Reklama

Książki

Różańcowy październik

Biskup poeta myśl światu pokazuje

Wiersze bp. Jana Szkodonia z Krakowa, zebrane w tomiku „Refleksje o życiu”, są… refleksjami o życiu. Gdyby takim tytułem opatrzono teksty młodego poety, można by było podejrzewać autora o pewien rodzaj nonszalancji. Jednak są to wiersze twórcy już obeznanego z życiem, a w dodatku duchownego, dla którego użycie w tytule tak zobowiązującej formuły jest chyba nawet powinnością i zasługuje na usprawiedliwienie. Zatem moja tautologiczna konstatacja nie jest zabiegiem retorycznego „captatio benevolentiae” recenzenta, ale zachwytem nad szczerą intencją poety, który słowem dystansując się od natury, próbuje przetworzyć tajemnicę przemijania w sens.
Wiersze bp. Szkodonia są poetyckimi opowieściami na granicy życia i śmierci, w których rzeczywistość odsłania swoje drugie, przejmujące, a nawet budzące grozę oblicze. Dzięki metaforycznej inteligencji autora historia liścia („Żółty liść”) nie jest banalną przenośnią, lecz przeżyciem mędrca, tłumaczącego z filozoficzną swadą paradoksy istnienia. Wyprawa na Giewont natomiast nie staje się oczywistą Golgotą („Biała droga na Giewont”), ale wręcz mistycznym doznaniem, które trudno opisać… a poecie w jakiś sposób to się udaje. Być może dlatego, że naprawdę ukochał Mistrza, który powiedział: „Jam jest Drogą, Prawdą i Życiem (J 14, 6)”. Wiersz „Pierwsza zmarszczka” pokazuje, z jakim żartobliwym dystansem twórca traktuje siebie. Tego typu zabieg uwiarygodniający artystę nie jest czymś szczególnym, ale tutaj dokonuje się w sposób budzący respekt dla pracy i samoświadomości poetyckiego warsztatu autora. I tak wiersz po wierszu można by snuć rozważania o kunszcie literackim bp. Szkodonia, egzemplifikując je przykładami kolejnych uosabiających pomysłów, jak w wierszu: „Droga”, „Opłatek” czy „Dom”, gdyby nie kontekst wiary. Wydaje się, że wszelkie wysiłki autora, aby zbudować rzetelny i na pewnym poziomie utwór literacki, służą przede wszystkim uzasadnieniu wyborów poety. Nie jest to zaklinanie rzeczywistości, ale ogromna praca, aby słowa oddały myśli, bo kiedy „myśl światu pokażę, wiem, że jestem ważny”. Proszę się nie obawiać - cytat z wiersza „Myśl i słowo” traktuje o zupełnie innej ważności. Poeta jest nośnikiem prawdy, takiej na jaką go stać, i z szacunku dla uczciwych poszukiwań owego sensu - bo przecież mówi: „Nie mogę zmarnować tak wielkiego daru: myśl, zdolność do myślenia” - nie może się sprzeniewierzyć swojemu talentowi, powołaniu i człowieczeństwu. Sądzę, że nieprzypadkowo całość tomiku wieńczy „Korona cierniowa”, chrześcijańskie wyznanie wiary w Sens - objawiający się na granicy życia i śmierci w Miłości, która ofiarowała się na krzyżu i która boli. Innej miłości nie ma!

Bp Jan Szkodoń „Refleksje o życiu” Wydawnictwo PETRUS Kraków 2012

2012-10-08 11:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biskup Szkodoń jest blisko cierpiących

[ TEMATY ]

bp Jan Szkodoń

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Bp Jan Szkodoń

Bp Jan Szkodoń

Jestem poruszona i wstrząśnięta atakami medialnymi na ks. biskupa Jana Szkodonia. Wobec tych szatańskich ataków na naszego pasterza, czuję przynaglenie , aby napisać osobiste świadectwo: doświadczyliśmy bowiem od księdza biskupa Jana Szkodonia bardzo wiele dobra i pomocy w trudnej sytuacji naszej rodziny

Niech Będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Mam na imię Dorota, wraz z mężem należymy do wspólnoty Domowego Kościoła od 17 lat, co pomaga nam poznawać Pana Boga, dojrzewać we wzajemnej miłości i wychowywać po katolicku sześcioro naszych dzieci.

Osobiste świadectwo

Jestem poruszona i wstrząśnięta atakami medialnymi na ks. biskupa Jana Szkodonia. Wobec tych szatańskich ataków na naszego pasterza, czuję przynaglenie , aby napisać osobiste świadectwo: doświadczyliśmy bowiem od księdza biskupa Jana Szkodonia bardzo wiele dobra i pomocy w trudnej sytuacji naszej rodziny.

Z zawodu jestem nauczycielem i dzięki temu miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu, podczas którego ksiądz biskup odwiedził naszą szkołę, wizytując parafię. Podczas spotkania biskupa z nauczycielami miałam możliwość, by publicznie dać świadectwo. Mówiłam wtedy księdzu biskupowi i zebranym na wizytacji nauczycielom o tym, jak bardzo jesteśmy Bogu wdzięczni za Domowy Kościół. Dowiedziałam się, że, ta wspólnota jest biskupowi bardzo bliska.

Niedługo potem zachorowała nasza pięcioletnia córka Anielka na białaczkę. Stan dziecka był bardzo ciężki. Biskup Jan dowiedział się chorobie naszej córki i konkretnie nam pomógł. Nie był obojętny na dramat, jaki stał się udziałem naszej rodziny. Codzienny pobyt w szpitalu w Prokocimiu, ciężka, trudna do zniesienia dla małego dziecka chemia i zwykła troska o pozostałe dzieci , które były w domu. Życie pomiędzy oddziałem, gdzie leżała nasza córka, a domem.

Niósł nadzieję, wspierał

Biskup Jan Szkodoń pomógł nam przetrwać ten bardzo naznaczony cierpieniem czas. Odwiedzał chore dzieci i nas w szpitalu. Niósł tam nadzieję, wspierał, gdy w obliczu groźby śmierci przygotowywaliśmy Anielkę do wczesnej Komunii świętej. Odwiedzał nas również w domu. Modlił się za nas każdego dnia, co czuliśmy. Dzięki tej modlitwie mogliśmy przetrwać ten trudny czas. Ksiądz biskup Jan Szkodoń odprawiał w każdy piątek nabożeństwo Drogi Krzyżowej przy grobie bł. Anieli Salawy w Kościele oo. Franciszkanów w Krakowie w intencji naszej córki Anieli. Jego postawa, współczucie, jakie nam okazał, i wsparcie – spowodowały, że nasza rodzina jest znowu razem.

Dziecko wyzdrowiało i cieszy się życiem, chociaż tyle dzieci, które poznaliśmy na oddziale, nie pokonało tej choroby. Jestem niezmiernie szczęśliwa, doświadczyłam bowiem, że biskup jest prawdziwym ojcem,a nie odległym hierarchą. Nie jest mu obojętny los owiec, które powierzył mu paść Pan Jezus. Żywo interesuje się naszym losem i jest blisko cierpiących i chorych na wzór Pana Jezusa . Krocząc ciemną doliną, zobaczyliśmy biskupa Jana, który po prostu był z nami, telefonował i błogosławił nas.

Nigdy nie potrafię wyrazić tego, jak wiele to dla nas znaczyło, Jego troska dodawała nam ogromnej radości i siły. Modlę się, by Maryja Matka Kapłanów obroniła naszego biskupa - ks. Jana Szkodonia i dodała mu sił i mocy, aby mógł znieść te straszliwe ataki, wymierzone w Kościół Chrystusowy.

Trwamy na kolanach

Księże Biskupie! Obiecujemy modlitwę w naszej rodzinie za Księdza. Tak jak kiedyś Ksiądz był przy nas w naszych troskach, tak teraz my trwamy na kolanach, prosząc Boga o siłę dla Księdza w przezwyciężaniu szkalujących ataków.

Dorota i Jerzy Nowakowie z dziećmi

CZYTAJ DALEJ

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Niedziela łowicka 49/2004

[ TEMATY ]

święty

pl.wikipedia.org

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Belgia: nie będzie Mszy w Boże Narodzenie

2020-12-01 16:09

[ TEMATY ]

Msza św.

Boże Narodzenie

Belgia

Adobe.Stock

W kościołach w Belgii nie będzie Mszy św. w Boże Narodzenie. Jest to konsekwencja rządowego dekretu z 29 listopada, który przedłuża zakaz publicznych ceremonii religijnych w miejscach kultu do 15 stycznia 2021 r.

W opublikowanym dziś komunikacie belgijscy biskupi katoliccy przyjmują do wiadomości decyzję władz i po raz kolejny wyrażają swą „solidarność ze środkami podjętymi przez rząd w celu powstrzymania pandemii, uniknięcia tak wielu ofiar, jak to możliwe i zmniejszenia obciążenia naszego systemu służby zdrowia”.

Jednocześnie „biskupi, tak jak wielu wiernych, odczuwają ten lockdown publicznych celebracji jako ograniczenie przeżywania swej wiary”.

Dlatego episkopat prosi o podjęcie dialogu przez kompetentne urzędy rządowe na temat możliwości wcześniejszego wznowienia publicznych celebracji religijnych, które oczywiście byłyby obwarowane protokołem zapewniającym jak największe bezpieczeństwo.

W tym samym komunikacie hierarchowie zaapelowali do osób odpowiedzialnych za parafie, by w okresie świątecznym zapewnili jak najdłuższe otwarcie kościołów, przyjmując w nich wiernych, którzy indywidualnie lub z najbliższą rodziną przyjdą pomodlić się, zapalić świeczkę czy złożyć ofiarę dla potrzebujących. Zalecają również, by w Boże Narodzenie umożliwić wiernym odwiedzenie w kościele szopki, z zachowaniem wszelkich środków zapobiegania koronawirusowi.

CZYTAJ DALEJ
NIE PRZEGAP
#NiezbednikAdwentowy

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję