Reklama

Prymasostwo w Polsce – geneza i znaczenie

2014-06-02 18:50

Bernadeta Kruszyk / Gniezno / KAI

Ludmiła Pilecka/www.wikipedia.org

Nadanie godności prymasa arcybiskupom gnieźnieńskim miało rozwiązać problem pierwszeństwa hierarchicznego w Kościele w Polsce. Z czasem stało się furtką do uzyskanie wielu świeckich prerogatyw. Do czasu rozbiorów piastujący ten urząd hierarchowie byli nie tylko autorytetem duchowym, ale także drugim po królu symbolem majestatu Rzeczypospolitej.

Geneza urzędu prymasa

Na przełomie II i III wieku uformowała się w Kościele organizacja patriarchalna z poważnymi uprawnieniami jurysdykcyjnymi. Jej istnienie, podział i kompetencje przyjął w 325 roku Sobór Powszechny w Nicei. Ukształtowała się ona głównie na Wschodzie (Aleksandria, Antiochia, Konstantynopol, Jerozolima). Na zachodzie istniał jeden patriarchat w Rzymie, obejmujący liczne Kościoły lokalne i właśnie w jego granicach w IV wieku powstał urząd prymasa – pierwszego pomiędzy równymi, którego władza rozciągała się na kilkoma metropoliami, a później obejmowała najczęściej lokalne Kościoły narodowe.

Prymasostwo w Polsce – początki

Reklama

Wraz z powstaniem w 1367 roku w granicach państwa polskiego drugiej metropolii z siedzibą najpierw we Lwowie, a później w Haliczu, powstał problem prymatu hierarchicznego w Kościele w Polsce. Próbę jego rozwiązania podjęto najprawdopodobniej już w 1414 roku na synodzie prowincjalnym w Wieluniu. Ustalono tam zasadę pierwszeństwa metropolity gnieźnieńskiego przed lwowskim ze względu na starszeństwo Gniezna. Potwierdzenie tego pierwszeństwa poprzez nadanie metropolicie gnieźnieńskiemu tytułu prymasa stało się faktem niedługo potem, na Soborze w Konstancji (1414-1418).

Według krakowskiego dziejopisa Jana Długosza bezpośrednim impulsem do wzmożenia starań w tym kierunku była koronacja trzeciej żony Władysława Jagiełły Elżbiety Granowskiej–Pileckiej, którą król poślubił podczas nieobecności metropolity gnieźnieńskiego abp. Mikołaja Trąby, uczestniczącego we wspomnianym Soborze w Konstancji. Ponieważ z ceremonią nie chciano czekać, koronę na głowę monarchini nałożył arcybiskup lwowski Jan Rzeszowski. Aby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości i jednocześnie ostatecznie przypieczętować pierwszeństwo Gniezna przed Lwowem, abp Mikołaj Trąba został zaproszony do zasiadania pomiędzy prymasami, co równało się wówczas z nadaniem mu tej godności.

Prymas, legat urodzony

Nie zachowało się żadne pisemne potwierdzenie nadanie godności prymasa abp. Mikołajowi Trąbie. Nie starali się o nie także jego następcy, co dowodzi, że ich pierwszeństwo nie było kwestionowane. Stolica Apostolska potwierdziła tytuł prymasa dla arcybiskupów gnieźnieńskich dopiero po blisko stu latach i to niejako przy okazji. Uczynił to w 1515 roku papież Leon X w bulli nadającej arcybiskupowi gnieźnieńskiemu Janowi Łaskiemu tytuł legata urodzonego Stolicy Apostolskiej. Dokument ten nie precyzował jednak zakresu władzy prymasa. Poddawał jurysdykcji prymasowskiej i legackiej metropolię lwowską i ogólnikowo stwierdzał, że zakres uprawnień Prymasów Polski jest taki, „jaki posiadają inni legaci, a szczególnie prymas Anglii w Canterbury na mocy prawa, przywileju i zwyczaju”. Pod względem kolejności nadania wspomnianych godności Polska była wyjątkiem w Europie. Zwykle bowiem tytuł prymasa otrzymywali hierarchowie posiadający już godność legata urodzonego. W Polsce było odwrotnie.

Prawa i przywileje Prymasów Polski

Były ogromne. Do czasu przybycia do Polski nuncjusza apostolskiego, a więc do 1555 roku, Prymas Polski wraz z metropolitą lwowskim zwoływał synody generalne zwane prymacjalnymi lub narodowymi. Miał również prawo zwoływania i przewodniczenia obradom Senatu, w którym nosił tytuł „primus princeps”, czyli pierwszy książę. Konstytucja państwowa z 1451 roku oraz przywileje Stolicy Apostolskiej z 1589 roku uprawniały go ponadto do błogosławieństwa królewskich małżeństw i odprawiania królewskich pogrzebów.

Niezwykle ważnym przywilejem politycznym Prymasa Polski było także sprawowanie przez niego urzędu interreksa, czyli zarządzanie państwem pod nieobecność lub w przypadku braku króla (łac. inter – między , rex – król). Prerogatywy te nadano prymasom na sejmie w 1572 roku, po śmierci ostatniego z Jagiellonów Zygmunta Augusta. Od tego czasu prymasi zarządzali państwem w czasie bezkrólewia, czyli od śmierci dotychczasowego monarchy do koronacji następnego oraz w czasie bezkrólewia.

Ostatnim interreksem był abp Władysław Łubieński, który sprawował władzę w latach 1763-1764 – od śmierci Augusta III do objęcia tronu przez Stanisława Augusta Poniatowskiego. Sprawowanie urzędu interreksa nie uprawniało jednak Prymasa Polski do korzystania z pełni królewskiej władzy. Miał on jedynie prawo reprezentować państwo na zewnątrz, przyjmować zagraniczne poselstwa i kierować administracją wewnętrzną.

W purpurze

Namacalnym wyrazem rangi i znaczenia prymasa był także towarzyszący jego wystąpieniom ceremoniał. Gdy wchodził do Senatu, by przewodniczyć obradom, wszyscy obecni wstawali z miejsc wyrażając w ten sposób szacunek dla piastowanej przez niego godności. Udając się na Sejm i stając po raz pierwszy przed królem miał zawsze u boku kilku senatorów. Podczas publicznych wystąpień niesiono przed nim krzyż osadzony na długim drzewcu – znak władzy metropolitalnej.

W połowie XVIII wieku prymasi otrzymali także przywilej przywdziewania purpurowych szat oraz używania tytułu eminencji, nawet jeśli nie byli kardynałami. Wzorem monarchów i książąt utrzymywali także liczny dwór, który przebywał tam, gdzie rezydowali.

Pierwotną siedzibą prymasów było oczywiście Gniezno. Jednak po utracie przez miasto znaczenia politycznego rzadko do niego zaglądali, przyjeżdżając jedynie na doroczne uroczystości świętowojciechowe lub własny ingres. W XV wieku mieszkali chętnie w Uniejowie i Opatówcu k. Kalisza. W ciągu kolejnych trzech stuleci z upodobaniem rezydowali w Łowiczu. W XVIII wieku ich główną kwaterą stała się Warszawa, a konkretnie wybudowany przez abp. Wojciecha Baranowskiego pałac, który w czasie elekcji królewskich był ośrodkiem władzy państwowej.

W czasie zaborów

Po drugim rozbiorze Polski w 1793 roku prymas Polski, podobnie jak wszyscy mieszkańcy Wielkopolski stał się obywatelem Prus. Na ostatnim Sejmie I Rzeczypospolitej w Grodnie posłowie, w obawie przed wykorzystaniem prymasa przez władze zaborcze do działań antypolskich postulowali, by godność tę oddzielić od arcybiskupa gnieźnieńskiego i przekazać jednemu z biskupów w istniejącym jeszcze skrawku Polski. Pomysł ten spotkał się jednak ze zdecydowanym sprzeciwem urzędującego wówczas prymasa Michała Poniatowskiego oraz dwóch biskupów biorących udział w obradach. Dwa lata później wszelkie tego typu propozycje straciły rację bytu, bo Polska zniknęła z mapy Europy. Wkrótce władze pruskie dekretem z 1796 roku zabroniły pierwszemu rozbiorowemu arcybiskupowi Ignacemu Krasickiemu używania tytułu prymasa. Dwa lata później ustały jego prerogatywy względem diecezji leżących w zaborze rosyjskim.

Po Kongresie Wiedeńskim (1814-1815) rząd pruski otwarcie dążył do zlikwidowania archidiecezji i metropolii gnieźnieńskiej i utworzenia w jej miejsce metropolii we Wrocławiu. Ostatecznie w 1821 roku, papież Pius VII wyniósł biskupstwo poznańskie do rangi arcybiskupstwa i połączył je unią personalną z archidiecezją gnieźnieńską. Odtąd obie diecezje miały jednego arcybiskupa metropolitę. Jednocześnie dwa pozostałe państwa zaborcze czyniły starania o utworzenie urzędu prymasa w Warszawie dla Królestwa Polskiego oraz we Lwowie dla Galicji. Powstał nawet projekt przeniesienia praw prymacjalnych z Gniezna do Wilna. Do jego realizacji nigdy nie doszło, niemniej metropolita warszawski otrzymał tytuł Prymasa Królestwa Polskiego, a łaciński metropolita lwowski tytuł prymasa Galicji i Londomerii z nadania cesarza Franciszka. Stolica Apostolska nigdy jednak nie wydała dokumentu znoszącego lub oficjalnie przenoszącego z Gniezna godność i urząd prymasa Polski.

W wolnej Polsce

W 1918 roku odrodzona Polska miała dwóch prymasów: prymasa Polski abp Edmunda Dalbora, metropolitę gnieźnieńskiego i poznańskiego oraz prymasa Królestwa Polskiego, arcybiskupa warszawskiego Aleksandra Kakowskiego. Ten drugi tytuł był spadkiem po zaborach, kiedy to nosili go arcybiskupi warszawscy. Po odzyskaniu niepodległości powstało pytanie, przy której ze stolic arcybiskupich dziedzictwo prymasowskie ma pozostać. W społeczeństwie rozgorzała gorącą dyskusja. Obaj duchowni starali się nie brać w niej udziału i dążyli do uspokojenia nastrojów. Metropolita warszawski Aleksander Kakowski pisał do Edmunda Dalbora: „Stoję na stanowisku, że godność prymasa przysługuje od wieków arcybiskupom gnieźnieńskim. Nie można też przekreślić dwóch bulli nadających godność prymasa arcybiskupom warszawskim. Pragnę jedności w Polsce, szanując tradycję, widzę rozwiązanie trudności w połączeniu personalnym dwóch archidiecezji gnieźnieńskiej i warszawskiej”. Ostatecznie decyzję podjęła Stolica Apostolska w 1925 roku znosząc jurysdykcję prymasowską w Polsce i zachowując tytuł „Prymas Polski” dla metropolity gnieźnieńskiego oraz tytuł Prymasa Królestwa Polskiego dożywotnio dla abp. Kakowskiego. Obaj byli już wówczas kardynałami.

Lata powojenne

Kard. Aleksander Kakowski był ostatnim arcybiskupem warszawskim noszącym tytuł prymasa Królestwa Polskiego. Następcą kard. Edmunda Dalbora został abp August Hlond. Nie posiadał on już politycznych i państwowych uprawnień prymasów przedrozbiorowych, starał się jednak piastowaną przez siebie godność maksymalnie wyeksponować. W efekcie uczynił z prymasostwa potężną siłę moralną, która miała odegrać tak wielką rolę w okresie PRL-U.

Z inspiracji kard. Hlonda papież Pius XII rozwiązał w 1946 roku unię personalną łączącą od 1821 roku archidiecezję gnieźnieńską i poznańską i zatwierdził nową, gnieźnieńsko-warszawską. Po kard. Hlondzie na czele połączonych arcybiskupstw stanął prymas Stefan Wyszyński, a po jego śmierci prymas Józef Glemp. Unia gnieźnieńsko-warszawska przetrwała do 1992 roku, kiedy to papież Jan Paweł II zdecydował o jej rozwiązaniu i mianował na stolicę arcybiskupią i metropolitalną w Gnieźnie biskupa włocławskiego Henryka Muszyńskiego – pierwszego po 173 latach arcybiskupa rezydującego na stałe w Gnieźnie. Tytuł Prymasa Polski pozostał jednak przy kard. Glempie, który związek z Gnieznem podkreślono nadając mu tytuł kustosza relikwii św. Wojciecha.

W 2006 roku papież Benedykt XVI zdecydował, że kard. Józef Glemp zachowa tytuł Prymasa Polski do chwili ukończenia 80. roku życia, czyli do 18 grudnia 2009 roku. Później „ze względów historycznych i prawnych, związanych ze stolicą gnieźnieńską, pierwszą polską archidiecezją metropolitalną, gdzie przechowywane są relikwie św. Wojciecha męczennika, patrona Polski, tytuł ten znów będzie przysługiwał arcybiskupowi gnieźnieńskiemu”.

Stało się to faktem 19 grudnia 2009, kiedy godność prymasa przejął abp Henryk Józef Muszyński. 26 czerwca 2010 roku na urzędzie arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego Prymasa Polski objął abp Józef Kowalczyk, dotychczasowy nuncjusz apostolski w Polsce.

7 czerwca 2014 roku urząd arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego Prymasa Polski obejmie dotychczasowy biskup pomocniczy gnieźnieński i sekretarz generalny KEP, Wojciech Polak. Będzie 90 arcybiskupem metropolitą i 57 Prymasem Polski w dziejach archidiecezji i metropolii gnieźnieńskiej.

49-letni arcybiskup Polak będzie najmłodszym Prymasem w Europie. W podobnym wieku urząd objęli: kard. Józef Glemp (52 lata), kard. Stefan Wyszyński (47 lat) i abp Florian Stablewski (50 lat). Nieco młodsi byli: kard. August Hlond (44 lata) i kard. Edmund Dalbor (46 lat).

Tagi:
prymas Polski

Reklama

Posłowie jednogłośnie za uchwałą upamiętniającą uwięzienie kard. Wyszyńskiego w Prudniku

2019-09-12 09:41

lk / Warszawa (KAI)

Podczas wczorajszego posiedzenia Sejmu posłowie jednogłośnie przyjęli uchwałę upamiętniającą 65. rocznicę uwięzienia kard. Stefana Wyszyńskiego w Prudniku-Lesie. Prymas Tysiąclecia przebywał tam decyzją komunistycznego aparatu bezpieczeństwa w latach 1954-1955. Podczas odosobnienia we franciszkańskim klasztorze postanowił odnowić śluby jasnogórskie, oddając w Polskę w opiekę Matce Bożej.

BP KEP

Parlamentarzyści uczcili "Czcigodnego Sługę Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, Męża Stanu, Pasterza Kościoła polskiego w trudnych czasach komunizmu, wybitnego kapłana i humanistę, nieugiętego obrońcę polskich interesów narodowych".

W uchwale podkreślono, że kard. Wyszyński był oparciem moralnym dla milionów rodaków w kraju i zagranicą. "Odważnie występował w obronie polskiej niepodległości i suwerenności, ukazywał wielkie i piękne karty naszych dziejów. Jego słynne słowa "non possumus" (nie ustąpimy) są do dziś drogowskazem w walce o własne przekonania i wartości" - napisano w przyjętym dokumencie.

W uchwale przypomniano, że w latach 1954-1955 kard. Wyszyński był uwięziony w klasztorze oo. franciszkanów w Prudniku – Lesie, gdzie zrodziła się idea Ślubów Jasnogórskich i zawierzenia Polski opiece Matki Boskiej Częstochowskiej.

"Dzięki temu jako naród przeprowadził nas przez okres totalitaryzmu komunistycznego, broniąc polskiej tradycji, tożsamości i praw człowieka. W kazaniu na Jasnej Górze w dniu 1 czerwca 1958 roku powiedział, że „Na każdym kroku walczyć będziemy o to, aby Polska – Polską była! Aby w Polsce po polsku się myślało”" - brzmi tekst uchwały oddającej hołd kard. Wyszyńskiemu.

Kard. Stefan Wyszyński więziony był w Prudniku od 6 października 1954 do 27 października 1955 r. Było to trzecie miejsce jego więzienia. 1 października 1954 do franciszkańskiego klasztoru przybyli funkcjonariusze UB, którzy nakazali zakonnikom w ciągu dwóch godzin opuścić klasztor. Zakonnicy ratowali co się dało, pakując wszystko na wozy i przenosząc się do klasztoru w Borkach Wielkich.

Prudnicki klasztor przeszedł pod zarząd wojska. Wkrótce po wyjeździe zakonników podjęto pracę nad zamianą klasztoru w więzienie dla Kard. Wyszyńskiego. Zakazano ludności cywilnej zbliżać się do tego miejsca. Wojsko pełniło warty, aby nie dopuścić, by ktokolwiek zbliżył się do klasztoru. Teren ogrodu otoczono parkanami, które pomalowano na zielono. Zabezpieczono go siecią drutów kolczastych. Dookoła zasadzono szpaler świerków.

Podczas pobytu kard. Wyszyńskiego w Prudniku zrodziła się idea odnowienia ślubów jasnogórskich. W nawiązaniu do jubileuszu królewskich ślubów Jana Kazimierza złożonych Matce Bożej w katedrze lwowskiej w 1655 r. Prymas Tysiąclecia postanowił odnowić akt oddania Polski Pani Jasnogórskiej, dostosowując przyrzeczenia do współczesnych czasów.

W Prudniku kard. Wyszyński przebywał rok i 22 dni. 28 października 1955 został przewieziony do kolejnego miejsca odosobnienia - Komańczy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziennikarze o mediach katolickich i „Niedzieli” jutra

2019-09-14 21:05

Ks. Mariusz Frukacz

„Niedziela jutra” – pod takim hasłem odbyła się 14 września XXIII Pielgrzymka Czytelników i Przyjaciół Tygodnika Katolickiego „Niedziela” na Jasną Górę.

MK

Rozpoczęła się ona Mszą św. w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, pod przewodnictwem abp. Wacława Depo, przewodniczącego Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu.

W homilii abp Depo podkreślił, że „mimo iż nasza epoka jest bez wątpienia epoką humanizmu i antropocentryzmu, to paradoksalnie jest również epoką największych degradacji człowieka. Jesteśmy świadkami deptania wartości związanych z Osobą Jezusa Chrystusa Zbawiciela, jak nigdy przedtem”.

Przewodniczący Rady KEP ds. Środków Społecznego Przekazu przypomniał, że papież Franciszek w swoim Orędziu na 53. Dzień Środków Społecznego Przekazu „dał nam wszystkim zadanie, aby społeczności dziennikarskie, czy sieci społecznościowe służyły wspólnotom ludzkim, więzi ludzkiej, osobowej”. – Wolność słowa mówionego, czy pisanego nie łączy z osobista odpowiedzialnością. I to jest ból. Profesjonalizm dziennikarski nie oznacza fachowości i harmonii z etyką i moralnością – mówił arcybiskup i dodał: „Coraz częściej środki społecznego przekazu stają miedzy misją publiczną a mechanizmami wolnego rynku i uwarunkowaniami politycznymi”.

Po Mszy św. w siedzibie redakcji dziennikarze spotkali się, by pochylić się nad tematem znaczenia mediów katolickich dzisiaj oraz nad „Niedzielą” jutra.

Abp Depo wskazał na trzy pojęcia: prawdę, zaufanie i wspólnotę. – Dla nas prawda to nie jest tylko zespół informacji, wiadomości, ale Prawdą dla nas jest Ten, który dał świadectwo prawdzie – powiedział abp Depo i dodał: „Nie sposób spojrzeć inaczej na nasze zadania jutra, jak w mocy Bożego Ducha. W przekazie katolickim ważna jest komplementarność a nie konkurencyjność, która pokazuje kto ma wyższe słupki”.

Swoimi refleksjami podzielili się o. Andrzej Majewski SJ, kierownik Redakcji Programów Katolickich Polskiego Radia, Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów i ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik KEP.

O. Andrzej Majewski nawiązując do nauczania papieża Franciszka wskazał m.in. na pojęcia: dialogu, rozeznawania i granic. – Walka jest ważna, szczególnie duchowa. Jednak pierwszym zadaniem nie jest wznoszenie murów, ale budowanie mostów. Rozeznawanie natomiast oznacza to, że nie należy wykluczać Boga z tych miejsc, gdzie wydaje się nam, że może Go tam nie być – mówił o. Majewski.

Kierownik Redakcji Programów Katolickich Polskiego Radia podkreślił również, że „świat lepiej widać z peryferii niż z centrum”. – Często wolimy się trzymać centrum niż podjąć ryzyko oddalenia się od naszych pewników – dodał o. Majewski.

Odpowiadając na pytanie, co jest siłą i wyróżnikiem mediów katolickich dzisiaj prelegent zaznaczył, że „siła tych mediów jest ich katolickość” i dodał: „Zaprzeczeniem myślenia katolickiego jest myślenie separujące”.

– Trzeba tworzyć takie dziennikarstwo, które jest w stanie zaskoczyć naszych odbiorców czymś, czym nikt nigdy nie spodziewałby się, że usłyszy w Kościele – kontynuował o. Majewski.

Natomiast Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów wskazał na skuteczny przekaz, siłą opowieści i marketnig narracyjny. – Dziennikarz opowiada świat. Dziennikarz robi to odpowiedzialnie, ma świadomość jego słów, gestów, zachowań. Bez prawdy wszystko jak domek z kart nie ma żadnego sensu. Prawda to zaufanie i tylko ona stanowi o sile lojalności odbiorców i czytelników – mówił Eryk Mistewicz.

– Dziennikarstwo musi być bliżej odbiorcy. Możemy pisać wręcz do niego. Zmienia się to, ze wszystko musi trwać szybciej, sprawniej. Mądrość tego, co robimy, to świadomość, że jeżeli obok nas dzieje się coś istotnego spróbujmy przekazać to innym. Dziennikarzem nie przestaje się być po godz. 16.00 – podkreślił prezes Instytutu Nowych Mediów.

– Jak widzę „Niedzielę”? Widzę jako pierwsze źródło opisu świata dla katolików, dla konserwatywnego odbiorcy. Jeden tytuł prasowy, w którym jest wszystko – kontynuował Mistewicz.

Prelegent przypomniał jak ważne w dziennikarstwie jest docieranie i bycie tam, gdzie czytelnik. – Musimy być blisko ludzi, popularyzować „Niedzielę”. Połączyć papier z internetem i nie wykluczać żadnego z tych światów. „Niedziela” ma być liderem przez pryzmat wartości. Ma zbudować świat medialny, który będzie światem cytowanym – podkreślił Eryk Mistewicz.

Następnie ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik KEP podkreślił jak ważna w mediach katolickich jest odpowiedź: Wiemy dla kogo działamy. – Ważna jest tożsamość. Myślenie, że katolicy nie mają nic do powiedzenia to jest herezja. Bardzo ważna jest obecność edycji lokalnych na facebooku. Ważne jest pozytywne myślenie i przekazywanie tego dalej. Do tego potrzebna jest prawda i odwaga – mówił rzecznik episkopatu Polski.

Tygodnik Katolicki „Niedziela” obecny jest na rynku prasowym już 93 lata. 4 kwietnia 1926 r., ukazał się jej pierwszy numer. Pismo powstało niedługo po tym, jak papież Pius XI bullą "Vixdum Poloniae unitas" powołał do istnienia diecezję częstochowską. Jej pierwszym biskupem został ks. Teodor Filip Kubina (1880–1951), działacz społeczny, popularyzator Akcji Katolickiej, publicysta, redaktor "Gościa Niedzielnego".

W historii pisma redaktorami naczelnymi „Niedzieli” byli: ks. Wojciech Mondry (1926-37), ks. Stanisław Gałązka (1937-39), ks. Antoni Marchewka (1945-53), ks. Ireneusz Skubiś (1981-2014), Lidia Dudkiewicz (2014-19). Od marca 2019 r. funkcję tę pełni ks. dr Jarosław Grabowski.

„Niedziela” była zmuszona trzykrotnie zawiesić swoją działalność: w okresie II wojny światowej (1939-45), w okresie PRL (1953-81) oraz w stanie wojennym (grudzień 1981) Szczególną rolę w dziejach „Niedzieli” odegrała również znana pisarka katolicka Zofia Kossak-Szczucka, która współredagowała pismo w 1945 r.

Po 28 latach milczenia spowodowanego decyzją komunistycznej władzy, bp Stefan Bareła w 1981 r. wznowił działalność tygodnika „Niedziela”. Pierwszy numer ukazał się 7 czerwca. Redaktorem naczelnym został ks. Ireneusz Skubiś.

Dzisiaj „Niedziela” to tygodnik katolicki o zasięgu ogólnopolskim i polonijnym, to instytucja multimedialna z własnym studiem internetowym, radiowym i telewizyjnym. To tygodnik posiadający własną serię wydawniczą „Biblioteki Niedzieli”.

Tygodnik katolicki „Niedziela” uruchomił również profil na Twitterze po angielsku i po włosku. Na profilu @sunday_catholic są publikowane linki do wybranych artykułów, materiałów TV zamieszczanych na portalu tygodnika w języku angielskim i włoskim.

Tygodnik katolicki „Niedziela” już od wielu lat jest obecny w Internecie w języku angielskim i włoskim. Już we wrześniu 2004 r. ukazała się w Internecie wersja "Niedzieli" w języku angielskim - "Sunday" pod adresem sunday.niedziela.pl a następnie w styczniu 2007 r. ukazała „Niedziela” w wersji włoskiej pod adresem domenica.niedziela.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Misjonarz Afryki

2019-09-15 18:02

Ks. Wojciech Kania

W rodzinnej miejscowości kardynała Adama Kozłowieckiego SJ zmarłego w 2007 r. odbyły się XII dni poświęcone jego działalności jako wybitnego misjonarza.

Ks. Wojciech Kania

Huta Komorowska, to niewielka miejscowość na podkarpaciu, gdzie rodzina Kozłowieckich posiadała swój majątek. Każdego roku we wrześniu odbywają się tam Dni Kardynała Adama Kozłowieckiego. Również w tym roku 15 września, w parku pałacowym miały miejsce uroczystości upamiętniające życie i działalność niezwykłego misjonarza Afryki. Obchody XII Dni Kardynała Adama Kozłowieckiego rozpoczęła Msza św., której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Koncelebrowali bp pomocniczy senior Edward Frankowski oraz liczne grono kapłanów. Bp Nitkiewicz przypomniał na początku Eucharystii, że tegoroczne Dni Kardynała Adama Kozłowieckiego zbiegają się z 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej, która dla młodziutkiego wówczas jezuity stała się Golgotą.

Zobacz zdjęcia: Misjonarz Afryki

– Niemieccy zbrodniarze zdarli z niego habit i nałożyli obozowy pasiak. Bili, głodzili, poniżali, jak innych polskich biskupów i księży Nie zdołano mu tylko zabrać miłości do Boga, do współwięźniów, nawet do prześladowców. Ta miłość ocaliła jego duszę i człowieczeństwo, a myślę, że uratowała również wielu innych. Pomimo kajdan, które nosił dla Chrystusa, był na wzór ukrzyżowanego Zbawiciela prawdziwie wolny i taki pozostał jako misjonarz i kardynał, bo tylko miłość daje prawdziwą wolność. Jedynie człowiek złączony dogłębnie z Bogiem zdolny jest do takiej miłości. Weźmy sobie do serca świadectwo kardynała Kozłowieckiego – powiedział biskup.

Homilię do zebranych wygłosił o. Kazimierz Szymczycha SVD, sekretarz Komisji Episkopatu Polski ds. Misji. Kaznodzieja wskazał na wypełnianie przez kard. Kozłowieckiego powołania misyjnego poprzez trzy etapy: pokorę, umiejętność słuchania, służbę. – To kar. Adam, po wyzwoleniu z obozu w Dachau, z pokorą i na własną prośbę, wyjechał na misję jezuicką do Północnej Rodezji. Organizował dom zakonny i szkolnictwo katolickie. Przyjął święcenia biskupie z pokorą i po czterech latach został promowany na pierwszego arcybiskupa metropolitę Lusaki. To w duchu słuchania, dzielenia doświadczeń swoim misjonarstwem, kard. Adam brał udział w obradach Soboru Watykańskiego II, a także w sesjach Światowego Synodu Biskupów w Watykanie. Całe życie zakonno-misyjne kard. Adama było służbą. Najpierw jako misjonarz, później jako misyjny hierarcha – podkreślił kaznodzieja.

Kolejna cześć spotkania miała miejsce w Szkole Podstawowej nr 1 w Majdanie Królewskim, gdzie krótką cześć artystyczną przygotowały dzieci i młodzież. Następnie wystąpienie miał o. Czesław Henryk Tomaszewski SJ, który wygłosił wykład „Misje dziś”. Na początku prelegent podzielił się osobistymi doświadczeniami z misji, a następnie przedstawił działalność misyjną prowincji Jezuitów w Afryce. Podkreślił, że obecnie najważniejszym problemem do rozwiązania na Czarnym Kontynencie pozostaje ubóstwo wśród dzieci i dostęp do edukacji.

Ostatnim punktem obchodów Dni Kardynała Adama Kozłowieckiego był koncert w parku pałacowym w Hucie Komorowskiej, podczas którego wystąpili: Joanna Dudkowska, Dariusz Malejonek i Maleo Reggae Rockers, JOSHUA AARON oraz ZESPÓŁ MIQEDEM Z IZRAELA.

Organizatorem Dni Księdza Kardynała Adama Kozłowieckiego jest Zarząd Fundacji im. Księdza Kardynała Adama Kozłowieckiego SJ „Serce bez granic”.

Ks. kard. Adam Kozłowiecki urodził się l kwietnia 1911 r. w Hucie Komorowskiej k. Kolbuszowej. Był więźniem obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Dachau, jezuitą, misjonarzem, pierwszym arcybiskupem metropolitą Lusaki w Zambii. Zmarł w wieku 96 lat we wrześniu 2007 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem