Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Oczekiwanie

Patrycja Skrobańska
Edycja szczecińsko-kamieńska 50/2003

Czekając na... nowe wyzwanie, telefon od bliskiej osoby... urodziny mamy... spóźniający się tramwaj, decyzję sądu... powrót syna marnotrawnego... narodziny dziecka... święta Bożego Narodzenia... Czekając, czekając... jesteśmy podekscytowani i rozpiera nas radość, gdy w perspektywie czekają nas miłe chwile i pozytywne doświadczenia. Sfrustrowani, zalęknieni, niepewni, gdy odebrano nam już wszelkie złudzenia i nie pozostawiono cienia nadziei lub kiedy tracimy kontrolę nad własnym życiem i ktoś inny kieruje naszym losem, decydując, co jest dla nas dobre, a co złe. Życie człowieka to czas oczekiwania. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska podkreślała często, że piękno tkwi nie tyle w spełnieniu, ile w oczekiwaniu właśnie. Oczekiwanie może stać się prawdziwą ekscytacją. Najciekawszy moment, to ta krótka chwila, gdy otwieramy otrzymany list. Nie znając treści, karmimy się jeszcze swymi złudzeniami i wyobrażeniami, uruchamiamy wszystkie zmysły i oczami wyobraźni staramy się odgadnąć słowa zamieszczone w korespondencji. Każde oczekiwanie wiąże się ze swoistym napięciem, a także z pewną niewiadomą. Stąd samo życie jest tak fascynujące i dlatego warto żyć pełną piersią. Nie wiemy, kto pojawi się jutro na naszej drodze i jakie będą skutki owego spotkania... „Bo ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy, ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy” - słowa piosenki Marka Grechuty uświadamiają nam i upewniają nas zarazem w przekonaniu, że choć codzienność w wielu domach wydaje się być trudna i szara, monotonna i bez perspektyw na przyszłość, to jednak nie należy tracić nadziei, bo w życiu wszystko jest płynne i nie wiemy, co przyniesie nam dzień następny - może sukces? A może porażkę? Dowie się o tym tylko ten, kto gotów jest przyjąć kolejny dzień w darze. Ta wielka niepewność, którą karmi nas każdy poranek, stokroć cenniejsza i ważniejsza jest od tej jednej porażki, którą poniesiemy pewnego dnia, a wyciągając z niej naukę, staniemy się silniejsi i mądrzejsi, bo jak powiada Fryderyk Nitzsche: „Co mnie nie zabija, to mnie wzmacnia”.
Adwent to czas oczekiwania. Dla wielu z nas jest to czas szczególnej refleksji, głębokiej i szczerej. To czas radości i okazja do okazywania sobie nawzajem większej troski, dobroci, miłości... Dobra Nowina, którą niesie Adwent, powinna dotykać każdego z nas - wierzących, jak i nieznających Boga. Szczególna misja spoczywa w tym okresie na córach i synach Kościoła katolickiego. Oto wkrótce narodzi się Ten, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, a kto w niego wierzy, żyć będzie. Głosząc światu to właśnie przesłanie, wypełniamy niejako swą misję narzuconą każdemu, kto poznał Chrystusa i doświadczył Jego miłości. Dzieląc się tym wielkim przesłaniem, dajemy drugiemu człowiekowi szansę na odmianę jego losu, na ponowne odrodzenie duchowe w nowej formie. Dzielmy się więc między sobą, by miłość miała szansę się mnożyć.

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Konsekracja ołtarza w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu

2018-12-18 21:50

Ks. Adam Dróżdż

Chrystus przez swoją śmierć i zmartwychwstanie stał się prawdziwą i doskonałą świątynią nowego przymierza i zgromadził lud nabyty. On bowiem jako kapłan i dar ofiarny wstąpił na drzewo krzyża i oddał siebie samego Tobie, Ojcze, jako ofiarę czystą, aby przez nią zgładzić grzechy świata.

Paweł Kmiecik

W trzecią Niedzielę Adwentu podczas uroczystej Eucharystii abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, konsekrował ołtarz i poświęcił nową ambonę oraz miejsce przewodniczenia w zawierciańskiej bazylice. Odnowione prezbiterium to wynik prac rozpoczętych już w czerwcu bieżącego roku. W ich trakcie udało się zamontować nowoczesny system ogrzewania podłogowego na całej powierzchni kościoła, przykryć nową posadzką prezbiterium, nawę główną oraz część naw bocznych. Takie tempo prac i ich rozmiar stały się możliwe dzięki wielkiej życzliwości ludzi, a przede wszystkim dzięki ofiarności wielu wiernych z parafii i spoza niej.

Zobacz zdjęcia: Konsekracja ołtarza w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu

Wypiękniała i wciąż pięknieje nasza świątynia, a coś, co wydawało się niemożliwe do zrealizowania, dziś staje się już rzeczywistością. Do dawniejszych inwestycji doszły w tym roku nowe, które służą większej chwale Bożej i naszemu pożytkowi. Zostało na nowo urządzone miejsce najświętsze naszej świątyni, jakim jest prezbiterium. Tutaj sprawuje się Ofiarę Zbawienia – Mszę św. i głosi się Słowo Boże. W tym celu został wzniesiony nowy, piękny, marmurowy ołtarz, ambona i miejsce przewodniczenia Eucharystii. Całe prezbiterium otrzymało piękną i godną tego miejsca marmurową posadzkę, nawa główna otrzymała posadzkę granitową, natomiast w roku przyszłym otrzyma ją pozostała część świątyni – swoją radością dzieli się z nami ks. Jan Niziołek – proboszcz parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu.

Pod mensą ołtarzową zostały złożone relikwie wielkiego czciciela Eucharystii – św. Józefa Sebastiana Pelczara, które ofiarował Ksiądz Arcybiskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem