Reklama

Tylko pokorna, pracowita służba

Zmarły w 1993 r. śp. ks. Jan Siwiec - wieloletni proboszcz w parafii Kluczewsko był zwyczajnym kapłanem. Sumiennie wypełniał obowiązki duszpasterskie, dbał o ludzi i kościół. W materiałach biograficznych nie znajdziemy żadnych spektakularnych wydarzeń z jego życia. Tylko cicha, pokorna, pracowita kapłańska służba. Tyle i aż tyle.

Niedziela kielecka 38/2012

Jan Siwiec pochodził z Pacanowa, urodził się 15 grudnia 1909 r. w rodzinie Ludwika i Franciszki z Odmoskich. Ukończył szkołę powszechną w Pacanowie, następnie po ukończeniu sześciu klas Gimnazjum w Stopnicy został przyjęty w 1927 r. do Niższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu i kontynuował tutaj naukę do 28 czerwca 1928 r.

Z zamiłowaniem do nauk teologicznych

Jak napisał przełożony, w czasie tego pobytu „Siwiec sprawował się bardzo dobrze, o ile wiem, nie popadł w żadne wadliwości lub przeszkody do święceń przewidziane”. Już w Sandomierzu zauważono, że z zamiłowaniem oddawał się naukom teologicznym” oraz jego wielką „gorliwość i sumienność”. Jednak Jan opuścił szkołę w Sandomierzu, a powodem były „niedostateczne postępy w nauce w klasie VII”. Nie chcąc powtarzać roku, zdecydował się zmienić szkołę na gimnazjum w Stopnicy, gdzie zdał egzamin dojrzałości 23 maja 1930 r. Po maturze wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Kielcach w 1930 r. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk bp. Augustyna Łosińskiego 15 czerwca 1935 r. Był wikariuszem w Książu Małym, od 27 lutego 1935 r. - w parafii Chlina. Już wtedy ujawniły się jego problemy neurologiczne, z powodu których musiał odejść na urlop zdrowotny. Z materiałów archiwalnych wynika, że w 1941 r. leczył się w szpitalu Ojców Bonifratrów w Krakowie. Po powrocie z urlopu miał objąć parafię w Kroczycach, jednak stan zdrowia był na tyle poważny, że biskup przyjął jego rezygnację i przychylił się do jego prośby zamiany parafii na Sędziszów, gdzie ks. Siwiec pracował od stycznia 1943 r. Następnie objął probostwo w Stradowie, w którym posługiwał do 1956 r. Nie doszła do skutku jego nominacja na proboszcza w Grzymałkowie z powodu kłopotów zdrowotnych. Ostatecznie w lipcu 1958 r. biskup zaproponował mu parafię Kluczewsko.

Proboszcz Kluczewska

Przybyłego do parafii nowego proboszcza witali parafianie i orkiestra strażacka, uroczyście wprowadzili go kapłani, wśród nich dziekan ks. Łapot z Włoszczowy. Parafianie przekazali mu klucze do świątyni jako symbol jego pieczy nad wspólnotą parafialną. Parafia Kluczewsko liczyła wtedy blisko 3 tys. osób, około 700 rodzin. Początkowo, od 1959 r., w pracy duszpasterskiej pomagał proboszczowi ks. wikariusz Marian Janiczko. Posługiwał w kaplicy w Januszewicach, która znajdowała się na terenie parafii. W każdą niedzielę sprawowana była tutaj Msza św. dla mieszkańców z pobliskich wiosek. Proboszcz przykładał dużo troski o kaplicę i to on zachęcał mieszkańców, aby rozpoczęli starania o powstanie odrębnej parafii. Po rozmowach i ustaleniach w Kurii diecezjalnej w 1982 r. biskup erygował nową parafię w Januszewicach, a ks. Janiczko mianował jej proboszczem.
„Ks. kanonik Jan Siwiec był człowiekiem głębokiej wiary. Kształtował postawy i wartości w człowieku, wskazując drogę prawdy i miłości, którą czerpał z Ewangelii Chrystusowej” - podkreślała Barbara Dumin z parafii. Z wielką starannością i gorliwością przy wsparciu ks. Janiczko przygotowywał kandydatów do sakramentu bierzmowania i Pierwszej Komunii Świętej, tak by przystępujące do nich dzieci i młodzież mogły z wiarą przeżyć te uroczystości. Np. w 1958 r. bp Jan Jaroszewicz udzielił sakramentu bierzmowania aż 616 osobom. Pierwsza Komunia Święta organizowana była podczas porannej Mszy św. Po zakończonej Eucharystii proboszcz organizował przy kościele dla dzieci poczęstunek w postaci drożdżowego ciasta i białej kawy. Potem było pamiątkowe zdjęcie.

Reklama

Katecheza z ks. Janem

Dla nowego proboszcza bardzo istotnym problemem była organizacja katechizacji na terenie parafii. Początkowo ks. Siwiec prowadził lekcje religii w szkole w Kluczewsku. Dzieci z położonych dalej wiosek tj. Januszowic, Komornik, Rzewuszyc uczyły się w prywatnych domach u pani Młynek i pani Wyrwał, do chwili, kiedy powstała nowa szkoła w Komornikach. Trzeba przyznać, że rodzice odpowiedzialnie podchodzili do kwestii katechezy. Bez względu na śnieg czy mróz dwa razy w tygodniu przywozili dzieci z tych miejscowości na wozie konnym do punktów katechetycznych. „Pamiętam jak ks. Jan opatulony w długie palto wysiadał z sań. Bardzo cieszyliśmy się, że do nas dojechał. (…) Kochałam te lekcje, bo ks. Jan siadał na stołku na środku izby i wspaniale nam opowiadał o Bogu, a ponadto przywoził kartki z obrazkami do kolorowania - opowiada parafianka, wspominając także jego poczucie humoru i anegdoty, które opowiadał ze swadą. Po 1960 r., kiedy władze komunistyczne usunęły religię ze szkół, katechizacja odbywała się w prywatnych domach i salkach przy kościele.

Walka komunistów z religią

Władze komunistyczne czyniły wielkie trudności, aby dzieci i młodzież nie uczęszczały na religię, na przykład zabraniając budowania punktów katechetycznych. W parafii Kluczewsko takie miejsce było bardzo potrzebne, jednak Proboszcz, mimo podjętych starań, nie mógł otrzymać stosownego zezwolenia. Podjął zatem decyzję, że religia będzie odbywała się u niego na plebanii. Przebudował zachodnią stronę budynku, zrobił osobne wejście. Na religię uczęszczało jednak znacznie więcej dzieci, niż mógł pomieścić pokój na plebanii, dlatego - jak wspominają parafianie - często nauka religii, jak i przygotowania do sakramentów odbywały się przy długich stołach na placu kościelnym. Dopiero po kilku latach starań, pod pozorem budowy kaplicy przedpogrzebowej ksiądz otrzymał zezwolenie na to, by na terenie parafii powstała salka katechetyczna. Władze jednak nie zaprzestały utrudnień względem wiernych. Ci, którzy w jakikolwiek sposób manifestowali wiarę, mogli liczyć się z surowymi konsekwencjami. Walka z Kościołem toczyła się różnych frontach, także w parafii Kluczewsko mieszkańcy dotkliwie odczuwali szykany. Mieszkańcy Antoni i Jan z miejscowości Kolonia Pilczyca postawili nocą krzyż przy drodze. Funkcjonariusze SB zareagowali natychmiast, następnego dnia mieszkańcy zostali wezwani do urzędu i ukarani mandatem. Karę przyjęli, ale nie usunęli krzyża. Do obrony wiary i wierności Bogu zachęcał w homiliach Jan Siwiec: „… Ta wiara, prawda i miłość są nadrzędną wartością i stanowią warunek ładu moralnego i społecznego w narodzie i w każdej wspólnocie parafialnej.”

Mandat za Jasnogórski Obraz

Do historii przeszła zorganizowana przez ks. Siwca pielgrzymka na Jasną Górę w 1959 r.. „Ks. Kanonik chciał, aby pielgrzymi przeżyli ją w duchu wiary i pokuty, aby wyprosić łaskę przemiany serc, wielu ludzi umocnić na drodze wiary i dobra” - opowiadał Jerzy. W tym czasie, kiedy władze na każdym kroku utrudniały praktyki religijne, to wydarzenie było wielką manifestacją wiary. Pielgrzymka liczyła 200 osób, szły dzieci, młodzież, dorośli i starsi. Towarzyszyła im orkiestra strażacka, bagaże załadowane były na tabory konne, które przyozdobione były kwiatami, wstążkami kolorowymi z obrazami z wizerunkiem Matki Bożej. Na czele pielgrzymki szedł Ksiądz Proboszcz, krzyż był niesiony przez młodego człowieka - Henryka do Częstochowy i z powrotem. Ten krzyż obecnie znajduje się w kościele. Parafia kontynuowała pielgrzymowanie mimo że było ono zakazane przez władze. Kiedy nie wolno było organizować pieszych pielgrzymek do Częstochowy, ksiądz i parafianie podróżowali pociągiem. Władze dopuszczały się często kompromitujących posunięć. Jak wspominają mieszkańcy, w 1973 r. podczas peregrynacji kopii Obrazu Jasnogórskiego w parafii organizowano bojówki i kontrole. Obraz Kluczewsku przekazała parafia Kurzelów. Wierni witali Maryję wraz z bp. Janem Gurdą i księżmi. „Po wielogodzinnej modlitwie i adoracji z wiernymi, biskup w asyście ks. Siwca przekazał obraz do Januszewic. W drodze do Januszewic wszyscy zostali zatrzymani przez milicjantów pod pretekstem zakłócenia porządku i ruchu na drodze. Nałożono dość wysoki mandat. Ks. biskup zapłacił, mówiąc do nich: «Macie, to od Matki Bożej»” - wspomina parafianin Jerzy.

Reklama

Dbał o rozwój duchowy parafian

ks. Jan założył chór parafialny, który sprawował oprawę liturgiczną Mszy św. Chórem kierował organista Feliks Krawczyk. Chórzyści opanowali śpiew w języku łacińskim obowiązującym w liturgii do 1970 r. Rano przed Mszą św. była śpiewana Jutrznia. Chórzyści występowali nie tylko w parafii, ale także w Olesznie. Przy ołtarzu służyła liczna grupa ministrantów, których ks. Jan angażował do czytania Słowa Bożego i śpiewu Psalmów. Chłopcy już od 10 roku życia mogli służyć przy ołtarzu. W latach 1958-1960 duże zasługi w przygotowaniu ministrantów do służby liturgicznej wniósł alumn WSD śp. ks. Czesław Twardowski. Uczył ministrantury w języku łacińskim. Każdy posługiwał przy ołtarzu według wyznaczonego dyżuru. Czasem w niedzielę po Nieszporach ministranci zapraszani byli na plebanię i tam ks. Jan na rzutniku wyświetlał bajki. Parafianie wspominają go jako człowieka wielkiej modlitwy, nie szczędził czasu na nabożeństwa, które „odprawiał z wielką charyzmą”. Na przykład Droga Krzyżowa odbywała się nie tylko w piątki, ale także w niedziele. Znamienne było to, że ks. Jan udzielał gościny parafianom z odległych miejscowości, którzy zostawali po Mszy św. na nabożeństwie Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żali o godz. 15 czy Różańcu. Różaniec śpiewany był zawsze przed niedzielną Sumą.
Dbając o rozwój duchowy swoich parafian, o odnowę życia sakramentalnego wiernych, organizował misje święte, rekolekcje, katechezy, nabożeństwa przed Najświętszym Sakramentem i pielgrzymki. Przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego prowadził 40-godzinne nabożeństwo o dary Ducha Świętego. Systematyczna praca duszpasterska ks. Siwca, a przede wszystkim jego świadectwo jako kapłana przyniosły owoce w postaci powołań kapłańskich: Paulina Santo Golińskiego i ks. Jacka Czerwińskiego. Biskup doceniał pracę ks. Jana Siwca i mianował go wicedziekanem dekanatu włoszczowskiego w lipcu 1973 roku.

Sam żył skromnie

Ale parafianie wspominają również dobroć ks. Jana w stosunku do potrzebujących. „Miałem wtedy 13 lat i służyłem jako ministrant, ks. Jan poprosił, abym przekazał skromną kwotę pieniężną (23 zł) Annie z miejscowości Korzeń. Była osobą samotną i żyła bardzo ubogo. Kiedy przyniosłem jej te pieniądze, bardzo się ucieszyła i serdecznie mi dziękowała” - mówi Jerzy. Sam żył skromnie, ale obejmował regularną pomocą rodziny wielodzietne czy dzieci ze środowisk patologicznych, przekazując odzież z darów zagranicznych, a za pośrednictwem pani Stanisławy żywność osobom, które potrzebowały wsparcia.
Ksiądz Kanonik zadbał także o kościół. Dzięki jego wysiłkom odnowiono polichromię i wybudowano dzwonnicę, salkę katechetyczną, wymieniono pokrycie dachowe na kościele i plebanii. Świątynia zyskała nowe tabernakulum, chrzcielnicę, ławki, dwa konfesjonały, obrazy święte noszone w czasie procesji, ołtarz soborowy, nagłośnienie i naczynia liturgiczne. Wymieniono także posadzkę pod chórem, zainstalowano akumulatorowe piece. Proboszcz zadbał o otoczenie kościoła. Tutaj w Kluczewsku ks. Jan w 1984 r. doczekał jubileuszu 50-lecia swoich święceń kapłańskich. Msza św. sprawowana przez bp. Szymeckiego, życzenia i kwiaty - były wyrazem wdzięczności wobec Jubilata. Po 27 latach pracy w Kluczewsku pożegnał się z parafianami i pojechał na zasłużony odpoczynek do Domu Księży Emerytów. „Nagle odjechał, a my czuliśmy się jakby ktoś z naszej rodziny odszedł” - mówili jego parafianie.

Powrócił do Kluczewska

Ks. kan. Jan Siwiec odszedł do Pana 26 sierpnia 1993 r. w 86. roku życia i 58. roku kapłaństwa, a jego ostatnią wolą było spocząć na cmentarzu w Kluczewsku, w miejscu, gdzie zrealizował swoje kapłaństwo i gdzie została pochowana wcześniej jego śp. matka. Parafianie ufundowali pomnik z inskrypcją: „Spocząłeś w ziemi, którą ukochałeś. Wierni parafianie”. Bp Jaworski w dniu pogrzebu śp. ks. Jana Siwca 28 sierpnia powiedział przy jego trumnie: „Odszedł kapłan, cichy, pokorny pracowity, człowiek niezwykle wrażliwy i delikatny”. - Wyrazem tego jest pozostawiony przez niego „dziennik duszy”, w którym notował wszystko, co wiązało się z jego życiem wewnętrznym i co właściwie - jak ktoś powiedział - mogłoby sugerować jego świętość - mówił ks. prof. Tadeusz Gacia z WSD w Kielcach.
Tę pokorę i cichość zapamiętali jego parafianie. Cichą, pokorną pracą zasłużył sobie na miejsce w ludzkich sercach, wspominany także z okazji przypadającego w 2012 roku jubileuszu 200-lecia parafii i kościoła w Kluczewsku.

Autorka dziękuje ks. prof. Tadeuszowi, jak i wszystkim Parafianom z Kluczewska, którzy podzielili się wspomnieniami na temat śp. ks. Jana Siwca.

W następnym numerze sylwetka ks. Stanisława Ziółkowskiego (1904-1946)

2012-09-24 13:31

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święcenie pokarmów

Kościół ustanowił sakramentalia, czyli „święte znaki, które z pewnym podobieństwem do sakramentów oznaczają skutki, przede wszystkim duchowe. Sakramentalia nie udzielają łaski Ducha Świętego na sposób sakramentalny, lecz przez modlitwę Kościoła uzdalniają do przyjęcia łaski i dysponują do współpracy z nią. Wśród sakramentaliów znajdują się najpierw błogosławieństwa (osób, posiłków, przedmiotów, miejsc). Każde błogosławieństwo jest uwielbieniem Boga i modlitwą o Jego dary” (KKK 1667-1671). Modlitwa i błogosławienie pokarmów znane jest już w Starym Testamencie, czyni to także Jezus: „On tymczasem wziął pięć chlebów i dwie ryby, podniósł wzrok ku niebu, pobłogosławił je, połamał i dawał uczniom, aby rozdawali ludziom” (Łk 9, 16).

W ciągu roku liturgicznego Kościół poświęca różne przedmioty: zioła, pierwociny zbóż, kwiaty i pokarmy. Natomiast w Wielką Sobotę poświęca się tylko pokarmy, które wierni nazywają Paschą. Dlaczego w Wielką Sobotę? Był to dzień, kiedy Ciało Jezusowe spoczywało w grobie oczekując na zmartwychwstanie. Wydarzenia, jakie dokonały się od Wielkiego Czwartku do Niedzieli Wielkanocnej zostały przez Boga zapowiedziane w Starym Testamencie. Ojciec Niebieski przez Mojżesza polecił Izraelitom zabicie baranka, którego powinna spożyć cała rodzina. Jest on archetypem Jezusa Chrystusa. Krew tego baranka ocaliła Izraelitów przed śmiercią i przyczyniła się do wyjścia z niewoli egipskiej do wolności. W Wielki Piątek na krzyżu umiera Baranek Boży, którego krew wyzwala ludzkość z niewoli szatana. Wyjście z niewoli dla narodu wybranego to właśnie Pascha. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa to nasza Pascha. Jej symbolem jest baranek, w niektórych krajach wschodu chrześcijanie na Wielkanoc zabijali baranki, aby w ten sposób upamiętnić i głębiej przeżyć te najważniejsze wydarzenia zbawcze. Dziś pozostał już tylko baranek z cukru lub z ciasta, oraz pokarmy: mięso, chleb, jajko, ser, sól, chrzan i in.

W liturgii świętowanie Paschy - Wielkanocy rozpoczyna się już w Wielką Sobotę, a święcenie pokarmów to jeden z gestów, który przypomina o najważniejszym dla ludzkości wydarzeniu, o zmartwychwstaniu Jezusa. Pierwsza modlitwa poświęcenia pokarmów prowadzi nas do Wieczernika, a także do spotkania ze Zmartwychwstałym: „Panie Jezu Chryste, Ty w dzień przed męką i śmiercią kazałeś uczniom przygotować paschalną wieczerzę, w dzień Zmartwychwstania przyjąłeś zaproszenie dwóch uczniów i zasiadłeś z nimi do stołu, a późnym wieczorem przyszedłeś do Apostołów, aby spożyć wraz z nimi posiłek; prosimy Cię, daj nam z wiarą przeżywać Twoją obecność między nami podczas świątecznego posiłku, w dzień Twojego zwycięstwa, abyśmy mogli się radować z udziału w Twoim życiu i zmartwychwstaniu”.

Następna modlitwa, to poświęcenie chleba, który w tradycji chrześcijańskiej jest najważniejszym z symboli, ponieważ przedstawia Ciało Chrystusa, ale jest on także pamiątką nakarmienia ludu na pustyni. Potem święci się mięso i różne wędliny, które są jakby echem dawnego baranka i w pewien sposób go zastępują. „Baranku Boży, który zwyciężyłeś zło i obmyłeś świat z grzechów, pobłogosław to mięso, wędliny i wszelkie pokarmy, które będziemy jedli na pamiątkę Baranka paschalnego i świątecznych potraw, które Ty spożyłeś z Apostołami na Ostatniej Wieczerzy”.

Trudno sobie dziś wyobrazić święta Wielkanocy bez święconego jajka, którym po Rezurekcji dzielimy się w gronie rodziny i najbliższych. Dla chrześcijan jajko to także symbol Paschy. Jajko to twarda skorupa okrywająca powstające życie, które musi przebić się przez tę skorupę. Widać w tym podobieństwo do zmartwychwstania Jezusa, który musi przebić skorupę - grobową skałę, aby żywy, wspaniały, przemieniony wyjść na świat. Jest ono dlatego symbolem odradzającego się życia i zwycięstwa nad śmiercią. „Chryste, życie i zmartwychwstanie nasze, pobłogosław te jajka, znak nowego życia, abyśmy dzieląc się nimi w gronie rodziny, bliskich i gości, mogli się także dzielić wzajemnie radością z tego, że jesteś z nami. Daj nam wszystkim dojść do wiecznej uczty Twojej, tam, gdzie Ty żyjesz i królujesz na wieki wieków” (Agenda Liturgiczna).

Do świątecznego koszyczka wkłada się jeszcze ser, sól, chrzan, ciasto, czasem słodycze. Te produkty są jakby uzupełnieniem właściwej święconki. Ser pochodzi od zwierząt i w tym poświęceniu jest prośba ludu, aby Chrystus zmartwychwstały chronił od chorób ludzi i zwierzęta. Sól to życiodajny minerał, od którego zależy smak potraw i ich konserwacja. Pokarmy, które spożywamy są w smaku różnorakie: słodkie, gorzkie, pikantne i słone. Życie ludzkie jest także różnorakie i nie składa się tylko z chwil przyjemnych. Jak sól dla pokarmu, tak cierpienie nadaje ludziom smak życia. Jest jeszcze ciasto, to też chleb, a więc nie ma specjalnej symboliki, ale jest ono ważnym elementem w liturgii Kościołów wschodnich. Artos („kwaśny chleb” - grek.) - chleb, poświęcany podczas nocy Paschalnej. Przez cały tydzień paschalny artos - symbol Zmartwychwstania Chrystusa - przebywa na pulpicie naprzeciwko Carskich Wrót ołtarza i codziennie wynoszony jest na wielkanocne procesje. W Wielkanocną Sobotę ze szczególną modlitwą jest on dzielony i rozdawany wiernym. Narodowa pobożność przyswoiła dla artosu i krieszczeńskiej świętej wody znaczenie jako zamienników Świętych Darów dla ludzi umierających, nie mogących przyjąć Komunii św. W Kościołach wschodnich podobnie jak u nas w Wielką Sobotę poświęca się pokarmy, pisze pisanki czy raczej malowane na czerwono jajka zwane kraszankami (za: „Święty chleb - Prawosławny elementarz”).

CZYTAJ DALEJ

Bóg miłosierdzia obecny w Eucharystii

2020-04-09 21:45

[ TEMATY ]

Częstochowa

bp Antoni Długosz

Wielki Czwartek

Bożena Sztajner/Niedziela

Wieczorna Msza Wieczerzy Pańskiej stawia człowieka wobec tajemnicy miłości i obecności Chrystusa wśród ludzi oraz podziękowania za ustanowienie sakramentów kapłaństwa i Eucharystii. Liturgii w Wielki Czwartek 9 kwietnia w bazylice archikatedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie przewodniczył bp Antoni Długosz oraz wygłosił homilię.

Wierni łączyli się za pośrednictwem fal Radia Fiat. – Chcemy w tej Eucharystii podziękować za sakrament kapłaństwa, za to, że Chrystus jako Bóg miłosierdzia jest obecny w Eucharystii. Przeżyjmy to spotkanie jako zjednoczenie z Jezusem, który umacnia nas swoim słowem, a także daje nas samego siebie w Komunii św. – powiedział bp Antoni Długosz we wstępie Mszy Wieczerzy Pańskiej. W homilii wskazał na dwa dary – kapłaństwa i Eucharystii. – Do stołu nie siadają wrogowie, ale przyjaciele. Dlatego Pan Jezus najważniejsze wydarzenia związane z Niego misją zbawczą łączył z posiłkiem. Dziś dziękujemy Jezusowi za to, że nas zgromadzi na Eucharystii. Jezus staje się naszym pokarmem. Gdyby przyjmujemy Pana Jezusa w Komunii św., przeżywamy niebo. Przez Eucharystię jesteśmy zjednoczeni z Bogiem miłością – podkreślił bp Długosz. I zachęcił wiernych, by cenili sobie zjednoczenie z Jezusem Eucharystycznym. Przypomniał, że nie byłoby Eucharystii, gdyby nie było kapłaństwa. Kaznodzieja podał też konkretne, praktycznie rady, jak przetrwać ten trudny czas. W tym kontekście mówił: – Dziś, kiedy oczekujemy po poranek ustąpienia pandemii tragicznej, która powołuje wielu do wieczności, dziękujmy za to, że nie jesteśmy sami. Chociaż przeżywamy pewne ograniczenia, to w rodzinach koncentrujmy uwagę na stole, aby całą rodziną przeżywać zjednoczenie z Jezusem, aby każda rodzina była domowym Kościołem, sanktuarium rodziny. I tak właśnie starajmy się wiele rozmawiać na tematy religijne. Niech to będzie autentyczna katecheza w czasie posiłku, aby dzieci nacieszyły się rodzicami, a rodzice uświadomili sobie, że są kapłanami domowego Kościoła. Dlatego starajmy się błogosławić dzieci, pouczać je, a w szczególny sposób być świadkami czynów Chrystusa, a moc czerpać będziemy od Jezusa, który staje się naszym pokarmem.

Zgodnie z zaleceniem nie odbywał się obrzęd obmycia nóg dwunastu mężczyznom, czyli tzw. Mandatum. Nie odbyło się również przenoszenie Najświętszego Sakramentu do kaplicy adoracji, zwanej ciemnicą na pamiątkę uwięzienia Jezusa po Ostatniej Wieczerzy. Najświętszy Sakrament pozostał w tabernakulum, a uczestnicy, zwracając w stronę kaplicy Najświętszego Sakrament, odśpiewali hymn św. Tomasza „Sław języku tajemnicę”.

W tym roku adoracja miała miejsce we wspólnocie domowego Kościoła. W swoich domach całe rodziny mogły wpatrywać się w poranione z miłości do człowieka Oblicze Jezusa i dziękować Mu za niewysłowioną miłość.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję