Reklama

Niedziela Podlaska

Bp Tadeusz Pikus odbył ingres do katedry drohiczyńskiej

W niedzielę odbył się ingres bp. Tadeusza Pikusa do drohiczyńskiej katedry. Oprócz Nuncjusza Apostolskiego w Polsce abp. Celestino Migiore, biskupów z Polski, Białorusi i Ukrainy, w uroczystości uczestniczyli parlamentarzyści, władze wojewódzkie i samorządowe, księża prawosławni i reprezentanci innych wyznań. Nowy biskup drohiczyński ma 64 lata. Jest doktorem teologii fundamentalnej i znawcą Kościoła na Wschodzie.

[ TEMATY ]

biskup

ingres

Drohiczyn

bp Tadeusz Pikus

http://www.drohiczynska.pl/

Przed liturgią odśpiewano litanię do Matki Bożej. Z Domu Biskupiego wyruszyła procesja księży biskupów. Po drodze ks. bp Tadeusz Pikus w towarzystwie asysty zszedł do podziemi katedry, aby nawiedzić grób pierwszego biskupa drohiczyńskiego Władysława Jędruszuka w 20. rocznicę jego śmierci i zapalić znicz.

Po powitaniu w drzwiach katedry i przekazaniu pastorału nowemu ordynariuszowi, homagium złożyli: przedstawiciele duchowieństwa, kapituł i życia konsekrowanego, alumni WSD, przedstawiciele władz samorządowych, przedstawiciele świata nauki, świata pracy, służb mundurowych, ruchów i stowarzyszeń oraz rodzin.

W homilii bp Tadeusz Pikus przyznał, przypomniał o uwarunkowaniach religijnych rejonu wschodniej Polski, gdzie obok siebie żyją wyznawcy różnych religii i wskazał na potrzebę jedności. „Pojednanie człowieka z Bogiem Ojcem, i pojednanie w Nim rodzaju ludzkiego, które dokonuje się przez Chrystusa w Duchu Świętym, jest sercem misji Kościoła – mówił bp Pikus wspominając znamienne spotkanie ekumeniczne ze świętym Janem Pawłem II w roku 1999 w Drohiczynie.

Reklama

„Tamto nabożeństwo ekumeniczne na ziemi podlaskiej, upamiętnione Krzyżem stojącym na wzgórzu, stanowi dla nas znak i wyzwanie do prowadzenia ewangelicznego dialogu, dialogu, który ułatwia Duchowi Świętemu usuwanie z naszych serc murów podziału i budowanie pełnej i widzialnej jedności w Kościele Chrystusowym” – mówił bp Pikus.

Nowy ordynariusz drohiczyński prosił uczestników ingresu i diecezjan o modlitwę i współpracę. Zaapelował do diecezjan, aby uwzględniając powołanie do zbawienia, które daje szczęście bez miary, dbali o wolność, przekazywali wiarę niewierzącym, dawali pewność wątpiącym, przyjmowali i wprowadzali pokój Boży, „walcząc” nie przeciw człowiekowi, lecz o każdego człowieka, o jego życie i godność.

„Nie pozwalajmy, by nad nami panowało dziedzictwo uprzedzeń, niezgody czy nienawiści, nie pozwalajmy, by ktoś nam odebrał życzliwość i szacunek do drugiego człowieka. Nie wolno nam bać się prawdy rozpoznanej i podawanej w duchu miłości Bożej. Trzeba nam godnie i godziwie żyć na miarę uczniów Chrystusa” – zachęcał bp Pikus.

Reklama

Przypomniał także, że jako chrześcijanie powinniśmy nieść pomoc potrzebującym, słabym i chorym, wspierać duchowo tzw. małżeństwa mieszane i ich rodziny, umacniać rodziny rozłączone emigracją, oddziaływać wychowawczo na dzieci i młodzież, kochać Kościół i ojczyznę oraz uczyć się gospodarności na co dzień, by sprawiedliwie, umiejętnie oraz mądrze zarządzać dobrami doczesnymi a jednocześnie całym sercem miłować wieczne.

„Niech Najświętsza Maryja Panna, Matka Kościoła, patronka diecezji drohiczyńskiej, błogosławiony ks. Ignacy Kłopotowski, syn tej ziemi, oraz nowi święci: Jan XXIII i Jan Paweł II kierują nas na drogę zbawienia, którą jest Jezus Chrystus, ten, który prawdziwie zmartwychwstał, oraz niech upraszają Trójcę Przenajświętszą o błogosławieństwo i stałą Opatrzność dla Kościoła drohiczyńskiego i wszystkich mieszkańców tej pięknej krainy” – zakończył biskup drohiczyński.

Na zakończenie liturgii życzenia nowemu pasterzowi drohiczyńskiemu złożyli przedstawiciele Episkopatu, duchowieństwa drohiczyńskiego, samorządowcy oraz przedstawiciele rodzin.

Biskup Tadeusz Pikus jest doktorem teologii fundamentalnej i znawcą Kościoła na Wschodzie. Pracował duszpastersko i naukowo w Rosji, na Białorusi i na Litwie. Wykładał teologię ekumeniczną w Polsce oraz w Grodnie i w Wilnie. Zasiadał w gremiach Episkopatu zajmujących się kontaktami ekumenicznymi i dialogiem z islamem. Jego dewiza biskupia brzmi: Surrexit Dominus vere! (Pan prawdziwie zmartwychwstał!).

Tadeusz Pikus urodził się 1 września 1949 r. w Zabielu. Po ukończeniu Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego (WMSD) w Warszawie święcenia kapłańskie przyjął 7 czerwca 1981 r. z rąk bp. Jerzego Modzelewskiego. Tytuł magisterski uzyskał w 1981 r. na Akademickim Studium Teologii Katolickiej (ASTK) w Warszawie. Dwa lata później uzyskał na tej uczelni tytuł licencjata w dziedzinie patrologii.

W 1983 r. rozpoczął studia doktoranckie z teologii fundamentalnej na Uniwersytecie Nawarra w Pampelunie (Hiszpania). W 1985 r. obronił pracę doktorską. Po powrocie do Polski pracował jako referent w Sekretariacie Prymasa Polski, jednocześnie wykładając łacinę i teologię fundamentalną w WMSD. W 1987 r. został adiunktem na ASTK. W rok później rozpoczął pracę w seminarium duchownym jako prefekt-wychowawca. Od 1990 r. był sekretarzem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

W 1990 r. skierowano go jako kapelana do pracy duszpasterskiej wśród Polaków w ówczesnym ZSRR i pracowników konserwacji zabytków w Moskwie. Tam też zorganizował Kolegium Teologii Katolickiej św. Tomasza z Akwinu a abp Tadeusz Kondrusiewicz mianował go dziekanem i wykładowcą teologii fundamentalnej na tej placówce (1991-92). Powrócił następnie na stanowisko prefekta w seminarium duchownym w Warszawie i wykładowcy w PWTW. W tym czasie również wykładał w seminarium duchownym w Łowiczu. W 1994 r. ponownie wyjechał do Moskwy, aby zebrać materiały do pracy habilitacyjnej, tam też uczestniczył w seminariach profesorskich w Instytucie Prawosławnym św. Andrzeja. Po roku wrócił do swoich poprzednich obowiązków w seminarium w Warszawie.

W 1996 r. został mianowany duszpasterzem przedsiębiorców i organizatorów życia gospodarczego w Warszawie, a od 1997 r. był rektorem kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Bielanach. W tymże roku rozpoczął wykłady z teologii fundamentalnej i ekumenicznej, a w rok później także religiologii w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. W tym samym czasie prowadził wykłady z tych dyscyplin w Grodnie na Białorusi i w Polskim Centrum Katechetycznym w Wilnie.W 1997 r. został członkiem Rady Kapłańskiej i Kolegium Konsultorów Archidiecezji Warszawskiej na lata 1997-2002. Od 1997 r. należy do Warszawskiego Towarzystwa Teologicznego. W rok później został mianowany członkiem Czwartego Synodu Archidiecezji Warszawskiej.

W roku 1999 uzyskał tytuł doktora habilitowanego na podstawie rozprawy habilitacyjnej pt. "Aksjologiczny wymiar religii w twórczości Aleksandra Mienia. Studium analityczno-krytyczne".

24 kwietnia 1999 r. Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji warszawskiej, przydzielając stolicę tytularną Lisinia. Święcenia biskupie przyjął 8 maja 1999 r. w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie z rąk kard. Józefa Glempa.29 maja 1999 r. został przewodniczącym Wydziału Nauki Katolickiej i wikariuszem generalnym Archidiecezji Warszawskiej. W listopadzie 1999 r. decyzją Episkopatu został członkiem Rady ds. Ekumenizmu KEP. Następnie został włączony w skład Komisji Wychowania Katolickiego KEP.

W latach 2000-2006 pełnił funkcję delegata ds. dialogu katolików i muzułmanów, zasiadał też w Zarządzie Głównym Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów w Polsce (2000-2004), od 2004 r. został członkiem tejże Rady.W latach 2001-2006 z woli KEP był przewodniczącym Bilateralnego Zespołu Katolicko-Prawosławnego oraz członkiem Rady ds. Dialogu Religijnego i przewodniczącym Komitetu ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi (2001-2006).

W 2002 r. uzyskał stanowisko profesora nadzwyczajnego w UKSW.2 maja 2002 r. został wybrany na przewodniczącego Rady Programowej Zespołu Pomocy dla Kościoła Katolickiego na Wschodzie. Od 2003 r. pełnił funkcję delegata KEP ds. Duszpasterstwa Polskich Przetwórców Żywności. W 2004 r. został członkiem Zespołu KEP ds. Społecznych Aspektów Intronizacji Chrystusa Króla.

W latach 2005-2010 był przewodniczącym Zespołu KEP ds. Kontaktów z Polską Radą Ekumeniczną.W październiku 2005 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej nadało mu, za szczególne zasługi dla oświaty i wychowania "Medal Komisji Edukacji Narodowej".

W 2006 r. został wybrany na przewodniczącego Rady ds. Ekumenizmu KEP. W dniu 14 kwietnia 2008 r. otrzymał od prezydenta RP tytuł naukowy profesora nauk teologicznych. 15 marca 2010 r. został powołany na członka Zespołu KEP do rozmów z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym.Obecnie bp Pikus jest członkiem Zespołu ds. Społecznych Aspektów Intronizacji Chrystusa Króla i delegatem KEP ds. Duszpasterstwa Polskich Przetwórców Żywności.

2014-05-26 08:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Potrzeba serca

Niedziela warszawska 36/2019, str. 1

[ TEMATY ]

rocznica

bp Tadeusz Pikus

Łukasz Krzysztofka

Prośmy Boga o dar miłości miłosiernej, która jest w stanie przeżyć najboleśniejsze chwile i nie przestać kochać – zaapelował bp Pikus

W pierwszą rocznicę konsekracji Światowego Centrum Modlitwy o Pokój w Niepokalanowie Mszy św. dziękczynnej przewodniczył w niepokalanowskiej bazylice bp Tadeusz Pikus z Drohiczyna

Kaplica wieczystej adoracji „Gwiazda Niepokalanej” jest jednym z dwunastu takich miejsc na świecie. Jej powstanie było już pragnieniem św. Maksymiliana Kolbe. W swoim liście z Japonii z 1934 r. pisał: „...wyobrażam sobie piękną figurę Niepokalanej w wielkim ołtarzu, a na jej tle, pomiędzy rozłożonymi rękami monstrancja w ciągłym wystawieniu Przenajświętszego Sakramentu. Bracia na zmianę adorują. Kto zagląda do kościoła, pada na kolana, adoruje, spogląda na twarz Niepokalanej, odchodzi, a Ona z Panem Jezusem jego sprawę załatwia…”. Dziś tak właśnie wygląda ołtarz w kaplicy wieczystej adoracji.

– Kaplica ta poświęcona jest przede wszystkim wielkiemu błaganiu, aby pokój panował w naszych sercach, rodzinach, ojczyźnie i w świecie. Najdoskonalszy przykład do naśladowania daje nam Jezus, Książę Pokoju, który podjął walkę nie przeciwko człowiekowi, ale o człowieka, o jego zbawienie i szczęście – mówił w homilii bp Pikus.

Biskup senior diecezji drohiczyńskiej wskazał, że kluczem, według którego określa się, kto ma prawo żyć, a kto nie, jest dzisiaj m.in. aborcja i eutanazja. – Każde życie ludzkie ma swój początek w Bogu. Powinniśmy sobie nawzajem przypominać, że jesteśmy dziećmi Boga. Powinniśmy uznać własną godność. Każdy człowiek ma prawo do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci – podkreślił bp Pikus.

Odnosząc się do 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, hierarcha przypomniał, że zrodziła się ona z pogardy wobec Boga, co przerodziło się na pogardę dla człowieka. – Potrzeba dzisiaj, aby nasze serce nie tylko miłowało, ale było sercem mądrym, rozumnym i potrzeba, żeby nasz rozum był kochający – zachęcał biskup.

W rok od otwarcia kaplicy wieczystej adoracji do ojców franciszkanów napływają świadectwa uproszonych tu łask, w tym fizycznych uzdrowień. Przed wejściem do kaplicy wystawiona jest księga podziękowań i łask, w której codziennie przybywa nowych świadectw. Od dnia konsekracji niepokalanowskie Centrum Modlitwy o Pokój odwiedziło już ponad 350 tys. osób.

CZYTAJ DALEJ

Człowiek uzależniony

Uzależnienie to choroba umysłu, ciała i ducha. Największym problemem uzależnionego nie są wódka, hazard czy narkotyki, lecz brak zgody na własne życie.

Mało było w historii naszego kraju okresów tak sprzyjających rozwojowi jak ten, w którym żyjemy. Przyzwyczailiśmy się do niepodległości. Prawo decydowania o sobie na arenie międzynarodowej jawi nam się dziś jako oczywistość. Wraz z odzyskiwaniem podmiotowości przez naszą ojczyznę wdarła się jednak w nasze granice z siłą tsunami antykultura konsumpcji i użycia.

Potwór

Kredyty, zakupomania, seksualizacja wtargnęły na początku lat 90. ubiegłego wieku w nasze tu i teraz i utworzyły krainę „tysiąca jezior”. W każdym z nich czyha na nas nieco inny, ale w swej istocie podobny potwór z Loch Ness. Sam w sobie oryginalny i egzotyczny, w dotyku miły i bardzo dużo obiecujący. Złota rybka przy nim ze swoimi trzema życzeniami to uboga krewna. Potwór, który wkroczył do owych jezior i milionów serc, zamienił nasze życie w użycie, a nasze być w ciągłą potrzebę mieć. Dlaczego mu się to udało?

Niewolnicy

„Wszystko Ci dam, tylko padnij i złóż mi pokłon”. Czym było owo „wszystko” wówczas, na Pustyni Judzkiej? I co mógł zaproponować Szatan samemu Bogu? To jasne, że ta pokusa musiała być odparta. Co innego dziś, gdy gama dóbr i możliwości jest tak szeroka, a ścieżka użycia, proponowana przez ojca kłamstwa, tak obiecująca. Ten, który zna nasze słabości i na nie liczy, umie tak ruszyć strunami naszego ego, byśmy uznali, że nie kiedyś, po śmierci, ale dziś należy nam się spełnienie życzeń „wszystkiego najlepszego”. Mamy mentalność rozpieszczonego dziecka: „Chcę mieć wszystko natychmiast i od razu, dużo i na bogato”. Ta postawa biorcy, konsumenta żyjącego ponad stan, wiecznie nie dość dojrzałego człowieka to bardzo czule i z pietyzmem hodowana roślina, która jak chwast oplata nasze serca.

Świat żeruje dziś na naszych uzależnieniach, i to nie tylko tych starych jak historia Noego, czyli pijaństwa czy cudzołóstwa. To fakt, że seksoholizm jest dziś wielkim problemem, na pewno większym niż kiedykolwiek wcześniej. Statystyki rozwodów, konsumpcja pornografii, przemoc na tle seksualnym wyraźnie tego dowodzą. Pijemy także bardzo dużo. Sprzedaż alkoholu obecnie to blisko dziesięciokrotność tego, co kupowano w Polsce 100 lat temu. Pijemy bez opamiętania. Alkohol stał się towarem traktowanym na równi z innymi produktami spożywczymi. Można go kupić wszędzie, choćby na stacjach benzynowych, o każdej porze dnia i nocy, nawet bladym sierpniowym świtem. Kosztuje niewiele i jest wszędzie. Dla uzależnionych alkohol jest narkotykiem. Mimo to jest w pełni legalny, a nawet oficjalnie reklamowany. Jest zawsze w pierwszej trójce głównych sprawców zgonów. To dlatego podpisuję się pod apelami o abstynencję, i to nie tylko w sierpniu. Abstynencja alkoholowa to doskonały sposób na poprawę zdrowia i szansa na rozwój w wielu dziedzinach życia, zwłaszcza dla najmłodszych abstynentów. Obecnie uzależnienia to jednak nie tylko alkohol.

Kingsajz dla każdego

Jednym z najbardziej powszechnych, toksycznych i darmowych uzależnień jest pornografia. Strzał dopaminy, który towarzyszy oglądaniu pornografii, jest prawie tak duży jak przy spożyciu amfetaminy. O ile spożycie białego proszku daje nam ten zastrzyk na kilka, kilkanaście minut, to tkwienie w pornografii utrzymuje podwyższony stan hormonu przyjemności przez cały czas korzystania z tego bodźca. Powodem jest błędne odczytanie przez mózg stymulacji jako nadziei na prokreację i podtrzymanie gatunku. Ta euforia uzależnia. Masturbacja i pornografia stały się dziś towarem codziennego użytku dla tysięcy młodych ludzi. Łatwość dostępu i darmowość potęgują to uzależnienie, przez co czynią z młodych ludzi niewolników własnych żądz.

Pornografia nie ma nic wspólnego z prawdą o intymnej relacji między dwojgiem kochających się ludzi. Ma za to wiele wspólnego z przemocą, łatwością, gigantomanią, użyciem. Aktorzy i aktorki są jak Ken i Barbie z koszmarnego snu. Wszystko tu jest idealne i wyolbrzymione, i na pstryknięcie palca, czyli kliknięcie. Prasa młodzieżowa, film, przemysł muzyczny wtórują macherom od przemysłu porno w podsycaniu apetytów na użycie, bo to się opłaca. Antykoncepcja i aborcja kosztują, ale dają iluzję bezkarnego posmakowania wszystkiego. Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał świat rządzony przez tych, którzy od 7. roku życia byli narażeni na kontakt z pornografią. Dziś nie trzeba umieć pisać, żeby dostać się w takie zakamarki internetu, gdzie każda perwersja ma swoje katalogi klipów wideo, często za darmo i w full HD.

Mieć, jeść, kupować...

Kolejną plagą dzisiejszej filozofii użycia jest uzależnienie od zakupów, hazardu i kredytów. W Warszawie, w Stowarzyszeniu Integracji Społecznej Klub Poznańska 38, wystartował pierwszy mityng wspólnoty 12-krokowej Anonimowi Zadłużeni (spotkania we wtorki o godz. 18). Niewątpliwie żyjemy ponad stan. Kupujemy setki zbędnych rzeczy, otaczamy się nimi. Popadamy w gadżetomanię i w system wymiany na nowszy model. To moda, która wciąga i uzależnia. Coraz częściej rozmowy między kolegami w szkole, w pracy, na wakacjach przestają dotyczyć tego, kim jesteśmy, co robimy, co czytamy, a zmieniają się w targowisko próżności, w pokaz gadżetowej mody: smartwatche, telefony, airPodsy i co tam jeszcze. Bombardowanie promocjami, zdrapkami, okazjami też robi swoje. Nawet karty z systemem lojalnościowym mogą sprawić, że kupujemy więcej i głupiej, niezgodnie z potrzebami. Wchodzisz po masło i mleko, a wychodzisz z marketu z koszykiem pełnym wszystkiego. Niewątpliwie także hazard z różnymi swymi odmianami, jak zakłady bukmacherskie czy wirtualne kasyna w telefonach, jest coraz większym problemem.

Wszystko może nas uzależnić – nawet tak pozytywna i trwała wartość jak praca. Pracoholizm sprawia, że czując się społecznie użyteczni, tracimy kontakt z rodziną, sobą samym i przestajemy się dziwić 18-godzinnym dniem i 7-dniowym tygodniem pracy. Jedzenie i lęk przed jedzeniem, bulimia, obżarstwo, anoreksja – to kolejne sposoby na nałogowe poprawianie swojego samopoczucia. Nie chcę czuć tego, co czuję. Muszę dostarczyć sobie swojego narkotyku znieczulającego, a czy to będą praca ponad siły, dwadzieścia pączków czy amfetamina, to już mało ważne. Ksiądz Marek Dziewiecki w swojej właśnie wchodzącej na rynek książce Człowiek uzależniony podaje trafną definicję tego zjawiska. Wyjaśnia, że człowiek uzależniony to ktoś ślepo zakochany w swoim śmiertelnym wrogu. Owo zakochanie sprawia, że jesteśmy w stanie poświęcić wszystko i wszystkich, nawet siebie, by móc wpaść w ramiona kochanek. I nie ma znaczenia, że dawno przestały nas one głaskać i tulić, a zaczynają dusić i niszczyć. Zniewolony umysł i zraniony duch tego nie zauważają.

Ból

Czy człowiek uzależniony jest w sytuacji beznadziejnej? Program Ocaleni, który od 2 lat prowadzę w Telewizji Polskiej (wtorek, TVP1, godz. 22.30), pokazuje, że nie ma sytuacji bez wyjścia, że z każdym, nawet najbardziej podstępnym uzależnieniem możemy wygrać. Jaka jest do tego droga? Po pierwsze, muszę sam uznać, że potrzebuję pomocy. Zwykle, by tak się stało, potrzebny jest ból. Czasami ból ponad siły, ale ból własny, odczuwany przez chorego, a nie ból czy błagania jego bliskich. Człowiek ślepo zakochany w śmiertelnym wrogu zmierza ku zatraceniu, nie bacząc na miłość i cierpienia bliskich. Jeśli przestaniemy brać na siebie konsekwencje jego nałogu, prędzej czy później dopadną go one i ciężko mu będzie oszukiwać samego siebie, że „ogarnia” i daje radę. To dlatego pierwszy z dwunastu kroków anonimowych alkoholików i innych wspólnot pracujących na tym programie mówi o bezsilności. Tylko wtedy, gdy ją uznam, w moim życiu możliwy jest szczęśliwy ciąg dalszy. Możliwy, ale niepewny, gdyż wychodzenie z uzależnienia to długotrwały proces naprawiania swojej teraźniejszości i zadośćuczynienia za przeszłość.

Nadzieja

Jest nadzieja dla każdego. Niezmiernie jednak ważne jest uznanie tego, że twoim problemem nie są narkotyk, alkohol, hazard czy seks, lecz jest nim fakt, że nie godzisz się na siebie i swoje życie. Że uciekasz przed życiem w użycie, że wolisz iluzję niż codzienne konfrontowanie się z trudem życia i gamą niechcianych uczuć. Jeśli jednak zgodzisz się na ten oczywisty fakt, że potrzebujesz pomocy, i wskrzesisz w sobie wiarę, choćby tak niewielką jak ziarenko gorczycy, to wtedy Ten, który przyszedł na świat, by nas ocalić, ocali i Ciebie. Nie wyręczy Cię w niczym, co jest w Twojej mocy, ale da Ci wsparcie tam, gdzie nie masz mocy. Gdy będziesz wybierać miejsce, do którego zapukasz po pomoc, oprócz kratek konfesjonału, miej w sobie pewność, że osoba uzależniona choruje równie mocno ciałem, umysłem, jak i duszą. Tak jak z próchnicą górnej szóstki nie idę na Jasną Górę, lecz do dentysty, podobnie w obliczu uzależnienia mam szukać specjalistów, grup wsparcia, klubów abstynenta. Ostatecznie Tym, do kogo odwołują się owi specjaliści, a których skuteczność działań jest weryfikowana tysiącami ocalonych, jest miłujący Bóg. Ten, który wymyślił ciebie z miłości i do miłości, do wolności, a nie do zniewoleń i upokorzeń.

CZYTAJ DALEJ

Afrykańczycy zmieniają oblicze Kościoła w Chinach

2020-08-03 19:28

[ TEMATY ]

modlitwa

Afryka

Adam Szewczyk

Na rosnącą i coraz bardziej zauważalną obecność młodych katolików afrykańskich w Kościele w Chinach zwrócił uwagę w swym najnowszym wydaniu dwutygodnik włoskich jezuitów „La Civiltà Cattolica”. O zjawisku tym, występującym w różnych regionach kraju, rozmawiał na przykładzie miasta Guangzhou z prowincji Guangdong w południowo-wschodnich Chinach dyrektor pisma o. Antonio Spadaro z francuskim teologiem-antropologiem Michelem Chambonem.

W każdy weekend katedra katolicka w mieście zapełnia się tysiącami ludzi zarówno miejscowymi, jak i przybyszami z wielu krajów, a Msze sprawowane są w miejscowym dialekcie kantońskim i ogólnochińskim mandaryńskim, po angielsku, koreańsku i w innych językach.

Młodzi Afrykańczycy, jacy przybyli do Państwa Środka na studia czy w poszukiwaniu pracy, pochodzą głównie z Nigerii, Kenii, Kamerunu i Ugandy. Ci spośród nich, którzy są katolikami, zaczynają chodzić do kościołów w miastach, w których mieszkają.

W Guangzhou (czyli dawnym Kantonie) uczęszcza do katedry średnio od 500 do 800 przybyszów z Czarnego Lądu.

Według rozmówcy pisma ludzie ci przychodzą tam wczesnym popołudniem, modlą się lub rozmawiają z przyjaciółmi przy Grocie Matki Bożej z Lourdes i tam czekają na Mszę św. Inni w kościele ćwiczą śpiewy i przygotowują się do służby przy ołtarzu. W odpowiedzi na narastający napływ turystów, Nigeryjczycy zorganizowali służbę porządkową, surową i skuteczną, aby zachować atmosferę modlitwy w czasie liturgii w języku angielskim.

W ciągu tygodnia wierni afrykańscy przychodzą do katedry na katechezy biblijne i spotkania modlitewne, utrzymane najczęściej w duchu charyzmatycznym. Ożywili też działalność Legionu Maryi, który kwitł tam przez cały okres rządów komunistycznych, mimo utrudnień ze strony władz, niezadowolonych zwłaszcza z powodu „wojskowej” nazwy tego ruchu. Według Chambona, przez cały dzień „przed Panią z Lourdes klęczą zawsze jacyś Afrykańczycy”, inni klęczą też w pobliskiej kaplicy Najświętszego Sakramentu, „pochyleni w geście adoracji lub ze wzniesionymi rękoma”.

Ale występują również napięcia między wspólnotą przybyszów z Afryki a miejscową społecznością katolicką, mające podłoże głównie materialne. W Guangzhou po kryzysie finansowym z 2008 roku udział imigrantów z Czarnego Lądu w działalności przestępczej zrodził ogólną podejrzliwość do wszystkich „Czarnych”. Dzielnicę Xiaobei na północy miasta, w której mieszka większość Afrykańczyków, wielu Chińczyków postrzega jako miejsce przeklęte, rządzone przez gangi kryminalne. Imigranci afrykańscy to w większości młodzi samotni mężczyźni i po całym kraju krążą opowieści o młodych Chinkach, które zaszły w ciążę z niektórymi z nich, a później zostały przez nich porzucone. Zdarza się, że takie kobiety przychodzą potem do katedry, „żądając odszkodowania” – powiedział Chambon.

Z drugiej strony podkreślił szczególny „zapał misyjny” – elastyczny i ekstrawertyczny – cechujący obecność afrykańską w Kościele chińskim. Przejawia się to, zdaniem badacza, w tym, że jeśli Afrykanin zaręczy się z Chinką, to zwykle prowadzi ją do kościoła, gdzie odbywa ona kurs katechumenatu i przyjmuje chrzest. Dodał, że w ostatnich latach znacząco wzrosła liczba ochrzczonych kobiet. W mieście są już rodziny chińsko-afrykańskie, co było nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu – podkreślił rozmówca dwutygodnika.

Według niego katolicy afrykańscy, którzy zjawili się w najludniejszym państwie świata sami, bez „mandatu misyjnego” i wsparcia, „są znacznie bardziej elastyczni i łatwiej przystosowują się do miejscowych warunków niż wiele zgromadzeń i zakonów misyjnych”. Po przybyciu na miejsce musieli usilnie szukać kontaktów z miejscowym społeczeństwem, aby móc przeżyć fizycznie i finansowo. A imigranci katoliccy „przynieśli z sobą także swą wiarę, którą dzielili się z każdym, z kim się zetknęli”.

Także ich sposób nawiązywania więzi z miejscowym duchowieństwem jest szczególny i np. w odróżnieniu od wielu Chińczyków Afrykanie są bardziej otwarci, przedstawiając kapłanom swe potrzeby duchowe i duszpasterskie. Jako „nowi przybysze” proszą o dostęp do sakramentów i miejsc spotkań, pomagając tym samym także miejscowym duchownym rozszerzać ich własne horyzonty duszpasterskie.

Swe rozważania i spostrzeżenia uczony francuski kończy uwagą, iż podczas gdy wielu analityków roztrząsa w nieskończoność uwarunkowania polityczne, które uczyniłyby bardziej znośnymi sytuację ochrzczonych, „również w Chinach Kościół wzrasta bez proszenia o zezwolenie tzw. «ekspertów», bezinteresownie, w sposób «niezorganizowany», bez konkursu na jakąś misyjną strategię ewangelizacji”. Wpisuje się to w wątek żywotnych i konkretnych interesów zwykłych ochrzczonych, którzy prawdopodobnie nie wiedzą nawet nic o tymczasowym układzie watykańsko-chińskim z 2018 roku o mianowaniu biskupów w tym kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję