Reklama

Nowa planeta w Układzie Słonecznym

2016-01-22 14:55

wpolityce.pl

wikimedia/common.pl

fot./commons.wikimedia.org fot./commons.wikimedia.org Być może Układ Słoneczny ma dziewięć planet. Dwóch naukowców z USA uważa, że rozmieszczenie orbit kilku obiektów poza orbitą Neptuna wskazuje na obecność dużej, nieznanej planety na krańcach naszego układu.

Hipotetyczna planeta może okrążać Słońce raz na 10-20 tysięcy lat, w odległości średnio dwudziestokrotnie dalszej niż Neptun. Jej masa byłaby 10 razy większa niż masa Ziemi.

Tak twierdzą Konstantin Batygin oraz Michael E. Brown z instytutu Caltech w Pasadenie (USA), specjaliści od badań dalekich obiektów w Układzie Słonecznym i autorzy artykułu, który ukazał się w czasopiśmie „The Astronomical Journal”. Nowy potencjalny obiekt naukowcy nazwali Dziewiątą Planetą (Planet Nine).

Reklama

To może być prawdziwa dziewiąta planeta. Od czasów starożytnych odkryto jedynie dwie prawdziwe planety w Układzie Słonecznym i to byłaby trzecia. Jest to dość znaczny fragment Układu Słonecznego, w którym ciągle można odkryć coś ciekawego — mówi Michael Brown.

Swoją hipotezę badacze opierają na analizie zgrupowania sześciu znanych obiektów krążących poza orbitą Neptuna. Według przeprowadzonych obliczeń, istnieje jedynie 0,007 proc. szansy (jedna na 15000), że obserwowane cechy orbit tych obiektów są przypadkową zbieżnością.

Wpisuje się to w trwające od ponad 100 lat poszukiwania tzw. Planety X, czyli dużego obiektu poza orbitą Neptuna, zaburzającego ruch Urana i Neptuna. Obserwacje doprowadziły do odkrycia Plutona w 1930 roku, ale wkrótce okazało się, że Pluton jest zbyt mały, aby wytłumaczyć zaburzenia. Mimo tego, że badania w drugiej połowie XX wieku pozwoliły uściślić masę Neptuna na tyle, że problem zaburzeń zniknął, to obiektów poza Neptunem nadal poszukiwano.

Obecnie wiadomo, że poza orbitą Neptuna znajduje się bardzo dużo małych ciał, podobnych do planetoid krążących pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza. Ten odpowiednik pasa planetoid zwany jest pasem Kuipera.

Rola Browna jako odkrywcy potencjalnej dziewiątej planety, kontrastuje z jego wcześniejszą rolą „detronizatora Plutona”, bowiem to odkrycie przez Browna w 2005 roku planety karłowatej Eris było jednym z argumentów za pozbawieniem Plutona miana dziewiątej planety Układu Słonecznego. W 2006 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna ustaliła definicję planety w Układzie Słonecznym, według której posiada on osiem planet, od Merkurego do Neptuna, a Pluton i kilka innych obiektów przypisano do nowej kategorii, tzw. planet karłowatych, czyli ciał pośrednich pomiędzy planetoidami a planetami.

Brown wspólnie z Batyginem przez półtora roku analizowali odległe obiekty w pasie Kuipera, podchodząc do problemu z dwóch różnych perspektyw. Brown jako obserwator patrzący z perspektywy tego, co można zobaczyć na niebie i Batygin jako teoretyk analizujący fizyczne rozwiązania w dynamice orbit obiektów w Układzie Słonecznym.

Istnienie Dziewiątej Planety pomaga wyjaśnić nie tylko nachylenie orbit obiektów w pasie Kuipera. Pozwala także wyjaśnić zagadkowe orbity dwóch z nich. Obliczenia wskazują także, że w pasie Kuipera mogą występować obiekty o orbitach położonych pionowo w stosunku do płaszczyzny Układu Słonecznego. Okazuje się, że w ostatnich latach obserwatorzy zidentyfikowali cztery obiekty poruszające się pionowo w stosunku do ruchu Neptuna. Ich orbity są zgodne z przewidywaniami symulacji uwzględniających Dziewiątą Planetę.

Skąd może pochodzić Dziewiąta Planeta? Jeżeli powstały cztery olbrzymie planety gazowe, to nie ma powodu uważać, że nie mogła uformować się także piąta. Jeśli zbliżyła się za bardzo do Jowisza i Saturna, mogła zostać wyrzucona na daleką eliptyczną orbitę.

Część specjalistów ma jednak wątpliwości i wskazuje, że statystyczna niepewność wyniku ciągle jest większa niż zazwyczaj przyjmowana w badaniach naukowych, a zmniejszenie grupy analizowanych obiektów z 13 do 6 osłabia wnioski. Batygin i Brown mówią z kolei, że zdają sobie sprawę, że ogół astronomów uzna istnienie Planety X dopiero wówczas, gdy nastąpi bezpośrednie obserwacyjne odkrycie obiektu, a teraz wciąż jest to tylko hipoteza. Astronomowie uzyskali czas obserwacyjny na dużym 10-metrowym teleskopie na Hawajach, aby poszukiwać tej planety.

Tagi:
kosmos

Niezwykłe odkrycie."Niedaleko" Układu Słonecznego krąży 7 planet podobnych do Ziemi

2017-02-23 07:33

wpolityce.pl

Twitter.com

Aż siedem planet krąży w układzie odległym od nas „zaledwie” 40 lat świetlnych. Mają one rozmiary podobne do Ziemi, mogą tam panować ziemskie temperatury i istnieć woda w stanie ciekłym. O odkryciu poinformowała NASA i Europejskie Obserwatorium Południowe ESO.

O nowym odkryciu poinformowano w środę na konferencji prasowej, szczegółowo przedstawiono je również w najnowszym numerze prestiżowego czasopisma „Nature”.

Największe zainteresowanie wśród odkrywanych planet pozasłonecznych zawsze wzbudzają te, które są jak najbardziej podobne do Ziemi. Tym razem międzynarodowy zespół naukowców odkrył cały system takich planet. Układ nazwany TRAPPIST-1 ma aż siedem planet, które oznaczono kolejnymi literami alfabetu dodanymi do nazwy gwiazdy (począwszy od TRAPPIST-1 b, poprzez c, d, e, f, g, aż do TRAPPIST-1 h).

Planety mają rozmiary Ziemi i Wenus lub są nieco mniejsze. Wyznaczenia ich gęstości sugerują z kolei, że przynajmniej sześć z siedmiu planet jest skalista.

„To niesamowity system planetarny - nie tylko dlatego, że odkryliśmy w nim tak wiele planet, ale dlatego, że są one tak zaskakująco podobne do Ziemi!”

— podkreśla kierujący grupą badawczą Michal Gillon z University of Licge (Belgia).

Orbity planet przebiegają bardzo blisko gwiazdy. Są niewiele większe, niż odległości galileuszowych księżyców od Jowisza - i zdecydowanie mniejsze, niż orbita Merkurego wokół Słońca. Mimo tych różnic, na planetach mogą panować całkiem znośne warunki, bowiem ich gwiazda świeci znacznie słabiej niż Słońce. Poszczególne planety otrzymują od kilkunastu procent energii docierającej do Ziemi od Słońca, do ponad cztery razy większej wartości od tej, jaką uzyskuje nasza planeta. Ilość promieniowania docierająca do planet TRAPPIST-1 c, d oraz f jest porównywalna do tej, jaką w Układzie Słonecznym otrzymują odpowiednio Wenus, Ziemia i Mars.

„Energia wypromieniowywana z małej gwiazdy jest znacznie słabsza niż ze Słońca. Planety muszą mieć orbity znacznie bliższe, niż w Układzie Słonecznym, jeśli miałaby na nich występować woda na powierzchni. Na szczęście wydaje się, że tego typu zwartą konfigurację właśnie widzimy wokół TRAPPIST-1!”

— tłumaczy Amaury Triaud z University of Cambridge, jeden z autorów publikacji w „Nature”.

Na powierzchni każdej z siedmiu planet teoretycznie może się znajdować woda w stanie ciekłym. Modele klimatyczne faworyzują jednak pod tym względem planety oznaczone literami e, f oraz g. Z kolei planety b, c oraz d są na to przypuszczalnie zbyt ciepłe (choć na niewielkich fragmentach ich powierzchni może istnieć woda w stanie ciekłym). Najdalsza planeta h jest raczej zbyt zimna.

Gwiazda TRAPPIST-1 znajduje się zaledwie 40 lat świetlnych od Ziemi. Mimo tej bliskości, na niebie świeci bardzo słabo, gdyż jest niewielka (niewiele większa od planety Jowisz - jej masa wynosi zaledwie 8 proc. masy Słońca). Naukowcy podejrzewali, że bardzo małe gwiazdy mogą posiadać liczne planety wielkości Ziemi na ciasnych orbitach. System TRAPPIST-1 dostarczył pierwszego, tak dosłownego potwierdzenia tej hipotezy.

Do odkrycia planetarnych siedmioraczków wykorzystano różne teleskopy naziemne i kosmiczne. Badania rozpoczęto w ostatnich miesiącach 2015 roku, kiedy prowadzono obserwacje teleskopem TRAPPIST, pracującym w Obserwatorium La Silla (wchodzącym w skład Europejskiego Obserwatorium Południowego) w Chile. Metodą tranzytów odkryto wtedy istnienie trzech planet wielkości Ziemi, co ogłoszono w maju 2016 r.

Obserwacje prowadzono dalej; najnowsze wyniki wskazują na istnienie w układzie aż siedmiu planet. W publikacji w „Nature” podano, że okresy ich obiegów równe są 1,51 dnia, 2,42 dnia, 4,05 dnia, 6,10 dnia, 9,20 dnia, 12,35 dnia oraz około 14-25 dni (okres ostatniej planety nie jest dokładnie wyznaczony).

Skoro TRAPPIST-1 e, f oraz g krążą w strefie wokół gwiazdy, w której woda może występować na powierzchni planety w stanie ciekłym - w najbliższych latach mogą stanowić jeden z głównych celów poszukiwań oznak innego życia w kosmosie.

Do badań tych posłużą przyszłe teleskopy, takie jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (budowany przez NASA, ESA oraz kanadyjską agencję CSA) oraz Ekstremalnie Wielki Teleskop Europejski (E-ELT, budowany przez ESO m.in. z polskim udziałem). Naukowcy mają nadzieję, że instrumenty te pozwolą na poszukiwania wody na planetach systemu TRAPPIST-1.

W badaniach uczestniczyło około 30 astronomów - z Belgii, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, USA, Francji, RPA, Arabii Saudyjskiej i Maroka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Miłość do dzieci a stawianie wymagań

2018-06-21 09:06

Salve TV/Ks. Marek Dziewiecki

W drugiej części "O miłości naprawdę" ks. Marek Dziewiecki, psycholog, duszpasterz i rekolekcjonista porusza kwestie powołania do małżeństwa, rodziny i wyjaśnia, czy istnieje powołanie do bycia singlem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Wrocław: od jesieni ruszy nowa katolicka telewizja dla młodych

2018-06-21 16:43

mp / Wrocław (KAI)

19 października w stolicy Dolnego Śląska wystartuje polska edycja telewizji EWTN, założonej przez słynną Matkę Angelikę z USA - informuje KAI ks. Piotr Wiśniowski z Wrocławia, dyrektor generalny polskiego oddziału tej telewizji. - Będzie to telewizja dla młodych i tworzona przez młodych - dodaje. Od trony Konferencji Episkopatu Polski jej opiekunem jest bp Andrzej Siemieniewski.

Ks. Adam Stachowicz

Uroczystej inauguracji stacji dokona 19 października br. - w pierwszym dniu Międzynarodowego Festiwalu Filmów Niepokalanów we Wrocławiu - Michael Warsaw, prezes zarządu i dyrektor wykonawczy Eternal Word Television Network, tej największej na świecie religijnej sieci medialnej z siedzibą w Irondale w stanie Alabama w USA.

Dyrektor polskiej edycji EWTN ks. Piotr Wiśniowski deklaruje w rozmowie z KAI, że na samym początku polska edycja będzie dostępna w internecie. A później również za pośrednictwem kanału satelitarnego oraz w sieciach kablowych.

Ks. Wiśniowski informuje, że nowa telewizja ma już swoje studio we Wrocławiu, które chce rozbudowywać. Podkreśla, że codziennie polska sekcja EWTN transmitować będzie Mszę św. z tej kaplicy w Niepokalanowie, w której modlił się o. Maksymilian Kolbe. Na początkowym etapie będzie w niej dużo programów tłumaczonych z języka angielskiego, ale „wedle naszego wyboru i z uwzględnieniem specyfiki polskiego widza”.

- Stopniowo będziemy też produkować własne programy, nastawiając się przede wszystkim na młodzież – deklaruje ks. Wiśniowski. - Będzie to więc telewizja dla młodych i tworzona przez ludzi młodych, z pewnością telewizja dla ludzi "40-minus", a być może nawet "30-minus" - dodaje.

Dyrektor przyszłej stacji informuje, że tworzy właśnie zespół, w skład którego na początku wejdzie 5 osób, a stopniowo zespół ten będzie rozwijany. - Ja osobiście jako kapłan będę mówić na tematy religijne, zajmować się będę także „żebraniną” czyli zbieraniem niezbędnych środków - deklaruje. Wyjaśnia, że szefem produkcji będzie Tomek Piechnik, "człowiek orkiestra jeśli chodzi o produkcję telewizyjnych programów wysokiej jakości". Bliską współpracę zadeklarowali Franciszkanie z Niepokalanowa oraz Paulini z Jasnej Góry, duchowej stolicy Polski. Wczoraj nowa telewizja została powierzona przez nich Maryi, Królowej Korony Polskiej.

- Ufam, że od będziemy mieć mnóstwo współpracowników i innych ludzi, którzy będą nas wspierać – dodaje ks. Wiśniowski.

Wyjaśnia, że do rozwoju nowej telewizji potrzebne są również finanse, ale dodaje, że Matka Angelika nigdy się o to nie martwiła”. Twierdziła, że „budżet to wynalazek diabła i jeśli mówimy o ograniczonym budżecie, to ograniczamy hojność Pana Boga”. - Liczę więc na hojność Pana Boga i konkretnych ludzi, będących jego narzędziami – konkluduje kapłan.

Ks. Wiśniowski dodaje, że polska sekcja EWTN będzie również produkować dla międzynarodowej społeczności wiele programów o Polsce. Dodaje, że „chcemy też robić programy opowiadające o Polsce poprzez prezentację polskich świętych, gdyż jest to najczystsza i najlepsza forma promocji naszego kraju”. - Ani prezydent ani premier nie zrobią takiej promocji Polski wśród katolików na całym świecie, jak właśnie polscy święci - dodaje.

Kapłan informuje, że opiekunem nowej telewizji ze strony Konferencji Episkopatu jest bp Andrzej Siemieniewski, a metropolita wrocławski abp Józef Kupny „błogosławi powstaniu nowej telewizji i bez jego pomocy by ona nie zaistniała".

Twórczyni telewizji EWTN, zmarła w 2016 r. siostra Angelica urodziła się 20 kwietnia 1923 jako Rita Antoinette Rizzo w rodzinie włosko-amerykańskiej w przemysłowym miasteczku Canton w stanie Ohio. Miała trudne dzieciństwo, gdyż tę część miasta, w której mieszkała, stanowiły slumsy – getto włoskich imigrantów, rządzone przez mafię „Czarną Rękę”, wywodzącą się z Sycylii. Gdy dziewczynka miała 5 lat, rodzice rozwiedli się, matka zaś została niemal bez środków do życia, w dodatku cierpiała na depresję i manię samobójczą, i dość szybko córka musiała się nią zaopiekować. W dodatku wcześnie zapadła na chorobę żołądka, które wywoływało w niej bolesne rany. Gdy po kilku latach została cudownie uzdrowiona, uznała, że z wdzięczności winna poświęcić się Bogu jako zakonnica.

W 1944 Rita wstąpiła do zakonu Ubogich Klarysek od Wieczystej Adoracji w Cleveland, przyjmując imię Angelica; w 1953 złożyła w nim śluby wieczyste. W 1961 założyła nowy dom zakonny – Matki Bożej od Aniołów w Irondale, na przedmieściach Birmingham w stanie Alabama na południu USA, który w 20 lat później stał się pierwszą siedzibą telewizji EWTN. Aby zachować duchowy charakter klasztoru, s. Angelica przeniosła go do sanktuarium Najświętszego Sakramentu odległego o ok. 45 minut jazdy Hanceville.

Pierwsze programy nowo powstałej stacji zakonnica i jej najbliżsi współpracownicy nadawali w 1981 z garażu klasztornego. Siostra nazwała swe dzieło Eternal Word Televison Net (EWTN), czyli Sieć Telewizyjna Wiecznego Słowa. Na początku 2002, po dwóch wylewach, przekazała kierowanie stacją młodszym osobom. EWTN dociera do ok. 225 mln gospodarstw domowych w 140 krajach. Na całą tę sieć składają się satelitarny kanał telewizyjny, programy radiowe oraz działalność wydawnicza.

W 2014 EWTN połączyło się z latynoską Grupą ACI (ACI Prensa, ACI Stampa, ACI Digital i CNA), tworząc największą na świecie sieć religijnych środków przekazu, wykorzystując do tego także internet. Głoszą one nauczanie Kościoła katolickiego, odgrywając ważną rolę w ewangelizacji i starając się przekazać odbiorcom nie tylko naukę, ale także „piękno Kościoła”.

Stolica Apostolska wyróżniła Matkę Angelikę kilkakrotnie. W 2000 jako wyraz wdzięczności za jej apostolat medialny św. Jan Paweł II podarował jej monstrancję z Nowej Huty, a Benedykt XVI odznaczył ją w październiku 2009 Krzyżem medalu papieskiego „Pro Ecclesia et Pontifice”. Franciszek zaś, lecąc z Watykanu na spotkanie z patriarchą Cyrylem w Hawanie przesłał jej specjalne pozdrowienia z pokładu samolotu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem