Reklama

Roztoczańskie zamyślenia

Oczekiwanie

KS. CZESŁAW GALEK
Edycja zamojsko-lubaczowska 49/2001

Poczekalnia

Nie tak dawno czekałem na autobus na dworcu w Zamościu. Obok mnie byli inni oczekujący. Jedni z nich spacerowali wzdłuż budynku dworcowego, inni przeglądali afisze i ogłoszenia, jeszcze inni nerwowo zaciągali się dymem z papierosa, inni czytali gazetę. Niektórzy już kolejny raz czytali rozkład jazdy autobusów, wszyscy spoglądali na zegarki. Pomimo że jeszcze nie nadszedł czas, widać było, że oczekiwanie każdemu się dłużyło. Kiedy nadjechał autobus, można było dostrzec wśród oczekujących uczucie ulgi i zadowolenia. Zakończyło się oczekiwanie, wszyscy wsiedli do autobusu i odjechali.

Każdy z nas ciągle na coś czeka. Jedni na podwyższenie emerytur i rent, inni na podwyższenie pensji, a jeszcze inni na znalezienie pracy, bezdomni na znalezienie mieszkania, biznesmeni na polepszenie koniunktury gospodarczej. Małe dzieci oczekują na św. Mikołaja, większe na dobre oceny w szkole, ludzie młodzi oczekują prawdziwej miłości, rodzice oczekują szacunku od swoich dzieci, dziadkowie wdzięczności od swoich dzieci i wnuków. Podwładni oczekują docenienia ich pracy przez przełożonych, a przełożeni subordynacji od swoich podwładnych. Podróżni oczekują na odjazd autobusów, pociągów lub samolotów.

Podmiotem oczekiwania są także narody, a nawet cała ludzkość. Narody oczekują lepszej przyszłości, wzajemnego zrozumienia i pokoju. Nasz naród oczekuje polepszenia warunków życia, lepszego startu życiowego dla ludzi młodych, wyrównania szans życiowych dla wszystkich obywateli. Wyborcy (naiwni!) czekają na wypełnienie obietnic przedwyborczych polityków, politycy na odpowiednie warunki do ich wypełnienia. Ludzkość znękana wojnami, terroryzmem, niesprawiedliwością oczekuje pokoju. Biedne narody liczą na poczucie sprawiedliwości i zrozumienie ze strony bogatych, z kolei bogaci oczekują jak największych zysków kosztem ubogich.

Jednym słowem można powiedzieć, że świat jest jedną wielką poczekalnią, w której wszyscy na coś czekają. Niektóre oczekiwania są płonne. Ludzkość oczekiwała czasów, kiedy będzie trwała wieczna młodość, życie dostatnie, bez zmartwień i końca. Płonne okazały się też oczekiwania na spełnienie się obietnic składanych przez kolejne ekipy rządowe.

Nie spełnią się też oczekiwania na świat szczęśliwy, bez niesprawiedliwości i wojen, pomimo że tyle razy takie obietnice z wielu źródeł serwowano. Takiego świata nie zbudują ani bombowce B-52, ani pociski zdalnie sterujące, ani inna tzw. inteligentna broń, pomimo że coraz częściej jest używana dla budowania lepszej przyszłości świata. Spełniają się słowa proroka Jeremiasza: "Oczekujemy pokoju - ale nie ma nic dobrego; czasu uleczenia - ale oto przerażenie!" ( Jr 8, 15). Dotychczasowa historia świata, także nie tak odległa, pokazuje, że szczęścia, pokoju i pomyślności nie zbuduje się w oparciu o siłę. Pozbawione siły moralnej mocarstwa, kolosy na glinianych nogach, upadały, często pod ciosami słabych militarnie, ale mocnych duchowo społeczeństw.

Spełnione obietnice

Adwent przypomina nam o oczekiwaniu na wypełnienie się obietnic religijnych. Już w Starym Testamencie Bóg wpisał w serce człowieka oczekiwanie na przyjście Zbawiciela, narodzonego z Niewiasty. Do szatana, który nakłonił pierwszych ludzi do grzechu, Pan Bóg powiedział: " Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę" (Rdz 3, 15). Cała dramatyczna historia Starego Testamentu była oczekiwaniem na wypełnienie się tej obietnicy danej przez Boga, która była w dalszym ciągu ponawiana za pośrednictwem proroków, a jej wypełnienie miało być znakiem najwyższej potęgi Stwórcy: "Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel" (Iz 7, 14).

Całe pokolenia dziewcząt izraelskich oczekiwały na wybór ich przez Boga na Matkę Zbawiciela. Oczekiwania nie okazały się płonne, bo Bóg, w przeciwieństwie do niektórych ludzi, dotrzymuje złożonych obietnic: "Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty" (Ga 4, 4). Zapowiadaną przed wiekami niewiastą jest Najświętsza Maryja Panna, a Emmanuelem, czyli Bogiem z nami, jest Jezus Chrystus.

Reklama

Niespełnione nadzieje

Przyjście Chrystusa na świat nie spełniło nadziei wszystkich oczekujących. Niektórzy Go nie zauważyli, inni zlekceważyli, ponieważ urodził się nie w pałacu, ale stajni, mieszkał na prowincji. Nawet późniejszy Apostoł ze zdziwieniem zapyta: "Czyż może być co dobrego z Nazaretu?"(J 1, 46), na wieść o Jego narodzeniu "(...) król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima" (Mt 2, 3). Ludzie w większości zajęci byli swoimi sprawami i niewielu przejmowało się narodzinami kolejnego dziecka, pomimo że towarzyszyły im nadzwyczajne znaki. Zainteresowali się nimi tylko nieliczni, z różnych stanów, od ubogich pasterzy do bogatych i wykształconych Mędrców.

Nawet Apostołowie oczekiwali, że Jezus zbuduje doczesną potęgę Izraela, zostanie jego królem, a oni będą jego najbliższymi współpracownikami. Byli tak pewni swoich godności, że spierali się nawet, podobnie jak współcześni politycy, kto, gdzie i jakie miejsce zajmie. Po Jego śmieci uczniowie nie ukrywali swojego rozczarowania i rozgoryczenia, czemu dali wyraz dwaj z nich podążający do Emaus: " A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela" (Łk 24, 21). A przecież Pan Jezus wyraźnie mówił im to, co potwierdził później przed Piłatem: "Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd" (J 18, 36).

Franciszek: cześć dla rodziców drogą do szczęśliwego życia

2018-09-19 12:17

tłum. st (KAI) / Watykan

O znaczeniu czwartego przykazania Bożego, prowadzącego do szczęśliwego życia mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 15 tys. wiernych.

vatican.va

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W podróży w obrębie Dekalogu docieramy dzisiaj do przykazania o ojcu i matce. Mowa o czci należnej rodzicom. Czym jest ta „cześć”? Termin hebrajski wskazuje chwałę, wartość, dosłownie „wagę”, solidność danej rzeczywistości. „Oddanie czci” oznacza zatem uznanie tej wartości. Nie jest to kwestia form zewnętrznych, ale prawdy. Oddanie czci Bogu w Piśmie Świętym oznacza uznanie Jego rzeczywistości, liczenie się z Jego obecnością. Wyraża się to również w obrzędach, ale przede wszystkim oznacza nadanie Bogu właściwego miejsca w życiu. Szanowanie ojca i matki oznacza zatem uznanie ich ważności również poprzez konkretne działania, które wyrażają poświęcenie, miłość i troskę. Ale chodzi nie tylko o to.

Czwarte Słowo ma swoją własną charakterystykę: to przykazanie zawiera pewne następstwo. Powiada bowiem: „Czcij swego ojca i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój” (Pwt 5,16). Czczenie rodziców prowadzi do długiego, szczęśliwego życia. Słowo „szczęście” w Dekalogu pojawia się jedynie w powiązaniu z relacją z rodzicami.

Ta licząca wiele tysięcy lat mądrość głosi to, co nauki humanistyczne potrafiły wypracować dopiero od nieco ponad stu lat, to znaczy, że dzieciństwo naznacza całe życie. Często łatwo można zrozumieć, czy ktoś dorastał w zdrowym i zrównoważonym środowisku. Ale również dostrzec, czy dana osoba pochodzi z doświadczeń porzucenia lub przemocy. Nasze dzieciństwo jest trochę jak niezmywalny atrament, wyraża się w gustach, sposobach bycia, nawet jeśli niektórzy próbują ukryć rany swojego pochodzenia.

Ale Czwarte Słowo mówi jeszcze więcej. Nie mówi o dobroci rodziców, nie wymaga od ojców i matek doskonałości. Mówi o akcie dzieci, niezależnie od zasług rodziców i powiada coś niezwykłego i wyzwalającego: chociaż nie wszyscy rodzice są dobrzy i nie każde dzieciństwo jest pogodne, to wszystkie dzieci mogą być szczęśliwe, ponieważ osiągnięcie życia pełnego i szczęśliwego zależy od słusznej wdzięczności wobec tych, którzy wydali nas na świat.

Zastanówmy się, jak bardzo to Słowo może być konstruktywne dla wielu ludzi młodych, którzy wywodzą się z sytuacji bólu i dla tych wszystkich, którzy cierpieli w młodości. Wielu świętych - i bardzo wielu chrześcijan - po bolesnym dzieciństwie przeżyło świetlane życie, ponieważ dzięki Jezusowi Chrystusowi pogodzili się z życiem. Pomyślmy o dziś jeszcze błogosławionym, ale w przyszłym miesiącu świętym Nuncjuszu Sulprizio, tym młodym Neapolitańczyku, który w wieku 19 lat zakończył swoje życie, pojednany z wieloma cierpieniami, bo jego serce było pogodne i nigdy nie wyparł się swoich rodziców. Pomyślmy o św. Kamilu de Lellis, który z nieuporządkowanego dzieciństwa zbudował życie pełne miłości i służby; o świętej Józefinie Bakhitcie, która dorastała w straszliwym niewolnictwie; lub błogosławionym Karolu Gnocchim, sierocie i ubogim, i o samym świętym Janie Pawle II, naznaczonym utratą matki w młodym wieku.

Człowiek, niezależnie od swego pochodzenia otrzymuje z tego przykazania ukierunkowanie prowadzące do Chrystusa: w Nim, w istocie objawia się prawdziwy Ojciec, który nam daje „zrodzenie się na nowo” (por. J 3,3-8 ). Zagadki naszego życia wyjaśniają się, kiedy odkrywamy, że Bóg zawsze przygotowuje nas do życia jako swoje dzieci, gdzie każde działanie jest otrzymaną od Niego misją.

Nasze rany zaczynają stawać się potencjałem, kiedy dzięki łasce odkrywamy, że prawdziwą zagadką nie jest już „dlaczego?”, ale „przez kogo?” to mi się przytrafiło. Z myślą o jakim dziele Bóg mnie ukształtował poprzez moją historię? Tutaj wszystko się odwraca, wszystko staje się cenne, wszystko staje się konstruktywne. Moje doświadczenie nawet smutne, bolesne w świetle miłości staje się dla innych źródłem zbawienia. Wtedy możemy zacząć oddawać cześć naszym rodzicom z wolnością dorosłych dzieci i miłosiernym przyjęciem ich ograniczeń [1]. Trzeba oddawać cześć rodzicom, bo obdarzyli nas życiem. Jeśli oddaliłeś się od swoich rodziców – podejmij wysiłek i powróć do nich. Może są starzy. Dali tobie życie. Istnieje też między nami zwyczaj mówienia złych rzeczy, nawet przekleństw. Proszę was bardzo: nigdy nie obrażajcie rodziców innych osób. Nigdy nie wolno znieważać matki, czy ojca innej osoby. Postanówcie dziś w swoim sercu: nigdy nie będę znieważał czyjejkolwiek matki czy ojca! Obdarzyli życiem. Nie wolno ich znieważać.

Ale to wspaniałe życie jest nam dane a nie narzucone: zrodzenie się na nowo w Chrystusie jest łaską, którą należy przyjąć w sposób wolny (por. J 1,11-13), i jest to skarb naszego chrztu, w którym przez Ducha Świętego jeden jest nasz Ojciec, Ten w niebie (por. Mt 23, 9; 1 Kor 8, 6; Ef 4, 6). Dziękuję.

PRZYPIS:

1.Por. ŚW. AUGUSTYN, Mowa 72 A, 4 : “Zatem Chrystus uczy cię odrzucania swoich rodziców i jednocześnie ich miłowania. Otóż rodziców miłuje się w sposób uporządkowany i w duchu wiary, kiedy nie stawia się ich ponad Boga: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien – mówi Pan. Tymi słowami zdaje się niemal cię przestrzegać, abyś ich nie miłował. Ale wręcz przeciwnie, napomina cię, byś ich kochał. Mógłby bowiem powiedzieć: „Kto kocha swego ojca lub matkę, nie jest mnie godzien". Nie powiedział tak jednak, aby nie mówić przeciw prawu, jakie dał, ponieważ to on dał, za pośrednictwem swego sługi Mojżesza, prawo, w którym jest napisane: Czcij ojca swego i matkę swoją. Nie ogłosił przeciwnego prawa, ale je potwierdził. Ponadto nauczył cię ładu, nie zniósł obowiązku miłości wobec rodziców: kto kocha ojca i matkę, ale bardziej niż mnie. Trzeba ich kochać, ale nie więcej niż mnie: Bóg jest Bogiem, człowiek jest człowiekiem. Kochaj rodziców, bądź posłuszny rodzicom, czcij rodziców. Ale jeśli Bóg powołuje cię do ważniejszej misji, w której miłość dla rodziców mogłaby stanowić przeszkodę, zachowuj ład, nie usuwaj miłości".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Z Ewangelią do wolności i niepodległości

2018-09-20 14:51

Andrzej Tarwid

Msza św. w archikatedrze warszawskiej rozpoczęła dzisiaj V Światowy Zjazd Polonii i Polaków. Na czterodniowe spotkanie do stolicy przyjechało kilkuset delegatów reprezentacyjnych wszystkich najważniejszych organizacji polonijnych

Internet/Archidiecezja Warszawska

Koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz. Witając wiernych metropolita warszawski powiedział, że archikatedra św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście jest jednym z tych miejsc, w którym Polacy z kraju i zagranicy mają prawo czuć się jak u siebie.

- V zjazd jest uroczysty i jubileuszowy, ponieważ wypada w 100-lecie odzyskania niepodległości. Ta data ma związek także z Polakami na obczyźnie, których wkład w odzyskanie niepodległości jest ogromny – przypomniał kard. Nycz i jako przykład podał premiera Ignacego Paderewskiego, który został pochowany właśnie w warszawskiej archikatedrze.

Razem z metropolitą warszawskim Mszę św. sprawowało kilkudziesięciu kapłanów posługujących Polakom na obczyźnie. Homilię wygłosił bp Wiesław Lechowicz.

Przewodniczący Komisji KEP ds. Polonii i Polaków za Granicą powiedział, że wystarczy nawet pobieżna znajomość losów Polonii, by się przekonać, że tym, co „najmocniej umacniało i wciąż umacnia większość Polaków żyjących poza granicami Ojczyzny, jest wiara w Boga”.

– Na wszystkich kontynentach znajdujemy ślady tej wiary. Z każdego kościoła, gdzie gromadzili się wierni, wpatrywano się z czułością w jasnogórski obraz Maryi. I zanoszono modły o wolność i niepodległość Rzeczpospolitej – mówił bp Lechowicz.

Kaznodzieja poprosił zgromadzonych w świątyni, aby troska o wiarę i życie zgodne z Ewangelią było także w dalszym ciągu fundamentem ich działań indywidualnych i wspólnotowych w służbie Polsce i Polonii.

- Miejmy mocne przekonanie, że w żaden inny sposób nie możemy lepiej służyć naszej umiłowanej Ojczyźnie i jej niepodległości, jak żyjąc zgodnie z Ewangelią – powiedział bp Lechowicz i dodał, że Ewangelia uczy nas mądrej i konkretnej miłości do Ojczyzny ponieważ jest związana z wolnością. A osobie wierzącej w Boga łatwiej jest zachować wolność wewnętrzną. Dowodem tego, przytoczonym przez bp Lechowicza, jest postawa kard. Augusta Hlonda podczas wojny.

Założyciel zgromadzenia księży chrystusowców, których charyzmatem jest troska o Polonię, był w trakcie swojego uwięzienia namawiany przez Niemców do poparcia ich działań wojennych przeciwko Związkowi Sowieckiemu.

„Hitlerowcy uroili sobie, że będę ich, że znajdą we mnie rejenta okrojonej Polski. Gdy przystąpili do subtelnego terroryzowania mnie, powiedziałem, aby dali sobie spokój, bo w każdym razie dotrzymam wiary narodowi i państwu polskiemu” - pisał w 1944r. kard. Hlond.

- Wiara jest sprzymierzeńcem wolności, a nie je zagrożeniem. Trwając w wierze przekazujecie ten skarb kolejnym pokoleniom. Stawajcie się dla nich świadkami wiary, by nie pozwolili sobie wmówić przez fałszywych proroków, że wiara zamiast wyzwalać ogranicza – powiedział bp Lechowicz i na zakończenie zaapelował. – Jezusowi zawierzmy losy naszej Ojczyzny, która tak bardzo potrzebuje mądrego patriotyzmu, dojrzałej wolności swoich obywateli i zjednoczenia wokół dobra wspólnego.

Po Mszy św. jej uczestniczy przeszli pod pomnik Nieznanego Żołnierze, gdzie złożyli wieńce i oddali hołd poległym w walce o wolność Polski.

V Światowy Zjazd Polonii i Polaków „Łączy nas niepodległa” potrwa do najbliższej niedzieli.

- Wydarzenie jest skierowane także do Polaków żyjących w kraju, aby zobaczyli, jak wielką rolę w odzyskaniu niepodległości, ale też potem w budowanie państwa Polskiego i podtrzymywaniu ducha polskiego za granicą, odegrała Polonia – powiedział Dariusz Bonisławski, prezes stowarzyszenia Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, które jest współorganizatorem Kongresu.

Większość kongresowych obrad odbędzie się na terenie Parlamentu. Będą to m.in. dyskusje np. o kulturze, roli mediów polonijnych czy duszpasterstwie na obczyźnie. Delegaci złożą też wizyty studyjne w instytucjach partnerskich oraz spotkają się z Prezydentem RP Andrzejem Dudą, który objął honorowy patronat nad wydarzeniem.

V Światowy Zjazd Polonii i Polaków zakończy niedzielna Msza św. w Świątyni Opatrzności Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem