Reklama

W czasach szkolnych i studenckich 1920-1945

Józef Rell, Krzysztof Rell
Niedziela Ogólnopolska 19/2011, str. 24-25

Beatyfikacja naszego największego rodaka - papieża Jana Pawła II zobowiązuje nas do pełniejszego przedstawienia postawy patriotycznej i zasług w dokonaniach młodzieńczych Karola Wojtyły, a także w czasie II wojny światowej

Na miano patrioty zasłużył sobie całym swym życiem. Był nim już Lolek, bo tak koledzy nazywali Karola w okresie szkolnym. Wielką rolę w kształtowaniu postawy odegrały: dom rodzinny, szkoła i Kościół.

Budowa na wartościach

W domu rodzinnym ważne było wychowanie na zasadach chrześcijańsko-moralnych, najpierw przez rodziców, a po śmierci matki już tylko przez ojca, porucznika Wojska Polskiego. Ojciec Lolka, też Karol, czuł się dumny, że jest Polakiem. Znał polską historię, a zwłaszcza chwalebne czyny oręża polskiego. Chętnie i często opowiadał synowi epizody z dziejów narodu, o obrońcach wiary przez stulecia i o tradycjach rycerskich. Karol wyrastał w atmosferze kultu bohaterstwa. To ojciec mówił Lolkowi o wartościach, takich jak Bóg, honor i ojczyzna. I to zapadło w serce młodego chłopca na całe życie.
W odniesieniu do szkoły powszechnej możemy odwołać się do istniejącego w początkach niepodległości procesu wychowawczego szkół polskich. Już na tym poziomie kształtowane były postawy w myśl „Katechizmu polskiego dziecka”, według znanego wiersza Władysława Bełzy: „Kto ty jesteś? - Polak mały…”. Tekst ten znały chyba wszystkie dzieci, a więc na pewno i Lolek.
A kształtowanie postaw patriotycznych w wadowickim gimnazjum? Możemy przywołać argumenty świadczące o opinii ówczesnej szkoły polskiej, która wspólnie z Kościołem rzymskokatolickim wychowywała w duchu moralno-patriotycznym. Dowodem na to, że cała polska młodzież była patriotycznie wychowywana, była jej postawa w czasie II wojny światowej. Zwłaszcza dzięki doborowi lektur szkolnych, pasjonującym wykładom, kształtowaniu umiejętności przeżywania ojczystych dziejów w różnych formach zajęć pedagogicznych. Gimnazjaliści byli przykładem patriotyzmu. Język polski i historia kształtowały także dumę narodową. Pod wpływem polonistów Karol w lekturach odnalazł bliskie sobie wartości u mistrzów epoki romantyzmu, a szczególnie pokochał poezję Cypriana K. Norwida. Pasjonował się także dziełami „ku pokrzepieniu serc” Henryka Sienkiewicza. Nauczyciele geografii, a także brat i ojciec potrafili zafascynować go pięknem okolicy i ziemi ojczystej. Stąd późniejsze zamiłowanie księdza i biskupa Karola Wojtyły do wędrówek.
Wiedza historyczna i geograficzna miały wpływ na oczarowanie Karola monumentalnością królewskiego miasta Piastów i Jagiellonów. Ukształtowały jakże wyrazistą postawę, którą wyznał później: „(…) Kraków od najmłodszych lat mojego życia (…) był dla mnie szczególną syntezą wszystkiego, co polskie i chrześcijańskie. Zawsze [Kraków] mówił mi o wielkiej przeszłości mojej Ojczyzny (…)” (Grzegorz Łęcki, „Jan Paweł II. Miłośnik Krzyża i Zmartwychwstania”, Warszawa 1998, s. 18).
Udział Lolka w działaniu teatrzyku szkolnego, a następnie w wadowickim teatrze amatorskim nie tylko rozwijał pamięć i walory artystyczne, ale i dumę z przynależności do tego środowiska. Kształtował lokalny patriotyzm.
Na lekcjach religii prefekci z przejęciem ukazywali rzeczywistą rolę Kościoła katolickiego w życiu jednostki i narodu.
Wspomnienia kolegów Karola, a szczególnie Antoniego Bohdanowicza i Eugeniusza Mroza, ukazują, że i oni, i Karol z przejęciem uczestniczyli w uroczystościach patriotycznych, państwowych, takich jak 3-majowa defilada wojskowa wadowickiego 12. Pułku Piechoty, świętowanie rocznic historycznych czy nawet dni imienin Marszałka Józefa Piłsudskiego. W niedzielę chłopcy z bijącymi sercami maszerowali za udającymi się do kościoła garnizonowego na Mszę św. oddziałami piechoty. W latach późniejszych, już jako obserwatorzy z chodnika, z aprobatą przyklaskiwali maszerującemu wojsku. Ten nastrój zapadał w psychikę i również kształtował patriotyczną postawę.

Patriotyzm zobowiązuje...

Powszechnie znany jest udział Karola Wojtyły w wyprawach na Misterium Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej. W 1936 r. odbył pielgrzymkę na Jasną Górę do sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej - Królowej Korony Polskiej. To nie tylko był dowód wiary, ale również szacunku dla narodowych tradycji religijno-patriotycznych. Wyniósł to z domu rodzinnego, ale i od swych księży - szkolnych prefektów.
Wędrówki i podziwianie okolicy to wyraz ukochania polskich gór i polskiego krajobrazu. Wspomnienia samego Ojca Świętego na rynku wadowickim podczas pielgrzymki w 1999 r. są wyrazem umiłowania ojczystych stron. Upoważniają nas do stwierdzenia, że już jako chłopiec był patriotą.
Kolejny przykład postawy patriotyczno-obywatelskiej to koleżeństwo i przyjaźń z rówieśnikami pochodzenia żydowskiego. Uczestniczył bez uprzedzeń we wspólnych zabawach, w grach w piłkę i we wspólnej nauce. Zawiązała się wówczas przyjaźń m.in. z Jurkiem Klugerem, która trwała także, gdy był papieżem. Postawa jego była przykładem polskiej tolerancji dla innych narodowości.
Zdolność do nauki to dar, który otrzymał od Boga, ale jakże wielka była staranność Karola w jej ewangelicznym pomnażaniu. Pilność i sumienność wynikały z głębi jego świadomości i dążenia do tego, by być dobrym synem, dobrym uczniem i dobrym kolegą, a przede wszystkim dobrym chrześcijaninem i dobrym Polakiem.
We wspomnieniach kolegów Lolek stanowił też wzór sumiennego wykonywania obowiązków prezesa koła ministrantów i Sodalicji Mariańskiej. Był człowiekiem honoru, słowa danego dotrzymywał zawsze, szanował dobro ogółu bardziej niż swoje, był taktowny w zachowaniu towarzyskim i zadbany w stroju. Przestrzegał obyczajów szkolnych i norm regulaminu szkolnego. Należał do tych, którzy dopiero po maturze mogli sobie pozwolić na odwiedzenie cukierni jako lokalu tylko dla dorosłych. Karol Wojtyła był więc uczniem i młodzieńcem, którym Polska mogła się szczycić.
Godny podkreślenia jest przykładny stosunek Karola Wojtyły do obrony Ojczyzny. Zdarzało się, że młodzi ludzie uchylali się od trudnego obowiązku służby wojskowej. Ale to nie dotyczyło Karola. W lipcu 1937 r., a więc na rok przed maturą, Lolek odbył ćwiczenia na Obozie Przysposobienia Wojskowego w Hermanicach i uzyskał zaliczenie II stopnia z oceną dobrą. Zachowało się zdjęcie Karola w mundurze z karabinem w ręku („Jan Paweł II. Pielgrzym nadziei. Jestem z wami”, Warszawa 2005, s. 26). Po egzaminie dojrzałości, na przełomie lipca i sierpnia 1938 r., odbył jako poborowy z cenzusem służbę pracy w 9. kompanii 7. batalionu Junackich Hufców Pracy w Zubrzycy Górnej, gdzie uczestniczył w budowie drogi. Obowiązek wojskowy wypełnił jeszcze raz, kiedy już jako student brał udział latem 1939 r. w przeszkoleniu w Społecznym Obozie Legii Akademickiej w Ożomli k. Przemyśla. Te mało znane fakty z życia Karola Wojtyły świadczą dobitnie o jego postawie patriotycznej. W 1939 r. nie otrzymał wezwania mobilizacyjnego, bo nie był jeszcze poborowym.
Jest jeszcze jedno - to, że miał on do wadowickiego klasztoru Karmelitów na Górce specjalną estymę, to w jakiś sposób zasługa niegdyś działającego w Karmelu św. Rafała Kalinowskiego. To był jego krajan, bo przecież w Wadowicach o. Kalinowski dokonał żywota. Karol, znający świątobliwe i patriotyczne życie powstańca styczniowego - o. Rafała, miał specjalny kult wobec szkaplerza, który w tym Karmelu otrzymał.

Reklama

Wszystko, co Polskę stanowi

W 1938 r. Karol Wojtyła uzyskał z wyróżnieniem świadectwo dojrzałości. Zdecydował się podjąć studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Wybór studiów języka polskiego świadczy o jego postawie wobec Polski.
Latem 1938 r. zamieszkał wraz z ojcem w umiłowanym Krakowie. Już na pierwszym roku studiów włączył się w działalność Kółka Polonistycznego, Konfraterni Teatralnej i „Studia 39” - Tadeusza Kudlińskiego. Dał dowód, że nie tylko chciał zdobywać wiedzę, ale również czynnie ją pożytkować i rozwijać swoje życie duchowe.
1 września 1939 r. Karol wraz z ojcem, posłuszny apelom, uciekał przed nawałą wojsk niemieckich do Tarnowa i aż pod Rzeszów. Widział bohaterską walkę polskich żołnierzy i tragedię wojny. Przejawiał współczucie i litość. Był bezsilny wobec chęci pomocy masakrowanym przez niemieckie samoloty uciekającym cywilom. Już te pierwsze przeżycia wojenne z całą pewnością pogłębiły jego więzi z broniącym się narodem polskim.
Niemiecki okupant, ukrywając swe niecne cele, zezwolił na podjęcie nauki na uniwersytecie. W zestawieniu z nazistowską teorią traktowania Polaków jako rasy podludzi kontynuowanie nauki było przeciwstawieniem się tej ideologii. Jak większość studentów również i Karol Wojtyła podjął drugi rok studiów. Niestety, legalna nauka została przerwana 6 listopada 1939 r. aresztowaniem i wywiezieniem do obozów zagłady uniwersyteckich profesorów. Po tym akcie terroru możliwa była tylko nauka konspiracyjna. Karol podjął ją równocześnie z pracą zarobkową w różnych miejscach. Nie tylko sam się uczył, ale również tajnie pomagał w nauce uczniom szkół średnich (G. F. Svidercoschi, „Historia Karola Wojtyły”, Kraków 2005, s. 44). Student Wojtyła został robotnikiem w kopalni i fabryce krakowskich Zakładów Sodowych Solvay, głównie z konieczności uzyskania tzw. Arbeitskarte, która zabezpieczała przed wywiezieniem na roboty do Niemiec, a może i przed aresztowaniem.
Tajne studia polonistyczne zwróciły szczególną uwagę Karola na misterium słowa. Wcześniejsze jego umiłowanie teatru, a przede wszystkim kontakt z Tadeuszem Kudlińskim, a następnie z Mieczysławem Kotlarczykiem (którego po sprowadzeniu do Krakowa w 1941 r. przyjął nawet do swego mieszkania) doprowadziły go do Konspiracyjnego Teatru Słowa - Teatru Rapsodycznego w Krakowie. Teatru działającego w jednej ze struktur konspiracyjnej niepodległościowej organizacji „Unia”.

Walka słowem i Słowem

Teatr Słowa - Teatr Rapsodyczny był jedną z form walki o wolną Polskę. Członkowie tego zespołu byli zaprzysiężonymi konspiratorami. Członkiem „Unii”, a więc członkiem niepodległościowej konspiracji, był również Karol Wojtyła.
We wrześniu 1942 r. Karol Wojtyła wstąpił do Tajnego Metropolitalnego Seminarium. Wcześniej zwrócił się z prośbą do szefa okręgu krakowskiego Stanisława Bukowskiego o zwolnienie go ze ślubowania wobec konspiracji „Unii”. Uzyskał to zwolnienie, bowiem można było mieć pewność, że żadnej tajemnicy nie zdradzi. Tak wysoko oceniono już wówczas jego postawę patriotyczną.
Karol Wojtyła podjął studia w tajnym, a więc konspiracyjnym seminarium i na tajnych kompletach teologicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Powołanie zmieniło mu kierunek studiów, ale nie było sprzeczne z jego postawą patrioty. Postanowił służyć Bogu, ale w jego rozumieniu służba Bogu to również służba ludziom, w tym i współziomkom. Nie wyrzekł się polskości, nie wyrzekł się patriotyzmu kształtowanego jeszcze w czasach szkolnych i studenckich. Powiedział to wyraźnie w swej książce „Pamięć i tożsamość” w rozdziałach: „Pojęcie ojczyzny”, „Patriotyzm” i „Pojęcie narodu” (Kraków 2005). Karol Wojtyła całym swym życiem zdziałał dla Polski tak wiele dobra, jak nikt do tej pory i prawdopodobnie nikt w przyszłości. Patriotyzm Karola Wojtyły, ukształtowany już w młodzieńczych latach, może być wzorem dla współczesnej młodzieży i przyszłych pokoleń. I za to składamy mu wielkie dzięki.

Jak prymas Wyszyński papieża wybierał

2019-10-16 12:28

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 26-27

14 października 1978 r. do Kaplicy Sykstyńskiej wchodzi 111 kardynałów z 49 krajów. Nikt z nich nie przeczuwa, że za 2 dni zmienią bieg historii

Instytut Prymasowski Stefana Kardynała Wyszyńskiego
Bachledówka k. Zakopanego, lipiec 1973 r

Śmierć Jana Pawła I, po zaledwie 33-dniowym pontyfikacie, jest ogromnym szokiem także dla kardynałów. Zastanawiają się, co przez to doświadczenie chciał im powiedzieć Duch Święty. Nie mają czasu na dogłębne analizy, bo termin nowego, drugiego już konklawe w 1978 r. zbliża się wielkimi krokami.

Do Kolegium Kardynalskiego dociera informacja o manifeście wybitnych ojców soborowych, którzy domagają się charyzmatycznego pasterza. Kardynałowie mają świadomość, że nowy papież powinien być człowiekiem o silnej, wyrazistej osobowości, który byłby zdolny zahamować kryzys w Kościele. Kryzys, który – jak zauważył założyciel Wspólnoty św. Idziego prof. Andrea Riccardi – wynika nie z zewnętrznych sił bądź czynników, jak w czasach rewolucji francuskiej czy polityki państw ateistycznych, ale pochodzi z wnętrza Kościoła.

Nie do końca spełniają te wymagania i oczekiwania dwaj główni faworyci mediów, jak również większości elektorów: arcybiskup Genui kard. Giuseppe Siri, który z trudem przyjmuje zmiany posoborowe inicjowane przez Pawła VI, oraz arcybiskup Florencji kard. Giovanni Benelli, zdolny zachować ciągłość linii tego papieża.

Wojtyła powodem konfliktu z Sowietami?

Niektórzy z wpływowych kardynałów niewłoskich stawiają na kandydatów spoza Włoch. Arcybiskup Sao Paolo kard. Paulo Evaristo Arns oświadcza wprost, że najlepszym pretendentem byłby kard. Karol Wojtyła. O metropolicie krakowskim dużo się mówi przed konklawe w kręgach Kurii Rzymskiej. Cieszy się on tam opinią wspaniałego człowieka, zdolnego pasterza, ale nikt poważnie nie bierze pod uwagę jego kandydatury. Dlaczego? Bo – jak wspomina w niedawnym wywiadzie dla PAP znakomity watykanista Luigi Accattoli – ich zdaniem, „wybór papieża z kraju komunistycznego byłby wielkim zagrożeniem, gdyż mógłby doprowadzić do konfliktu z sowieckim systemem”.

Daleki od takiego myślenia jest arcybiskup Wiednia kard. Franz König, który jeszcze przed konklawe daje niedwuznacznie do zrozumienia, że sytuacja w Kościele dojrzała do tego, by papieżem mógł zostać nie-Włoch. Kardynał dobrze się orientuje w realiach socjalistycznych, bo jako pierwszy purpurat z Zachodu w charakterze nieformalnego przedstawiciela papieża odwiedza kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Zna abp. Wojtyłę z jego wizyt w Wiedniu i ze swoich rewizyt w Krakowie. Ceni jego intelekt, walory moralne i talenty duszpasterskie. W rozmowach z członkami Kolegium Kardynalskiego sonduje możliwość wyboru nie-Włocha i w tym kontekście wymienia nazwisko Wojtyły, lobbując, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, za jego kandydaturą.

Dlaczego Prymas odmówił

Kardynał König rozmawia także na ten temat z kard. Wyszyńskim. Wedle znanej anegdoty, słowa arcybiskupa Wiednia o godnym następcy św. Piotra z Polski Prymas odnosi do siebie, choć jedzie na konklawe z absolutnym przekonaniem, że papieżem powinien zostać Włoch. Znane są jego wypowiedzi sprzed konklawe na ten temat, zapisuje także to przekonanie w „Pro memoria”.

Kiedy dwaj główni faworyci włoscy blokują się nawzajem, bo żaden z nich nie może uzyskać wymaganej większości głosów, w przerwie między głosowaniami zgłasza się do Prymasa grupa elektorów z pytaniem, czy przyjąłby wybór. Kardynał Wyszyński zdecydowanie odmawia i po raz kolejny wyraża przekonanie, że papieżem powinien zostać Italczyk. Tłumaczy się ponadto zaawansowanym wiekiem, brakiem wszechstronnego przygotowania oraz koniecznością obrony Kościoła na Wschodzie, co określa jako swoje życiowe zadanie. „Do mnie należy nawet paść na granicy polsko-sowieckiej, gdyby Bóg tego ode mnie zażądał” – czytamy w „Pro memoria”. Mówi jednak kardynałom: „Gdyby wybór padł na kard. Wojtyłę, uważam, że miałby obowiązek wybór przyjąć, gdyż jego zadania w Polsce są inne”. Kiedy Prymas się orientuje, że szanse metropolity krakowskiego rosną, staje się gorącym rzecznikiem jego kandydatury.

To Jej dzieło!

Drugiego dnia konklawe, wobec niemożności uzyskania przewagi jednego z włoskich kandydatów, kard. König podczas posiłków wymienia nazwisko kard. Wojtyły, czym daje do zrozumienia, że będzie na niego głosował.

Nazajutrz, 16 października, po obiedzie, jak wynika z lakonicznych zapisków Prymasa, przejmuje on inicjatywę. Staje się, używając języka piłkarskiego, głównym rozgrywającym. W „Pro memoria” zapisuje: „Po obiedzie długa moja rozmowa z kard. Królem, a później z kard. Königiem. Nic więcej! Później z kardynałami niemieckimi. Nic więcej!”. Co to oznacza – wiadomo. Wymienieni należą do grona wpływowych purpuratów, których kard. Wojtyła ma po swojej stronie. Można się domyślić, że dyskutują o tym, jak zmobilizować do postawienia na metropolitę krakowskiego elektorów niezdecydowanych. Czas poobiedniego wypoczynku jest dla nich bardzo pracowity. „Czuło się ożywienie na korytarzach” – notuje kard. Wyszyński.

„Grupa Prymasa” okazuje się skuteczna, bo ósme głosowanie jest formalnością. Kardynał Wyszyński przesuwa się do metropolity krakowskiego, który siedzi za nim w drugim rzędzie, i prosi go o przyjęcie wyboru. „Gdyby Księdza Kardynała wybrano, proszę pomyśleć, czy nie przyjąć imienia Jana Pawła II. Dla włoskiej opinii publicznej byłoby to obrócenie na dobro tego kapitału duchowego, który zebrał Jan Paweł I” – czytamy w „Pro memoria”.

Podczas homagium obaj płaczą. Prymas wspomina po powrocie do Polski w jednym z kazań: „(...) usta nasze niemal jednocześnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej: to Jej dzieło! Wierzyliśmy w to mocno i wierzymy nadal”.

Później Prymas wypowie prorocze słowa, które Papież zapisze w swoim testamencie, a po latach powtórzy w Gorzowie Wielkopolskim: „Masz teraz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie”.

Opatrznościowy udział

Choć Prymas i Papież są przekonani, że wynik konklawe to „sprawa” Madonny Jasnogórskiej, to jednak Jan Paweł II docenia rolę czynnika ludzkiego. Świadczy o tym jego niepublikowany dotąd odręczny list do kard. Wyszyńskiego z 3 listopada 1978 r., w którym dziękuje Księdzu Prymasowi za „tak opatrznościowy udział w ostatnim konklawe”. Czytamy w nim m.in.: „Nie muszę już więcej pisać, Wasza Eminencja sam wie, o co chodzi, o czym myślę. To są drogi Boże, które tym bardziej nam się uświadamiają, im bardziej objawia się ich zobowiązujące znaczenie. Ksiądz Prymas wie, że miał bezpośredni udział w objawieniu się tego właśnie zobowiązującego znaczenia na tle całego przebiegu konklawe, a w szczególności w dniu 16 października, w uroczystość św. Jadwigi”. Prymas i Papież rozumieli się „w pół słowa”. Ale i my po przeczytaniu tego fragmentu nie mamy wątpliwości, że Jan Paweł II dziękuje kard. Wyszyńskiemu za to, że w sposób zasadniczy przyczynił się do jego wyboru na papieża.

Po konklawe Prymas „na gorąco” wyraża przypuszczenie, że wybór papieża z Polski może „przyhamować akcję ateistyczną, płynącą z ZSRR, gdy Moskwa zorientuje się, że w centralnej Europie wyrosła niespodziewanie nowa siła”. I dodaje za starcem Symeonem: „Teraz puszczasz w pokoju swego sługę, Panie, ponieważ moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś przed obliczem wszystkich narodów” (por. Łk 2, 29-31).

Zanim to się stanie, Prymas przeżyje chwile wielkiej chwały, kiedy podczas homagium 22 października 1978 r. Papież w bezprecedensowym geście podniesie go z klęczek i ucałuje jego ręce, i kilka miesięcy później, kiedy w czerwcu 1979 r. będzie gospodarzem pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Ubogich

2019-10-23 14:19

Informacja prasowa

W niedzielę 17 listopada już po raz trzeci będziemy przeżywać Światowy Dzień Ubogich ustanowiony przez Papieża Franciszka. W związku z tym szczególnym dniem Caritas Poznań przygotowała szereg działań mających wesprzeć osoby ubogie oraz zaangażować innych do pomocy.

Indormacja prasowa

Podobnie jak w poprzednich latach przeżywanie Światowego Dnia Ubogich zacznie się już w tygodniu poprzedzającym. Wstępem będzie pielgrzymka dla osób bezdomnych do Rokitna i Świebodzina. W czwartek wolontariusze wyjdą na ulice oraz do miejsc, w których przebywają osoby bezdomne, aby rozdać im koce, śpiwory i termosy. Kolejnego dnia osoby ubogie oraz bezdomne będą mogły skorzystać z usług fryzjerów oraz wziąć udział w grach i konkursach w świetlicy przy ul. Krańcowej 10. W przygotowaniu do niedzielnej Mszy Świętej w sobotę, w poznańskich jadłodajniach będą spowiadać księża, odbędzie się również adoracja

i wielbienie.

W niedzielę 17 listopada zapraszamy wszystkich mieszkańców Poznania na Mszę Świętą w intencji osób ubogich oraz tych, którzy im pomagają do parafii Bożego Ciała na godzinę 12:00. Światowy Dzień Ubogich jest okazją, aby raz jeszcze dostrzec tych, którzy są przy nas i potrzebują naszego wsparcia. W tym okresie rozpocznie się również akcja Tytki Charytatywnej. Jest to swojego rodzaju przekaz, że warto dzielić się tym co mamy z potrzebującymi.

Zachęcamy do włączenia się w działania Caritas i wsparcie akcji. Zorganizowana została zbiórka nowych koców, śpiworów oraz termosów, które można dostarczyć na ul. Krańcową 10 lub do Caritas Poznań ul. Rynek Wildecki 4a. W tym okresie Akcję można również wesprzeć poprzez stronę https://caritaspoznan.pl/tydzienubogich lub aplikację Caritas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem