Reklama

Spogląda z domu Ojca i nam błogosławi

Ks. Marek Łuczak
Niedziela Ogólnopolska 19/2011, str. 6-8

Grzegorz Gałązka/Michalineum

Szukałem Was, a teraz Wy przyszliście do mnie - te słowa witały pielgrzymów na plakatach w niemal każdym zakątku Wiecznego Miasta. Doskonale pamiętamy je sprzed sześciu lat, kiedy potęgowały smutek na wieść o śmierci Jana Pawła II. Teraz nabrały nowego, radosnego znaczenia.
Gdy wikariusz Papieża dla diecezji rzymskiej - kard. Agostino Vallini oraz postulator procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II - ks. prał. Sławomir Oder podeszli do ołtarza, by prosić o beatyfikację Papieża Polaka, serca wiernych zaczęły bić szybciej, a na Placu św. Piotra rozległy się brawa.

Wyniesienie do chwały ołtarzy

Ojciec Święty wygłosił tradycyjną formułę: „Mocą naszej władzy apostolskiej zezwalamy, aby Czcigodnemu Słudze Bożemu Janowi Pawłowi II, papieżowi, przysługiwał tytuł błogosławionego”. Następnie Benedykt XVI zapowiedział, że święto liturgiczne błogosławionego Jana Pawła II będzie obchodzone 22 października.
Wśród wiernych zapanował wielki entuzjazm w chwili odsłaniania na frontonie Bazyliki św. Piotra obrazu z nowym Błogosławionym, przygotowanego na podstawie fotografii wykonanej w 1989 r. przez polskiego fotografika Grzegorza Gałązkę.
Relikwie nowego Błogosławionego - ampułka z jego krwią - umieszczone obok ołtarza zostały przyniesione przez s. Tobianę Sobótkę, która przez wiele lat służyła w apartamentach Jana Pawła II i do końca opiekowała się nim w czasie choroby, oraz cudownie uzdrowioną za wstawiennictwem Jana Pawła II s. Marie Simon-Pierre z francuskiego zgromadzenia Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego.
Okolicznościową homilię wygłosił Ojciec Święty Benedykt XVI. (Tekst publikujemy w całości na stronach 3-5.)

Prawdziwa fiesta

Atmosferą radosnego święta Plac św. Piotra wypełnił się już w wieczór poprzedzający uroczystości beatyfikacyjne. Wśród zebranych dominowała młodzież. Większość modliła się, śpiewała, niektórzy skandowali na cześć Jana Pawła II. Około godz. 20 wierni przenieśli się do Circo Massimo, gdzie miało miejsce podniosłe czuwanie z udziałem świadków świętości Papieża Polaka. Młodzi zobaczyli na ekranach ostatni Wielki Piątek Jana Pawła II, kiedy nie mógł uczestniczyć w Drodze Krzyżowej. Potem Dzień Zmartwychwstania, kiedy nie mógł odezwać się do ludzi, jedynie wyglądał z okna i błogosławił. Następnie śmierć i wielką rzeszę ludzi, którzy chcieli mu oddać hołd. I słynne słowa kard. Josepha Ratzingera, który wyznał wiarę, że Ojciec Święty spogląda z domu Ojca. - Każdy z nas musi się czuć przyjacielem Jana Pawła II - mówiła prowadząca czuwanie w Circo Massimo. - Ta uroczystość włącza nas w radość paschalną. Niedziela Miłosierdzia Bożego tak bardzo związana była z tym pontyfikatem, za którym ciągle tęsknimy. Chciejmy przywołać pamięć, która jest żywa. - Na koniec padło pytanie o to, co nam mówi życie Jana Pawła II. Jak możemy żyć? - pytali młodzi. - Jak śledzić piękno jego chrześcijańskiego życia?
- On żył w jedności z Bogiem - wyznał kard. Stanisław Dziwisz. - Nawet w przerwie między wykładami szedł do kaplicy. Gdy wychodził, mieliśmy wrażenie, że kogoś tam spotkał. W taki sposób rozmawiał z Panem Bogiem. Były papieski sekretarz przypomniał też ewolucję w podejściu do Jana Pawła II - na początku mówili o nim Papież Polak, potem nasz Papież, także rzymianie.
- Rzeczywiście, na początku mówili o nim Papież Polak (Papa Polacco), Wojtyła było zbyt trudne do wypowiedzenia, a Jan Paweł II zbyt długie - wyjaśnia ks. prał. Arkadiusz Nocoń z Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Od samego początku mieszkańcy stolicy traktowali go jednak jako rzymianina, co dało się także zauważyć nawet w dniu beatyfikacji. Na wielu billboardach umieszczono bowiem zdanie wypowiedziane swego czasu przez Jana Pawła II w dialekcie rzymskim: „Jesteśmy rzymianami, bierzmy się do roboty”. Z milionów wypowiedzianych przez niego słów wybrano właśnie te, co potwierdza, że nie traktowali Papieża jako kogoś obcego.

Reklama

Anatomia świętości

- Od samego początku wiedzieliśmy, że Jan Paweł II był człowiekiem świętym - wyznał Joaquín Navarro-Valls, poprzedni rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej. - W szczególny sposób ta świadomość towarzyszyła nam, kiedy odchodził do domu Ojca. Wówczas w jego apartamencie odśpiewaliśmy dziękczynny hymn „Te Deum laudamus”. Wiedzieliśmy, że umarł święty. Zapanował wtedy wielki pokój. Tak powinno się umierać.
Jak podkreślił Navarro-Valls, Kościół nie produkuje świętych, lecz uznaje świętość poszczególnych ludzi. - Takie znaczenie ma właśnie beatyfikacyjna ceremonia - mówił. - Dla chrześcijanina modlitwa jest czymś koniecznym, ale Jan Paweł II uznawał ją za potrzebę. Pamiętam, jak modlił się, przekładając kartki, które trzymał w swych dłoniach. Zainteresowałem się nimi. To były tysiące listów z całego świata, na których wypisane były wszystkie możliwe problemy ludzi.
Były dyrektor biura prasowego Stolicy Apostolskiej był aż 21 lat przy boku Jana Pawła II. Jak wyznał, odczuwa dziś to samo, co kilka minut po śmierci błogosławionego. - Moje uczucia to wielka wdzięczność człowiekowi, który zawsze mówił Bogu „tak”. Dzisiaj czuję to samo, dzięki ci, Janie Pawle II, za pracę, którą wykonałeś.
Zdaniem Joaquína Navarro-Vallsa, Papież, który wyrwał człowieka z pesymizmu, był przekonany, że najbardziej potrzebujemy miłosierdzia. Sam tego potrzebował, spowiadając się co tydzień. - Chciał, by na nowo odkryć wartość tego sakramentu. - Parę razy czekałem na Papieża, bo się spowiadał - wspominał były rzecznik.
S. Marie Simon-Pierre zawsze podziwiała Jana Pawła II, ale z trudnością wpatrywała się w jego chore ciało, widziała w nim siebie. - Jestem wzruszona, poruszona łaską, że przyczyniłam się do tej beatyfikacji - mówiła w swoim świadectwie w Circo Massimo. - Moje zgromadzenie zakonne mówi: Dzięki Ci, Ojcze Święty.
W 2001 r. siostra miała 40 lat, a Jana Pawła II uznawała za pasterza według Serca Jezusowego. - Był bliski wszystkich ludziom - wyznała. - Poczułam wielką pustkę w momencie jego śmierci. Czułam się jak ktoś, komu zmarła bardzo bliska osoba. Kiedy spotkałam się z przełożoną, powiedziałam, że nie mam sił i prosiłam, żeby zwolniła mnie z obowiązków. Usłyszałam wtedy znamienne słowa: masz w sierpniu pojechać do Lourdes i pamiętaj, że Jan Paweł II nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Powiedziałam wtedy sobie, że zgadzam się na wózek inwalidzki. W nocy z 2 na 3 czerwca 2005 r. odczułam pragnienie, żeby wziąć pióro i pisać. Zauważyłam, że to, co napisałam, było nieczytelne. O godz. 4.30 obudziłam się, a wcześniej nie miałam problemów z bezsennością. Miałam już świadomość, że coś się zmieniło, nie czułam symptomów choroby.

Globalna świętość

Na beatyfikacji Jana Pawła II obecne były delegacje prawie stu państw. Reprezentowanych było kilka rodzin królewskich. Przyjechał m.in. król Albert II i królowa Paola z Belgii. 16 państw było reprezentowanych przez prezydentów, w tym Polska, Włochy i Meksyk. Na czele 6 delegacji, m.in. z Francji, stał premier. Prefektura Rzymu poinformowała, że w uroczystościach beatyfikacyjnych Jana Pawła II uczestniczyło około półtora miliona osób. Wierni byli zgromadzeni na Placu św. Piotra, na całej długości via della Conciliazione oraz na głównych placach Wiecznego Miasta, gdzie rozstawione zostały liczne telebimy.
Rzym zawsze był jedną ze światowych stolic. Widać to na każdej ulicy, o każdej porze roku, kiedy u bram miasta pojawiają się setki tysięcy pielgrzymów i turystów. Wśród nich można spotkać tych szczególnych, którzy przyjeżdżając na beatyfikację, przywieźli ze sobą jakąś niepowtarzalną historię. Marco przybył tu z dalekiego Palermo, by uczcić wielkiego Papieża. - Nie mogło mnie tu zabraknąć - mówi. - Zbyt wiele mu zawdzięczam w swoim życiu. Choć nie potrafię opowiedzieć jakiejś szczególnej historii czy przywołać osobistego spotkania, wciąż odczuwam wzruszenie, kiedy tylko przypomnę sobie umęczonego Papieża Polaka.
Maria chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami. - Kiedy umierał mój mąż, było mi łatwiej, bo w pamięci miałam jeszcze godne odchodzenie Papieża - opowiada ze łzami w oczach.
Kult Jana Pawła II we Włoszech dawał się wyczuć już od dawna. - Nie ulega wątpliwości, że skandowane na Placu św. Piotra słowa: „Santo subito” (święty od zaraz) - były nie tyle żądaniem, ile wyrazem silnego przekonania o świętości zmarłego Papieża - mówi ks. Nocoń. - Ludzie od samego początku wiedzieli, że papa Wojtyla był święty.
Na ulicach Rzymu w dniach poprzedzających beatyfikację nie było widać przesadnego entuzjazmu, choć wszędzie, nawet w metrze, można się było natknąć na telewizyjne ekrany czy plakaty przypominające najważniejsze momenty pontyfikatu Jana Pawła II. - Żeby to zrozumieć, trzeba uwzględnić specyfikę Rzymu i mentalność tutejszych mieszkańców - tłumaczy ks. Nocoń. - O ile u nas beatyfikacja dominuje w mediach, o tyle w Italii jest jednym z wielu doniosłych wydarzeń i trudno oczekiwać, by na wieść o niej świat się zatrzymał. Tym niemniej Miasto zdało znakomicie egzamin - tysiące wolontariuszy, punkty informacyjne, doskonała organizacja.
Ks. Nocoń wspomina pogrzeb Jana Pawła II, który był wielkim przeżyciem dla mieszkańców Wiecznego Miasta. - W tamtym czasie przebywałem akurat poza Rzymem i nie miałem okazji uczestniczyć w uroczystościach - mówi. - Kiedy tylko wróciłem, niemal wszyscy ze szczegółami chcieli mi opowiadać o tym, co się wówczas wydarzyło. Czegoś podobnego nie spotkało mnie nigdy wcześniej: widać żadnego innego wydarzenia mieszkańcy Rzymu nie przeżyli tak mocno...
Jan Paweł II był papieżem globalnym, nie bał się mediów. - Widać to doskonale, kiedy ogląda się stare filmy z udziałem Pawła VI - mówi ks. Nocoń. - Poprzednicy Jana Pawła II byli nieraz co najmniej onieśmieleni widokiem kamer. Paradoksem jest to, że nasz Papież niemal przez całe życie był w świetle kamer, a jednocześnie udało mu się zachować naturalność.
W Italii wyczuwa się estymę, jaką Włosi darzą Papieża Polaka. Kiedy telewizja emituje program na jego temat, ludzie w studiu na zakończenie potrafią wstać z miejsc i biją brawa. „Święci są po to, żeby nas zawstydzać” - te słowa wypowiedział Jan Paweł II. - Czy Jan Paweł II nas zawstydza? Jeśli tak, to pozytywnie - mówi ks. Nocoń. - Jego postawa nie paraliżuje nas, ale raczej inspiruje. To chyba pierwszy święty, z którym tyle osób miało kontakt. Niemal cała Polska uczestniczy w niezwykłym wydarzeniu, gdy mamy do czynienia z kimś, kogo dotykaliśmy, z kimś - dzięki komu świętość stała się niemal namacalna. Otarł się o męczeństwo, ale jednocześnie uwielbiał góry i dopóki mógł, jeździł na nartach. Cierpiał, ale jednocześnie kochał życie. Oby teraz był dla nas drogowskazem.

Tagi:
Jan Paweł II Benedykt XVI beatyfikacja

Reklama

Abp Gänswein: tekst Benedykta XVI na temat pedofilii omówiony z papieżem Franciszkiem

2019-05-04 16:22

ts (KAI) / Wiedeń

Opublikowane ostatnio refleksje Benedykta XVI na temat skandalu wykorzystywania seksualnego nieletnich w Kościele katolickim były omówione z papieżem Franciszkiem. Podkreślił to w wywiadzie dla austriackiej telewizji ORF prywatny sekretarz papieża seniora, abp Georg Gänswein. Przypomniał, że komentarz napisany przez Benedykta XVI pod koniec lutego br. został przekazany papieżowi Franciszkowi za pośrednictwem sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietro Parolina z prośbą, czy byłaby możliwa publikacja tego tekstu i dodał: „Przysłano ‘zielone światło’, a zatem należy uznać, że papież Franciszek tekst zaakceptował”.

Grzegorz Gałązka

Abp Gänswein jest prefektem Domu Papieskiego, a więc jednym z najbliższych współpracowników papieża Franciszka. Rozmowę przeprowadzono przy okazji jego wizyty w opactwie Heiligenkreuz, gdzie 28 kwietnia udzielił święceń czterem nowym kapłanom.

W kazaniu porównał posługę kapłańską do służby marynarza na latarni morskiej, który potrafi nadać właściwy kurs ludziom i uchronić ich przed zagrożeniami. Jednocześnie przestrzegł nowych księży, aby nie ulegali pokusie głoszenia zamiast Ewangelii „wymyślonych przez siebie teorii”. – Jeśli księża i biskupi nie mają odwagi głoszenia Ewangelii, a tylko swoje mądrości, powstają szkody, o których informują media. Czyż nie mamy tego dość w ostatnim czasie? pytał abp Gänswein i stwierdził, że „ten, kto chce wynaleźć nowy Kościół i interesuje go tylko jego własne DNA, jest w błędzie i nadużywa swoich upoważnień duszpasterskich”.

Kazanie abp. Gänsweina w Heiligenkreuz wyraźnie nawiązywało do budzącego liczne komentarze tekstu Benedykta XVI stanowiącego jego osobisty bilans i analizę skandalu pedofilskiego oraz jego konsekwencji dla Kościoła.

W opublikowanym w połowie kwietnia artykule „Kościół a skandal wykorzystywania seksualnego” Benedykt XVI wezwał do „odnowy wiary” i jako główne przyczyny wykorzystywania wymienił załamanie się wiary w społeczeństwach zachodnich jakie wywołała rewolucja seksualna lat 1960-tych oraz oddalenie się od katolickiej teologii moralnej. To wszystko miało poważne konsekwencje dla księży oraz ich kształceniu. Wyjściem z aktualnego kryzysu nie może być przemiana Kościoła, ale nawrócenie każdego do głębokiej wiary, stwierdził Benedykt w swoim tekście.

Artykuł spotkał się z szeroką reakcją pozytywną, ale też i krytyczną. M.in. teolodzy bronili się przed stwierdzeniem Benedykta, że w latach 1960-tych nastąpił „upadek katolickiej teologii moralnej, który uczynił Kościół bezbronnym wobec procesów zachodzących w społeczeństwie”. Były też głosy poparcia dla poglądów Benedykta XVI, również z opactwa Heiligenkreuz. Jego opat, o. Maximilian Heim oraz rektor mieszczącej się tam Wyższej Szkoły Filozoficzno-Teologicznej im. Benedykta XVI, o Wolfgang Buchmüller, w telegramie urodzinowym do papieża seniora podkreślili, że są „pełni podziwu dla doskonałej analizy” dokonanej przez Benedykta oraz wdzięczności za wskazanie przez niego „drogi Kościołowi do wyjścia z kryzysu”. Wyrazili też nadzieję, że słowa papieża emeryta zostaną usłyszane.

W rozmowie z ORF abp Gänswein przyznał, że pojawił się szereg reakcji, których celem było zasianie nieporozumień między Benedyktem i Franciszkiem. „To wcale nie było mieszanie się”, stwierdził prefekt Domu Papieskiego odnosząc się do konkretnej krytyki, że poprzez opublikowanie swojej opinii papież senior miesza się w sprawowanie pontyfikatu przez Franciszka.

Odnosząc się do przypadków pedofilii w Kościele katolickim abp Gänswein powiedział, że jest to problem „bardzo dotkliwy” i „wielkie wyzwanie”. Kościół musi „ze wszystkich sił starać się opanować ten kryzys” stwierdził i wyraził nadzieję, że – patrząc na historię Kościoła - to się uda. „Nie było w Kościele takiej epoki, w której nie byłoby elementów kryzysu lub prawdziwych kryzysów” - zaznaczył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mężczyźni z całej Polski w oblężeniu Jasnej Góry

2019-06-22 21:03

Anna Przewoźnik

Przed Dniem Ojca 22 czerwca na Jasnej Górze mężczyźni z całej Polski spotkali się u tronu Maryi, Królowej Polski, na Ogólnopolskiej Pielgrzymce Mężczyzn. „Męskie Oblężenie Jasnej Góry” po raz 3. zorganizowali liderzy różnych męskich środowisk katolickich. W tym roku pielgrzymka odbyła się pod hasłem „Powołani do męskości”.

Anna Przewoźnik/Niedziela

– To są działania w kierunku przebudzenia, by mężczyźni dostrzegli swoją rolę w małżeństwie, w rodzinie, ale też swoją rolę w Kościele. Trzeba organizować takie wydarzenia, by budzić innych – zaznacza Mieczysław Guzewicz - konsultant Rady Episkopatu ds. Rodziny. I dodaje: – Samo bycie pośród tak dużej ilości mężczyzn daje siłę dla mężczyzn, dla nas ważne jest, by spotykać się z innymi mężczyznami reprezentującymi podobne wartości.

Zobacz zdjęcia: Mężczyźni z całej Polski w oblężeniu Jasnej Góry

Oprócz modlitwy, której kulminacją była Eucharystia przed jasnogórskim Szczytem pod przewodnictwem abp. Grzegorza Rysia, pielgrzymka bogata była w konferencje. O powołaniu mężczyzn do małżeństwa, ojcostwa, kapłaństwa i służby mówili: dr Jacek Pulikowski – uznany autorytet w temacie małżeństwa i rodziny, Mieczysław Guzewicz, abp Grzegorz Ryś i Jim Murphy - przewodniczący Światowej Koordynacji Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej, powołanej przy watykańskim organie Papieskiej Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia.

Zobacz zdjęcia: Mężczyźni z całej Polski w oblężeniu Jasnej Góry (II)

Współczesna kultura atakuje wzorce męskości, próbuje pozbawić rodziny odpowiedzialnych mężów i ojców, silnych obrońców, duchowych liderów. Tymczasem mężczyźni rozwijają w pełni swoją męskość wtedy, gdy aktywnie podejmują męskie role, wchodzą w swoje powołanie. Na to właśnie zwracają uwagę odpowiedzialni za pielgrzymkę. – Budzi się męska odpowiedzialność, powstało wiele ruchów męskich, takie spotkanie daje poczucie, że nie jesteśmy sami – zauważa dr Jacek Pulikowski. – Zaczyna się w Polsce zryw mężczyzn, którzy chcą być odpowiedzialni za siebie, za swoje czyny, żony, za całe państwo. Przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę. A jakość rodziny zależy od jakości małżeństwa. Trudno o tym mówić, ale najbardziej chimerycznym ogniwem małżeństwa jest mężczyzna. Zagubienie męskiej części społeczeństwa bywa totalne i gubi rodzinę, także trzeba mężczyzn odnaleźć – stwierdza Pulikowski. Zaś Andrzej Lewek – lider Mężczyzn św. Józefa i jeden z organizatorów spotkania dodaje, że pielgrzymka jest wyrazem pragnienia upowszechnienia pracy duszpasterskiej wzmacniającej mężczyzn w ich rolach i zadaniach.

Przybyli z różnych stron Polski do Matki Bożej, by Jej powierzyć swoje życie, rodziny, problemy. Zaczerpnąć u źródeł. – Potrzebujemy wzmocnienia, dlatego właśnie pielgrzymujemy do tronu Królowej - powiedział „Niedzieli” ks. Stanisław Kalisztan z Gorzkowa koło Wieliczki. Kapłan przyjechał z 50-osobową grupą mężczyzn, aby zamanifestować wiarę i pokazać, że warto stać przy Chrystusie. Pielgrzymka rozpoczęła się już w drodze na Jasną Górę. – W autokarze umacnialiśmy się świadectwami wiary naszych braci i ich rodzin, modliliśmy się w intencji małżeństw, rodzin i przy każdym dziesiątku Różańca jeden z mężczyzn dawał świadectwo wiary – przybliżył przebieg podróży ks. Kalisztan.

Pielgrzymka zakończyła się aktem zawierzenia mężczyzn i rodzin Matce Bożej podczas Apelu Jasnogórskiego.

Spotkanie objęli patronatem: Prymas Polski abp Wojciech Polak, abp Stanisław Gądecki – metropolita poznański i przewodniczący KEP, abp Marek Jędraszewski – metropolita krakowski i wiceprzewodniczący KEP, kard. Kazimierz Nycz – metropolita warszawski, abp Wacław Depo – metropolita częstochowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wręczono medale zasłużonym dla Archidiecezji Warszawskiej

2019-06-24 22:33

Łukasz Krzysztofka

40 osób świeckich i jedna siostra zakonna zostało nagrodzonych medalami "Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej", które w archikatedrze warszawskiej, w jej święto patronalne św. Jana Chrzciciela, wręczył metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

Uhonorowanie medalami odbyło się przed uroczystą Mszą św. odpustową, którą z metropolitą warszawskim koncelebrowali proboszczowie parafii nagrodzonych osób.

- Najbardziej cenię sobie to, że wszyscy odznaczeni w sposób szczególny potrafią praktykować swoje powołanie na mocy powołania chrzcielnego, które jest u podstaw wszystkich powołań – powiedział w homilii podczas Mszy św. metropolita warszawski. Kard. Nycz przywołał słowa papieża Franciszka, który uczy, że u podstaw wszystkich szczegółowych powołań stoi miłość. - Jeśli nie ma miłości u podstaw, będzie się tylko krążyć wokół spraw własnych – nawiązywał do słów Ojca św. metropolita warszawski.

Pasterz Kościoła warszawskiego podkreślił również, że przyznane dzisiaj odznaczenia, do których kandydatów zgłaszali proboszczowie ich parafii, są dowodem na mocną współpracę duchownych ze świeckimi i ich odpowiedzialność za Kościół lokalny. – Za tę współpracę bardzo wam dziękuję i proszę Boga, żeby nigdy nie zabrakło takich katolików świeckich, przez których Słowo Chrystusa jest obecne wszędzie tam, gdzie są posłani ludzie – powiedział na zakończenie homilii kard. Nycz.

Wśród uhonorowanych medalem „Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej” znalazł się m.in. prof. Włodzimierz Kluciński – wieloletni rektor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, należący od lat do Komitetu Promocyjnego Budowy Świątyni Opatrzności Bożej oraz jego małżonka Jadwiga Klucińska, z zawodu ekonomistka, zaangażowana m.in. w budowę kościoła oraz wolontariat Caritas w parafii Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie.

Jedyna w gronie odznaczonych siostra zakonna – s. Leonia Maria Kalandyk ze Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej od 20 lat pracuje w parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. Była katechetką w szkole podstawowej i gimnazjum. Założyła wspólnotę Kręgu Biblijnego RUAH, ponadto pracuje jako kancelistka, przygotowuje młodzież i dorosłych do przyjęcia sakramentów.

Z sylwetkami wszystkich nagrodzonych osób można zapoznać się na stronie archidiecezji warszawskiej:

http://archidiecezja.warszawa.pl/aktualnosci/zaangazowani-swieccy-z-medalami-za-zaslugi-dla-archidiecezji-warszawskiej/

Medale „Za zasługi dla Archidiecezji Warszawskiej” przyznawane są dwa razy w roku: w uroczystość Objawienia Pańskiego – 6 stycznia i uroczystość patronalną stołecznej archikatedry św. Jana Chrzciciela – 24 czerwca. Otrzymują je przede wszystkim świeccy zaangażowani w prace na rzecz diecezji lub parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem