Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Miłość spoza nas

2017-06-05 14:53

Barbara Stefańska


Psalmy Józefa

„Psalmy Józefa” to pełna pogody i ciepła płyta o miłości, ludzkich tęsknotach i życiu rodzinnym. W tym wszystkim towarzyszy nam święty Józef – wzór ojcostwa i ten, który potrafi kochać piękną, czystą miłością.

Płyta jest zróżnicowana muzycznie: żywe rytmy przeplatają się ze spokojnymi melodiami. Piosenki wykonuje 9 wokalistów, m.in. Krzysztof Antkowiak. „Psalmy” są znakomitym tłem do jazdy samochodem czy spotkań z przyjaciółmi. Jednak warto uważnie wsłuchać się w słowa, które są niewątpliwym atutem tej płyty. Każda z piosenek to poezja ubrana w dźwięki.

Nad całością płyty „czuwa” święty Józef, oblubieniec i małżonek Maryi, głowa Świętej Rodziny, choć nie pojawia się on we wszystkich utworach. Cieśla z Nazaretu jest nam tak bliski, gdyż zna zmagania codziennego życia – „Z Jezusem trzymanym na rękach, na stopach w niebo wznosisz ziemski kurz”. Jest wzorem zawierzenia Panu, „przewodnikiem naszej ziemskiej drogi”. Utwór „Psalm przysięgi” jest modlitwą do niego, opiekuna rodzin: „Pomóż nam Józefie, mądrze się pokochać […] Wskrześ tę miłość”.

Józef kochał mądrze, kochał pięknie Matkę i Dziecię. On też wskazuje na źródło każdej ziemskiej miłości. „A ty, Józefie Święty, módl się, módl się za nami O tę miłość jeszcze większą spoza nas” – śpiewają wokaliści w „Psalmie ofiarowania”. Każda ziemska miłość, między mężczyzną i kobietą czy rodzicami i dziećmi, ma w sobie odblask odwiecznej Miłości. Znamienny jest „Psalm odnalezienia”. Można go zrozumieć jako wyznanie miłości ukochanej: „Wiem, że jesteś blisko Czule na mnie patrzysz […] Jesteś dla mnie Perłą, Najcenniejszym Skarbem”. Równocześnie słowa piosenki można odnieść do Stwórcy – „Bez Ciebie nic nie mam I nic nie jest warte”. Mamy jedno serce, którym kochamy zarówno ludzi, jak i Boga.

Reklama

„Psalmy Józefa” nie dają się łatwo zaklasyfikować jako muzyka chrześcijańska. Dotykają uniwersalnych, ludzkich pragnień i tęsknot. „Piosenka Adama” czy „Kołysanka dla mamy” pięknie opisują rodzinne relacje. Święty Józef – patron pracujących, wzór rodzinnego życia, jest punktem odniesienia, towarzyszem w codzienności. A gdzie jest On, tam i Maryja. Ostatnia piosenka jest modlitwą do Matki Bożej – „Ten, któremu zaufałaś, tak zachwycił się Twym pięknem II Zesłał sen na Święte Ciało, obudziłaś się już w niebie”.

Autorką tekstów „Psalmów Józefa” jest Monika Maśnik, producentami płyty są Jakub Tomalak i Michał Król, a wydawcą Fundacja Abba Pater. Płyta miała swoją premierę w marcu tego roku.

Barbara Stefańska

Tagi:
muzyka

Cała prawda w muzyce

2018-06-27 09:38

Z Alicją Węgorzewską-Whiskerd rozmawia Piotr Iwicki
Niedziela Ogólnopolska 26/2018, str. 44-45

W Warszawie rozpoczął się 28. Festiwal Mozartowski. W tym roku zaliczana do najbardziej spektakularnych wydarzeń muzycznych w Polsce impreza odbywa się pod patronatem medialnym tygodnika „Niedziela”. To znakomita okazja do spotkania z dyrektorem artystycznym Warszawskiej Opery Kameralnej – znakomitą śpiewaczką Alicją Węgorzewską-Whiskerd, z którą rozmowę specjalnie dla naszego tygodnika przeprowadził Piotr Iwicki, muzyk i publicysta

PIOTR IWICKI: – Pozwolę sobie zacząć odrobinę inaczej. Czy gwiazda sceny operowej nie żałuje tego, że teraz zasiada za dyrektorskim biurkiem kosztem stawania w blasku reflektorów?

ALICJA WĘGORZEWSKA-WHISKERD: – Oczywiście, że jest pewna nuta tęsknoty. Kiedy siedzę na widowni i słucham naszych znakomitych śpiewaków, to takie uczucie rodzi się chcąc nie chcąc. Zwyczajnie wczuwam się również w ich role, śledzę ich partie. Ale przyznam się, że bycie niejako z drugiej strony operowej sceny – tam, gdzie są realizatorzy, ta cała odpowiedzialność za wszystko, co się stanie i jak zostanie to przyjęte przez melomanów oraz krytyków – również zapewnia solidną dawkę adrenaliny. To nowe doświadczenie, dla mnie fascynujące, ja tym żyję. Ale zaręczam, że jako śpiewaczka nie powiedziałam ostatniego słowa (śmiech).

– Być szefem Festiwalu Mozartowskiego po latach dyrektorowania mu przez współzałożyciela Warszawskiej Opery Kameralnej, nieodżałowanego Stefana Sutkowskiego, to bez wątpienia wyzwanie.

– Na pewno, ale dla mnie mobilizujące. Osobiście bardzo koncentruję się na tym, co robię, dbam o detale; jeśli chodzi o sztukę i wymagania stawiane sobie, jestem perfekcjonistką. Stąd robiłam i robię wszystko, aby Festiwal Mozartowski, w ogóle cała Warszawska Opera Kameralna w ciągu sezonu, błyszczały. To z jednej strony powinność wobec Stefana Sutkowskiego i melomanów, zobowiązanie wobec blisko 60-letniej historii naszej instytucji, z drugiej – to wspaniałe uczucie uczestniczenia w czymś bardzo szczególnym. Muzyka, sztuka to niekończąca się sztafeta pokoleń twórców, wykonawców, sukcesja tradycji, stylu i – jak w wypadku WOK oraz festiwalu – jakości. Kiedy ponad rok temu gościliśmy u nas w teatrze Stefana Sutkowskiego, to po obejrzeniu „Cosi fan tutte” przyszedł on do nas na scenę i powiedział zespołowi, że od czasu kiedy przestał być dyrektorem Opery, widząc, jak trwoniony jest jej potencjał, stronił od niej. Wówczas poczuł, że to jest ten moment, w którym może ponownie przyjść do teatru, bo odbudowaliśmy go artystycznie. I to, co powiedział, słyszę cały czas. Dyrektor Sutkowski uznał, że to, co robimy, to jakość, jakiej on oczekiwał i oczekuje od tej instytucji. Kazał nam trzymać ten poziom, poziom – jak to ujął – do jakiego on zawsze dążył. Daliśmy mu to, czego oczekiwał. Te słowa i nasza deklaracja to zobowiązanie. A ja obietnic i zobowiązań dotrzymuję, więc proszę mnie trzymać za słowo (śmiech).

– Powiększyła też Pani ofertę WOK.

– Porównując rok 2016 do 2017, to gramy dwa razy więcej dla dwukrotnie większej publiczności w skali roku.

– W tym roku też już sporo się wydarzyło, a tegoroczny festiwal lśni gwiazdami. Tak nigdy nie było w jego blisko 30-letniej historii.

– I znowu odpowiem niejako od innej strony. Nasi śpiewacy, ci, którzy z nami współpracują cały sezon, a teraz pojawią się na naszej scenie czy na koncertach w ramach festiwalu – oni są gwiazdami. To nazwiska z afiszy teatrów i filharmonii na całym świecie. Sama Warszawska Opera Kameralna jest gwiazdą, o czym świadczą zaproszenia z Japonii, Estonii, Włoch czy Rosji. A to kraje, w których znają się na operze. I do tego dodaliśmy w tym roku – jak mówi się w świecie sztuki – wielkie nazwiska. Otwierająca festiwal Wielką Galą Operową Verónica Cangemi to jeden z najwybitniejszych sopranów świata. Skrzypkowie, którzy nam zagrają: Giuliano Carmignola i Charlie Siem zapełniają największe sale koncertowe od USA po Daleki Wschód. Pianista Charles Owen koncertuje dla królowej brytyjskiej i ma swój festiwal pianistyczny w królewskim pałacu w Londynie. Nasz pianista Hubert Rutkowski i jego studentka Sijia Ma to gwiazdy w kręgach wykonawstwa muzyki na instrumentach dawnych. Co tu ukrywać, nasza orkiestra Zespół Instrumentów Dawnych WOK – Musicae Antiquae Collegium Varsoviense to klasa sama dla siebie nie tylko w Polsce. I ta właśnie orkiestra gra opery, koncerty symfoniczne oraz oratoryjne. To fenomen w skali światowej, stała orkiestra instrumentów dawnych w operze.

– No właśnie, wspomniała Pani o koncertach oratoryjnych.

– Muzyka sakralna Wolfganga Amadeusza Mozarta to perła w festiwalowym programie obecna od zawsze. Trudno bowiem sobie wyobrazić ten miesiąc z muzyką salzburskiego Mistrza bez „Requiem” i zawartej w nim „Lacrimosy”. Bez Mszy c-moll, nie przez przypadek nazywanej „Wielką”, jak i Mszy „Koronacyjnej” oraz „Vesperae solennes de confessore”, z którego pochodzi zjawiskowe, przejmujące swym pięknem „Laudate Dominum”. W tym roku zapraszamy na cztery takie koncerty, zarówno do kościoła seminaryjnego przy Krakowskim Przedmieściu, jak i do bazyliki archikatedralnej św. Jana na Starówce. Wszelkie szczegóły Czytelnicy znajdą na naszej stronie internetowej: operakameralna.pl. Mogę tylko dodać, że właśnie w tej muzyce i sztuce operowej Mozarta zawarta jest cała prawda o jego geniuszu.

– O możliwość prowadzenia spektakli i koncertów w Warszawskiej Operze Kameralnej zabiegają najwybitniejsi dyrygenci. To kolejny atut tegorocznego festiwalu.

– Jeśli wymienię tych, którzy w tym roku staną za pulpitem, to dalsza rekomendacja jest zbędna: Monika Wolińska, Agnieszka Franków-Żelazny, Benjamin Bayl, Jose Maria Florencio, Marcin Sompoliński i Paweł Kotla.

– Przysłowiową solą festiwalu są opery.

– W tym roku zostaną wystawione: „Wesele Figara”, „Cosi fan tutte”, „Czarodziejski flet”, „Łaskawość Tytusa” i „Uprowadzenie z seraju”. Warto zauważyć, że są one naszymi wizytówkami, jak choćby „Wesele Figara”, które tylko w samej Japonii było prezentowane blisko sto razy. Ale nadmienię, że pierwszy raz tak szeroko prezentujemy muzykę kameralną – wokalną, instrumentalną. Ciekawostką będą kameralna transkrypcja „Requiem”, której dokonano jeszcze w czasach Mozarta, oraz dedykowana dużemu zespołowi instrumentów dętych „Gran Partita”. Nasz festiwal bardzo rozłożył się na mapie Warszawy, w tym roku gramy bowiem w dwunastu lokalizacjach: od Pałacu Królewskiego w Wilanowie, przez Uniwersytet Warszawski, po naszą siedzibę przy al. Solidarności 76b; od Zamku Królewskiego, przez świątynie warszawskiej Starówki, po maleńki Teatr Scena, gdzie będzie osiem prezentacji dla dzieci, w tym jednoaktowa opera „Dyrektor teatru”, i gdzie znajduje się również nasz punkt informacyjny. Jeśli dodam, że mieści się on u zbiegu placu Zamkowego i Krakowskiego Przedmieścia, to można mówić, że nie sposób nas nie zauważyć.

– A „Cafe Mozart”?

– Mówię, że to takie nasze najmłodsze dziecko. Kilka tygodni temu wyremontowaliśmy naszą oranżerię – foyer w teatrze. Proszę mi wierzyć, jest tam teraz pięknie, więc aż się prosiło, aby coś tam się wydarzyło. Zawsze przed spektaklami operowymi, 90 minut wcześniej, rozbrzmiewać tam będą pieśni i arie w wydaniu kameralnym. Soliści i akompaniament fortepianu. To również ukłon w stronę melomanów, którzy chcą przyjść na wydarzenie muzyczne, które nie trwa trzech godzin. Starsze osoby pytały, czy przygotujemy coś adresowanego do nich. Nie pozostajemy głusi na to, czego oczekują od nas melomani. Dodam, że bilety na te recitale kosztują jedynie 10 zł, a ci, którzy przyjdą przed spektaklem i będą szukać wyciszenia, to mając bilet na operę, mogą uczestniczyć w recitalu za symboliczne 2 zł. Oczywiście, nie zabraknie dobrej kawy. Nazwa cyklu: „Cafe Mozart”, z podtytułem „Mozart w letnim nastroju”, do czegoś zobowiązuje. Dodam, że takie działanie wpisuje się również w naszą linię programową promującą młodych śpiewaków – w Scenę Młodych. To również znak rozpoznawczy Warszawskiej Opery Kameralnej.

– Ale nie samym festiwalem opera żyje.

– Tak, przed nami dwa wyjazdy zagraniczne: do Estonii i Rosji. W listopadzie czekają nas premiery, a wręcz prapremiery. Wierzyć się nie chce, ale dotyczy to dzieł Stanisława Moniuszki. Pierwszy raz, zrekonstruowane na podstawie licznych rękopisów i badań archiwalnych, zabrzmi „Die Schweitzerhütte”. Aktualnie negocjujemy kontrakt na kolejne tournée po Japonii. W planach są również kolejne premiery, nowe wersje „Czarodziejskiego fletu” i „Wesela Figara”.

– To możemy tylko trzymać kciuki za powodzenie w realizacji ambitnych planów.

– A ja zapraszam zawsze do Warszawskiej Opery Kameralnej. Przez cały rok, nie tylko od festiwalowego, mozartowskiego święta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Rzym: młodzież z całego świata zaapelowała o pokój

2018-07-16 17:44

azr (KAI) / Rzym

Ponad 1000 młodych ludzi z 24 krajów Europy i świata przyjechało w miniony weekend do Rzymu w ramach dorocznego spotkania ruchu Młodzi dla Pokoju (Giovani per la Pace), związanego ze Wspólnotą Sant’Egidio. Wspólnie modlili się o pokój i jedność dla świata. Zapowiedzieli też, że ich przyszłoroczne międzynarodowe spotkanie odbędzie się w Polsce.

Fotolia.com/ ILYA AKINSHIN

„Globalna przyjaźń dla wspólnego życia w pokoju” – to hasło spotkania, które zgromadziło w Rzymie młodych ludzi z 24 krajów. Są oni związani ze Wspólnotą Sant’Egidio, która w tym roku świętuje 50-lecie powstania. Wśród uczestników spotkania, oprócz Europejczyków, byli m.in. młodzi ludzie z Syrii, Libanu, a także krajów azjatyckich i Ameryki Łacińskiej. Odbyła się m.in. wspólna modlitwa i apel o przywrócenie pokoju i sprawiedliwości na świecie, co młodzi ludzie popierali własnym świadectwem.

Jednym z nich był Andrej Volkov, młody Rosjanin, który na początku spotkania publicznie zwrócił się do ukraińskiej młodzieży. - Przybywamy z krajów pogrążonych we wzajemnej wojnie, ale nasza przyjaźń pokona każdą propagandę. W mediach społecznościowych zachęcamy się nawzajem, by dalej działać na rzecz pokoju i karmić nadzieję tak, aby stawała się dla nas stylem życia. Nie traćmy nadziei ani ani odwagi, ale módlmy się wspólnie - mówił.

Uczestnicy spotkania odwiedzali w Rzymie miejsca związane z działalnością Wspólnoty Sant’Egidio, m.in. Sanktuarium Nowych Męczenników w bazylice pw. św. Bartłomieja, jadłodajnię, szkołę języka włoskiego i figurę Bezdomnego Jezusa. W niedzielę rano modlili się wspólnie w Mazuoleum w Grotach Ardeatyńskich, na przemieściach Rzymu, w miejscu, w którym w 1944 r. dokonano masowego mordu 335 Włochów i Żydów. Młodzież modliła się w tym miejscu, aby antysemityzm, rasizm, ani żadne formy wykluczenia społecznego nie powodowały konfliktów w Europie ani na innych kontynentach. Odczytano też apel młodzieży o pokój między narodami.

Przyszłoroczne spotkanie, jak zapowiedział przewodniczący Wspólnoty Sant’Egidio Marco Impagliazzo, odbędzie się w Oświęcimiu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uczestnicy Rejsu Niepodległości wraz z Fundacją Salvatti.pl wspierają misje w Senegalu

2018-07-17 13:25

mm / Dakar (KAI)

Żaglowiec „Dar Młodzieży” w Rejsie Niepodległości już 18 lipca zacumuje w stolicy Senegalu, Dakarze. Uczestnicy wyprawy, laureaci konkursu „Rejs Niepodległości”, odwiedzą tam placówki misyjne prowadzone przez polskich misjonarzy.

YouTube.com
Dar Młodzieży

Siostry Franciszkanki Misjonarki Maryi w Dakarze prowadzą Foyer. Jest to szkoła zawodowa z internatem dla dziewcząt w wieku od 18-25 lat. Placówka jest powiązana z sierocińcem, gdzie dziewczyny uczą się opieki nad niemowlętami.

Z kolei misjonarze ze Zgromadzenia Ducha Świętego wspierają edukację młodzieży w dwóch placówkach misyjnych: parafii Notre Dame du Cap Vert z Pikine i parafii Świętego Józefa z Kedougou (700 km od Dakaru). Fundacja Salvatti.pl przekaże na ten cel 1000 euro. Pieniądze zostaną przeznaczone na opłacenie szkoły, internatu oraz formacji zawodowej dla młodych osób.

– Chcemy, by uczestnicy Rejsu Niepodległości, młodzi polscy patrioci, którzy podczas rejsu promują Polskę za granicą, poznali też rzeczywistość misyjną i polskich misjonarzy, którzy w krajach, gdzie są swoistymi ambasadorami Polski i dowodem na to, jak wiele Polacy robią na rzecz ubogich na całym świecie – mówi ks. Jerzy Limanówka SAC, prezes Fundacji Salvatti.pl

Rejs Niepodległości jest organizowany z okazji obchodów 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Organizatorami wyprawy są: Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Akademia Morska w Gdyni oraz Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl. Rejs może odbywać się m. in. dzięki sponsorom, firmom: PKN Orlen oraz Tauron.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem