Reklama

Pomnik Chrystusa Króla Wszechświata - znak wielkiej nadziei

Niedziela Ogólnopolska 47/2010, str. 16-17

Bożena Sztajner/Niedziela

Ks. Ireneusz Skubiś: - Jesteśmy w przeddzień poświęcenia pomnika Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie. Kiedy zrodził się pomysł budowy tego monumentu? W jakich okolicznościach Ksiądz Biskup, jako pasterz tego terenu, podjął decyzję akceptującą takie dzieło?

Bp Stefan Regmunt: - Autorem idei budowy pomnika Chrystusa Króla Wszechświata był ks. prał. Sylwester Zawadzki. W sierpniu 1999 r. w Świebodzinie utworzono nową parafię - pw. Miłosierdzia Bożego. Jej proboszczem został właśnie ks. Zawadzki, dotychczasowy proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w tym mieście. W 2000 r. miasto Świebodzin dokonało aktu intronizacji Chrystusa Króla. Ordynariuszem diecezji był wówczas bp Adam Dyczkowski. Wtedy też pojawiła się idea, by to wydarzenie upamiętnić. Stąd pomysł wzniesienia pomnika. W 2002 r. parafia nabyła teren pod budowę monumentu. Prace budowlane ruszyły w 2005 r. Problemy natury technicznej, związane z wielkością wznoszonego pomnika, a także konieczność spełnienia wszelkich wymagań stawianych przez prawo budowlane, były powodem tego, że budowa pomnika zakończyła się dopiero teraz.
Kiedy przyszedłem do diecezji, wznoszenie pomnika było chwilowo zatrzymane - były jakieś trudności. Konsultowałem całą sprawę z bp. Pawłem Sochą i bp. Adamem Dyczkowskim, moim poprzednikiem, oraz z innymi osobami, z kapłanami, i podjęliśmy decyzję o kontynuacji budowy pomnika. Cieszyłem się, że znalazłem wsparcie, które było dobrym sygnałem do dalszych działań.

- Pomnik Jezusa Chrystusa sięga swoją ideą do encykliki papieża Piusa XI „Quas primas”, która na zakończenie roku jubileuszowego 1925 ustanawia święto Chrystusa Króla Wszechświata. Jak Ekscelencja postrzega teologiczne założenia pomnika, który niebawem będzie poświęcał?

- Stojąca w Świebodzinie monumentalna figura Chrystusa jest przede wszystkim znakiem wiary. Poprzez nią pragniemy również oddać hołd Zbawicielowi i uznać Jego powszechne panowanie. Wiara, będąca pełnym ufności powierzeniem się Chrystusowi, nie może pozostać aktem tylko wewnętrznym. Powinna się ona wyrażać na zewnątrz, najpierw poprzez życie zgodne z Ewangelią. Wiara potrzebuje także pewnych znaków materialnych, które dają o niej świadectwo. Takim właśnie świadectwem wiary jest świebodziński monument.
Po drugie, teologiczne znaczenie pomnika wiąże się z jego tytułem. Jest to pomnik Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Trzeba ten tytuł dobrze rozumieć, bo pojawiają się dziś w Polsce interpretacje, które wypaczają tę ideę. Królestwo Chrystusa to władza o charakterze duchowym, królestwo, które „nie jest z tego świata” (J 18, 36). Przeciwstawia się ono królestwu Szatana i mocom ciemności, a od swoich zwolenników wymaga, aby wyrzekli się tego wszystkiego, co przeszkadza im jednoczyć się z Bogiem. Encyklika „Quas primas” mówi tu nawet o bogactwach, dobrach doczesnych. Mówi o tym, żeby wyznawcy Chrystusa Króla Wszechświata zapierali się samych siebie i dźwigali swój codzienny krzyż, odznaczali się skromnością obyczajów, łaknęli i pragnęli sprawiedliwości.
Świebodziński pomnik to jakiś rodzaj naszego hołdu Chrystusa jako naszego Pana i uznania Jego powszechnej władzy.

- Czy z taką realizacją planów wiążą się także założenia duszpasterskie, czy pomnik będzie tylko znakiem zewnętrznym, np. dla podróżujących?

- Niewątpliwie pomnik w Świebodzinie będzie przyciągał. Zresztą już dostrzegamy bardzo szerokie zainteresowanie nim. Nie chcemy jednak, by wszystko skończyło się tylko na turystycznej atrakcji. Pomnik zbudowano na terenie należącym do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie. Myślę, że monument wpisze się w ofertę duszpasterską tego ośrodka, a ludzie, którzy przyjadą do Świebodzina, aby zobaczyć pomnik, będą mogli usłyszeć orędzie o Bożym Miłosierdziu i znajdą przestrzeń do modlitwy i refleksji nad własnym życiem.

- Dzisiejsze czasy nie są życzliwe dla chrześcijaństwa i Kościoła. Wydaje się, że trzeba zawalczyć o obecność znaków religijnych w przestrzeni publicznej. Nawoływał do tego Ojciec Święty Benedykt XVI podczas ostatniej pielgrzymki do Hiszpanii. Konsekracja przez niego bazyliki Sagrada Familia (Świętej Rodziny) w Barcelonie jest nawiązaniem do zewnętrznego wyznania wiary w Boga przez świętą budowlę. Czy pomnik Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie wpisuje się w tę ideę przestrzeni publicznej mówiącej o obecności Boga?

- Dla chrześcijaństwa nigdy nie było łatwych czasów, zawsze trzeba było dawać świadectwo swej wiary i odważnie głosić Ewangelię. Jedną z form tego głoszenia jest obecność chrześcijańskich symboli w przestrzeni publicznej. Pomnik w Świebodzinie jest bardzo wyraźnym religijnym symbolem. Ze względu na rozmiary nie da się go nie zauważyć. Może on u niektórych osób budzić kontrowersje, ale tego nie trzeba się bać. Mamy prawo do obecności w sferze publicznej. Cieszę się, że w Świebodzinie z tej możliwości skorzystaliśmy.

- Proszę przedstawić historię pomnika w Świebodzinie, opowiedzieć o ludziach - artystach, inżynierach, budowniczych, duszpasterzach. Jakie środowisko podjęło tę pracę i jak wierni przyjęli zamysł budowy tak wielkiego pomnika?

- Pomnik w Świebodzinie jest rzeczywiście najwyższym na świecie pomnikiem Chrystusa. Na marginesie dodam, że najwyższa do niedawna figura Chrystusa to nie ta z Rio de Janeiro w Brazylii, choć niewątpliwie ta brazylijska jest najbardziej znana. Do niedawna rekordzistą był pomnik Chrystusa w Cochabamba w Boliwii, liczący 34 m wysokości. Od soboty najwyższa figura Chrystusa stoi w Świebodzinie. Nie chodzi jednak o to, by się licytować, kto postawi najwyższy pomnik. Rzecz nie polega na biciu rekordów. Bardziej powinno nas interesować teologiczne przesłanie monumentu oraz wiara i zaangażowanie ludzi, którzy podjęli się stworzenia tego dzieła.
Budową pomnika ciągle interesował naszą społeczność i innych wiernych ks. prał. Sylwester Zawadzki. Wiele osób poszło za tym wezwaniem, za motywacją, jaką Ksiądz Prałat przedstawiał. Zaangażowało się bardzo wielu ludzi. Trzeba wskazać szczególnie tych, którzy podjęli fachowe zadania. Są to m.in. konstruktorzy: doc. Mikołaj Kłapoć, prof. Jakub Marcinowski, inż. Marian Wybraniec. Autorem projektu figury jest rzeźbiarz Mirosław Patecki, a nad jego realizacją czuwał plastyk Tomasz Stafiniak. Ale wiadomo, że musieli się również znaleźć ludzie, którzy podzielili się groszem, sprzętem, którzy wzięli udział w konkretnych projektach i nie brali za to pieniędzy. Wierni w miarę swoich możliwości podejmowali różne inicjatywy. Ksiądz Prałat, pomysłodawca pomnika, kiedyś założył cegielnię, żeby zdobywać środki na budowę sanktuarium, by później również część z tych środków przekazać na ten cel. Podejmował różne inicjatywy, z których gromadził fundusze, bo sami wierni z pieniędzy zarobionych w zakładach pracy nie byliby w stanie tej inicjatywy w pełni poprzeć materialnie.
Oczywiście, nie sposób wymienić tu wszystkich, którzy mieli udział w fundacji czy realizacji tego projektu. Wokół pomysłodawcy zgromadziło się wiele osób wierzących, oddanych Kościołowi, którzy w ten sposób wyznawali swoją wiarę i jednocześnie chcieli wskazać, że Chrystus jest jedynym Zbawicielem człowieka, na którego wzrok winien skierować każdy człowiek.

- Jak do sprawy budowy pomnika odniosły się tzw. czynniki cywilne - władze państwowe i samorządowe?

- Nie było sprzeciwu wobec budowy tego pomnika. Pojawiały się jednak różne trudności w trakcie wznoszenia budowli - pamiątki religijnej. Były okresy, kiedy wstrzymano budowę i domagano się poprawek, choć wcześniej wszystko było zatwierdzone, a później miały być tylko uzupełnienia. W związku z tym trzeba było podejmować nowe kroki i mieć dużo cierpliwości. Angażowali się w to pracownicy naukowi, którzy bardzo kompetentnie akceptowali wszystko, co jest słuszne, ale jednocześnie wykazywali, które wymagania są nadmierne i nieuzasadnione.
Można więc powiedzieć, że dzięki zgodzie władz wojewódzkich, powiatowych i miejskich można było ten pomnik ukończyć. Ale, jak to bywa przy podejmowaniu inwestycji i w innych dziedzinach, po drodze jest wiele różnych trudności, które trzeba pokonać. Tylko cierpliwi i wytrwali, mający dobrą motywację, docierają do końca.

- Rozumiem, że przedmiotem uwagi budowniczych były również pytania dotyczące najszerzej pojmowanego bezpieczeństwa...

- Przy podejmowaniu takich inwestycji wymiar bezpieczeństwa zawsze jest brany pod uwagę. Ci, którzy podejmują się budowy takiego pomnika, starają się wyeliminować wszystko, co może być zagrożeniem dla drugiego człowieka. Przestrzeń, na której umiejscowiono figurę, jest dość duża, dlatego na tym etapie, kiedy figura już stoi, nie widzimy niebezpieczeństw, które groziłyby przybywającym pod pomnik.

- W jaki sposób Ksiądz Biskup będzie chciał zapisać ten pomnik w dziejach diecezji, której pasterzuje?

- Powołanie sanktuarium Miłosierdzia Bożego było pierwszym krokiem zbliżającym do tego, żeby wierni diecezji nieustannie korzystali z możliwości odnowy duchowej swojego życia. Równocześnie diecezja chce służyć wszystkim, którzy docierają na teren województwa lubuskiego czy części dolnośląskiej, która przynależy do naszej diecezji. Chcemy, żeby były takie znaki, które będą miały charakter wychowawczy, które będą inspiracją do tego, byśmy mogli wspólnie odkrywać wartości nieprzemijające, które będą ukierunkowywały na to, co jest istotą naszego życia. By diecezja mogła służyć każdemu człowiekowi na drodze ku zbawieniu. Znaki, które mają pogłębić naszą duchowość, niewątpliwie będą w tej diecezji czymś bardzo cennym i będą inspirowały taką odnowę.

- 21 listopada 2010 r. w Świebodzinie odbędzie się uroczystość poświęcenia pomnika. „Niedziela” serdecznie gratuluje Ekscelencji realizacji tego niezwykłego dzieła. Filozofia religii określa człowieka jako „homo viator” - człowiek pielgrzym, człowiek w drodze. Pomnik w Świebodzinie z pewnością będzie temu człowiekowi pomagał dostrzec Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela człowieka. Będzie zapewne także pomagał Księdzu Biskupowi - inspirował wiernych do oddawania większej czci Jezusowi Chrystusowi, Panu Wszechświata.

- Z całego serca zapraszam na uroczystość poświęcenia pomnika i zawsze będę się cieszył, ilekroć będę widział swoich diecezjan, ale i pielgrzymów z różnych części Polski, kiedy będą tu przybywać, by przy figurze Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata podejmować refleksje nad swoim życiem i dziękować Panu Bogu za to, że w Jezusie Chrystusie możemy złożyć całą naszą nadzieję.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Znikające dzieci. Nastoletnia depresja

2020-02-24 14:06

[ TEMATY ]

depresja

choroba

Ten film powstał aby szerzyć wiedzę w zakresie depresji oraz uświadomiać społeczeństwu, że nie jest to stan, który mija, ale choroba, którą trzeba leczyć.

CZYTAJ DALEJ

Międzynarodowe warsztaty liderów Spotkań Małżeńskich w Laskach

2020-02-24 21:44

[ TEMATY ]

rodzina

małżeństwo

©Sondem/fotolia.com

W dniach 21-23 lutego odbyły się w domu rekolekcyjnym Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w Laskach międzynarodowe warsztaty poświęcone liderowaniu wspólnotom Spotkań Małżeńskich. Uczestniczyło w nich 60 osób – małżeństw i kapłanów – przedstawicieli zarządów Spotkań Małżeńskich w Polsce, na Białorusi, Litwie, Łotwie, Rosji, Ukrainie i w Wielkiej Brytanii. Obecny był także przedstawiciel prawosławnego Stowarzyszenia Spotkania Małżeńskie.

Każda wspólnota rodzi się na bazie entuzjazmu założycieli, ich rozpoznania charyzmatu, realizowania programów i budowania wspólnoty. W miarę rozwoju konieczne jest dostosowywanie organizacji i administracji do potrzeb. W dojrzałej wspólnocie te elementy tworzą wzajemnie oddziałujący na siebie system, warunkujący realizację misji wspólnoty. Jednakże z biegiem czasu naturalną skłonnością każdej wspólnoty jest wzrost realizacji programów i przerost organizacji. Może to prowadzić do biurokratyzacji wspólnoty, a z czasem, do utraty jej charyzmatu. – Takie zagrożenie przeżywa każda wspólnota tak, świecka, jak i zakonna, a także cały Kościół – zauważył w trakcie warsztatów Jerzy Grzybowski, współzałożyciel Spotkań Małżeńskich.

Warsztaty w Laskach miały na celu uwrażliwienie liderów Spotkań Małżeńskich na ten proces. Warsztaty te miały też na celu także pogłębienie świadomości liderów, że Spotkania Małżeńskie są miejscem dialogu jako drogi do zbawienia.

Budowanie relacji, z wykorzystaniem psychologii komunikacji jest sposobem realizacji przykazania miłości Boga i bliźniego w kontekście małżeństwa i rodziny. Sporo miejsca w czasie tych warsztatów poświęcono właściwemu rozumieniu duchowości Spotkań Małżeńskich. Duchowość chrześcijańska jest jedna, ale ma ona wiele „odsłon”. Nie tylko małżeństwa i narzeczeni, ale wszyscy ludzie potrzebują dialogu i zdolności do słuchania, rozumienia, dzielenia się sobą, przebaczania oraz podejmowania decyzji w miłości.

- Dialogu na takich zasadach jak je opisaliśmy, doświadczam jako daru Jezusa Miłosiernego z wizji św. Faustyny. To jeden z promieni łaski wychodzący z Jego serca. To dar Jezusa na trudne czasy. Naszą misją jest, by jak najwięcej osób uczestniczyło w prowadzonych przez nas rekolekcjach i starało się żyć dialogiem jako drogą duchową. Doświadczenie pokazało, że Spotkania Małżeńskie są miejscem pogłębienia osobowej więzi nie tylko w małżeństwie, ale także z Bogiem. Poszerzanie dialogu jako drogi do zbawienia wymaga równomiernego rozwoju wszystkich elementów tworzących system funkcjonowania Stowarzyszenia – zauważył Jerzy Grzybowski. – Dbanie o funkcjonowanie Spotkań Małżeńskich jako systemu tych czterech elementów pomogło wielu animatorom przezwyciężyć wypalenie i głębiej zobaczyć sens swojego zaangażowania – powiedziała Daina Žurilo z Łotwy, a jej mąż Uldis dodał: W liderowaniu bardzo pomaga nam fakt, że różnimy się z Dainą cechami osobowości. Ja mam zazwyczaj wizję, a Daina ją uszczegóławia. Nasi synowie mówią o nas: „Jesteście jak lokomotywa na torach. Tata z wielką prędkością pędzi do przodu, a mama utrzymuje go na torach. Jedno bez drugiego nie dacie rady”. Daina i Uldiś Żurilo są aktualnie przewodniczącymi międzynarodowego zarządu Spotkań Małżeńskich.

- W liderowaniu najważniejszy jest nasz dialog małżeński. Dopiero wtedy, gdy dialog staje się naszym stylem życia w małżeństwie i z innymi ludźmi, widzimy zamysł Boży w Spotkaniach Małżeńskich – powiedział Zinoviyj Kuzymkiv ze Lwowa, członek Zarządu międzynarodowego.

- Towarzyszę małżonkom w trudnych wydarzeniach ich życia. Ileż radości sprawia mi, gdy widzę łzy szczęścia płynące z pojednania z Bogiem i w rodzinie! Wielokrotnie czułem się urzeczony pięknem budowania więzi małżeńskiej. Ale przede wszystkim sam staram się żyć dialogiem w posłudze kapłańskiej, wobec współpracowników świeckich i duchowych – podkreślił ks. Adam Lewandowski z Ośrodka Spotkań Małżeńskich w Lublinie.

Ks. Igor Garaś z grekokatolickiego Ośrodka Spotkań Małżeńskich we Lwowie spuentował swoją funkcję duchowego doradcy Ośrodka: Dla mnie ważne jest to, że tu mogę sam uczyć się dialogu z innymi ludźmi. I dodał: "Podczas święceń kapłan otrzymuje nie tyle szacunek, czy inne przywileje, ale przede wszystkim wielkie zaufanie od Boga. Ja tego zaufania nie mogę zawieść".

Natomiast ks. Robert Jaśpiński, doradca duchowy Spotkań Małżeńskich w Łodzi, a zarazem diecezjalny duszpasterz rodzin podkreślił, że oprócz stałej obecności w życiu Ośrodka, jego zadaniem jest swego rodzaju pośredniczenie między Ośrodkiem, a instytucją Kościoła.

- To sprawa poruszania się w realiach relacji wewnątrzkościelnych jak również uwiarygodnianie Spotkań Małżeńskich – powiedział. Do wytrwałości w powołaniu do Spotkań Małżeńskich pomimo trudności i upadków zachęcał o. Maksymilian Podwika OCD z Ośrodka Spotkań Małżeńskich w Berdyczowie.

- Owocem tego warsztatu było zobaczenie w jaki sposób tworzyć wizję funkcjonowania Spotkań Małżeńskich, w jaki sposób ogarnąć „morze” różnych osób, relacji, programów – powiedziała Edyta Choczewska z Krakowa.

– Jeżeli ktoś ujawnia wprost, że czegoś nie rozumie, to znaczy, ze nie boi się, ze zostanie oceniony, odrzucony, czy potraktowany jako gorszy. Otwartość w zadawaniu pytań i otwartość w dzieleniu się swoimi doświadczeniami uważam za najcenniejszy aspekt naszej wspólnej pracy - podsumowała warsztaty Irena Grzybowska.

Uczestnicy warsztatów organizowanych przez założycieli Spotkań Małżeńskich, zazwyczaj organizują podobne warsztaty w swoich ośrodkach krajowych.

Spotkania Małżeńskie są założonym w Polsce międzynarodowym stowarzyszeniem, którego celem jest budowanie i odbudowywanie więzi małżeńskiej oraz przygotowywanie do sakramentu małżeństwa. Wszystkie formy pracy mają charakter warsztatów. Statut Spotkań Małżeńskich jest zatwierdzony przez Stolicę Apostolską. Więcej informacji na www.spotkaniamalzenskie.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję