Reklama

Medalik św. Benedykta w „Niedzieli”

Mariusz Książek
Niedziela Ogólnopolska 13/2010, str. 30

Czytelnik wielkanocnego numeru „Niedzieli” otrzyma wraz z tygodnikiem szczególny upominek - medalik św. Benedykta. Będzie on dopełnieniem wielkopostnego cyklu „Niedzieli” o krzyżu. Medalik św. Benedykta ukazuje na jednej stronie krzyż św. Benedykta wraz ze skrótami napisów łacińskich, które mają szczególną wymowę, strona druga natomiast przedstawia postać samego św. Benedykta - opata z krzyżem w ręku.
Św. Benedykt urodził się ok. 480 r. w Nursji. 15-letniego syna rodzice wysłali na studia do Rzymu. Odczuwając jednak potrzebę życia w odosobnieniu, Benedykt znalazł sobie miejsce wśród jaskiń w okolicy Subiaco, aby tam modlić się i prowadzić praktyki pokutne. Okoliczni mieszkańcy i pasterze rozgłosili wieść o pobożnym pustelniku, tak że wielu ludzi przybywało do niego po rady życiowe i naukę wiary. Po pewnym czasie zakonnicy z Vicovaro widząc, jak pobożne i pokutne życie prowadzi Benedykt, poprosili go, aby został ich przełożonym. Jednak wkrótce wielu z nich nie spodobał się rygoryzm życia monastycznego, narzucony przez nowego przełożonego. Znaleźli okrutny sposób na pozbycie się go ze wspólnoty, podsuwając mu do wypicia kielich z trucizną. Kielich, pobłogosławiony znakiem krzyża przez Benedykta, rozprysł się ku przerażeniu spiskujących braci. Opuściwszy wspólnotę, Benedykt miał zamiar, tak jak przedtem, prowadzić życie w odosobnieniu. Jednak duża liczba naśladowców jego stylu życia, która się wokół niego gromadziła, wpłynęła na to, że zdecydował się prowadzić już na stałe życie we wspólnocie. Wraz z uczniami przeniósł się na Monte Cassino, gdzie wówczas znajdowała się świątynia Apollina. Na tym miejscu bracia zbudowali dwie kaplice i wznieśli wspaniały klasztor, który stał się symbolem rozkwitu kultury chrześcijańskiej.
Duchowość Benedykta znamy dzięki pismom św. Grzegorza Wielkiego. Benedykt miał szczególne umiłowanie do Krzyża Świętego jako symbolu zbawienia ludzi. Sam odprawiał nabożeństwa ku czci Krzyża i zachęcał do tego kultu braci. Rozumiał, jak wielką moc ma ten znak męki Chrystusa szczególnie w walce z siłami zła. Św. Grzegorz Wielki opisuje cuda czynione dzięki Benedyktowemu błogosławieniu znakiem krzyża. Choćby ten, kiedy to zakonnicy cierpiący na brak wody w trudno dostępnym klasztorze uzyskali źródło właśnie dzięki modlitwie i znakowi krzyża uczynionemu przez Benedykta. Innym razem jeden z kapłanów, pozazdrościwszy sławy Benedyktowi, podsunął mu przy stole zatruty bochen chleba. Święty, po nakreśleniu znaku krzyża, rozpoznał podstęp i kazał krukowi ukryć chleb w miejscu niedostępnym. Według tekstów spisanych w XI wieku, św. Benedykt, błogosławiąc krzyżem, uzdrowił śmiertelnie chorego kapłana, przyszłego papieża Leona IX.
Ten do końca życia sławił moc Krzyża, jaka objawiła się dzięki działaniu św. Benedykta. Znaki te pokazują, jak wielką mocą, zarówno dla św. Benedykta, jak i dla wierzących, może być Krzyż.
Benedykt, choć sam nie unikał surowych praktyk ascetycznych, nie kładł na nie głównego nacisku. Szczególną wagę w życiu zakonnym przywiązywał do praktykowania posłuszeństwa i pokory. „Szanować wszystkich ludzi, we wszystkim widzieć umiar ze względu na tych, którym brak siły ducha” - to jedno z wielu wskazań, zapisanych w Regule. Ukazuje ono wielką życzliwość Benedykta do ludzi. Wspomniany już św. Grzegorz określa go mianem męża Bożego i cudotwórcy.
Benedykt umiera wśród swoich braci na Monte Cassino w 547 r. jako wielki orędownik kultu Krzyża. Klasztory benedyktyńskie, których był założycielem, stały się miejscami, gdzie pielęgnowano i skąd z pokolenia na pokolenie przekazywano kulturę chrześcijańską Europy. W tym kontekście znaczenie szczególne ma także ogłoszenie przez papieża Pawła VI w 1964 r. tego wielkiego czciciela Krzyża Świętego patronem Europy.
Historia samego medalika św. Benedykta z krzyżem dotyczy czasów późniejszych niż epoka naszego Świętego. Pierwszy ślad - z austriackiego klasztoru w Metten z 1415 r. - przedstawia św. Benedykta z krzyżem. Z 1664 r. pochodzi odnaleziona w Innsbrucku ulotka o medaliku, który bardzo przypomina jego dzisiejszy wizerunek. Medalik wywodzi się z tradycji benedyktyńskiej i dzięki benedyktynom szybko stał się popularny w całej Europie. W XVIII wieku o jego sile przekonany był św. Wincenty ŕ Paulo - dał polecenie, aby siostry z jego zgromadzenia nosiły ten znak przy różańcu.
Oficjalnie medalik św. Benedykta zatwierdził w 1742 r. papież Benedykt XIV po staraniach opata Legnickiego Pola o. Benno Loebla. Szczególnego rodzaju medalik św. Benedykta wybito z okazji 1440. rocznicy narodzin Benedykta z Nursji. Opat z Monte Cassino na jubileuszowym medaliku umieścił prośbę do Świętego o pomoc w chwili śmierci. Wierni od niepamiętnych bowiem czasów mieli przekonanie o szczególnym wstawiennictwie św. Benedykta w chwili śmierci, dlatego tradycją było wkładanie tego medalika do grobu ze zmarłym.
Dziś medalik św. Benedykta także cieszy się zainteresowaniem wiernych, zwłaszcza młodych. „Niedziela” chce przypomnieć, że chrześcijaństwo ma wiele symboli i znaków, które pomagają pokładać wiarę w Bożą opiekę. Niech ten szczególny znak - medalik św. Benedykta z krzyżem - doda siły w zmaganiu ze złem i przeciwnościami wiary.
Symbolikę i znaczenie wszystkich elementów, jakie zawiera medalik św. Benedykta, objaśnimy w numerze wielkanocnym „Niedzieli” (z dołączonym medalikiem).

Autor korzystał z: o. Szymon Hiżycki OSB „Medalik świętego Benedykta”, wyd. V, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC, Kraków 2008. q

Bł. Czesław szuka pracy

2019-07-16 11:54

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 29/2019, str. 1

Archiwum Ojców Dominikanów
Zrekonstruowana w 2006 r. głowa bł. Czesława

Miał niebieskie oczy i przyprószone siwizną jasne włosy. Wyraźnie zarysowana broda, jasna cera, łagodne rysy budziły zaufanie. W chwili śmierci miał ok. 62-65 lat. Jan Długosz tak pisał o jego obronie Ostrowa Tumskiego 6 kwietnia 1241 r., gdy modlił się o odparcie najazdu Mongołów palących lewobrzeżne miasto wraz z klasztorem św. Wojciecha: „Ognisty słup od Boga posłany zstąpił z nieba na jego głowę i dziwnym blaskiem, nie dającym się opisać, oświecił miasto i jego okolice. Cudowne to zjawisko tak przeraziło Tatarów, że tracąc odwagę w sercach, odstąpili od oblężenia, a nawet uciekli”. Według tradycji zakonnej Bóg przyjął życie Czesława w zamian za ocalenie miasta. Tak wyglądał człowiek, który ofiarował swe życie za Wrocław.

Zrobiłam małą, uliczną sondę na temat osoby bł. Czesława. Na dziesięć pytanych osób tylko dwie wiedziały, że jest on patronem miasta. Ale nawet one nie były w stanie powiedzieć, co Błogosławiony zrobił dla Wrocławia. Wynik z pewnością zakwestionowaliby specjaliści od metod socjologicznych badań, a jednak warto przy okazji liturgicznego wspomnienia o bł. Czesławie nad tą informacją się zatrzymać.

We Wrocławiu żyli święci na miarę czasów i potrzeb, które te czasy niosły. Jednym z nich był Czesław. W obronie miasta sięgnął po oręż, który – według wielu – nie daje żadnych gwarancji. A jednak to nie miecz, ale modlitwa Czesława ocaliły Ostrów Tumski, po którym dziś z dumą spaceruje wielu szukających ciszy i atmosfery notabli miasta. Skromny zakonnik przypomniał o sobie po raz drugi, gdy w czasie oblężenia Festung Breslau w 1945 r. spłonął kościół św. Wojciecha, a osobliwym zrządzeniem losu ocalała jedynie kaplica z grobem Czesława. Wrocławianie uznali to wówczas za cud. Kult bł. Czesława znów zaczął się rozwijać i przypieczętowano ten rozwój oficjalnym ogłoszeniem go w 1963 r. przez papieża Pawła VI, na wniosek kard. Bolesława Kominka, głównym patronem Wrocławia.

O bł. Czesławie trzeba mówić, a podejmując coraz śmielsze inicjatywy w budowaniu splendoru Wrocławia, do jego wstawiennictwa się uciekać. Już raz ten oręż nie zawiódł. Kto wie, czy Bóg nie zechce przez modlitwę Czesława zesłać na miasto kolejnego cudu? Nie bójmy się powierzać Czesławowi trudnych spraw miasta – budowanych ulic, szkół, kościołów. Wielu świętych i błogosławionych podobno cierpi w niebie z braku pracy. Dostarczmy mu jej. Aby zdarzył się cud, muszą być ci, którym jest on potrzebny. To miasto bł. Czesława – pozwólmy mu o nie dbać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odnaleziono miejsce urodzenia św. Piotra Apostoła?

2019-07-20 20:00

ts (KAI) / Nowy Jork

Podczas prac wykopaliskowych w Al-Araj nad Jeziorem Galilejskim na północy Izraela archeolodzy odkryli prawdopodobne miejsce narodzin św. Piotra. Tezę, że Al-Araj to antyczne miasta Betsaida i Julias, a zatem miejsce narodzin apostołów Piotra, Filipa i Andrzeja, potwierdza znalezienie dużego kościoła bizantyjskiego obok pozostałości osiedla z czasów rzymskich. Poinformował o tym nowojorski ośrodek Center for the Study of Ancient Judaism and Christian Origins" (CSAJCO ) uczestniczący w pracach wykopaliskowych.

Israel_photo_gallery / Foter / CC BY-SA

Zdaniem naukowców tego centrum oraz izraelskiego Kinneret Academic College, odkryta świątynia w Al-Araj może być tym samym kościołem, który na swoich rysunkach utrwalił biskup Willibald z Eichstätt, gdy w 725 roku po Chrystusie przybył nad Jezioro Galilejskie. Biskup udający się z Kafarnaum do Kursi zanotował, że był to kościół wzniesiony nad miejscem zamieszkania Piotra i Andrzeja.

"Odsłonięty teraz kościół jest jedyną dotąd odnalezioną świątynią między obiema miejscowościami" - powiedział w rozmowie z izraelską gazetą „Haaretz” szef ekipy archeologów Mordechai Aviam z Kinneret Academic College. Dodał, że kościół został odkryty w pobliżu osiedla z czasów rzymskich, dlatego pasuje do opisu Betsaidy przez historyka Józefa Flawiusza. Nie ma powodów do kwestionowania tego przekazu historycznego - twierdzą archeolodzy.

Do tej pory naukowcy odkopali południowe pomieszczenia kościoła należącego do kompleksu klasztornego. Odkryto m.in. mozaiki podłogowe, szklane kamienie mozaikowe oraz części marmurowego ogrodzenia chóru. Te znaleziska świadczą o wielkości i bogatym wyposażeniu świątyni.

Wykopaliska ukazały ponadto, że antyczna wioska żydowska zajmowała większą powierzchnię niż dotychczas sądzono. Archeolodzy znaleźli też pozostałości rzymskiego domu prywatnego z I-III w. Badania geologiczne wskazują, że liczne domy rozpadły się na skutek erozji spowodowanej przez rzekę Jordan.

Podczas wcześniejszych wykopalisk archeolodzy odkryli m.in. 300-kilogramowy blok bazaltu z trzema wydrążonymi pojemnikami. Zdaniem naukowców, mógł to być relikwiarz świętych apostołów Piotra, Andrzeja i Filipa.

Izraelscy archeolodzy twierdzą, że wykopaliska w Al-Araj to antyczne miasta Betsaida i Julias, a zatem miejsce urodzenia św. Piotra Apostoła, natomiast miasto zidentyfikowane w 1989 r. przez archeologów z uniwersytetu w Hajfie jako biblijna Betsaida, to dzisiejsze Et-Tell położone o dwa kilometry dalej na północ.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem