Reklama

Duszpasterskie oddziaływanie przez media według Instrukcji „Aetatis novae”

22 lutego 1992 r. Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu wydała bardzo ważny dokument, noszący tytuł „Aetatis novae”. Jest to dokument bardzo ważny, bo syntetyzuje zadania Kościoła w bardzo ważnej dziedzinie, w dziedzinie środków społecznego przekazu. Wiemy, że media - prasa, radio, telewizja i inne - wywierają ogromny wpływ na życie publiczne, życie społeczne, ale także na życie jednostek, rodzin, i właściwie to życie kształtują.


Papieska Rada stwierdza: „Przekonujemy się zatem, że «pierwszym areopagiem współczesnym jest świat środków przekazu, który jednoczy ludzkość i czyni z niej, jak to się określa, «światową wioskę». Środki społecznego przekazu osiągnęły takie znaczenie, że dla wielu są głównym narzędziem informacyjnym i formacyjnym, przewodnikiem i natchnieniem w zachowaniach indywidualnych, rodzinnych i społecznych»”.
Abp Foley, który ów dokument podpisał, tak wyjaśnia jego celowość: „Pragniemy jedynie, aby niniejszy dokument stał się narzędziem pracy i zachętą dla tych wszystkich, którzy stają wobec duszpasterskich konsekwencji nowej sytuacji”.
W dokumencie zwraca się uwagę, że „ludzka wiedza o życiu i sposób myślenia o nim są w znacznym stopniu zdeterminowane przez środki przekazu; ludzkie doświadczenie jako takie stało się w dużej mierze doświadczeniem zdobytym za pośrednictwem środków przekazu”.
I dalej czytamy: „Potęga środków przekazu jest tak wielka, że wpływają one nie tylko na to, jak ludzie myślą, ale także o czym myślą. Dla wielu rzeczywistością jest to, co środki przekazu uznają za rzeczywiste; wszystko, czemu nie poświęcają uwagi, wydaje się pozbawione znaczenia. W ten sposób jednostki i grupy, o których nie mówi się w środkach przekazu, mogą być de facto zmuszone do milczenia; nawet głos Ewangelii może zostać w ten sposób przytłumiony, chociaż nie całkiem zagłuszony”.
Proszę wybaczyć, że ciągle nawiązuję do tekstu Instrukcji Stolicy Apostolskiej, ale jest to tekst ogromnie ważny i bardzo wyrazisty. W dalszej części dokumentu czytamy: „Środki przekazu potrafią zarówno umacniać, jak i niszczyć tradycyjne wartości w sferze religii, kultury i rodziny. Dlatego wciąż aktualne są słowa Soboru: «Aby właściwie posługiwać się tymi środkami, jest rzeczą zgoła konieczną, by wszyscy, którzy ich używają, znali zasady porządku moralnego i ściśle je w tej dziedzinie wcielali w życie»”.
Przy tej okazji podam jeszcze niektóre tytuły z „Aetatis novae”, żeby zobrazować szeroki zakres jego tematyki.: „Środki przekazu w służbie ludzi i kultur”; „Środki przekazu w służbie dialogu ze światem”; „Środki przekazu w służbie ludzkiej wspólnoty i postępu społecznego”; „Środki przekazu w służbie wspólnoty kościelnej”. W tytule „Środki przekazu w służbie nowej ewangelizacji” czytamy, że „obok metod tradycyjnych, jak świadectwo życia, nauka religii, kontakt osobisty, pobożność ludowa, liturgia i inne obrzędy, bardzo ważnym środkiem ewangelizacji i katechezy stały się obecnie środki przekazu”.
O tym powinniśmy dzisiaj pamiętać. O tym powinni pamiętać pasterze Kościoła, seminaria duchowne, domy zakonne, bo są to przecież środowiska duszpasterskiego oddziaływania. Ale również ruchy katolickie, stowarzyszenia - wszystkie te instytucje winny działać, mając świadomość, że dzisiaj nie da się prowadzić ewangelizacji wyłącznie metodami tradycyjnymi. Nie wystarczy głosić nauki o Bogu na ambonie, czy od ołtarza w kościele, nie wystarczą lekcje religii w szkole. Trzeba wykorzystać wszystkie możliwości, które są nam dane. Możliwości te mieszczą się w katolickiej gazecie, w katolickiej rozgłośni radiowej, w katolickim dziale telewizji czy w telewizji w ogóle. To są możliwości, które powinny być przez nas docenione.
Jako redaktor „Niedzieli” miewam nieraz spotkania z księżmi. Tłumaczę, zwłaszcza księżom proboszczom czy dziekanom, że jeśli ksiądz proboszcz przyjmuje do swojej parafii pismo katolickie, w naszym przypadku „Niedzielę”, to tak jakby otrzymywał jednego lub dwóch wikariuszy więcej. Bo pismo katolickie jest ważnym uzupełnieniem naszego oddziaływania, naszej pracy w Kościele. Pokazywałem też nieraz wiernym w kościele zegarek. Patrzcie – mówiłem - każdy ksiądz ma w niedzielę około godziny, by odprawić Mszę św., wygłosić homilię, przedstawić ogłoszenia duszpasterskie. Jakże musi się przy tym spieszyć. Tymczasem życie przynosi w każdym tygodniu ogromną ilość różnych informacji i katolik, chrześcijanin, staje wobec różnych problemów, które chciałby wyjaśnić, dowiedzieć się czegoś więcej. Są sprawy, na które społeczeństwo bardzo oczekuje, sprawy wielkie, ogromnej, nieraz państwowej wagi, ale są także sprawy małe, ludzkie, te, które rozgrywają się w domu rodzinnym, między małżonkami i ich dziećmi, sprawy bardzo osobiste, czasami związane z miłością czy dotyczące sposobu życia, sprawy nawet te kulinarne. Człowiek dzisiejszy oczekuje pomocy, tu jest miejsce dla działalności katolickiej gazety, katolickiego radia: chodzi o to, żeby ludziom pomóc.
Mówimy więc, że prasa katolicka powinna stać się przyjacielem katolickich rodzin. Powinna być tym „wikarym”, „prefektem”, „katechetą”, który przychodzi co tydzień do domów i pomaga rodzinie żyć, pomaga członkom rodziny rozmawiać o sprawach ludzkich, ale z odniesieniem do Boga z uwzględnieniem zasad wiatry.
Nie wiem, czy zdajemy sobie sprawę z tego, że Kościół sięga bardzo głęboko w życie ludzkie. Nawet wtedy, gdy ludzie sprzeciwiają się jego nauczaniu, gdy nie chcą go uznać, gdy krzywdząco krytykują księży - ten Kościół jest w środku ludzkiego serca. To serce jest niekiedy sercem sprzeciwiającym się nauczaniu Bożemu i zachodzi pewien konflikt wewnętrzny między tym, co człowiek czyni, a tym, co powinien czynić, jak się zachowywać. Katolickie pismo powinno człowiekowi pomagać w rozeznaniu sytuacji.
Działanie Kościoła jest działaniem duszpasterskim i to właśnie w tym szeroko pojętym duszpasterstwie mieści się tajemnica miejsca środków społecznego przekazu.
Gazeta katolicka powinna być apostołem Ewangelii. Ona powinna także ewangeliczne wartości przekładać na język praktyczny. Inne medium - tak bardzo dziś rozpowszechnione - telewizja. To dobrze, że nauczanie Ojca Świętego, treści związane z wiarą chrześcijańską, z moralnością, z katolicką nauką społeczną - przekazywane m.in. podczas środowej audiencji, podczas Angelus Domini w niedzielne południe – są przez obraz telewizyjny popularyzowane i przybliżane. Bardzo ważne jest, żebyśmy dostrzegali możliwości pastoralne, duszpasterskie, które niosą wszystkie środki przekazu.
W innym miejscu dokument „Aetatis novae” mówi wprost o głównych zadaniach duszpasterskich i ich realizacji. W rozdziale zatytułowanym „Obrona ludzkich kultur” czytamy: „Dla dobra ewangelizacji i katechezy Kościół będzie musiał często chronić i rozwijać ludowe środki przekazu oraz inne tradycyjne formy wypowiadania się ludzi, jeśli uzna, że w pewnych społecznościach mogą one być skuteczniejszym narzędziem głoszenia Ewangelii - niż bardziej nowoczesne środki przekazu, ponieważ umożliwiają większe osobiste uczestnictwo i docierają do głębszych warstw ludzkich odczuć i motywacji”.
Obok wielkich środków przekazu, które mają ogromny zasięg, ważne są także lokalne media. Trzeba zauważyć np. w Polsce ważną rzecz, że obok kilku dużych tygodników, jak „Niedziela”, „Gość Niedzielny”, „Źródło”, poznański „Przewodnik Katolicki”, obok miesięczników, jak „Rycerz Niepokalanej”, „Posłaniec Serca Jezusowego” - są także lokalne pisma, ściśle diecezjalne czy parafialne. Wiemy, że tych pism jest około 500. Tutaj jest jeszcze jedna możliwość oddziaływania na społeczności lokalne. Stolica Apostolska popiera tę działalność, bo „tradycyjne środki przekazu rozwijają umiejętność czynnego udziału, (...) w kształtowaniu mediów i korzystaniu z nich”.
Dokument wyraża zrozumienie Stolicy Apostolskiej dla „oczekiwań wielu narodów i ludzkich społeczności pragnących większej sprawiedliwości i równouprawnienia w dostępie do systemów społecznego przekazu i informacji, aby bronić je przed dominacją i manipulacją ze strony czynników zagranicznych lub rodzimych”. Drodzy Państwo, skąd my to znamy?
Stolica Apostolska mówi, że mamy prawo do posiadania własnych tytułów prasowych, będących w polskich rękach. To samo dotyczy rozgłośni radiowych. Żeby nie było tak, iż ludzie stanowiący potęgę finansową robią z nami, co chcą. W pewnym miejscu czytamy w dokumencie także o tym, że również Kościół ma prawo „tworzyć, utrzymywać i rozwijać własne specyficznie katolickie środki i programy społecznego przekazu”. Kościół powinien mieć „prasę katolicką, wydawnictwa, radiofonię, telewizję, biura informacji, biura prasowe, instytucje i programy kształcenia w zakresie przekazu społecznego i badań nad środkami przekazu, wreszcie związane z Kościołem organizacje osób pracujących zawodowo w dziedzinie środków przekazu”.
Dalej czytamy jeszcze, że „nie tylko potrzebny jest specjalny duszpasterski program społecznego przekazu, lecz problematyka ta winna stanowić integralny element każdego programu duszpasterskiego, ponieważ może ona coś wnieść do każdej innej formy apostolstwa, posługi czy programu”.
Ważne jest tu także - o czym również mówi dokument - kształcenie duchowieństwa. Muszę powiedzieć, że w Częstochowskim Wyższym Seminarium Duchownym uruchomiliśmy w tym roku wykłady dla VI roku studiów z dziedziny środków społecznego przekazu. Na spotkania zapraszani są znawcy mediów i – jak słyszę – spotkania te okazują się dla kleryków bardzo ważne. Oswajają się oni bowiem z problematyką mediów, co z pewnością zaowocuje w ich przyszłej pracy duszpasterskiej. Jak mówi dokument, „jest (...) rzeczą konieczną, aby osoby pozostające w służbie Kościołowi posiadały przynajmniej praktyczną wiedzę o wpływie, jaki nowe techniki informacji i przekazu wywierają na jednostki i na społeczeństwo”.
Bardzo ważne jest też duszpasterstwo osób pracujących w dziedzinie społecznego przekazu. Dokument przypomina, że osoby pracujące w środkach przekazu - a więc dziennikarze, technicy, pracownicy biur informacyjnych - powinni być objęci specjalną troską Kościoła. Powinni znać Katechizm, podstawowe dokumenty Kościoła, a także znać zasady katolickiej nauki społecznej.
W rozdziale V dokumentu czytamy o „potrzebie planowania pracy duszpasterskiej”, a szczególnie o „powinnościach biskupów” w tym względzie. Wiadomo, że programy duszpasterskie płyną od biskupów, oni je opracowują. Ojciec Święty mówi: „«Na ogół uprzywilejowane bywają inne narzędzia ewangelicznego przepowiadania i formacji, podczas gdy środki społecznego przekazu pozostawia się inicjatywie jednostek czy małych grup, a do programu duszpasterskiego wchodzą one tylko drugorzędnie». Ta sytuacja wymaga poprawy (...) biskupi powinni zabiegać o współpracę specjalistów w dziedzinie świeckich środków przekazu, a także instytucji kościelnych, działających na tym polu, w tym międzynarodowych i krajowych organizacji filmowych, radiowych, telewizyjnych i prasowych”.
Z Dokumentu wynika, że Kościół, aby jak najszerzej wychodzić do ludzi, powinien wykorzystać możliwości techniki i najnowsze osiągnięcia medialne dla pracy duszpasterskiej. Nie wolno ich zaniedbywać i stracić.
„Kościół widzi – czytamy w dokumencie - w środkach społecznego przekazu «dar Boży», ponieważ zgodnie z opatrznościowymi zamiarami Boga doprowadzają one do braterskiej przyjaźni między ludźmi, którzy w ten sposób łatwiej odpowiadają Jego zbawczej woli”. Odczytywanie znaków czasu przy korzystaniu ze środków przekazu jest naszym obowiązkiem.
Instrukcja „Aetatis novae” zawiera też bardzo ważny aneks, zawierający „elementy programu duszpasterskiego w dziedzinie społecznego przekazu”. Mówi on, że „każda Konferencja Episkopatu i każda diecezja powinny opracować ramowy program duszpasterski dotyczący społecznego przekazu - najlepiej po konsultacji z przedstawicielami międzynarodowych i krajowych organizacji katolickich zajmujących się społecznym przekazem oraz z lokalnymi specjalistami z tej dziedziny”.
Posłużę się tu przykładem Kurii Archidiecezji Częstochowskiej. Nasz Arcybiskup Metropolita pod wpływem tego dokumentu powołał w Częstochowskiej Kurii Metropolitalnej Wydział Duszpasterstwa przez Środki Społecznego Przekazu. Zadaniem tego Wydziału jest postrzegać problemy duszpasterskie przez działanie prasy katolickiej i katolickiego radia. Nie mamy dostępu do telewizji, ale przewodniczący Wydziału ma zleconą przez Biskupa troskę o wydawnictwa katolickie na terenie archidiecezji, a także o radio diecezjalne, które u nas działa. Trzeba powiedzieć, że bardzo konsekwentnie współpracujemy z radiem katolickim. Odbywają się systematyczne narady, spotkania, by można było zsynchronizować pracę.
Dokument papieski mówi też o tym, że trzeba, by program duszpasterski „przedstawiał prezentacje strategii w zakresie społecznego przekazu”. Ta strategia powinna być konsultowana i uwzględniać wszystkie dziedziny posługi Kościoła, także aktualne problemy i warunki.
Tak powinno się ustawić strukturę kościelnych środków społecznego przekazu, „by służyły ewangelizacji, katechezie i wychowaniu, działalności społecznej i współpracy ekumenicznej”. Powinno się uwzględniać – w miarę możliwości – „relacje Kościoła z publicznymi środkami przekazu, wykorzystanie prasy, radia, telewizji, kina, kaset, sieci komputerowych, technik reprodukcji i związanych z tym reform telekomunikacji”.
Zwracam uwagę, że w dokumencie nie ma jeszcze mowy o Internecie. W tej chwili Internet pozwala na niezwykle ważną pracę dla Kościoła, ale w tej dziedzinie czynimy jeszcze bardzo mało. Owszem, jest ogólnopolski portal „Opoka”, ale wydaje się, że działania diecezji są jeszcze dość wstępne. Trzeba bardziej zainteresować się Internetem, tą możliwością międzynarodowej komunikacji, gdyż daje to wielkie możliwości oddziaływania duszpasterskiego, także zindywidualizowanego. Mówimy o tym, że misjonarze wyjeżdżają do dalekich krajów, ucząc się języka, przystosowując się do warunków. Dzisiaj misje mogą się odbywać także za pomocą komputera. Oczywiście, że są to rzeczy nieporównywalne, ale w tej chwili miliony ludzi tym sposobem kontaktuje się ze światem. W związku z tym rodzi się potrzeba, by Kościół przygotowywał swoich misjonarzy internetowych, którzy tym sposobem będą głosili Ewangelię, zwłaszcza że wiemy, iż w Internecie działa już bardzo wielu ludzi czasami powodowanych chęcią nadużyć i nieuczciwości. Jeżeli tutaj nie będzie Kościoła, to znów będziemy pokonani. Technika idzie bardzo szybko naprzód i trzeba, żeby ludzie Kościoła, którzy pragną poświęcić się ewangelizacji, duszpasterstwu, wykorzystali także ten najnowszy środek komunikacji międzyludzkiej, tym bardziej, że dotyczy on oddziaływania globalnego - na cały świat.
Chciałbym zwrócić także uwagę na to, o czym mówi dokument Stolicy Apostolskiej, że trzeba wychowywać do korzystania ze środków społecznego przekazu „ze szczególnym naciskiem na relację między przekazem społecznym a wartościami”. Jest bardzo ważne, żeby świat wartości był doceniony. Wiemy, jak bardzo wielki sprzeciw w niektórych kręgach wzbudziła ustawa, mówiąca, że środki przekazu powinny uwzględniać wartości chrześcijańskie. Wielu ludzi, nawet katolików, zachowało się bardzo agresywnie w stosunku do tej ustawy. Jak byśmy żyli w kraju niechrześcijańskim! Trzeba respektować wartości chrześcijańskie, szczególnie w krajach europejskich, gdzie kultura kształtowała się na chrześcijańskich korzeniach. Pracownicy środków przekazu winni być nie tylko otoczeni opieką duszpasterską, ale również doznawać pomocy duchowej umacniającej w nich te wartości. Wiadomo przecież, że ludzie mediów szczególnie narażeni są na poddawanie działaniom kultywującym wartości antychrześcijańskie.
Instrukcja „Aetatis novae” to dokument bardzo szczegółowy. Mówi o tym, jak programować pracę w dziedzinie środków przekazu. Jest to też instrukcja dla biskupów, dla wydziałów duszpasterskich, dla profesorów, którzy tą dziedziną się zajmują. Dokument zwraca uwagę na kształtowanie seminarzystów, kapłanów, osób zakonnych i świeckich, by umiały się właściwie znaleźć w sytuacji korzystania i uczenia się korzystania z prasy, radia i telewizji. Zachęca „szkoły i uniwersytety katolickie do opracowania programów i organizacji kursów związanych z potrzebami Kościoła i społeczeństwa w zakresie społecznego przekazu”. Należy przewidywać organizację kursów, zajęć warsztatowych i seminariów z zakresu techniki, zarządzania, etyki i polityki społecznego przekazu. To wszystko powinno być przeznaczone dla osób pracujących w kościelnych środkach przekazu. O tym musimy pamiętać. Powinny być przygotowywane programy formacyjne, „przygotowujące nauczycieli, rodziców i uczniów do posługiwania się środkami przekazu i ich odbioru”.
Stolica Apostolska zachęca również artystów, ludzi pióra, by przez teatr, radio, telewizję, film oddziaływali na ludzi nawet w programach o treściach rozrywkowych, kształcących. Tam także można przekazywać wartości Ewangelii.
Trzeba wykorzystywać „nowe metody ewangelizacji i katechezy, wykorzystując techniki i środki społecznego przekazu” – mówi Dokument. Myślę, że katecheta może wziąć „Niedzielę” czy pismo dla dzieci „Moje Pismo Tęcza” i korzystać z tej pomocy dydaktycznej podczas katechezy. Znam kapłana, który z „Niedzieli” zadawał teksty do przeczytania, a potem odbywała się na ten temat dyskusja. To tylko jeden praktyczny przykład, jak można korzystać z katolickiej prasy. Zdarza się, że ktoś wydaje opinię o gazecie katolickiej, że jest np. za trudna, czy są w niej zbyt długie teksty, ale sam jej nie czyta, jego zdanie kształtuje publiczną jednak opinię o piśmie.
Chciałbym tu zwrócić uwagę na to, że katolickie środki przekazu są ogólnie biorąc trudniejsze, bo nie zawierają sensacji, elementów krzyczących. Niekiedy pod tym względem inne głośne tytuły wyprzedzają nas. Tym niemniej musimy starać się o to, by w katolickiej prasie, w katolickich mediach podawać treści ciekawe i w oryginalnej formie. Stąd przed Kościołem stoi wielkie zadanie, żeby Ewangelię przekazywać jak najlepiej, jak najpiękniej i jak najdoskonalej, co wymaga ogromnej pracy i troski tak ze strony biskupów, jak i kapłanów, ale również ze strony zaangażowanych świeckich. Media katolickie muszą jednak przedstawiać przede wszystkim obraz Kościoła i dowieść - jak mówi Instrukcja - że „jego prawdziwy obraz jest odzwierciedleniem Chrystusa”.
Program duszpasterski w zakresie społecznego przekazu powinien wyraziście przekazywać orędzie Ewangelii i misję Kościoła. Może tego dokonywać za pomocą wysokiej jakości programów, rozpowszechnianych za pośrednictwem radia, telewizji i kaset magnetowidowych. Naszej pracy powinny towarzyszyć różne sposoby promocyjne, np. przyznawanie nagród i innych form uznania dla osób pracujących w środkach przekazu. Takie nagrody nie tylko przynoszą chwałę wyróżnionym dziennikarzom, ale reklamują także tytuły prasowe czy rozgłośnie.
Dobrze, że jest również ustanowiony Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu - w trzecią niedzielę września. Jest to okazja do podkreślenia roli uczciwej informacji, do przypomnienia o istnieniu katolickich środków przekazu oraz o zaangażowaniu ludzi świeckich w dzieło ewangelizacji przez środki społecznego.
Chciałbym zwrócić uwagę na to, że w końcowej fazie dokument przypomina, iż powinniśmy „zapewniać wpływ wartości ewangelicznych na szeroko pojętą sferę działalności dzisiejszych środków przekazu - od książki i gazety po łączność satelitarną - tak, aby przyczyniały się one do wzrostu międzynarodowej solidarności” oraz „bronić dobra publicznego i zapewniać dostęp religii do środków przekazu przez zajmowanie rozważnego, odpowiedzialnego stanowiska w kwestiach związanych z ustawodawstwem i polityką w dziedzinie społecznego przekazu oraz z rozwojem systemów przekazu”. To wymaga wielkiej pracy. Z jednej strony trzeba mieć rozpoznanie sytuacji, z drugiej - dużo dobrej woli. Trzeba chcieć podejmować wysiłek, żeby świadomość roli i możliwości środków przekazu była powszechna. Chodzi o osoby kościelne - biskupów, kapłanów, zakonników, ludzi zaangażowanych w Akcję Katolicką, ludzi zgromadzonych w ruchach katolickich.
Widząc możliwości, jakie daje katolicka prasa, radio, telewizja, Internet, ale także i wydawnictwa książkowe, magnetofonowe, magnetowidowe - zauważamy ogromne pole oddziaływania pastoralego. To są ogromne przestrzenie, w których możemy zdziałać bardzo wiele. Trzeba zacząć od ludzi Kościoła, kleryków, seminarzystów, od ludzi zaangażowanych w katolickie organizacje. Praca na bazie środków społecznego przekazu pozwala dokonać skoku do innej, nowoczesnej rzeczywistości, w której żyje współczesny człowiek, jednocześnie pomaga ludziom wierzącym odzyskać wewnętrzną stabilizację i pewność siebie, że na globie, który nazywa się Ziemia, nie są obywatelami drugiej kategorii. Chrześcijanie - ludzie żyjący Ewangelią, którzy mają wspaniałą naukę Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela świata - powinni cieszyć się tym, i wykorzystywać do poszerzania tej radości wszystko, co niesie nowoczesność, w tym środki społecznego przekazu - prasę, radio, telewizję i Internet. Serdecznie do tego zachęcam.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak przeżywać Wielki Tydzień

Niedziela wrocławska 13/2010

[ TEMATY ]

Wielki Tydzień

Bożena Sztajner/Niedziela

Przed nami wyjątkowy czas - Wielki Tydzień. Głębokie przeżycie i zrozumienie Wielkiego Tygodnia pozwala odkryć sens życia, odzyskać nadzieję i wiarę. Same Święta Wielkanocne, bez prawdziwego przeżycia poprzedzających je dni, nie staną się dla nas czasem przejścia ze śmierci do życia, nie zrozumiemy wielkiej Miłości Boga do każdego z nas. Wiele rodzin polskich przeżywa Święta Wielkanocne, zubożając ich treść. W Wielkim Tygodniu robi się porządki i zakupy - jest to jeden z koszmarniejszych i najbardziej zaganianych tygodni w roku, często brak czasu i sił nawet na pójście do kościoła w Wielki Czwartek i w Wielki Piątek. Nie pozwólmy, by tak stało się w naszych rodzinach.

Niedziela Palmowa

Wielki Tydzień otwiera Niedziela Palmowa. Nazwa tego dnia pochodzi od wprowadzonego w XI w. zwyczaju święcenia palm - liturgia bowiem wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, bezpośrednio poprzedzający Jego Mękę i Śmierć na Krzyżu. Witające go tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając: „Hosanna Synowi Dawidowemu”.
Palmy w Polsce zastępują często gałązki wierzbowe z baziami. Po ich poświęceniu zatyka się je za krzyże i obrazy, by strzegły domu od nieszczęść i zapewniały błogosławieństwo Boże. Jak wspomina pani Krystyna Kolbuszowska z Trzebnicy, tradycje Niedziel Palmowej są bardzo bogate: - Pamiętam, jak uroczyście przeżywano Niedzielę Palmową na Kresach. Tato, po porannej Mszy św. i po poświęceniu przygotowanych przez nas palm, szedł na pola i wtykał gałązki w ziemię, by Pan Bóg strzegł zasiewów i plonów przed gradem, suszą i nadmiernym deszczem. Mama zatykała je też za wszystkie święte obrazy w domu, by zapewniały błogosławieństwo Boże. Potem był uroczysty obiad i wspólne czytanie Pisma Świętego. Rodzice tłumaczyli mnie i mojemu rodzeństwu, że zaczął się najważniejszy tydzień w roku, że przed nami wielkie święta. Wielka szkoda, że dziś te tradycje zanikają, chociaż wiem, że na Dolnym Śląsku są jeszcze rodziny, szczególnie te z kresowymi korzeniami, które starają się je kultywować.

Wielki Poniedziałek

Poniedziałek, wtorek i środa Wielkiego Tygodnia są dniami szczególnie poświęconymi sakramentowi pojednania - nie wyróżniają się niczym, jeśli chodzi o liturgię. Warto więc, jeżeli ktoś nie zrobił tego do tej pory, udać się wtedy do konfesjonału, by oczyścić serce. - Nie zostawiajmy spowiedzi na ostatnią chwilę - przekonuje ks. inf. Adam Drwięga, proboszcz wrocławskiej katedry. - Jak najwcześniej skorzystajmy z sakramentu pokuty w naszych parafiach. Kiedy wierni spowiadają się w czasie Triduum Paschalnego, nie mają szans na głębokie przeżycie tych wyjątkowych liturgii. Stoją w długich kolejkach, nie skupiają się na celebracji, nie wchodzą w ten szczególny czas. A naprawdę inaczej się przeżywa Święta, kiedy Chrystus Zmartwychwstały jest w nas.

Wielki Wtorek

Dla niektórych Wielki Wtorek niczym nie różni się od pozostałych dni w roku, ale są osoby, takie jak psycholog Elżbieta Łozińska, dla których to czas wyjątkowy: - Jak sama nazwa wskazuje Wielki Tydzień obejmuje siedem dni, nie tylko Triduum Paschalne. Dlatego u nas Święta rozpoczynają się od początku tygodnia. Skupiamy się na modlitwie, na rozmowach, dobrej lekturze. To dla czas przygotowania, nie tylko domu, stołu, potraw, ale przede wszystkim czas przygotowania naszych serc na przyjście Chrystusa. Staramy się wyciszać, nie słuchać radia czy innych mediów, dzieciom opowiadamy o Triduum Paschalnym, o Wielkanocy. Przygotowujemy dla nich specjalną lekturę - w tym roku będzie nam w Wielkim Tygodniu towarzyszyć książka „Na koniec świata”, opowiadająca prawdziwą historię Antka, który miał zaledwie sześć lat, kiedy zmarł na chorobę nowotworową. Antek odszedł w trakcie Oktawy Wielkanocnej. Towarzyszył Jezusowi w Jego cierpieniu i śmieci, wziął udział również w Jego Zmartwychwstaniu.

Wielka Środa

Warto tak rozłożyć swoje obowiązki, by w Wielką Środę nie zajmować się już porządkami i nie biegać po sklepach, ale przygotowywać się do głębokiego wejścia w Triduum Paschalne. Dla Barbary Nonckiewicz, mamy siódemki dzieci, Wielka Środa to czas skupienia i wyciszenia: - Zawsze tak rozplanowywałam obowiązki, by na Wielką Środę zostały już tylko niezbędne rzeczy do zrobienia. W ten dzień całą rodziną staramy się pościć i wyciszać przed wielką tajemnicą Triduum Paschalnego. To dobry czas, by wytłumaczyć dzieciom znaczenie następnych dni, by przygotować je do udziału w obchodach świątecznych. Wielka Środa to taki ostatni dzwonek wzywający do skupienia się na tym, co naprawdę ważne.

Wielki Czwartek

Zupełnie inaczej przeżywa się Poranek Wielkanocny, gdy poprzedziło go uczestnictwo w liturgii Triduum Paschalnego. To dla chrześcijanina najważniejsze dni w roku. W Wielki Czwartek obchodzimy święto kapłanów, ponieważ w tym dniu w czasie Ostatniej Wieczerzy został ustanowiony sakrament kapłaństwa oraz sakrament Eucharystii. Warto te wszystkie ważne rzeczy wyjaśniać naszym dzieciom: - Przed pójściem na wieczorną Mszę św. rozmawiamy z naszym pięcioletnim synkiem Jasiem i opowiadamy, że ksiądz będzie ubrany na biało, ponieważ jest to dzień ustanowienia Najświętszego Sakramentu oraz sakramentu kapłaństwa - mówi Katarzyna Stasiak z Oleśnicy. - Razem z mężem staramy się mu wyjaśnić, co stało się w Wieczerniku w czasie Ostatniej Wieczerzy i że to na tę pamiątkę odprawia się dziś w kościele Mszę św. Zostajemy również przez chwilę przy ołtarzu adoracji, by Jasiu mógł z bliska zobaczyć Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. To dla nas i dla naszego synka wieczór w kościele pełen wrażeń i głębokich przeżyć.

Wielki Piątek

Dzień Męki i Śmierci Chrystusa. Niech w tym dniu będzie w naszym domu cisza pozwalająca przeżyć Misterium Męki i Śmierci Jezusa. O godzinie 15.00, godzinie śmierci Pana Jezusa, uklęknijmy z rodziną, by się wspólnie pomodlić - może to właśnie będzie najodpowiedniejszy moment, aby przedłożyć Bogu największą prośbę rodziny. Postarajmy się w domu w centralnym miejscu wyeksponować krzyż na białym obrusie. Warto tego dnia wyłączyć radioodbiorniki, telewizory czy komputery. Obowiązuje post ścisły, a więc nie tylko jakościowy, ale i ilościowy. Jeżeli jest to możliwe, weźmy tego dnia udział w parafialnej Drodze Krzyżowej. Wieczorem gromadzimy się na liturgii wielkopiątkowej - jest ona długa, ale bardzo bogata i piękna: Liturgia Słowa poprzedzona procesją i leżeniem krzyżem przez kapłanów przed obnażonym ołtarzem, uroczysta adoracja krzyża, komunia i procesjonalnie przeniesienie Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego. Pamiętajmy, by udać się na adorację Grobu Pańskiego. To wielkopostne pielgrzymowanie ma swoje korzenie w Jerozolimie, gdzie gromadzono się w miejscach Męki Chrystusa, aby Mu duchowo towarzyszyć od Wieczernika i Góry Oliwnej, aż do miejsca jego Grobu. W Polsce ten zwyczaj jest pielęgnowany od XIV w.

Wielka Sobota

Jest dniem spoczynku Pana Jezusa w Grobie. To nie dzień żałoby, ale powinien być wypełniony zadumą nad cudem Zmartwychwstania. To właśnie dzisiaj jest tak ukochane przez wszystkie dzieci święcenie pokarmów. Niestety dzieci, które są przyprowadzane do kościoła tylko raz w roku, właśnie z koszyczkiem „do pokropienia”, pytają, dlaczego Jezus leży w grobie i niewiele rozumieją z odpowiedzi. - Poranek Wielkiej Soboty to dla naszych dzieci czas szczególny - opowiada pani Barbara. - Od rana zajmują kuchnię, malują pisanki, przygotowują koszyczek. Potem wielkie mycie, ubieranie i można z dumą iść na święconkę do kościoła. Wtedy też nawiedzamy Jezusa w grobie, z nadzieją w sercu czekając na jutrzejsze Zmartwychwstanie.
Po zapadnięciu zmroku rozpoczynają się obchody Wigilii Paschalnej - jest to najbardziej uroczysty wieczór w roku liturgicznym. Wigilia Paschalna nie jest częścią Wielkiej Soboty, jej radosna liturgia należy już do obchodów Dnia Zmartwychwstania. Obchód Wigilii Paschalnej składa się z czterech części: Liturgii Światła, Liturgii Słowa, Liturgii Chrzcielnej i Liturgii Eucharystycznej. W czasie Liturgii Światła kapłan przed kościołem poświęca ogień, odpala paschał, wnosi uroczyście światło do ciemnego kościoła i śpiewa Orędzie Paschalne. W drugiej części są czytane fragmenty Pisma Świętego, w których rozważamy, co Bóg uczynił dla nas od początku świata. Podczas Liturgii Chrzcielnej ksiądz dokonuje poświęcenia wody, a wierni odnawiają przyrzeczenia chrzcielne. Odnowieni biorą udział w Mszy Paschalnej, w czasie której zabrzmią wszystkie dzwony i dzwonki.
Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota z Niedzielą Paschalną są dniami szczególnie bogatymi w obchody liturgiczne. Warto w pełni z tego bogactwa skorzystać. Jest to wspaniały dar Kościoła, który może ubogacić naszą rodzinę i zbliży nas do Chrystusa. Dzięki głębokiemu przeżyciu Wielkiego Tygodnia, zanurzeniu się w tajemnicę Bożej Miłości, mamy szansę rzeczywiście odnowić nasze życie, odnowić naszą wiarę i nawrócić się do Boga.

CZYTAJ DALEJ

Pakistan: działacz muzułmański uratował od głodu dyskryminowanych chrześcijan

2020-04-08 20:28

[ TEMATY ]

pomoc

muzułmanie

Pakistan

dyskryminacja

chrześcijanie

koronawirus

Vatican News / AFP

Muzułmański obrońca praw człowieka Shakeel Ahmed uratował od niechybnej śmierci głodowej 120 rodzin chrześcijańskich z dystryktu Kasur w pakistańskiej prowincji Pendżab. Widząc ludzi zamkniętych w swych domach z powodu szerzącej się pandemii koronawirusa, a zarazem odmowę miejscowych przełożonych islamskich udzielenia im pomocy, skontaktował się z kilkoma organizacjami katolickimi, które pospieszyły im ze wsparciem materialnym.

W Pakistanie stwierdzono dotychczas ponad 4 tys. przypadki zachorowań na Covid-19, w tym 54 zgony, przy czym w ostatnich dniach tempo zakażeń znacznie wzrosło. W tej sytuacji, po trzech tygodniach blokady wielu chrześcijan doświadcza dyskryminacji przy rozdzielaniu pomocy. Postąpiła tak np. jedna z organizacji pozarządowych w Karaczi, odmawiając pomagania ubogim wyznawcom hinduizmu i chrześcijanom w rejonie miasta Koraghi w prowincji Sindh, po czym wyznawcom Chrystusa nie udzielono pomocy w miasteczku Sanda Kalan w dystrykcie Kasur.

"Żywność dostarcza się tylko muzułmanom" – powiedział Ahmed włoskiej agencji misyjnej AsiaNews. Zwrócił uwagę, że mieszkający w tym rejonie chrześcijanie są niemal wyłącznie robotnikami zarobkowymi, którzy wskutek kwarantanny stracili pracę. Są oni bezradni i bez wsparcia z zewnątrz grozi im głód. Jeden z nich powiedział mu, że już od dwóch tygodni nie zarobił ani rupii, a teraz jest zamknięty w domu z żoną i dziećmi bez jedzenia i lekarstw.

4 marca w miejscowym meczecie wśród biednych rozdzielano pomoc żywnościową, pochodzącą ze zbiórki zarządzonej przez tamtejszego szejka Abdula Rahima Hamida. Gdy zgłosili się po nią wygłodniali chrześcijanie, odepchnięto ich, a całą pomoc przekazano wyłącznie 500 mieszkającym tam muzułmanom.

Widząc to Shakeel Ahmed postanowił wesprzeć poszkodowanych. Nawiązał kontakt z organizacjami chrześcijańskimi, które dostarczyły żywność swym współwyznawcom z Sanda Kalan. Przy rozdziale pomocy współpracowali miejscowi działacze. Nadal jednak istnieje paląca potrzeba dalszego pomagania tym ludziom.

Dla Ahmeda takie traktowanie chrześcijan, jakie okazują im jego współwyznawcy, jest nieludzkie i sprzeczne z nauczaniem islamu. Jego zdaniem należy pomagać wszystkim, niezależnie od ich wiary. W tej sprawie interweniował u władz kraju też arcybiskup Islamabadu i Rawalpindi – Joseph Arshad, żądając ochrony i opieki nad każdą osobą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję