Reklama

Przebudzenie w Kościele

2012-10-12 09:32

Ks. Janusz Zawadka MIC
Niedziela Ogólnopolska 42/2012, str. 10-11

BOŻENA SZTAJNER

Początki wyglądały całkiem niewinnie. I nic nie wskazywało, że będzie to największe wydarzenie w dziejach całego Kościoła

Mówiło się, że następca Piusa XII będzie przejściowym papieżem, tzn. zostanie wybrany na krótki czas. Kardynałowie wybrali zatem na konklawe „starego” i „brzydkiego” patriarchę Wenecji. Angelo Giuseppe Roncalli przyjął imię Jan XXIII. Celowo używam zwrotów „starego”, bowiem w chwili wyboru miał on 77 lat, i „brzydkiego”, bowiem jak głosi jedna z anegdot, dwie kobiety, rozmawiając ze sobą, nie mogły się nadziwić, że papieżem został taki gruby kardynał. Jan XXIII miał usłyszeć to narzekanie i odpowiedzieć ze swoistym poczuciem humoru, że konklawe nie jest konkursem piękności.

„Przewietrzenie Kościoła”

Angelo Giuseppe Roncalli w dniu wyboru wypowiedział słynne słowa: „drżę i lękam się (...), wybór przyjmuję i pochylam głowę i barki dla krzyża”. Mimo obaw szybko zaskarbił sobie sympatię i miłość wiernych. Przeszedł do historii jako „dobry papież” (papa buono). W dodatku ten „stary” papież pewnego dnia ogłosił w Bazylice św. Piotra w Rzymie zwołanie Soboru Watykańskiego II.
Wiadomość ta spadła na wszystkich niczym grom z jasnego nieba. Wszyscy osłupieli. Doradcy próbowali wyperswadować papieżowi, że na przygotowanie soboru potrzeba co najmniej kilku lat, a on nie ma przed sobą perspektywy długiego życia. Jan XXIII zdawał się tego nie rozumieć i mówił coś o „przewietrzeniu Kościoła”, o otwarciu drzwi i okien, aby wpuścić do niego świeże powietrze, aby dało się w nim odczuć nowy powiew Ducha Świętego.
Jan XXIII okazał się w zrządzeniach Boskich mężem ze wszech miar opatrznościowym. Gdy zwoływał sobór, chodziło mu przede wszystkim o tzw. aggiornamento (uwspółcześnienie), tj. otwarcie Kościoła na współczesne czasy, na zrewidowanie i dostosowanie jego teologii, metod pracy, instytucji i roli w świecie do nowych okoliczności, jakie pojawiły się po II wojnie światowej. Nazwał sobór pastoralnym, tj. duszpasterskim, który odważnie podejmuje wyzwania czasu i otwiera się na problemy świata, wchodząc z nim w dialog. Temu niezwykłemu i zarazem bardzo prostemu człowiekowi zawdzięczamy trwałą zmianę oblicza Kościoła.
Tak można by w skrócie określić okoliczności zwołania soboru, który okazał się największym wydarzeniem Kościoła minionego wieku i zgromadził dotychczas największą liczbę biskupów. Przybyli oni praktycznie z całego świata, brakowało tylko niektórych zza żelaznej kurtyny i z Chińskiej Republiki Ludowej.
Sobór Watykański II rozpoczął się 11 października 1962 r., trwał trzy lata i zakończył się 8 grudnia 1965 r., w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Kierowało nim dwóch papieży - Jan XXIII, który go zwołał, oraz Paweł VI, który kontynuował i zakończył obrady soboru.
Sobór wydał 21 dokumentów w postaci 4 konstytucji, 14 dekretów i 3 deklaracji. Kościół na nowo zdefiniował swoją naturę i misję, zajął się reformą biblijną i liturgiczną, sakramentami i duszpasterstwem, przepowiadaniem i katechezą, określił rolę papieża, kolegium biskupów, prezbiterów i diakonów, wyraził swój stosunek do świata, do religii chrześcijańskich i niechrześcijańskich, odniósł się do ideologii systemów totalitarnych, otworzył się na dialog z mediami i innymi kulturami, wskazał na rolę rodziny, wychowania i wykształcenia, formacji zakonnej i kapłańskiej. Sobór był też ogromnym wyzwaniem logistycznym. Takiego wielkiego i ważnego zgromadzenia w Watykanie wcześniej nie było i brakowało w tym względzie doświadczenia.

Wspólnota zamiast poddanych

W latach 1959-60 miało miejsce powstanie komisji przedprzygotowawczej. Przewodniczył jej sekretarz stanu kard. Domenico Tardini. Do biskupów, kurii oraz uniwersytetów i fakultetów teologicznych wysłano 2593 zapytania w sprawie propozycji soborowych. Powróciło 1998 odpowiedzi. W latach 1960-62 powstała centralna komisja przygotowawcza wraz z 10 specjalistycznymi komisjami, a efektem ich prac było 70 projektów. Do kierowania pracami powołano prezydium składające się z 12 kardynałów. Ogółem na soborze było obecnych 2540 biskupów (ojców soborowych), do tego zaproszeni goście, także przedstawiciele innych wyznań w charakterze obserwatorów. Z Europy przybyło 1041, z Ameryki 956, z Afryki 379, z Azji 300 osób.
Ojcowie soboru zajęli się kwestią Kościoła od wewnątrz (ad intra) i na zewnątrz (ad extra). Chodziło im o rozważenie natury wewnętrznej Kościoła, zarówno jego struktury, jak i misji, czyli działalności apostolskiej. Zdefiniowali na nowo eklezjologię, czyli naukę o Kościele. Została ona przedstawiona w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium” (światło narodów). Kościół jest owym „światłem narodów”, posłanym, aby głosić im Dobrą Nowinę. Kościół jest przede wszystkim wspólnotą, czyli komunią (communio). Swój wzór czerpie z Trójcy Świętej.
Dla samookreślenia zostały wykorzystane inne obrazy biblijne, np. lud Boży, winny krzew, owczarnia. Wszystkie one podkreślają prawdę, że istnienie Kościoła, nas samych jako wiernych, ma sens wtedy, kiedy na wzór krzewu winnego stanowimy jedno z Chrystusem. To On jest Winnym Krzewem, a my jesteśmy Jego latoroślami. Rozumienie Kościoła polega na tym, że jesteśmy wspólnotą ludu Bożego, wszyscy jesteśmy sobie równi, różni nas tylko charakter zadań, jakie spełniamy w Kościele. To określenie było wręcz rewolucyjnym, kopernikańskim wydarzeniem, które zmieniło skostniały obraz Kościoła.

Reklama

Przebudzenie „niedźwiedzia”

Rolę papieża określono w łączności z kolegium biskupów, powrócono do starożytnego rozumienia diakonatu. Kapłaństwo określono trzystopniowo jako diakonat, prezbiterat i biskupstwo. Osobom świeckim, czyli laikom, ukazano rolę (miejsce) w Kościele - tak samo jak hierarchia mają angażować się w jego rozwój i apostolat. Zwrócenie uwagi na apostolat świeckich było niejako obudzeniem „śpiącego niedźwiedzia” w Kościele, który choć jest licznie obecny, to jednak nie jest świadomy swoich praw i obowiązków. To wszystko pozwoliło też inaczej spojrzeć na powołanie i małżeństwo. Według starego sposobu myślenia, kapłaństwo czy życie zakonne było stawiane nad małżeństwo. Przed Bogiem wszyscy jesteśmy równi, bowiem - jak mówi Pismo Święte - „U Boga nie ma względu na osobę” (Rz 2, 11). W ten sposób sobór przypomniał o powszechnym powołaniu wszystkich do świętości.

Matka, a nie bogini

W rozumieniu roli Maryi dotychczasowe ujęcie było przedmiotem krytyki protestantów. Zarzucali nam, że w naszym rozumieniu Maryja jest boginią, która w prawach, a nawet w przymiotach jest równa, a niekiedy nawet przewyższa Boga. Dość wspomnieć pieśń religijną: „...kiedy Ojciec rozgniewany siecze, szczęśliwy kto się do Matki uciecze”. Do dzisiejszego dnia można spotkać się z tendencją, żeby Maryję specjalnie uhonorować, przypisać Jej, niczym klejnot, nowy przymiot. Tymczasem soborowe ujęcie mariologii zaleca nam odczytywać i rozumieć Jej rolę jako Matki Zbawiciela w tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego, Pisma Świętego i Kościoła. Maryja zawsze prowadzi do Chrystusa, nie do siebie. To On jest w centrum.

Ósmy sakrament i reforma w liturgii

Niezwykle ważnym krokiem było otwarcie Kościoła na świat i jego problemy, aby dialogować z nim, i razem przebywać drogę, na co zwraca uwagę Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes” (radość i nadzieja). Sobór otworzył Kościół na słowo Boże, które nakazał nam czytać i poznawać. W Konstytucji o słowie Bożym „Dei verbum” (słowo Boga) Pismo Święte zostało zdefiniowane jako fundament wiary. Pod względem znaczenia śmiało można powiedzieć, że mamy do czynienia z „ósmym sakramentem”. Odnosząc się do tego, sobór wskazał na Mszę św. jako na stół Słowa Bożego i stół Eucharystii.
Odnowie soborowej zawdzięczamy współcześnie powstawanie wielu ruchów i wspólnot biblijnych różnego rodzaju, jak również propagowaną wśród wiernych metodę czytania „lectio divina”.
Kościół w swojej Deklaracji o innych religiach („Nostra aetate”) zwrócił uwagę na dobro i prawdę w nich obecną, co ma prowadzić do tolerancji. Podkreślił szczególną rolę judaizmu, „starszych braci w wierze”, których współcześnie papież Benedykt nazywa „ojcami w wierze”. W ten sposób została wyrażona troska Kościoła o wzajemne poszanowanie i unikanie błędów w postaci oskarżania czy wręcz antysemityzmu.
Szczególnego znaczenia w swoim stosunku do innych religii nabrał symboliczny gest wzajemnego zniesienia ekskomuniki między Kościołem Zachodnim a Wschodnim. Uroczystość tę świętowano równocześnie w Rzymie i w Istambule.
Soborowi zawdzięczamy reformę liturgii. Ołtarz został odwrócony do wiernych, aby w ten sposób podkreślić wspólnotowy, biesiadny charakter Mszy św. Współcześnie napotyka się niezrozumienie, że zagubiony został charakter ofiarniczy. Warto przy różnego rodzaju dyskusjach przypominać sobie, że sakrament Eucharystii nie został ustanowiony na krzyżu, ale w Wieczerniku, kiedy wszyscy siedzieli za stołem.
Sobór wprowadził języki ojczyste i otworzył nas na słowo dwóch Testamentów - Starego i Nowego. W przeszłości wierni nie mieli tego rodzaju możliwości i ich uczestnictwo, którego często nie rozumieli, ograniczało się do odmawiania Różańca. Odnowa liturgiczna postawiła na pierwszym miejscu niedzielę jako dzień Pański, pamiątkę zmartwychwstania - stąd każdą niedzielę nazywa się „małą Wielkanocą”. W centrum została postawiona homilia, czyli komentarz do czytań mszalnych, jaki słyszymy, abyśmy rzeczywiście mogli się słowem Bożym karmić i je rozumieć.

By nie ugrzęznąć w zastoju

Z dokonań soboru warto też wspomnieć o odnowie charyzmatycznej. Pozwoliła ona na nowo powrócić do odkrywania roli Ducha Świętego, wszelkiego Dawcy charyzmatów, o którym trzeba powiedzieć, że nadal dla wielu wiernych jest „Wielkim Nieznanym”.
Wspominając bogactwo soboru, należy zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie te przemiany nie przychodziły łatwo. Niektóre propozycje (schematy) upadały na samym początku, jako nieodpowiednie. Wiązało się to z tym, że na soborze wyłoniły się zasadniczo dwie frakcje ojców. Jedni byli za starym porządkiem, tzw. statycznym, i tych nazywano konserwatystami. Skupieni byli oni zwłaszcza wokół osoby kard. Alfredo Ottawianiego. Inni byli za porządkiem dynamicznym, bardziej otwartym na charyzmaty - tych nazywano progresistami i skupieni byli wokół kardynałów Giacomo Lercaro i Léona-Josepha Suenensa.
Napięcia i dyskusje, jakie się wytworzyły, nie są niczym złym ani wstydliwym. Pokazują, jak ważna jest umiejętność prowadzenia rozmów, świadczą o bogactwie łączenia tradycji z nowoczesnością, aby zachować to wszystko, co jest ważne i fundamentalne, i nie ugrzęznąć w zastoju, otwierając się na to, co nowe.

Autor jest doktorem teologii pastoralnej, studiował w Rzymie i w Niemczech, prowadził Apostolat Bożego Miłosierdzia w Wielkiej Brytanii, ma w swoim dorobku wiele książek i artykułów. Wkrótce w Bibliotece „Niedzieli” ukaże się jego najnowsza książka „Adwent dla smakoszy”.

Tagi:
Kościół Watykan Sobór Watykański

Reklama

Konsekracja papieskiej świątyni

2019-07-10 09:42

MZ
Edycja świdnicka 28/2019, str. I

Ks. Grzegorz Umiński
Poświęcenie ołtarza

Kościół pw. św. Jana Pawła II, znajdujący się na Owczej Górze w Kłodzku, jest pierwszą w naszej diecezji świątynią dedykowaną Ojcu Świętemu i zarazem piętnastą konsekrowaną w ciągu piętnastu lat istnienia naszej diecezji. Aktu tego dokonał w obecności kilkunastu kapłanów z diecezji świdnickiej i legnickiej, a szczególnie dekanatu Kłodzko z jego dziekanem ks. kan. Julianem Rafałko, ordynariusz bp Ignacy Dec. Wszystkich gości i parafian w serdecznych słowach powitał proboszcz ks. Janusz Garula. Podziękował on także parafianom, wielu z nich wymieniając imiennie, za wielkie zaangażowanie w dzieło budowy tej świątyni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Śladami Jezusa” – multimedialna wystawa na Jasnej Górze

2019-07-15 19:36

AKW

Bożena Sztajner/Niedziela

Multimedialna wystawa pt. „Śladami Jezusa” zorganizowana na parkingu nieopodal Domu Pielgrzyma przy Jasnej Górze została oficjalnie otwarta. W symbolicznym odsunięciu kotary prowadzącej do wystawowych przestrzeni uczestniczyli bp Andrzej Przybylski – biskup pomocniczy w Częstochowie, o. Waldemar Pastusiak, paulin, kustosz Jasnej Góry, Krzysztof Noworyta – pomysłodawca i realizator wystawy, o. prof. Narcyz Klimas – franciszkanin, opiekun merytoryczny wystawy, dr Artur Dąbrowski – prezes Akcji Katolickiej w archidiecezji częstochowskiej.

Zobacz zdjęcia: Otwarcie wystawy "Śladami Jezusa"

Twórcy ekspozycji zastosowali nowoczesne środki wyrazu, aby ukazać zwiedzającym historię Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa, ale jak podkreśla Krzysztof Noworyta, wykorzystali przede wszystkim wyniki badań naukowych. Nowoczesny kształt wystawy: wykorzystanie filmów, animacji komputerowych, a nawet zapachów, stworzonych na podstawie biblijnych opisów pozwala zwiedzającym na odbycie podróży do źródeł chrześcijaństwa.

- Jeżeli ambicją każdego wierzącego człowieka jest naśladowanie Jezusa, to nie da się tego zrobić bez poznania tych miejsc, w których Jezus żył i kształtował swoje człowieczeństwo – podkreślił podczas otwarcia bp Andrzej Przybylski. Dodał, że liczy, że wystawa będzie dla każdego zwiedzającego osobistym kontaktem z przestrzenią Bożego Grobu, Wieczernika i Góry Oliwnej, a także przypomnieniem o chrześcijańskiej obecności w tym miejscu, obecności, która dziś jest ciągle zagrożona. Wystawa ma też swój wymiar kulturowy – przypomina, że nasza cywilizacja polska, europejska, jest zbudowana na fundamencie judeo-chrześcijańskim. Ziemia Święta i to co się w niej wydarzyło jest w sporej odległości od Europy, ale duchowo są to nasze fundamenty.

O. Waldemar Pastusiak – kustosz Jasnej Góry pogratulował twórcom pomysłu. - Wystawa to dobry moment, aby spotkać się z Ziemią Świętą – powiedział. - Mam nadzieję, że przyniesie dobre owoce, a pielgrzymi zostaną ubogaceni zarówno spotkaniem z Matką Bożą na Jasnej Górze, ale też poznaniem Ziemi Świętej.

Wystawa zajmuje ok. 900 m. kw. Narratorem prowadzącym widza jest aktor Piotr Fronczewski. Dopełnieniem jego narracji jest śpiew syryjskiej artystki mieszkającą w Polsce - Myrne Kbbeh. Wystawa będzie dostępna w Częstochowie do 27 października br.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czerna: rozpoczęły się uroczystości odpustowe w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej

2019-07-16 18:00

md / Czerna (KAI)

Mszą św. pod przewodnictwem bp. Damiana Muskusa OFM rozpoczęły się w Czernej ogólnopolskie obchody uroczystości Matki Bożej Szkaplerznej. Na polskiej Górze Karmel potrwają one do niedzieli.

polskieszlaki.pl
Karmelitański klasztor w Czernej k. Krakowa

Święto Matki Bożej z Góry Karmel zgromadziło w klasztorze ojców karmelitów tysiące pielgrzymów. W wygłoszonej do nich homilii bp Muskus wymieniał trzy konsekwencje Jezusowego testamentu z krzyża: dojrzałość chrześcijańską, wspólnotę Kościoła i naśladowanie maryjnego stylu życia.

Zwracał uwagę na to, że w „Bożym akcie adopcji”, który dokonał się na Golgocie, nie zostaliśmy dziećmi Maryi tylko po to, by szukać u Niej ciepła i akceptującej macierzyńskiej miłości. - Radością każdej matki jest dojrzewanie jej dzieci, ich dorastanie i stopniowe podejmowanie kolejnych zadań, aż do osiągnięcia samodzielności i wejścia w dorosłe życie – wyjaśniał hierarcha. Jak podkreślał, aktem dojrzałej, mądrej miłości jest umiejętność ofiarowania wolności dorosłemu dziecku. - Taka jest miłość Maryi. Nie zniewala, nie chowa pod kloszem, ale uczy odpowiedzialnego życia i podejmowania wyborów w duchu miłości – mówił.

- Nasza Matka nie oczekuje od nas, że będziemy uciekać od świata w Jej ramiona. Nie oczekuje też tego, że w Jej obronie będziemy jak chłopcy bawić się w Jej wojowników. Największą radością Matki jest nasza ludzka i chrześcijańska dojrzałość, wyrażająca się w najprostszych rzeczach, w spójności życia i modlitwy, wiary i codzienności, w konsekwentnym i wytrwałym wypełnianiu zadań, do których zostaliśmy powołani – nauczał kaznodzieja. Podkreślał, że wyrazem miłości do Maryi nie jest „toczenie wojen z rzeczywistymi lub wyimaginowanymi wrogami”, ale bycie światłem przed ludźmi.

Drugą konsekwencją testamentu z krzyża jest wspólnota Kościoła, którego Matką jest Maryja. - Nie jesteśmy samotnymi wyspami, ale rodziną, która wciąż uczy się kochać i przyjmować miłość, troszczyć się o siebie wzajemnie, akceptować to, że każdy z nas jest inny i nikogo z tego powodu nie wykluczać – wyjaśniał bp Muskus. - Zbyt często o tym zapominamy, gdy toczymy swoje wojenki, gdy z taką łatwością przychodzi nam oceniać i potępiać zagubione owce i marnotrawnych synów. Zapominamy o tym, gdy angażujemy się w spory wewnątrz wspólnoty, krytykując tych, którzy swoją wiarę wyrażają inaczej niż my, wyrokując, kto jest ważniejszy w oczach Boga, nadając etykietki postępowych bądź konserwatywnych, wiernych bądź liberalnych, i okopując się w nieprzyjaznych obozach lepiej i gorzej wierzących – ubolewał. Apelował, by patrzeć oczami Maryi na inaczej myślących, bo Ona jest Matką wszystkich, również zagubionych czy żyjących na obrzeżach Kościoła.

Trzecią konsekwencją Jezusowego testamentu z krzyża jest zaproszenie do naśladowania Matki Bożej. – Jej droga nie była triumfalnym pochodem przez życie. Maryja nie afiszowała się tym, że została wybrana przez Boga na Matkę Jego Syna. Nie patrzyła z moralną wyższością ani na tłumy, które za Nim chodziły, ani na odrzucające Go elity. Nie wykorzystywała swojej pozycji do uzyskania jakichkolwiek przywilejów – zaznaczył biskup. Zwrócił uwagę na to, że była zwyczajną kobietą, która żyła w ukryciu, w cichym posłuszeństwie Bogu. - Maryjny styl bycia jest zupełnie inny od propozycji świata. Więcej, czasem nasze ludzkie sposoby okazywania Jej miłości i przywiązania stoją w sprzeczności z tym, w jaki sposób żyła i kochała Niewiasta z Nazaretu – zaznaczył hierarcha. Podkreślał, że najdoskonalszym sposobem oddania Jej czci i naśladowania tego maryjnego stylu jest pokora i miłość w codziennych relacjach z Bogiem i drugim człowiekiem.

Biskup mówił ponadto, że szkaplerz jest nie tylko przywilejem, ale i zadaniem. - Jest przyjęciem odpowiedzialności za Kościół, zwłaszcza w czasie kryzysu i zamętu. Jest wreszcie deklaracją wierności i wytrwania przy Matce – podsumował.

Uroczystości w Czernej potrwają do niedzieli, wypełniając sanktuarium pielgrzymami z całej Polski. Pani Ewa przyjechała z Zabrza. Szkaplerz przyjęła jako studentka. – Jestem już matką i babcią, i mogę zaświadczyć, że szata Maryi chroni moją rodzinę. Bez Niej nie przetrwalibyśmy kryzysów i nieszczęść – deklaruje. Pan Zdzisław przywędrował pieszo z Krakowa, jak co roku od dwudziestu lat. – Te dni w Czernej są najważniejsze w całym roku. Tu się duchowo odnawiam – mówi.

Lipcowe obchody święta Patronki Karmelu ściągają do Czernej członków Rodziny Szkaplerznej, która ciągle się powiększa. - Co roku wpisujemy do naszej księgi szkaplerznej ok. 4 tys. osób. Do tego doliczyć należałoby wszystkich przyjętych przy innych klasztorach karmelitańskich, podczas rekolekcji czy w parafiach pw. Matki Bożej Szkaplerznej, których jest w całej Polsce ponad 70 – wylicza moderator Bractw Szkaplerznych, o. Włodzimierz Tochmański OCD. Według jego szacunków, w sumie ponad pół miliona Polaków nosi szkaplerz.

Klasztor karmelitów bosych w Czernej został ufundowany w 1629 r. przez Agnieszkę z Tęczyńskich Firlejową. Klasztorny kościół św. Eliasza konsekrowano w 1644 roku. Aż do 1805 r. klasztor był pustelnią i wierni nie mieli do niego wstępu. Po wyłączeniu kościoła spod klauzury Czerna stała się miejscem kultu Matki Boskiej Szkaplerznej. Rozpoczęły się pielgrzymki do Matki Bożej, zwłaszcza spośród mieszkańców Małopolski i Śląska. Świadectwem licznych łask, jakich doznawali, były wota, z których wykonano ozdobną sukienkę i korony.

Z klasztorem w Czernej związany był św. Rafał Kalinowski, kanonizowany przez Jana Pawła II w 1991 roku. Tutaj również żył i służył wiernym o. Alfons Mazurek. Był przeorem i ekonomem klasztoru. Zginął rozstrzelany przez hitlerowców 28 sierpnia 1944 r. w Nawojowej Górze koło Krzeszowic. Beatyfikował go, w gronie 108 męczenników, papież Jan Paweł II 13 czerwca 1999 roku. W Czernej znajduje się nowicjat zakonny, prężnie działa Dom Pielgrzyma oraz Sekretariat Rodziny Szkaplerznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem