Reklama

Otwarte okna

Ukryte „źródło i szczyt”

Paweł Milcarek
Niedziela Ogólnopolska 13/2010, str. 35

Pamiętam, to było ze dwadzieścia lat temu, opowiadał mi kolega, wówczas student wydziału teologicznego - że zawsze gdy odwiedza dziadków na Podlasiu, słyszy pytanie: „No to ile już mszału się nauczyłeś?”. Lata mijały, pytanie się nie zmieniało.
Nic, jak widać, nie znaczyło to, że mój kolega - po pierwsze - był świeckim studentem, a nie klerykiem, oraz - po drugie - studiował tak naprawdę historię Kościoła, a nie teologię (choć jego kierunek rzeczywiście mieścił się na wydziale teologicznym). Dziadek to wszystko wiedział, przyjmował do wiadomości, ale rytuału pytań to nie zmieniało: studenta wydziału teologii wypada zapytać o postępy w przyswojeniu mszału!
Wygląda to jak zabawna skleroza, wytłumaczalna wiekiem i specyficznymi doświadczeniami życiowymi. A jednak, po latach, myślę, że dziadek mojego kolegi miał zaskakująco dużo racji, zapewne więcej, niż sam się domyślał - ale na pewno więcej, niż byśmy się spodziewali my, obaj z kolegą, rozbawieni dziadka pytaniem.
A więc po pierwsze: co takiego dziwnego byłoby w uznaniu znajomości mszału za kryterium postępów w studiach teologicznych? To prawda, odzwyczailiśmy się od tego kryterium: jedni znajomość liturgii utożsamiają z nudą wkuwania regulaminów ceremonii, a drudzy kojarzą to z żartami o liturgiście-terroryście. Ale „na początku tak nie było”: każda teologia rodziła się z modlitwy, a modlitwa rodziła się z działania Kościoła - zaś działaniem Kościoła w sensie ścisłym jest celebrowanie Misteriów. Powiem więc straszną herezję: postępy w studium teologii mierzyłbym raczej znajomością celebracji Misteriów niż znajomością historii tekstów biblijnych lub suchymi wykładami z „traktatów”.
Ostatni sobór powiedział pięknie, że duszą teologii ma być studium Pisma Świętego. Zrozumiano to jako zachętę do pogłębiania wiedzy biblistycznej. Ale być może mądrzej byłoby skojarzyć to najpierw ze zdaniem tegoż samego soboru, że głównym miejscem odczytywania Pisma przez Kościół jest liturgia: zamiast uczyć się encyklopedycznego pożerania „całej Księgi”, pociętej najpierw na fiszki biblistów, może lepiej odkryć, jak Księga ta była odczytywana, rozumiana i jak owocowała wewnątrz celebrowanych Misteriów, przez wieki?
Niestety, zostaliśmy popchnięci w stronę tego, żeby „więcej przeczytać” - a chodziło o to, byśmy mogli „lepiej zrozumieć”, może i „mocniej doświadczyć”.
Teraz zapytajmy: Czemuż to dzisiaj nawet kleryka z seminarium jakoś nie pytamy, „ile nauczył się mszału”? Dlaczego i jemu, i nam przygotowanie do kapłaństwa jakoś bardziej kojarzy się z jednej strony z wkuwaniem formułek, a z drugiej - z nabywaniem znajomości różnych trików psychologicznych, rzekomo tak ważnych dla duszpasterstwa?
Czytałem niedawno wyznanie polskiego wykładowcy liturgiki, który postawił to pytanie bardziej pryncypialnie: Jak to się dzieje, że w Kościele, który odkrywa, iż to liturgia jest „źródłem i szczytem” chrześcijaństwa, zajęcia z liturgii odgrywają tak niewielką rolę w przygotowaniu kapłanów?
Liturgista zaskoczył mnie tym pytaniem. Sądziłem, że żyjemy w epoce spełnienia marzeń pokolenia przygotowującego Sobór Watykański II. Czy się pomyliłem?

Reklama

Musimy przypominać Europie, że nie samym chlebem żyje człowiek

2019-07-15 17:17

vaticannews.va / Bruksela (KAI)

Kościół opowiada się za świeckością państwa, jego rozdziałem od religii, ale nie za wykluczeniem religii z przestrzeni publicznej. Przypomina o tym prymas Belgii kard. Josef De Kesel w wywiadzie dla brukselskiego tygodnika "New Europe".

pl.wikipedia.org

Zauważył on, że o ile Kościół zaakceptował swą rolę w świeckim i pluralistycznym społeczeństwie, o tyle współczesne państwa często mają problem z religią, chcą ją zredukować do sfery czysto prywatnej. To jednak nie jest możliwe, bo ludzie wierzący mają prawo do udziału w życiu obywatelskim i uczestniczą w nim właśnie jako ludzie wierzący. Choć o prawach decyduje parlament, to jednak społeczeństwo jest przestrzenią wolności, w której również religie mają swoją rolę.

Kardynał podkreślił, że rozwój Europy za bardzo zredukował się jedynie do sfery ekonomicznej. Zadaniem religii jest więc przypominać Europejczykom, że nie samym chlebem żyje człowiek, a wymiar duchowy odgrywa w jego życiu istotną rolę. Współczesne państwo musi też zdać sobie sprawę z ograniczeń praworządności. Są sytuacje, w których obywatel ma prawo do sprzeciwu sumienia. Lekarzy nie można zmuszać do przeprowadzenia eutanazji, a kapitan statku przewożącego migrantów miała prawo kierować się swym sumieniem, decydując się na przełamanie blokady portu w Lampedusie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś największy lipcowy odpust maryjny na Jasnej Górze

2019-07-16 17:49

mir / Jasna Góra (KAI)

Podprzeor Jasnej Góry o. Mieczysław Polak podziękował pieszym pątnikom zgromadzonym na odpustowej sumie w dzisiejsze wspomnienie Matki Bożej z Góry Karmel, zwanej Szkaplerzną, że „stają w obronie wartości chrześcijańskich, będąc świadkami tego, co dobre i prawdziwe”. Ponad 4 tys. osób dotarło w pieszych pielgrzymkach na największy lipcowy odpust maryjny na Jasnej Górze.

Bożena Sztajner/Niedziela

Suma odpustowa odprawiona została na jasnogórskim szczycie o godz. 11.00. Na uroczystości przybyli pielgrzymi piesi z Poznania, Przemyśla, Piotrkowa Trybunalskiego w archidiecezji łódzkiej i z parafii arch. częstochowskiej; m.in. Gorzkowic, Rozprzy, Kamieńska oraz z Trzemeśni w arch. krakowskiej. Dotarła także licząca 75 osób Franciszkańska Pielgrzymka Rowerowa ze Wschowy w diec. zielonogórsko-gorzowskiej.

- Chodziliśmy od małego – przyznaje wielu jasnogórskich pielgrzymów. Od pokoleń pielgrzymują pieszo, przekazując wiarę, miłość do Boga i umiłowanie pielgrzymowania swoim dzieciom. Od 150 lat wędrują wierni z Piotrkowa Trybunalskiego.

- Można powiedzieć, że podróżujemy 'od Matki do Matki', ponieważ Piotrków Trybunalski również ma swoją Maryję, którą oczywiście czcimy - wyjaśniał kierownik grupy ks. Jacek Tyluś. Najstarszym pielgrzymem była w tej grupie 82-letnia Janina, najmłodszymi 13-miesięczy Jaś i 16-miesięczna Marcelina. Wierni z Piotrkowa Trybunalskiego także pieszo wracają do domów. Tradycyjnie w dzień poświęcony Najświętszej Maryi Pannie z Góry Karmel na Jasną Górę przybyła też grupa z Rozprzy z sanktuarium, w którym Maryję czci się jako Matkę Życia. Także ci pielgrzymi wracają pieszo.

Odprawiający rekolekcje w drodze modlili się o wstawiennictwo Maryi w wiernym naśladowaniu Jej Syna. O. Mieczysław Polak, podprzeor Jasnej Góry podziękował pielgrzymom, że „stają w obronie wartości chrześcijańskich, będąc świadkami tego, co dobre i prawdziwe”.

Mszy św. przewodniczył ks. Jan Markowski, kierownik 85. Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki, a koncelebrowali m.in.: ks. Łukasz Łukasik, ojciec duchowy 85. Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki i ks. Jacek Tyluś, kierownik 150. Jubileuszowej Pielgrzymki Piotrkowskiej.

O tym, by wiara nie była tylko przyzwyczajeniem i tradycją, lecz żywą relacją z Jezusem i Jego Matką mówił w kazaniu ks. Łukasz Łukasik. - Przychodzimy do Maryi na Jasną Górę, aby zawierzyć Jej sprawę naszej wiary i tego, jak ta wiara w naszym życiu jest postrzegana, a przede wszystkim, jak jest wyznawana – mówił kaznodzieja – To właśnie w naszym sercu rodzi się ta walka związana z wiarą, to właśnie w naszym sercu, w dzisiejszych czasach, rodzi się największa walka o chrześcijaństwo i o Jezusa Chrystusa”.

Z racji odpustu Matki Bożej Szkaplerznej, w Kaplicy Cudownego Obrazu odprawione zostały Nieszpory połączone z nabożeństwem tzw. klęczek. Podczas nabożeństwa ojcowie i bracia paulini modlili się wezwaniami Litanii Loretańskiej i ze wzniesionymi ku górze rękami śpiewali łacińską antyfonę „Monstra Te esse Matrem” („Okaż nam się Matką”).

Święto Matki Bożej Szkaplerznej jest dla niektórych pielgrzymów okazją do uroczystego założenia tego szczególnego znaku zawierzenia Maryi.

Historia szkaplerza sięga połowy XIII w., kiedy to ówczesny generał karmelitów o. Szymon Stock prosił Matkę Bożą o pomoc w uratowaniu zakonu przed kasatą. Jak podaje tradycja, w odpowiedzi Maryja ofiarowała karmelicie płócienną szatę jako znak schronienia pod Jej macierzyńską opiekę. Z noszeniem szkaplerza związane są tzw. przywileje szkaplerzne, czyli łaski obiecane przez Matkę Bożą. Po pierwsze, gwarantuje on szczególną opiekę Najświętszej Maryi Panny w trudnych sytuacjach i niebezpieczeństwach doczesnego życia, a po drugie - w znaku szkaplerza Maryja obiecała szczęśliwą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia.

- Dzisiejsze święto to także ważny dzień w duchowości paulinów - wyjaśnia o. Piotr Łoza. Życie patriarchy Zakonu Paulinów św. Pawła Pierwszego Pustelnika było naśladowaniem życia proroka Eliasza. - Karmel to Góra proroków i pustelników - zauważa o. Łoza – I w tej tajemnicy można odkrywać i dziś co to znaczy życie pustelnicze. Życie pustelnicze to życie prorockie. Pustelnik ma być prorokiem dla tego świata, czyli żyć tym, co jest nadprzyrodzone. Życie według Boga jest proroctwem, czasami nic nie trzeba mówić, tylko żyć według Boga, żeby być prorokiem – wyjaśniał zakonnik.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem