Reklama

Zaczął się nowy rozdział w relacjach katolicko-prawosławnych

2016-02-14 22:27

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Grzegorz Gałązka

Abp Kondrusiewicz nie kryje wzruszenia - dla niego spotkanie Franciszka z Cyrylem jest czymś, o czym zawsze marzył. Jest przekonany, że uścisk Papieża z Patriarchą na hawańskim lotniku otworzył nową kartę w historii wzajemnych stosunków między Kościołami, w historii świata. Od lat przyjaźni się z wieloma kapłanami prawosławnymi, a jako Arcybiskup Metropolita w Moskwie prowadził z nimi oficjalny dialog. Dlatego ze szczególną uwagą i osobistym zaangażowaniem śledził spotkanie na Kubie i zapoznał się z treścią wspólnej deklaracji podpisanej przez Franciszka i Cyryla. Ze mną podzielił sięrefleksjami na ten temat.

Włodzimierz Rędzioch:
- Od kiedy Ksiądz Arcybiskup śledził z bliska rozwój relacji ekumenicznych między Kościołem katolickim a Patriarchatem Moskiewskim?
b

Abp Tadeusz Kondrusiewicz:

- Śledziłem je najpierw w seminarium, później już jako ksiądz w Wilnie w latach 80-tych - miałem dobre relacje z ówczesnym prawosławnym arcybiskupem Wileńskim i całej Lotwy Wiktorynem. Następnie od 1989 r., kiedy pracowałem w Grodnie, przyjaźniłem się z prawosławnym Metropolitą Filaretem, który był i nadal pozostaje bardzo otwarty na Kościół Katolicki. Trzeba podkreślić, że za czasów sowieckich relacje z klerem prawosłanwym było dobre. Natomiast od 1991 r. zacząłem pracę w Moskwie, najpierw jako administrator apostolski, a później jako Arcybiskup Metropolita. Tutaj relacje były trudniejsze, czasami nawet bardzo trudne, bo oskarżano nas o prozelityzm, czego właściwie nigdy nie było, bo nie można uważać za prozeletyzm, kiedy ktoś sam dobrwolnie przechodzi na katolicyzm. Mimo to w Moskwie prowadziłem dialog z prawosłanymi. Nawet wspólnie obecnym Patriarchą Cyrylem, wówczas Metropolitą, i pastorem baptystów Konowalczykiem byliśmy współprzewodniczącymi chrześcijańskiego międzykonfesyjnego konsultatywnego komitetu i zorganizowaliśmy wiele konferencji ekumenicznych. A od 2007 r. jestem w Mińsku jako Arcybiskup Mińsko-Mohylewski. Relacje ekumeniczne na Białorusu tradycyjnie są dobre i staramy się je rozwijać.

Reklama

- Jan Paweł II publikując Encyklikę “Ut unum sint” uczynił gest wielkiego otwarcia w stronę braci prawosławnych, prosząc, aby pomóc mu znaleźć taką formę sprawowania prymatu, co do której wszyscy mogliby się zgodzić. Jaką rolę odegrał ten papieski dokument w relacjach ekumenicznych.

- Encyklika “Ut unum sint” oznaczała bardzo ważne otwarcie ekumeniczne Jana Pawła II, stanowiła bardzo ważny impuls do rozwoju tego tak ważnego dzieła. Chociaż prawdę mówiąc, gdy byłem wtedy w Moskwie dokument nie wywołał wielkiej reakcji w społeczeństwie rosyjskim. Sprawa prymatu jest ciągle analizowana przez Teologiczną Komisję katolicko-prawosławną. Jednym z problemów jest fakt, że oficjalnie istnieje 15 Kościołów Prawosławnych i oni nie zawsze są tego samego zadania. Słyszałem nieoficjalnie, że najprawdopodobniej jesienią ma się ukazać jakiś wspólny dokument na ten temat.

- W 1997 r. w Grazu w Austrii, jak i później, przygotowywano spotkania Papieża z patriarchą Aleksym II, które nigdy nie doszły do skutku. Dlaczego, pomimo szczerego pragnienia Jana Pawła II, nie udało mu się spotkać z Patriarchą?

- Nie dochodziło do spotkań, bo były problemy, których wówczas nie udawało się przezwyciężyć. Najważniejszymi ze strony prawosławnych były pretensje do odradzającego się Kościoła greckokatolickiego na Ukraine, zorganizowanie normalnych struktur Kościoła katolickiego w Rosji i oskarżenie o prozelityzm. Niektóre z tych problemów z czasem zeszły na drugi plan lub straciły swoją aktualność, inne pozostały, ale w świecie pojawiły się nowe, wielkie wyzwania dla obu Kościołów. Wszystko to zadecydowało, ze Papież Franciszek i Patriarcha Cyryl postanowili zająć sprawami, których odkładać nie można; chociaż we wspólnej deklaracji z Hawany wspomina się również o “napięciach między grekokatolikami a prawosławnymi”, ale dodaje się zaraz, że “prawosławni i grekokatolicy potrzebują pojednania oraz znalezienia wzajemnie akceptowanch form współżycia”.

- W czasie konferencji prasowej w samolocie w drodze powrotnej z Turcji 30 listopada 2014 r. Franciszek powiedział, że sygnalizował Cyrylowi wolę spotkania, gdzie i kiedy Patriarcha będzie chciał (o czym świadczą jego spontaniczne słowa: “Przyjadę, gdzie chcesz. Jak zadzwonisz - przyjadę”). Dlaczego wybrano właśnie Kubę?

- Ani Moskwa, ani Rzym nie wchodziły w rachubę - Europa jest naznaczona podziałami chrześcijaństwa i dlatego trudno byłoby mówić o możności spotkania na Starym Kontynencie. Natomiast Kuba, “Nowy Świat”, to teren “neutralny”. Tym bardziej, że podróż Patriarchy do Ameryki Łacińskiej była planowana od dawna i zbiegła się z podróżą Papieża do Meksyku, wykorzystano więc pierwszą nadarzającą się okazję. Poza tym Kuba jest dobrze postrzegana przez obie strony - to kraj katolicki ale równocześnie kraj, który przez kilkadziesiąt lat był pod wpływem Związku Radzieckiego, a teraz Rosji.

- Z jakimi uczuciami oglądał Ksiądz Arcybiskup spotkanie Franciszka i Cyryla, pierwsze od czasów wielkiego rozłamu chrześcijaństwa w 1054 schizmy spotkanie Papieża i Patriarchy Moskwy i całej Rusi?

- Uścisk między Franciszkiem i Cyrylem - to było bardzo przejmujące i wzruszające, bo przez całe życie czekałem na ten moment. Modliłem się zawsze, by doszło do takiego spotkania - nie udało się Janowi Pawłowi II, ani Benedyktowi XVI, zrealizowało się za Franciszka, Papieża z Ameryki Łacińskiej. Zdawałem sobie sprawę, że jest to przełomowa chwila w życiu naszych Kościołów, że została otwarta nowa strona historii. Ja znam dobrze Cyryla, który mówił, że chce spotkania z Papieżem, ale nie dla wspólnego zdjęcia, lecz po to, by przyniosło owoce - było to również pragnienie Franciszka. Spotkali się, bo uznali, że Kościóły i świat oczekują tego spotkania. Tylko wspólnymi siłami możemy przeciwstawić się sekularyzacji, odchodzeniu ludzi od wiary, prześladowaniu chrześcijan na Bliskim Wschodzie, w Afryce, ale również w Europie, gdzie przyjmowane prawa godzące w wolność religijną oraz rodzinę i życie. Papież i Patriarcha rozumieją, że potrzebny jest wspólny głos Kościołów, wspólne świadectwo i wspólna obrona wartości chrześcijańskich.

- Co jest najważniejsze tej Deklaracji?

- Według mnie najważniejsze jest to, że Deklaracja odzwierciedla pragnienie spełnienia woli Chrystusa “aby byli jedno”, bo tylko wtedy “świat uwierzy”. Podział chrześcijan to rana na Mistycznym Ciele Chrystusa, która wciąż krwawi i którą trzeba leczyć. To wielka tragedia, dlatego należy dążyć do jedności. Druga sprawa to wspólne pragnienie obrony wartości chrześcijańskich, obrona rodziny i życia. Bardzo ważny jest też apel do wspólnoty międzynarodowej o zapobieżenie exodusu chrześcijan z Bliskiego Wschodu.

- Wielu obserwatorów zwraca uwagę na korzenie maryjne dialogu ekumenicznego z Kościołami prawosławnymi. Chciałem przypomnieć, że w 2004 r. Jana Paweł II przekazał Kościołowi Prawosławnemu w Moskwie ikonę Matki Bożej Kazańskiej. Co mógłby Ksiądz Arcybiskup na ten temat?

- To prawda, że kult maryjny jest bardzo silny w Kościele prawosławnym i jest to coś, co nas łączy. Ja byłem obecny, gdy w 2004 r. kard. W. Kasper, w imieniu Papieża, przekazał Patriarsze Aleksemu II ikonę Matki Bożej Kazańskiej, wcześniej, za czasów prześladowań wiary wywiezioną z Rosji za Zachód. A teraz Cyryl podarował Franciszkowi dużych rozmiarów kopie tej samej ikony. Dla mnie to coś symbolicznego. Wiemy, że ta wywieziona z Rosji ikona przez 10 lat znajdowała się w gabinecie Jana Pawła II. On sam mówił, że ona patrzyła, jak on pracuje, również wtedy, gdy zajmował się sprawami ekumenicznymi. A teraz nowy Patriarcha przekazuje nowemu Papieżowi kopię tejże ikony. Widzę w tym jakby szczęśliwe dokończenie dzieła Jana Pawła II, który marzył o spotkaniu z Patriarchą moskiewskim.

Tagi:
wywiad rozmowa

Jak pomóc innym i sobie?

2018-08-14 11:07

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 33/2018, str. VI

Z ks. Andrzejem Hładkim rozmawia ks. Adrian Put

Ks. Adrian Put
Ks. Andrzej Hładki, proboszcz parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej w Koźli, doktorant z teologii liturgii PWT we Wrocławiu, redaktor „Kalendarza Liturgicznego diecezji zielonogórsko-gorzowskiej” oraz „Kartki z liturgii”

Ks. Adrian Put: – Każdy, kto interesuje się liturgią w naszej diecezji, spotkał się zapewne z „Kartką z liturgii”, ścienną gazetką dla służby liturgicznej. Skąd pomysł na taką formę przybliżania liturgii i jaka jest historia „Kartki”?

Ks. Andrzej Hładki: – Pomysł na „Kartkę z liturgii” w formie „kartki” A4 jako gazetki ściennej przyniosło życie codzienne, gdy zauważyłem, jak duże jest zapotrzebowanie na formację liturgiczną zgodnie z nauczaniem Kościoła, a nie tym, co my sami sobie wymyślimy, że jest najlepsze. Nieraz brak pogłębionej formacji, wiedzy, brak chęci włączenia się czynnie w liturgię, a czasami po prostu liberalne i dowolne traktowanie liturgii jako „poligonu doświadczalnego” dla własnych pobożności prowadziło do dziwactw także w liturgii. Na stronie liturgicznej przypomniałem genezę tego dzieła: Jak pomóc innym i sobie? Takie m.in. pytanie rodziło mi się w sercu, gdy najpierw jako prezes ministrantów w mojej rodzinnej parafii pw. Chrystusa Króla w Gorzowie szukałem materiałów do formacji służby liturgicznej i zacząłem na kartkach „z bloku” naklejać „święte obrazki” oraz kserowane rysunki naczyń liturgicznych i pisać odręcznie długopisem teksty rozważań „poetycko-liturgicznych” oraz opracowania liturgiczne.
Później, po założeniu przeze mnie koła liturgicznego, po aprobacie przełożonych i pod opieką ks. Zbigniewa Kobusa w Seminarium w Paradyżu razem z kolegami klerykami zaczęliśmy wydawać m.in. „Kartkę z liturgii” w wersji drukowanej.
Był czas, że „Kartkę z liturgii” do parafii, do Służby Liturgicznej Ołtarza zawozili klerycy naszego seminarium, później była wysyłana pocztą elektroniczną do księży w parafiach. Obecnie trwają prace nad następnymi numerami, ale w związku ze zmianami redakcyjnymi, dodatkową pracą nad „Kalendarzem liturgicznym diecezji zielonogórsko-gorzowskiej”, a teraz objęciem posługi proboszcza w parafii w Koźli są opóźnione.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

NAPROTECHNOLOGIA szansą na upragnione potomstwo

2013-02-27 14:23

Z Katarzyną Nowak rozmawiała Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 9/2013, str. 1, 6

W Centrum Medycznym OMEGA przy ul. Jagiellońskiej w Kielcach rusza pierwszy w naszej diecezji Ośrodek Wsparcia Płodności oparty na metodzie naprotechnologii, metodzie bezpiecznej, nieobciążającej zdrowia kobiety oraz zgodnejz nauczaniem Kościoła. - To szansa dla wielu małżeństw czekających na dziecko - mówi dr Katarzyna Nowak - koordynator Ośrodka

Bożena Sztajner / Niedziela

KATARZYNA DOBROWOLSKA: - Podobno bp Gurda pobłogosławił Panią na dobry początek pracy Ośrodka?

KATARZYNA NOWAK: - To prawda. Podczas spotkania poprosiłam Księdza Biskupa o błogosławieństwo i udzielił mi go. Od początku proszę Ducha Świętego, aby towarzyszył nam w tym działaniu. W krótkim czasie pokonaliśmy wiele trudności. Największym wyzwaniem było znalezienie lekarza naprotechnologa (jest ich tylko dwudziestu w całej Polsce - przyp. K.D.) oraz instruktora - to podstawa, by ośrodek działał. Niepotrzebnie się martwiłam. Okazuje się, że do Kielc właśnie przeprowadza się dr Przemysław Młodożeniec, wykwalifikowany lekarz naprotechnolog, który zdobywał swoje kwalifikacje w USA i w Irlandii. Instruktorka badania cyklu metodą Creighton pani Paulina Duda mieszka całkiem niedaleko Kielc. Oznacza to, że pary małżeńskie będą miały wszystkich specjalistów na miejscu, to oszczędność czasu i kosztów w leczeniu.

- Skąd idea i pomysł na Ośrodek?

- W listopadzie ubiegłego roku rozmawiałam z bp. Kazimierzem Gurdą. Wyraził zatroskanie i zainteresowanie Kościoła złą sytuacją demograficzną w Polsce oraz brakiem dostatecznego wsparcia dla par borykających się z problemami niepłodności. Jako remedium w mediach głównego nurtu forsuje się jedynie procedury in vitro. Niewiele bądź wcale nie mówi się o naprotechnologii, która jest skutecznym, zgodnym z nauką Kościoła, opartym na wystandaryzowanych metodach badania cyklu kobiety narzędziem diagnozowania i leczenia niepłodności. Ta metoda wykorzystywana jest z powodzeniem na całym świecie od kilkunastu lat, dzięki niej wiele par może cieszyć się upragnionym potomstwem. W Polsce jest zaledwie kilka ośrodków tego typu, najbardziej znane to te w Białymstoku i Lublinie. Chodzi o to, aby dotrzeć do zainteresowanych z informacją i stworzyć warunki do diagnozowania i leczenia przyczyn niepłodności. Bp Gurda miał okazję zapoznać się z zasadami naprotechnologii, uczestnicząc w konferencjach eksperckich w kraju i za granicą. Poszukiwał osoby, która mogłaby zorganizować taki ośrodek, ponieważ do tej pory nie było takiego miejsca w regionie. Zgodziłam się z radością i czuję, że otwieram nowy rozdział w mojej pracy jako lekarz.

- Ale chyba od lat łączy Pani swoje zainteresowania zawodowe z tą tematyką?

- Mój tato, współzałożyciel Centrum Medycznego OMEGA, był ginekologiem położnikiem. Powołał z mamą nawet szkołę rodzenia i poradnictwo rodzinne. Moje życie zawodowe było cały czas związane z problemami rodziny, dzieci, zdrowiem kobiet. Marzyłam o ginekologii i położnictwie, ale życie potoczyło się inaczej. Jestem lekarzem internistą, ale też matką szóstki dzieci. Jestem katoliczką i zawsze chciałam, aby moje życie małżeńskie było zgodne z nauczaniem Kościoła, z moją wiarą. Już w latach 80. ubiegłego wieku uczestniczyłam w wykładach i szkoleniach organizowanych przez ojców franciszkanów w Krakowie, które dotyczyły metod naturalnych planowania rodziny. Tam poznałam państwa Billingsów. Potem były kongresy i warsztaty w Wiedniu i Kolonii z udziałem wybitnych profesorów z całego świata. To były wyprawy… Trudno było o paszport, koszty były szalone, ale warto było. Bardzo dużo się tam nauczyłam. Tę wiedzę i doświadczenie wykorzystywałam w pracy. Zachęcałam pacjentki do obserwacji swojego cyklu, kierowałam do poradni rodzinnych. Od kilku lat zajmuję się leczeniem dietą i prowadzę badania dotyczące nietolerancji pokarmowych. Nierzadko schorzenia alergiczne mają związek z problemami z płodnością. Po wyeliminowaniu z diety tego, co szkodliwe, okazało się że kobiety w krótkim czasie zachodziły w ciążę i zostawały mamami. Oczywiście czasem przyczyny są bardziej złożone, a leczenie wymaga zabiegu chirurgicznego, niemniej jednak wielu parom można pomóc. Naprotechnologia pozwala także na profilaktykę zdrowotną kobiet, wczesne wykrycie wielu niebezpiecznych schorzeń, które można skutecznie leczyć.

- Co piąta para cierpi z powodu niepłodności. Czy to problem cywilizacyjny? Gdzie tkwi przyczyna?

- Tak, to nasz problem cywilizacyjny. Ma to związek z tempem życia, stresem, chorobami, brakiem higieny życia, odkładaniem przez kobiety na później decyzji o poczęciu dziecka. Pamiętajmy że po 35. roku życia płodność u kobiety znacznie obniża się. Nie bez znaczenia jest także działanie antykoncepcji, która obciąża organizm kobiety i niszczy go. Należy podkreślić, że ok. 50 proc. przyczyn niepłodności leży po stronie mężczyzny. Opieką i leczeniem objęci są oboje małżonkowie.

- W czym naprotechnologia jest lepsza od innych znanych metod leczenia niepłodności?

- W takim leczeniu kluczowym ogniwem jest wykwalifikowany instruktor, który prowadzi parę i uczy metody wystandaryzowanego modelu obserwacji metodą Creighton oraz zapisu tychże informacji. Na wypełnionej karcie widać dopiero jak na dłoni profil hormonalny kobiety, nieprawidłowości w cyklu, pewne choroby. Wtedy lekarz może rozpocząć dalszą diagnostykę, leczenie i wyeliminować przyczynę niepłodności. Bardzo ważny jest wywiad z lekarzem i dialog, dlatego wizyty trwają dość długo.
To system diagnostyczno-leczniczy wykorzystujący najnowocześniejsze osiągnięcia nauk medycznych. U podstawy zaś leży nauczanie Kościoła, które wyraźnie podkreśla, że życie ludzkie jest owocem miłości małżonków. W naprotechnologii człowiek nie zastępuje Boga przez technikę i nie mianuje się kreatorem ludzkiego życia, ale współpracuje z naturą, jaką dał człowiekowi Bóg i w oparciu o wiedzę i medycynę znajduje powody trudności z płodnością i stara się je rozwiązać. W procesie diagnostyczno-leczniczym wielką wagę przykładamy do budowania właściwych relacji między małżonkami.

- Słyszałam, że zgłosiły się pierwsze małżeństwa i pojawiły się już telefony?

- Staramy się docierać jak najszerzej z informacją. Wiemy, że duszpasterze w swoich środowiskach i parafiach znają takie pary. Często małżeństwa dzielą się swoim bólem braku potomstwa, poszukując duchowego wsparcia u księży. Podczas konferencji rejonowych księży w Kielcach i w Miechowie miałam okazję zapoznać duszpasterzy z metodą naprotechnologii i koncepcją ośrodka. Wykazywali bardzo duże zainteresowanie. I rzeczywiście, dosłownie za kilka dni zgłosiło się pierwsze małżeństwo. Wszystkie niezbędne informacje pary mogą uzyskać również w Ośrodku Duszpasterstwa Rodzin przy ul. IX wieków Kielc, gdzie raz w miesiącu w piątki od godz. 16 do 18 odbywają się dyżury naszych pracowników. Tel.: 41 344-55-92. Tutaj uzyskają poradę, która pozwoli obrać kierunek działania. W Ośrodku będzie także psycholog i dietetyk. Centrum Medyczne OMEGA dysponuje nowoczesnym zapleczem diagnostycznym, dlatego nasi pacjenci będą mogli wykonać u nas niemal wszystkie badania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Odpust św. Maksymiliana na wrocławskim Gądowie

2018-08-14 22:22

Anna Majowicz

14 sierpnia wspominamy męczeńską śmierć św. Maksymiliana Marii Kolbego. Wśród parafii, które przeżywały dziś odpust parafialny była wspólnota z wrocławskiego Gądowa.

Anna Majowicz
Procesja Eucharystyczna wokół kościoła
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem