Reklama

Autobiografia Jana Pawła II do słuchania

Mówi ks. prof. Jan Machniak - dyrektor Katedry Teologii Duchowości Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II
Niedziela Ogólnopolska 19/2011, str. 20


„Jan Paweł II. Autobiografia”, audiobook. Wybrała i ułożyła Justyna Kiliańczyk-Zięba, czyta Krzysztof Gosztyła

18 maja 1920 r. o dziewiątej rano nie było mnie jeszcze na świecie. Jak mi później powiedziano, urodziłem się po południu, między piątą a szóstą. Mniej więcej w tym samym czasie, między piątą a szóstą, tyle że pięćdziesiąt osiem lat później, zostałem wybrany na papieża.

Tak rozpoczyna się „Autobiografia” Jana Pawła II, jeden z największych bestsellerów wydawniczych ostatnich lat, który rozszedł się w nakładzie 300 tys. egzemplarzy. W roku beatyfikacji Wydawnictwo Literackie wydało „Autobiografię” jako audiobook do rodzinnego słuchania, w podróży i w takich chwilach, gdy łatwiej nam słuchać niż czytać. Teksty Jana Pawła II interpretuje Krzysztof Gosztyła. W „Autobiografii” mamy jeszcze raz okazję spojrzeć wstecz na życie Karola Wojtyły i wszystko, co ukształtowało jego niezwykłą przyszłość, bowiem teksty, z których pochodzą wypowiedzi Ojca Świętego - zwłaszcza z przemówień, kazań i wspomnień - w wyborze Justyny Kiliańczyk-Zięby, zostały ułożone tak, że tworzą osobistą wypowiedź Jana Pawła II.

- Jak odbiera Ksiądz Profesor edycję audiobooka w oparciu o wcześniej wydany bestseller, który rozszedł się w nakładzie 300 tys. egzemplarzy?

- „Autobiografia” Jana Pawła II przychodzi dzisiaj do nas w nowej formie - w formie audiobooka, czyli książki, której możemy słuchać w domu i w gronie rodzinnym. Możemy też włączyć płytę z nagraniem np. jadąc samochodem. Głosu użycza Papieżowi aktor Krzysztof Gosztyła. Książka słuchana w nowy sposób odkrywa przed nami postać Jana Pawła II i pozwala się z nim na nowo zaprzyjaźnić.

- Co wyróżnia tę książkę spośród innych opracowań o Janie Pawle II?

- „Autobiografia” Jana Pawła II wydana przez Wydawnictwo Literackie w Krakowie zawiera wypowiedzi Papieża o jego dzieciństwie, młodości, studiach, dojrzewaniu w czasie II wojny światowej. Wydawnictwu udało się zebrać teksty rozsiane po różnych książkach, bardziej czy mniej biograficznych, mówiących o życiu Ojca Świętego, i zestawić je w całość, która daje pełny obraz życia Jana Pawła II.

- Dużą część tych wspomnień stanowią refleksje związane z ukochanym Krakowem…

- Karola Wojtyłę spotykamy na Plantach w Krakowie, gdy jako student zmierza do „Gołębnika”, czyli do Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego oczyma patrzymy na wojnę i na okupację, na te czasy, które były na pewno dramatycznym przeżyciem dla całego pokolenia. Karol Wojtyła odnajdywał w czasie II wojny światowej swoją tożsamość. Wydawało się, że zostanie poetą. Bardzo dużo pisał. Tworzył też sztuki dramaturgiczne. Potem przyszedł taki moment, kiedy jako robotnik Solvayu czytał traktat Ludwika Marii Grignion de Montfort „O doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” i dzieła św. Jana od Krzyża. Spotykał się z Janem Tyranowskim i z ludźmi, którzy w parafii na Dębnikach podobnie jak on czytali Świętego Doktora Karmelu. W 1944 r. wchodzi w mury Kurii Biskupiej, by zostać księdzem. Tam spędził ostatnie miesiące wojny.

- „Autobiografia” pozwala także na przypomnienie najtrudniejszej wojennej i powojennej historii Kościoła krakowskiego i historii Polski…

- W „Autobiografii” jest też Kościół, który był podporą dla społeczeństwa w czasie wojny i któremu przewodził książę Adam Stefan Sapieha, arcybiskup krakowski. Jest Polska. Papież wspomina tamte czasy - czasy wojny, okupacji i te wszystkie przemiany, jakie dokonywały się po wojnie w Polsce razem z przyjściem komunizmu.
Opowiada o swoim życiu, o środowisku, o tym, jak odnajdywał się jako duszpasterz w parafii św. Floriana w Krakowie. W latach pięćdziesiątych młodzi ludzie gromadzili się wokół Wujka, bo tak go wtedy nazywali w środowisku studenckim. Razem wyruszali w góry i odkrywali piękno Tatr i Beskidów. Latem jechali nad jeziora i poznawali cudowne krajobrazy Mazur. Kiedy zaczyna mówić o swojej fascynacji górami, to tak, jakbyśmy uczestniczyli w tym jego zachwycie, w roztopieniu się w naturze.

- W czym należy upatrywać tajemnicy popularności Jana Pawła II?

- Papież Jan Paweł II niewątpliwie należy do najwybitniejszych myślicieli XX i XXI wieku, ale kiedy mówi o sobie - mówi bardzo prosto i myślę, że to, co jest takie uderzające w jego pontyfikacie, to, co pociąga do dziś, to jego gesty, jego zachowania, jego przytulenie się do małego dziecka czy wywijanie laską, która służyła mu, kiedy był już chory i zmęczony. To wszystko jest nam tak bliskie, że z radością sięgamy do tych tekstów, bo wyczuwamy w nich osobę, która niosła w sobie bardzo wiele ciepła, bardzo wiele swojskości i tę swojskość odkrywali nie tylko Polacy, ale też ludzie innych kultur i innych religii. On sam powiedział o sobie: „Często ciągną mnie za sutannę, bo chcą nawiązać ze mną kontakt” - i rzeczywiście zatrzymywał się przed ludźmi, stawał, rozmawiał, podawał rękę.
Szedł inną drogą niż jego poprzednicy, noszeni zwykle na „sedia gestatoria”. Kroczył zamaszystym krokiem przez Plac św. Piotra i dotykał ludzi. Może dlatego, że jest taki prosty, wciąż pragniemy go słuchać.

Rozmawiała Bogusława Stanowska-Cichoń

Bóg jest Trójcą Świętą
Skąd o tym wiemy?

2019-06-12 09:01

Ks. Jarosław Grabowski
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 10-11

„Drodzy bracia i siostry, obchodzimy dziś uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Cóż wam mogę powiedzieć o Trójcy? Hm... Jest Ona tajemnicą, wielką tajemnicą wiary. Amen”. To było najkrótsze kazanie, jakie usłyszałem kiedyś w młodości. Wiernych obecnych w kościele to zaskoczyło. Jednych pozytywnie, bo kazanie było wyjątkowo krótkie, inni byli zirytowani, gdyż nie zdążyli się jeszcze wygodnie usadowić w ławce. Wtedy przyszły mi do głowy pytania: Czy o Trójcy Świętej nie możemy nic powiedzieć? Dlaczego więc wyznajemy, że Bóg jest w Trójcy jedyny? Skąd o tym wiemy?

©Renta Sedmkov – stock.adobe.com
Giovanni Maria Conti della Camera, „Trójca Święta” – fresk z kościoła Świętego Krzyża w Parmie

Mówienie o Trójcy nie jest rzeczą łatwą. Wyrażenie trójjedyności jest zawsze trudne do zrozumienia, gdyż według naszego naturalnego sposobu myślenia, trzy nigdy nie równa się jeden, jak i jeden nie równa się trzy. W przypadku nauki o Bogu nie chodzi jednak o matematyczno-logiczny problem, ale o sformułowanie prawdy wiary, której nie sposób zamknąć w granicach ludzkiej logiki. Chrześcijanie wyznają wiarę w jednego Boga w trzech Osobach. Dla wielu jednak to wyznanie nie ma większego znaczenia w życiowej praktyce. W świecie, w którym jest wiele „pomysłów na Boga”, my, chrześcijanie, powinniśmy pamiętać, że to nie my wymyślamy sobie Boga – my Go tylko odkrywamy i poznajemy, gdyż On sam zechciał do nas przyjść i pokazać nam siebie. Uczynił to zwłaszcza przez fakt wcielenia Syna Bożego. To dzięki Niemu wiemy, że Bóg jest wspólnotą trzech Osób, które żyją ze sobą w doskonałej jedności. „Nie wyznajemy trzech bogów – przypomina Katechizm Kościoła Katolickiego (253) – ale jednego Boga w trzech Osobach: «Trójcę współistotną». Osoby Boskie nie dzielą między siebie jedynej Boskości, ale każda z nich jest całym Bogiem: «Ojciec jest tym samym, co Syn, Syn tym samym, co Ojciec, Duch Święty tym samym, co Ojciec i Syn, to znaczy jednym Bogiem co do natury»”. Człowiek wiary nie wymyśla prawdy, lecz ją przyjmuje. Zastanawia się nad nią, podejmując wielowiekowe doświadczenie Kościoła, który wyjaśniał ją zawsze w świetle objawienia.

Biblijne opisy objawienia się Trójcy Świętej odnajdujemy m.in. w wydarzeniu chrztu Jezusa w Jordanie (por. Mt 3, 13-17) oraz podczas Jego przemienienia na górze Tabor (por. Mt 17, 1-9). W tekstach tych jest zaakcentowane bóstwo Chrystusa, który pozostaje w jedności z Ojcem i Duchem Świętym. W innych tekstach akcent położony jest zaś na bóstwo Ducha Świętego, który pozostaje w ścisłej relacji do Ojca i Syna (por. J 15, 26; 1 Kor 2, 10).

Czy jednak w ograniczonym ludzkim poznaniu możemy mówić w ogóle o nieograniczonej tajemnicy Trójcy? Odpowiedź daje nam św. Cyryl Jerozolimski (IV wiek): „Choć nie mogę całej rzeki wypić, czy mi nie wolno tyle wody zaczerpnąć, ile mi potrzeba? Choć nie jestem w stanie zjeść wszystkich owoców z ogrodu, czy muszę odejść głodny? Czy nie mogę spoglądać na słońce, bo me oczy nie zdołają go całego objąć?”. Wielu chrześcijan jest przekonanych, że o Trójcy należy raczej milczeć niż mówić, gdyż język ludzki jest po prostu nieadekwatny, by powiedzieć coś sensownego o tak zdumiewającej tajemnicy. Sugerują w ten sposób, że Bóg jest wielkim znakiem zapytania, niezrozumiałą tajemnicą, czyli tym, czego nie da się zrozumieć. Jeśli Bóg do mnie mówi, to chyba po to, żebym Go zrozumiał. Św. Augustyn nigdy nie określał tajemnicy jako czegoś, czego nie można zrozumieć, lecz jako coś, czego człowiek nie skończy nigdy poznawać, a to zupełnie inna sprawa. Bóg wprowadza nas w swoją tajemnicę. Skoro mamy się stać tacy jak On, musimy Go poznawać. Choć Trójca Święta jest ponad naszym rozumem, nie oznacza to, że należy milczeć.

W Tradycji Kościoła odnajdujemy wiele tekstów, które przez analogię przybliżają nam prawdę o Trójcy Świętej. Św. Atanazy w IV wieku napisał: „Ojciec jest światłem, słońcem, ogniem; Syn jest blaskiem, łuną od ognia; Duch Święty jest oświeceniem. W Ojcu jest Syn jak blask w świetle, gdzie jest blask, tam jest i światło”. W ten sposób wyraził on jedność istoty, a równocześnie samoistność Ojca, Syna i Ducha Świętego. Św. Augustyn dostrzegał analogię w strukturze ludzkiego życia duchowego, by wyrazić trójjedyność Boga: Duch – Samopoznanie – Miłość. Obrazem Trójcy jest także drzewo: korzeń obrazuje Boga Ojca, pień – Syna pochodzącego od Ojca, a kwiaty i owoce – Ducha Świętego. Inne obrazy także wywodzą się z kontemplacji natury: źródło – rzeka – morze; słońce – promień światła – blask. W ikonografii chrześcijańskiej używano licznych symboli i obrazów, by przedstawić tajemnicę Boga w trzech Osobach. Znamy również obrazy, na których Bóg Ojciec przedstawiany jest w postaci starca o siwych włosach, Syn Boży jako młodszy mężczyzna o ciemnych włosach, a Duch Święty w postaci gołębicy. Przedstawienia tego typu, jeśli zostaną potraktowane jako źródło poznania istoty Boga, bez teologicznego wyjaśnienia mogą prowadzić do deformacji prawd wiary. Musi nam towarzyszyć świadomość, że tego typu obrazy są dalekie od wyrażenia całego bogactwa prawdy o Bogu. Ostatecznie „tylko sam Bóg (...) może nam pozwolić poznać się jako Ojciec, Syn i Duch Święty” (KKK 261).

Zapytajmy wreszcie: jakie to ma dla nas znaczenie? Ogromne, gdyż życie chrześcijanina realizuje się w znaku i obecności Trójcy. Na początku życia przyjęliśmy sakrament chrztu św.: „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, i u kresu naszego życia będą odmawiane modlitwy w imię Trójcy Przenajświętszej. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego narzeczeni zostają złączeni w małżeństwie, a kapłani są święceni. W imię Trójcy Świętej rozpoczynamy i kończymy dzień. Trójca jest więc portem, do którego wszystko zmierza, i oceanem, z którego wszystko wypływa, do którego wszystko dąży.

Święty Augustyn na początku V wieku pisał w swoim monumentalnym dziele „O Trójcy Świętej”, a Benedykt XVI na początku XXI wieku przypomniał w encyklice „Deus caritas est”, że wiara, podtrzymywana i ożywiana przez miłość, otwiera dostęp do kontemplacji Trójcy Świętej: „Jeśli widzisz miłość, widzisz Trójcę”. Osoby Trójcy są same w sobie relacjami miłości, czyli wspólnotą. Bóg jest wspólnotą miłości, a człowiek został stworzony jako obraz Boga, po to, by ten obraz coraz wyraźniej w sobie uwidaczniać. Jesteśmy więc powołani do stawania się tym, kim od początku jest Bóg: wspólnotą miłości, by kiedyś w wieczności uczestniczyć w doskonałej komunii Trójjedynego Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Baldisseri dementuje: synod nie będzie wstępem do zniesienia celibatu

2019-06-17 20:15

pb (KAI/Vatican Insider) / Watykan

Sekretarz generalny Synodu Biskupów kard. Lorenzo Baldisseri zdementował przypuszczenia, jakoby Specjalne Zgromadzenie Synodu nt. Amazonii, jakie odbędzie się w październiku br., miało na celu zniesienie celibatu lub wprowadzenie kapłaństwa kobiet. - To, co jest doktryną pozostaje niezmienne - zdecydowanie stwierdził 78-letni hierarcha.

Włodzimierz Rędzioch

W rozmowie z portalem Vatican Insider odniósł się on do dwóch wywołujących dyskusję punktów przedstawionego dziś dokumentu roboczego (Instrumentum laboris) jesiennego zgromadzenia. Punkt 129 sugeruje wprowadzenie nowych posług kościelnych, m.in. dla kobiet, a także udzielanie święceń kapłańskich starszym żonatym mężczyznom, szanowanym w tubylczych wspólnotach. Z kolei punkt 127 proponuje zastanowienie się, czy sprawowanie kościelnej jurysdykcji (władzy) we wszystkich dziedzinach (sakramentalnej, sądowniczej, administracyjnej) musi być związane z przyjęciem sakramentu święceń.

Kardynał wyjaśnił, że problem jurysdykcji ma charakter doktrynalny, a nie tylko dyscyplinarny, gdyż w sakramencie święceń zostają udzielone trzy nierozłączne zadania: uświęcania, nauczania i rządzenia. Papież może komuś zakazać pełnienia któregoś z nich, ale sakramentalnie są otrzymywane razem. W Instrumentum proponuj się zatem wprowadzenie posług niezwiązanych z sakramentem święceń.

Sekretarz generalny Synodu zwrócił też uwagę, że nie jest to końcowy dokument zgromadzenia, lecz zestawienie propozycji zbieranych wśród wiernych przez niemal dwa lata. Odpowiedź na te propozycje dadzą uczestnicy Synodu, konfrontując się z treścią dokumentu i nauczaniem Kościoła.

Włoski kardynał przyznał, że wprawdzie zgromadzenie synodalne dotyczyć będzie konkretnego regionu z jego szczególnymi potrzebami, to jednak jego reperkusje odczuje cały Kościół, bo jest powszechny. Trzeba jednak zrozumieć, że Kościół nie jest „monolityczną kulą”, lecz - jak mawia papież - wielościanem. Pluralizm w Kościele jednak „musi prowadzić do jedności w różnorodności”. Zarazem to „wszystko, co nie dotyczy doktryny jako takiej, konkretnego przesłania ewangelicznego”, może być „dostosowywane do czasów, do miejsc, do okoliczności”.

Odnosząc się do propozycji przyznania funkcji w Kościele kobietom, kard. Baldisseri zwrócił uwagę, że już teraz odgrywają one fundamentalną rolę w życiu Amazonii, np. jako katechetki, zaś Instrumentum laboris proponuje przeanalizowanie możliwości przyznania im oficjalnej posługi. - Istnieje już akolitat i lektorat, nie będące częścią sakramentu święceń, który zaczyna się od diakonatu. Są posługi, które nie wiążą się z sakramentem. Zobaczymy, co nam zostanie zaproponowane [na Synodzie - KAI]. Mówi się także o „wymyśleniu” nowych posług. Dlaczego nie? - pytał retorycznie włoski purpurat.

Powtórzył, że „wszystko, co nie dotyczy struktury, istoty może zostać zmienione, wymyślone”, tak jak było w liturgii czy muzyce kościelnej, gdzie kiedyś istniał tylko chorał gregoriański, później napisano hymny, a w końcu do liturgii weszły pieśni ludowe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem