kto byłby większy od Jana Chrzciciela" (Mt 11, 11)"/>

Reklama

Konkurs Połączyła ich Polska

"Wśród narodzonych z niewiasty nie pojawił się nikt,
kto byłby większy od Jana Chrzciciela" (Mt 11, 11)

Biskup Kazimierz Romaniuk
Edycja warszawska (st.) 26/2003

1. Jan Chrzciciel uchodził wśród współczesnych za proroka. Jezus sam mówiąc o Janie, pytał: "Po coście wyszli? Żeby zobaczyć proroka? O tak! Zapewniam was - nawet więcej niż proroka" (Mt 11, 9). Herod "chciał zgładzić Jana, ale bał się ludu, który uważał go za proroka" (Mt 14, 5). Bojaźń owa miała swe źródło w przeświadczeniu, że każdy prorok jest wysłannikiem samego Boga, zaś celem tego posłannictwa jest przekazywanie ludziom woli Bożej nawet wtedy, kiedy Bóg jest niejako "zmuszony" przewrotnością ludzi do zapowiadania im przyszłej kary. Jan nigdy nie zabiegał o ludzkie względy w tym, co i jak mówił. Oto próbka jego nauczania: "Kiedy widział, że przychodziło także wielu faryzeuszy i saduceuszy... począł wołać do nich: Plemię żmijowe, kto wam powiedział, że zdołacie uniknąć zbliżającego się gniewu... Siekiera już jest przyłożona do korzeni drzew; każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i wrzucone do ognia..." (Mt 3, 7-10). Królowi Herodowi współżyjącemu z żoną swego brata, mówił bez żadnych ogródek: "Nie wolno ci jej mieć" (Mt 14, 4). Jan był prawdziwym prorokiem, a nawet więcej niż prorokiem.

2. Jan był także mężem dwu Testamentów, czyli Bożych zapowiedzi oraz ich wypełnienia. To ostatnie ogłaszał najczęściej słowami: "Przybliżyło się królestwo Boże". Ludzie dawnego Prawa albo pierwszego Testamentu żyli nadzieją wejścia do królestwa Bożego. I ten aspekt prorokowania był dla Jana chyba powodem największego ukontentowania. Oznajmianie ludziom spełnienia się ich oczekiwań zarówno im samym jak i heroldowi takiej nowiny sprawia prawdziwą radość.

3. Jan Chrzciciel jest też czasem nazywany człowiekiem przełomu albo pogranicza dziejów. To za jego życia zacznie się nowa rachuba czasu. Nie łatwo być człowiekiem przełomu. Pogranicza, przełomy to czasy ścierania się tego, co już przemija z tym, co nadchodzi. Do ludzi, którym wypadło żyć w takich czasach można odnieść następujące słowa Jezusa: "Każdy uczony w Piśmie, gdy staje się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do pana domu, który wydobywa ze swego skarbca to, co nowe i to, co stare" (Mt 13, 52).

Reklama

4. W związku z tym można też nazwać Jana Chrzciciela człowiekiem wielkiego początku, mężem pełni czasu. Apostoł Paweł powie: "Kiedy nadeszła pełnia czasu, posłał Bóg Syna swego..." (Ga 4, 4). Mówimy niekiedy, że historia dzieje się na naszych oczach, niekiedy z naszym udziałem. Do wydarzeń takich należało - dla przykładu - zakończenie ostatniej wojny, wybór papieża Polaka, obalenie systemu komunistycznego nie tylko w Polsce, ale i całej Europie... Wszystkie te wydarzenia niewiele znaczą w porównaniu z tamtą pełnią czasu i wobec tego, co się wtedy zaczęło. Jan był świadkiem wielkiego początku.

5. Na uwagę zasługuje stosunek Jana Chrzciciela do Jezusa. Wyraża się ten stosunek w postawie szczególnej lojalności. Zanim Jezus rozpoczął swoją publiczną działalność, Jan był już powszechnie znanym i co ważniejsze równie powszechnie uznawanym nauczycielem, żeby nie powiedzieć, że wręcz przywódcą duchowym narodu wybranego: "Spieszyła do niego cała Judea i wszyscy z Jerozolimy" - mówi Marek (1, 5). Już była mowa o tym, że Herod bał się przez jakiś czas występować przeciw Janowi, ponieważ miał on za sobą "społeczną większość". Zdaje się nie ulegać wątpliwości, że oprócz kilku wspomnianych po imieniu uczniów - Jan ewangelista, Andrzej, Piotr, być może również Natanael i Filip - wokół Jana Chrzciciela uformowała się grupa ludzi, tworzących coś w rodzaju filozoficzno-religijnej szkoły. Przynależący do niej nazywali się inaczej "joannitami". Znani byli z odrębnych praktyk modlitewno-postnych (Łk 5, 33; 11, 1; Mk 2, 18). Otóż, gdy pojawił się i rozpoczął swoją publiczną działalność Jezus Chrystus, Jan Chrzciciel oświadczył: "Ten, który przyjdzie po mnie, jest mocniejszy ode mnie. Ja nie jestem nawet godzien nosić Jego sandałów" (Mt 3, 11); lub gdzie indziej: "Ja nie jestem Mesjaszem, lecz zostałem posłany przed Mesjaszem... On ma wzrastać, mnie zaś trzeba się umniejszać" (J 3, 28. 30). I tak, na oczach Jana Chrzciciela jego dawni uczniowie odchodzili jeden po drugim do Jezusa. Pewnego razu, Jan zobaczywszy Jezusa powiedział: "Oto Baranek Boży" (J 1, 36). "A dwaj uczniowie - pisze ewangelista - skoro tylko usłyszeli te słowa, poszli za Jezusem" (J 1, 37). Za tymi dwoma pierwszymi poszli inni. Andrzej przyprowadził do Jezusa Szymona Piotra (J 1, 40). Filipa - chyba też z grona uczniów Jana Chrzciciela - powołał sam Jezus (J 1, 42), a Filip sprowadził do Jezusa Natanaela (J 1, 45-51). I tak przestała istnieć szkoła Janowa, bo przyszedł Mocniejszy.

6. Jan Chrzciciel jest też wprost niedościgłym wzorem wierności swojemu powołaniu. Gdy wśród współczesnych mu krążyły różne przypuszczenia, co do jego tożsamości - miał okazję podawać się nawet za Mesjasza - to on z całą stanowczością oświadczył: "Ja jestem głosem wołającego na pustyni" (J 1, 23). W ten sposób dał do zrozumienia, że nie chce się uważać za kogokolwiek; nie jest kimś, jest jedynie czymś"; jest głosem wołającym na pustyni. Tak bardzo utożsamiał się z wolą Bożą, którą ludziom głosił. Jezus będzie kiedyś przestrzegał przed ludźmi, którzy usiłują dodawać łokieć do swojego wzrostu (Mt 6, 27; por. Łk 12, 25). Rzadki to przykład wierności posłannictwu, otrzymanemu od samego Boga. Bardziej niż święci z następnych pokoleń Jan odkrył w swoim życiu to, co uznał za najważniejsze i pozostał temu odkryciu bezgranicznie wierny. To dlatego Jezus powiedział o Janie, że nie jest trzciną chwiejącą się na wietrze (Mt 11, 7). Na takich charakterach można budować.

7. Wreszcie był Jan człowiekiem niezwykle surowego stylu życia. Ewangelista notuje: "Jan miał odzienie z sierści wielbłądziej a na biodrach pas ze skóry. Żywił się szarańczą i miodem leśnym" (Mt 3, 4). Niewiele więc potrzebował do podtrzymania swojej ziemskiej egzystencji. Jezus sam powiedział, że Jan nie należał do ludzi ubierających się w miękkie szaty lub mieszkających w pałacach królewskich (Mt 11, 9). Znaczyło to, że stylem swego życia Jan Chrzciciel nie naginał się do - jakby powiedział Paweł - "schematów tego świata" (Rz 12, 2).

* * *

Imię "Jan" nosi szczególnie wielu chrześcijan. W Polsce jest "Janów" wyjątkowo dużo. Przyjęcie na chrzcie świętym imienia jakiegoś świętego zdaje się otwierać do owego świętego orędownika w niebie osobliwy dostęp, ale też nakłada na owego podopiecznego na ziemi specjalne zobowiązania. W przeciwnym razie będzie się bezcześcić to święte imię. Godnymi zaś imienia naszych niebieskich orędowników stajemy się wtedy, gdy próbujemy w naszym życiu naśladować przymioty ich serc i umysłów. To prawda, że nie jest łatwo naśladować model świętości wielkiego Chrzciciela. Niektóre cechy tej świętości zdają się być szczególnie cenne także ze względów społecznych. Mamy na myśli zwłaszcza rzetelność w wypełnianiu życiowych zadań, stałość charakteru i lojalność wobec Boga. Tych przymiotów wszystkim, a zwłaszcza polskim Janom i Janinom życzymy z okazji liturgicznej uroczystości narodzin Jana Chrzciciela w dniu 24 czerwca.

Tajemnice radosne

Ks. Robert Strus
Edycja zamojsko-lubaczowska 40/2003

Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris Mater”, poświęconej Najświętszej Maryi Pannie pisze, że Maryja, „szła naprzód w pielgrzymce wiary”. Dzisiaj Maryja jako nasza najlepsza Matka uczy nas wiary. Biorąc więc do rąk różaniec i rozważając tajemnice radosne chcemy uczyć się od Maryi prawdziwej wiary.

Jiri Hera/fotolia.com

1. Tajemnica zwiastowania.

Anioł rzekł do Maryi: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. (…) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (…) Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1, 30-38).
Każdy z nas ma swoje zwiastowanie. Tak jak do Maryi i do nas Bóg posyła anioła ze wspaniałą wiadomością. Ta wiadomość to prawda, że Bóg nas kocha, że ma wobec nas wspaniały plan swej miłości. Nieraz nie bardzo rozumiemy to zwiastowanie. Jakże się to stanie, to niemożliwe, dlaczego ja? - pytamy Boga i samych siebie. Maryja, mimo tego, że też nie wszystko rozumiała, odpowiedziała Bogu „niech mi się stanie według twego słowa”. Rozważając tę tajemnicę prośmy Boga, abyśmy tak jak Maryja zawsze z radością odpowiadali „tak” na Jego propozycje.

2. Tajemnica nawiedzenia św. Elżbiety.

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę (Łk 1, 39-41).
Nawiedzenie św. Elżbiety przez Maryję to doskonały wzór takich spotkań, których celem jest pogłębienie wiary, przybliżenie się do Boga. Elżbieta w czasie tego spotkania została napełniona Duchem Świętym i zaczęła wielbić Boga. Tak jak do Elżbiety przyszła Maryja i umocniła jej wiarę, tak i my spotykamy się z ludźmi, dzięki którym przybliżamy się do Boga. W tej tajemnicy dziękujmy Bogu za tych wszystkich ludzi, dzięki którym nasza wiara została umocniona.

3. Tajemnica narodzenia Pana Jezusa.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2, 6-7).
W czasie rozważania tej tajemnicy staje przed nami obraz stajenki betlejemskiej. Przedziwny pokój i radość z niej promieniują. Chociaż na świecie panują jeszcze legiony rzymskie, a król Herod już czyha na życie Nowonarodzonego, Maryja, Józef i Jezus czują się bezpieczni w ubogiej stajence. Tak też będzie, kiedy prawdziwie Jezus narodzi się w naszych sercach, kiedy nasze serca staną się betlejemskimi stajenkami. Nawet jeżeli na świecie będzie wiele niepokoju, nawet jeżeli będziemy doświadczać różnych problemów, to będziemy szczęśliwi szczęściem, które da nam Nowonarodzony. Prośmy zatem, aby Jezus prawdziwie narodził się w naszych sercach.

4. Tajemnica ofiarowania Pana Jezusa w świątyni.

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu (Łk 2, 22-23).
Maryja i Józef ofiarowali Bogu to, co było dla nich najcenniejsze - ukochane Niemowlę. Uczynili to nie tylko dlatego, żeby spełnić przepis prawa, ale również dlatego, ponieważ byli przekonani, że wszystko, co człowiek posiada, pochodzi od Boga i trzeba to odnosić do Boga, przedstawiać Panu Bogu. Trudne jest to do zrozumienia dla współczesnego człowieka, który często zapatrzony w siebie, wszystko odnosi do siebie - stawiając siebie w centrum wszechświata. Rozważając tę tajemnicę uczmy się od Maryi i Józefa, że wszystko powinniśmy ofiarować Panu Bogu.

5. Tajemnica odnalezienia Pana Jezusa w świątyni.

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice (Łk 2, 41-43).
Jak łatwo jest zgubić Chrystusa. Wystarczy chwila nieuwagi, pokusa, grzech i Chrystus schodzi na dalszy plan naszego życia. Może nam się nawet wydawać, że jesteśmy blisko Jezusa, że jesteśmy dobrymi chrześcijanami i nie dostrzegamy tego, iż Go zgubiliśmy, tak jak Maryja i Józef nie dostrzegli tego, że Jezus został w Jerozolimie. Maryja, która z bólem serca szukała swego Syna, dzisiaj pomaga nam powracać do naszego Pana i Zbawiciela. Prośmy Maryję, abyśmy szli przez życie zawsze z Jej Synem, a gdy Go zgubimy, aby pomagała nam Go odnajdywać.

Maryjo, ukochana Matko, nasza pielgrzymka wiary ciągle trwa. Prosimy Cię, bądź z nami, kiedy pielgrzymujemy do Twego Syna po drogach XXI wieku. Spraw, aby nasza wiara każdego dnia stawała się coraz bardziej żywa, prawdziwa i konsekwentna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Hiszpania: pierwsza polska parafia personalna

2018-11-14 18:33

vaticannews / Walencja (KAI)

Niezwykły dar z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości otrzymali Polacy mieszkający w diecezji Walencja. Miejscowy ordynariusz kard. Antonio Cañízares erygował pierwszą w Hiszpanii polską parafię personalną p.w. Matki Bożej Częstochowskiej. Jej proboszczem został chrystusowiec, ks. Czesław Piela.

ZoneCreative/Fotolia.com

„Kościół diecezjalny w Walencji czuje się ubogacony darem, jakim obdarza go Bóg przez tę nową parafię dla wiernych z Polski. Czujcie się w pełni członkami tej diecezji, nie zapominając o waszej Ojczyźnie” - mówił ks. Antonio Cañízares podczas uroczystej Mszy dziękczynnej z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości. „Jako naród polski, tak podziwiany, kochany i przykładny, naród prawdziwie męczeński, daliście świadectwo poprzez tysiąclecie, że tylko Bóg wystarczy. Daliście świadectwo, że rzeczą najważniejszą, ponad wszystko, jest miłość Boga i bliźniego jak siebie samego” - podkreślił kard. Cañízares w homilii.

Nowa parafia to spłata długu wdzięczności wobec narodu polskiego i Jana Pawła II. 11 listopada obraz Matki Bożej Częstochowskiej został umieszczony w jednej z kaplic katedry w Walencji, aby przypominać o powstaniu polskiej parafii personalnej. „Nowa parafia personalna, która została utworzona w Walencji będzie obejmowała swoją troską duszpasterską wszystkich Polaków, którzy zamieszkują na terenie diecezji. Jest ich ok. 4 tysiące. Z kolei w samej Walencji przebywa mniej więcej 2 tysiące naszych rodaków. Dotyczy to również Polaków przebywających na naszym terenie czasowo – mówi ks. Czesław Piela. – Jest to parafia, która ma struktury normalnej parafii terytorialnej. Posiada swoją siedzibę, proboszcza, swoje duszpasterstwo, ale swoim zasięgiem wykracza poza granice parafii. Troszczy się o wszystkich Polaków, którzy mieszkają i przebywają na terenie diecezji Walencja”.

Polska parafia personalna ma swoją siedzibę w kościele Matki Bożej Różańcowej w dzielnicy Canyamelar. Miejscowa Polonia przyjęła z radością decyzję kard. Cañízaresa. Inne wspólnoty polskie w Hiszpanii nie kryją nadziei, że takie parafie powstaną w kolejnych diecezjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem