Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Św. Paweł - genialny teolog i duszpasterz

Stanisław Pawłowski
Edycja łowicka 4/2002

25 stycznia Kościół wspominał nawrócenie św. Pawła - tego, który wywarł największy wpływ na chrześcijaństwo. Szczegóły z jego życia osobistego nigdy nie przestają zaciekawiać. Paweł był obywatelem rzymskim, wychowanym w helleńskim Tarsie, mówiącym po grecku i wyrosłym w greckiej kulturze. Lecz, co najważniejsze, był Saulem, prawowiernym faryzeuszem, tkaczem namiotów i rabbim, tak zagorzałym przeciwnikiem żydowskiej herezji, że jego prześladowanie chrześcijaństwa siało kiedyś postrach na całą okolicę. To właśnie u jego stóp "złożyli swe szaty" uczestnicy kamienowania pierwszego męczennika - Szczepana. Żarliwość Szawła zaprowadziła go do Damaszku, aby tam wykryć w synagogach praktykujących chrześcijan i przywieźć ich spętanych do Jerozolimy. Potem, jak wiadomo, w drodze powaliła go światłość i po trzydniowej ślepocie Szaweł prześladowca staje się Pawłem Apostołem, trapionym i prześladowanym już do końca swego życia.

Św. Paweł to człowiek pełen energii, przedsiębiorczości, zapału, pomysłów, dynamizmu, wytrwałości. Otrzymał, jak sam pisał, staranne wykształcenie u Gamaliela. Było to ówczesne wyższe wykształcenie. A poza tym, jak to było w dobrym zwyczaju u faryzeuszów, opanował praktyczny zawód. Nauczył się tkactwa, co zresztą w późniejszym życiu bardzo mu się przydało.

Nawrócenie św. Pawła stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń chrześcijaństwa. Niektórzy uważają, iż "nawrócenie" jest chyba określeniem niewłaściwym. O ile to możemy wyczytać z jego pism, Paweł nigdy nie sądził, że porzucił urząd rabina, mówiąc o sobie zawsze jako o żydzie "obrzezanym w ósmym dniu, z rodu Izraela, z pokolenia Beniamina, Hebrajczyku z Hebrajczyków". Zapewne nie myślał o stworzeniu nowej religii. Płomienna misja Pawła polegała na zwiastowaniu Dobrej Nowiny, jaką sam usłyszał, i na obwieszczaniu jej nie tylko ludowi jednej z nim wiary, lecz wszystkim narodom świata.

Apostoł Narodów to największy teolog chrześcijaństwa. Naturalnie nie z powodu wielkiej ilości dzieł, lecz z powodu głębi swej myśli teologicznej. Św. Paweł, będąc najznakomitszym teologiem, jest również czynnym działaczem duszpasterskim. Niezbyt częsty to wypadek, by teolog zajmował się równocześnie duszpasterstwem, osiągając przy tym znakomite wyniki. Założył pierwsze gminy chrześcijańskie, pisał do nich listy, kontrolował je, był z nimi w stałym kontakcie.

Może ktoś zapytać: Czym zająłby się dzisiaj św. Paweł? Może byłby redaktorem wielkiego, poczytnego dziennika, zbudowałby radiostację i starał się o jej ciekawy program. I w ogóle zainteresowałby się wszystkimi środkami masowego przekazu, drukowanymi i kolorowymi, w tym na pierwszym miejscu telewizją. Ona bowiem kształtuje postawy ludzkie, ona wpływa na umysł i uczucia człowieka.

"Wszystkim dla wszystkich" - pisał w swoich listach. Jest to najwspanialsze świadectwo jego wielkoduszności. Należy tutaj pamiętać, iż św. Paweł został wychowany jako faryzeusz, nauczony stronić od towarzystwa ludzi nie należących do jego wyznania. A oto powodowany duchem miłosierdzia, w każdym człowieku, bez względu na to, czy był to człowiek prawy, czy też grzeszny, widział nie jego pozycję, ale możliwości. Wszyscy byli dla niego braćmi i siostrami. Kochał bliźniego jak siebie samego i z całą gwałtownością swojej porywczej natury. Można śmiało powiedzieć, że był pierwszym świętym we właściwym tego słowa znaczeniu, nie licząc męczenników. Bo jak ktoś powiedział: "Ławo zostać męczennikiem, bo wystarczy zostać nim raz jeden".

I jeszcze jedno. Na podstawie tego, co wiemy, nasuwa się śmiałe stwierdzenie, że św. Paweł był doskonałym ekumenistą. Nabiera to szczególnego wydźwięku, gdyż wspomnienie jego nawrócenia każdego roku przypada w ostatnim dniu Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Chrystus wyzwolił go z ciasnoty żydowskiej, otwarł na wszystkich ludzi. Apostoł akcentował z jednej strony istotę, jedyność Chrystusa, ale z drugiej strony był otwarty na wszystkich, bo Chrystus był Zbawicielem wszystkich bez wyjątku. W Nim wszyscy stanowią jedno, zostając sobą. W Nim możliwa jest jedność w wielości narodów, ras, języków, tradycji, powołań etc.

Św. Paweł przypomina nam o łasce wiary, nowego widzenia, o zaangażowaniu całkowitym, na śmierć i życie, w sprawę Bożą, o otwartości na innych przy zachowaniu jedności opartej na Chrystusie. Prawdziwa jedność Kościoła może być urzeczywistniona jedynie na tych zasadach Pawłowych.

Zioła, kwiaty, kłosy i owoce Matce Boskiej Zielnej

Jan Teofil Siciński
Niedziela Ogólnopolska 33/2003

Dagmara Zalewska

...O! wy kwiaty mej młodości, prosto z łąki zioła,
Co na Matkę Boską Zielną znoszą do kościoła
I stawiają Częstochowskiej, by podniosła rączkę,
Nad firletkę, macierzankę i nad srebrną drżączkę,
Nad rozchodnik i lawendę, nad rutę i miętę,
Bo to wszystko przecież Boże, bo to wszystko święte
Jak stajenka betlejemska z prostym polskim bydłem.
Więc zrównane są te zioła z mirrą i kadzidłem.
(Jan Lechoń, "Rymy częstochowskie")

5 sierpnia Kościół katolicki obchodzi wielką uroczystość - Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, nazywane też dawniej świętem Zaśnięcia Bogurodzicy - bardziej swojsko świętem Matki Boskiej Zielnej.
Zaczęto je obchodzić na Wschodzie za cesarza Maurycego (582- 602), ale w całym cesarstwie stało się obowiązujące dopiero pod panowaniem Manuela Komnena (1143-80). W tym dniu już prawdopodobnie w końcu X wieku znany był zwyczaj święcenia ziół polnych i łąkowych oraz owoców z sadów i lasów, wywodzący się z wczesnochrześcijańskiej legendy o tym, jak Apostołowie po otwarciu grobu Matki Bożej nie znaleźli tam Jej ciała, a jedynie same zioła i kwiaty. Na tę pamiątkę po dzień dzisiejszy niesione są do kościoła zioła, kwiaty, zboża i owoce, a dzieje się to w myśl starego powiedzenia: "Każdy kwiatek w ten dzień woła: weź mnie z sobą do kościoła".
We wspaniałej scenerii pełnego lata i bogactwa ojczystej przyrody lud święci uroczystość swej Królowej. W naszym kraju obchodzona jest ona w sposób szczególny i wyjątkowy. Przypada w okresie, kiedy ponownie na łąkach rośliny kwitną różnobarwnymi kwiatami. Owe piękności rodzimej flory zdobią brzegi lasów i borów, doliny rzek i strumieni, potoków i stawów, zbocza i pagórki, przydroża i miedze, zarośla i upłazy.
Mimo że od dawna, uczęszczając do szkoły średniej i wyższej, a następnie mieszkając poza miejscem urodzenia, przebywałem poza moim domem rodzinnym, to prawie zawsze święto Matki Boskiej Zielnej i następny dzień - odpust św. Rocha spędzałem w swej rodzinnej parafii w Widawie, w diecezji łódzkiej i obecnie archidiecezji, w ziemi sieradzkiej.
Do kościoła jeździło się zawsze do Widawy, a także chodziło się z bliższych miejscowości. Nadal czynią to dorośli, młodzież i dzieci z Rogóźna, Podgórza, Świerczowa, Dębiny, Woli Kleszczowej, Dąbrowy, Grabówia, Zborowa, Kątów, Zawad, Chrustów i innych miejscowości. Chodzili na to jedyne w swojej wymowie święto moi dziadkowie, rodzice, krewni i znajomi, a także uczestniczą w nim młodsze pokolenia - Ania i Bartek, Mateusz, Szymek i Marcel oraz Łukasz i Marta. Widawski kościół parafialny pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, interesującym barokowym wystrojem i polichromią, jeszcze bardziej w tym dniu ubogacają kolorowe wiązanki kwiatów, ziół, owoców i warzyw oraz unoszące się w powietrzu roślinne aromaty i zapachy. Ileż tam kolorów i woni... Przecież przynoszone są kwiaty najpiękniejsze, kłosy najdorodniejsze, owoce najsmaczniejsze i zioła najurodziwsze - polskie, ojczyste, które zrodziła nasza matka ziemia. Te cuda, perły i klejnoty ojczystej flory bez większych kłopotów i przy niewielkim nakładzie pracy dają się ułożyć w małe arcydzieła sztuki bukieciarskiej. W miasteczku, jakim jest Widawa, i w pobliskich wsiach możliwość zdobycia roślin o wyjątkowej urodzie do tych barwnych kompozycji jest wręcz nieograniczona, gdyż prawie wszystkie są "pod ręką".
W naszej wiązance obowiązkowo winna znajdować się trawa łąkowa, której kłoski sercowate nazywane są tutaj serduszkami Matki Boskiej. Chodziło się po nią wcześniej lub zbierało przy okazji pobytu na Podgórskim lub Gliniankach, gdzie występowała na ugorkach lub w sąsiedztwie rowów odwadniających. Również kłosy i wiechy zbóż - najczęściej żyta, pszenicy, jęczmienia i owsa - zbierało się trochę wcześniej. Uzupełniały je rośliny zielne zbierane na polach, murawach, łąkach, miedzach, podwórkach itp. Musiały to być zioła odznaczające się czymś szczególnym: kolorem, kształtem, zapachem... Wzięciem cieszyły się błękitne chabry, bławatki, różowe kąkole, tobołki polne, wesołe cieciorki, kropkowane dziurawce, wątłe maki, poszarpane firletki, pachnące mięty, lecznicze serdeczniki, ożankowe przetaczniki, białe pyleńce, szorstkie żywokosty, kropkowane goździki, niebieskie niezapominajki, piaskowe macierzanki, ostre rozchodniki i setki innych roślin z bogatego zielnika polskiej flory, których nie sposób tutaj wymienić. Wreszcie - rośliny ozdobne, jak: żółte słoneczniki, żółto-białe złocienie, barwne petunie, wytworne gipsówki, lekarskie nagietki, okazałe rudbekie, ogrodowe warszawianki, wyniosłe aksamitki, kędzierzawe malwy i inne piękności z ogrodowych grządek.
Nieodzownymi składnikami bukietów pozostają warzywa oraz owoce z sadów. Prawie wszystkie rośliny i ich części mogą być składnikami wiązanek, a zależy to jedynie od zamysłu twórczego osoby tworzącej. Gałązki i pędy, kwiaty i kwiatostany, nasiona i owoce, części kminku i lubczyku, a nawet korzenie marchwi i pietruszki bywają wkładane do tych małych dzieł sztuki na to wyjątkowe święto. Dobrze jest wybierać rośliny z olejkami eterycznymi i aromatycznym zapachem. Wzbogacają one odczucia zmysłu powonienia i czynią pełniejszym rezultat naszych dokonań. O ileż uboższe byłyby bez nich te spontanicznie i z potrzeby serca tworzone kompozycje zbożowo-kwiatowo-owocowo-warzywne.
15 sierpnia zapełniają się kościoły wiernymi, którzy przynoszą barwne wiązanki, mniejsze lub większe, ale zawsze strojne i wonne. I tak jest w Widawie nad Niecieczą. Każdego roku podczas uroczystej Sumy odbywa się tu wyjątkowe misterium, w którym ważną rolę odgrywają wspaniałe dzieła natury uformowane przez dzieci, młodzież i starszych, wyjątkowej urody wiązanki.
Pamiętam jeszcze pierwsze lata powojenne, jak starsze kobiety w sieradzkich strojach ludowych z tymi małymi dziełami sztuki szły na Sumę do widawskiego kościoła. Kolory ubrań uzupełniały kolory kwiatów i ziół. Dziś nie widać już tradycyjnych regionalnych strojów, ale wciąż żywe są dawne zwyczaje i jak pierwej babcie z wnukami, osoby w sile wieku i młodzież najpiękniejsze kwiaty, owoce i zioła przynoszą do poświęcenia.
Najbardziej wzrusza widok kruchych i delikatnych staruszek oraz małych dzieci, które z dużym przejęciem i radością niosą swe dzieła sztuki na tę uroczystość o wyjątkowym charakterze. To taki rodzaj prezentacji możliwości twórczych i dokonań artystycznych, pokaz i wystawa, a może i cichy konkurs na najładniejsze wiązanki i bukiety związane z tym jednym z najpiękniejszych świąt w roku. W święcie tym nie tylko wypowiada się oficjalny kult liturgiczny Kościoła, ale wszystko, co najpiękniejsze w naturze przyrody i człowieka. Przyniesione do kościoła, pod koniec Mszy św. błogosławi kapłan, by służyło ludziom i zwierzętom w różnych okolicznościach życia.
W mojej rodzinnej miejscowości ziarno z kłosów zostawia się do siewu, ale również podaje zwierzętom domowym. Zielną wiązankę wiesza się pod obrazem Matki Bożej lub w oknie, by chroniła od piorunów, ognia, chorób, zarazy, powodzi, klęski, wojny i innych przeciwności losu. W wielu domach przetrwała tradycja przybierania obrazu Matki Bożej w taki sposób, by zasuszone kwiaty tworzyły wielobarwne, pachnące obramowanie - jakby kwietną ramę.
W tym dniu gorącego lata nie ma odpustu w Widawie, jak to ma miejsce w Częstochowie na Jasnej Górze i w Kalwarii Zebrzydowskiej, i innych miejscowościach, ale w tym i w następnym odpustowym dniu (św. Rocha) wierni licznie uczestniczą w kościelnych uroczystościach parafialnych.
"Od Zielnej Maryi Panny przychodzą mgły i chłód poranny"... a za rok znów przyniesiemy do kościoła świeże, niewiarygodnie piękne wiązanki i bukiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Odpust św. Maksymiliana na wrocławskim Gądowie

2018-08-14 22:22

Anna Majowicz

14 sierpnia wspominamy męczeńską śmierć św. Maksymiliana Marii Kolbego. Wśród parafii, które przeżywały dziś odpust parafialny była wspólnota z wrocławskiego Gądowa.

Anna Majowicz
Procesja Eucharystyczna wokół kościoła
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem