Reklama

Lubsacro

"Panie, Ty masz słowa żywota wiecznego"

60. rocznica śmierci ks. Antoniego Dujlowicza (cz. II)

Franciszek Kwaśniak
Edycja legnicka 28/2003

Czas wojny i ataki na księdza katolickiego

Czytając wiele wspomnień, opowiadań i dokumentów o Księdzu Antonim i jego sukcesach w pracy duszpasterskiej, nie można zapomnieć o sytuacji politycznej w tamtym okresie na terenie dekanatu i parafii. Parafia Gumiera leżała na terenach po prawej stronie rzeki Vrbas, które po rozpoczęciu działań wojennych okupowane były przez czetników - serbskie ugrupowania zbrojne. Serbowie nie sprzyjali religii katolickiej, większość księży katolickich opuściła te tereny. Biskup Banja Luki zwracał uwagę Księdzu Antoniemu, że pozostawanie na tym terenie jest bardzo niebezpieczne, ale on postanowił być do końca ze swoją parafią. Do swojego kolegi seminaryjnego Bono pisał: "Bardzo jest mi ciężko, bo jestem sam na tych czetnickich terenach. Nigdy spokoju, nerwy przeraźliwie się wyczerpują z każdym dniem, ale chcę być prawdziwą ofiarą swego świętego powołania i ofiarą dla tych dusz nieśmiertelnych. Na samą Wielkanoc miałem opuścić parafię, ale nie. Owiec swoich nie opuszczam i chętnie dla nich ofiaruję młode życie swoje". W grudniu 1942 r., przed Bożym Narodzeniem, Ksiądz Antoni pojechał za Vrbas do Aleksandrowca po sprawunki na święta: komunikanty, wino mszalne i parę innych rzeczy. Na święta do Gumiery nie wrócił. Jego sześciokrotne próby powrotu nie powiodły się z powodu działań wojennych. Za każdym razem ktoś księdza ostrzegał o tym, że jak wróci, to zginie. Jednak silna wola i upór sprawiły, że wrócił po kilkunastu tygodniach do swojej parafii. W czerwcu 1943 r. obok samego kościoła otwarto serbską gospodę. Właścicielce gospody nie podobało się, że ksiądz zniechęcał młodzież, aby nie uczestniczyła w organizowanych tam potańcówkach, bo młodzież katolicka jest podczas tych zabaw deprawowana.

Śmierć i pogrzeb księdza Antoniego

Sytuacja w 1943 r. dla Księdza Antoniego była bardzo trudna. Obsługiwał osiem parafii, z których księża wyjechali. Do swojego przyjaciela pisał: "Przed świętami Wielkanocnymi wyspowiadałem 5500 dusz". Działalność duszpasterska na tak rozległym terenie i skargi właścicielki gospody do komendanta czetników były bezpośrednią przyczyną planu zamordowania kapłana. W nocy z soboty na niedzielę 11 lipca 1943 r. grupa ok. 20 czetników otoczyła plebanię i wezwała księdza do otwarcia drzwi. Jak opowiadał J. Radziński: "Podali się za partyzanów, twarze mieli posmarowane sadzą, aby ich nie rozpoznać. Na pytanie księdza, co chcą, odpowiedzieli, że ma iść spowiadać". Ksiądz Antoni otworzył drzwi, napastnicy weszli do plebanii, zabrali pieniądze, następnie kazali zabrać walizki i wychodzić razem z parafianinem W. Mrozikiem, który był tam razem z księdzem. Wyprowadzili ich trzymając za ręce po obu stronach. Gdy zbliżali się do urwiska przy drodze, gdzie teren był zalesiony, W. Mrozik upuścił niesione walizki pod nogi prowadzących, oni się potknęli, puścili mu ręce, on wtedy szybko zeskoczył w dół między drzewa, tam uderzył głową w jedno z nich i stracił przytomność. Napastnicy strzelali za nim z karabinów, ale było ciemno i nie trafili. Nad urwiskiem Księdza Antoniego czetnicy w okrutny sposób zamordowali i zrzucili w dół. Ksiądz miał kilkanaście zadanych ran od noża, połamaną rękę i dwa strzały w tył głowy. Jeden z zabójców chwalił się później, że to on zamordował księdza, że pierwszy wbił nóż w bok i nożem wiercił. Po odzyskaniu przytomności W. Mrozik zobaczył zamordowanego księdza, który leżał kilkanaście metrów dalej, potem wrócił do swojego domu.
J. Radziński tak to wspomina: "Jak przyszliśmy rano z bratem, żeby dowiedzieć się, co się stało, to W. Mrozik siedział w kącie izby jak nieprzytomny, miał rozbitą głowę i całą twarz zakrwawioną. Opowiedział, co się stało i gdzie leży zamordowany". Wieść rozeszła się szybko po parafii.
P. Burniak w swoim wspomnieniu pisze: "Jak grom z jasnego nieba uderzyła w nas wiadomość o śmierci naszego proboszcza. Pamiętam, jak z ojcem pobiegliśmy do kościoła. Był odległy ok. 1 km. Ojciec pierwszy dobiegł, a jak ja przybiegłem, to było już tam sporo wiernych. Plebania była otwarta, w kancelarii na dwóch stołach leżał martwy ksiądz, jego biała koszula była niemal cała zakrwawiona, twarz również i do tego oblepiona prochem z żółtego iłu, jaki był na drodze, gdzie został zamordowany. Gdy ojciec mnie zobaczył, to kazał mi iść i uderzyć w dzwon (kościół znajdował się około 100 metrów od plebanii). Po zadzwonieniu wróciliśmy na plebanię. Było już pełne podwórko ludzi, wszyscy klęczeli i odmawiali różaniec i na przemian litanię". Już w niedzielę zrobiono trumnę. Po obmyciu ciała ubrano księdza w szaty liturgiczne i położono do trumny. Dziś można wyobrazić sobie tę tragiczną sytuację. Jest niedziela, wierni przychodzą na Mszę św., a tu w trumnie leży ksiądz. Po południu w procesji z krzyżem, chorągwiami, trumna z ciałem proboszcza została przeniesiona do kościoła i ustawiona przed ołtarzem na katafalku. Jeszcze w niedzielę jeden ze starszych parafian Wincenty Karaban udał się za Vrbas do Aleksandrowca do ks. Alfreda Pichlera, aby powiadomić o śmierci Księdza Antoniego i ustalić szczegóły pogrzebu. W tym czasie w kościele odbywało się czuwanie przy trumnie zmarłego, były odmawiane modlitwy i śpiewane pieśni żałobne. Na zewnątrz kościoła ustawiono straż w obawie przed podpaleniem kościoła. We wtorek 13 lipca 1943 r. ok. godz. 10.00 przyszedł ks. Alfred Pichler i odprawił Mszę żałobną w intencji zmarłego. J. Radziński mówił, że z homilii zapamiętał przypowieść przytoczoną przez ks. Pichlera: Umierający, ciężko chory ksiądz zostawia w tabernakulum kartkę. Po jego śmierci nowy proboszcz znajduje kartkę i odczytuje wiernym jej treść: "Pozostańcie takimi, jakimi jesteście". I tu ks. Pichler powiedział: "I ja wam mówię, pozostańcie takimi, jakimi jesteście". Po Mszy św. ruszył orszak pogrzebowy na cmentarz parafialny. Na środku cmentarza stał wysoki drewniany krzyż. Pod tym krzyżem został pochowany Ksiądz Antoni. P. Burniak przytacza słowa, które nad trumną powiedział ks. Alfred Pichler: "Chrystus jako pierwszy został zamordowany na krzyżu i od tamtego czasu są mordowani Jego słudzy. Dzisiaj stoimy nad trumną sługi Chrystusowego, który oddał swe młode życie za wiarę.
Stoimy tu również pod krzyżem, a krzyż ten jednym końcem tkwi w ziemi, na której żyjemy i umieramy, lecz drugi koniec tego krzyża zwrócony jest ku niebu, do którego zmierzamy.
Wy z tym krzyżem przybyliście niegdyś z umęczonej ziemi polskiej do umęczonej ziemi bośniackiej i z tym krzyżem przeżyliście tu już kilkadziesiąt lat. Niech ten krzyż będzie dalej waszym drogowskazem. Nie pozwólcie wrogom krzyża wyrwać go ze swych serc".

Przebaczenie, ekumenizm, nadzieja

Bośnia i Hercegowina to kraj, gdzie spotykają się różne religie, kultury i narody. To kraj, gdzie od wieków ludzie różnych narodowości mieszkają obok siebie, pracują razem w fabrykach, chodzą do tych samych szkół, leczą się w tych samych szpitalach. Bywa tak, że w zakładzie pracy, szkole czy szpitalu jedni za drugich odpowiadają. Jak potrzeba pomocy, to sobie nawzajem pomagają. Jeżeli tak jest, to dlaczego politycy, nacjonaliści czy fanatycy religijni nie widzą zła, jakie wyrządzają wojny. Dlaczego nie widzą cierpień tylu tysięcy ludzi, którzy z powodu śmierci bliskich lub kalectwa utracili to, co najdroższe - miłość i szacunek do drugiego człowieka. Należy zadać pytanie: czy śmierć ks. Antoniego Dujlowicza coś załatwiła? Czy śmierć tylu tysięcy ludzi wszystkich wyznań coś rozwiązała? Nie, nic nie załatwiła i nic nie rozwiązała. Sprawiła tylko to, że ludzie utracili zaufanie do swoich przywódców, utracili wiarę, że władza zapewni im bezpieczeństwo. Najsłabsi i bezbronni nie mogą liczyć na nikogo. My, chrześcijanie, powinniśmy się włączyć na początku trzeciego tysiąclecia w niesienie słowa miłości do każdego człowieka, niezależnie od religii, narodowości czy rasy. Ta misja, którą mamy spełnić, powinna się zacząć od naszego najbliższego otoczenia, a później zataczać coraz to szersze kręgi. Nie można zdążać do Boga, nie przebaczając bliźniemu i nie jednając się z drugim człowiekiem.
Ojciec Święty Jan Paweł II w kwietniu 1997 r. w Sarajewie mówił do przedstawicieli władz Bośni i Hercegowiny: "Metodą, którą należy zawsze stosować w rozwiązywaniu problemów powstających na tej drodze, jest dialog oparty na umiejętności słuchania drugiej strony i na wzajemnym szacunku. Metoda dialogu akceptowana coraz powszechniej, choć nie bez trudności, wymaga bowiem od jego uczestników lojalności, odwagi, cierpliwości, wytrwałości. Trud takiego spotkania z pewnością przyniesie obfite owoce. Dzięki niemu zagoją się pomału rany po straszliwych doświadczeniach wojennych i bardziej realistyczna stanie się nadzieja na godną przyszłość dla wszystkich społeczności, które zamieszkują razem ten region".
Teolog Fakultetu Nauk Islamskich w Sarajewie prof. Adnanen Silajdżić w wywiadzie z 1979 r. mówi: "Muzułmanie w Bośni muszą wreszcie zrozumieć, że nie są narodem eschatologicznym, któremu na początku i na końcu dziejów obiecano królestwo niebieskie, lecz że wchodzą w świat historii z obowiązkiem, aby zbudować go na miarę swego Stwórcy, czyli według najwyższych wartości etycznych. Sądzę, że oparte na dialogu spotkanie między muzułmanami a chrześcijanami będzie miało decydujący wpływ na los tej ziemi, przyszłej i - jak Bóg pozwoli - demokratycznej Bośni".
Przebaczenie zła w rzeczywistości bośniackiej z pewnością nie jest łatwe, ale bez przebaczenia i rzeczowego dialogu nie ma nadziei na normalne współistnienie wszystkich społeczności w tym wielonarodowym kraju. Ks. Antoni Dujlowicz, dzisiaj sługa Boży, z pewnością wstawia się u Boga za tym krajem.

Reklama

Nadzieja beatyfikacji księdza Antoniego

Żywa pamięć o męczeńskiej śmierci kapłana jest kultywowana przez wspólnotę parafialną Gumiery, która w 1946 r. opuściła Jugosławię i przyjechała do Polski. Mieszkańcy Gumiery osiedlili się w miejscowościach: Ocice i Mierzwin (pow. Bolesławiec, dekanat Nowogrodziec). Od czasu przyjazdu do Polski portret ks. Dujlowicza jest umieszczony w przedsionku kościoła w Ocicach. W każdą rocznicę śmierci jest sprawowana Msza św. w intencji Księdza Antoniego. W Bośni i w Polsce powstało wiele dokumentów, świadczących o wielkości tego kapłana męczennika. Nieżyjący już ks. Edmund Tkocz, proboszcz parafii w Ocicach, w latach 70. robił przesłuchania świadków tych tragicznych wydarzeń. W lipcu 1999 r. przyjechała do Polski z Bośni z diecezji Banja Luka delegacja z ks. dr. Anto Orlowacem, wikariuszem generalnym diecezji, i ks. Kazimierzem Wiszatyckim. Ks. dr Anto Orlowac jest autorem książki o dziesięciu męczennikach, kandydatach na ołtarze: Banjalucka martyrologia. W czasie tej wizyty robili przesłuchania świadków i zbierali dokumenty dotyczące Księdza Antoniego. Pozostaje mieć nadzieję, że zostanie on zaliczony w poczet błogosławionych Kościoła katolickiego.

(koniec)

Msza św. w intencji śp. ks. Antoniego Dujlowicza odbędzie 13 lipca 2003 r. się w kościele parafialnym Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Ocicach o godz. 11.00.

Kapłan został ekskomunikowany m.in. za oskarżenia papieża Franciszka

2018-11-15 11:14

kg (KAI) / Palermo

Grzechy herezji i schizmy zarzucił metropolita Palermo abp Corrado Lorefice jednemu z miejscowych kapłanów, ks. Alessandro Marii Minutelli, nakładając nań ekskomunikę „latae sententiae” (czyli z samego faktu popełnienia tych czynów) ze wszystkimi wypływającymi stąd skutkami. Powołał się przy tym na kanon 1364 par. 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi o "przestępstwach przeciwko religii i jedności Kościoła". Według mediów sycylijskich kara ta od dłuższego czasu „wisiała w powietrzu” i sam duchowny liczył się z nią.

Grzegorz Gałązka

Podjęte surowe środki są odpowiedzią władzy diecezjalnej na liczne wcześniejsze publiczne wypowiedzi duchownego, który w kazaniach i za pośrednictwem portali społecznościowych mówił o „obłudzie fałszywego Kościoła”, o „wielonarodowym Kościele kłamstwa i fałszu”, będącym „bezwstydną prostytutką, zaprzedaną możnym tego świata”. Towarzyszyły temu liczne oskarżenia pod adresem papieża Franciszka i abp. Lorefice.

Arcybiskup, a także inni księża i przyjaciele kapłana wielokrotnie próbowali go przekonać i nakłonić do porzucenia takich metod działania. Dodatkowym powodem interwencji były głosy wewnętrzne i nadprzyrodzone oraz objawienia Maryi Panny, aniołów i niektórych świętych, których ks. Minutella miał doświadczać. O tym wszystkim informował on szeroko w internecie, co – zdaniem władz kościelnych – stanowiło poważne ryzyko wywołania zamieszania w sumieniach i prawdziwej ludowej pobożności maryjnej oraz w pojmowaniu kultu aniołów i świętych.

Mniejszym, ale też w sumie istotnym problemem była cudowna woda, która pojawiła się ponoć koło Palermo i miała rzekomo właściwości nadprzyrodzone i lecznicze.

Ponadto kapłan założył w swej parafii i prowadził duchowo żeńską wspólnotę zakonną, której Kościół nie zatwierdził. Początkowo gromadziła się ona w innej archidiecezji sycylijskiej – Monreale i to tamtejszy arcybiskup jako pierwszy wystąpił przeciw temu duchownemu, nakazując mu opuszczenie jej.

W tej sytuacji arcybiskup Palermo zwolnił buntowniczego księdza z obowiązków proboszcza jednej z parafii w stolicy Sycylii, ostrzegając jednocześnie wiernych przed stosowanymi przezeń niektórymi praktykami. Podkreślił, że są one sprzeczne z miłością do Kościoła i istnieje poważne niebezpieczeństwo, że służą manipulowaniu sumieniami.

W czerwcu br. ks. Minutella przewodniczył zebraniu około tysiąca wiernych z różnych regionów Włoch, ale istnieje podejrzenie, że wkrótce potem spotkanie to nie przyniosło oczekiwanych przezeń owoców. W każdym razie w październiku na swej stronie internetowej duchowny wyraził rozgoryczenie, że został sam, zapowiadając jednocześnie, że nie będzie już przedstawiał swych projektów za pośrednictwem sieci i że „na pewien czas zawiesza” swą działalność. Skarżył się przy tym, że „prawdziwy Kościół postanowił, że nie ma obowiązku działać ze mną”.

Oznajmił również, że wysłał dwa listy do Benedykta XVI i prośbę o spotkanie do kard. Raymonda L. Burke’a, ale na żadne z tych pism nie otrzymał odpowiedzi. Jego zdaniem bojkotują go również środki przekazu „prawdziwego Kościoła”. „Jeśli zatem także z tej strony panuje milczenie, to istnieje ryzyko stwierdzenia, jakobym zmierzał do [utworzenia] własnego Kościoła, że tworzę sektę. Ale ja nie robię niczego takiego. Bronię tylko Świętej Matki Kościoła” – zapewnił ekskomunikowany duchowny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Eksperci apelują do polskich władz: żłobki nie są optymalną formą opieki nad małymi dziećmi!

2018-11-16 20:37

maj / Warszawa (KAI)

Bon opiekuńczo wychowawczy dla rodziców dzieci do lat 3, z możliwością wykorzystania go jako wsparcia finansowego opieki nad dzieckiem w domu lub jako opłaty za żłobek – proponują psychologowie, pedagodzy i lekarze w liście otwartym skierowanym do władz RP. Eksperci wyrażają zaniepokojenie programami rządowymi, w których żłobki są rozwiązaniem faworyzowanym, jeśli chodzi o możliwe formy opieki nad małymi dziećmi. Tymczasem – jak przekonują – żłobki nie są optymalną formą opieki nad małymi dziećmi.

Alterfines /pixabay.com

Grono 50 znanych polskich psychologów i pedagogów oraz lekarzy zwraca uwagę władzom Rzeczypospolitej, że zgodnie ze współczesną wiedzą kluczowym elementem w rozwoju dziecka do lat trzech jest bezpieczna więź z rodzicami a jej zachwianie ma często nieodwracalne negatywne skutki. „Niestety, wciąż brak rozwiązań wspierających rodziców, którzy sami chcą wychowywać swoje potomstwo. Państwo nie wspiera ekonomicznie najkorzystniejszego z punktu widzenia rozwoju dziecka rozwiązania” – czytamy w liście.

Autorzy ponawiają krytyczne uwagi w odniesieniu do Ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (a w szczególności jej przepisów odnoszących się do żłobków). Ubolewają, że trwa ona w niezmienionym kształcie stwarzając iluzję możliwości odpowiedniego rozwoju dziecka w warunkach, które zgodnie ze współczesną wiedzą naukową, tych możliwości nie stwarzają. Wyrażają też zaniepokojenie treścią Resortowego programu rozwoju instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 „MALUCH+” Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, faworyzującego żłobki jako formy opieki nad małymi dziećmi.

„Młodym i niedoświadczonym rodzicom przedstawia się ofertę opieki żłobkowej jako pozytywną, pożądaną i rozwijającą dziecko, nie wspominając o potencjalnie negatywnych jej skutkach” – piszą eksperci.

Podkreślają, że żłobki są potrzebne i państwo musi zadbać o ich odpowiednią ilość i jakość. Nie powinno być to jednak rozwiązanie faworyzowane. „Najlepszym rozwiązaniem byłby bon opiekuńczo-wychowawczy przyznawany rodzicom wszystkich dzieci z możliwością wykorzystania go jako wsparcia finansowego rodzinnej opieki nad dzieckiem lub jako opłaty za żłobek” – czytamy.

List skierowany jest do Premiera Mateusza Morawieckiego oraz do Posłów i Senatorów RP. Inicjatorem listu jest Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”.

Publikujemy treść całego listu, przekazanego wczoraj najwyższej rangi przedstawicielom polskich władz ustawodawczych i wykonawczych:

Warszawa dn. 15 listopada 2018 r.

Pan Mateusz Morawiecki Prezes Rady Ministrów Posłowie i Senatorowie RP

LIST OTWARTY W SPRAWIE OPIEKI NAD DZIEĆMI DO LAT 3

Szanowny Panie Premierze, Szanowni Państwo Posłowie, Szanowni Państwo Senatorowie,

wczesne dzieciństwo to kluczowy okres w rozwoju każdego człowieka. Jakość doświadczeń z tego okresu przekłada się bezpośrednio na sposób funkcjonowania przez całe życie. Współczesna wiedza pedagogiczna, psychologiczna, neuropsychologiczna i medyczna oparta o wyniki wielu badań naukowych, nie pozostawia wątpliwości, iż narażenie dziecka, zwłaszcza w pierwszych latach życia, na działanie niekorzystnych dla rozwoju czynników, skutkuje trwałymi, często nieodwracalnymi trudnościami w jego przyszłym funkcjonowaniu, a także w jego zdrowiu (w tym także zdrowiu psychicznym).

W rozwoju dziecka do lat trzech kluczową rolę pełni przywiązanie do matki, a także do ojca. Bezpieczna więź z bliską, znaną i kochaną dorosłą osobą stanowi fundament dla poczucia wartości, obrazu siebie i świata, kształtowania zainteresowania otoczeniem, gotowości do uczenia się i późniejszego wchodzenia w życie społeczne i kształtowania własnych relacji rodzinnych w dorosłości.

To przede wszystkim rodzice są odpowiedzialni za stworzenie swoim dzieciom jak najlepszych warunków wychowawczych, zdrowotnych i materialnych ich rozwoju. Obowiązkiem państwa (a także władz samorządowych) jest natomiast zapewnianie rodzicom optymalnych warunków wychowania dzieci, szczególnie tych najmłodszych.

Niestety, wciąż brak rozwiązań wspierających rodziców, którzy sami chcą wychowywać swoje potomstwo. Państwo nie wspiera ekonomicznie najkorzystniejszego z punktu widzenia rozwoju dziecka rozwiązania.

Część z osób podpisanych pod niniejszym listem zgłosiła już w roku 2011 swoje zaniepokojenie powstającymi wówczas przepisami dotyczącymi opieki nad dziećmi do lat 3.

Mimo zgłaszanych wtedy i później głosów krytycznych wobec Ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (a w szczególności jej przepisów odnoszących się do żłobków), trwa ona w niezmienionym kształcie. Wciąż obowiązują niezgodne z wiedzą naukową przepisy stwarzające iluzję możliwości rozwoju i edukacji dziecka oraz zadbania o jego potrzeby, w sytuacji, gdy na jednego opiekuna ma przypadać nawet do ośmiorga podopiecznych w różnym wieku (od kilku miesięcy do kilku lat), którymi ma się on zajmować samodzielnie nawet przez 10 godzin dziennie. Rażąco niedostateczne są wymogi stawiane żłobkom, które są tworzone w oparciu o tę ustawę, dotyczące np. wielkości i liczby pomieszczeń, personelu (również pomocniczego), higieny, bezpieczeństwa fizycznego, diety i żywienia, kontroli itp.

W tej sytuacji niepokój budzi także treść Resortowego programu rozwoju instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 „MALUCH+” Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a także ogłoszonego na jego podstawie Otwartego konkursu na finansowe wspieranie zadań z zakresu rozwoju instytucji opieki nad dziećmi do lat 3 „Maluch+” 2018 w części, w jakiej zachęca się jednostki samorządu terytorialnego do tworzenia nowych miejsc dla dzieci w żłobkach i deklaruje gotowość do finansowania tego zadania.

Część polityków i samorządowców, a także liczne media publicznie wyrażają niezadowolenie z niskiego - w porównaniu z wieloma krajami Europy - odsetka dzieci do lat trzech korzystających z instytucjonalnych form wychowania dzieci. Młodym i niedoświadczonym rodzicom przedstawia się ofertę opieki żłobkowej jako pozytywną, pożądaną i rozwijającą dziecko, nie wspominając o potencjalnie negatywnych jej skutkach.

Jest oczywiste, że z różnych względów część rodzin potrzebuje miejsc opieki pozarodzinnej - ze strony państwa oczekiwać należy najwyższej troski o jakość takiej opieki i adekwatność do potrzeb małego dziecka. Nie powinno to być jednak rozwiązanie faworyzowane. Najlepszym rozwiązaniem byłby bon opiekuńczo-wychowawczy przyznawany rodzicom wszystkich dzieci z możliwością wykorzystania go jako wsparcia finansowego rodzinnej opieki nad dzieckiem lub jako opłaty za żłobek.

Celem zagwarantowania najbardziej odpowiedniej opieki nad dziećmi do lat trzech, niezbędne jest:

1. Potraktowanie samodzielnej opieki rodziców (lub innych osób bliskich) nad najmłodszymi dziećmi jako opcji najbardziej odpowiadającej ich potrzebom. Ta forma osobistej opieki rodziców wymaga co najmniej finansowego równouprawnienia. Jeśli budowa jednego miejsca w żłobku kosztuje około 20 tys. zł. a potem utrzymanie miesięczne dziecka kosztuje około 1 tys. zł. dopłaty z budżetu państwa lub samorządu, to rodzic rezygnujący z pracy zarobkowej, by pracować przy wychowaniu malucha jest dyskryminowany, choć jego wybór w perspektywie długofalowej jest społecznie korzystny. Jednym ze sposobów wsparcia prawa rodziców do wyboru osobistej formy wychowania mógłby być bon opiekuńczo-wychowawczy, należny rodzicowi w przypadku rezygnacji z pracy w celu opieki nad dzieckiem do lat trzech.

2. Określenie w przepisach dotyczących żłobków mniejszej niż obecnie dopuszczalnej liczby dzieci przypadających na jednego opiekuna (z uwzględnieniem wieku dzieci i ewentualnego stopnia ich niepełnosprawności). Liczenie na to, że na skutek częstych chorób, na które zapadają dzieci oddawane do żłobka, faktyczna liczba dzieci jest mniejsza, niż dopuszczana przez ustawę, wskazuje, że przyjmuje się fakt obniżenia odporności małych dzieci na skutek ich separacji od rodziców i narażania ich na kontakt z chorobami (w tym zakaźnymi), za element kalkulacji ekonomicznej.

3. Określenie maksymalnej dopuszczalnej liczby godzin spędzanych przez dziecko poza opieką rodzinną (uwzględniając wiek dziecka).

4. Ustawowe zapewnienie respektowania indywidualnych potrzeb rozwojowych każdego dziecka w żłobku – np. swobody przemieszczania się, preferencji dotyczących rytmu dnia, zabawy czy potrzeb pokarmowych.

5. Zapewnienie odpowiedniego okresu adaptacji dziecka do nowego miejsca i opiekuna (ok. 1 mies.), zaś rodzicom dzieci przebywających w danej placówce swobodnego wstępu na jej teren.

Wyrażamy nadzieję, że głos środowisk zajmujących się zdrowiem fizycznym i psychicznym oraz wychowaniem małych dzieci zostanie zauważony i uwzględniony, a obowiązujący kształt przepisów, a także praktyka działania Rządu i jednostek samorządu terytorialnego będą dostosowane do stanu aktualnej wiedzy naukowej w tych dziedzinach i będą przede wszystkim wspierać rodziców chcących zapewnić najlepszą opiekę swoim dzieciom w domach rodzinnych.

1. prof. dr hab. n. med. Bogdan de Barbaro, psychiatra, psychoterapeuta, superwizor psychoterapii, kierownik Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum, kierownik Zakładu Terapii Rodzin w Katedrze Psychiatrii w latach 1990 – 2016 2. prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, lekarz, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii 3. prof. dr hab. Barbara Kiereś, psycholog, pedagog, adiunkt w Instytucie Pedagogiki Wydziału Nauk Społecznych KUL, Katedra Pedagogiki Rodziny 4. prof. dr hab. Dorota Kornas-Biela, psycholog, pedagog, kierownik Katedry Psychopedagogiki, Instytut Pedagogiki, Wydział Nauk Społecznych, KUL 5. prof. dr hab. Aleksandra Korwin – Szymanowska, psycholog, prawnik, specjalista w zakresie kryminologii w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk 6. prof. dr hab. Anna Murawska, pedagog, Zastępca Dyrektora Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Szczecińskiego 7. prof. dr hab. n. med. Irena Namysłowska, psychiatra, psychoterapeuta, superwizor psychoterapii, przez 25 lat kierownik Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie 8. prof. dr hab. Maria Opiela, nauczyciel akademicki Katedra Pedagogiki Chrześcijańskiej, Instytut Pedagogiki KUL 9. prof. dr hab. n. med. Andrzej Radzikowski, lekarz pediatra, specjalista chorób dziecięcych, Klinika Gastroenterologii i Żywienia Dzieci Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego 10. prof. dr hab. Maria Ryś, psycholog rodziny, Kierownik Katedry Psychologii Małżeństwa i Rodziny na UKSW 11. prof. dr hab. n. med. Maria Siwiak – Kobayashi, psychiatra, psycholog i psychoterapeuta, superwizor psychoterapii, emerytowany kierownik Kliniki Nerwic Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. 12. dr hab. Mikołaj Krasnodębski, filozof, pedagog 13. dr Monika Baryła-Matejczuk, psycholog, wykładowca na Wydziale Psychologii i Pedagogiki Wyższej Szkoły Ekonomii i Innowacji w Lublinie 14. dr Szymon Grzelak, psycholog, założyciel i prezes Zarządu Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej 15. dr n. med. Krzysztof Jedliński, psychoterapeuta, psychiatra, superwizor psychoterapii, Ośrodek Pomocy i Edukacji Psychologicznej Intra 16. dr Grzegorz Kata, psycholog, adiunkt w Pracowni Psychoprofilaktyki i Pomocy Psychologicznej na wydziale Pedagogiki i Psychologii w Wyższej Szkole Ekonomii i Innowacji w Lublinie 17. dr Małgorzata Kunicka, pedagog, adiunkt w Katedrze Wczesnej Edukacji Instytutu Pedagogiki na Uniwersytecie Szczecińskim 18. dr Anna Rygielska, psychoterapeuta 19. dr Barbara Smolińska, psychoterapeuta, superwizor psychoterapii 20. dr Małgorzata Wałejko, pedagog, Instytut Pedagogiki Uniwersytetu Szczecińskiego 21. Dariusz Piotr Fijewski, psycholog, psychoterapeuta, superwizor psychoterapii, Ośrodek Pomocy i Edukacji Psychologicznej Intra 22. Maria Fijewska, psycholog, psychoterapeuta, superwizor psychoterapii, Ośrodek Pomocy i Edukacji Psychologicznej Intra 23. Monika Sowicka, psychoterapeuta, superwizor psychoterapii 24. Iwona Chorek, pedagog, główny specjalista ds. uzależnień Ośrodka Pomocy Społecznej 25. Kamila Hertmanowska, psychoterapeuta 26. Barbara Janicka, lekarz pediatra 27. Bożena Janowicz, oligofrenopedagog, terapia pedagogiczna i socjoterapia 28. Aleksandra Januszewicz, psychoterapeuta, doradca ds. rodziny 29. Anna Jedlińska-Paliga, psycholog 30. Ewa Kledyńska, psychoterapeuta 31. Teresa Klukowska, psycholog 32. Artur Krężel, psychiatra, psychoterapeuta 33. Joanna Krupska, psycholog, Prezes Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus” 34. Agnieszka Laus-Rzepecka, psycholog, psychoterapeuta 35. Dorota Maczuga, psychoterapeuta 36. Małgorzata Mazur, pedagog 37. Filip Ossowiecki, psycholog, psychoterapeuta 38. Joanna Piekarska, psychoterapeuta 39. Joanna Sakowska, psycholog, współautor polskiej edycji programu "Szkoła dla Rodziców i Wychowawców", instruktor i realizator programów profilaktycznych 40. Katarzyna Semczuk - Dembek, psychoterapeuta 41. Lucyna Słup, psychoterapeuta 42. Mateusz Smoliński, psychoterapeuta uzależnień 43. Jolanta Sokół-Jedlińska, trener psychologiczny, Ośrodek Pomocy i Edukacji Psychologicznej Intra 44. Kinga Stańczy-Ossowiecka, pedagog 45. Wojciech Sulimierski, psychoterapeuta 46. Karolina Katarzyna Tkaczewska, psycholog, psychoterapeuta 47. Anna Tudek, psycholog 48. Janusz Wardak, pedagog 49. Aleksandra Woś-Janik, psycholog 50. Jarosław Żyliński, psycholog wychowawczy

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem