Reklama

Tylko pokorna, pracowita służba

2012-09-24 13:31

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 38/2012

Zmarły w 1993 r. śp. ks. Jan Siwiec - wieloletni proboszcz w parafii Kluczewsko był zwyczajnym kapłanem. Sumiennie wypełniał obowiązki duszpasterskie, dbał o ludzi i kościół. W materiałach biograficznych nie znajdziemy żadnych spektakularnych wydarzeń z jego życia. Tylko cicha, pokorna, pracowita kapłańska służba. Tyle i aż tyle.

Jan Siwiec pochodził z Pacanowa, urodził się 15 grudnia 1909 r. w rodzinie Ludwika i Franciszki z Odmoskich. Ukończył szkołę powszechną w Pacanowie, następnie po ukończeniu sześciu klas Gimnazjum w Stopnicy został przyjęty w 1927 r. do Niższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu i kontynuował tutaj naukę do 28 czerwca 1928 r.

Z zamiłowaniem do nauk teologicznych

Jak napisał przełożony, w czasie tego pobytu „Siwiec sprawował się bardzo dobrze, o ile wiem, nie popadł w żadne wadliwości lub przeszkody do święceń przewidziane”. Już w Sandomierzu zauważono, że z zamiłowaniem oddawał się naukom teologicznym” oraz jego wielką „gorliwość i sumienność”. Jednak Jan opuścił szkołę w Sandomierzu, a powodem były „niedostateczne postępy w nauce w klasie VII”. Nie chcąc powtarzać roku, zdecydował się zmienić szkołę na gimnazjum w Stopnicy, gdzie zdał egzamin dojrzałości 23 maja 1930 r. Po maturze wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Kielcach w 1930 r. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk bp. Augustyna Łosińskiego 15 czerwca 1935 r. Był wikariuszem w Książu Małym, od 27 lutego 1935 r. - w parafii Chlina. Już wtedy ujawniły się jego problemy neurologiczne, z powodu których musiał odejść na urlop zdrowotny. Z materiałów archiwalnych wynika, że w 1941 r. leczył się w szpitalu Ojców Bonifratrów w Krakowie. Po powrocie z urlopu miał objąć parafię w Kroczycach, jednak stan zdrowia był na tyle poważny, że biskup przyjął jego rezygnację i przychylił się do jego prośby zamiany parafii na Sędziszów, gdzie ks. Siwiec pracował od stycznia 1943 r. Następnie objął probostwo w Stradowie, w którym posługiwał do 1956 r. Nie doszła do skutku jego nominacja na proboszcza w Grzymałkowie z powodu kłopotów zdrowotnych. Ostatecznie w lipcu 1958 r. biskup zaproponował mu parafię Kluczewsko.

Proboszcz Kluczewska

Przybyłego do parafii nowego proboszcza witali parafianie i orkiestra strażacka, uroczyście wprowadzili go kapłani, wśród nich dziekan ks. Łapot z Włoszczowy. Parafianie przekazali mu klucze do świątyni jako symbol jego pieczy nad wspólnotą parafialną. Parafia Kluczewsko liczyła wtedy blisko 3 tys. osób, około 700 rodzin. Początkowo, od 1959 r., w pracy duszpasterskiej pomagał proboszczowi ks. wikariusz Marian Janiczko. Posługiwał w kaplicy w Januszewicach, która znajdowała się na terenie parafii. W każdą niedzielę sprawowana była tutaj Msza św. dla mieszkańców z pobliskich wiosek. Proboszcz przykładał dużo troski o kaplicę i to on zachęcał mieszkańców, aby rozpoczęli starania o powstanie odrębnej parafii. Po rozmowach i ustaleniach w Kurii diecezjalnej w 1982 r. biskup erygował nową parafię w Januszewicach, a ks. Janiczko mianował jej proboszczem.
„Ks. kanonik Jan Siwiec był człowiekiem głębokiej wiary. Kształtował postawy i wartości w człowieku, wskazując drogę prawdy i miłości, którą czerpał z Ewangelii Chrystusowej” - podkreślała Barbara Dumin z parafii. Z wielką starannością i gorliwością przy wsparciu ks. Janiczko przygotowywał kandydatów do sakramentu bierzmowania i Pierwszej Komunii Świętej, tak by przystępujące do nich dzieci i młodzież mogły z wiarą przeżyć te uroczystości. Np. w 1958 r. bp Jan Jaroszewicz udzielił sakramentu bierzmowania aż 616 osobom. Pierwsza Komunia Święta organizowana była podczas porannej Mszy św. Po zakończonej Eucharystii proboszcz organizował przy kościele dla dzieci poczęstunek w postaci drożdżowego ciasta i białej kawy. Potem było pamiątkowe zdjęcie.

Reklama

Katecheza z ks. Janem

Dla nowego proboszcza bardzo istotnym problemem była organizacja katechizacji na terenie parafii. Początkowo ks. Siwiec prowadził lekcje religii w szkole w Kluczewsku. Dzieci z położonych dalej wiosek tj. Januszowic, Komornik, Rzewuszyc uczyły się w prywatnych domach u pani Młynek i pani Wyrwał, do chwili, kiedy powstała nowa szkoła w Komornikach. Trzeba przyznać, że rodzice odpowiedzialnie podchodzili do kwestii katechezy. Bez względu na śnieg czy mróz dwa razy w tygodniu przywozili dzieci z tych miejscowości na wozie konnym do punktów katechetycznych. „Pamiętam jak ks. Jan opatulony w długie palto wysiadał z sań. Bardzo cieszyliśmy się, że do nas dojechał. (…) Kochałam te lekcje, bo ks. Jan siadał na stołku na środku izby i wspaniale nam opowiadał o Bogu, a ponadto przywoził kartki z obrazkami do kolorowania - opowiada parafianka, wspominając także jego poczucie humoru i anegdoty, które opowiadał ze swadą. Po 1960 r., kiedy władze komunistyczne usunęły religię ze szkół, katechizacja odbywała się w prywatnych domach i salkach przy kościele.

Walka komunistów z religią

Władze komunistyczne czyniły wielkie trudności, aby dzieci i młodzież nie uczęszczały na religię, na przykład zabraniając budowania punktów katechetycznych. W parafii Kluczewsko takie miejsce było bardzo potrzebne, jednak Proboszcz, mimo podjętych starań, nie mógł otrzymać stosownego zezwolenia. Podjął zatem decyzję, że religia będzie odbywała się u niego na plebanii. Przebudował zachodnią stronę budynku, zrobił osobne wejście. Na religię uczęszczało jednak znacznie więcej dzieci, niż mógł pomieścić pokój na plebanii, dlatego - jak wspominają parafianie - często nauka religii, jak i przygotowania do sakramentów odbywały się przy długich stołach na placu kościelnym. Dopiero po kilku latach starań, pod pozorem budowy kaplicy przedpogrzebowej ksiądz otrzymał zezwolenie na to, by na terenie parafii powstała salka katechetyczna. Władze jednak nie zaprzestały utrudnień względem wiernych. Ci, którzy w jakikolwiek sposób manifestowali wiarę, mogli liczyć się z surowymi konsekwencjami. Walka z Kościołem toczyła się różnych frontach, także w parafii Kluczewsko mieszkańcy dotkliwie odczuwali szykany. Mieszkańcy Antoni i Jan z miejscowości Kolonia Pilczyca postawili nocą krzyż przy drodze. Funkcjonariusze SB zareagowali natychmiast, następnego dnia mieszkańcy zostali wezwani do urzędu i ukarani mandatem. Karę przyjęli, ale nie usunęli krzyża. Do obrony wiary i wierności Bogu zachęcał w homiliach Jan Siwiec: „… Ta wiara, prawda i miłość są nadrzędną wartością i stanowią warunek ładu moralnego i społecznego w narodzie i w każdej wspólnocie parafialnej.”

Mandat za Jasnogórski Obraz

Do historii przeszła zorganizowana przez ks. Siwca pielgrzymka na Jasną Górę w 1959 r.. „Ks. Kanonik chciał, aby pielgrzymi przeżyli ją w duchu wiary i pokuty, aby wyprosić łaskę przemiany serc, wielu ludzi umocnić na drodze wiary i dobra” - opowiadał Jerzy. W tym czasie, kiedy władze na każdym kroku utrudniały praktyki religijne, to wydarzenie było wielką manifestacją wiary. Pielgrzymka liczyła 200 osób, szły dzieci, młodzież, dorośli i starsi. Towarzyszyła im orkiestra strażacka, bagaże załadowane były na tabory konne, które przyozdobione były kwiatami, wstążkami kolorowymi z obrazami z wizerunkiem Matki Bożej. Na czele pielgrzymki szedł Ksiądz Proboszcz, krzyż był niesiony przez młodego człowieka - Henryka do Częstochowy i z powrotem. Ten krzyż obecnie znajduje się w kościele. Parafia kontynuowała pielgrzymowanie mimo że było ono zakazane przez władze. Kiedy nie wolno było organizować pieszych pielgrzymek do Częstochowy, ksiądz i parafianie podróżowali pociągiem. Władze dopuszczały się często kompromitujących posunięć. Jak wspominają mieszkańcy, w 1973 r. podczas peregrynacji kopii Obrazu Jasnogórskiego w parafii organizowano bojówki i kontrole. Obraz Kluczewsku przekazała parafia Kurzelów. Wierni witali Maryję wraz z bp. Janem Gurdą i księżmi. „Po wielogodzinnej modlitwie i adoracji z wiernymi, biskup w asyście ks. Siwca przekazał obraz do Januszewic. W drodze do Januszewic wszyscy zostali zatrzymani przez milicjantów pod pretekstem zakłócenia porządku i ruchu na drodze. Nałożono dość wysoki mandat. Ks. biskup zapłacił, mówiąc do nich: «Macie, to od Matki Bożej»” - wspomina parafianin Jerzy.

Dbał o rozwój duchowy parafian

ks. Jan założył chór parafialny, który sprawował oprawę liturgiczną Mszy św. Chórem kierował organista Feliks Krawczyk. Chórzyści opanowali śpiew w języku łacińskim obowiązującym w liturgii do 1970 r. Rano przed Mszą św. była śpiewana Jutrznia. Chórzyści występowali nie tylko w parafii, ale także w Olesznie. Przy ołtarzu służyła liczna grupa ministrantów, których ks. Jan angażował do czytania Słowa Bożego i śpiewu Psalmów. Chłopcy już od 10 roku życia mogli służyć przy ołtarzu. W latach 1958-1960 duże zasługi w przygotowaniu ministrantów do służby liturgicznej wniósł alumn WSD śp. ks. Czesław Twardowski. Uczył ministrantury w języku łacińskim. Każdy posługiwał przy ołtarzu według wyznaczonego dyżuru. Czasem w niedzielę po Nieszporach ministranci zapraszani byli na plebanię i tam ks. Jan na rzutniku wyświetlał bajki. Parafianie wspominają go jako człowieka wielkiej modlitwy, nie szczędził czasu na nabożeństwa, które „odprawiał z wielką charyzmą”. Na przykład Droga Krzyżowa odbywała się nie tylko w piątki, ale także w niedziele. Znamienne było to, że ks. Jan udzielał gościny parafianom z odległych miejscowości, którzy zostawali po Mszy św. na nabożeństwie Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żali o godz. 15 czy Różańcu. Różaniec śpiewany był zawsze przed niedzielną Sumą.
Dbając o rozwój duchowy swoich parafian, o odnowę życia sakramentalnego wiernych, organizował misje święte, rekolekcje, katechezy, nabożeństwa przed Najświętszym Sakramentem i pielgrzymki. Przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego prowadził 40-godzinne nabożeństwo o dary Ducha Świętego. Systematyczna praca duszpasterska ks. Siwca, a przede wszystkim jego świadectwo jako kapłana przyniosły owoce w postaci powołań kapłańskich: Paulina Santo Golińskiego i ks. Jacka Czerwińskiego. Biskup doceniał pracę ks. Jana Siwca i mianował go wicedziekanem dekanatu włoszczowskiego w lipcu 1973 roku.

Sam żył skromnie

Ale parafianie wspominają również dobroć ks. Jana w stosunku do potrzebujących. „Miałem wtedy 13 lat i służyłem jako ministrant, ks. Jan poprosił, abym przekazał skromną kwotę pieniężną (23 zł) Annie z miejscowości Korzeń. Była osobą samotną i żyła bardzo ubogo. Kiedy przyniosłem jej te pieniądze, bardzo się ucieszyła i serdecznie mi dziękowała” - mówi Jerzy. Sam żył skromnie, ale obejmował regularną pomocą rodziny wielodzietne czy dzieci ze środowisk patologicznych, przekazując odzież z darów zagranicznych, a za pośrednictwem pani Stanisławy żywność osobom, które potrzebowały wsparcia.
Ksiądz Kanonik zadbał także o kościół. Dzięki jego wysiłkom odnowiono polichromię i wybudowano dzwonnicę, salkę katechetyczną, wymieniono pokrycie dachowe na kościele i plebanii. Świątynia zyskała nowe tabernakulum, chrzcielnicę, ławki, dwa konfesjonały, obrazy święte noszone w czasie procesji, ołtarz soborowy, nagłośnienie i naczynia liturgiczne. Wymieniono także posadzkę pod chórem, zainstalowano akumulatorowe piece. Proboszcz zadbał o otoczenie kościoła. Tutaj w Kluczewsku ks. Jan w 1984 r. doczekał jubileuszu 50-lecia swoich święceń kapłańskich. Msza św. sprawowana przez bp. Szymeckiego, życzenia i kwiaty - były wyrazem wdzięczności wobec Jubilata. Po 27 latach pracy w Kluczewsku pożegnał się z parafianami i pojechał na zasłużony odpoczynek do Domu Księży Emerytów. „Nagle odjechał, a my czuliśmy się jakby ktoś z naszej rodziny odszedł” - mówili jego parafianie.

Powrócił do Kluczewska

Ks. kan. Jan Siwiec odszedł do Pana 26 sierpnia 1993 r. w 86. roku życia i 58. roku kapłaństwa, a jego ostatnią wolą było spocząć na cmentarzu w Kluczewsku, w miejscu, gdzie zrealizował swoje kapłaństwo i gdzie została pochowana wcześniej jego śp. matka. Parafianie ufundowali pomnik z inskrypcją: „Spocząłeś w ziemi, którą ukochałeś. Wierni parafianie”. Bp Jaworski w dniu pogrzebu śp. ks. Jana Siwca 28 sierpnia powiedział przy jego trumnie: „Odszedł kapłan, cichy, pokorny pracowity, człowiek niezwykle wrażliwy i delikatny”. - Wyrazem tego jest pozostawiony przez niego „dziennik duszy”, w którym notował wszystko, co wiązało się z jego życiem wewnętrznym i co właściwie - jak ktoś powiedział - mogłoby sugerować jego świętość - mówił ks. prof. Tadeusz Gacia z WSD w Kielcach.
Tę pokorę i cichość zapamiętali jego parafianie. Cichą, pokorną pracą zasłużył sobie na miejsce w ludzkich sercach, wspominany także z okazji przypadającego w 2012 roku jubileuszu 200-lecia parafii i kościoła w Kluczewsku.

Autorka dziękuje ks. prof. Tadeuszowi, jak i wszystkim Parafianom z Kluczewska, którzy podzielili się wspomnieniami na temat śp. ks. Jana Siwca.

W następnym numerze sylwetka ks. Stanisława Ziółkowskiego (1904-1946)

Reklama

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Decyzja Prokuratury ws. obrazu Matki Bożej z tęczową aureolą

2019-10-23 12:09

red/wpoloityce.pl

Osoby, które podczas czerwcowego Marszu Równości w Częstochowie niosły wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową aureolą nie dopuściły się przestępstwa obrazy uczuć religijnych - uznała częstochowska prokuratura, umarzając postępowanie w tej sprawie.

youtube.com

Postępowanie umorzono ze względu na brak znamion czynu zabronionego — powiedział w środę PAP prok. Piotr Wróblewski z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Dochodzenie toczyło się w Prokuraturze Rejonowej Częstochowa-Północ. Trafiło do niej kilka doniesień osób, które obserwowały marsz i poczuły się urażone zachowaniem organizatorów i uczestników zgromadzenia.

Uczestnicy zorganizowanego 16 czerwca marszu mieli tęczowe flagi i elementy odzieży – skarpetki, czapki czy torby; nieśli także tęczową flagę z wizerunkiem orła białego, a także pojawiającą się także w innych miejscach kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, na którym aureola otaczająca głowy Maryi i Dzieciątka miała tęczowe barwy. To właśnie obraz niesiony przez uczestników marszu rozpalił emocje wśród kontrmanifestantów. Krzyczeli: „Oddać obraz!” i na chwilę zablokowali trasę przemarszu.

Postępowanie toczyło się pod kątem art. 196 Kodeksu karnego. Stanowi on, że „kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Jak wyjaśnił prok. Wróblewski, zgodnie z wykładnią, musi to być czyn, który nosi znamiona wulgarności i ma na celu ubliżenie osobom wyznającym religię.

Z argumentacji postanowienia o umorzeniu wynika, że sama tęcza, symbol tęczy, takiego charakteru ubliżającego czy wulgarnego nie ma; brak też dowodów, że organizatorzy marszu mieli na celu obrazę uczuć religijnych — wskazał prokurator.

W II Marszu Równości w Częstochowie brało udział ok. 600 osób. Legalny marsz był zakłócany przez kontrmanifestantów, rekrutujących się m.in. ze środowiska kibiców, którzy nie mieli zgody władz miasta na manifestację. Policja informowała po imprezie, że nie odnotowała poważniejszych zdarzeń i naruszeń prawa, na kilka osób nałożono mandaty.

Częstochowska prokuratura prowadziła wcześniej podobne postępowanie, dotyczące transparentu z białym orłem na tęczowym tle, niesionym na wcześniejszym Marszu Równości w tym mieście. Także w tamtym przypadku nie dopatrzyła się przestępstwa i umorzyła śledztwo. Biegły, który wypowiedział się w tej sprawie ocenił, że niesiony podczas manifestacji przedmiot trudno uznać za flagę, był to jedynie transparent z aluzyjną interpretacją flagi, a intencją jego twórców nie było znieważenie symboli państwowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem