Reklama

Ataki na Pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja

Ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 30/2012, str. 3

Przy słonecznej pogodzie 8 lipca br. tysiące ludzi modliło się razem na Jasnej Górze podczas dorocznej pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Wypowiadali swoją radość, że mogą być w domu Matki, który przygarnia wszystkich i służy wspólnocie polskiej nie tylko nad Wisłą i Odrą, ale na całym świecie. Widać, że Jasna Góra znajduje się w sercach tak wielu wspaniałych pielgrzymów, którzy albo osobiście przybyli do sanktuarium, albo byli tu obecni duchem, zwłaszcza że transmisję z pielgrzymki można było oglądać w Telewizji Trwam i słuchać w Radiu Maryja. Znakomicie przygotowana liturgia, kazania - najpierw, w sobotę 7 lipca, bp. Stanisława Stefanka, a w niedzielę - bp. Kazimierza Ryczana - związane z sytuacją kościelną i duszpasterską, a przede wszystkim oblicze Matki - wszystko dodawało otuchy i nadziei.
Ważnym punktem pielgrzymki było uroczyste przyjęcie do Konfraterni Zakonu Paulinów o. Tadeusza Rydzyka, co wywołało ogromny aplauz całej wspólnoty pielgrzymów, wszyscy bowiem wiedzieli, że jest to godne uszanowanie Założyciela Radia Maryja i Telewizji Trwam.
I co się dzieje po pielgrzymce? Otóż niektórzy obserwatorzy życia Kościoła katolickiego nie wytrzymują. Jest wśród nich m.in. prof. Magdalena Środa, która kpi sobie z Jasnej Góry, nazywając ją Łysą Górą, na której odbywa się „istny sabat antydemokratów”. Pozwala sobie ona na wyjątkowo bezczelne wypowiedzi. Jej zdaniem, „biskupi jednym głosem grzmieli za multipleksem. Nie za zbawieniem, nie za miłością bliźniego czy nadstawianiem drugiego policzka, nie za pokojem, powszechną życzliwością czy grzechów odpuszczaniem, lecz za platformą (bynajmniej nie obywatelską), na której ojciec Rydzyk będzie mógł rozwijać swoje «nauki», poszerzać władzę i walczyć o własną beatyfikację”. Trudno o bardziej zuchwały i bezwstydny tekst. Trudno wprost uwierzyć, że ktoś, kto ma tytuł profesora, może się w ten sposób wypowiadać. To uwłacza powszechnie rozumianej kulturze.
Otóż, Pani Profesor, Kościół zna swoje miejsce w społeczeństwie, wie, czego nauczać, zwłaszcza gdy kazania głoszą księża biskupi, a każdy z nich ma co najmniej tytuł doktorski. Na pewno nie były to słowa nienawiści. Niechby Pani Profesor sprawdziła definicję słowa „nienawiść”, ale także określeń: „nauka Boża”, „nauka Ewangelii”. Kościół, a zwłaszcza księża biskupi wiedzą, co mówią: trzeba głosić zarówno miłość, jak i prawdę. Prawda ma być wypowiadana w miłości - i tak właśnie było na Jasnej Górze.
Oczywiście, dla tych, którzy - jak się wydaje - nie wytrzymują nerwowo i nienawidzą, jakąś kalumnią było chyba to, że na zaproszenie o. Rydzyka przybyło na Jasną Górę tyle tysięcy ludzi, a ogromne rzesze trwały z nimi przy odbiornikach radiowych i telewizyjnych. Nie mogą tego znieść, dlatego kpią i szydzą, zamiast zastanowić się, dlaczego tak się dzieje.
My, wierzący, oczekujemy od mediów relacji rzeczowych i prawdziwych, nawet krytycznych, ale niech się to odbywa w ramach norm naszej kultury językowej. Niech nikt nie przeinacza treści słów biskupów, nie imputuje, że w miejscu takim jak Jasna Góra polscy biskupi nie wypełniają swojej misji. Misja głoszenia Ewangelii Chrystusa zawsze była, jest i będzie obecna w nauczaniu biskupów, misja ta jest także obecna w nauczaniu o. dr. Tadeusza Rydzyka, Radia Maryja i Telewizji Trwam. Ale obnażanie prawdy jest dla niektórych sprawą niewygodną. Także prawdy o nieobecności Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym, co nie jest przypadkowe - to obawa przed tym, że więcej ludzi tę prawdę usłyszy. Tymczasem jako obywatele tego kraju mamy prawo do wybranego przez nas programu telewizyjnego czy radiowego. Na tym przecież polega prawdziwa demokracja, to, co się nazywa jakąś słusznością w życiu społecznym. I właściwie nie jest tu ważne, kto ma władzę czy kto akurat dysponuje odpowiednimi urządzeniami technicznymi. One powinny być spożytkowane sprawiedliwie i demokratycznie, powinny służyć wszystkim obywatelom. A państwo powinno być wszystkim przyjazne.
I o to dopominają się Radio Maryja, Telewizja Trwam i uczciwi Polacy, wśród nich nie tylko ludzie prości, mniej wykształceni, ale i profesorowie uniwersyteccy, ludzie wysokiej kultury, patrioci. Oni poprzez Telewizję Trwam, przez prasę katolicką, w tym łamy „Niedzieli”, chcą nam powiedzieć prawdę o sytuacji w Polsce, o tym, jak wygląda nasza gospodarka, jak rysuje się przyszłość młodych Polaków. Bo chcą, żeby zwłaszcza młode pokolenie wzrastało w prawdzie, by było formowane w sposób właściwy, żeby jacyś ludzie, którzy mają poprzestawiane w głowach i chcą głosić porządek nienaturalny, niezgodny z biologią, z naturą człowieka, nie zmanipulowali ludzkiego myślenia i nie zawładnęli umysłami młodych Polaków. O to chodzi też wszystkim katolickim środkom przekazu, o to chodzi Kościołowi i biskupom, upominającym się o prawa obywateli, w tym także o prawa ludzi wierzących, którzy płacąc podatki, mają prawo do sprawiedliwości i uczciwego traktowania.
I to jest droga, na której nie ustaniemy. Dlatego pielgrzymka Radia Maryja jest wielkim wydarzeniem dla bardzo wielu Polaków w kraju i na świecie. Transmisje corocznych pielgrzymek docierają daleko i są bardzo ważne dla budowania świadomości narodowej, żeby różni krętacze intelektualni - a jest ich dość dużo, zwłaszcza w środowisku dziennikarskim - nie przekłamywali rzeczywistości i nie mącili ludziom w głowach. Tak było też podczas tegorocznej pielgrzymki Radia Maryja. Dlatego z taką zajadłością i w tak niewybredny sposób uderza się w tę pielgrzymkę. A przecież wszyscy doskonale wiemy, o czym mówili biskupi, nie potrzeba wyjaśnień.
Musimy być baczni, czujni, bo szatan szaleje i walczy nawet z Papieżem. Chciałby zniszczyć porządek Ewangelii - porządek, który ustanowił Pan Bóg. Musimy stać mocno i wiernie na straży tego porządku, który pochodzi od Stworzyciela świata. To bardzo ważne zalecenie, które głosi nam dzisiaj Kościół - Kościół, który jest misyjny, a więc musi postępować naprzód z Ewangelią, nie może się cofać. Dlatego też ten Kościół to także męczennicy za wiarę, których tylu codziennie przelewa za nią krew.
W imię świętego Kościoła musimy stanąć przy Chrystusie pod płaszczem Maryi, w Polsce - Jasnogórskiej Królowej Polski, i prosić, by otworzyły się oczy tym, którzy wpadli w sidła szatańskie. Pamiętajmy o słowach Chrystusa: „Prawda was wyzwoli”. Prawda w miłości, bo o to chodziło w pielgrzymce Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę.

Posłuchaj www.niedziela.pl/audio_spis.php?kat=szef_wypowiedz_dnia|wypowiedzi dnia, www.niedziela.pl/audio_spis.php?kat=prez_szef|komentarza tygodnia oraz www.niedziela.pl/audio_spis.php?kat=szef_rozmowa|rozmowę z Redaktorem Naczelnym

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rok 2020 będzie na Litwie Rokiem Jana Pawła II

2019-12-16 14:03

zw.lt / Wilno (KAI)

Sejm Litwy ustanowił rok 2020 Rokiem Jana Pawła II. Wniosek Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR), by w sposób szczególny uczcić przypadającą w przyszłym roku 100. rocznicę urodzin papieża Polaka, został przyjęty 13 grudnia jednomyślnie.

Adam Bujak, Arturo Mari/Biały Kruk

W uchwale zostało podkreślone, że „papież Jan Paweł II swoją działalnością i autorytetem przyczynił się do zmian systemu wartości mieszkańców Litwy, jak też wspierał wolnościowe dążenia kraju”.

„Jan Paweł II był pierwszym papieżem, który odwiedził Litwę. Jego wizyta duszpasterska (w krajach bałtyckich) w 1993 roku stała się wielkim moralnym i dyplomatycznym wsparciem dla Litwy po odzyskaniu niepodległości w 1990 roku” – czytamy w dokumencie.

Teraz na wniosek Sejmu rząd Litwy opracuje roczny program obchodów i przyzna fundusze na ten cel. Swój program przygotowuje też AWPL.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem