Reklama

Kultura

Różewicz gruntownie znał Biblię. Rozmowa z pastorem

Tadeusz Różewicz bardzo interesował się pastorem Bonhoefferem i gruntownie znał Biblię – powiedział KAI ks. Edwin Pech. Luterański proboszcz z Karpacza prowadził dziś ekumeniczny pogrzeb wybitnego poety, którego prochy spoczęły na cmentarzu przy kościele Wang. Zgodnie z wolą poety w pogrzebie uczestniczyli duchowni Kościołów: wwangelicko-augsburskego i rzymskokatolickiego.

[ TEMATY ]

pożegnanie

pl.wikipedia.org

Publikujemy treść rozmowy:

KAI: Na cmentarzu przy kościele Wang spoczęła wyjątkowa postać polskiej kultury...

To druga wielka postać po Henryku Tomaszewskim, twórcy wrocławskiego Teatru Pantomimy.

KAI: Czy znał się ksiądz z Różewiczem?

– Tak. Tę znajomość zawdzięczam panu Zbigniewem Kulikowi, który jest wiceprezesem naszej rady parafialnej a także dyrektorem Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu [gdzie poeta w 2003 r. zdeponował swój testament – KAI]. W ten sposób poeta nawiązał kontakt z naszą parafią, uczestniczył w tutejszych nabożeństwach. Szczególnie upodobał sobie nabożeństwa z okazji Wielkiego Piątku, często brał w nich udział. Przyszedł czas, że choroba nie pozwoliła mu uczestniczyć w tych modlitwach do końca. Niemniej coś go tu prowadziło, podobnie jak Tomaszewskiego. Znalazł takie miejsce, w którym otrzymał coś dla swojej duszy.

KAI: Rozmawialiście?

– W pewnym momencie, mniej więcej dziesięć lat temu, bardzo zainteresował się Bonhoefferem [luterański pastor Dietrich Bonhoeffer, który został powieszony w niemieckim obozie koncentracyjnym Flossenbürg, 9 kwietnia 1945 r. – KAI] Podarowałem mu wówczas jedną z książek Bonheoeffera. Często o nim rozmawialiśmy.

KAI: Dlaczego Bonhoeffer?

– Różewicz mówił, że w zasadzie Bonhoeffer nauczył go chodzenia. Rozumiałbym to jako chodzenie z Bogiem, rozpoznawania Boga na życiowych ścieżkach.

KAI: Czym jeszcze mógł ująć go Bonhoeffer? Traktowaniem Ewangelii na serio, radykalnie, do końca?

- Myślę, że sama postać osoby, która walczy z hitleryzmem, która wychodzi z jakichś schematów i jest temu do końca wierna. Kwestię, która go nurtowała, ująłbym tak: być z Bogiem w społeczeństwie bez Boga.

KAI: O czym jeszcze rozmawialiście?

– Wielokrotnie dyskutowaliśmy na temat Pisma Świętego, które Różewicz znał bardzo dobrze. Wyrażał swoje opinie na temat różnych biblijnych postaci i historii.

KAI: Było to dla księdza zaskoczeniem?

– Tak, ponieważ on znał Pismo Święte naprawdę bardzo dobrze. Wyobrażałem sobie wcześniej, że jest to osoba, która żyje troszeczkę obok spraw duchowych. Później, kiedy porozmawiałem z nim o Biblii, jej znajomości i interpretacji to stwierdziłem, że można się od niego sporo dowiedzieć, przekonać jak na te sprawy patrzy poeta i człowiek tak doświadczony życiowo.

KAI: Zdziwiło księdza, że poeta chciał być tu pochowany?

– Nie. Często tu u nas spacerował, siadał na ławeczce, oglądał kościół i cmentarz. Był na cmentarzu także po pogrzebie Henryka Tomaszewskiego. Myślę, że fakt, iż to tu właśnie spoczął twórca Teatru Pantomimy, zadecydował o woli poety co do miejsca swojego pochówku.
W testamencie wyraża nadzieję, że ten fakt będzie sprzyjał "dobremu współżyciu podzielonych wyznań". Myślę, dzisiejsza, ekumeniczna uroczystość pogrzebowa przybliża spełnienie jego oczekiwań.
Pisał też o nadziei, że jego pogrzeb tutaj "zbliży do siebie kultury i narody, które żyły i żyją na tych samych ziemiach". Zapewne miał na myśli tysiące turystów (w tym także z Niemiec, gdzie jest dobrze znany) którzy odwiedzają kościół Wang i przykościelny cmentarz.
rozmawiał Tomasz Królak
***

Tadeusz Różewicz urodził się 9 października 1921 w Radomsku. Był wybitnym poetą, dramaturgiem, prozaikiem i scenarzystą. Laureat wielu odznaczeń i nagród i tytułów doktora honoris causa. Był prekursorem awangardy w poezji i dramacie, nowatorem mocno zakorzeniony w bezustannie przetwarzanej tradycji romantycznej. "Twórca niezależny, stroniący od polityki. Wielki samotnik, przekonany o misji artysty, pojmowanej jako stan wewnętrznego skupienia, wewnętrznego nasłuchu, etycznej wrażliwości" - charakteryzował jego dzieło krytyk literacki Janusz Kowalczyk. Różewicz uważany był za odnowiciela formy teatralnej na miarę Becketta i Ionesco.

Reklama

Bogdan Zdrojewski, minister kultury, napisał na Twitterze: "Noblista bez Nobla. Poeta bez granic. Dramaturg klasy światowej. Zamyka się XX wiek wielkiej polskiej literatury. Po pożegnaniu Miłosza, Herberta, Szymborskiej i Mrożka odszedł ostatni z największych".

Zmarł 24 kwietnia 2014 we Wrocławiu. Dziś spoczął na cmentarzu przy kościele Wang należącym do ewangelicko-augsburskiej parafii w Karpaczu.

2014-04-29 17:39

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmarł ks. E. Formicki CM

[ TEMATY ]

pożegnanie

śmierć

misjonarze.pl

W weku 85 last zmarł 1 listopada w domu Zgromadzenia Księży Misjonarzy (CM) w Krakowie na Kleparzu ks. Edward Formicki CM. Chociaż większą część życia spędził pod Wawelem, to jedną z największych jego zasług było utworzenie w 1965 r. duszpasterstwa akademickiego przy parafii Świętego Krzyża w Warszawie. Nowy ośrodek, którym kierował 5 lat, bardzo szybko stał się żywym i prężnym miejscem spotkań i formacji studentów nie tylko z tej parafii, ale z całej stolicy.

Ks. Formicki urodził się 20 lutego 1934 w Kozierowie w diecezji kieleckiej. W 1951 r. wstąpił do Zgromadzenia Misji, w którym 8 grudnia 1956 złożył śluby zakonne, a 22 maja 1958 ówczesny administrator apostolski archidiecezji krakowskiej abp Eugeniusza Baziaka wyświęcił go na kapłana.

Młody duchowny pracował najpierw jako wikary i katecheta w krakowskiej parafii Najświętszej Maryi Panny z Lourdes (do 1960, następnie w Żaganiu (1960-62) i Iłowie (1962-64) – na ziemi lubuskiej, po czym w 1964 przełożeni zakonni skierowali go na studia w Akademii Teologii Katolickiej w zakresie socjologii i katolickiej nauki społecznej oraz do pracy duszpasterskiej przy kościele Świętego Krzyża w Warszawie. Pracował tu m.in. jako katecheta, ucząc religii młodzież licealną i zyskując sobie ich dużą sympatię.

Już po roku posługiwania w stolicy zorganizował – na prośbę swych byłych maturzystów, którzy rozpoczęli studia i nie chcieli zrywać więzi nie tylko z Kościołem, ale też ze swym lubianym księdzem – duszpasterstwo akademickie. Szybko stało się ono prężnym ośrodkiem intelektualnym, przez który przewinęło się wiele osób, i to nie tylko z parafii świętokrzyskiej, ale z całej Warszawy, zwłaszcza z uczelni położonych na terenie parafii (Uniwersytet Warszawski, Akademia Sztuk Pięknych, Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna – obecnie Uniwersytet Muzyczny im. F. Chopina).

Ks. Formicki kierował ośrodkiem do 1970, po czym wrócił do Krakowa, mianowany proboszczem par. NMP z Lourdes, od której rozpoczynał 12 lat wcześniej swą posługę duszpasterską. W Krakowie został również radcą polskiej prowincji księży misjonarzy. W 1976 znalazł się ponownie w Warszawie, tym razem jako doktorant na ATK, specjalizując się w katolickiej nauce społecznej i socjologii.

Po obronie doktoratu od 1978 był już do końca życia związany z Krakowem-Stradomiem, gdzie mieszczą się władze polskiej prowincji Zgromadzenia Misji. Był tam wicerektorem, potem rektorem i wykładowcą Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy, radcą prowincji, asystentem wizytatora (prowincjała), członkiem zespołu ds. opracowania katolickiej nauki społecznej dla ruchu związkowego przy Sekretariacie Episkopatu Polski (1981), Rady Duszpasterskiej Archidiecezji Krakowskiej (1982-86), Komisji Episkopatu ds. Seminariów Duchownych (1984-94), a także cenzorem ksiąg kościelnych archidiecezji krakowskiej (1981-2007).

Od wielu lat cierpiał na wiele dolegliwości, m.in. miał duże trudności z poruszaniem i z układem oddychania. Pogrzeb ks. E. Formickiego odbędzie się 6 listopada w kościele księży misjonarzy na krakowskim: o godz. 11.00 rozpocznie się tam Msza św. pogrzebowa, po czym ok. godz. 13.15 nastąpi odprowadzenie zwłok od Bramy Cmentarza Rakowickiego do grobowca Księży Misjonarzy.

CZYTAJ DALEJ

Abp Stanisław Nowak obchodzi 85. rocznicę urodzin

2020-07-11 08:23

[ TEMATY ]

Częstochowa

jubileusz

abp Stanisław Nowak

B.M.Sztajner/Niedziela

Abp senior Stanisław Nowak, były metropolita częstochowski dzisiaj obchodzi 85. rocznicę swoich urodzin. W rozmowie z "Niedzielą"  podzielił się swoimi wspomnieniami.

– Można powiedzieć, że w Jeziorzanach wszystko się zaczęło. Tam się urodziłem. To piękna miejscowość. Była ona u stóp klasztorów eremickich: kamedułów na Bielanach i starego opactwa tynieckiego. Blisko była również Kalwaria Zebrzydowska. Właśnie opactwo w Tyńcu było naszą parafią. Później nas przyłączono do wielkiej rodziny parafialnej w Liszkach – mówił abp Nowak.

– Czas mojego dzieciństwa to straszliwa II wojna światowa. Pamiętam ucieczkę z Jeziorzan za Kraków. Ojciec wiózł nas na wozie. Pamiętam pierwsze wrażenia. Widziałem lotnisko na Rakowicach w Krakowie jak samoloty płonęły. Mama została, bo musiała zająć się krową, która się zaparła i nie chciała iść. Mama pilnowała domu. Byłem najmłodszy spośród piątki rodzeństwa i bardzo płakałem pewnej nocy, kiedy niedaleko nas był potężny pożar. Witałem wojnę wielkim płaczem – wspominał abp Nowak i dodał: „Później, kiedy byłem już biskupem częstochowskim i odprawiałem Msze św. w Wieluniu, to często powtarzałem, że dziecko płaczem witało wybuch II wojny światowej. A tym dzieckiem to ja byłem”.

Arcybiskup senior wspominał również, że jego rodzina w czasie okupacji udzieliła schronienia młodym Żydówkom. – W naszym domu na strychu co pewien czas ukrywały się dwie młode Żydówki. Jedna z nich miała na imię Rywka. Po wojnie przyszła podziękować naszemu ojcu za uratowanie jej życia. Za pomoc Żydom przecież groziła śmierć – kontynuował arcybiskup senior.

Wspominając swoją drogę do kapłaństwa były metropolita częstochowski podkreślił: „Jeśli chodzi o moją drogę do kapłaństwa, to powiem, że moje powołanie kapłańskie jest w powołaniu chrzcielnym”. – Moi rodzice, bliscy byli religijni. Kochaliśmy Kościół. U mnie w domu z ogrodu zawsze widziałem dominujący biały klasztor Kamedułów. Była widoczna święta Kalwaria Zebrzydowska. Żyliśmy w cieniu tej kalwarii. Jako dziecko miałem pragnienie, by zostać księdzem. – mówił.

– Jak już byłem klerykiem, to taką postacią, u stóp której się wychowywałem do kapłaństwa, był kapelan prezydenta Ignacego Mościckiego. Wśród moich wychowawców był sługa Boży bp Jan Pietraszko, wykładowcą etyki był Karol Wojtyła. Na dzień moich święceń, których udzielił mi abp Eugeniusz Baziak, wybrałem słowa ze św. Pawła Apostoła: „Miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5, 14), ale miałem te słowa jeszcze w tłumaczeniu ks. Jakuba Wujka: „Miłość Chrystusa przyciska nas” – wspominał abp Nowak.

– Po święceniach przyszła praca duszpasterska w Choczni k. Wadowic, Ludźmierzu i Rogoźniku. Będąc wychowawcą kleryków, zostałem posłany na studia do Paryża. W czasie studiów zgłębiałem duchowość kapłańską. W czasie studiów byłem świadkiem rewolucji obyczajowej 1968 r. – kontynuował abp Nowak.

– Z całym dziedzictwem mojego życia przeszedłem jako biskup do Częstochowy. Jestem kalwariarzem. Dlatego wybrałem słowa Iuxta Crucem Tecum stare (Chcę pod Krzyżem stać przy Tobie) jako motto mojej posługi biskupiej. Nieraz ludzie mówią: „Umrzeć w Panu”. To jest dla mnie najważniejsze. „Tobie, Panie, zaufałem”. – podkreślił arcybiskup senior.


Abp Stanisław Nowak urodził się 11 lipca 1935 r. w Jeziorzanach. Ukończył II Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie. Następnie wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej i rozpoczął studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Święcenia kapłańskie otrzymał 22 czerwca 1958 r. z rąk abp. Eugeniusza Baziaka. Jako motto swojej posługi kapłańskiej obrał słowa św. Pawła Apostoła „Miłość Chrystusa przyciska nas”.

Posługę duszpasterską rozpoczął w archidiecezji krakowskiej jako wikariusz w Choczni k. Wadowic, w Ludźmierzu i Rogoźniku na Podhalu. W latach 1963-79 był ojcem duchownym w Krakowskim Seminarium Duchownym, z przerwą na studia specjalistyczne z teologii w latach 1967-71 w Instytucie Katolickim w Paryżu, uwieńczone doktoratem. Od 1971 r. kierował katedrą teologii życia wewnętrznego Papieskiego Wydziału Teologicznego w Krakowie, a od 1981 r. - Wydziału Teologicznego Papieskiej Akademii Teologicznej.

Jest autorem wielu publikacji z zakresu teologii życia wewnętrznego. W 1979 r. objął funkcję rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Ojciec Święty Jan Paweł II mianował go biskupem częstochowskim 8 września 1984 r. Uroczystość święceń biskupich odbyła się 25 listopada 1984 r. w częstochowskiej bazylice katedralnej. Święceń biskupich udzielił kard. Józef Glemp Prymas Polski. Bp Stanisław Nowak objął kanonicznie diecezję 26 listopada 1984 r. a uroczystego ingresu do bazyliki katedralnej dokonał 8 grudnia 1984 r. Jako motto swojej posługi biskupiej obrał słowa: „Iuxta crucem Tecum stare” (Chcę pod krzyżem stać przy Tobie).

W ramach prac Episkopatu Polski był w latach 1989–1996 przewodniczącym Komisji Maryjnej. W 1990 i 1994 brał udział w Synodach Biskupów w Rzymie. W latach 1994–2001 był stałym współpracownikiem Sekretariatu Synodu Biskupów. 24 czerwca 2004 papież Jan Paweł II ustanowił go drugim wiceprzewodniczącym Papieskiej Akademii Niepokalanej.

W lipcu 2010, po ukończeniu 75 lat złożył rezygnację z urzędu. Papież rozpatrzył ją formułą nunc pro tunc, prosząc metropolitę o kontynuowanie posługi do końca 2011. 29 grudnia 2011 papież Benedykt XVI zwolnił go z funkcji arcybiskupa metropolity częstochowskiego i mianował na ten urząd biskupa Wacława Depo.

Obszerną rozmowę telewizyjną z abp. Stanisławem Nowakiem będzie można zobaczyć TUTAJ

CZYTAJ DALEJ

“Kluczowe znaczenie miał (...) upadek obyczajów i kryzys wartości.” [ROZMOWA]

2020-07-12 08:00

www.fotolia.com

Europa Zachodnia przeszła długą drogę. Od pogaństwa do katolicyzmu, by dziś coraz bardziej kierować się ku pozbyciu się swoich chrześcijańskich korzeni. Mimo, że w wielu krajach jest coraz mniej osób wierzących w Chrystusa, przeszłość bycia Kościoła w przestrzeni publicznej jest obecna. O Patronie Europy, św. Benedykcie z Nursji, Europie jego czasów, problemach współczesnej Europy - rozmawiamy z Jakubem Jóźwiakiem - dziennikarzem Radia Maryja oraz Wojciechem Grzywaczem - politologiem.

ks. Łukasz Romańczuk: Wspominaliśmy wczoraj św. Benedykta z Nursji. Żył on na przełomie V i VI wieku. Jaka była wtedy Europa?

Wojciech Grzywacz: To była Europa tuż po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Koniec tego wielkiego imperium miał drastyczny wpływ na ówczesny porządek społeczno-polityczny, to był dla żyjących wówczas ludzi szok, bo nie znali oni innego świata niż ten pod panowaniem Rzymian. Przede wszystkim wykształciły się nowe państwa bliższe temu, co nazywamy państwami narodowymi. Jednocześnie na znaczeniu zyskiwało Cesarstwo Bizantyjskie. Chrześcijaństwo już wiek wcześniej stało się religią narodową Imperium Zachodniorzymskiego i mimo jego upadku nie przestało się rozprzestrzeniać.

Jakub Jóźwiak: Zgadzam się z tym, co mówi Wojtek. Warto zauważyć, że na terenach dawnego Cesarstwa Zachodniorzymskiego osadzają się liczne plemiona barbarzyńskie. Mamy np. Longobardów na północnej Italii, Franków we Francji oraz Wizygotów w Hiszpanii. Na Bałkanach pojawiają się Awarowie oraz Słowianie. Wszystkie te ludy są pogańskie i niektóre z nich przez długi czas stawiały opór chrystianizacji. Z resztą same chrześcijaństwo wydaje się przeżywać wewnętrzny kryzys w postaci licznych herezji. Co prawda te najbardziej znane, czyli arianizm, nestorianizm i monofizytyzm istnieją już od kilku wieków i zostały potępione, jednak ciągle mają rzesze wyznawców. Mimo to, Kościół zyskuje coraz więcej wyznawców.

ks. Ł.R.: Mówimy, że współczesna Europa boryka się z wieloma problemami. A z czym musieli się zmierzyć europejczycy VI wieku?

W.G.: Musieli się zmierzyć przede wszystkim z poukładaniem na nowo porządku w Europie po upadku Rzymu. Zarazem Europa wciąż borykała się z tym, co wpłynęło na upadek Cesarstwa, a więc wędrówkami ludów i najazdami barbarzyńców. Europejczycy zamieszkujący tereny Imperium musieli także pogodzić się z gorszymi warunkami życia na skutek tak istotnych zmian geopolitycznych. Jednak kluczowe znaczenie miał, podobnie jak dzisiaj, upadek obyczajów i kryzys wartości.

J.J.:. Ponadto mamy również kryzys kulturowy, ponieważ religie germańskie bardzo się różniły od wiary chrześcijan. Z jednej strony mamy krwawe rytuały, ofiary z ludzi, rozpustę itd a z drugiej strony mamy naukę o miłości wobec bliźniego, nawracaniu się i głoszeniu Ewangelii.

ks. Ł.R.: Są to czasy krótko po upadku Cesarstwa Rzymskiego. Europa zrobiła wtedy kilka kroków wstecz?

W.G. Wskazałbym tutaj na dwie rozmaite postawy świętych tamtych czasów. Z jednej strony św. Hieronim, który rozpaczał, że nadchodzi koniec świata, a z drugiej św. Augustyn, który zdawał sobie sprawę z przemijalności rzeczy doczesnych. Biskup Hippony właśnie ukazuje, aby nie przywiązywać się zbytnio do postaci tego świata, bo nasz ostateczny cel nie jest na ziemi. Nie da się zbudować idealnego państwa, bowiem dzieła ludzkie upadają, gdyż ludzie skażeni są grzechem pierworodnym – mówił św. Augustyn. Wydawało się przecież, że upadek Cesarstwa to tragedia, koniec świata, a przecież ostatecznie okazało się, że chrześcjaństwo zaczęło się jeszcze bardziej rozprzestrzeniać. To właśnie w średniowieczu, które rozpoczęło się upadkiem Cesarstwa chrześcijaństwo było najsilniejsze i przez to również ten okres nie był, jak to się dzisiaj mówi, „wiekami ciemnymi”, ale czasem wielkiego rozkwitu. Zatem ja spojrzałbym na to w pozytywnym kontekście. Boża Opatrzność działa i nawet na gruzach może powstać coś dobrego.

ks. Ł.R.: W 1964 roku, papież Paweł VI mianował św. Benedykta z Nursji Patronem Europy. Jak ten święty może dziś wskazywać drogę współczesnym Europejczykom?

W.G. Św. Benedykt może nas nauczyć przede wszystkim wielkiej pokory, która jest zaprzeczeniem, moim zdaniem, jednego z największych współczesnych grzechów, czyli pychy. Od przyjęcia postawy pokory zaczyna się nawrócenie. Jak wspomniał na jednej ze swych katechez papież Benedykt XVI, patron jego pontyfikatu musiał się zmierzyć z 3 podstawowymi pokusami: autoafirmacji, zmysłowości oraz gniewu i zemsty. Ojciec święty mówi, że dopiero po uporządkowaniu tych spraw św. Benedykt mógł głosić innym Słowo Boże. Myślę, że pośród wielu inspirujących cech patrona Europy na dzisiejsze czasy niezwykle aktualna jest właśnie ta postawa „uporządkowania” samego siebie.

ks. Ł.R.: Gdy św. Benedykt został Patronem Europy mapa chrześcijaństwa europejskiego wyglądała zupełnie inaczej. Co spowodowało, że Europa, zwłaszcza zachodnia odeszła od swoich korzeni?

J.J.: Przyczyn jest wiele. Najlepiej tę sprawę opisał prof. Grzegorz Kucharczyk w książce: “Chrystianofobia. 500 lat nienawiści do Jezusa i Kościoła”. Pierwszą oznaką, że Europa odchodzi od korzeni to zapoczątkowana przez Marcina Lutra reformacja, czyli oficjalne wystąpienie przeciwko Papieżowi. Można powiedzieć, że Luter zniszczył pewną jedność wśród mieszkańców Europy Zachodniej – czyli wspólny mianownik jakim był katolicyzm. Następną przyczyną był cały okres oświecenia, gdzie rodzą się m.in nurty deistyczne oraz ateistyczne. Coraz więcej osób odrzuca naukę Kościoła uznając ją za przestarzałą, “nieatrakcyjną”, dominuje racjonalizm, czyli przekonanie, że wszystko można pojąć ludzkim rozumem a że Boga nie jesteśmy w stanie pojąć to uznajemy, że Go po prostu nie ma. To czas, kiedy rodzi się masoneria, którą potępiali papieże począwszy od Klemensa XII, który w konstytucji In Eminenti podkreślił, że stanowi ona niebezpieczeństwo dla bezpieczeństwa wewnętrznego państwa a także zagroził katolikom, pod groźbą ekskomuniki, przynależności do lóż masońskich. Ponadto pod koniec XVIII w. mamy rewolucję francuską, czyli bunt mas kierowanych przez jakobinów z Maximillienem de Robespierrem na czele przeciwko królowi, ale także przeciwko Kościołowi - najlepszym dowodem jest rzeź ludności z Wandei, która jest przemilczaną zbrodnią, nie zawaham się użyć słowa “ludobójstwo”, wszak to co spotkało tych mieszkańców najlepiej pokazuje, do czego człowiek jest w stanie się dopuścić kiedy odrzuca wiarę i moralność. Następnie mamy niebezpieczne filozofie głoszone przez Fryderyka Nietschego, Fryderyka Engelsa oraz Karola Marksa, które zostaną potem “wcielone” m.in przez Włodzimierza Lenina, Józefa Stalina czy Adolfa Hitlera. Natomiast “najświeższą” przyczyną to niewątpliwie rewolucja seksualna z 1968 r. w tym narzucanie edukacji seksualnej oraz ideologii LGBT.

ks. Ł.R.: Możemy mówić o europejskim kroku wstecz jeżeli chodzi o świadomość wiary?

J.J.: To nie jest tylko jeden krok, ale kilka kroków. Moim zdaniem, mentalnie wróciliśmy do czasów pogan z Cesarstwa Rzymskiego, z tym że jest pewna różnica. Wtedy ludzie byli prześladowani za swą wiarę, jednak nie wstydzili się jej. Obecnie mamy inny rodzaj “prześladowania”. Mianowicie, często my, jako katolicy, chrześcijanie, jesteśmy uważani m.in za ludzi “zacofanych” i to sprawia, że boimy się przyznać do Boga w obawie przed reakcją innych. To smutne, że kiedyś ludzie nie wstydzili się swej wiary, byli gotów za nią nawet umrzeć i wiele wycierpieć aby nie wyprzeć się Chrystusa a obecnie boimy się manifestować swoją wiarę bo “co powiedzą o mnie inni?” lub żeby nie daj Panie Boże kogoś urazić swoimi wartościami. To źle świadczy o naszej kondycji duchowej, jak i mentalnej.

ks. Ł.R.: Św. Benedykt był znany z dyscypliny i szacunku do człowieka, a jak te dwie cechy są realizowane przez europejczyków XXI wieku?

W.G.: Dyscyplinę zastąpił hedonizm, a szacunek do człowieka przybiera formę błędnie pojmowanej tolerancji. Taka jest smutna rzeczywistość. Skrajny indywidualizm spod hasła „Róbta co chceta” nie sprzyja zdrowej dyscyplinie promowanej przez św. Benedykta. Dyscyplina bowiem wymaga wysiłku nie tylko cielesnego, z którym dzisiaj nie jest tak źle, ale również duchowego. Szacunek natomiast często przepełniony hipokryzją, bo nie przysługuje każdemu, ale tylko tym, w przypadku których nam to „leży”. Bardzo często szacunku brakuje w stosunku do katolików, a jednocześnie przybiera on formę aprobaty nawet dla niemoralnych czynów u wszystkich innych. Krótko mówiąc, szacunek przynależny każdemu człowiekowi traktowany jest przez europejczyków XXI w. często w sposób wybiórczy.

J.J.: Myślę że u wielu osób słowo “dyscyplina” jest słowem obcym. Staliśmy się leniwi o czym mówił Ojciec Święty Franciszek w 2016 r. w Krakowie podczas Światowych Dni Młodzieży. Co do “szacunku do człowieka”? Cóż, z jednej strony tyle się mówi, by szanować czyjeś poglądy, orientację itd. a często jest tak, że jedna grupa narzuca drugiej swoje przekonania i trzeba się z nimi pogodzić w przeciwnym razie możemy liczyć się z wykluczeniem społecznym.

ks. Ł.R.: Dużo w mediach mówi się o tolerancji, akceptacji, a mimo to pojawia się dużo nienawiści. Skąd to się bierze? Może sama tolerancja i akceptacja są zbyt płytkimi pojęciami, bo patrząc nawet z perspektywy chrześcijaństwa, miłość, godność, szacunek to o wiele większe wartości.

W.G.: Problem w tym, że dzisiaj pojęcia tolerancji i akceptacji stosowane są zamiennie, a przecież wcale nie są synonimami. Tolerancja pochodzi od łacińskiego czasownika tolerare, który oznacza znosić, wytrzymywać. Jest to zatem postawa naszej wyrozumiałości i cierpliwości wobec czegoś, z czym się nie zgadzamy. Akceptacja jest natomiast pojęciem idącym dalej, bo oznacza ona aprobatę dla danych działań. Można wyróżnić jeszcze coś takiego jak afirmacja, która jest wręcz promowaniem określonych postaw. Obserwujemy dzisiaj olbrzymi zamęt w kwestii wymienionych pojęć, które są napełniane określoną treścią w zależności od potrzeb. Pełnią one rolę wytrychów. Natomiast przytoczone przez księdza chrześcijańskie pojęcia pochodzą kolokwialnie mówiąc z innej ligi i mają w sobie pewien element nadprzyrodzony. Być może dzięki temu one jeszcze się w miarę ostały, chociaż próbuje się je także przeformatować dla doraźnych potrzeb różnych środowisk.

ks. Ł.R: Dużo mówi się o integracji europejskiej. Patrząc z perspektywy Roberta Schumana czy Karola Adenauera, którzy zapoczątkowali ten ruch, chcieli oni budować na fundamencie chrześcijańskim. Mija ponad 50 lat i okazuje się, że niewiele pozostało z ich ideałów? Jak to możliwe?

W.G.: Niebagatelny wpływ na to miał komunizm, który oczarował swego czasu wielu tzw. intelektualistów i innych wpływowych ludzi. I ten zachwyt trwa nadal, może nie jest on wyrażany wprost, ale jednak. Myślę, że jednym z czynników, które wpłynęły na zarzucenie chrześcijańskich ideałów ojców założycieli była także zwyczajna nienawiść do Kościoła. Nie jest żadną tajemnicą, że taka jest rzeczywistość. Nasza religia jest po prostu zbyt wymagająca – wystarczy wspomnieć chociażby całkowite odrzucenie tak rozpowszechnionej w polityce zasady, iż cel uświęca środki. Budowanie na innych ideałach niż chrześcijańskie jest prostsze, jednak tylko w krótkoterminowej perspektywie, bo przecież patrząc dalej na szali stawiamy nasze zbawienie.

J.J.: Ponieważ obecne unijne elity realizują inną koncepcję integracji europejskiej. Opiera się ona na “Manifeście z Ventotene”, którego autorami są m.in komunista Altiero Spinelli oraz Ernesto Rossi. Tam jest napisane wprost, że należy zniszczyć państwa narodowe oraz zwalczać Kościół Katolicki. A jak działają dzisiejsi kluczowi politycy UE, każdy widzi. Co ciekawe, ponieważ przez moment byłem na stażu w Parlamencie Europejskim w Brukseli, chciałbym zwrócić uwagę, że główny budynek parlamentu nosi nazwę Altiero Spinelliego, który coraz częściej jest uznawany za jeden z ojców UE. Jeżeli takie osoby, jak wspomniany przed chwilą Spinelli, mają być wzorcem dla “nowej Europy”, to ja takiej Europie podziękuję. To smutne, że tak szybko zrezygnowano z chrześcijańskiej koncepcji integracji europejskiej według Roberta Schumana i Karola Adenauera na rzecz ateistycznej, “nowoczesnej” Europy autorstwa Altiero Spinelliego i Ernesto Rossiego. Z resztą te zagadnienia są poruszane w najnowszym cyklu reportaży “Demaskowanie Integracji Europejskiej”, którego reżyserami są moi koledzy Robert Zawadzki i Damian Krzal. Odcinki te ukazują się w piątki na antenie Telewizji Trwam o godz. 17:30, można je również odnaleźć na YouTubie, na kanale Antykultura.

ks. Ł.R.: Dużo mówi się o ideologiach, które budują na neomarksizmie. Skąd takie zamiłowanie w tym nurcie?

W.G.: To nurt tak samo szkodliwy jak marksizm, jednak bardziej skuteczny w realizacji swoich założeń. Wielka popularność neomarksizmu wiąże się z tym, że jego metody są niezwykle wyrafinowane i pozbawione przemocy. Jednym z narzędzi jest obserwowana przez nas redefinicja podstawowych pojęć, chociażby wspomnianej już tolerancji. Ponadto neomarksizm jest także niezwykle wygodnym prądem, gdyż zakłada totalną wolność pozbawioną wszelkiej odpowiedzialności – są tylko prawa, a brakuje obowiązków.

ks. Ł.R.: Epidemia COVID-19 sprawiła, że w wielu krajach pozamykano kościoły, mimo że centra handlowe w tych państwach były pootwierane. Co mogło być powodem, że tak łatwo uznano, że miejsca modlitewne są niepotrzebne?

W.G.: Wiąże się to przede wszystkim z uznaniem niekonieczności Boga we współczesnym świecie. To człowiek ma być w centrum, a religia jest zepchnięta na dobrowolny margines. Nie zmienia to faktu, że człowiek jest z natury istotą religijną. Widać to doskonale chociażby po popularności różnego rodzaju wróżbiarstwa, duchowości wschodniej i innych tego typu niebezpiecznych praktyk na zachodzie. Bóg został zapomniany, ale tę pustkę trzeba było czymś zapełnić. To dlatego centra handlowe pozostały otwarte, bo one są współczesnymi świątyniami – świątyniami bożka pieniądza.

ks. Ł.R.: A może to stworzy pewnego rodzaju precedens. Raz udało nam się zamknąć to może w sytuacjach kryzysowych ponownie takie decyzje zapadną?

W.G.: Trafił ksiądz w samo sedno. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że świat nie ma dzisiaj większego wroga niż Kościół, bo jest on dla niego wyrzutem sumienia, który chce się za wszelką cenę uciszyć. Dlatego każdy pretekst jest dobry, aby w jakiś sposób właśnie Kościołowi zaszkodzić. Myślę też, że gdyby nasza postawa - świeckich, ale także duchownych, była bardziej odważna, moglibyśmy uniknąć takiej sytuacji. To może być dla nas przestroga na przyszłość.

ks. Ł.R: Co Europa powinna zrobić, aby całkowicie nie zatracić korzeni chrześcijańskich?

W.G.: Potrzeba przede wszystkim wielkiej aktywności wśród nas, chrześcijan i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy uznają, że cywilizacja łacińska jest bezcennym skarbem Europy. Wszelkie zło może się panoszyć dopiero wtedy, kiedy dobrzy ludzie siedzą z założonymi rękoma i nie reagują. Musimy zatem odważnie prezentować nasze wartości i nie pozwolić sobie zamknąć ust. Nie możemy zredukować naszej wiary jedynie do sfery prywatnej, ale także być świadkiem Chrystusa dla wszystkich wokół. Bardzo prawdopodobne, że już nie powrócimy do tego, co było kiedyś, jednak nie możemy się poddawać. Chrześcijanin to człowiek nadziei.

J.J.: Przede wszystkim musi, tak jak powiedział Ojciec Święty Franciszek w Krakowie podczas Światowych Dni Młodzieży w 2016 r. “wstać z kanapy”. Następnie uznać swą słabość oraz fakt, że bez Boga nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. Co najważniejsze, i to pomijają protestanci, powinniśmy zwrócić się o pomoc do naszej najlepszej orędowniczki, jaką jest Najświętsza Maryja Panna. Ona jest naszą Matką, która uprasza wiele łask u Boga. Powinniśmy się modlić za jej przyczyną. Co zrobili dwaj najbardziej znani hierarchowie w Polsce: św. Jan Paweł II oraz ks. Kard. Stefan Wyszyński? Obaj zaufali w pełni Maryi: Papież-Polak przecież za swoją dewizę obrał słowa Totus Tuus, czyli Cały Twój natomiast Prymas Tysiąclecia nie raz mówił, że wszystko postawił na Maryję. I my powinniśmy tak uczynić. Reasumując, “wstać z kanapy”, uznać naszą słabość, przeprosić Boga za naszą zarozumiałość oraz brak wiary i modlić się do Niego za przyczyną Bogurodzicy Dziewicy Maryi.

ks. Ł.R.: Gdyby św. Benedykt z Nursji popatrzył na współczesną Europę to…..

W.G.: Niewątpliwie św. Benedykt zintensyfikowałby swoje wysiłki wokół hasła ora et labora – jeszcze bardziej pracowałby przede wszystkim nad naszą kondycją moralną i jeszcze bardziej modliłby się o nową wiosnę wiary w Europie. Jednak humorystycznie mówiąc nie wiem, czy w przypadku św. Benedykta dałoby się jeszcze bardziej...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję