Reklama

Duszpasterskie oddziaływanie przez media według Instrukcji „Aetatis novae”

22 lutego 1992 r. Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu wydała bardzo ważny dokument, noszący tytuł „Aetatis novae”. Jest to dokument bardzo ważny, bo syntetyzuje zadania Kościoła w bardzo ważnej dziedzinie, w dziedzinie środków społecznego przekazu. Wiemy, że media - prasa, radio, telewizja i inne - wywierają ogromny wpływ na życie publiczne, życie społeczne, ale także na życie jednostek, rodzin, i właściwie to życie kształtują.


Papieska Rada stwierdza: „Przekonujemy się zatem, że «pierwszym areopagiem współczesnym jest świat środków przekazu, który jednoczy ludzkość i czyni z niej, jak to się określa, «światową wioskę». Środki społecznego przekazu osiągnęły takie znaczenie, że dla wielu są głównym narzędziem informacyjnym i formacyjnym, przewodnikiem i natchnieniem w zachowaniach indywidualnych, rodzinnych i społecznych»”.
Abp Foley, który ów dokument podpisał, tak wyjaśnia jego celowość: „Pragniemy jedynie, aby niniejszy dokument stał się narzędziem pracy i zachętą dla tych wszystkich, którzy stają wobec duszpasterskich konsekwencji nowej sytuacji”.
W dokumencie zwraca się uwagę, że „ludzka wiedza o życiu i sposób myślenia o nim są w znacznym stopniu zdeterminowane przez środki przekazu; ludzkie doświadczenie jako takie stało się w dużej mierze doświadczeniem zdobytym za pośrednictwem środków przekazu”.
I dalej czytamy: „Potęga środków przekazu jest tak wielka, że wpływają one nie tylko na to, jak ludzie myślą, ale także o czym myślą. Dla wielu rzeczywistością jest to, co środki przekazu uznają za rzeczywiste; wszystko, czemu nie poświęcają uwagi, wydaje się pozbawione znaczenia. W ten sposób jednostki i grupy, o których nie mówi się w środkach przekazu, mogą być de facto zmuszone do milczenia; nawet głos Ewangelii może zostać w ten sposób przytłumiony, chociaż nie całkiem zagłuszony”.
Proszę wybaczyć, że ciągle nawiązuję do tekstu Instrukcji Stolicy Apostolskiej, ale jest to tekst ogromnie ważny i bardzo wyrazisty. W dalszej części dokumentu czytamy: „Środki przekazu potrafią zarówno umacniać, jak i niszczyć tradycyjne wartości w sferze religii, kultury i rodziny. Dlatego wciąż aktualne są słowa Soboru: «Aby właściwie posługiwać się tymi środkami, jest rzeczą zgoła konieczną, by wszyscy, którzy ich używają, znali zasady porządku moralnego i ściśle je w tej dziedzinie wcielali w życie»”.
Przy tej okazji podam jeszcze niektóre tytuły z „Aetatis novae”, żeby zobrazować szeroki zakres jego tematyki.: „Środki przekazu w służbie ludzi i kultur”; „Środki przekazu w służbie dialogu ze światem”; „Środki przekazu w służbie ludzkiej wspólnoty i postępu społecznego”; „Środki przekazu w służbie wspólnoty kościelnej”. W tytule „Środki przekazu w służbie nowej ewangelizacji” czytamy, że „obok metod tradycyjnych, jak świadectwo życia, nauka religii, kontakt osobisty, pobożność ludowa, liturgia i inne obrzędy, bardzo ważnym środkiem ewangelizacji i katechezy stały się obecnie środki przekazu”.
O tym powinniśmy dzisiaj pamiętać. O tym powinni pamiętać pasterze Kościoła, seminaria duchowne, domy zakonne, bo są to przecież środowiska duszpasterskiego oddziaływania. Ale również ruchy katolickie, stowarzyszenia - wszystkie te instytucje winny działać, mając świadomość, że dzisiaj nie da się prowadzić ewangelizacji wyłącznie metodami tradycyjnymi. Nie wystarczy głosić nauki o Bogu na ambonie, czy od ołtarza w kościele, nie wystarczą lekcje religii w szkole. Trzeba wykorzystać wszystkie możliwości, które są nam dane. Możliwości te mieszczą się w katolickiej gazecie, w katolickiej rozgłośni radiowej, w katolickim dziale telewizji czy w telewizji w ogóle. To są możliwości, które powinny być przez nas docenione.
Jako redaktor „Niedzieli” miewam nieraz spotkania z księżmi. Tłumaczę, zwłaszcza księżom proboszczom czy dziekanom, że jeśli ksiądz proboszcz przyjmuje do swojej parafii pismo katolickie, w naszym przypadku „Niedzielę”, to tak jakby otrzymywał jednego lub dwóch wikariuszy więcej. Bo pismo katolickie jest ważnym uzupełnieniem naszego oddziaływania, naszej pracy w Kościele. Pokazywałem też nieraz wiernym w kościele zegarek. Patrzcie – mówiłem - każdy ksiądz ma w niedzielę około godziny, by odprawić Mszę św., wygłosić homilię, przedstawić ogłoszenia duszpasterskie. Jakże musi się przy tym spieszyć. Tymczasem życie przynosi w każdym tygodniu ogromną ilość różnych informacji i katolik, chrześcijanin, staje wobec różnych problemów, które chciałby wyjaśnić, dowiedzieć się czegoś więcej. Są sprawy, na które społeczeństwo bardzo oczekuje, sprawy wielkie, ogromnej, nieraz państwowej wagi, ale są także sprawy małe, ludzkie, te, które rozgrywają się w domu rodzinnym, między małżonkami i ich dziećmi, sprawy bardzo osobiste, czasami związane z miłością czy dotyczące sposobu życia, sprawy nawet te kulinarne. Człowiek dzisiejszy oczekuje pomocy, tu jest miejsce dla działalności katolickiej gazety, katolickiego radia: chodzi o to, żeby ludziom pomóc.
Mówimy więc, że prasa katolicka powinna stać się przyjacielem katolickich rodzin. Powinna być tym „wikarym”, „prefektem”, „katechetą”, który przychodzi co tydzień do domów i pomaga rodzinie żyć, pomaga członkom rodziny rozmawiać o sprawach ludzkich, ale z odniesieniem do Boga z uwzględnieniem zasad wiatry.
Nie wiem, czy zdajemy sobie sprawę z tego, że Kościół sięga bardzo głęboko w życie ludzkie. Nawet wtedy, gdy ludzie sprzeciwiają się jego nauczaniu, gdy nie chcą go uznać, gdy krzywdząco krytykują księży - ten Kościół jest w środku ludzkiego serca. To serce jest niekiedy sercem sprzeciwiającym się nauczaniu Bożemu i zachodzi pewien konflikt wewnętrzny między tym, co człowiek czyni, a tym, co powinien czynić, jak się zachowywać. Katolickie pismo powinno człowiekowi pomagać w rozeznaniu sytuacji.
Działanie Kościoła jest działaniem duszpasterskim i to właśnie w tym szeroko pojętym duszpasterstwie mieści się tajemnica miejsca środków społecznego przekazu.
Gazeta katolicka powinna być apostołem Ewangelii. Ona powinna także ewangeliczne wartości przekładać na język praktyczny. Inne medium - tak bardzo dziś rozpowszechnione - telewizja. To dobrze, że nauczanie Ojca Świętego, treści związane z wiarą chrześcijańską, z moralnością, z katolicką nauką społeczną - przekazywane m.in. podczas środowej audiencji, podczas Angelus Domini w niedzielne południe – są przez obraz telewizyjny popularyzowane i przybliżane. Bardzo ważne jest, żebyśmy dostrzegali możliwości pastoralne, duszpasterskie, które niosą wszystkie środki przekazu.
W innym miejscu dokument „Aetatis novae” mówi wprost o głównych zadaniach duszpasterskich i ich realizacji. W rozdziale zatytułowanym „Obrona ludzkich kultur” czytamy: „Dla dobra ewangelizacji i katechezy Kościół będzie musiał często chronić i rozwijać ludowe środki przekazu oraz inne tradycyjne formy wypowiadania się ludzi, jeśli uzna, że w pewnych społecznościach mogą one być skuteczniejszym narzędziem głoszenia Ewangelii - niż bardziej nowoczesne środki przekazu, ponieważ umożliwiają większe osobiste uczestnictwo i docierają do głębszych warstw ludzkich odczuć i motywacji”.
Obok wielkich środków przekazu, które mają ogromny zasięg, ważne są także lokalne media. Trzeba zauważyć np. w Polsce ważną rzecz, że obok kilku dużych tygodników, jak „Niedziela”, „Gość Niedzielny”, „Źródło”, poznański „Przewodnik Katolicki”, obok miesięczników, jak „Rycerz Niepokalanej”, „Posłaniec Serca Jezusowego” - są także lokalne pisma, ściśle diecezjalne czy parafialne. Wiemy, że tych pism jest około 500. Tutaj jest jeszcze jedna możliwość oddziaływania na społeczności lokalne. Stolica Apostolska popiera tę działalność, bo „tradycyjne środki przekazu rozwijają umiejętność czynnego udziału, (...) w kształtowaniu mediów i korzystaniu z nich”.
Dokument wyraża zrozumienie Stolicy Apostolskiej dla „oczekiwań wielu narodów i ludzkich społeczności pragnących większej sprawiedliwości i równouprawnienia w dostępie do systemów społecznego przekazu i informacji, aby bronić je przed dominacją i manipulacją ze strony czynników zagranicznych lub rodzimych”. Drodzy Państwo, skąd my to znamy?
Stolica Apostolska mówi, że mamy prawo do posiadania własnych tytułów prasowych, będących w polskich rękach. To samo dotyczy rozgłośni radiowych. Żeby nie było tak, iż ludzie stanowiący potęgę finansową robią z nami, co chcą. W pewnym miejscu czytamy w dokumencie także o tym, że również Kościół ma prawo „tworzyć, utrzymywać i rozwijać własne specyficznie katolickie środki i programy społecznego przekazu”. Kościół powinien mieć „prasę katolicką, wydawnictwa, radiofonię, telewizję, biura informacji, biura prasowe, instytucje i programy kształcenia w zakresie przekazu społecznego i badań nad środkami przekazu, wreszcie związane z Kościołem organizacje osób pracujących zawodowo w dziedzinie środków przekazu”.
Dalej czytamy jeszcze, że „nie tylko potrzebny jest specjalny duszpasterski program społecznego przekazu, lecz problematyka ta winna stanowić integralny element każdego programu duszpasterskiego, ponieważ może ona coś wnieść do każdej innej formy apostolstwa, posługi czy programu”.
Ważne jest tu także - o czym również mówi dokument - kształcenie duchowieństwa. Muszę powiedzieć, że w Częstochowskim Wyższym Seminarium Duchownym uruchomiliśmy w tym roku wykłady dla VI roku studiów z dziedziny środków społecznego przekazu. Na spotkania zapraszani są znawcy mediów i – jak słyszę – spotkania te okazują się dla kleryków bardzo ważne. Oswajają się oni bowiem z problematyką mediów, co z pewnością zaowocuje w ich przyszłej pracy duszpasterskiej. Jak mówi dokument, „jest (...) rzeczą konieczną, aby osoby pozostające w służbie Kościołowi posiadały przynajmniej praktyczną wiedzę o wpływie, jaki nowe techniki informacji i przekazu wywierają na jednostki i na społeczeństwo”.
Bardzo ważne jest też duszpasterstwo osób pracujących w dziedzinie społecznego przekazu. Dokument przypomina, że osoby pracujące w środkach przekazu - a więc dziennikarze, technicy, pracownicy biur informacyjnych - powinni być objęci specjalną troską Kościoła. Powinni znać Katechizm, podstawowe dokumenty Kościoła, a także znać zasady katolickiej nauki społecznej.
W rozdziale V dokumentu czytamy o „potrzebie planowania pracy duszpasterskiej”, a szczególnie o „powinnościach biskupów” w tym względzie. Wiadomo, że programy duszpasterskie płyną od biskupów, oni je opracowują. Ojciec Święty mówi: „«Na ogół uprzywilejowane bywają inne narzędzia ewangelicznego przepowiadania i formacji, podczas gdy środki społecznego przekazu pozostawia się inicjatywie jednostek czy małych grup, a do programu duszpasterskiego wchodzą one tylko drugorzędnie». Ta sytuacja wymaga poprawy (...) biskupi powinni zabiegać o współpracę specjalistów w dziedzinie świeckich środków przekazu, a także instytucji kościelnych, działających na tym polu, w tym międzynarodowych i krajowych organizacji filmowych, radiowych, telewizyjnych i prasowych”.
Z Dokumentu wynika, że Kościół, aby jak najszerzej wychodzić do ludzi, powinien wykorzystać możliwości techniki i najnowsze osiągnięcia medialne dla pracy duszpasterskiej. Nie wolno ich zaniedbywać i stracić.
„Kościół widzi – czytamy w dokumencie - w środkach społecznego przekazu «dar Boży», ponieważ zgodnie z opatrznościowymi zamiarami Boga doprowadzają one do braterskiej przyjaźni między ludźmi, którzy w ten sposób łatwiej odpowiadają Jego zbawczej woli”. Odczytywanie znaków czasu przy korzystaniu ze środków przekazu jest naszym obowiązkiem.
Instrukcja „Aetatis novae” zawiera też bardzo ważny aneks, zawierający „elementy programu duszpasterskiego w dziedzinie społecznego przekazu”. Mówi on, że „każda Konferencja Episkopatu i każda diecezja powinny opracować ramowy program duszpasterski dotyczący społecznego przekazu - najlepiej po konsultacji z przedstawicielami międzynarodowych i krajowych organizacji katolickich zajmujących się społecznym przekazem oraz z lokalnymi specjalistami z tej dziedziny”.
Posłużę się tu przykładem Kurii Archidiecezji Częstochowskiej. Nasz Arcybiskup Metropolita pod wpływem tego dokumentu powołał w Częstochowskiej Kurii Metropolitalnej Wydział Duszpasterstwa przez Środki Społecznego Przekazu. Zadaniem tego Wydziału jest postrzegać problemy duszpasterskie przez działanie prasy katolickiej i katolickiego radia. Nie mamy dostępu do telewizji, ale przewodniczący Wydziału ma zleconą przez Biskupa troskę o wydawnictwa katolickie na terenie archidiecezji, a także o radio diecezjalne, które u nas działa. Trzeba powiedzieć, że bardzo konsekwentnie współpracujemy z radiem katolickim. Odbywają się systematyczne narady, spotkania, by można było zsynchronizować pracę.
Dokument papieski mówi też o tym, że trzeba, by program duszpasterski „przedstawiał prezentacje strategii w zakresie społecznego przekazu”. Ta strategia powinna być konsultowana i uwzględniać wszystkie dziedziny posługi Kościoła, także aktualne problemy i warunki.
Tak powinno się ustawić strukturę kościelnych środków społecznego przekazu, „by służyły ewangelizacji, katechezie i wychowaniu, działalności społecznej i współpracy ekumenicznej”. Powinno się uwzględniać – w miarę możliwości – „relacje Kościoła z publicznymi środkami przekazu, wykorzystanie prasy, radia, telewizji, kina, kaset, sieci komputerowych, technik reprodukcji i związanych z tym reform telekomunikacji”.
Zwracam uwagę, że w dokumencie nie ma jeszcze mowy o Internecie. W tej chwili Internet pozwala na niezwykle ważną pracę dla Kościoła, ale w tej dziedzinie czynimy jeszcze bardzo mało. Owszem, jest ogólnopolski portal „Opoka”, ale wydaje się, że działania diecezji są jeszcze dość wstępne. Trzeba bardziej zainteresować się Internetem, tą możliwością międzynarodowej komunikacji, gdyż daje to wielkie możliwości oddziaływania duszpasterskiego, także zindywidualizowanego. Mówimy o tym, że misjonarze wyjeżdżają do dalekich krajów, ucząc się języka, przystosowując się do warunków. Dzisiaj misje mogą się odbywać także za pomocą komputera. Oczywiście, że są to rzeczy nieporównywalne, ale w tej chwili miliony ludzi tym sposobem kontaktuje się ze światem. W związku z tym rodzi się potrzeba, by Kościół przygotowywał swoich misjonarzy internetowych, którzy tym sposobem będą głosili Ewangelię, zwłaszcza że wiemy, iż w Internecie działa już bardzo wielu ludzi czasami powodowanych chęcią nadużyć i nieuczciwości. Jeżeli tutaj nie będzie Kościoła, to znów będziemy pokonani. Technika idzie bardzo szybko naprzód i trzeba, żeby ludzie Kościoła, którzy pragną poświęcić się ewangelizacji, duszpasterstwu, wykorzystali także ten najnowszy środek komunikacji międzyludzkiej, tym bardziej, że dotyczy on oddziaływania globalnego - na cały świat.
Chciałbym zwrócić także uwagę na to, o czym mówi dokument Stolicy Apostolskiej, że trzeba wychowywać do korzystania ze środków społecznego przekazu „ze szczególnym naciskiem na relację między przekazem społecznym a wartościami”. Jest bardzo ważne, żeby świat wartości był doceniony. Wiemy, jak bardzo wielki sprzeciw w niektórych kręgach wzbudziła ustawa, mówiąca, że środki przekazu powinny uwzględniać wartości chrześcijańskie. Wielu ludzi, nawet katolików, zachowało się bardzo agresywnie w stosunku do tej ustawy. Jak byśmy żyli w kraju niechrześcijańskim! Trzeba respektować wartości chrześcijańskie, szczególnie w krajach europejskich, gdzie kultura kształtowała się na chrześcijańskich korzeniach. Pracownicy środków przekazu winni być nie tylko otoczeni opieką duszpasterską, ale również doznawać pomocy duchowej umacniającej w nich te wartości. Wiadomo przecież, że ludzie mediów szczególnie narażeni są na poddawanie działaniom kultywującym wartości antychrześcijańskie.
Instrukcja „Aetatis novae” to dokument bardzo szczegółowy. Mówi o tym, jak programować pracę w dziedzinie środków przekazu. Jest to też instrukcja dla biskupów, dla wydziałów duszpasterskich, dla profesorów, którzy tą dziedziną się zajmują. Dokument zwraca uwagę na kształtowanie seminarzystów, kapłanów, osób zakonnych i świeckich, by umiały się właściwie znaleźć w sytuacji korzystania i uczenia się korzystania z prasy, radia i telewizji. Zachęca „szkoły i uniwersytety katolickie do opracowania programów i organizacji kursów związanych z potrzebami Kościoła i społeczeństwa w zakresie społecznego przekazu”. Należy przewidywać organizację kursów, zajęć warsztatowych i seminariów z zakresu techniki, zarządzania, etyki i polityki społecznego przekazu. To wszystko powinno być przeznaczone dla osób pracujących w kościelnych środkach przekazu. O tym musimy pamiętać. Powinny być przygotowywane programy formacyjne, „przygotowujące nauczycieli, rodziców i uczniów do posługiwania się środkami przekazu i ich odbioru”.
Stolica Apostolska zachęca również artystów, ludzi pióra, by przez teatr, radio, telewizję, film oddziaływali na ludzi nawet w programach o treściach rozrywkowych, kształcących. Tam także można przekazywać wartości Ewangelii.
Trzeba wykorzystywać „nowe metody ewangelizacji i katechezy, wykorzystując techniki i środki społecznego przekazu” – mówi Dokument. Myślę, że katecheta może wziąć „Niedzielę” czy pismo dla dzieci „Moje Pismo Tęcza” i korzystać z tej pomocy dydaktycznej podczas katechezy. Znam kapłana, który z „Niedzieli” zadawał teksty do przeczytania, a potem odbywała się na ten temat dyskusja. To tylko jeden praktyczny przykład, jak można korzystać z katolickiej prasy. Zdarza się, że ktoś wydaje opinię o gazecie katolickiej, że jest np. za trudna, czy są w niej zbyt długie teksty, ale sam jej nie czyta, jego zdanie kształtuje publiczną jednak opinię o piśmie.
Chciałbym tu zwrócić uwagę na to, że katolickie środki przekazu są ogólnie biorąc trudniejsze, bo nie zawierają sensacji, elementów krzyczących. Niekiedy pod tym względem inne głośne tytuły wyprzedzają nas. Tym niemniej musimy starać się o to, by w katolickiej prasie, w katolickich mediach podawać treści ciekawe i w oryginalnej formie. Stąd przed Kościołem stoi wielkie zadanie, żeby Ewangelię przekazywać jak najlepiej, jak najpiękniej i jak najdoskonalej, co wymaga ogromnej pracy i troski tak ze strony biskupów, jak i kapłanów, ale również ze strony zaangażowanych świeckich. Media katolickie muszą jednak przedstawiać przede wszystkim obraz Kościoła i dowieść - jak mówi Instrukcja - że „jego prawdziwy obraz jest odzwierciedleniem Chrystusa”.
Program duszpasterski w zakresie społecznego przekazu powinien wyraziście przekazywać orędzie Ewangelii i misję Kościoła. Może tego dokonywać za pomocą wysokiej jakości programów, rozpowszechnianych za pośrednictwem radia, telewizji i kaset magnetowidowych. Naszej pracy powinny towarzyszyć różne sposoby promocyjne, np. przyznawanie nagród i innych form uznania dla osób pracujących w środkach przekazu. Takie nagrody nie tylko przynoszą chwałę wyróżnionym dziennikarzom, ale reklamują także tytuły prasowe czy rozgłośnie.
Dobrze, że jest również ustanowiony Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu - w trzecią niedzielę września. Jest to okazja do podkreślenia roli uczciwej informacji, do przypomnienia o istnieniu katolickich środków przekazu oraz o zaangażowaniu ludzi świeckich w dzieło ewangelizacji przez środki społecznego.
Chciałbym zwrócić uwagę na to, że w końcowej fazie dokument przypomina, iż powinniśmy „zapewniać wpływ wartości ewangelicznych na szeroko pojętą sferę działalności dzisiejszych środków przekazu - od książki i gazety po łączność satelitarną - tak, aby przyczyniały się one do wzrostu międzynarodowej solidarności” oraz „bronić dobra publicznego i zapewniać dostęp religii do środków przekazu przez zajmowanie rozważnego, odpowiedzialnego stanowiska w kwestiach związanych z ustawodawstwem i polityką w dziedzinie społecznego przekazu oraz z rozwojem systemów przekazu”. To wymaga wielkiej pracy. Z jednej strony trzeba mieć rozpoznanie sytuacji, z drugiej - dużo dobrej woli. Trzeba chcieć podejmować wysiłek, żeby świadomość roli i możliwości środków przekazu była powszechna. Chodzi o osoby kościelne - biskupów, kapłanów, zakonników, ludzi zaangażowanych w Akcję Katolicką, ludzi zgromadzonych w ruchach katolickich.
Widząc możliwości, jakie daje katolicka prasa, radio, telewizja, Internet, ale także i wydawnictwa książkowe, magnetofonowe, magnetowidowe - zauważamy ogromne pole oddziaływania pastoralego. To są ogromne przestrzenie, w których możemy zdziałać bardzo wiele. Trzeba zacząć od ludzi Kościoła, kleryków, seminarzystów, od ludzi zaangażowanych w katolickie organizacje. Praca na bazie środków społecznego przekazu pozwala dokonać skoku do innej, nowoczesnej rzeczywistości, w której żyje współczesny człowiek, jednocześnie pomaga ludziom wierzącym odzyskać wewnętrzną stabilizację i pewność siebie, że na globie, który nazywa się Ziemia, nie są obywatelami drugiej kategorii. Chrześcijanie - ludzie żyjący Ewangelią, którzy mają wspaniałą naukę Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela świata - powinni cieszyć się tym, i wykorzystywać do poszerzania tej radości wszystko, co niesie nowoczesność, w tym środki społecznego przekazu - prasę, radio, telewizję i Internet. Serdecznie do tego zachęcam.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przygotowania do 90. rocznicy pierwszego objawienia się Jezusa Miłosiernego

2020-02-17 20:16

Adrianna Sierocińska

W tym roku przypada 89. rocznica pierwszego objawienia się Jezusa Miłosiernego i 90. rocznica przybycia św. siostry Faustyny Kowalskiej do klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku. Św. s. Faustyna po raz pierwszy ujrzała Jezusa Miłosiernego w obrazie „Jezu, ufam Tobie” właśnie w Płocku, 22 lutego 1931 roku. Konferencją prasową rozpoczęto przygotowania do jubileuszu 90. rocznicy pierwszego objawienia się Jezusa Miłosiernego, pod hasłem „Odkryj miejsce, które wybrał Jezus”.

Podczas konferencji ks. dr Tomasz Brzeziński, rektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, znajdującego się na terenie klasztoru, przekazał, że 22 lutego otwarta zostanie wystawa poświęcona św. Faustynie w Płocku pt. „U źródeł Bożego Miłosierdzia”. Z kolei w Niedzielę Miłosierdzia (19 kwietnia) zostanie zainaugurowana mobilna wystawa o św. siostrze Faustynie i płockich objawieniach. Powstanie również ekipa ewangelizacyjna, która będzie odwiedzali parafie z wystawą.

Ponadto od 5 marca rozpocznie się cykl spotkań „Rozmowy o Miłosierdziu”. Bohaterami comiesięcznych spotkań będą świadkowie Bożego Miłosierdzia i płockiego sanktuarium. Początek comiesięcznego spotkania - około godz. 17.45, po przypadającej w każdy 5. dzień miesiąca o godz. 17.00 Mszy św. wotywnej o św. s. Faustynie Kowalskiej. Natomiast od Niedzieli Palmowej do Wielkiej Środy (5-8 kwietnia) w Sanktuarium zostaną zorganizowane wieczorne Rekolekcje dla Zapracowanych, zaś od 29 czerwca do 1 lipca - Ogólnopolskie Rekolekcje dla Księży. Poprowadzi je znany jezuita o. Dariusz Kowalczyk.

- Planujemy także akcję pod nazwą „Smak Miłosierdzia”. Każdego 22. dnia miesiąca, począwszy od marca, w Godzinie Miłosierdzia, zaraz po modlitwie Koronką do Bożego Miłosierdzia, od godz. 15.30 do 16.30 w bramie sanktuarium chcemy wspierać biednych i potrzebujących, przekazując im paczki żywnościowe. Ich przygotowanie będzie mógł wesprzeć każdy, składając na ten cel ofiarę, albo zakupując „bułeczki św. siostry Faustyny”. Naszym zamiarem jest, aby w przeddzień 90. rocznicy pierwszego objawienia się Jezusa Miłosiernego w Płocku, a więc 21 lutego 2021 roku zorganizować w sanktuarium uroczysty poczęstunek dla osób potrzebujących – przekazał inicjator rocznicowych wydarzeń.

W Katolickim Radiu Diecezji Płockiej emitowane będą „Rozmowy o Miłosierdziu”. Przewidziano też wiele rocznicowych publikacjach w płockim „Gościu Niedzielnym”. W promocję rocznicy czynnie włączy się także Zakon Rycerzy Jana Pawła II.

Siostra Jolanta Pietrasińska ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przypomniała szczegóły związane z objawieniem Jezusa Miłosiernego. To właśnie w Płocku miał miejsce początek orędzia o Miłosierdziu Bożym, to w tym mieście Jezus polecił namalować obraz „Jezu, ufam Tobie”. Obiecał, że jeśli ktoś będzie Go w nim czcił, ten nie zginie. Także w Płocku polecił, by było święto Bożego Miłosierdzia.

- Jezus przekazał nam w Płocku tajemnicę Bożego Miłosierdzia. To też zadanie i odpowiedzialność, bo On nas kiedyś zapyta, co zrobiliśmy z tą wiedzą. W swym orędziu zwrócił też uwagę na „miłosierdzie ducha” - jeśli nie damy Mu z siebie czegoś, co zaowocuje na życie wieczne, to albo nie damy Mu nic albo damy niewiele. Jezus przemawia do nas przez obraz. On jest syntezą całości orędzia, z obrazu czytamy całość orędzia, całość Ewangelii. Najpierw trzeba „przeczytać” obraz, by zaufać Jezusowi, dopiero na końcu, na dole, czytamy podpis pod obrazem „Jezu, ufam Tobie”. Gdy przeczytamy obraz, poznamy miłosierdzie w życiu i z głębi serca powiemy „Jezu, ufam Tobie” – zapewniła s. Jolanta Pietrasińska ZMBM.

Uczestnikiem konferencji był także Jacek Dobrzyński, kierownik rozbudowy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Przypomniał, że inwestycja rozpoczęła się w 2015 roku. Do chwili obecnej wykonano 92 % stanu surowego zamkniętego. Całe zadanie inwestycyjne wykonano w około 50 %.

- W roku 2019 r. ukończono prace związane z 26-metrową wieżą wznoszącą się nad miejscem pierwszego objawienia się Jezusa Miłosiernego. Aktualnie odbywa się pokrycie dachu na głównej części kościoła. W tym roku chcielibyśmy dokonać połączenia dachu z istniejącymi kamienicami, wykonać budowę ścianek działowych, instalację wewnętrzną (elektryczną i sanitarną), wykonać prace przy zagospodarowaniu terenu przy sanktuarium – wyliczył Jacek Dobrzyński.

Natomiast architekt Jacek Jaśkowiec podczas wizji lokalnej nowo powstającej części sanktuarium przyznał, że jego umiejscowienie w centrum zabudowanego Starego Miasta było nie lada wyzwaniem. Gdy budowa dobiegnie końca, rozpocznie się etap projektowania i wykonywania wystroju wnętrz sakralnych. Natomiast już od roku na 26-metrowej wieży nowego sanktuarium można oglądać 6-metrowy krzyż. Jest on oświetlony kolorami błękitnym i czerwonym, które mają przypominać dwa promienie, oznaczające krew i wodę wypływające z boku Zbawiciela na obrazie „Jezu, ufam Tobie”.

Uczestnicy spotkania mogli także obejrzeć spot reklamowy zapowiadający 89. rocznicę objawień Pana Jezusa Miłosiernego w Płocku - hasło kampanii to „Odkryj miejsce, które wybrał Jezus”. Od lutego spot jest emitowany w Nowym Kinie Przedwiośnie w Płocku, przed seansami filmowymi.

***

Płock, to jedno z miast, poza Krakowem i Wilnem, związanych ze św. siostrą Faustyną Kowalską (1905-1938), jej objawieniami Jezusa Miłosiernego oraz kultem Bożego Miłosierdzia.

Św. s. Faustyna Kowalska, nazwana później „sekretarką Bożego Miłosierdzia”, urodziła się 25 sierpnia 1905 r. we wsi Głogowiec, jako trzecia córka z dziesięciorga dzieci Stanisława i Marianny (z domu Babel). W wieku 20 lat wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Miłosierdzia w Warszawie. Od początku pobytu w zakonie była „obdarzona darem modlitwy kontemplacyjnej i mistycznej”.

W 1930 r. św. Faustyna zamieszkała w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku, spędziła w nim lata 1930-1932. Dnia 22 lutego 1931 r., w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, 26-letnia Faustyna miała pierwsze objawienie Jezusa Miłosiernego. Wydarzenie to tak opisała w swym „Dzienniczku”, który powstawał w latach 1934-1938: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie: jeden czerwony, a drugi blady /.../. Po chwili powiedział mi Jezus: wymaluj obraz według rysunku, który widzisz z podpisem: +Jezu, ufam Tobie+. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie”.

S. Faustyna usłyszała też życzenie, dotyczące ustanowienia w kościele Święta Miłosierdzia Bożego. Wola Pana wypełniła się, gdy powstał słynny obraz Jezusa Miłosiernego z podpisem: „Jezu, ufam Tobie”, a Papież Polak wprowadził nowe święto kościelne - Niedzielę Miłosierdzia Bożego.

„W myślach przemierzam ten świetlisty szlak, na którym św. Faustyna Kowalska przygotowywała się do przyjęcia orędzia o miłosierdziu - szlak od Łodzi i Warszawy, poprzez Płock, Wilno po Kraków” - te słowa wypowiedział papież Jan Paweł II, który 30 kwietnia 2000 roku w Rzymie wyniósł na ołtarze siostrę Faustynę.

Na terenie klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy Starym Rynku znajduje się Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, a w nim kaplica z obrazem Jezusa Miłosiernego i relikwiami św. Faustyny. Odwiedzają je pielgrzymi z Polski i całego świata, rocznie około 14-15 tysięcy osób. W ciągu minionych 8 lat miejsce w miejscu objawień modlili się pielgrzymi z 74 krajów. Aktualnie trwa kompleksowa rozbudowa tego sanktuarium. Docelowo powstaje kościół na 1,5 tys. miejsc, 50-osobowy dom pielgrzyma, nowe Muzeum św. Siostry Faustyny.

W 80. rocznicę objawień św. Faustyny, 22 lutego 2011 r., biskup płocki Piotr Libera przyjął w swym herbie biskupim wizerunek Jezusa Miłosiernego i zawołanie: „Jesu, in Te confido - Deus Caritas est” – „Jezu, ufam Tobie - Bóg jest Miłością”. W liście pasterskim do wiernych napisał wtedy, że wizerunek Chrystusa z wizji św. Faustyny „ma przypominać, że zawsze jesteśmy objęci czułą Miłością Boga, że ta Miłość, nawet, gdy nie jest kochana, nawet, gdy zostaje odrzucona, wciąż czeka na grzesznika i dla każdego ma otwarte ramiona”.

eg / Płock

CZYTAJ DALEJ

Prezydent Radomia zamierza pozwać producenta „Klechy”. Producent filmu odpowiada

2020-02-18 19:10

[ TEMATY ]

sąd

BOŻENA SZTAJNER

Producent filmu "Klecha" Andrzej Stachecki nie kryje zaskoczenia wypowiedzią prezydenta Radomia na temat skierowania do sądu pozwu przeciwko filmowcom. Prezydent Radosław Witkowski zapowiedział, że będzie domagał się od producenta filmu należnych kar z tytułu opóźnień. Przypomnijmy, że film w reżyserii Jacka Gwizdały opowiada historię ostatnich dni życia ks. Romana Kotlarza - męczennika radomskiego protestu robotniczego z czerwca 1976 roku.

- Jest już 10 miesięcy po planowanym terminie premiery, a filmu "Klecha" jak nie było tak nie ma. Mało tego, nie ma też rzetelnych wyjaśnień ze strony producenta i są zaległości w wypłatach dla statystów, dostawców usług i innych wierzycieli. W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak skierowanie sprawy na drogę sądową - napisał w swoim oświadczeniu prezydent Radosław Witkowski. Przypomniał przy okazji, że miasto jest koproducentem i decyzją Rady Miejskiej na realizację filmu przekazano 900 tys. zł. - Będziemy domagać się od producenta filmu należnych nam kar z tytułu opóźnień - zadeklarował prezydent Witkowski.

Producent filmu Andrzej Stachecki nie kryje zaskoczenia wypowiedzią prezydenta Radomia. Informuje też, że film znajduje się w końcowej fazie prac postprodukcyjnych. Dodaje, że o prowadzonych pracach oraz przejściowych trudnościach, jakie miały miejsce, zgodnie z umowami, informowani są okresowo koproducenci. Dotyczy to m.in. Ośrodka Kultury i Sztuki „Resursa Obywatelska”, do której zgodnie z zawartą umową koprodukcyjną co miesiąc przesyłane są raporty produkcyjne, a także przed kilkoma miesiącami skierowano pismo wskazujące, iż nie doszło do złamania umowy z Miastem Radomiem. Producent wystąpił także ze stosownym wnioskiem o aneksowanie terminu wiążącej umowy.

- Realizatorzy filmu pracują nad ostatecznym zgraniem dźwięku do filmu i wykonaniem korekty kolorystycznej obrazu. Opóźnienie w tych pracach było wynikiem rozwiązania umowy koprodukcyjnej Telewizją Polską S.A. w połowie 2019 roku, potrzebą wprowadzenia korekt oraz koniecznością zapewnienia uaktualnionego finansowania filmu - tłumaczy Radiu Plus Radom Andrzej Stachecki.

Dodaje, że przedstawiciele koproducentów filmu, którzy widzieli materiał roboczy po zakończeniu zdjęć do filmu i wyrażali swoje uwagi, zostaną zaproszeni do udziału w kolaudacji filmu.

Andrzej Stachecki poinformował również, że do prac nad filmem pozyskany został dystrybutor Monolith Films, wspólnie z którym przygotowany jest plan promocji i dystrybucji obrazu wyreżyserowanego przez Jacka Gwizdałę.

- W porozumieniu z dystrybutorem ustalona zostanie ostateczna data tegorocznej premiery, tak aby film skutecznie dotarł do jak najszerszej widowni - dodaje Andrzej Stachecki.

Obraz w reżyserii Jacka Gwizdały opowiada historię niezwykle brutalnych działań powstałej w 1973 roku tzw. "Grupy D", ściśle tajnego oddziału specjalnego do walki z Kościołem w IV Departamencie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zdjęcia były kręcone m.in. w Radomiu. Głównym bohaterem filmu jest ks. Roman Kotlarz, którego prześladowała Służba Bezpieczeństwa i który zmarł na skutek pobicia przez "nieznanych sprawców". Wszystko odbywa się w scenerii wydarzeń z protestu radomskich robotników w czerwcu 1976 r.

Ks. Roman Kotlarz w chwili śmierci miał 47 lat. Był inwigilowany przez ówczesne władze. W dniu protestu, 25 czerwca 1976 pobłogosławił uczestników tego marszu. Był potem nachodzony i dotkliwie pobity przez tzw. „nieznanych sprawców” na plebanii w Pelagowie-Trablicach, gdzie był proboszczem. Zmarł 18 sierpnia 1976.

Ks. Roman Kotlarz do dziś pozostaje w pamięci wielu osób symbolem walki robotników o wolność i godność ludzkiego życia. Proces beatyfikacyjny prowadzi diecezja radomska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję