Reklama

Savoir-vivre

Problemy z krawatem

Stanisław Krajski
Niedziela Ogólnopolska 13/2010, str. 56-57

Dobrze wychowany mężczyzna praktycznie zawsze jest „pod krawatem”. Zdejmuje go tylko wtedy, gdy zakłada muszkę. Nie zakłada go do koszuli ze stójką i koszuli polo, które nosi tylko na prywatne i nieoficjalne okazje. Nigdy nie zakłada go do koszuli z krótkim rękawem.
Czynnikami decydującymi o estetyce krawata i jego roli w wyglądzie mężczyzny są: surowiec, z którego został wykonany; kształt krawata, jego faktura i kolorystyka oraz to, jak się komponuje z pozostałymi elementami stroju.
Krawaty bawełniane i skórzane używamy tylko do strojów weekendowych, a do pozostałych przede wszystkim jedwabne. Klasyczny, tradycyjny krawat ma w najszerszym miejscu 8,5 cm. Dziś nie musimy trzymać się ściśle tej miary. Nie używajmy jednak, niezależnie od tego, jaka jest moda, krawatów zbyt wąskich (nadają się tylko do strojów sportowych), ani zbyt szerokich (od pewnego momentu zaczynają być groteskowe). Trzeba pamiętać, że wielkość krawata musi być dostosowana do postury mężczyzny. Wysoki mężczyzna w małym, wąziutkim krawacie i niski mężczyzna w wielkim szerokim krawacie będą wyglądali po prostu śmiesznie.
Najbardziej istotnymi czynnikami dla krawata jest jego kolorystyka i komponowanie z pozostałymi elementami stroju. Trzeba pamiętać o podstawowej zasadzie: jeżeli marynarka lub koszula są we wzorki, krawat musi być gładki.
Ważny jest sposób zawiązania krawata - powinien być zawiązany w taki sposób, aby jego długość odpowiadała sylwetce. Odwrócony trójkąt, stanowiący jego zakończenie, powinien w swej podstawie być dokładnie na poziomie paska do spodni.
Ktoś wyliczył, że jest ponad sto sposobów wiązania krawata. W praktyce jednak stosuje się nie więcej niż 7-10. Węzeł dopasowuje się do koszuli (nie powinien wystawać poza końce kołnierzyka), do wzrostu i ogólnej budowy ciała (im większy mężczyzna tym większy węzeł).

Reklama

Inwigilowała ks. Blachnickiego dziś walczy z dyskryminacją

2019-08-22 09:01

Artur Stelmasiak

Internauci rozpoznali niebezpieczną współpracowniczkę komunistycznej służby, która stoi na czele stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

Chodzi o TW ps. "Panna", czyli Jolantę Gontarczyk, która na poczatku lat 80. rozpracowywała Solidarność, a później środowisko Polonii w RFN. Wraz z mężem inwigilowała Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który po wprowadzeniu stanu wojennego osiadł w Carlsbergu w Niemczech Zachodnich. - Wtedy Gontarczyk grała najbardziej katolicką i najbardziej patriotyczną kobietę w tym polonijnym środowisku - mówi "Niedzieli" Agnieszka Wolska z Kolonii, która od lat przypatruje się działalności TW "Panny".  

W latach 90. Jolanta Gontarczyk stała sie aktywistką feministyczną i ważnym członkiem warszawskiego SLD, gdzie pełniła wiele funkcji rządowych i samorządowych. Została odsunięta, gdy w 2005 roku ujawniono jej mroczną przeszłość, a IPN wszczął śledztwo ws. tajemniczej śmierci ks. Blachnickiego.

Internauci rozpoznali Jolantę Gontarczyk pod zmienionym nazwiskiem, jako Jolantę Lange. Przez kilka lat była ona w prezydium Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, gdzie lobbowane są m. in. postulaty aktywistów LGBT. Obecnie jest także prezesem stowarzyszenia zajmującego się programami antydyskryminacyjnymi m. in. na zlecenie warszawskiego ratusza. Zmianę nazwiska z Gontarczyk na Lange potwierdza odpis z Krajowego Rejestru Sądowego. W zarządzie stowarzyszenia w 2008 r. zmieniło się nazwisko Jolanty, ale numer PESEL kobiety pozostał ten sam.

Jolantę Lange, jako Jolantę Gontarczyk rozpoznaje wiele osób z niemieckiej Polonii. - Mój mąż, jako członek Solidarności wyemigrował do RFN jeszcze przed stanem wojennym. W Carlsbergu poznał ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwo Gontarczyków. Wiele osób doskonale pamięta i rozpoznaje panią Gontarczyk, która znalazła sobie nową niszę dla swojej działalności - mówi Agnieszka Wolska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Biegną z Rumunii na Jasną Górę

2019-08-23 11:35

O. Stanisław Tomoń BPJG/dr

Pielgrzymka Biegowa wiodąca od Şumuleu Ciuc w Rumunii na Jasną Górę wyruszyła w sobotę, 17 sierpnia. W biegu sztafetowym pielgrzymi pokonują ponad tysiąc kilometrów przez Rumunię, Węgry, Słowację i miasta Polski. Dziś ok. godz. 13.00 dotrą na Jasną Górę.

Biuro prasowe Jasnej Góry

Pomysłodawcą pielgrzymki jest Marian Płaszczyk, mieszkaniec Knurowa, członek Rycerstwa Jasnogórskiej Bogarodzicy, który corocznie organizuje pielgrzymki biegowe z miasteczka Knurów w woj. śląskim na Jasną Górę.

W ubiegłym roku, w dniach 5-8 lipca, biegaczom z Knurowa udało się zorganizować i przeprowadzić Pielgrzymkę Biegową z Jasnej Góry do Šaština, gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Siedmiobolesnej, Patronki Słowacji, i gdzie od 2017 roku posługują paulini.

W tym roku postanowiono zmodyfikować trasę pielgrzymki. Pielgrzymi 17 sierpnia wystartowali z Sumuleu Ciuc - tu był start honorowy, a 18 sierpnia oficjalnie wystartowali z Hargitafürdő na terenie Rumunii, gdzie posługują paulini. Droga na Jasną Górę potrwa 7 dni.

W Hargitafürdő na terenie Rumunii posługują paulini. Pielgrzymi biegowi zostali tam serdecznie powitani przez o. Botonda Bátor, proboszcza parafii paulińskiej i przełożonego tamtejszej wspólnoty zakonnej. „W Hargitafürdő, w Transylwanii, w Siedmiogrodzie mamy kościół i dom zakonny pauliński. Kościół jest pod wezwaniem św. Stefana, króla węgierskiego – mówi o. Botond Bátor – Na Węgrzech 20 sierpnia jest uroczystość św. Stefana. W tym roku był dla nas zaszczyt, że z Polski też przyjechali do nas pielgrzymi, z Jasnej Góry. u Nasz kościół, klasztor i dom zakonny też są na górze – mieszamy na wysokości 1300 metrów”.

Uroczystości ku czci św. Stefana świętowane były w rumuńskim Hargitafürdő w niedzielę, 18 sierpnia. Tę datę wybrali pielgrzymi biegowi na rozpoczęcie swojej tysiąckilometrowej trasy na Jasną Górę. „Wszyscy byli zdziwieni, tylu biegaczy! Wierni byli bardzo szczęśliwi, że Polacy są razem z nami. Bardzo dziękujemy za dar, który dostaliśmy w czasie Mszy św. – piękny kielich, obraz Matki Bożej i obraz św. papieża Jana Pawła, oraz pamiątkowe koszulki” - podkreśla o. Botond Bátor.

„Życzę dla całej grupy dużo łask w tym czasie, szczęśliwej drogi. I zapraszamy do Hargitafürdő” – zaprasza o. Botond Bátor.

Mottem Pielgrzymki są słowa papieża św. Jana Pawła II: „Bóg dokonał już rzeczy niezwykłych, trzeba dalej iść w tym kierunku z ufnością i zapałem (…), wierząc w Chrystusa”.

„Jest to świadectwo naszej wiary. Jedyna droga to wierność Chrystusowi i Matce Bożej” - piszą organizatorzy na plakacie pielgrzymkowym.

Patronat honorowy nad pielgrzymką objęli: arcybiskup Jakubinyi Gyorgy – metropolita Alba Iulia, arcybiskup Wacław Depo – metropolita częstochowski i o. Arnold Chrapkowski - generał Zakonu Paulinów. Komitet honorowy tworzą Rycerze Orderu Jasnogórskiej Bogarodzicy: Krystian Kiełbasa, Piotr Pekar, Janusz Gumularz, Marek Kapusta, Ryszard Gosk, Andrzej Parafiniuk.

Organizatorzy pielgrzymki to: Rycerz Komandor Marian Płaszczyk przy współpracy z przeorem Klasztoru na Jasnej Górze o. Marianem Waligórą oraz paulinem o. Batorem Botondem, proboszczem i przełożonym w Hargitafurdo.

Wsparcie medialne pielgrzymki zapewnia Biuro Prasowe Jasnej Góry.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem