Reklama

W świecie dam i rycerzy

2012-09-24 13:31

Katarzyna Jaskólska
Edycja zielonogórsko-gorzowska 38/2012

Zastanawiacie się czasami, jak to było w odległych, średniowiecznych czasach? Jeśli dobrze poszukać, można całkiem blisko znaleźć miejsca, w których da się to zobaczyć na własne oczy

Dzieje się, dzieje na Zamku Piastowskim w Krośnie Odrzańskim. Początek września zaowocował nawet podróżą w czasie - przy okazji III Turnieju Rycerskiego o Pierścień Księżnej Jadwigi zrobiło się tam cokolwiek średniowiecznie. Piękne damy dworu, zachwalający swój towar kramarze i rzemieślnicy, no i oczywiście dzielni rycerze, zawsze gotowi do pojedynku. Skąd ich tylu? To po prostu członkowie bractw rycerskich z kilku miast w Polsce - Chorągiew Kasztelanii Krośnieńskiej, Drużyna Wojów Serbo-Łużyckich Biełoboh, Bractwo Maltańskie ze Szczecina, Konfraternia Canes Furiosi z Opola i Bractwo Ziemi Bobrzańsko-Nadodrzańskiej.
Chętni mierzyli się w rycerskim turnieju i w zawodach łuczniczych. Było warto, szczególnie że zwycięzcy zdobyli nie tylko sławę, ale i miecz jednoręczny do walki wzorowany na orężu z XIII wieku oraz pierścień z agatem, a także litrowy skórzany bukłak.
Mniej bojowo nastawieni przez dwa dni przechadzali się po średniowiecznym jarmarku. A że towar nie byle jaki, klientela chętnie kupowała gliniane, wiklinowe i drewniane naczynia, miód i świece, lubuskie wino, piwo smakowe, zioła, a także stylizowaną biżuterię, wyroby skórzane, sakiewki itd. Zmęczony walką rycerz mógł zaopatrzyć się w broń i akcesoria niezbędne do rozbicia prawdziwego obozowiska.
Żeby już całkiem wczuć się w klimat sprzed wieków, można było skorzystać z organizowanych warsztatów i samodzielnie upleść wiklinowy koszyczek albo przy kole garncarskim zmajstrować gliniane naczynie. A do tego plebejskie gry i zabawy, koncerty muzyki dawnej (zespoły „Ęzibaba” i „Liarman”) i średniowieczne tańce w wykonaniu grupy z Uniwersytetu Wrocławskiego. Nie mówiąc już o potrawach przygotowanych nad paleniskiem - wszystko jak setki lat temu: podpłomyki, zupa rycerska, pajdy chleba, kasza z omastą… Całość dopełniły inscenizacje „Bal u książęcej pary” oraz „O królu, który chciał zostać dziadkiem”.

Trochę pięknej muzyki

To nie koniec wrześniowych atrakcji na zamku w Krośnie Odrzańskim. 8 i 9 września odbyły się tu koncerty w ramach Festiwalu Jadwigensis. Marek Picz (baryton) i Małgorzata Picz (sopran) z Berlina wraz z aktorem Ludwikiem Schillerem i zespołem instrumentalnym zaprezentowali „Serva Padrona, czyli Służąca Panią” G.B. Pergolesiego - w ramach wieczoru Opera na Zamku. Natomiast Gypsy Fiedler Ensemble wykonał węgierskie czardasze, rumuńską muzykę ludową oraz utwory Brahmsa, Dunieu i Sarrasatego. Inne koncerty festiwalowe odbywały się w kościele pw. św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrz.

Reklama

Idealna przestrzeń

Wyjątkową atmosferę wydarzeń gwarantuje sam Zamek Piastowski. To XIII-wieczna budowla, pochodząca z czasów księcia Henryka Brodatego, który zdecydował się wznieść swoją rezydencję właśnie na tym terenie. Zamek przez lata był jedną z głównych rezydencji księcia i miejscem organizowania wypraw wojennych. Budowla znajduje się na północno-wschodnim skraju miasta, któremu prawa miejskie przyznano w latach 1217-32. Tym samym zamek ten jest najbardziej na północ wysuniętym zamkiem średniowiecznego Śląska.
To budowla czteroskrzydłowa. W skrzydle zachodnim mieszczą się: budynek bramny, sień wjazdowa, klatka schodowa w wieży i basteja, czyli budowla fortyfikacyjna w formie niskiej baszty obronnej. W pozostałej części tego skrzydła znajduje się jeszcze kaplica kalwińska, która w wiekach XVIII i XIX pełniła funkcję magazynu i wozowni.
Wchodząc na dziedziniec, zobaczyć można renesansowe krużganki skrzydła południowego. We wnętrzu znaleźć można paleniska gotyckiej kuchni zamkowej. Jeśli chodzi o skrzydło wschodnie i północne, to razem z tzw. wieżą północną są dzisiaj ruiną.
W 1241 r., trzy lata po śmierci Henryka Brodatego, na zamek zjechała księżna Jadwiga Śląska, której towarzyszyły mniszki trzebnickiego klasztoru - schroniły się tutaj podczas walk z Tatarami. Kolejne pokolenia uważały krośnieński zamek za ważny punkt strategiczny, który pełnił zarówno funkcje reprezentacyjne, jak i obronne. Przebudowany został pod koniec XV wieku na polecenie Barbary Hohenzollern, wdowy po Henryku XI. W XVI wieku zamek zyskał renesansową oprawę, m.in. krużganki wzbogaciły się o arkady - było to za panowania margrabiego brandenburskiego Jana Jerzego. Mniej więcej w tym czasie zamek stał się siedzibą wdów.
Wojna trzydziestoletnia wymusiła konieczne przekształcenia - zamek zamieniono w twierdzę (umocniono systemy obronne i zbudowano szańce, powiększono też fosę i dodano most zwodzony). Kiedy Szwedzi ostatecznie opuścili Krosno, Elżbieta Charlotte - wdowa po elektorze brandenburskim zdecydowała o nadaniu budowli barokowego charakteru, postawiła również wieżę i kaplice.
Z upływem czasu zamek zaczął podupadać, a nawet został zamieniony na magazyny wojskowe (za panowania Fryderyka II). Na lata 1886-87 przypada przebudowa zamku na koszary wojskowe - na polecenie armii pruskiej uproszczono fasadę obiektu i ujednolicono wnętrza. W wieku XX nastąpiła adaptacja zamkowych pomieszczeń, tak by mogły tu powstać muzeum i mieszkania. 1945 r. przyniósł z sobą wielką tragedię - spłonęło lewobrzeżne Krosno, a wraz z nim zamek, z którego ocalały tylko mury kapitalne.

Jak ożywa zabytek

Zabytek jednak (na całe szczęście) doczekał się należytej uwagi - stało się to pod koniec XX wieku. Rozpoczęły się remonty (budynek bramny) oraz porządkowanie terenu. Na 2008 r. przypada zakończenie prac w części skrzydła południowego i wozowni (dawnej kaplicy) w skrzydle zachodnim. Tak odrestaurowany Zamek Piastowski tworzy idealną przestrzeń do różnego rodzaju ekspozycji - są tu m.in. wystawy ukazujące historię Krosna Odrz., a także dorobek lokalnych artystów. Dziedziniec służy natomiast działaniom kulturalnym - to właśnie tutaj odbywają się koncerty, a od czasu do czasu staczane są rycerskie turnieje.
Dodatkowo znajduje się tutaj Punkt Informacji Turystycznej, biuro Krośnieńskiego Stowarzyszenia „Homo Artifex” oraz siedziba Centrum Artystyczno-Kulturalnego „Zamek”. To ostatnie - mimo że jako samodzielna instytucja działa zaledwie od 2010 r. - już może się pochwalić bogatym dorobkiem. Do zadań CAK należy m.in. organizacja wystaw, konkursów, koncertów, imprez plenerowych, przeglądów i festiwali, a także innych cyklicznych imprez artystycznych. Stwarza warunki do rozwoju amatorskiego ruchu artystycznego oraz dba podtrzymanie tradycji ludowego rękodzieła. Prowadzi też koła zainteresowań i warsztaty - jednym słowem dba o szeroki rozwój kulturalny mieszkańców Krosna i nie tylko. By poznać efekty ich pracy, wystarczy odwiedzić Zamek Piastowski.

Cuda uzdrowienia za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego!

2019-10-21 14:16

Znany jest cud uzdrowienia niedługo po śmierci Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Uzdrowione zostało wówczas dziecko, które uległo poparzeniom. To ten cud był badany na potrzeby beatyfikacji. Ale znane są także inne przypadki interwencji wstawienniczej kardynała. Pisze o tym Milena Kindziuk w biografii „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

Pierwszy ślad cudownego uzdrowienia za wstawiennictwem Stefana Wyszyńskiego sięga dnia pogrzebu Prymasa w 1981 roku. Zrozpaczona matka modliła się wtedy o zdrowie dla swojej rocznej córki. Dziewczynka była tak mocno poparzona, że wszystko wskazywało na to, iż wkrótce umrze. Kobieta, wracając od dziecka ze szpitala, na dworcu kolejowym oglądała transmisję z pogrzebu Prymasa. Wówczas resztkami sił zaczęła go błagać o pomoc. Kiedy następnego dnia lekarz powiedział jej, że dziecko będzie jednak żyło, była niezwykle zdumiona.

Ten właśnie przypadek miał zostać zbadany pod kątem cudu potrzebnego do beatyfikacji Kardynała. Pogrzeb bowiem stanowi szczególny moment, w którym utrwala się sława świętości kandydata na ołtarze. Okazało się jednak, że zaginęła dokumentacja medyczna dotycząca dziewczynki.

Znane są przypadki innych uzdrowień za wstawiennictwem prymasa Wyszyńskiego.

Czterdziestopięcioletnia mieszkanka Łodzi zachorowała na nowotwór złośliwy narządów wewnętrznych. Lekarze mówili wprost, że nie ma dla niej ratunku. Diagnoza brzmiała jak wyrok.

„I wtedy zaczęłam prosić o pomoc prymasa Wyszyńskiego, o jego wstawiennictwo za mną u Boga” – wyznawała kobieta. W szpitalu miała ze sobą obrazek z wizerunkiem Prymasa. – „Patrząc na niego, dostrzegłam w pewnym momencie, jakby wyszły z niego promienie, które objęły mnie całą. Wszystko trwało około minuty. Miałam wrażenie, jakby ze mnie coś spływało, i od razu poczułam się lepiej na duchu”.

Tydzień później nowotwór się wchłonął. Lekarze byli zdumieni, gdyż z medycznego punktu widzenia stan zdrowia nie miał prawa się poprawić. Kobieta żyje. Uważa, że dzięki wstawiennictwu kard. Wyszyńskiego.

Inny przykład to ksiądz z archidiecezji częstochowskiej, który zachorował na raka prostaty. Po operacji lekarz uznał, że choroba w tym stadium jest nieuleczalna. Wtedy wiele środowisk zaczęło się modlić o zdrowie dla niego za wstawiennictwem Prymasa. Sam kapłan natomiast udał się na Jasną Górę i całą noc modlił się przed cudownym obrazem Matki Bożej – także za przyczyną Wyszyńskiego. Nagle usłyszał wewnętrzny głos: „Zostań w domu!”. „Następnego dnia miałem jechać do Katowic na kolejną operację. Nagle zostałem olśniony łaską zdrowia. Odczułem natychmiastowe, cudowne uzdrowienie. Organizm zaczął normalnie działać, a ból całkowicie ustąpił” – wspominał kapłan. Lekarz powiedział mu wtedy: „Jeżeli ksiądz przeżyje jeden tydzień, uznam to za cud”. Po upływie tygodnia ten sam lekarz stwierdził: „Uważam ten przypadek za cud Miłosierdzia Bożego”. A duchowny jest przekonany, że uratował go Prymas.

Materiały prasowe

Powyższy tekst jest fragmentem książki Mileny Kindziuk „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielona Góra: Ks. Andrzej Ziombra o Cudzie Eucharystycznym w Legnicy

2019-10-23 00:22

Kamil Krasowski

Ks. Andrzej Ziombra, proboszcz parafii pw. św. Jacka w Legnicy 22 października wygłosił prelekcję nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy. Spotkanie odbyło się z inicjatywy Klubu Inteligencji Katolickiej w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela w Zielonej Górze.

Karolina Krasowska
Ks. Andrzej Ziombra przedstawił faktografię oraz swoje refleksje nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy

Spotkanie z kustoszem sanktuarium św. Jacka w Legnicy, gdzie przed 6 laty wydarzył się cud eucharystyczny, poprzedziły Różaniec i Msza św. Po nich odbyła się prelekcja ks. Andrzeja wzbogacona projekcją zdjęć nt. cudu, do którego doszło nad Kaczawą. - Cud miał swój początek 25 grudnia 2013. Ponieważ niechcący wypadła Hostia księdzu wikariuszowi, później po badaniach okazało się, że naukowcy znaleźli w niej fragmenty mięśnia sercowego oraz rodzaj tkanek przez DNA podobny do ludzkiego, co było wielkim odkryciem - mówił proboszcz z Legnicy. - Ksiądz biskup zawiózł te informacje do Stolicy Apostolskiej, a Watykan wydał pozytywną aprobatę dla tego wydarzenia, dlatego nasz biskup Zbigniew Kiernikowski 10 kwietnia 2016 roku wydał komunikat "o wydarzeniu eucharystycznym o znamionach cudu", do którego doszło w kościele św. Jacka w Legnicy. Od tego czasu rozpoczęła się nowa era w naszej parafii, która odtąd funkcjonuje również jako miejsce pielgrzymek. Jeździmy nie tylko po Polsce, ale także po Europie. Zapraszają nas na różne konferencje, odczyty, bo chcą się dowiedzieć, co wydarzyło się w naszym kościele. Przede wszystkim mamy jednak teraz takie poczucie misji, żeby mówić o tym, co się stało, bo widzimy w tym wyraźny znak. Pan Bóg wzywa nas do tego, żebyśmy zainteresowali się Eucharystią  oraz żebyśmy odkryli jej tajemnicę i piękno.

Zobacz zdjęcia: Prelekcja nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy.

Spotkanie w kościele Najświętszego Zbawiciela składało się z dwóch części. Ks. Andrzej Ziombra przedstawił faktografię, a następnie podzielił się swoimi refleksjami dotyczącymi Cudu Eucharystycznego i tego co on oznacza dla każdego z nas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem