opierając się na subiektywnych przekonaniach czy obowiązującej modzie; prawa te wynikają z natury dziecka. - Dziecko jest kimś bezcennym, i to niezależnie od fazy jego rozwoju i stanu zdrowia - twierdzi ks. Dziewiecki. - Jeżeli dziecko staje się „rzeczą”, to nie może skorzystać z pozostałych przysługujących mu praw. Dlatego jeśli nie przestrzega się tego pierwszego prawa - prawa do życia, to wszystkie inne stają się kpiną.

* Wypowiedzi ks. Marka Dziewieckiego pochodzą z wykładu pt. „Godność dziecka w ujęciu psychologicznym”, wygłoszonego podczas sympozjum „Prawa dziecka w polskiej rzeczywistości - wzrastanie do godnego człowieczeństwa”, które odbyło się w kwietniu w WSD w Częstochowie.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Alicja z krainy dobra

Niedziela Ogólnopolska 51/2019, str. 52-54

[ TEMATY ]

miłosierdzie

wolontariat

Klaudia Zielińska

Nie lubi mówić o sobie. Unika udzielania wywiadów. Ratuje ludzi od śmierci, głodu, cierpienia i chorób. Misjonarka w Kenii i Tanzanii. Nazywana przez bliskich „Aniołem Afryki” lub „Matką Teresą z Polski”.

Krzysztof Tadej: Trzy lata temu w wywiadzie dla tygodnika Niedziela powiedziała Siostra m.in.: „Kiedyś pojechałam do jednej z wiosek. Witałam się z ludźmi i nagle usłyszałem dziwny pisk. Spytałam: «Co to takiego?». Wskazano mi jeden z domów. Wczołgałam się, bo nie było drzwi. Zobaczyłam dziecko leżące na liściach od banana. Piszczało z bólu. W jego uchu zagnieździły się robaki i wyjadały błonę bębenkową. Obok leżała matka i nie miała siły wstać. Umierała z głodu. Udało się uratować dziecko i matkę w ostatniej chwili”. Opowiadała Siostra również o innych dramatycznych sytuacjach w kenijskiej miejscowości Laare. Czy od tego czasu sytuacja się poprawiła?

CZYTAJ DALEJ

90 rocznica Hołodomoru – jednej z największych zbrodni ludobójstwa

2022-11-26 08:21

[ TEMATY ]

Ukraina

Rosja

Wielki Głód

wikipedia.org

Zmarli z głodu na ulicy w Charkowie w 1932 r.

Zmarli z głodu na ulicy w Charkowie w 1932 r.

90 lat temu, w latach 1932-1933 wywołany przez władze sowieckie głód na Ukrainie pochłonął, jak szacują historycy, ponad 4 miliony ofiar. Hołodomor zapisał się w pamięci Ukraińców jako ludobójstwo mające na celu wyniszczenie ich narodu przez imperium, które podbiło ich ziemię.

Klęska głodu na Ukrainie na początku lat trzydziestych nie była pierwszą w dziejach reżimu sowieckiego. W końcowym okresie wojny domowej, w latach 1921-1922 głód pochłonął kilka milionów ofiar. Wówczas władze sowieckie uznały, że zwrócą się o pomoc do Zachodu. Kolejna fala głodu została wywołana celowo i niezwykle dokładnie zakamuflowana przez propagandę oraz usłużnych wobec Kremla korespondentów prasy zachodniej, którzy udawali, że nie dostrzegają skali katastrofy mającej miejsce stosunkowo niedaleko od Moskwy. Przez kilka dziesięcioleci ze Związku Sowieckiego docierały jedynie niejasne informacje na temat skali tragedii mieszkańców Ukrainy. Dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych możliwe stało się upamiętnienie ofiar tej zbrodni oraz wyjaśnienie niektórych jej okoliczności. Od 2004 r. w czwartą sobotę listopada na pamiątkę tego wydarzenia obchodzony jest na Ukrainie Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu i Represji.

CZYTAJ DALEJ

Edykt w sprawie beatyfikacji Siostry M. Iwony Król

2022-11-26 14:00

[ TEMATY ]

bp Tadeusz Lityński

s. Iwona Król

edykt

Kamil Krasowski

bp Tadeusz Lityński

bp Tadeusz Lityński

Biskup Diecezjalny Tadeusz Lityński wydał edykt, zachęcający wiernych do przekazania jakichkolwiek dokumentów, pism, zdjęć, pamiątek lub wiadomości dotyczących Siostry M. Iwony Król. Publikujemy pełny tekst dokumentu.

Edykt Bpa Tadeusza Lityńskiego w sprawie beatyfikacji Siostry M. Iwony Król

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję