Reklama

Dziewięciolatka, która „zmieniła świat”

Niedziela Ogólnopolska 30/2012, str. 26-27

Śp. Rachela Beckwith

Ta mała dziewczynka była mądrzejsza niż cały Kongres Stanów Zjednoczonych i Wall Street razem wzięci.
„New York Times”

W pierwszej połowie 2011 r. na portalu jednej z fundacji charytatywnych w USA pojawiła się nowa prywatna strona, a na niej wpis: „12 czerwca 2011 r. kończę 9. rok mojego życia. Dowiedziałam się, że miliony ludzi nie dożywają swoich 5. urodzin. A dlaczego? Bo nie mają dostępu do czystej, bezpiecznej wody pitnej. Tak więc ja moje urodziny będę teraz świętować jak nigdy dotąd. Proszę każdego, kogo znam, by złożył mały datek na rzecz mojej kampanii w miejsce prezentów z okazji moich urodzin. Każdy najdrobniejszy pieniążek pójdzie bezpośrednio na projekty wodne w krajach rozwijających się. Nawet lepiej: każdy dolar jest «udowodniony»: fotografia każdej studni wraz ze współrzędnymi GPS jest dostępna od razu po zakończeniu projektu na Google Earth. Moim celem jest uzbierać 300 dolarów do dnia moich urodzin, do 12 czerwca 2011 r. Proszę, rozważcie to i pomóżcie mi”.
Organizatorką kampanii charytatywnej i autorką wpisu była mała Rachela Beckwith z Bellevue k. Seattle (stan Waszyngton). Sama, z własnej inicjatywy, założyła tę stronę i zachęcała do wpłacania choćby najdrobniejszych datków. Wiedziała, że kwota 300 dolarów wystarczy na zapewnienie dostępu do czystej wody pitnej 15 osobom w Afryce. Wiedziała, że zebrane pieniądze rzeczywiście w całości trafią do najuboższych.
Do dnia urodzin, 12 czerwca 2011 r., dziewczynka zebrała 220 dolarów: niewiele więc brakowało do osiągnięcia celu. Była trochę zasmucona, ale nie zniechęcona, od razu postanowiła, że przedłuży zbiórkę do przyszłego roku, do kolejnych swoich urodzin. Nie zlikwidowała więc swojej strony na portalu fundacji, chociaż widziała, że nie ma już nowych wpłat.

Stało się

W niespełna miesiąc później, 20 lipca 2011 r., na autostradzie I-90 niedaleko jej rodzinnej miejscowości miał miejsce karambol 14 samochodów. Ciężko ranna została tylko jedna osoba: 9-letnia Rachela Beckwith. Nie odzyskała przytomności, zapadła w śpiączkę. Rodzice widzieli, że dziewczynka walczy o swoje życie, o swoje przebudzenie. Lekarze jednak autorytatywnie orzekli, że jej stan jest beznadziejny i że nigdy się nie przebudzi. Zmarła trzy dni po wypadku - 23 lipca 2011 r.

Dziecięce decyzje

Po pogrzebie córki jej mama mówiła: „Zawsze byłam niewyobrażalnie dumna z niej, z decyzji, które podejmowała w ciągu całego swego życia”. Decyzja o rezygnacji z prezentów nie była jedyną tego typu, jakie podjęła. Gdy miała 5 lat, dowiedziała się, że są dzieci, które w wyniku ciężkich chorób tracą wszystkie włosy. Wkrótce w szkole opowiadano o fundacji „Loczki Miłości”, która zajmuje się wykonywaniem naturalnych peruk dla chorych dzieci. Rachela od razu poprosiła rodziców, by obcięli jej piękne długie włosy, z których była niezmiernie dumna, mówiąc przy tym, że w ten sposób chce choć trochę zmniejszyć smutek i cierpienie innych dzieci. Włosy Racheli zostały przekazane „Loczkom Miłości”.
Wydawać by się mogło, że to nic wielkiego ani dla Racheli, ani dla chorych maluchów, bo cóż znaczy mieć włosy czy ich nie mieć, jakby nie było poważniejszych spraw. Jednak było to wielkie dobrowolne wyrzeczenie, podjęte świadomie przez pięcioletnią dziewczynkę z głębi jej kochającego serca, by uczynić trochę lepszym życie choćby jednego cierpiącego rówieśnika.
Rachela od razu zapowiedziała, że gdy tylko włosy jej odrosną do właściwej długości, uczyni tak samo. Wypełniła swoją obietnicę. I ciągle szukała nowych okazji do wyrzeczeń, by pomóc cierpiącym i poszkodowanym. W końcu zrezygnowała z prezentów urodzinowych, które w poprzednich latach sprawiały jej tak wiele radości.

Reklama

„Ona zmieniła świat”

Rachela nie doczekała końca swej kampanii na rzecz studni w Afryce. Po odejściu dziewczynki wiadomość o jej zbiórce szybko się rozeszła. Zaczęły napływać liczne datki, ofiarowane w imieniu Racheli na czystą wodę dla umierających z pragnienia. Różne kwoty były wpłacane, od wielkich do paru dolarów, np. 2,27 dol., które przesłała pewna pięcioletnia dziewczynka, zaznaczając, że to wszystkie oszczędności z jej skarbonki. Kampania zapoczątkowana przez Rachelę zakończyła się 30 września 2011 r. Łączna suma funduszy zebranych w imieniu dziewczynki osiągnęła ponad 1,26 mln dolarów.
Marzeniem Racheli było, aby 15 osób więcej mogło po prostu napić się czystej wody chociaż tyle, ile jest potrzebne do przeżycia. W konsekwencji jej decyzji dostęp do pitnej wody ma dziś już o 50 tys. więcej ludzi w Etiopii. Mama dziewczynki powiedziała: „Świadomość, że jej decyzja o zrezygnowaniu z prezentów na 9. urodziny pomoże uratować tysiące ludzi, sprawia, że łzy napływają mi do oczu”.
Mała dziewczynka doprowadziła do tego, że tysiące ludzi na innym kontynencie nie muszą już umierać z pragnienia. Ktoś po przeczytaniu historii Racheli, opowiedzianej na łamach „New York Timesa”, stwierdził: „Ta mała dziewczynka była mądrzejsza niż cały Kongres Stanów Zjednoczonych i Wall Street razem wzięci”.
Dave Luckenbough, komentując życie Racheli, pisał: „Łatwo możesz pomyśleć w świetle jej śmierci, że ta młoda panienka mogłaby zmienić świat, gdyby dożyła dorosłości. Łatwo możesz tak myśleć..., aż zobaczysz to, co ona uczyniła w ciągu zaledwie 9 lat swego życia. ONA ZMIENIŁA ŚWIAT! To nie jest opowieść tylko o wodzie. Ważniejszy, przynajmniej moim zdaniem, jest aspekt NADZIEI. Rachela daje nam nadzieję. Niech ten aniołek spoczywa teraz w pokoju..., a ty wiedz, że ona ma głęboki wpływ na wielu, i to daleko od rodzinnego regionu Seattle”.

Rachela inspiruje

Na portalu www.informacjeusa.com artykuł o dziewczynce kończy się słowami: „Dziś Rachela inspiruje inne dzieci do pomagania, a dorosłych do rozmawiania z pociechami o potrzebujących, tak jak kiedyś ktoś powiedział Racheli i jak napisała na swojej stronie, że z braku dostępu do pitnej wody swoich 5. urodzin nie mają szans dożyć miliony dzieci na świecie.
Rachela zatem inspiruje zarówno dzieci, jak i młodzież oraz dorosłych. Może warto o niej opowiadać najmłodszym, by dzieci samodzielnie doszły do wniosku, że czasami trzeba z czegoś zrezygnować na rzecz tych, którzy nie mają nic... Piękna by była rezygnacja z prezentów na urodziny, Boże Narodzenie lub Pierwszą Komunię św., ich równowartość pieniężną można by przeznaczyć np. na misje święte Kościoła powszechnego. Niektóre dzieci nie otrzymują jednak żadnych podarunków materialnych. Przed tymi dziećmi, które nie mają możliwości zbierania ofiar pieniężnych w miejsce prezentów, otwiera się inna, może nawet piękniejsza i owocniejsza perspektywa - działalność duchowa. W życiu żadnego dziecka nie brakuje okazji do najróżniejszych wyrzeczeń, a i bez specjalnych umartwień nie brakuje cierpienia. Mniejsze lub większe, ono zawsze towarzyszy każdemu człowiekowi, zwłaszcza małemu. Cóż stoi na przeszkodzie, by pogodzić się wspaniałomyślnie z cierpieniem, zarówno fizycznym, jak i o wiele częstszym i może boleśniejszym - duchowym i moralnym, i połączyć je z cierpieniami Jezusa w Getsemani i na Golgocie, i wraz z Nim, wraz z tym Mężem Boleści, ofiarować je za najuboższych, zwłaszcza za największych nędzarzy moralnych...
Czy to jest możliwe u małego dziecka? Tak, dziecko od najmłodszych lat jest do tego w pełni zdolne. Przykładów można by wymienić wiele. Były i są takie dzieci także w Polsce, np. chora na rdzeniowy zanik mięśni Paulinka Walczyk z miejscowości Nadułki k. Płocka. Przez całe życie towarzyszyło jej niewyobrażalne cierpienie, a mimo to przemieniła samą siebie w entuzjastyczną, pełną radości misjonarkę. Było to możliwe dzięki zapoznaniu się z czasopismem „Świat Misyjny”. Zmarła w 2003 r., mając 13 lat.

Może warto zacząć rozmawiać...

Dziewięcioletnia dziewczynka z USA -Rachela Beckwith - inspiruje dzieci i dorosłych nie tylko do zbierania funduszy na najbiedniejszych w odległych krajach misyjnych. Inspiruje także do zwyczajnych, codziennych rozmów. Może zatem warto zacząć rozmawiać z dziećmi, także o sprawach wielkich - tak jak kiedyś ktoś rozmawiał z Rachelą... Warto rozmawiać, a pomocne w tym może być podsuwanie najmłodszym dobrych czasopism, jak to było w życiu Paulinki Walczyk.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wakacje z Bogiem #9: Nie ma wakacji od modlitwy

Od różnych rzeczy można wziąć urlop. Trzeba wypocząć od pracy, żeby zregenerować siły, odpocząć od studiowania i uczenia się, żeby po wakacjach zabrać się do nauki z nowym zapałem i energią. Są jednak rzeczy, od których nie może być wakacji. Nie ma wakacji od Pana Boga, bo jeśli jest On dla nas całym naszym życiem, jeśli jesteśmy z Nim w każdych okolicznościach, to trudno sobie wyobrazić, że moglibyśmy choćby przez dwa tygodnie żyć tak, jakby Boga nie było. Skoro nie można wziąć urlopu od Pana Boga, to tym samym nie można zrobić wolnego od modlitwy. Czas wakacji i urlopu powinien stać się dodatkową możliwością pogłębienia swojej modlitwy i okazję do dłuższej rozmowy z Bogiem o swoich sprawach. Warto więc w wakacyjnych planach umieścić również konkretne postanowienia dotyczące czasu na modlitwę. Istnieje wiele powodów, dla których nie można wziąć wolnego od modlitwy. Zwróćmy uwagę na przynajmniej dwa takie powody.

Wakacje to regeneracja ciała i ducha

Po co w ogóle potrzebne nam są urlopy, wakacje, dni wolne? Głównie po to, aby zregenerować swoje siły, wzmocnić swoją kondycję. Czy ta regeneracja ma dotyczyć tylko ciała? Dlaczego ciału dajemy prawo do regeneracji, a nie martwimy się, co będzie z ożywieniem duszy? Przecież jeśli słaby w nas będzie duchowy człowiek, a my zatroszczymy się jedynie o wzmocnienie ciała, wtedy nasz cielesny człowiek będzie jeszcze bardziej trudny do ukierunkowania. Jest więc wielkim nieporozumieniem wzmacniać w wakacje swoje ciało, a zaniedbać duszę. Nic więc dziwnego, że po powrocie z wakacji opaleni, wykąpani szybko się zmęczymy i wypalimy. Dla wielu ludzi coraz częściej wakacje stają się okazją do grzechu i dlatego muszą się oni mocno zbierać i poprawiać po powrocie. Można więc nie tylko nie zregenerować swoich sił w wakacje, ale jeszcze bardziej je wyeksploatować. Modlitwa jest najlepszym sposobem regeneracji duszy i wcale nie wymaga ona rezygnacji z cielesnych ćwiczeń i odpoczynku. Spróbuj więcej się modlić podczas wakacji, a zapewniam cię, że wrócisz z nich nie tylko szczęśliwszy, ale bardziej zregenerowany.

Modlitwa to też odpoczynek

Oczywiście, że nie chodzi o to, aby w wakacje narzucić sobie jakiś wycieńczający program na modlitwę. Nie chodzi o mnożenie modlitewnych punktów dnia, litanii czy nabożeństw, ale o takie spotkania z Bogiem, które będą przeżywane w ciszy serca, w skupieniu, na łonie natury. Pięknie wyglądają ludzie, którzy przemierzają górskie szczyty z różańcem w ręku, albo modlą się na nim podczas nadmorskich spacerów przy zachodzie słońca. Wiele pożytku zyskują ci, którzy wygospodarują kilkanaście minut dziennie na spotkanie ze Słowem Bożym, a zamiast romansów i kryminałów zabiorą na wakacje jakąś duchową lekturę. Naprawdę niejeden życiorys świętych może okazać się bardziej wciągający niż najbardziej awanturnicza powieść. Przecież wielu świętych nawracało się dzięki lekturze duchowej! Od modlitwy nie warto robić sobie wakacji, bo cóż z tego, że nasze ciało odpocznie, jeśli dusza dalej będzie zmęczona.

CZYTAJ DALEJ

USA: Trump pogratulował Andrzejowi Dudzie reelekcji

2020-07-14 08:17

[ TEMATY ]

Donald Trump

Andrzej Duda

wPolityce.pl /PAP/EPA

Donald Trump

Prezydent USA Donald Trump pogratulował w poniedziałek Andrzejowi Dudzie reelekcji, podkreślając, że liczy na dalszą współpracę w zakresie "obronności, handlu, energii oraz bezpieczeństwa telekomunikacyjnego".

"Gratuluję mojemu przyjacielowi prezydentowi Andrzejowi Dudzie z Polski jego historycznej reelekcji!" - napisał na Twitterze amerykański przywódca. Dodał, że oczekuje "dalszej ważnej wspólnej pracy w wielu sprawach, w tym w obronności, handlu, energii i bezpieczeństwie telekomunikacyjnym".

24 czerwca Duda spotkał się w Białym Domu z Trumpem. Prezydenci Polski i USA rozmawiali w "cztery oczy", odbyły się również rozmowy delegacji, a na koniec konferencja prasowa w Ogrodzie Różanym. Przywódcy zapowiedzieli m.in. podpisanie umowy w zakresie energii jądrowej.

W cztery dni po wizycie polskiego prezydenta w Waszyngtonie odbyła się pierwsza tura polskich wyborów prezydenckich. Prawo do udziału w drugiej zapewnili sobie w niej Andrzej Duda oraz kandydat KO Rafał Trzaskowski.

W drugiej turze głosowano w Polsce w niedzielę. Na prezydenta RP został wybrany Andrzej Duda; zgodnie z końcowymi wynikami PKW uzyskał on 51,03 proc. głosów; za jego kontrkandydatem opowiedziało się 48,97 proc. wyborców. (PAP)

mobr/wr/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję