Reklama

TVN nadal słabnie

Bogusław Kowalski
Niedziela Ogólnopolska 35/2012, str. 36

BOŻENA SZTAJNER

Notowany na warszawskiej giełdzie holding medialny TVN zobowiązany jest do publikowania kwartalnych sprawozdań. Z najnowszych danych wynika, że jego kondycja finansowa nadal się pogarsza. Oferta programowa głównych kanałów telewizyjnych występujących pod logo TVN jest coraz mniej atrakcyjna, co odbija się negatywnie na wpływach z reklam. Poszukiwanie nowych pomysłów prowadzących do odświeżenia wizerunku i przyciągnięcia na nowo uwagi telewidzów nie przynosi widocznych efektów. Rośnie konkurencja przede wszystkim ze strony Internetu i kanałów tematycznych. Być może sytuację poprawi jesienna oferta programowa, ale widać, że stacji coraz bardziej ciąży kojarzenie jej z obecnym obozem władzy.

Widzów coraz mniej …

W skład Grupy TVN wchodzi obok głównego kanału o takiej nazwie także kilka kanałów tematycznych, z TVN24 na czele, oraz portal internetowy Onet.pl. Spółka jest też producentem filmów oraz właścicielem platformy cyfrowej N. Przez pierwsze lata od powstania stacja systematycznie podbijała rynek i zwiększała oglądalność. Pierwsze poważne załamanie nastąpiło w ubiegłym roku. Podstawowy kanał telewizyjny TVN stracił część widzów i zmniejszył udział w ogólnej puli z 15,21 proc. w 2010 r. do 14,95 proc. w 2011 r. Spadek zanotował też kanał informacyjny TVN24 z 3,45 proc. do 3,14 proc. Honor grupy ratował najmniejszy kanał TVN7, który poprawił swój wynik z 1,63 proc. na 1,79 proc. To jednak nie zniwelowało straty całego holdingu, który w liczbach bezwzględnych stracił ok. 50 tys. widzów.
Tendencja ta pogłębiła się w pierwszym półroczu 2012 r. TVN spadł do poziomu 14,22 proc., podczas gdy jeszcze w odpowiednim okresie roku ubiegłego jego udział w ogólnej liczbie telewidzów wynosił 15,55 proc. TVN24 spadł do poziomu 3,02 proc., a pozycję znowu wzmocnił TVN7, osiągając wynik 2,21 proc. W ofercie kanału informacyjnego TVN24 bardzo charakterystyczny jest spadek oglądalności programu „Kropka nad i”, prowadzonego przez Monikę Olejnik. W 2011 r. średnio miał on 3,06 proc. widzów, a w 2012 r. już tylko 2,82 proc. Licząc w liczbach bezwzględnych, oznacza to spadek o ok. 35 tys. osób. Jeśli te dane zestawimy z coraz lepszymi wynikami kanału filmowego TVN7, w którym nie ma w ogóle informacji ani komentarzy politycznych, możemy wysnuć wniosek, że stacji szkodzi głębokie zaangażowanie w popieranie obecnego rządu.

… i pieniędzy też

Zniechęcenie telewidzów do treści przekazywanych przez główne kanały TVN znajduje swoje odbicie w wynikach finansowych. W ubiegłym roku cała grupa odnotowała niebagatelną stratę w wysokości 317 mln zł, przy łącznych przychodach 1,96 mld zł. Strata wyniosła więc ponad 16 proc. przychodów. To był bardzo zły sygnał, gdyż zadłużenie grupy osiągnęło wówczas 2,7 mld zł, znacznie przewyższając roczne przychody. Ale pierwsze półrocze tego roku zaowocowało dalszym pogorszeniem kondycji finansowej. Grupa TVN miała 45,67 mln zł skonsolidowanej straty netto wobec 27,42 mln zł zysku rok wcześniej, przy malejących przychodach z 857,45 mln zł do 816,66 mln zł. Straty byłyby jeszcze większe, gdyby nie umocnienie się naszej waluty w stosunku do euro. Olbrzymi dług TVN i jego obsługa nominowana jest bowiem właśnie w tym pieniądzu. Po opublikowaniu tych danych kurs akcji na giełdzie gwałtownie załamał się, gdyż drobni inwestorzy w pośpiechu się ich pozbywali.
Kluczowe dla kondycji holdingu są przychody z reklam, ale one także systematycznie spadają. W II kwartale tego roku było ich o 51 mln zł mniej w stosunku do II kwartału roku ubiegłego. Spadek wyniósł 14 proc., podczas gdy w tym okresie cały rynek reklamowy skurczył się tylko o 11,4 proc. Spadek oglądalności i powiązany z tym malejący przychód z reklam zmusił właścicieli grupy do pozbycia się części aktywów. W czerwcu portal Onet.pl został sprzedany grupie wydawniczej Ringier Axel Springer za 956 mln zł. Było to o 230 mln zł mniej, niż wynosiła wartość księgowa portalu, a różnica przyczyniła się do powstania straty. Sprzedano także platformę cyfrową N. Jej nowym właścicielem zostanie francuska grupa Canal+, o ile uzyska odpowiednią zgodę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Prowadzone są też cięcia oszczędnościowe w ofercie programowej, m.in. z tych powodów zrezygnowano z dalszej edycji popularnego „Tańca z Gwiazdami”.
Problemy TVN to z jednej strony odbicie ogólnych tendencji na rynku mediów, a z drugiej - skutek stronniczości przekazu wynikającego z głębokiego zaangażowania politycznego. Stacja jest bardziej kojarzona z obecnym obozem władzy niż telewizja i radio publiczne, które są bezpośrednio kontrolowane przez PO i PSL. Traktowana przez telewidzów jako tuba propagandowa rządu, traci wiarygodność, gdyż rzeczywistość społeczno-gospodarcza przeczy cukierkowemu obrazowi lansowanemu w głównych programach TVN. Nie oznacza to jednak, że dziennikarze tej telewizji stracili możliwość oddziaływania na opinie Polaków. Stacja jest ciągle głównym medium dostarczającym informacji i komentarzy, ale jej możliwości działania już drugi rok z rzędu wyraźnie się kurczą.

Reklama

* * *

Bogusław Kowalski
Publicysta i polityk specjalizujący się w polityce gospodarczej, wiceminister transportu w latach 2006-2007, poseł na Sejm RP w latach 2007-2011

* * *

Powiedzieli:

Prawda zwycięży
Abp Wacław Depo o wyzwaniach dla mediów
Przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu abp Wacław Depo w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” (nr 146/2012 r.) na pytanie o podstawowe wyzwania stojące dzisiaj przed mediami odpowiedział, że podstawowym wyzwaniem dla wszystkich mediów nie jest manipulacja, ale wierność prawdzie. - Chrześcijaństwo nie jest jedynie „religią księgi”, ale jest także „religią Osoby” - wyjaśnił. - I dlatego rozpoznawanie prawdy poprzez Osobę Chrystusa i za pomocą darów Ducha Świętego jest podstawowym zadaniem i obowiązkiem pracowników środków masowego przekazu, szczególnie tych katolickich. Odnosząc się do kwestii dyskryminacji Telewizji Trwam, stwierdził, że stara się być optymistą w kwestii przyznania tej stacji miejsca na cyfrowym multipleksie i ma nadzieję, że „przyjdą czasy, w których nie będziemy musieli czekać na jakiekolwiek inne, mniej czy bardziej tragiczne wydarzenia po to, aby się znowu oprzeć na prawdzie. Prawda nie powinna być przedmiotem manipulacji w mediach, ale elementem jedności zarówno w Kościele, jak i w rzeczywistości społecznej oraz narodowej. Musimy sprawiać, aby prawda zwyciężała we wszystkich sferach życia - mówił abp Depo dla „Naszego Dziennika”.

Tagi:
media telewizja

Prof. Przybysz: Kościół powinien jak najmocniej współpracować z mediami

2019-12-04 10:48

Anna Rasińska / Warszawa (KAI)

- Obrazki z życia pięknego Kościoła często się nie przebijają, dlatego warto by Kościół jak najmocniej współpracował z mediami – podsumowała prof. Monika Przybysz, specjalistka w dziedzinie zarządzania kryzysowego, należąca do grona organizatorów „Warsztatów dla pracowników instytucji kościelnych” opowiedziała KAI m.in. o wizerunku Kościoła i jego umiejętnościach komunikacyjnych.

media.uksw.edu.pl

- Prof. Monika Przybysz – Warsztaty dają na pewno wiele pozytywnych efektów, jeden z nich jest widoczny zwłaszcza w zakonach. Bywa, że rzecznicy, po kilku latach uczestnictwa w warsztatach awansują na stanowiska osób przełożonych. Sprzyja to komunikacji zakonów – kiedy osoby, które mają wysokie kompetencje medialne, interpersonalne i komunikacyjne, kierują instytucjami kościelnymi.

Ciężko stwierdzić jak warsztaty wpływają na całość komunikacji Kościoła, ponieważ to bardzo złożone zagadnienie. Na pewno zdobyta wiedza przekłada się na otwartość szybkiego reagowania w sytuacjach kryzysowych, prowadzenie rozmów z mediami, wydawanie oświadczeń... Komunikacyjne oblicze Kościoła zmienia się bardzo powoli, ale grunt, że się zmienia.

A jak ogólnie ocenia Pani Profesor zarządzacie kryzysowe w Kościele jako instytucji?

- Niewątpliwie zarządzanie kryzysowe Kościoła ma przed sobą jeszcze dużo do poprawienia. Należy jednak docenić, że już wiele jego instytucji reaguje w sytuacjach kryzysowych w miarę szybko. Poza tym, prawie każda diecezja, poza gdańską, ma swojego rzecznika prasowego lub osobę do kontaktu z mediami, to też bardzo pozytywne zjawisko, które przynosi dobre owoce. Również w wielu instytucjach zakonnych, stowarzyszeniach, itp. funkcjonuje rzecznik prasowy. Myślę, że świadomość przełożonych rośnie.

- Jakie korzyści dla Kościoła niesie prawidłowe zarządzanie kryzysowe?

- Jeśli Kościół nie reaguje na sytuacje trudne, nie pokazuje swojego prawdziwego oblicza - oblicza Chrystusa. Nie chodzi nam tylko o wiarygodność instytucji, ale również o wiarygodność Ewangelii. Jan Paweł II mówił, żeby w mediach ukazywała się prawdziwa twarz Chrystusa, nawet w sytuacjach trudnych.
Instytucje kościelne muszą się starać, żeby właśnie w tych najtrudniejszych sytuacjach kryzysowych pokazać, że najważniejsze jest orędzie Ewangelii, że oprócz świętych, Kościół składa się również z grzeszników, którzy mogą popełniać błędy. Społeczeństwo patrzy jednak na to, jak te błędy są naprawiane, jak Kościół reaguje na grzech, na krzywdę. Ludzie wiedzą, że coś się może wydarzyć, człowiek jest człowiekiem i może popełnić błąd. Najważniejsza jest reakcja w sytuacjach kryzysowych.

- Jednym z tematów warsztatów była m.in. ochrona małoletnich, czy tu również ma zastosowanie zarządzanie kryzysowe?

- W tej kwestii na warsztatach dla rzeczników zajmujemy się przede wszystkim warstwą komunikacyjną. Ważne jest to jak Kościół mówi o tych sytuacjach. By osoby, które już raz doznały traumy, zostały skrzywdzone, nie musiały doświadczać retraumatyzacji sposobem komunikacji Kościoła. Pokrzywdzeni muszą wyznać co się stało, opisać czego doznały. Pierwszy raz powiadamiając Kościół, drugi raz – organy ścigania. Często jest to dla nich niezwykle bolesne. Dlatego ważna jest delikatność. Komunikacja powinna być pełna miłosierdzia, empatii i ogromnego współczucia oraz delikatności wobec osoby pokrzywdzonej.
Na warsztatach skupiamy się nie tyle na rozwiązywaniu problemu, bo to jest zadanie dla Episkopatu, biskupów. My natomiast zajmujemy się kwestiami komunikacji. Uwrażliwiamy na język komunikacji, żeby osoby, które już były pokrzywdzone czynem, nie doznały krzywdy po raz kolejny, podczas mówienia o tej sytuacji, w warstwie języka.

- Co w tym aspekcie można poprawić?

- Jest bardzo wiele do poprawy., Przede wszystkim ważna jest empatia, wrażliwość, miłosierdzie, z jakim mówimy o tych tematach. Kiedy mówimy o „ofiarach” lub „osobach pokrzywdzonych”, same te osoby nie chcą być ofiarami, nie chcą być tak traktowane. Często mówią o sobie „ocaleni”. Warstwa słowna jest niezwykle ważna. W Kościele na pewno trzeba uwrażliwić tych, którzy mówią o trudnych sytuacjach tzn. biskupów, rzeczników, kanclerzy, delegatów, aby podejmowali ten temat z ogromną wrażliwością i delikatnością.
W zarządzaniu komunikacją ważne jest, żeby wyjaśniać daną sytuację. Kiedy instytucja nie reaguje na doniesienia medialne, to nie jest tak, że nie przyznaje się do winy, więc milczy. Chodzi o to, że lekceważy w tej komunikacji osoby poszkodowane i ich bliskich. Bo przecież krzywda dotyka nie tylko jedną osobę, ale całe środowisko w którym żyje, czasem skrzywdzona jest cała rodzina, która zupełnie inaczej funkcjonuje, skrzywdzone są środowiska kościelne, małe wspólnoty, parafie, w których np. taki duchowny działał, cała rodzina. Krzywda nie dotyczy zazwyczaj jednej osoby, ale całej wspólnoty.
Do poprawienia są zwykle wydawane oświadczenia, w których brakuje miłosierdzia wobec osób pokrzywdzonych. Są one często pisane przez prawników, którzy pomagają na poziomie prawno-karnym. Oczywiście tych działań jest znacznie więcej, mówię zwłaszcza o warstwie komunikacyjnej. Na pewno bardzo dużo jest jeszcze przed nami.

- Jak Pani Profesor ocenia wizerunek Kościoła, czy w ostatnim czasie bardzo ucierpiał?

- Niewątpliwie po filmie braci Sekielskich tak. Sam fakt, że w niektórych instytucjach liczba zgłoszeń osób pokrzywdzonych przez duchownych wzrosła dwukrotnie, musi się przełożyć na wizerunek.
Pozostaje nam ufać, że Kościół podejdzie do tego odpowiedzialnie i będzie rozwiązywać te sytuacje. Podjęto już wiele inicjatyw: działania abp. Wojciecha Polaka, powołanie delegatów ds. ochrony dzieci i młodzieży, stworzenie wytycznych postępowania w takich sytuacjach, prowadzenie szkoleń, powołanie Fundacji Świętego Józefa – te działania to nie tylko dbanie o wizerunek, ale przede wszystkim troska o osoby pokrzywdzone, to czyny miłosierdzia, przesłanie ewangelicznie.
Póki co, wizerunek Kościoła będzie raczej wizerunkiem Chrystusa cierpiącego, nie Chrystusa triumfującego. Tak będzie jeszcze przez najbliższych kilka lat. Trzeba ufać w to, co jest napisane w Ewangelii – „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska”. Nowy Testament daje nadzieję, że dobra reakcja Kościoła może go jeszcze wzmocnić.

- Co jeszcze można zrobić, żeby ten wizerunek poprawić, może warto nagłaśniać pozytywne inicjatywy?

- Przede wszystkim należy nagłaśniać i popularyzować działania podjęte przez Kościół w sprawie ochrony małoletnich.
Oczywiście wizerunek Kościoła, to nie tylko wizerunek pedofilii, Kościoła w którym jest grzech i same najgorsze rzeczy. Jest przecież bardzo wiele dobrych inicjatyw, które nie przebiją się do mediów. Dobro jest bardzo trudno nagłośnić, zło się zawsze szybciej przebija.
Jest mnóstwo działań charytatywnych, ewangelizacyjnych lub po prostu działań duszpasterskich. Takie obrazki z życia pięknego Kościoła często się nie przebijają, dlatego warto by Kościół jak najmocniej współpracował z mediami. One mogą nagłośnić pozytywne inicjatywy i pomogą w ukazywaniu tego pięknego oblicza Chrystusa i Kościoła.
***
Prof. UKSW dr hab. Monika Przybysz - specjalista public relations, komunikacji kryzysowej, ekspert medialny, kierownik Katedry Public Relations i Komunikacji Marketingowej w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Adrian Józef Galbas SAC – biskupem pomocniczym diecezji ełckiej

2019-12-12 12:37

KAI

Ks. Adrian Józef Galbas SAC, prowincjał Księży Pallotynów w Poznaniu został mianowany przez Ojca Świętego Franciszka biskupem pomocniczym diecezji ełckiej. Decyzję Papieża ogłosiła dziś w południe Nuncjatura Apostolska w Polsce.


Ks. Adrian Józef Galbas SAC

Biskup nominat Adrian Józef Galbas ma 51 lat. Jest doktorem teologii duchowości. Studiował też dziennikarstwo. W czasie dotychczasowej posługi pełnił m.in. funkcję prefekta alumnów w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Pallotynów w Ołtarzewie. Był też proboszczem parafii pw. św. Wawrzyńca w Poznaniu oraz radcą prowincjalnym. Od 2011 roku pełni funkcję przełożonego prowincjalnego pallotyńskiej Prowincji Zwiastowania Pańskiego z siedzibą w Poznaniu.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC, urodził się 26 stycznia 1968 roku w Bytomiu. W 1987 roku został przyjęty do Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. W latach 1987-1993 studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie. Śluby wieczyste złożył 10 września 1993 roku w Zakopanem, a 7 maja 1994 r. roku w Ołtarzewie został wyświecony na kapłana.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC od 1994 do 1995 r. był wikariuszem w parafii św. Michała Archanioła w Łodzi. W latach 1995 – 1998 studiował na KUL-u teologię oraz komunikacje i dziennikarstwo. W latach 1998-2002 pełnił funkcje prefekta w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie., a od 2002 do 2005 był radcą w zarządzie Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu. W latach 2002 – 2003 był też sekretarzem ds. Apostolstwa w Częstochowie. W 2003 roku został proboszczem parafii św. Wawrzyńca w Poznaniu i był nim do 2011 roku. Jednocześnie od 2008 do 2011 roku pełnił także funkcję radcy w zarządzie Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu.

Ks. Adrian Józef Galbas SAC w 2012 roku otrzymał tytuł doktora teologii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Od 2011 roku jest prowincjałem Prowincji Zwiastowania Pańskiego w Poznaniu.

BP KEP

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prof. Vaněk: Jan Paweł II ważny również dla Czechów

2019-12-12 17:21

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Rzym (KAI)

Nie tylko dla Polaków Jan Paweł II odegrał kluczową rolę w obaleniu komunizmu. Podobnie był on postrzegany również w ówczesnej Czechosłowacji. Wskazuje na to prof. Miroslav Vaněk, który w Czeskiej Akademii Nauk jest dyrektorem instytutu historii współczesnej. Wziął on udział w rzymskiej konferencji z okazji 30-lecia aksamitnej rewolucji.

Vatican News
Prof. Vaněk

Podkreśla on, że coraz częściej Czesi powracają do tego wydarzenia i postrzegają je jako swoisty ideał. Przez ostatnich 30 lat ludzie się w Czechach wzbogacili, wiedzą, że ich kraj się rozwinął, ale nie są dzięki temu bardziej szczęśliwi, zadowoleni z życia. Dlatego chętnie powracają w pamięci do aksamitnej rewolucji, do panującego wówczas braterstwa i jedności. W tamtych wydarzeniach szukają orientacji na przyszłość. Ważne jest również to, że w tamtych chwilach kluczową rolę odgrywał Jan Paweł II.

„Rola Jana Pawła II była ogromna. Jego wpływ wykraczał poza granice Polski, a także Europy Wschodniej i Środkowej. Nie można go oczywiście postrzegać w oderwaniu od innych czynników zarówno w polityce międzynarodowej, jak i na szczeblu lokalnym w Czechosłowacji, NRD czy Polsce. One też odegrały swoja rolę i bez nich wszystko to byłoby niemożliwe. Jednakże znaczenie Jana Pawła II w tych wydarzeniach daleko wykracza ponad to wszystko – powiedział Radiu Watykańskiemu prof. Vaněk. – Wczoraj po raz pierwszy w życiu miałem okazję być w Watykanie. I kiedy przechodziłem obok grobu Jana Pawła II, musiałem się zatrzymać. Miałem takie wewnętrzne poczucie, że powinienem tu za coś podziękować, bo i dla mnie było to bardzo ważne. W ówczesnej Czechosłowacji Jan Paweł II wpłynął na postawę wielu ludzi. Pamiętajmy, że tuż przed aksamitną rewolucją była przecież kanonizacja św. Agnieszki, w czym bezpośrednio przejawiała się papieska działalność”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem