Niedziela Młodych

Czy katolikowi wypada się śmiać?

Ludzi śmieszą różne rzeczy: dobre i złe. Skąd bierze się w nas śmiech? Czy zastanawiamy się nad tym, z czego się śmiejemy?

Zobacz

temat numeru: polityka historyczna

Odtajniać i edukować

Z prezesem Instytutu Pamięci Narodowej dr. Jarosławem Szarkiem rozmawia Mateusz Wyrwich

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij
Moje pismo Tęcza - 05-06 2016

Roztoczańskie zamyślenia

Oczekiwanie

KS. CZESŁAW GALEK

Polub nas na Facebooku!

Poczekalnia

Nie tak dawno czekałem na autobus na dworcu w Zamościu. Obok mnie byli inni oczekujący. Jedni z nich spacerowali wzdłuż budynku dworcowego, inni przeglądali afisze i ogłoszenia, jeszcze inni nerwowo zaciągali się dymem z papierosa, inni czytali gazetę. Niektórzy już kolejny raz czytali rozkład jazdy autobusów, wszyscy spoglądali na zegarki. Pomimo że jeszcze nie nadszedł czas, widać było, że oczekiwanie każdemu się dłużyło. Kiedy nadjechał autobus, można było dostrzec wśród oczekujących uczucie ulgi i zadowolenia. Zakończyło się oczekiwanie, wszyscy wsiedli do autobusu i odjechali.

Każdy z nas ciągle na coś czeka. Jedni na podwyższenie emerytur i rent, inni na podwyższenie pensji, a jeszcze inni na znalezienie pracy, bezdomni na znalezienie mieszkania, biznesmeni na polepszenie koniunktury gospodarczej. Małe dzieci oczekują na św. Mikołaja, większe na dobre oceny w szkole, ludzie młodzi oczekują prawdziwej miłości, rodzice oczekują szacunku od swoich dzieci, dziadkowie wdzięczności od swoich dzieci i wnuków. Podwładni oczekują docenienia ich pracy przez przełożonych, a przełożeni subordynacji od swoich podwładnych. Podróżni oczekują na odjazd autobusów, pociągów lub samolotów.

Podmiotem oczekiwania są także narody, a nawet cała ludzkość. Narody oczekują lepszej przyszłości, wzajemnego zrozumienia i pokoju. Nasz naród oczekuje polepszenia warunków życia, lepszego startu życiowego dla ludzi młodych, wyrównania szans życiowych dla wszystkich obywateli. Wyborcy (naiwni!) czekają na wypełnienie obietnic przedwyborczych polityków, politycy na odpowiednie warunki do ich wypełnienia. Ludzkość znękana wojnami, terroryzmem, niesprawiedliwością oczekuje pokoju. Biedne narody liczą na poczucie sprawiedliwości i zrozumienie ze strony bogatych, z kolei bogaci oczekują jak największych zysków kosztem ubogich.

Jednym słowem można powiedzieć, że świat jest jedną wielką poczekalnią, w której wszyscy na coś czekają. Niektóre oczekiwania są płonne. Ludzkość oczekiwała czasów, kiedy będzie trwała wieczna młodość, życie dostatnie, bez zmartwień i końca. Płonne okazały się też oczekiwania na spełnienie się obietnic składanych przez kolejne ekipy rządowe.

Nie spełnią się też oczekiwania na świat szczęśliwy, bez niesprawiedliwości i wojen, pomimo że tyle razy takie obietnice z wielu źródeł serwowano. Takiego świata nie zbudują ani bombowce B-52, ani pociski zdalnie sterujące, ani inna tzw. inteligentna broń, pomimo że coraz częściej jest używana dla budowania lepszej przyszłości świata. Spełniają się słowa proroka Jeremiasza: "Oczekujemy pokoju - ale nie ma nic dobrego; czasu uleczenia - ale oto przerażenie!" ( Jr 8, 15). Dotychczasowa historia świata, także nie tak odległa, pokazuje, że szczęścia, pokoju i pomyślności nie zbuduje się w oparciu o siłę. Pozbawione siły moralnej mocarstwa, kolosy na glinianych nogach, upadały, często pod ciosami słabych militarnie, ale mocnych duchowo społeczeństw.

Spełnione obietnice

Adwent przypomina nam o oczekiwaniu na wypełnienie się obietnic religijnych. Już w Starym Testamencie Bóg wpisał w serce człowieka oczekiwanie na przyjście Zbawiciela, narodzonego z Niewiasty. Do szatana, który nakłonił pierwszych ludzi do grzechu, Pan Bóg powiedział: " Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę" (Rdz 3, 15). Cała dramatyczna historia Starego Testamentu była oczekiwaniem na wypełnienie się tej obietnicy danej przez Boga, która była w dalszym ciągu ponawiana za pośrednictwem proroków, a jej wypełnienie miało być znakiem najwyższej potęgi Stwórcy: "Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel" (Iz 7, 14).

Całe pokolenia dziewcząt izraelskich oczekiwały na wybór ich przez Boga na Matkę Zbawiciela. Oczekiwania nie okazały się płonne, bo Bóg, w przeciwieństwie do niektórych ludzi, dotrzymuje złożonych obietnic: "Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty" (Ga 4, 4). Zapowiadaną przed wiekami niewiastą jest Najświętsza Maryja Panna, a Emmanuelem, czyli Bogiem z nami, jest Jezus Chrystus.

Reklama

Niespełnione nadzieje

Przyjście Chrystusa na świat nie spełniło nadziei wszystkich oczekujących. Niektórzy Go nie zauważyli, inni zlekceważyli, ponieważ urodził się nie w pałacu, ale stajni, mieszkał na prowincji. Nawet późniejszy Apostoł ze zdziwieniem zapyta: "Czyż może być co dobrego z Nazaretu?"(J 1, 46), na wieść o Jego narodzeniu "(...) król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima" (Mt 2, 3). Ludzie w większości zajęci byli swoimi sprawami i niewielu przejmowało się narodzinami kolejnego dziecka, pomimo że towarzyszyły im nadzwyczajne znaki. Zainteresowali się nimi tylko nieliczni, z różnych stanów, od ubogich pasterzy do bogatych i wykształconych Mędrców.

Nawet Apostołowie oczekiwali, że Jezus zbuduje doczesną potęgę Izraela, zostanie jego królem, a oni będą jego najbliższymi współpracownikami. Byli tak pewni swoich godności, że spierali się nawet, podobnie jak współcześni politycy, kto, gdzie i jakie miejsce zajmie. Po Jego śmieci uczniowie nie ukrywali swojego rozczarowania i rozgoryczenia, czemu dali wyraz dwaj z nich podążający do Emaus: " A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela" (Łk 24, 21). A przecież Pan Jezus wyraźnie mówił im to, co potwierdził później przed Piłatem: "Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd" (J 18, 36).

Edycja zamojsko-lubaczowska 49/2001

E-mail:
Adres: ul. Zamoyskiego 1, 22-400 Zamość
Tel.: (84) 639-96-06

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

W obronie prawdy historycznej i dobrego imienia Polski EDYTORIAL

Spotkania z Maryją nie ograniczają się do efektów zewnętrznych. Zapisują one w sercach przeżycia, które są jak ziarno siewne: trzeba czasu, by wydało plon. »
Bp Andrzej Suski

Reklama