Reklama

Na Spisz - zachęca Antonina Krzysztoń

Witold Dudziński
Niedziela Ogólnopolska 28/2009, str. 12-13


Antonina Krzysztoń
Archiwum Antoniny Krzysztoń

Lubi tam pojechać, pooddychać tamtym powietrzem, pobyć w ciszy i w otoczeniu pięknych krajobrazów. Antonina Krzysztoń, znana pieśniarka, zachęca do wyjazdu na polski Spisz. - Sama byłam tam po raz pierwszy, gdy miałam kilkanaście lat. Nie wiedziałam, że będę wracać tam prawie co rok - mówi

Polski Spisz to region nie do końca jeszcze odkryty turystycznie. Tymczasem można tu spotkać stare, piękne kościoły i domy budowane w stylu niespotykanym gdzie indziej, dwujęzyczne napisy na sklepach oraz niezwykłe, choć łagodne, spacerowe góry. I bardzo gościnnych mieszkańców.
- Są tu miejsca, z których widać Tatry: groźne, ostre szczyty, czasem ośnieżone nawet latem. Ale one są w oddali. Mój ukochany Spisz jest natomiast łagodny, pełny wzniesień, wzgórz i pagórków - mówi Antonina Krzysztoń. - Jeśli ktoś lubi przestrzeń, to dla niego jest to wymarzone miejsce. Można tu patrzeć daleko, bo choć są to góry, nie zasłaniają świata wielkie wierzchołki czy szczyty.
To kraina wymarzona dla ludzi, którzy nie lubią się wspinać, ale lubią chodzić, spacerować po górach. Do pokonania przez ludzi w różnym wieku. - Zresztą w wyższe góry, w Gorce, w Pieniny czy w Tatry jest niedaleko - zaznacza Antonina Krzysztoń.
Spisz to świetna baza wypadowa w te góry. Zawsze można tam pojechać samochodem czy autobusem, ale mieszkać z dala od nich, w cichych i spokojnych wioskach na Spiszu. Gdy ktoś zatęskni za gwarem, może pojechać do Nowego Targu albo nieco dalej, by zaczerpnąć atmosfery Zakopanego, Gubałówki i Krupówek.
Gdy pieśniarkę ciągnie w Tatry, jedzie tam. Częściej wybiera jednak Niedzicę, Dębno i Przełom Białki. Na polskim Spiszu jest naprawdę sporo do obejrzenia.

37 tys. kóp groszy

Zamek w Niedzicy to z pewnością najbardziej znany i najbardziej atrakcyjny zabytek polskiego Spiszu. Tą górską warownię zbudowano na początku XIV wieku dla obrony północnej granicy Węgier. W 1412 r. spisano tu akt zastawu 16 miast spiskich przez Zygmunta Luksemburczyka Władysławowi Jagielle w zamian za pożyczkę 37 tys. kóp groszy praskich, sumę wówczas ogromną.
Zamek należał kolejno m.in. do rodów Zapolyów, Łaskich i Horvathów. Był centrum administracyjnym posiadłości obejmujących prawie cały obszar dzisiejszego polskiego Spiszu. Po I wojnie światowej zamek wraz z okolicą znalazł się w granicach Polski. Po 1945 r. zamek, przejęty przez państwo, został wyremontowany i częściowo odbudowany.
Z zamkiem w Niedzicy związane jest wszystko, czego oczekujemy od takiego miejsca: bogata historia, legendy i tajemnice. Legendarny jest skarb Inków, którego umiejscowienie miał wskazywać ukryty tu testament. Skarbu nie odnaleziono, spoczywa pewnie gdzieś w Andach. Mało prawdopodobne jest, że ukryto go na zamku w Niedzicy.
Z Niedzicy blisko do Kacwina. Ciągnące się wzdłuż potoku zabudowania wioski w dolinie między pasmami Magury Spiskiej poprzedzielane są sypańcami, charakterystycznymi spichlerzami spiskimi. Położona na uboczu wieś to ostoja kultury ludowej - przetrwała tu spiska gwara i stroje ludowe z elementami węgierskimi.
Tutejszy kościół jest interesujący, jak prawie wszystkie na Spiszu. Ma gotycką bryłę, a barokowy hełm zawdzięcza przebudowie w XVIII wieku. W bocznej kaplicy zwraca uwagę feretron Matki Bożej Bolesnej, zwanej… Chinką, z powodu orientalnych rysów twarzy.
Z pobliskiej Łapszanki warto wspiąć się na przełęcz Nad Łapszanką. Stąd rozciąga się wspaniała panorama Tatr: Bielskich z Hawraniem i Płaczliwą Skałą oraz Wysokich z Lodowym Szczytem, Gerlachem i Rysami. Widok może konkurować ze słynną panoramą Tatr z Głodówki.

Drewniane chałupy

Jak wybrać na Spiszu kwaterę na wakacje? - Warto pojechać samochodem i… nie dojechać - radzi Antonina Krzysztoń. - Warto dowiedzieć się, które wioski są nieprzejezdne - zaleca. To klucz do znalezienia dobrego lokum na lato, bo takie miejsca są specjalnie chronione. - Ciągle jeszcze można znaleźć takie miejsca na Spiszu, gdzie pojawiają się tylko ci, którzy tu mieszkają. Rzadko dostanie się tu ktoś obcy. Wciąż, na szczęście, jak podkreśla, kraina jest pustawa, są miejsca jeszcze nie tak popularne i nie bardzo zawłaszczone przez turystów. Ja w czasie wakacji nie szukam miasta, gwaru i tłumu, lecz ciszy, spokoju i przestrzeni. Spisz wciąż jest idealny - zapewnia pieśniarka.
- Ta część Spiszu, do której jeżdżę, jest bogata duchowo i to mi też bardzo odpowiada - dodaje. - Działa tam, czuję to, Duch Święty. W okolicy mieszkała Mieczysława Faryniak, wielka, choć zapomniana i niedoceniana mistyczka. W młodości przeżyła wstrząs: jak dowiedziała się, że jej narzeczony ożenił się, życie poświęciła Panu Bogu. Nie ma już po niej zbyt wielu śladów. Jest grota i pokoje, niestety, już bardzo zmienione.
Wioska, w której mieszka, w ostatnich latach bardzo się zmienia. - Kiedyś były tu same drewniane chałupy. Teraz jest ich mniej, są wypierane przez murowane domy - mówi. Szukają tu azylu ludzie z miasta, mimochodem przywożąc „cywilizację”, i turyści, dla których to idealny punkt wypadowy w okolice.

Reklama

Ze zbójnickiego gniazda

Warto wybrać się do Jurgowa - miejscowości założonej ponoć przez pasterzy wołoskich. Niektórzy twierdzą, że wieś powstała ze zbójnickiego gniazda. Jurgowianie różnią się strojem i gwarą od innych mieszkańców Spisza. Z tutejszym folklorem można się zapoznać w Zagrodzie Sołtysów - filii Muzeum Tatrzańskiego zbudowanej przez Jakuba Sołtysa w 1861 r.
Do niedalekiego Trybsza warto pojechać, żeby nawiedzić drewniany, kryty gontem, zabytkowy kościółek św. Elżbiety, pełny malowideł. Najciekawsze malowidło wyobraża Sąd Ostateczny. Tłem jest górski pejzaż, uznawany za najstarszą, zachowaną do dziś malowaną panoramę Tatr. W wiosce znaleźć można jeszcze tradycyjne spiskie chaty, budowane z wielkich świerkowych bali.
O rzut ciupagą od sąsiedniego Falsztyna jest rezerwat Zielone Skałki, gdzie wapienne skały opadają do wody ponadstumetrowymi urwiskami.
We Frydmanie koniecznie trzeba zobaczyć kościół św. Stanisława z elementami gotyckimi i barokowymi oraz wieżą z attyką w formie tzw. jaskółczego ogona (w Polsce są tylko dwa takie kościoły, drugi - w spiskich Krempachach). Wrażenie robi kaplica Matki Bożej Karmelitańskiej, ozdobiona rzeźbami. Uwagę zwraca też ołtarz z arcyciekawym relikwiarzem w kształcie gwiazdy, przypominającej te noszone przez kolędników.
Niedaleko stąd do Dębna i kościoła św. Michała Archanioła, miejsca ważnego dla Antoniny Krzysztoń. Jako datę ukończenia budowy kościoła podaje się 1500 r. Jego konstrukcję, zachowaną od wieków w niemal niezmienionym stanie, zbudowano bez użycia gwoździ. We wnętrzu kościoła zachwyca gotycko-renesansowa polichromia z początku XVI wieku, zdobiąca nawy, ściany i strop prezbiterium. Jest wykonana w 33 kolorach i zawiera aż 77 motywów w 12 układach. Najczęstsze to ornamenty roślinne i geometryczne. To wybitne dzieło malarskie, jedyne w Europie tak dobrze zachowane z tego okresu, wykonano w drewnie za pomocą specjalnych skórzanych matryc, zwanych patronami. Użyto naturalnych farb, ale składu chemicznego, podobnie jak tajemnicy wielowiekowej trwałości, nie rozszyfrowano do dziś.
Cenny jest ołtarz główny z początku XVI wieku. W jego środkowym polu znajdują się wizerunki Matki Bożej z Dzieciątkiem, św. Michała Archanioła z mieczem i wagą oraz św. Katarzyny Aleksandryjskiej, na skrzydle lewym - św. Jana Ewangelisty oraz św. Stanisława, zaś na skrzydle prawym - św. Jana Chrzciciela oraz św. Mikołaja.
W kościele znajduje się także XVI-wieczna haftowana chorągiew wojenna z wizerunkiem św. Stanisława ze Szczepanowa. Według niepotwierdzonych przekazów, zostawiły ją wojska Jana III Sobieskiego powracającego spod Wiednia.

„Duszek” z duszą

Dębno Antoninie Krzysztoń pokazała kiedyś ciocia Halina Mikołajska, znana aktorka, żona pisarza Mariana Brandysa. - Pojechałyśmy w odwiedziny do mieszkającego tam, dziś już nieżyjącego, wielkiego ludowego rzeźbiarza Janosa - opowiada pieśniarka. - Kościół wywarł na mnie olbrzymie wrażenie. Wszystko jest w nim piękne.
Mikołajska poznała Janosa przez Andrzeja „Duszka” Stopkę, scenografa, karykaturzystę, autora np. scenografii do słynnych „Dziadów” Dejmka z 1968 r. - „Duszek”, ze swoją wyjątkową osobowością, wywarł na mnie ogromny wpływ. Spotkania z „Duszkiem” były dla mnie rodzajem inicjacji artystycznej. To on spowodował też, że wracałam i wracam na Spisz. On zachęcił ciotkę do Spiszu, ciotka zachęciła mnie.
Gdy Antonina Krzysztoń przyjeżdża na Spisz, mieszka w domu wynajętym od zaprzyjaźnionych górali. Za sąsiadów ma Staszka i Marysię, mądrych, kochanych górali, do których przez cały rok tęskni. Dzwonią do siebie czasem. - Początkowo miałam kłopoty z wynajęciem pokoju, bo tamtejsi ludzie nie byli jeszcze do tego przyzwyczajeni - opowiada.
Kiedyś przyjeżdżałam tu z córkami. Ale teraz obie są już dorosłe, jeżdżą, gdzie chcą, ale wpadają do mnie. Córki też coś tutaj ciągnie, też się przyzwyczaiły do tej okolicy - mówi Antonina Krzysztoń. Często kogoś zaprasza. Czasem wpadają muzycy z jej zespołu. - Odbywamy próby, jest świetna atmosfera. Tam naprawdę doskonale się pracuje, właśnie tam powstało sporo moich piosenek. Także pod tym względem Spisz to twórcza kraina.

* * *

Na styku kultur

Polski Spisz to dziś niewielki skrawek naszego kraju, zamykający się między granicą ze Słowacją a rzekami Białką i Dunajcem. Liczy niespełna 200 km2 ziemi zamieszkanej przez kilkanaście tysięcy osób. Większość wsi polskiego Spiszu sięga swą historią XIII wieku. Najstarszy jest najpewniej Frydman. Wielokulturowy charakter tego granicznego regionu tworzyli Polacy, Węgrzy, Słowacy, Niemcy, Żydzi i Rusini.
Cały Spisz (dziś leżący po obu stronach granicy polsko-słowackiej) na początku XII wieku przeszedł z polskich rąk, razem z posagiem córki Bolesława Krzywoustego, na własność króla Węgier. To węgierscy możnowładcy zbudowali najbardziej dziś znaną budowlę Spiszu - zamek w Niedzicy.
Kultura ludowa Spiszu, z pochodzenia m.in. góralska, a poddana przez stulecia wpływom węgierskim i słowackim, jest unikatowa. Spiszacy mają specyficzny lokalny ubiór ludowy, specyficzny sposób budowy zarówno wsi, jak i poszczególnych zagród. Charakterystyczna dla Spiszu, a nietypowa dla reszty Polski, jest architektura wielu tutejszych murowanych kościołów.
Przez północną część polskiego Spiszu przebiega grzbiet Pienin Spiskich. Dalej na południe leży obniżenie zajęte przez doliny potoków Łapszanka i Trybski Potok. Za obniżeniem, już na granicy ze Słowacją, wznosi się grzbiet Magury Spiskiej z Kuroszowskim Wierchem (1040 m n.p.m.) - najwyższym wierzchołkiem polskiego Spiszu.

Odnaleziono ósmą ofiarę wybuchu gazu w Szczyrku

2019-12-05 11:57

wpolityce.pl

Tragiczne wieści ze Szczyrku. Odnaleziono ósmą ofiarę wybuchu gazu. Na miejscu katastrofy pracuje około 100 strażaków.

wpolityce.pl

Została odnaleziona ósma ofiara wybuchu gazu w Szczyrku — poinformował wojewoda śląski.

Wojewoda o odnalezieniu kolejnej ofiary wybuchu gazu w Szczyrku poinformował na konferencji prasowej o godz. 9.

Z bólem muszę przekazać kolejną smutną informację. Została odnaleziona szósta ofiara tej tragedii. Jest to osoba dorosła —powiedział Wieczorek. Jak zaznaczył, poszukiwania cały czas są w toku.

Szef śląskich strażaków nadbrygadier Jacek Kleszczewski wskazał, że od 15 godzin ratownicy powtarzają te same czynności.

Przerzucamy, odgarniamy, wynosimy i robimy dostęp do miejsc, w których szukamy poszkodowanych —powiedział. Zapytany o procentowy postęp prac zaznaczył, że trudno jest podawać konkretne liczby, ale strażacy systematycznie posuwają się do przodu.

Jest już coraz więcej materiału usuniętego —zaznaczył strażak.

Do wybuchu doszło w środę wieczorem, około godz. 18.30. W budynku było prawdopodobnie osiem osób. Dotychczas znaleziono sześć ofiar. To cztery osoby dorosłe i dwoje dzieci.

Wojewoda zapewnił, że bliscy ofiar zostali otoczeni wsparciem i opieką wszystkich służb – zarówno samorządowych, jak i wojewódzkich.

Na miejscu katastrofy pracuje około 100 strażaków, a przez akcję przewinęło się ich już ponad 200, pracujących na zmiany. Kolejnych 50 dojeżdża na miejsce. Strażacy przeszukali już ponad połowę rumowiska, ale na razie trudno ocenić, jak długo potrwa jeszcze akcja ratownicza.

Polska Spółka Gazownictwa (PSG) poinformowała PAP w nocy ze środy na czwartek, że „najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy w Szczyrku w środę wieczorem było uszkodzenie gazociągu średniego ciśnienia podczas robót wykonywanych przez firmę AQUA System”.

PGS przekazała, że „roboty budowlane nie dotyczyły systemu gazowniczego, ani nie były wykonywane na zlecenie spółki gazownictwa”.

Nie były także nadzorowane przez specjalistów gazownictwa —wskazano. Spółka przekazała, że powołano specjalną komisję, która zbada bezpośrednią przyczynę uszkodzenia gazociągu, wynik jej prac powinien być znany w ciągu doby od momentu rozpoczęcia prac ekspertów.

Śledztwo w sprawie wybuchu będzie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej – przekazała PAP rzeczniczka tej jednostki Agnieszka Michulec. Postępowanie będzie prowadzone pod kątem art. 163 i 155 Kodeksu karnego. Chodzi o sprowadzenie katastrofy skutkującej śmiercią ludzi oraz nieumyślne spowodowanie śmierci. Formalna decyzja o wszczęciu postępowania jeszcze nie zapadła. Prokuratorzy chcą najpierw przeprowadzić oględziny w miejscu katastrofy - kiedy tylko będzie to możliwe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Duka: to Jan Paweł II położył kres fałszywej tolerancji

2019-12-05 18:22

Krzysztof Bronk /vaticannews / Praga (KAI)

Jedną z przyczyn skandali seksualnych w Kościele jest osłabienie prawa kanonicznego, które w przeszłości funkcjonowało bardziej precyzyjnie i bezwzględnie – uważa kard. Dominik Duka, prymas Czech. Podkreśla on, że w przeszłości biskup nie miał trudności z rozwiązywaniem takich problemów. Kiedy na przykład okazywało się, że ktoś jest homoseksualistą – mówi kard. Duka - to natychmiast trzeba go było wydalić. Potem jednak w czasach rewolucji seksualnej i soboru wszystko to stało się bardziej dyskusyjne. Twierdzono, że nie można karać człowieka za to, na co nie ma wpływu. Było większe otwarcie, pozostawała tylko spowiedź i nikt sobie z tym nie radził – wspomina 77-letni kard. Duka. Podkreśla on, że przełom wprowadził dopiero Jan Paweł II, który w pewnym momencie jasno powiedział „dość”, położył kres tej fałszywej tolerancji i wskazał na potrzebę współpracy z policją i sądownictwem.

Vatican News / ANSA
kard. Dominik Duka, prymas Czech

Skandale seksualne to jeden z tematów obszernej rozmowy pomiędzy kard. Duką i czołowym czeskim reżyserem filmowym Jiřím Strachem, opublikowanej w miesięczniu Xantypa. Arcybiskup Pragi przypomina, że jeśli chodzi o wykorzystywanie nieletnich, to w czeskim Kościele wciąż są to przypadki marginalne. Od 1990 r. tylko w dziesięciu sprawach zapadły wyroki. Jiří Strach pyta się również o uwidaczniające się coraz bardziej rozbicie czeskiego Kościoła. Kluczową rolę odgrywa tu postać praskiego kapłana Tomáša Halíka, który publicznie krytykuje kard. Dukę i skupia wokół własnej osoby jego przeciwników. „Gdyby ktoś na planie filmowym przez cały czas mówił mi, że wszystko, co robię jest złe i nieustannie rzucał mi kłody pod nogi, to moim świętym prawem reżysera byłoby go wyrzucić. Czy arcybiskup Pragi nie może tego zrobić?” – pyta czeski reżyser. „Nie mogę sobie na to pozwolić i nawet nie chcę – odpowiada kard. Duka. Jeśli łączy cię z kimś kawał wspólnego życia, dużo z nim przeżyjesz, współpracujesz, to potem nie jest tak łatwo powiedzieć: zejdź mi z oczu!”.

Zdaniem arcybiskupa Pragi dzielenie Kościoła na dwa obozy świadczy o nieumiejętności prowadzenia dialogu, o brakach w postawie demokratycznej. Problemem dzisiejszego społeczeństwa jest straszna nienawiść. Jeśli ktoś mi nie pasuje, to wszystko będę robił przeciwko niemu. Jeśli nie wybraliście mojego kandydata, to nie będę z wami współpracował. Pod tym względem, zauważa kard. Duka, doszło do strasznego upolitycznienia życia społecznego, kulturalnego i religijnego.

Arcybiskup Pragi odniósł się również do stawianego mu często zarzutu, że za bardzo przyjaźni się czeskimi prezydentami. Przyznał, że z Milošem Zemanem zna się od dawna, wie dużo o jego życiu osobistym i problemach. „Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie utrzymujemy przyjacielskich relacji, choć niekiedy się nie zgadzamy” – powiedział Prymas Czech. Z Václavem Klausem odbył wiele dyskusji, również na tematy religijne. „Wzajemnie się szanujemy i w wielu sprawach się rozumiemy” – potwierdza kard. Duka. Sięgając natomiast do przyjaźni z Václavem Havlem, przypomina, że zawiązała się ona w komunistycznym więzieniu. Przywołuje też swe ostatnie spotkanie z byłym prezydentem, kiedy to w słowach na pożegnanie, Havel, który przez całe życie deklarował się jako agnostyk, przyznał się jednak do wiary w Boga. „Jaroslavie – mówił Vaclav Havel, zwracając się do kard. Duki, jego cywilnym, więziennym, a nie zakonnym imieniem – przecież to wiemy, On istnieje!”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem