Reklama

Pomnik Chrystusa Króla Wszechświata - znak wielkiej nadziei

Z biskupem diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Stefanem Regmuntem rozmawia ks. inf. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 47/2010, str. 16-17

Bożena Sztajner/Niedziela

Ks. Ireneusz Skubiś: - Jesteśmy w przeddzień poświęcenia pomnika Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie. Kiedy zrodził się pomysł budowy tego monumentu? W jakich okolicznościach Ksiądz Biskup, jako pasterz tego terenu, podjął decyzję akceptującą takie dzieło?

Bp Stefan Regmunt: - Autorem idei budowy pomnika Chrystusa Króla Wszechświata był ks. prał. Sylwester Zawadzki. W sierpniu 1999 r. w Świebodzinie utworzono nową parafię - pw. Miłosierdzia Bożego. Jej proboszczem został właśnie ks. Zawadzki, dotychczasowy proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w tym mieście. W 2000 r. miasto Świebodzin dokonało aktu intronizacji Chrystusa Króla. Ordynariuszem diecezji był wówczas bp Adam Dyczkowski. Wtedy też pojawiła się idea, by to wydarzenie upamiętnić. Stąd pomysł wzniesienia pomnika. W 2002 r. parafia nabyła teren pod budowę monumentu. Prace budowlane ruszyły w 2005 r. Problemy natury technicznej, związane z wielkością wznoszonego pomnika, a także konieczność spełnienia wszelkich wymagań stawianych przez prawo budowlane, były powodem tego, że budowa pomnika zakończyła się dopiero teraz.
Kiedy przyszedłem do diecezji, wznoszenie pomnika było chwilowo zatrzymane - były jakieś trudności. Konsultowałem całą sprawę z bp. Pawłem Sochą i bp. Adamem Dyczkowskim, moim poprzednikiem, oraz z innymi osobami, z kapłanami, i podjęliśmy decyzję o kontynuacji budowy pomnika. Cieszyłem się, że znalazłem wsparcie, które było dobrym sygnałem do dalszych działań.

- Pomnik Jezusa Chrystusa sięga swoją ideą do encykliki papieża Piusa XI „Quas primas”, która na zakończenie roku jubileuszowego 1925 ustanawia święto Chrystusa Króla Wszechświata. Jak Ekscelencja postrzega teologiczne założenia pomnika, który niebawem będzie poświęcał?

- Stojąca w Świebodzinie monumentalna figura Chrystusa jest przede wszystkim znakiem wiary. Poprzez nią pragniemy również oddać hołd Zbawicielowi i uznać Jego powszechne panowanie. Wiara, będąca pełnym ufności powierzeniem się Chrystusowi, nie może pozostać aktem tylko wewnętrznym. Powinna się ona wyrażać na zewnątrz, najpierw poprzez życie zgodne z Ewangelią. Wiara potrzebuje także pewnych znaków materialnych, które dają o niej świadectwo. Takim właśnie świadectwem wiary jest świebodziński monument.
Po drugie, teologiczne znaczenie pomnika wiąże się z jego tytułem. Jest to pomnik Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Trzeba ten tytuł dobrze rozumieć, bo pojawiają się dziś w Polsce interpretacje, które wypaczają tę ideę. Królestwo Chrystusa to władza o charakterze duchowym, królestwo, które „nie jest z tego świata” (J 18, 36). Przeciwstawia się ono królestwu Szatana i mocom ciemności, a od swoich zwolenników wymaga, aby wyrzekli się tego wszystkiego, co przeszkadza im jednoczyć się z Bogiem. Encyklika „Quas primas” mówi tu nawet o bogactwach, dobrach doczesnych. Mówi o tym, żeby wyznawcy Chrystusa Króla Wszechświata zapierali się samych siebie i dźwigali swój codzienny krzyż, odznaczali się skromnością obyczajów, łaknęli i pragnęli sprawiedliwości.
Świebodziński pomnik to jakiś rodzaj naszego hołdu Chrystusa jako naszego Pana i uznania Jego powszechnej władzy.

- Czy z taką realizacją planów wiążą się także założenia duszpasterskie, czy pomnik będzie tylko znakiem zewnętrznym, np. dla podróżujących?

- Niewątpliwie pomnik w Świebodzinie będzie przyciągał. Zresztą już dostrzegamy bardzo szerokie zainteresowanie nim. Nie chcemy jednak, by wszystko skończyło się tylko na turystycznej atrakcji. Pomnik zbudowano na terenie należącym do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie. Myślę, że monument wpisze się w ofertę duszpasterską tego ośrodka, a ludzie, którzy przyjadą do Świebodzina, aby zobaczyć pomnik, będą mogli usłyszeć orędzie o Bożym Miłosierdziu i znajdą przestrzeń do modlitwy i refleksji nad własnym życiem.

- Dzisiejsze czasy nie są życzliwe dla chrześcijaństwa i Kościoła. Wydaje się, że trzeba zawalczyć o obecność znaków religijnych w przestrzeni publicznej. Nawoływał do tego Ojciec Święty Benedykt XVI podczas ostatniej pielgrzymki do Hiszpanii. Konsekracja przez niego bazyliki Sagrada Familia (Świętej Rodziny) w Barcelonie jest nawiązaniem do zewnętrznego wyznania wiary w Boga przez świętą budowlę. Czy pomnik Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie wpisuje się w tę ideę przestrzeni publicznej mówiącej o obecności Boga?

- Dla chrześcijaństwa nigdy nie było łatwych czasów, zawsze trzeba było dawać świadectwo swej wiary i odważnie głosić Ewangelię. Jedną z form tego głoszenia jest obecność chrześcijańskich symboli w przestrzeni publicznej. Pomnik w Świebodzinie jest bardzo wyraźnym religijnym symbolem. Ze względu na rozmiary nie da się go nie zauważyć. Może on u niektórych osób budzić kontrowersje, ale tego nie trzeba się bać. Mamy prawo do obecności w sferze publicznej. Cieszę się, że w Świebodzinie z tej możliwości skorzystaliśmy.

- Proszę przedstawić historię pomnika w Świebodzinie, opowiedzieć o ludziach - artystach, inżynierach, budowniczych, duszpasterzach. Jakie środowisko podjęło tę pracę i jak wierni przyjęli zamysł budowy tak wielkiego pomnika?

- Pomnik w Świebodzinie jest rzeczywiście najwyższym na świecie pomnikiem Chrystusa. Na marginesie dodam, że najwyższa do niedawna figura Chrystusa to nie ta z Rio de Janeiro w Brazylii, choć niewątpliwie ta brazylijska jest najbardziej znana. Do niedawna rekordzistą był pomnik Chrystusa w Cochabamba w Boliwii, liczący 34 m wysokości. Od soboty najwyższa figura Chrystusa stoi w Świebodzinie. Nie chodzi jednak o to, by się licytować, kto postawi najwyższy pomnik. Rzecz nie polega na biciu rekordów. Bardziej powinno nas interesować teologiczne przesłanie monumentu oraz wiara i zaangażowanie ludzi, którzy podjęli się stworzenia tego dzieła.
Budową pomnika ciągle interesował naszą społeczność i innych wiernych ks. prał. Sylwester Zawadzki. Wiele osób poszło za tym wezwaniem, za motywacją, jaką Ksiądz Prałat przedstawiał. Zaangażowało się bardzo wielu ludzi. Trzeba wskazać szczególnie tych, którzy podjęli fachowe zadania. Są to m.in. konstruktorzy: doc. Mikołaj Kłapoć, prof. Jakub Marcinowski, inż. Marian Wybraniec. Autorem projektu figury jest rzeźbiarz Mirosław Patecki, a nad jego realizacją czuwał plastyk Tomasz Stafiniak. Ale wiadomo, że musieli się również znaleźć ludzie, którzy podzielili się groszem, sprzętem, którzy wzięli udział w konkretnych projektach i nie brali za to pieniędzy. Wierni w miarę swoich możliwości podejmowali różne inicjatywy. Ksiądz Prałat, pomysłodawca pomnika, kiedyś założył cegielnię, żeby zdobywać środki na budowę sanktuarium, by później również część z tych środków przekazać na ten cel. Podejmował różne inicjatywy, z których gromadził fundusze, bo sami wierni z pieniędzy zarobionych w zakładach pracy nie byliby w stanie tej inicjatywy w pełni poprzeć materialnie.
Oczywiście, nie sposób wymienić tu wszystkich, którzy mieli udział w fundacji czy realizacji tego projektu. Wokół pomysłodawcy zgromadziło się wiele osób wierzących, oddanych Kościołowi, którzy w ten sposób wyznawali swoją wiarę i jednocześnie chcieli wskazać, że Chrystus jest jedynym Zbawicielem człowieka, na którego wzrok winien skierować każdy człowiek.

- Jak do sprawy budowy pomnika odniosły się tzw. czynniki cywilne - władze państwowe i samorządowe?

- Nie było sprzeciwu wobec budowy tego pomnika. Pojawiały się jednak różne trudności w trakcie wznoszenia budowli - pamiątki religijnej. Były okresy, kiedy wstrzymano budowę i domagano się poprawek, choć wcześniej wszystko było zatwierdzone, a później miały być tylko uzupełnienia. W związku z tym trzeba było podejmować nowe kroki i mieć dużo cierpliwości. Angażowali się w to pracownicy naukowi, którzy bardzo kompetentnie akceptowali wszystko, co jest słuszne, ale jednocześnie wykazywali, które wymagania są nadmierne i nieuzasadnione.
Można więc powiedzieć, że dzięki zgodzie władz wojewódzkich, powiatowych i miejskich można było ten pomnik ukończyć. Ale, jak to bywa przy podejmowaniu inwestycji i w innych dziedzinach, po drodze jest wiele różnych trudności, które trzeba pokonać. Tylko cierpliwi i wytrwali, mający dobrą motywację, docierają do końca.

- Rozumiem, że przedmiotem uwagi budowniczych były również pytania dotyczące najszerzej pojmowanego bezpieczeństwa...

- Przy podejmowaniu takich inwestycji wymiar bezpieczeństwa zawsze jest brany pod uwagę. Ci, którzy podejmują się budowy takiego pomnika, starają się wyeliminować wszystko, co może być zagrożeniem dla drugiego człowieka. Przestrzeń, na której umiejscowiono figurę, jest dość duża, dlatego na tym etapie, kiedy figura już stoi, nie widzimy niebezpieczeństw, które groziłyby przybywającym pod pomnik.

- W jaki sposób Ksiądz Biskup będzie chciał zapisać ten pomnik w dziejach diecezji, której pasterzuje?

- Powołanie sanktuarium Miłosierdzia Bożego było pierwszym krokiem zbliżającym do tego, żeby wierni diecezji nieustannie korzystali z możliwości odnowy duchowej swojego życia. Równocześnie diecezja chce służyć wszystkim, którzy docierają na teren województwa lubuskiego czy części dolnośląskiej, która przynależy do naszej diecezji. Chcemy, żeby były takie znaki, które będą miały charakter wychowawczy, które będą inspiracją do tego, byśmy mogli wspólnie odkrywać wartości nieprzemijające, które będą ukierunkowywały na to, co jest istotą naszego życia. By diecezja mogła służyć każdemu człowiekowi na drodze ku zbawieniu. Znaki, które mają pogłębić naszą duchowość, niewątpliwie będą w tej diecezji czymś bardzo cennym i będą inspirowały taką odnowę.

- 21 listopada 2010 r. w Świebodzinie odbędzie się uroczystość poświęcenia pomnika. „Niedziela” serdecznie gratuluje Ekscelencji realizacji tego niezwykłego dzieła. Filozofia religii określa człowieka jako „homo viator” - człowiek pielgrzym, człowiek w drodze. Pomnik w Świebodzinie z pewnością będzie temu człowiekowi pomagał dostrzec Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela człowieka. Będzie zapewne także pomagał Księdzu Biskupowi - inspirował wiernych do oddawania większej czci Jezusowi Chrystusowi, Panu Wszechświata.

- Z całego serca zapraszam na uroczystość poświęcenia pomnika i zawsze będę się cieszył, ilekroć będę widział swoich diecezjan, ale i pielgrzymów z różnych części Polski, kiedy będą tu przybywać, by przy figurze Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata podejmować refleksje nad swoim życiem i dziękować Panu Bogu za to, że w Jezusie Chrystusie możemy złożyć całą naszą nadzieję.

Reklama

Abp Jędraszewski przekazał relikwie św. Faustyny węgierskiej parafii

2019-08-17 18:55

bp ak / Ruzsa (KAI)

- Święta Faustyna zastanawiała się nad Chrystusem, wchodziła w głębię Jego cierpienia, które przyjął dla naszego zbawienia. - mówił arcybiskup Marek Jędraszewski w miejscowości Ruzsa na Węgrzech, gdzie brał udział w uroczystościach umieszczenia relikwii św. Siostry Faustyny. Eucharystię, sprawowaną przy ołtarzu polowym, poprzedziła Koronka do Bożego Miłosierdzia.

W homilii, metropolita przywołał historię proroka Jeremiasza, który napominał Izraelitów, aby słuchali Boga. Przywódcy wojsk, broniących wtedy Jerozolimę, uważali, że słowa proroka obniżają morale żołnierzy i postanowili go zgładzić. Jeremiasz został ocalony przez kuszyckiego króla Ebedmeleka.

– Minęły wieki. Na ziemię palestyńską zstąpił Boży Syn, rodząc się z przeczystego łona Najświętszej Dziewicy – Jezus Chrystus. Głosił prawdę o Bogu, który jest miłością i który chce zbawić wszystkich. Izraelici czekali na przyjście Mesjasza, ale kiedy przyszedł – został odrzucony nawet przez swoich bliskich z Nazaretu.

Arcybiskup zaznaczył, że Chrystus do końca realizował Boży zamysł, przynosząc ziemi ogień miłosiernej miłości: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął”. Podkreślił, że obowiązkiem Chrystusowych uczniów jest odkrywanie głębi Bożego miłosierdzia, które Zbawiciel przyniósł światu za cenę swojego cierpienia. Przypomniał, że na początku XX wieku urodziła się Helena Kowalska – św. Siostra Faustyna.

– 7 lat temu zostałem powołany na urząd metropolity łódzkiego – tam, gdzie zaczęło się dzieło Siostry Faustyny. Natomiast, dwa i pół roku temu, Ojciec Święty powołał mnie do Krakowa – tam, gdzie skończyło się jej dzieło. Czuję się szczególnie powołany, aby być świadkiem tajemnicy Bożego Miłosierdzia, objawionej przez św. Siostrę Faustynę.

W 1924 roku Pan Jezus po raz pierwszy ukazał się Siostrze Faustynie: „W pewnej chwili byłam z jedną sióstr na balu. Kiedy się wszyscy najlepiej bawili, dusza moja doznawała wewnętrznych udręczeń. W chwili, kiedy zaczęłam tańczy, nagle ujrzałam Jezusa obok, Jezusa umęczonego, obnażonego z szat, okrytego całego ranami, którymi powiedział te słowa: dokąd cię będę cierpiał i dokąd mnie zwodzić będziesz? W tej chwili umilkła wdzięczna muzyka, znikło sprzed oczu moich towarzystwo, w którym się znajdowałam, pozostał Jezus i ja”. Po tym wydarzeniu, Faustyna pobiegła do najbliższego kościoła, prosząc Boga o rozeznanie. Usłyszała, że ma wstąpić do klasztoru. 12 lat później, będąc w Krakowie, we wrześniu 1936 roku, Pan Jezus prosił ją, aby odmawiała koronkę: „W pewnej chwili, kiedy przechodziłam korytarzem do kuchni, usłyszałam w duszy te słowa: odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom, jako ostatnią deskę ratunku.”

– Te zapiski z jej „Dzienniczka” stanowią szczególny testament także dla nas, a jednocześnie świadectwo tego, jak blisko związana była z bogatym w miłosierdzie Jezusem.

Arcybiskup zacytował słowa ostatniej modlitwy Siostry Faustyny: „Niechaj łaska Twoja, która spływa na mnie z litościwego Serca Twego umocni mnie do walki i cierpień, bym pozostała Ci wierna, a choć taką nędzą jestem, nie lękam się Ciebie, bo znam dobrze miłosierdzie Twoje. Nic mnie nie odstraszy od Ciebie Boże, bo wszystko jest mniejsze nad poznanie moje – widzę to jasno.”

– W świetle jej świadectwa o Chrystusie zmartwychwstałym, który umierając na krzyżu okazał nam ogrom swojego miłosierdzia, jeszcze głębiej wczytujemy się w słowa Listu do Hebrajczyków: „Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, zła mani na duchu”. Jesteśmy w czasie wielkich zmagań o chrześcijańską Europę. Te zmagania każą nam umacniać siebie, wpatrywać się w Chrystusa miłosiernego i nie pozwolić, byśmy dali się złamać na duchu.

Metropolita wyjaśnił, że ocalenie Europy jest możliwe, jeśli wierni będą głosić prawdę o miłosierdziu Bożym, czyli odpowiadać miłością na miłość Boga i modlić się za tych, którzy jej nie rozumieją.

– Europa, aby przetrwać i ocalić się potrzebuje Bożego miłosierdzia, którego musimy być świadkami. Prośmy św. Faustynę, Sekretarkę Bożego Miłosierdzia, aby upraszała nam u Pana Boga tę łaskę, abyśmy, mówiąc o Bogu, ukazywali wszystkim, jak bezgraniczne jest Jego miłosierdzie i jak każdy ma szansę, by do Niego powrócić i na nowo stać się Jego pełnym ufności dzieckiem. Święta Faustyno, módl się za nami!

Attila Tanács, inicjator i organizator wydarzenia, przyznał, że niezwykłą inspiracją jest dla niego Jan Paweł II. Wspominał, że kiedy w młodości był ministrantem, głową Kościoła został Jan Paweł II.

– Udało mi się już wprowadzić do tej świątyni relikwie Jana Pawła II. Jadąc do Krakowa, coraz bardziej otwieraliśmy się na Boże Miłosierdzie. Dzięki Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, otrzymaliśmy relikwie św. Siostry Faustyny. Pragniemy szerzyć kult Bożego miłosierdzia.

Siostra Jadwiga ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, pierwsza Węgierka w tym zakonie, dodała, że prawda o miłosiernym Bogu powinna dotrzeć do każdego człowieka. Przypomniała, że na węgierskiej ziemi jest znacznie mniej katolików niż w Polsce, a wielu wiernych nie ma nawet możliwości uczestnictwa w niedzielnej Mszy świętej.

Proboszcz wawelskiej katedry, ks. Zdzisław Sochacki, zauważył, że do Krakowa przybywa coraz więcej węgierskich pielgrzymów.

– Ks. Zoltán Negyela proboszcz miejscowości Ruzsa, przyjechał na Wawel z zaproszeniem, aby z tego miejsca, gdzie Jan Paweł II dorastał do świętości, przekazać to, co jest najważniejsze w jego przesłaniu. Parafia otrzymała już relikwie Jana Pawła II, które przypominają o bardzo ważnej idei – o miłosierdziu. Jan Paweł II i Siostra Faustyna do Apostołowie Miłosierdzia.

Ks. prałat powiedział, że przed głównymi uroczystościami odbyło się spotkanie w Centrum Przyjaźni im. Karola Wojtyły. Placówka zajmuje się działalnością charytatywną i pomaga ubogim i zagubionym. Otwarto w niej również wystawę związaną z 100-rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. Wyraził również radość, że na Węgry przyjechał arcybiskup Marek Jędraszewski, który jest niestrudzonym głosicielem Bożego Miłosierdzia.

– Byłem zaskoczony, że wydaje się tu tyle posiłków. Setka ludzi przychodzi tutaj po pomoc i duchowe wsparcie. Podziwiam tę parafialną wspólnotę za to, że trafnie odczytała myśl Jana Pawła II.

Ks. Zoltán Negyela, zaznaczył, że jest dumny z faktu obecności w jego parafii krakowskiego metropolity. Nadmienił, że od sierpnia w świątyni znajdują się już relikwie krwi św. Jana Pawła II. Wspomniał, że niedawno przytrafił mu się wypadek samochodowy. Usłyszał wtedy głos: „Trzymaj prosto kierownicę, módl się, a będziesz ocalony”.

– Czułem, że przemawia do mnie Jezus Miłosierny. Niedługo potem umieściliśmy w kościele relikwie św. Jana Pawła II i mieliśmy już nadzieję, że będzie u nas również św. Siostra Faustyna. Kiedy pojechaliśmy po jej relikwie do Krakowa, postanowiliśmy, że zaprosimy do nas również metropolitę. Zawierzyliśmy tę sprawę św. Faustynie (…) Ks. arcybiskup po krótkiej rozmowie wyjął swój kalendarz i wpisał datę.

Ks. proboszcz wyjaśnił, że na Węgrzech jest już kilka miejsc, gdzie znajdują się relikwie Jana Pawła II i Siostry Faustyny. Ich kult się coraz bardziej rozszerza. Dodał, że postanowił utworzyć specjalne porozumienie pomiędzy ośrodkami, aby szerzyć i propagować kult tych polskich świętych.

– W ten sposób możemy głębiej poznać bogactwo Boże, umacniając się wiarą innych i dostrzegać jedność w różnicach (…) W całej parafii czujemy orędownictwo św. Siostry Faustyny. W każdą niedzielę odmawiamy Koronkę. Mamy nadzieję, że ten wspaniały początek nie będzie miał końca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sokołów Podlaski: ingres bp. Piotra Sawczuka do konkatedry

2019-08-18 19:09

xmg / Sokołów Podlaski (KAI)

- Chcemy pokornie prosić św. Rocha o wstawiennictwo w zmaganiu się z zarazą naszej doby, zatruwającą ludzkie myślenie i próbującą doprowadzić do ruiny rodziny – mówił bp Piotr Sawczuk podczas Mszy św. odprawionej w Sokołowie Podlaskim ku czci św. Rocha, patrona tego miasta. Eucharystia powiązana była z ingresem biskupa do miejscowej konkatedry pw. Niepokalanego Serca NMP.

Episkopat.pl
Bp Piotr Sawczuk

W symbolicznym geście przekazania kluczy, w progu do świątyni ks. Biskupa powitał miejscowy proboszcz ks. prał. Andrzej Krupa. Słowa powitania skierowali również przedstawiciele parafii, młodzieży oraz władz samorządowych.

W homilii bp Sawczuk nawiązał do postaci św. Rocha. Jak zauważył, w cztery tygodnie po objęciu posługi w diecezji drohiczyńskiej przybywa do Sokołowa Podlaskiego, aby uczcić tak przemożnego Patrona i swoją pasterską posługę powierzyć Bogu przez jego wstawiennictwo.

Przypominając życie św. Rocha zwrócił uwagę na jego cechy i cnoty. Jak zauważył, możemy uczyć się od niego, jak wielkim i wspaniałym cudem są narodziny człowieka. Św. Roch zawstydza nas swoim zapałem apostolskim. Uczy również miłości do bliźnich. „Ilu to ludzi skupia się dzisiaj wyłącznie na sobie, na własnej wygodzie, oddaje się w niewolę złego ducha, w niewolę namiętności, pod władzę pieniądza. Jedyną niewolą św. Rocha byłą miłość miłosierna. Nie wyobrażał sobie życia bez miłości” – stwierdził. Nawiązał do ofiarnej służby św. Rocha na rzecz chorych na dżumę - czarną śmierć, która w czasach Świętego zdziesiątkowała ludność Europy. W tym kontekście odniósł się do niedawnych słów abp. Marka Jędraszewskiego mówiących również o zarazie. Jak wyjaśnił, słowo to było użyte w sensie przenośnym, by podkreślić skalę niebezpieczeństwa, jakie płynie z ideologii komunistycznej – co wiemy, i z ideologii LGBT, czego do końca nie wiemy, bo zjawisko jest dość nowe, jednak oparte o fałszywą i niebezpieczną antropologię. "Chcemy pokornie prosić św. Rocha o wstawiennictwo w zmaganiu się z zarazą naszej doby, zatruwającą ludzkie myślenie i próbującą doprowadzić do ruiny rodziny" – powiedział bp Sawczuk.

Eucharystię zakończyło wystawienie Najświętszego Sakramentu oraz procesja Eucharystyczna. Udano się również pod pomnik św. Rocha. Bp Sawczuk oraz przybyłe delegacje złożyli kwiaty.

Jak przypomniał ks. Prał. Andrzej Krupa, św. Roch jest związany z historią Sokołowa Podlaskiego. Odbierał cześć w nieistniejącym już dziś kościele. Pozostałe po świątyni kolumny stanowią część ufundowanego pomnika ku czci Świętego.

W roku 2015, na prośbę lokalnej społeczności oraz biskupa drohiczyńskiego, Ojciec Święty Franciszek ustanowił św. Rocha patronem miasta Sokołów Podlaski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem