Reklama

Zuzanna Kurtyka jako strażnik sumienia

Joanna Szczerbińska
Niedziela Ogólnopolska 39/2011, str. 19

Zuzanna Kurtyka kandyduje z listy PiS do Senatu RP z części obszaru miasta na prawach powiatu Kraków: Dzielnica II, Dzielnica III, Dzielnica IV, Dzielnica XIV, Dzielnica XV, Dzielnica XVI, Dzielnica XVII, Dzielnica XVIII.
W dniu 23 września o godz. 18 zostanie zorganizowane spotkanie z dr Zuzanną Kurtyką w Auli Jana Pawła II w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach (ul. św. Siostry Faustyny 3), z możliwością nabycia książki „Zuzanna Kurtyka: sumienie i polityka” oraz uzyskania autografu bohaterki książki. Wstęp wolny.

Dla sporej części osób osieroconych w katastrofie smoleńskiej dzień 10 kwietnia 2010 r. stał się dodatkowo - oprócz osobistej tragedii - przełomem w ich życiu: trzeba było wyjść z cienia i zacząć walczyć o prawdę, o pamięć i dobre imię tych, którzy tam polegli, a nawet podjąć się kontynuacji dzieła zapoczątkowanego przez ukochanego bliskiego.
Jedną z takich osób jest wdowa po prezesie Instytutu Pamięci Narodowej Januszu Kurtyce, której wydawnictwo Biały Kruk poświęciło pięknie wydaną, jak zwykle, i bogato ilustrowaną książkę „Zuzanna Kurtyka: sumienie i polityka”. Nie jest to klasyczna biografia, ale raczej bardzo wciągający opis najważniejszych etapów życia tytułowej bohaterki oraz przedstawienie jej poglądów na różne tematy i osoby. Autor - Adam Sosnowski odbył z nią kilkanaście spotkań, nagrywając kilkadziesiąt godzin rozmów; w efekcie powstała książka z przytoczonymi licznymi wypowiedziami głównie Zuzanny Kurtyki, choć nie tylko. Całość czyta się jak dobrą literaturę, książka ma bowiem cechy powieści obfitującej w napięcia i zwroty akcji.
Zuzanna Kurtyka pozostawała co prawda do 10 kwietnia 2010 r. w cieniu swego męża, ale nie była w żadnym wypadku „panią Nikt”. To ceniony lekarz pediatra II stopnia oraz specjalista chorób płuc, jeden z niewielu w Polsce specjalistów od leczenia mukowiscydozy. Pracuje w dwóch renomowanych krakowskich szpitalach, przez wiele lat prowadziła też zajęcia ze studentami na Akademii Medycznej. Leczenie dzieci jest jej pasją, jak sama mówi, w tym zawodzie całkowicie się spełniła. Ale jako żona Janusza Kurtyki dzieliła także jego historyczno-patriotyczną pasję.
Tu poruszamy jeden z głównych nurtów tej książki, czyli wzruszającą wieloletnią miłość, która połączyła Zuzannę i Janusza. Poznali się bardzo wcześnie, już w szkole średniej, a małżeństwem byli przez 27 lat. Wspierali się nawzajem, darzyli bezgranicznym zaufaniem, zawsze mogli na siebie liczyć. A przecież nie brakowało chwil trudnych i dramatycznych, np. w stanie wojennym, a szczególnie później, gdy Janusz Kurtyka został prezesem IPN.
Już w dzieciństwie nie obeszło się bez dramatów. Otóż Pierwsza Komunia św. była dla bohaterki książki wielkim przeżyciem, jednakże już w trzeciej klasie szkoły podstawowej ojciec zabronił jej… uczęszczać na lekcje religii. I tak Zuzanna zaczęła krok po kroku coraz bardziej oddalać się od Boga, otoczona zewsząd, zwłaszcza w szkole, ateistyczną propagandą. Aż w końcu stała się niemalże, jak sama o sobie mówi, „wojującą ateistką”. W tym stanie negacji pozostała do liceum, kiedy to - paradoksalnie - jej ojciec, który nie chodził do kościoła, w szczerej i całkowicie niespodziewanej rozmowie próbował ponownie przekonać swoją córkę do wiary. A miało to miejsce w 1979 r., w czasie pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny... Zuzanna udała się wówczas do kościoła św. Andrzeja w Krakowie i po kilkugodzinnej rozmowie z Bogiem przeżyła nawrócenie. Dzisiaj wiara w Boga jest dla niej filarem życia, pomaga w najtrudniejszych chwilach. O tym także mówi ta książka.
Zaskakujących opowieści jest tam wiele. I tak np. dawny bliski kolega Zuzanny Kurtyki ze studiów - Bogdan Klich, z którym walczyła wspólnie w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, później minister obrony narodowej, całkowicie ją zignorował, gdy na lotnisku w Warszawie wylądowała trumna z ciałem jej męża. Nie okazał ani cienia współczucia, żadnego ludzkiego uczucia...
W narracji Adama Sosnowskiego dużo miejsca zajmuje, oczywiście, katastrofa smoleńska i jej następstwa. Opisy sytuacji, w jakich Zuzanna Kurtyka znalazła się od przylotu do Moskwy aż do pogrzebu, są momentami wstrząsające, ale i bulwersujące. Najpierw chce się płakać, a potem ze złości wprost zaciskają się pięści. Bo jak inaczej można zareagować, kiedy czytamy, że Rosjanie złożyli w trumnach gołe, pokiereszowane ciała ofiar, wsadzone w plastikowe worki, na to rzucili strzępki ich ubrań i tak przesłali do Polski... Podobne uczucia wzbudzają dramatyczne opisy czasu spędzonego przez bohaterkę książki w moskiewskim prosektorium.
Życie Zuzanny Kurtyki zostało przedstawione na tle wydarzeń historycznych, których niejednokrotnie była świadkiem i uczestnikiem. Kontekst ów budują także zamieszczone w albumie zdjęcia (jest ich w sumie 110), wśród nich unikatowe zdjęcia Adama Bujaka ze stanu wojennego. Najwięcej miejsca zajmują, oczywiście, zdjęcia z archiwum rodzinnego Kurtyków, przedstawiające np. małą Zuzię goniącą na wsi za kurami czy młodą, piękną zakochaną Zuzannę, stojącą nad brzegiem Wisły czy tańczącą z przyszłym mężem na studniówce. Na zdjęciach odnajdujemy również osoby z życia publicznego, np. Andrzeja Nowaka (obecnie słynnego profesora), świadka na ślubie Janusza i Zuzanny, czy Jarosława Kaczyńskiego.
Tytuł książki - „Zuzanna Kurtyka: sumienie i polityka” - odnosi się zarówno do działalności zmarłego męża, jak i do obecnego zaangażowania żony. Pojęcie „sumienia” jest dzisiaj często wyśmiewane, uważane za coś głupiego, staromodnego. Zestawienie obydwu tych pojęć wydaje się po lekturze jak najbardziej słuszne. W czasach królowania w mediach „Nergala” i Lady Gagi krakowski Biały Kruk wydał książkę, przedstawiającą pozytywnego bohatera wchodzącego do polityki, który w naszym kraju chce zmienić coś na lepsze i chce pogodzić sumienie z polityką. Zuzanna Kurtyka jako specjalistka od pediatrii wyleczyła już tysiące dzieci, a teraz chce leczyć Polskę. Jest kobietą o silnych moralnych podstawach, która stale pogłębia swoją wiarę. Potwierdzeniem tej opinii była m.in. wizyta 8 września br. w Białym Kruku Jarosława Kaczyńskiego, który promując Zuzannę Kurtykę, powiedział: - Chyba się nie pomylę, jeśli powiem, że droga pani doktor Zuzanny Kurtyki do życia publicznego prowadziła przez to wszystko, co łączyło się z reakcją na tragedię smoleńską, z tą wielką potrzebą moralną, jaką było udzielenie odpowiedzi na te wydarzenia.Te cechy, które pani Zuzanna już pokazała publicznie, gwarantują, że jej udział w polityce będzie efektywny, że będzie to udział, który coś wniesie, coś zmieni - także w wymiarze szerszym, w wymiarze nadawania naszemu życiu publicznemu charakteru bardziej moralnego. Nie boję się tego słowa, bo właśnie z moralnością jest ostatnio ogromny kłopot.
- Zuzanna Kurtyka miała bardzo ciekawe życie - podsumowuje Adam Sosnowski. - Ale to niejedyny powód powstania tej książki. Wiele z nią rozmawiałem i jestem przekonany, że jest osobą uczciwą i szczerą, której dobro Polski naprawdę leży na sercu. Nie boi się mówić o moralności i prawdzie, nawet kiedy jest to niewygodne. Niewiele mamy takich osób w życiu publicznym.

Reklama

Adam Sosnowski, „Zuzanna Kurtyka: sumienie i polityka”, wydawnictwo Biały Kruk, s. 160, 23x28 cm, papier kredowy, 150 g, oprawa twarda.

Prezent dla czytelników „Niedzieli”

26 września br. pięciu pierwszych Czytelników, którzy o godz. 10 zadzwonią do wydawnictwa Biały Kruk, otrzyma GRATIS książkę „Zuzanna Kurtyka: sumienie i polityka”, a kolejnych pięćdziesięciu Czytelników, którzy zadzwonią w tym dniu, aby zamówić książkę, otrzyma egzemplarze z autografem Zuzanny Kurtyki oraz autora Adama Sosnowskiego, ze specjalnym rabatem 10 proc. przy zakupie 1 egz. oraz 15 proc. przy zakupie 2 lub więcej egzemplarzy.
Ale to nie wszystko!
Rabaty obowiązują również w kolejnych dniach, aż do wyczerpania nakładu. Przy zamówieniu na kwotę powyżej 120 zł koszty wysyłki (12 zł) pokrywa wydawnictwo.
Zamówienia można składać pod numerami tel.: (12) 260-32-90, (12) 254-56-21, (12) 254-56-26, (12) 260-32-40. Można też wysłać faks: (12) 254-56-00 lub handlowy@bialykruk.pl

Reklama

Polska katolicka w liczbach

2016-04-20 17:53

Tomasz Wiścicki / Warszawa / KAI

W ostatnich latach wyraźnie wzrósł odsetek ludzi deklarujących się jako głęboko wierzące – z 10 do 20%. Równocześnie zwiększył się procent ludzi deklarujących się jako niezdecydowani - z 6,0 do 10,3%. Mimo to Polska jest - w sensie praktyk - najbardziej religijnym krajem Europy.

blvdone/pl.fotolia.com

Ogólna struktura wyznaniowa

Polska jest krajem wyjątkowo jednolitym wyznaniowo. Procent katolików (osób ochrzczonych w Kościele katolickim) jest bardzo wysoki. W 2014 r. katolicy stanowili 91,9% ludności (32,9 mln z 35,8 mln ogółem). Spadek liczby katolików w latach 1983-2011 wyniósł ok. 4%.

W spisie powszechnym z roku 2011 ogromna większość – 87,58% – zadeklarowała przynależność do Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego. Według deklaracji spisowych, prawosławni stanowią 0,41%, świadkowie Jehowy – 0,36%, luteranie – 0,18%, grekokatolicy – 0,09%, zielonoświątkowcy – 0,07%, mariawici – 0,03%, inni – 0,15%, nienależący do żadnego wyznania – 2,41%. Odpowiedzi na pytanie o wyznanie odmówiło 7,10%.

Biskupi, księża, zakonnicy i zakonnice

Katolicki Episkopat Polski stanowi 153 biskupów (łącznie z biskupami seniorami, czyli emerytowanymi), w tym 4 kardynałów. W 1990 r. było 106 biskupów, w tym 3 kardynałów. Wzrost liczby biskupów wynika przede wszystkim ze zwiększenia liczby diecezji bullą Jana Pawła II „Totus Tuus Poloniae Populus” z 1992 r., której celem było zbliżenie Kościoła hierarchicznego do wiernych.

Liczba księży katolickich w Polsce wynosiła w 2014 r. 31 tys. W 2010 r. jeden ksiądz przypadał na 1236 wiernych. W ciągu ostatnich lat księży w Polsce – inaczej niż w innych krajach europejskich – systematycznie przybywało: w 1990 r. było ich 23 099, w 1998 – 26 879, w 2008 – 29 928. Przeciwna jest tendencja zmian liczby alumnów w seminariach – ich liczba maleje, w ostatnich latach dość szybko. W 2015 do kapłaństwa przygotowywało się 3571 seminarzystów, natomiast w roku 1990 – 8122, w 1998 – 6673, w 2002 – 6737, a w 2006 – 6038. W roku 2015/2016 do seminariów wstąpiło 748 kandydatów – w seminariach diecezjalnych o 7% mniej niż rok wcześniej, w zakonnych o 2%. Największa względna liczba alumnów na 100 tys. katolików przypada na regiony tradycyjnie religijne, jak Małopolska i Podlasie, czyli południowo-wschodnia i wschodnia część Polski. Najgorzej pod tym względem jest w metropolii łódzkiej oraz na północnym zachodzie Polski. W związku z malejącą liczbą powołań kapłańskich maleje liczba wyświęcanych rocznie księży. W 1992 r. było ich 768, w 1996 – 627, w 2004 – 588, a w 2011 – 481.

Polscy księża są stosunkowo młodzi, zwłaszcza na tle innych krajów Europy – w 2010 r. ponad połowa (57,7%) miała mniej niż 50 lat. W ostatnich latach, w związku ze spadkiem liczby powołań, wiek księży powoli rośnie – w 2005 r. kapłanów do 50 lat było 61,4%.

Zakonników było w 2013 r. 12 291. Ich liczba przez wiele lat rosła (1980 – 9327, 1991 – 12 39, 1885 – 13 182), potem się ustabilizowała (2000 – 13 096, 2005 – 13 197), aby następnie ulec pewnemu zmniejszeniu. Najliczniejsze zakony w Polsce to franciszkanie, salezjanie, franciszkanie konwentualni, pallotyni i jezuici. Najwięcej alumnów jest także u franciszkanów, salezjanów i jezuitów.

Liczba sióstr zakonnych systematycznie, choć powoli maleje. W roku 2013 było ich w Polsce 19 037, podczas gdy w 1990 – 26 081, w 1994 – 24 985, w 1998 – 25 424, a w 2006 – 23 039. W 2013 r. do złożenia ślubów przygotowywało się 501 kandydatek. W latach 1991-2005 ubyło 200 żeńskich domów zakonnych. Spadek ten nie dotyczy klasztorów klauzurowych, których w tym okresie przybyło 17.

Struktura Kościoła katolickiego

Kościół katolicki w Polsce dzieli się organizacyjnie na 14 metropolii łacińskich, w których skład wchodzi 41 diecezji i Ordynariat Polowy Wojska Polskiego oraz jedną metropolię greckokatolicką, dzielącą się na dwie diecezje. W 2011 r. w Polsce było 11 019 parafii katolickich. Na jedną przypadało średnio 3162 wiernych. Dwadzieścia lat wcześniej parafii było 9883, w jednej było średnio 3682 katolików.

Kościół greckokatolicki szacuje liczbę swych wiernych w Polsce na 55 tys. W spisie powszechnym z roku 2011 przynależność do tego Kościoła zadeklarowało 33 tys. osób. W 2011 r. w 135 parafiach pracowało łącznie 77 księży, 5 alumnów uczyło się w seminariach. Liczba sióstr zakonnych wynosiła 91.

W Polsce istnieje też nieliczna, szacowana na 600-650 osób, grupa katolików obrządku ormiańskiego. Trzech księży posługuje w trzech ormiańskich parafiach katolickich. Około 300 wyznawców na Kościół neounicki obrządku bizantyjsko-słowiańskiego w jedynej w Polsce parafii.

Sakramenty i inne praktyki w Kościele katolickim

W Kościele katolickim w Polsce stopniowo maleje liczba udzielanych chrztów – z 569 tys. w roku 1990 do 370 tys. w 2014, a więc prawie o jedną trzecią. Wynika to w dużej mierze z ogólnego spadku liczby dzieci – chrzczone są niemal wszystkie dzieci. Maleje też liczba pierwszych komunii. W 1990 r. było ich 610 tys., w 2014 – ok. 210 tys.

Zmalała liczba zawieranych katolickich małżeństw. Na początku ostatniej dekady XX w. było ich ponad 200 tys. rocznie, w oku 2014 132 tys.

Względnie stały, mimo okresowych fluktuacji, i bardzo wysoki pozostaje procent przystępujących do spowiedzi przynajmniej raz w roku. W 1991 r. wynosił on 76,2%, w 2012 – 76,9%. Wobec powszechnego w Europie zaniku indywidualnej spowiedzi jest to fenomen wyróżniający Kościół w Polsce.

W ostatnich latach wyraźnie wzrósł odsetek ludzi deklarujących się jako głęboko wierzące – w latach 1991-2012 dwukrotnie, z 10 do 20%. Równocześnie zwiększył się procent ludzi deklarujących się jako niezdecydowani, ale przywiązani do tradycji religijnej (z 6,0 do 10,3%), obojętni (z 2,4 do 5,4%) i niewierzący (z 1,3 do 2,9%). W tym samy czasie spadł odsetek deklarujących praktyki religijne systematyczne (z 52,4 na 47,5%) i niesystematyczne (z 31,6 na 26,5%), wzrósł natomiast procent ludzi praktykujących rzadko (z 11,2 do 14,5%) i wcale (z 3,9 do 10,1%).

Podobny proces widoczny jest w deklaracjach dotyczących modlitwy. W okresie 1991-2012 odsetek ludzi deklarujących codzienną modlitwę zmalał z 62,0% na 53,2%, pozostając jednak na wysokim poziomie. Wyraźnie wzrósł procent ludzi niemodlących się wcale (z 2,1 do 6,6%), modlących się raz w roku i rzadziej (z 2,1 do 6,6%), kilka razy w roku (z 2,5 do 4,5%), kilka razy w roku (z 6,8 do 9,1%) i raz w miesiącu (z 3,4 do 5,7%), Tyle samo – 18,9% – deklaruje modlitwę raz w tygodniu.

W ciągu kilku ostatnich lat odsetek tzw. "dominicantes", czyli osób obecnych na niedzielnej Mszy św., i "communicantes", to znaczy przystępujących do Komunii św., pozostaje niezmienny. W latach 2008-2014 regularnie na Mszy bywa co niedziela ok. 40% katolików, a 16% przystępuje do Komunii św. W roku 2014 te wskaźniki wyniosły odpowiednio 39,1% i 16,3%.

Najwięcej katolików uczestniczy w niedzielnej Mszy w diecezjach południowo-wschodnich – tarnowskiej (70,1%), rzeszowskiej (64%) i przemyskiej (59,6%); najmniej w łódzkiej (24,8%) oraz północno-zachodnich: szczecińsko-kamieńskiej (24,9%) i koszalińsko-kołobrzeskiej (25,8%). Wcześniej stopniowemu, choć nieregularnemu spadkowi odsetka dominicantes towarzyszył wyraźnie rosnący procent communicantes. Ta ostatnia tendencja jeszcze się nasila, jeśli uwzględnimy spadek liczby uczestników Mszy. Oznacza to, że coraz większy procent uczestników Mszy przystępuje do Eucharystii.

Dla porównania, w 1980 r. we Mszy uczestniczyło ponad 50% zobowiązanych, a do Komunii św. przystępowało ok. 8%. Jeśli odniesiemy to do liczby uczestników Mszy – do Komunii przystępowało w 1980 r. 15%, a w 2010 – 40% obecnych. I w tym przypadku widać więc wyraźną zmianę: coraz mniej ludzi chodzi do kościoła, ale ci, którzy w nim pozostają, czynią to coraz pełniej.

W kościelnych organizacjach wspólnotowych uczestniczyło w 2014 r. 8% wiernych. Wskaźnik ten w ostatnich latach powoli rósł – w 1993 r. wynosił nieco ponad 4%. Procent ten w różnych diecezjach różni się bardzo znacznie, w związku – co oczywiste – z ogólnym poziomem religijności. Najwyższy był na tradycyjnie religijnym południowym wschodzie Polski, w diecezjach przemyskiej (17,9%) i tarnowskiej (17,0%), oraz na wschodzie, najniższy – na terenach najbardziej zlaicyzowanych, w diecezji szczecińsko-kamieńskiej i łódzkiej (po 4,3%).

Jak można sądzić, maleje religijny „środek”, który przynależność do Kościoła odziedziczył, nie poświęcając jej więcej uwagi, na rzecz obu końców skali – świadomych wierzących, dla których wiara stanowi istotny układ odniesienia, i tych, którzy powoli od wiary i Kościoła się oddalają. Trzeba jednak podkreślić, że wskaźniki religijności pozostają wciąż – jak na dzisiejszą Europę – bardzo wysokie, a liczba zdeklarowanych niewierzących jest znikoma.

Akceptacja moralności katolickiej

W Polsce, jak w wielu innych krajach, znaczny odsetek ludzi deklarujących się jako katolicy nie akceptuje wskazań moralności, której naucza Kościół. Na uwagę zasługuje jednak fakt, że w przypadku kilku istotnych kwestii odsetek ludzi przyjmujących nauczanie Kościoła wyraźnie rośnie. W latach 1991-2012 wzrósł procent ludzi odrzucających: przerywanie ciąży – z 36,7 do 64,6%, zdradę małżeńską – z 72,9 do 82,5%, seks przed ślubem kościelnym – z 21,7 do 30,9%, stosowanie środków antykoncepcyjnych – z 17,7 do 27,1%. Rozwody odrzucało poniżej połowy osób (1991 – 43,7, 2012 – 43,3%). Spośród kwestii moralnych, przed którymi Polacy stanęli w ostatnich latach, brak jest więc skali porównawczej umożliwiającej zbadanie długofalowej tendencji, eutanazję odrzuca 53,7%, a in vitro – 32,1% pytanych. Z drugiej strony, wyraźnie rośnie procent przekonanych o tym, że do założenia rodziny nie jest potrzebny ślub kościelny ani nawet cywilny. Pogląd ten w 1991 r. podzielało 2,7% ludzi, w 2012 – 8,8%.

Widać, że – tak jak w innych krajach europejskich – odrzucenie istotnych prawd moralności katolickiej jest dość częste, jednak pozostaje ono słabsze, nie tak powszechne jak gdzie indziej. Świadczy to o podleganiu tym samym prądom kulturowym właściwym dla współczesnej Europy, tyle że w znacznie słabszym stopniu. Zmiany w kierunku większej akceptacji zasad moralnych głoszonych przez Kościół przypisać można zapewne toczącym się w ostatnich latach burzliwym nieraz publicznym dyskusjom, w którym Kościół miał szansę zaprezentować swe nauczanie.

Działalność charytatywna Kościoła katolickiego

Kościół katolicki prowadzi w Polsce działalność charytatywną na największą skalę. W 2014 r. działało 835 kościelnych instytucji charytatywnych, prowadzących ok. 5 tys. dzieł. Najwięcej, bo 1372, zajmuje się pomocą dzieciom i młodzieży (kluby, świetlice), 897 – pomocą bezdomnym, 861 – pomocą doraźną (noclegownie, jadłodajnie).

Z pomocy charytatywnej Kościoła w 2014 r. skorzystało ok. 2,9 mln beneficjentów. Największy zasięg miała pomoc doraźna – prawie 1,2 mln beneficjentów, następnie pomoc żywnościowa – 650 tys., usługi medyczne – 442 tys.

Pomocą charytatywną zajmują się także organizacje parafialne. 12% działalności podejmowanej przez 60 tys. takich organizacji stanowi dobroczynność. Beneficjentami tej działalności w największym stopniu stanowią dzieci i młodzież (17%), ubodzy (16%), osoby w wieku emerytalnym (14%), niesamodzielne i chore (12%).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Dec: trzeba mężnie i pokornie głosić Ewangelię

2019-05-20 15:36

ako / Świdnica (KAI)

Przed nami dalszy zasiew słowa za wzorem pierwszych ewangelizatorów. Trzeba mężnie i pokornie głosić Ewangelię. O pokorze jest dzisiaj mowa w psalmie. “Nie nam daj chwałę, lecz Twemu imieniu” (Ps 115). My dzisiaj głosimy te same prawdy w innym kontekście historycznym i aplikujemy do konkretnych warunków życia - mówił bp Ignacy Dec.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Kapłani z trzech diecezji: wrocławskiej, legnickiej i świdnickiej, w poniedziałek 20 maja, w kaplicy seminaryjnej Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchowne we Wrocławiu sprawowali dziękczynną Mszę św. z okazji 30. rocznicy święceń kapłańskich. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Ignacy Dec, który był długoletnim wychowawcą, wykładowcą i rektorem perłowych jubilatów.

- Dzisiejszy dzień jest okazją do tego, by uświadomić sobie, jak wiele otrzymaliśmy od Pana Boga, zarówno w czasie seminaryjnym i potem na żniwie pańskim. Dziękujmy Bogu za tę drogę, którą przeszliśmy. Przyszłość powinna być dalej kształtowana słowem Bożym - wskazał biskup świdnicki.

Homileta przywołał wspomnienia związane ze święceniami kapłańskimi, 20 maja 1989 roku. - To była wigilia Uroczystości Trójcy Świętej, święceń udzielał kard. Henryk Gulbinowicz, było was 29. To było zakończenie formacji seminaryjnej i początek posługi kapłańskiej. Potem wasze drogi się rozwidliły - przypomniał biskup.

Bp Ignacy Dec latach 1982-1995 pełnił różne funkcje wychowawcze w Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu: 1982-1984 jako prefekt; 1984-1988 jako wicerektor, a w latach 1988-1995 był rektorem tegoż seminarium. Był również rektorem Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu w latach 1992–2004.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem