Reklama

Święty Mikołaj popularny, ale nieznany

Niedziela warszawska 48/2002

Z ks. prof. Józefem Naumowiczem z UKSW, znawcą wczesnego chrześcijaństwa, rozmawia Milena Kindziuk

MILENA KINDZIUK: - Dlaczego 6 grudnia, czyli w święto Mikołaja, rozdaje się prezenty?

KS. PROF. JÓZEF NAUMOWICZ: - Najczęściej odpowiada się: bo taka powstała tradycja. Ale jest coś więcej: tradycja ta ma związek z życiem św. Mikołaja, jakie opisują jego biografie.

Reklama

- Ale przecież o św. Mikołaju nie ma świadectw z czasów mu współczesnych, niewiele o nim wiadomo.

- Mikołaj nie jest wyjątkiem. O wielu świętych starożytnych, którzy są dziś bardzo popularni, nie ma prawie żadnych świadectw z czasów im współczesnych. Stąd niewiele wiadomo o św. Barbarze, św. Agnieszce, św. Jerzym czy św. Krzysztofie. Jeśli chodzi o św. Mikołaja, zachowało się opowiadanie o uratowaniu przez niego trzech dowódców niesłusznie skazanych na śmierć, pochodzące z VI w., następnie mowa pochwalna znanego autora Andrzeja z Krety z ok. 720 r., wreszcie pierwszy żywot z około 800 r. Po roku 800 powstały już bardzo liczne żywoty.

- Mówi się jednak, że są one późne i obrosły legendą.

- Trzeba jednak dodać, że wcześniejszym świadectwem i to bardzo istotnym jest kult św. Mikołaja. Otóż w regionie, w którym on żył, czyli w Lycji, w V-VI w. bardzo często pojawia się imię Mikołaj. Zestawiono imiona wszystkich osób znanych z tego okresu: co czwarty mężczyzna nosi to imię. To zjawisko zupełnie niespotykane gdzie indziej. Oznacza to, że musiał żyć wielki święty, niesłychanie czczony w tym regionie. Stąd tak często nadawano to imię. Ponadto w tym czasie w Myrze istniał kościół ku czci św. Mikołaja. Kult ten szybko zaczął się rozszerzać poza Myrę, bo już w VI w. powstał wielki kościół pod wezwaniem św. Mikołaja także w Konstantynopolu, stolicy Cesarstwa Bizantyńskiego. Mamy więc świadectwa wielkiego kultu sięgającego czasów św. Mikołaja. Potwierdza to, że był on postacią historyczną i zyskał ogromną popularność: najpierw w swym regionie, a następnie na całym Wschodzie.

- Co zatem pewnego można powiedzieć o jego życiu?

- Wszystkie źródła są zgodne, że żył on na przełomie III i IV w. w południowej części Azji Mniejszej, w prowincji zwanej Lycją i był tam biskupem w pierwszej połowie IV w. w mieście, które nosi nazwę Myra, dziś jest to miejscowość Demre w Turcji.

Reklama

- Czyli Mikołaj pochodził nie z północnej Laponii, ale z nasłonecznionej krainy śródziemnomorskiej.

- Myra to miasto niemal nadmorskie, leży około 4 km od brzegu Morza Śródziemnego. Była stolicą Lycji, regionu mającego klimat typowo śródziemnomorski, z bogatą roślinnością: drzewami migdałowymi i figowymi, oliwkami, winnicami i polami bawełny. Kiedyś była to ważna prowincja w Cesarstwie Rzymskim. Do dziś w Myrze zachował się rzymski teatr, ruiny świątyń pogańskich, resztki akweduktu, który sprowadzał wodę z gór, wreszcie cenne grobowce.

- Czym zasłynął św. Mikołaj?

- No właśnie, nie ma w jego żywotach jakiegoś momentu heroicznego: nie był bohaterem bitew czy też obrońcą miasta. Nie słyszymy o surowej ascezie i umartwieniach. Nie poniósł męczeństwa (chociaż cierpiał w czasie prześladowań za Dioklecjana), nie założył żadnego zakonu, którego reguły przetrwałyby wieki. Również liczne cuda, obecne też u tylu innych świętych, nie były decydujące w rozwoju jego kultu. W jego żywotach podkreślano przed wszystkim fakt, że świadczył dobro innym ludziom. Zasłynął z dobroci.

- I to dobro czynił w specjalny sposób.

- Pozostała po nim pamięć, że czynił je bez rozgłosu, dyskretnie, bez afiszowania się i szukania własnej chwały. Starał się działać anonimowo, nie pokazując, że to on świadczy dobro. Z pewnością pamiętał o słowach Jezusa, który mówiąc o jałmużnie podkreślał, iż ważne jest to, aby nie oczekiwać wdzięczności na ziemi i nie czynić dobra jedynie po to, by być podziwianym. Jest to istotna ewangeliczna zasada: "Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie". Stąd właśnie naśladujemy św. Mikołaja, podsuwając anonimowo podarki swoim najbliższym, zwłaszcza dzieciom.

- Najbardziej znana jest pomoc, jakiej w swoim mieście dyskretnie udzielił zubożałemu mieszkańcowi, którego córki nie mogły wyjść za mąż, gdyż nie było go stać na posag.

- Tak, to najsłynniejsza opowieść związana z imieniem Mikołaja, powtarzana w jego biografiach, poczynając od pierwszego, już wspomnianego żywota spisanego około 800 r. przez niejakiego Michała z Konstantynopola. Opowieść ta mówi, jak Mikołaj trzykrotnie podrzucił sąsiadowi ukradkiem większą sumę pieniędzy czy też złota.

- Dokładny opis jest bardziej barwny. Warto może go przytoczyć.

- Otóż w sąsiedztwie Mikołaja żył pewien człowiek, szlachetnego rodu, który cieszył się powszechnym szacunkiem. Z jakichś przyczyn wpadł w wielką biedę i nie był w stanie zapewnić utrzymania dla swych trzech córek, które też z racji na ubóstwo nie mogły znaleźć mężów. Żaden uczciwy i poważany młodzieniec nie chciał się z nimi ożenić, ponieważ stały się bardzo biedne i nie miały posagu. Wtedy ojciec wpadł na pomysł, by córki wysłać na ulicę, by w ten sposób zarabiały na utrzymanie.

- Mikołaj zaś mieszkał w sąsiedztwie i odziedziczył niemały majątek po zmarłych rodzicach.

- Tak. I gdy dowiedział się o sytuacji sąsiada i o jego zamiarach, nocą wrzucił woreczek z pieniędzmi (albo ze złotem) przez okno w domu biedaka i szybko oddalił się z tego miejsca. Kiedy obdarowany biedak znalazł o świcie sakiewkę, rozpłakał się z radości. Zastanawiał się też, od kogo mógł otrzymać tak wielki dar. Potem zwołał dziewczęta i wyliczył, że niespodziewany prezent wystarczy na posag dla jednej z nich. Niezwłocznie ogłosił, że najstarsza córka jest na wydaniu. I tak, dzięki pośrednictwu Mikołaja wydał ją za mąż. Gdy Mikołaj przekonał się, że jego dar został przeznaczony na dobrą sprawę, o świcie przez to samo okno wrzucił inną sakiewkę z pieniędzmi na zrękowiny drugiej córki i - podobnie jak uprzednio - szybko oddalił się z tego miejsca. Gdy uczynił to po raz trzeci, sąsiad już czuwał przy oknie, zauważył spadający woreczek, domyślił się, że dobroczyńca jest w pobliżu. Szybko wybiegł więc z domu i rozpoznał Mikołaja.

- Nie był to jedyny dobry czyn św. Mikołaja.

- Żywoty mówią o wielu podobnych jego czynach. Swą pomoc kierował on do wszystkich, którzy jej potrzebowali. Zarówno do poszczególnych osób, jak też całych społeczności. Zapewniał żywność w czasie głodu. Bronił ludność przed nadużyciami ze strony stacjonujących wojsk. Miał też nadzwyczajny dar: przychodził niby przybysz z zaświatów, niosąc poradę, pomoc czy ratunek. Albo w czasie burzy zjawiał się na rozszalałym morzu i ratował tonących żeglarzy. Dlatego zresztą jest ich patronem.

- Zresztą, modlono się do niego o pomoc w różnych sprawach.

- W średniowieczu zaliczono go do rzędu "Czternastu Orędowników", niosących szczególną pomoc. Stał się symbolem miłosierdzia, dobroci, łagodności, uosobieniem chrześcijanina. Był opiekunem ludzi igrających z niepewnością: żeglarzy, myśliwych... Jego kapliczki stawiano nad brzegami morza, przy drogach czy przy wejściu do lasu. Na wsi polskiej przypisano mu kolejną rolę: ochronę przed wilkami i innymi drapieżnikami, opiekę nad dobytkiem i gospodarstwem.

- A do Myry w Lycji przez wieki ciągnęły liczne pielgrzymki.

- Kościół św. Mikołaja w Myrze, posiadający grób i relikwie swego patrona, był jednym z najbardziej znaczących sanktuariów w chrześcijaństwie bizantyńskim. Przychodzono tam, by się modlić, prosić o pomoc, a także, by wziąć ze sobą niezwykły płyn, jaki zbierał się przy grobie Świętego. Płyn ten, zwany też "manną św. Mikołaja", zabierano do domu jako środek leczniczy. Był on tak bardzo poważany, że samo sanktuarium określono jako "lekarstwo i lek dla cierpiących z całego świata".

- Skąd ten płyn pochodził?

- Trudno to wyjaśnić. Niektórzy tłumaczą, że do grobu mogły przenikać wody gruntowe, pochodzące z pobliskiego morza. Może to być też tropikalna wilgotność, która występuje w postaci skroplenia na marmurowych ścianach grobowca. W takich rozmiarach zjawisko pozostaje jednak wyjątkowe.

- Kościół św. Mikołaja w Myrze przetrwał do dziś.

- Wielokrotnie był przebudowywany i niszczony, ostateczny kształt nadano mu w XI w., gdy restaurowano go po zniszczeniach, jakich dokonali Arabowie w czasie jednego z najazdów na te tereny. W XIII w. Lycja, wraz ze swą stolica Myrą, ostatecznie została zajęta prze Turków. Odtąd region upadał coraz bardziej pod względem kulturowym i ekonomicznym. Ze środowiska chrześcijańskiego pozostała mała garstka, jednak przez całe stulecia chrześcijanie utrzymali się w islamskim otoczeniu. Za czasów tureckich nastąpiły jednak spustoszenia i zniszczenia świątyni. Kościół św. Mikołaja zapadał się i był pokrywany piaskiem naniesionym prze rzekę Myros. Ruinie ulegał też położony przy kościele mały klasztor.

- Ciekawostką jest, że w połowie ubiegłego stulecia car Mikołaj I wysłał ekspedycję do tureckiej Myry w celu odbudowy kościoła św. Mikołaja.

- W ten sposób car chciał uczcić Mikołaja, który był jego patronem, a w całej Rosji był czczony niemal na równi z Matką Bożą i Apostołami. Rosjanie wykupili więc w Myrze ziemię wokół kościoła i odkopali budynek z głębokiego piasku, który zalegał prawie na 8 metrów. Odnowili dawne elementy budowli i zaopatrzyli kościół w nową konstrukcję dachową. Na emporach kościoła, wówczas częściowo odrestaurowanego, do dzisiaj leżą fragmenty łuku portalowego z rosyjskim napisem: "Odnowiony dzięki gorliwości Rosjan w 1853 roku".

- Czy dziś są chrześcijanie w Myrze?

- Życie chrześcijańskie w Lycji uległo prawie całkowitemu zniszczeniu w czasie wojny turecko-greckiej w latach 1920-22. Wtedy ostatni wyznawcy Chrystusa zostali wysiedleni. Pozostały jedynie ruiny kościoła i klasztoru. Pozostawione resztki relikwii św. Mikołaja i kilka pięknych ikon z Myry można dziś oglądać w muzeum położonym 120 km na wschód, w znanym dziś ośrodku turystycznym Antalya.

- Relikwie św. Mikołaja zostały jednak przewiezione do Bari w południowej Italii.

- Relikwie św. Mikołaja zabrali żeglarze Bari w 1087 r., chroniąc je przed muzułmanami. Odtąd Bari stała się wielkim centrum kultu tego Świętego na Zachodzie. Powstała ogromna bazylika zbudowana nad szczątkami Świętego. Odtąd też kult św. Mikołaja rozwinął się na całym Zachodzie. Stał się on patronem dzieł charytatywnych, zwłaszcza gdy w XIII w. pojawił się w szkołach zwyczaj rozdawania pod patronatem św. Mikołaja zapomóg i stypendiów.

- Św. Mikołaj łączy więc Wschód i Zachód, uznano go za patrona Morza Śródziemnego.

- Inicjatywa ogłoszenia go takim patronem powstała w 1997 r. Złożyli ją przedstawiciele prawosławnych patriarchatów, konferencji episkopatów katolickich i Kościołów ewangelickich z szesnastu krajów basenu Morza Śródziemnego, którzy uczestniczyli w konferencji z okazji jubileuszu 800. rocznicy konsekracji bazyliki św. Mikołaja w Bari. Prośbę skierowano do "trzech patriarchów": Papieża Jana Pawła II, Bartłomieja I z Konstantynopola i Aleksego II z Moskwy. W uzasadnieniu podkreślono, że osoba św. Mikołaja, który jest czczony przez wszystkie wyznania w krajach europejskich, pełni funkcję pomostu między wspólnotami chrześcijańskimi jako uosobienie Kościoła w jego zaangażowaniu na rzecz ludzi słabych i kształtowania przyszłości społecznej.

- Nie wszędzie jednak istnieje tendencja, by podtrzymywać tradycję św. Mikołaja.

- Niewątpliwie, protestantyzm i reformacja, sprzeciwiając się kultowi świętych usunęły św. Mikołaja z pobożności bożonarodzeniowej i usiłowały zastąpić go postacią bardziej "świecką". I tak w tradycji skandynawskiej Mikołaj nazywa się Santa Claus - to skrót od łacińskiej nazwy: Sanctus Nicolaus. W Niemczech jest to: "Weihnachtsmann", a więc "Człowiek Świętej Nocy", we Francji "Pere Noël", a więc "Ojciec Bożonarodzeniowy". W Finlandii to przywódca leśnych elfów: Julupukin. W Rosji radzieckiej zamiast o św. Mikołaju mówiono o dziadku Mrozie. Zawsze jednak wzorem jest św. Mikołaj z Myry, patron chrześcijańskiej dobroci.

- A w Ameryce stał się instytucją natarczywej pop-kultury, która opanowała teraz także Europę.

- Niewątpliwie "Mikołaj" dziś coraz rzadziej nazywany jest świętym, coraz rzadziej do niego się modlimy. W wielu wypadkach przestał w ogóle być symbolem związanym z religią. Obrósł komercją, wykorzystywany jest w reklamie, tracąc swój prawdziwy wymiar. Ten chrześcijański symbol jest zbyt wykorzystywany do potrzeb handlu. Wierzę jednak, że nie straci zupełnie swej tajemniczości i prawdziwego ducha.

- Jaka jest istota Mikołajkowego prezentu?

- Przede wszystkim, by prezent ten był wyrazem miłości. Nie chodzi więc o to, by dając wywyższać samego siebie, ale by wzorem św. Mikołaja czynić to bezinteresownie ze względu na drugiego człowieka, tak by nie obciążać obdarowanego, a z siebie nie robić wielkiego dobrodzieja. Stąd nie w cenie tkwi wartość prezentu, ale w trafieniu z prezentem, w sprawieniu przyjemności. Tani drobiazg może nieraz bardziej ucieszyć, niż drogocenny podarek. Bo jest świadectwem, że ktoś kogoś kocha, że o nim pamięta, że jest dla niego dobry. I o potrzebie tej dobroci przypomina nam św. Mikołaj.

- Dziękuję za rozmowę.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

PRENUMERATA TYGODNIKA KATOLICKIEGO „NIEDZIELA”

JAK ZAMÓWIĆ PRENUMERATĘ „NIEDZIELI”

CZYTAJ DALEJ

Archidiecezja katowicka: Proboszczowie przechodzący na emeryturę

2021-06-08 08:47

[ TEMATY ]

abp Wiktor Skworc

Katowice

zmiany księży

zmiany personalne

archidiecezjakatowicka.pl

Metropolita katowicki spotkał się w Kurii Metropolitalnej z proboszczami przechodzącymi w tym roku na emeryturę. W spotkaniu, które odbyło się w dwóch grupach, uczestniczył także kanclerz kurii ks. Jan Smolec.

Podczas spotkania proboszczowie dzielili się swoim doświadczeniem. Na zakończenie z rąk arcybiskupa i kanclerza kurii otrzymali dekrety zwalniające ich z dniem 31 lipca z funkcji proboszczów. W tym roku jest ich 19.

CZYTAJ DALEJ

ME 2021 - Walia - Szwajcaria 1:1

2021-06-12 18:37

[ TEMATY ]

Euro 2020

PAP

Grupa A: Walia - Szwajcaria 1:1 (0:0).

Bramki: 0:1 Breel Embolo (49), 1:1 Kieffer Moore (74).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję