Reklama

Biskup jednego dnia

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 16/2010

Rektor kieleckiego Seminarium, wyniesiony do godności biskupiej, którą cieszył się niespełna 24 godziny. Zmarł w Częstochowie, sprawując u stóp Matki Bożej Jasnogórskiej dziękczynną Eucharystię. Był rok 1958. Śmierć „męża Bożego o wielkiej duszy” - jak nazwał go Prymas Wyszyński, wstrząsnęła diecezją i Polską

Dramatyczny finał ziemskiego życia bp. Szczepana Sobalkowskiego, który Opatrzność przeznaczyła mu 12 lutego 1958 r., i wcześniejsze lata jego posługi kapłańskiej, to dzieje sprzed ponad półwiecza.

Pamiętany

Ks. Szczepan Sobalkowski zasłynął jako sumienny gospodarz kieleckiego Seminarium, porywający kaznodzieja o donośnym, jakby stworzonym do przepowiadania Bożego Słowa głosie, pieczołowicie przygotowujący swe homilie, czciciel Matki Bożej, obrońca wolności sumień, represjonowany i więziony w PRL. Naturalną koleją rzeczy ubywa świadków posługi kapłańskiej bp. Sobalkowskiego. - Poznałem go, gdy wrócił do diecezji po latach więzienia, gdy ja już kończyłem Seminarium - wspomina ks. Andrzej Biernacki. - Pomimo widocznego wycieńczenia długoletnim więzieniem - ani śladu skargi; był taktowny, miły - wielki autorytet dla swoich studentów w aureoli męczennika. Wielokrotnie korzystałem z jego wskazówek homiletycznych - mówi.
„…Jego wykłady … to były tematy dotyczące życia, łaski, sumienia, głęboko przez niego przemodlone. To nie było uczenie nas, przekazywanie wiedzy teologicznej, to było dzielenie się tym, co przeżył na modlitwie. Myślę, że każdy wykład przygotowywał w kaplicy (…). - Pamiętajcie - mówił - że ksiądz ma przychodzić na Mszę św. do kościoła pół godziny wcześniej przed ludźmi i ma czekać na penitentów w konfesjonale, a nie penitenci mają czekać na księdza (…). Zalecał, by spowiadać przed Mszą św., bo spowiedź podczas Mszy św. przeszkadza penitentowi w pełni uczestniczyć w Eucharystii” - wspominał nieżyjący już ks. Michał Strząbała.
Bp. Szczepanowi Sobalkowskiemu jest poświęcone osobne wspomnienie autorstwa ks. Edwarda Chata w: „50 lat służby kapłańskiej Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie”, gdzie także zamieszczono artykuł wspomnianego już ks. Michała Strząbały. Pisze o nim także ks. Daniel Wojciechowski w: „Księża niezłomni. Ks. bp Szczepan Sobalkowski 1901 -1958”.

Kierunek kapłaństwo

Urodził się 23 grudnia 1901 r. w Kromołowie k. Zawiercia, w środowisku mieszczańsko-robotniczym. Zalety i zdolności, ujawnione w szkole powszechnej, zwróciły nań uwagę ks. Kazimierza Błasika, wikariusza w Kromołowie, który wziął w swoje ręce troskę o edukację chłopca. Dzięki pomocy prefekta, p. Mańkowska, dziedziczka z Poznańskiego, ufundowała stałe stypendium dla chłopca. Mógł z odznaczeniem ukończyć 6-klasowe gimnazjum w Zawierciu i w 1919 r. wstąpić do Seminarium kieleckiego. Tam był na tyle pilny i aktywny, że z I kursu przeniesiono go na III. Dzięki pomocy swej protektorki został skierowany na studia uniwersyteckie do Innsbrucku (1923). Przyjął święcenia kapłańskie z rąk abp. Weiza (1924). Tamten etap zakończył doktoratem z teologii moralnej (1926).

Reklama

Wychowawca, rektor, więzień

Szkołą praktycznego kapłaństwa były zapewne dwa lata posługi wikariuszowskiej we Włoszczowie i w Chmielniku. Kolejny etap to duszpasterzowanie młodzieży. W 1928 r. ks. Sobalkowski został prefektem gimnazjum im. bł. Kingi w Kielcach, w latach 1929-35 pełnił obowiązki w Biskupim Gimnazjum św. Stanisława Kostki. Od 1929 r. związał się także ponownie - jako wykładowca - z Seminarium. W teologii moralnej, którą wykładał, wysoko ustawiał poprzeczkę dla zdających egzaminy. Pisze ks. E. Chat: „Jako młody profesor wykładał ściśle według podręczników teologii moralnej znanego powszechnie Noldina-Schmitta SJ. Jako egzaminator był bardzo wymagający, żądał od kleryków znajomości wszystkich przedziałek, nawet drobnym drukiem zaznaczonych”.
W 1936 r. ks. Sobalkowski otrzymuje nominację na wicerektora Seminarium, kontynuując na tym stanowisku wizję swojego poprzednika, a wtedy rektora, ks. Józefa Pawłowskiego. Późniejszy błogosławiony, podobnie jak ks. Sobalkowski, odebrał wychowanie jezuickie, co nie pozostało bez wpływu na styl sumienności i karności obowiązujące wtedy w Seminarium. Ks. M. Strząbała wspominał, gdy jako kleryk otrzymał raz surową reprymendę od wicerektora. Kilkakrotnie wysyłany przezeń do kościółka, nie umiał dostrzec choćby najmniejszego nieporządku. „Idź jeszcze raz i popatrz. Przy ołtarzu św. Joachima, tam zawinięte są frędzelki pokrowca. - Mówię - to głupstwo, taki drobiazg. - Tak? - Prawie krzyknął na mnie Ksiądz Rektor. - To drobiazg dla ciebie? Potem wszystko w kapłaństwie będzie drobiazgiem”. W Seminarium ks. Sobalkowski spełniał się z pewnością - jako kapłan, naukowiec (praca naukowa dla Kościoła zawsze była jego marzeniem), kierownik duchowy i wychowawca przyszłych kapłanów.
Wydaje się, że bp Czesław Kaczmarek wysoko cenił wicerektora. Oczkiem w głowie Pasterza kieleckiego była w przedwojennych czasach Akcja Katolicka, do której wprowadził ks. Sobalkowskiego; mianował go także asystentem diecezjalnym w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży Męskiej, powierzył mu również wykłady w Instytucie Wyższej Kultury Religijnej w Kielcach. Sporo kłopotów przysporzyły Seminarium i jego kierownictwu czasy okupacji i powojenne, którym ks. Sobalkowski starał się sprostać.
2 kwietnia 1945 r. ks. Sobalkowski obejmuje stanowisko rektora Seminarium w Kielcach. Czas jest trudny, gorący, wysoce niepewny politycznie. Rektor prowadzi starania, aby uzyskać zwolnienie budynku ze szkoły pielęgniarskiej i wykwaterować część szpitala wojskowego. Trzeba naprawić szkody w spustoszonym gmachu, wyposażyć go na potrzeby kleryków i wychowawców, zdobyć fundusze na bieżące wydatki. Stopniowo życie uczelni wraca do normy. 20 października 1949 r. klerycy przygotowują niespodziankę na 25. rocznicę świeceń Rektora - dekoracje, występ chóru, przedstawienie „Ostende mihi via”, napisane przez alumna R. Grzymałowskiego. W Eucharystii w intencji Jubilata bp Kaczmarek zwraca uwagę na siłę jego homilii, wieloletnią posługę duszpasterską w kościółku Trójcy Świętej, autorytet wychowawcy. Jednak rzeczywistość historyczna daje o sobie znać - nadchodzą nieuchronnie mroczne czasy stalinizmu. Władze dobrze pamiętają czasy wojennego „Biskupiaka”, gdy ówczesny dyrektor ks. Sobalkowski angażował się działalność NSZ i tajne nauczanie; dobrze znają jego homilie, przypatrują się wydawnictwu seminaryjnemu „Nasze myśli”.
W czerwcu 1950 r. Ksiądz Rektor zostaje wezwany do UB na rozmowę, wraca dopiero we wrześniu po tzw. „areszcie badawczym”, trwającym sto dni. „Był nerwowo wyczerpany, zamierzał zrzec się rektorstwa” - pisze ks. Chat. Niektórzy przypuszczali, że sprawa dotyczy czasów wojennej konspiracji, za co „Ksiądz Rektor odsiedział parę miesięcy w piwnicach Kieleckiego Urzędu Bezpieczeństwa” (był kapelanem Okręgu V NSZ, ps. „Andrzej Bobola”, „ks. Andrzej Sokołowski”).
Po dwutygodniowej rekonwalescencji ks. Sobalkowski podjął swoje obowiązki w Seminarium. W sierpniu 1951 r. został ponownie aresztowany i uwięziony na Mokotowie, dzieląc los bp. Czesława Kaczmarka (a wkrótce innych duchownych), wokół którego rozpoczęła się zakrojona na ogólnopolską skalę pokazowa nagonka.
Długie miesiące śledztwa, prowadzonego w oparciu o wzory sowieckie i pod nadzorem oficerów sowieckich, miały doprowadzić aresztowanego do rezygnacji z oporu, przyznania się do niepopełnionych czynów. Tortury fizyczne i psychiczne, załamie woli - to był cel. Podczas procesu ks. Sobalkowski przeczytał spreparowane wcześniej przez prokuraturę pismo - o nic jednak nie oskarżał biskupa ordynariusza ani nikogo z aresztowanych księży.
W oskarżeniu uznano ks. Sobalkowskiego za współpracownika „antypaństwowego ośrodka”, którym „kierował” bp Kaczmarek. Na podstawie kazań i prac uznano go za wroga ustroju socjalistycznego i ZSRR. Pojawił się zarzut lojalności wobec Niemców i agitacji ludności polskiej do walki przeciw ZSRS i ruchowi lewicowemu w Polsce, czyli do zmiany ustroju w PRL. W kazaniach miał stawiać Hitlera za wzór dla polskiej młodzieży… Łatwo zauważyć absurdalność takich i jeszcze wielu innych zarzutów.
Wyrokiem WSR w Warszawie z 24 czerwca 1954 r. ks. Sobalkowski został skazany na łączną karę 7 lat więzienia, utratę praw na 4 lata i przepadek mienia na rzecz Skarbu Państwa. Był więziony w mokotowskim więzieniu w Warszawie, następnie w Sztumie i we Wronkach. W 1955 r. więzienie opuściło kilku księży kieleckich aresztowanych w związku ze sprawą bp. Kaczmarka, podczas gdy ks. Sobalkowski nadal przebywał za kratami.
Do Kielc powrócił w kwietniu 1954 r., chory na serce, reumatyzm, żółtaczkę. Jeszcze przez pół roku władze nie dawały mu spokoju, dopiero po październiku 1956 r. nastąpiło pewne złagodzenie kursu wobec Kościoła, dalekie jednak od normalizacji.
Ks. Sobalkowski wrócił do Seminarium schorowany i bogatszy o doświadczenie własnego krzyża.

Pasterz i żałobna kazalnica

Nominacja na sufragana kieleckiego i biskupa tytularnego medelitańskiego - decyzja Piusa XII nie była zaskoczeniem. Konsekrację zaplanowano na 11 lutego 1958 r., choć Biskup Nominat nie czuł się zbyt dobrze, ale nie życzył sobie zmiany terminu. Konsekracja odbyła się równocześnie z konsekracją bp. Jaroszewicza przez posługę bp. Czesława Kaczmarka. Podczas uroczystości bp Sobalkowski zdradzał objawy osłabienia, ale mimo to postanowił z najbliższymi jechać na Jasną Górę, podziękować za dary i łaski przed obliczem Ikony Jasnogórskiej. Zmarł podczas Mszy św. dziękczynnej, gdy odmawiał z wiernymi spowiedź powszechną, spojrzawszy tylko na Obraz. Współcelebrans i świadek tego wydarzenia, o. Justyn Marczewski, relacjonował dzień później w liście bp. Kaczmarkowi: „…Obsunął się na mnie, klęczącego po jego prawej stronie. Położony u stóp ołtarza zaczął się dusić. Tuż przy balustradzie była kobieta - lekarz, nazwiska nie pamiętam, nie stwierdziła pulsu. W tym momencie, trwało to wszystko ze 3 minuty, mówię: udzielam rozgrzeszenia, krótkiej formy (…)”. Nie pomogła szybka akcja ze strony pogotowia. Któryś z księży kieleckich powiedział, że Biskup jest już przed Matką Boską, inny dodał „jakaż to śmierć szczęśliwa”. O. Marczewski odmówił z płaczącymi zebranymi cząstkę Różańca, ojciec przeor odprawił Mszę św.
„Hiobowa wieść w ciągu paru minut obiegła całe miasto” - czytamy w KPD (nr 1, 1958). Telegramy płynęły z Watykanu i od wszystkich polskich biskupów. „Gość Niedzielny” prosi o fotografię i wspomnienie nt. Zmarłego. Prymas w rozmowie telefonicznej z bp. Kaczmarkiem mówi: „Umarł mąż Boży, bo nikt inny nie napisałby na ten Wielki Post takich kazań o krzyżu. Jestem zbudowany tą wielką duszą, która tak umiała przepowiadać Chrystusa”.
Skromna trumna, mało świec, żadnych pochwał - tak sobie życzył. Żegnano go niemal przy tych samych dekoracjach, które jeszcze pozostały z konsekracji. W mowie żałobnej bp. Jaroszewicz powiedział: „Najwymowniejsze swoje kazanie głosi dzisiaj… Zdaje się mówić: patrzcie, czuwajcie i módlcie się, bo nie wiecie, kiedy czas nastanie…”. Na miejsce spoczynku bp. Sobalkowskiego odprowadzał bp. Kaczmarek, 15 innych biskupów, 304 księży, 102 siostry zakonne, rzesze wiernych i Seminarium, którego ostatnie 13 lat był rektorem. Napisał: „Wychowankowie są po Bogu moją największą miłością”.

Reklama

Liderze już czas! EDK 2019 czeka na Ciebie!

2019-01-16 09:38

Ks. Jarosław Raczak

Przygotuj innym drogę do spotkania z Bogiem! Poszukiwani liderzy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej 2019

Archiwum organizatorów

Noc, cisza, samotność i co najmniej 40 kilometrów wędrówki. Ekstremalna Droga Krzyżowa to forma duchowości dla tych, którzy nie boją się wyzwań. Rozpoczęła się rekrutacja liderów, którzy zainicjują EDK w swojej okolicy, aby dać innym możliwość przeżycia tego wielkopostnego nabożeństwa w niecodziennej formie.

W piątek 12 kwietnia już po raz jedenasty odbędzie się Ekstremalna Droga Krzyżowa. Tylko w 2018 r. wydarzenie przyciągnęło 80 tys. uczestników, w 353 miejscowościach, którzy pokonali 720 tras. Ekstremalna Droga Krzyżowa jest już obecna na całym świecie.

Aby w tegorocznym wydarzeniu wzięło udział jak najwięcej osób, potrzebni są liderzy, którzy zainicjują EDK w swojej okolicy.

Czym jest Ekstremalna Droga Krzyżowa

Piesza, nocna wędrówka w ciszy i samotności, co najmniej 40 kilometrów. Ekstremalna, bo trzeba pokonać tę trasę w nocy, samotnie i w skupieniu. Bez rozmów i pikników. Musi boleć, by opuścić swoją strefę komfortu i powiedzieć Bogu: jestem tutaj nie dlatego, że masz coś dla mnie zrobić, jestem, bo chcę się z Tobą spotkać. Ekstremalna Droga Krzyżowa to wyzwanie dla tych, którzy nie boją się wycieńczenia.

EDK to czas zmagania

– Na początku jest normalnie, po prostu idę, co jakiś czas stacja, krótka modlitwa – tekst rozważań czytany w świetle czołówki – opowiada o swoich doświadczeniach Bartek, jeden z uczestników EDK. – Zmaganie może zacząć się na 18, 30, albo jeszcze innym kilometrze. I raczej zostanie do końca – dodaje.

Z błogosławieństwem Papieża

W zeszłym roku Papież Franciszek, łącząc się duchowo z Organizatorami i wszystkimi Uczestnikami Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, zachęcał do ufnego powierzenia Chrystusowi siebie, swoich rodzin, przyjaciół i nieprzyjaciół, by w każdym z nich zamieszkał pokój i moc Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Na wędrówkę śladami Chrystusa, jednocząc się w modlitwie, Ojciec Święty udzielił wszystkim Apostolskiego Błogosławieństwa.

Liderzy poszukiwani

Trwają poszukiwania Liderów Rejonów – osób, które stworzą EDK w swoich miejscowościach, dając tym samym możliwość wzięcia udziału w tej wyjątkowej Drodze innym osobom ze swojego otoczenia. Im więcej Liderów, tym więcej ludzi będzie miało możliwość odkryć tę formę duchowości.

Lider rejonu EDK odpowiada m.in. za wyznaczenie trasy w swojej okolicy i przygotowanie jej opisu, promocję wydarzenia w lokalnym środowisku.

Już czas!

Liderze! Za kilka miesięcy trasami EDK przejdzie tysiące osób. To od nas zależy, czy stworzymy im warunki do spotkania z Bogiem i rozpoczęcia piękniejszego życia. Nadszedł czas, by przygotować trasy i rejony do EDK 2019.

Dołącz do nas! Wejdź na: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zakochanie jak różaniec - ks. Marek Dziewiecki [#7]

2019-02-19 14:38

salvenet.pl

Czym jest zakochanie? Jak uczyć się miłości? Kiedy zaczyna się uczenie się miłości? Co to znaczy, że zakochanie jest jak różaniec?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem