Reklama

TEMAT NUMERU

Synowie i córki serca

O byciu rodzicem adopcyjnym na odległość z ks. Tomaszem Czubakiem, dyrektorem Papieskich Dzieł Misyjnych Diecezji Świdnickiej, rozmawia Julia A. Lewandowska
Edycja świdnicka 23/2012

JULIA A. LEWANDOWSKA: - Co to jest Adopcja Serca?

KS. TOMASZ CZUBAK: - Adopcja Serca to pomoc duchowa i materialna ofiarowana konkretnemu dziecku żyjącemu w kraju misyjnym, które znajduje się w trudnej sytuacji materialnej. Nie jest to pomoc jednorazowa, ale obejmuje ona przynajmniej kilka lat, aż dziecko stanie się dorosłe i niezależne. Adoptowane dzieci pozostają w swoim kraju, środowisku, kulturze i tam otrzymują potrzebną pomoc. Kontakt z dzieckiem jest możliwy za pośrednictwem misjonarzy, którzy znają potrzeby dzieci i są w stanie zapewnić im, to, co najważniejsze.
Siostra Agata z Krosna, klawerianka zajmująca się Adopcją Serca, powiedziała, że: „Adopcja Serca nie ogranicza się wyłącznie do pomocy materialnej. Adoptowane dzieci otrzymują również wsparcie duchowe i są otaczane codzienną modlitwą. Wiedzą, że w Polsce żyją ludzie, którzy o nich pamiętają i darzą je swoją miłością i troską. Najpiękniejszym duchowym owocem tej adopcji jest prawdziwe szczęście płynące z faktu, że adoptowane dzieci w polskich rodzinach znalazły kochające serca. Adopcja Serca rodzi więc dobro, które ma początek w Bogu, biegnie przez wiele ludzkich serc i rozszerza się na cały świat”.

- Kto może uczestniczyć w Adopcji Serca?

- Dziecko może być adoptowane przez osobę indywidualną, rodzinę, szkołę, klasę, stowarzyszenie lub zorganizowaną grupę. Osoba, która decyduje się na Adopcję Serca, zobowiązuje się do pokrycia kosztów związanych z godnymi warunkami życia i wykształceniem dziecka.

- Jak można włączyć się w Adopcję Serca? Gdzie szukać informacji?

- Poprzez Adopcję Serca możemy pomóc dzieciom realizować ich marzenia. Osoby włączające się w dzieło adopcji zobowiązują się do pomocy materialnej konkretnemu dziecku lub określonej grupie dzieci. Pomoc nie jest jednorazowa, ale obejmuje kilka lat. Osoba podejmująca Adopcję Serca prowadzoną np. przez Siostry Klawerianki wypełnia deklarację i przesyła ją pod wskazany adres: Siostry Misjonarki św. Piotra Klawera, ul. Łukasiewicza 62, 38-400 Krosno, tel. 13 432-16-76, klawer.adopcja@gmail.com. W odpowiedzi siostry przesyłają zdjęcie oraz szczegółowe informacje dotyczące adoptowanego dziecka. Informacji o Adopcji Serca najczęściej można szukać na stronach internetowych zgromadzeń zakonnych lub organizacji, których członkowie pracują na misjach.

- Czy diecezja świdnicka może się pochwalić szkołami lub ogniskami misyjnymi, które adoptowały dzieci na odległość?

- Tak, w diecezji świdnickiej są osoby prywatne, nawet szkoły i ogniska misyjne, które zdecydowały się zaopiekować dzieckiem. Adoptowane dzieci mieszkają w Afryce, a Adopcja Serca prowadzona jest przez Siostry Klawerianki. Wśród rodziców adopcyjnych są: katechetka Iwona Kurowska wraz z Ogniskiem Misyjnym przy Parafii św. Józefa Oblubieńca w Wałbrzychu, rodzina Marzeny Zięby z Kalna, katechetka Małgorzata Smęda wraz z Publicznym Gimnazjum nr 7 im. Jana Pawła II w Wałbrzychu, Anna Żurawińska z Dzierżoniowa, Maria Wójcik wraz ze Wspólnotą Odnowy w Duchu Świętym „Syjon” w Świdnicy, Magdalena Komisarczyk i Szkoła Podstawowa im. Anny Jenke w Mrowinach, katechetka Marzena Zięba i Gimnazjum im. Jana Pawła II w Żarowie. Szkoła Podstawowa im. Jana Brzechwy w Żarowie adoptowała dziewczynkę o imieniu Uwineza z Afryki. Adopcją zajmuje się „Maitri” - Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata www.maitri.pl przy parafii św. Augustyna we Wrocławiu. Spotkania wspólnotowe odbywają się w parafii w każdy wtorek w godz. 17-21 (praca w magazynie, sprawy bieżące, modlitwa), o godz. 18 (od października do kwietnia) lub o godz. 19 (od maja do września) jest sprawowana Msza św. (tel. 601-864-142 - Jan Łucki, wroclaw@maitri.pl - Joanna Nowak). Odpowiedzialnym za wspólnotę jest Konrad Czernichowski.
Ognisko Misyjne im. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Gimnazjum nr 1 im. Adama Mickiewicza w Kłodzku podjęło Adopcję Serca prowadzoną przez Ojców Franciszkanów w Kłodzku. Adoptowane dzieci pochodzą z Burkina Faso w Afryce. Ognisko jest objęte misyjnym programem edukacyjnym „Dać im nadzieję”. Misyjny program edukacyjny to przyjęcie do swojego życia biednego dziecka z kraju misyjnego i zapewnienie mu możliwości edukacji. Poprzez misjonarza mieszkające daleko od siebie osoby, różniące się kulturą i zwyczajami, stają się sobie bliskie emocjonalnie i duchowo. Kto pragnie wziąć udział w programie, zobowiązuje się do opłacenia kosztów jego kształcenia przez okres przynajmniej jednego roku. Po upływie tego czasu można przedłużyć swoje zobowiązanie wobec tego samego dziecka aż do ukończenia jego edukacji. Dzieci do misyjnego programu edukacyjnego przedstawiają misjonarze franciszkanie. Na podstawie rozeznania w swoich placówkach misyjnych wybierają oni najbardziej potrzebujące: sieroty, półsieroty, dzieci, którym rodzice z powodu braku zdrowia czy bezrobocia nie są w stanie zapewnić edukacji, a czasem nawet zaspokoić najbardziej podstawowych potrzeb. Misjonarze przesyłają do Ośrodka Misyjnego informacje o dziecku wraz z jego zdjęciem. W tej chwili są to dzieci i młodzież z misji Korsimoro w Burkina Faso, gdzie pracuje o. Rafał Segieth. W misyjnym programie edukacyjnym udział może wziąć rodzina, osoby indywidualne, firmy, zakłady pracy, uczelnie, szkoły, klasy, kluby, stowarzyszenia lub inne grupy, które składają się na opłacanie nauki swego podopiecznego. Koszty nauki jednego dziecka są zróżnicowane w zależności od kraju, rodzaju szkoły oraz sytuacji rodzinnej i osobistej dziecka. Osoba adoptująca deklaruje wpłatę na konto Franciszkańskiego Ośrodka Misyjnego (z dopiskiem „Dać im nadzieję”) równowartość od 40 do 190 euro (ok. 150 - 750 zł) rocznie, w zależności od swoich możliwości. Wpłat w polskiej walucie można dokonywać w ratach miesięcznych lub kwartalnych. Udział w programie trwa od momentu złożenia deklaracji. Ośrodek Misyjny przekazuje pieniądze misjonarzom co kwartał przelewem bankowym. Misjonarze osobiście opłacają koszty nauki w szkole oraz troszczą się o zaspokojenie podstawowych potrzeb, jak: dożywianie, ubranie, książki, przybory szkolne. Koszty organizacji i administracji programu pokrywane są z dobrowolnych dodatkowych ofiar. Aby uczestniczyć w programie, należy wypełnić deklarację i przesłać ją na adres Franciszkańskiego Ośrodka Misyjnego w Górze Świętej Anny. Pełni on rolę pośrednika pomiędzy misjonarzem przedstawiającym dziecko do programu a osobą adoptującą. Mając na względzie zadeklarowaną kwotę oraz inne preferencje przedstawione w deklaracji, Ośrodek Misyjny wybierze i prześle dane dziecka oraz, w miarę możliwości, jego fotografię. Adres osoby wspierającej ucznia otrzyma misjonarz. Raz w roku informowani są wszyscy uczestniczący w programie o postępach w nauce dziecka. W miarę rozwoju programu jest również możliwość utrzymywania kontaktu korespondencyjnego ze swoim podopiecznym. Zainteresowanym podaję dane: Franciszkański Ośrodek Misyjny, ul. Klasztorna 6, 47-154 Góra Świętej Anny, tel. 77 461-54-62, fax.: 77 461-54-62, osrmis@poczta.onet.pl, www.osrmis.ofm.pl.

- Jakie korzyści niesie bycie rodzicem adopcyjnym lub rodziną adopcyjną?

- Myślę, że najlepiej oddaje to świadectwo pani Marzeny Zięby z Kalna, katechetki pracującej w szkole w Żarowie i opiekującej się ogniskiem misyjnym: „Krystion jest adoptowanym dzieckiem (Adopcja Serca) Gimnazjum im. Jana Pawła II w Żarowie. Adopcja uczy uczniów wrażliwości, dzielenia się, empatii. Poznanie konkretnego dziecka, jego zdjęcie, życiorys, list sprawiają, że uczniowie osobowo traktują pomoc dla niego. Wiedzą, komu pomagają i Krystion stał się dla nich przybranym bratem. Czasami rezygnują ze słodyczy czy innych przyjemności, żeby przekazać ofiarę na Krystiona. Wiedzą, że dzięki nim Krystion ma szansę na godne życie, ma dach nad głową, jedzenie i może się uczyć. Ponieważ ostatnio otrzymaliśmy list od niego, uczniowie, piszą listy, które będą chcieli Krystionowi przekazać.
Jako rodzina adoptowaliśmy Rildę i Hedera. Co nam jako rodzicom daje adopcja? To jest tak jakbyśmy otrzymali od Boga «nowe życie», właściwie dwa. Cieszymy się z naszej rodzonej czwórki dzieci i tak samo cieszymy się z tych adoptowanych. Nieraz się śmieję, że mam siedmioro dzieci: czworo w domu, jedno w niebie, dwoje w Afryce i zamierzam mieć przynajmniej dziesięcioro. Tak więc nasza lista adopcyjna jest otwarta i na pewno się powiększy. Świadomość, że dzięki nam ktoś może chodzić do szkoły, przedszkola, ma co jeść, w co się ubrać, sprawia, że mamy poczucie, że nie żyjemy tylko dla siebie, że nie przejadamy tego naszego codziennego życia. Każde dziecko jest wielkim skarbem - to w Afryce też. Rysunek, który otrzymaliśmy od Hedera, traktujemy jak wielki skarb, list od Rildy sprawił, że płakałam, czytając go, bo to nasze dzieci i naprawdę czujemy się ich rodzicami. Nasze rodzone dzieci też mają z tej adopcji korzyść - stają się lepszymi ludźmi, wrażliwszymi, umiejącymi dzielić tym, co posiadają. Od momentu adopcji nie ma marudzenia, że coś nie smakuje, nie ma płaczu, że rodzice czegoś nie kupią. Wiedzą, że ich bratu i siostrze brakuje dużo więcej. Uczą się kochać także na odległość. Wychowywanie ich staje się więc dużo łatwiejsze. Mam też cichą nadzieję, że kiedyś, kiedy stanę przed Panem Bogiem, przymknie oko na te moje wady i niedoskonałości i tak, jak obiecał, dostrzeże «cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mieście uczynili». Może więc te adopcje, to moja większa szansa na niebo, na zbawienie?”.

Abp Głódź: Paweł Adamowicz był osobą wierzącą, nie wstydził się wiary, praktykował

2019-01-15 17:08

KAI

Człowiekowi rozkochanemu w Gdańsku, wizjonerowi, dla którego to miasto było powołaniem i sensem życia. Panie Prezydencie, Kochany Pawle! Już teraz nam Ciebie brakuje - to napis umieszczony w księdze kondolencyjnej, którą od godz. 10 podpisywano w sali nr 107 Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Na kolejnej karcie księgi kondolencje wpisał metropolita gdański. "Pozostaje w pamięci w naszych oczach ta wyciągnięta dłoń ze światełkiem do nieba, to jest swoista statua wolności" - napisał m.in. abp Głódź. Po dokonaniu wpisu metropolita w rozmowie nie ukrywał emocji i był poruszony uroczystością. - Dziękujemy i wierzymy, że Pan Bóg nagrodzi jego życie. Śp. Paweł Adamowicz był osobą wierzącą, nie wstydził się wiary, praktykował. Teraz zadanie, które stoi przed nami - umarłych pogrzebać, godnie i w ciszy. Rozważany jest pochówek w bazylice Mariackiej. Pani Magda i pan Piotr [żona i brat - przyp. red.] przekażą komunikaty.

Najprawdopodobniej będzie to sobota - dodał abp Głódź.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Abp Głódź: śmierć Pawła Adamowicza to wezwanie do rachunku sumienia i do przemiany życia politycznego

2019-01-19 13:38

lk, aw / Gdańsk (KAI)

Tragiczna śmierć Pawła Adamowicza to wezwanie do rachunku sumienia, do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Nasza Ojczyzna potrzebuje polityki motywowanej miłością, szacunkiem, realizowanej z poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi - podkreślił abp Sławoj Leszek Głódź w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej śp. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Prezydent.pl

W homilii metropolita gdański przypomniał, że śp. Paweł Adamowicz „szedł drogą swego doczesnego dynamicznego, twórczego, wybiegającego ku przyszłości życia”. - Niedawny zwycięzca w kolejnych wyborach na fotel prezydenta miasta Gdańska, wychylony ku przyszłości, ku planom, projektom, marzeniom, które były przed nim i z którymi miał się zmierzyć – mówił metropolita gdański.


W Bazylice Mariackiej w Gdańsku rozpoczęła się Msza św. pogrzebowa prezydenta Pawła Adamowicza. Przewodniczy jej przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, a homilię wygłosi metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

Jak powiedział, w niedzielę 13 stycznia nastąpiła odrażająca śmierć prezydenta Gdańska. Hierarcha był świadkiem jego odchodzenia, gdy udał się do szpitala, do którego przewieziono śmiertelnie rannego Pawła Adamowicza. Abp Głódź modlił się przy jego łóżku i towarzyszył w modlitwie lekarzom, którzy starali się rozdmuchać „płomień życia” umierającego prezydenta Gdańska.

Dalej przypomniał, że w kaplicy ostrobramskiej Matki Miłosierdzia, na pomniku upamiętniającym ofiary tragedii smoleńskiej, widnieją słowa: „Media vita in morte sumus”. – W pośrodku życia w śmierci jesteśmy. Wielu z tych, którzy tamtego dnia lecieli do Katynia, aby na grobach zamordowanych polskich oficerów złożyć wieniec pamięci Ojczyzny było ludźmi, do których nagła śmierć przyszła „in media vita” – w połowie życia – mówił kaznodzieja.

Ta śmierć przyszła w połowie życia także do śp. Pawła Adamowicza, ofiary zbrodniczego, okrutnego, niepojętego w swej scenerii zamachu – powiedział abp Głódź. - „Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności!” - tak mówił Prezydent chwilę przed tragicznym zamachem podczas finału dorocznej kwesty Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Odczytujemy te słowa jako swoisty testament. Wyznanie i deklarację miłości, uznania, szacunku, zachwytu dla Gdańska. Był jego prezydentem 20 lat – przypomniał arcybiskup.

- Powraca telewizyjny obraz Prezydenta Pawła z wzniesioną ku górze ręką i światłem do nieba. „To jest swoista statua wolności dla Gdańska, ale nie tylko” - takie słowa wpisałem w Księdze Kondolencyjnej w Urzędzie Miasta – mówił hierarcha. - W ręce trzymał światełko skierowane ku niebu. Ku światłości wiekuistej, gdzie mieszka Bóg „bogaty w miłosierdzie”. Jakby sygnał, oznajmienie – nieuświadomione wtedy – że niebawem i on będzie zmierzał ku Temu, który „zna wszystko”.

Abp Głódź przypomniał, że Zmarły należał do pokolenia „Solidarności”. Wspominał, że znał Pawła Adamowicza od 2008 r., gdy ten już od wielu lat poświęcał się pracy w samorządzie gdańskim. Od 1998 r. Paweł Adamowicz zwyciężał podczas kolejnych wyborów. - Ofiarował tej służbie rodzinnemu miastu swoje serce, zapał, kompetencje, wrażliwość, inteligencję, także twórczą wyobraźnię – podkreślił abp Głódź.

„Patriota Gdańska. Jakże wiele zrobił, aby nasze miasto wzrastało nad poziomy. Piękniało, nasycało się rozmaitymi inwestycjami w służbie gdańskiej pamięci, edukacji, artyzmu, zdrowia, życia społecznego, użyteczności publicznej. Aby promieniowało przedsięwzięciami artystycznymi i kulturalnymi, przyciągało ku sobie, szczególnie latem, innych. Było gościnne, atrakcyjne, wielkie i dumne. Świadome swej ważnej roli w historii współczesności ojczyzny, ale i chrześcijańskiej Europy – wymieniał abp Głódź.

„Był człowiekiem wiary. Kościół katolicki w Gdańsku doznał od niego wiele pomocy. Wspomagał remonty historycznych zabytkowych gdańskich świątyń, włącznie z tą Bazyliką. Wiele działań Kościoła, szczególnie tych o wymiarze społecznym, mogło liczyć na wsparcie ze strony Prezydenta Gdańska” – dodał hierarcha.

Śp. Prezydent był człowiekiem wiary, praktykującym katolikiem – powtórzył abp Głódź. - Nie wstydził się swojej wiary. Nie uważał, że zamyka się ona w zakamarkach prywatności. Często żartobliwie podkreślał, że gdy jest w Brukseli i siada z posłami, to rozpoczyna posiłek od znaku krzyża. Był związany mocnymi więzami przyjaźni z moim poprzednikiem, śp. abp. Tadeuszem Gocłowskim. Uważał go za swego duchowego ojca, korzystał wiele z jego doświadczenia i rozeznania zagadnień społecznych i politycznych – mówił hierarcha.

„Śp. Pan Prezydent Paweł Adamowicz stanął już w prawdzie swego tragicznie przerwanego życia przed Bożym Majestatem. Przed Bogiem żywych i umarłych. Sprawiedliwym, wiernym i miłosiernym. Zda Mu sprawę z włodarstwa swego. Zaniesie naręcze swoich dobrych czynów w służbie rodziny, bliźnich, wspólnoty Gdańska, której tyle lat przewodził. Z pewnością otrzyma za nie wieczną zapłatę, stosownie do swych czynów i wiary. W jego ostatniej drodze niechaj towarzyszy nasza modlitwa kierowana ku Matce Miłosierdzia. Rozdawczyni łask, przewodniczce na drogach wieczności” – powiedział w homilii arcybiskup.

„Tak wiele było modlitwy w ostatnich dniach. Niech dalej trwają i nie ustają. Niech będą świadectwem naszych serc pozostających w harmonii z Bożym miłosierdziem. Tę miłość do Matki Miłosierdzia, tej z Ostrej Bramy, posiadł od swoich Rodziców przybyłych do Gdańska z ziemi wileńskiej” – kontynuował kaznodzieja.

„Przed niespełna dziesięciu laty w kaplicy Matki Bożej Miłosierdzia, złożyliśmy podniesione ze smoleńskiego pobojowiska doczesne szczątki Macieja Płażyńskiego, marszałka Sejmu, współtwórcę polskiej i gdańskiej wolności, ofiarę tragedii smoleńskiej. To był pierwszy powrót do dawnej tradycji. Do zainicjowania panteonu osób, które dobrze zasłużyły się Gdańskowi i Ojczyźnie. Prezydent Adamowicz będzie drugim, którego prochy w tych dostojnych murach oczekiwać będą na dzień chwały, w którym „Bóg nasz przybędzie”, Chrystus „przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z nim” – cytował abp Głódź.

- Potrzeba nam budowniczych pokoju i braterstwa. Śmierć naszego brata Pawła, którego dziś chrześcijańskim pogrzebem żegnamy, wstrząsnęła wspólnotą Narodu. Ku naszemu miastu, ku Ojczyźnie, nadbiegło dramatyczne pytanie z Księgi Rodzaju. Pytanie Boga, skierowane ku Kainowi, zabójcy brata swego. „Cóżeś uczynił?. Krew brata twego głośno woła do mnie z ziemi” – mówił arcybiskup.

„Dla wielu to, co się wydarzyło w niedzielny wieczór na Węglowym Targu, zostało odebrane jako potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę – podkreślił abp Głódź. – Jest to wezwanie do rachunku sumienia. Do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Do definitywnego wyrugowania z polskiej polityki, więcej, z przestrzeni życia społecznego, języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci i godności naszych braci, bliskich, czasem niedawnych przyjaciół. Wypływa ten język z serc, w których być może wygasł płomień miłości do Ojczyzny i do polskiej wspólnoty. Wyrasta z niekontrolowanej miarą sumienia pychy, która jest nieodrodnym dzieckiem pogardy. Tak być nie może! Dosyć! Basta! Stop!” – zaznaczył z mocą metropolita gdański.

„To pycha buduje mury osobności. Wzywa do ich obrony. Niezdolna do autorefleksji, do dostrzeżenia w swych sercach braku miłości, imperatywu pokoju, szacunku dla racji i poglądów innych, podważania tego, co jest rezultatem demokratycznych zasad. Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści” – zaznaczył abp Głódź.

- Dźwięk tego dzwonu wzywa nas do odbudowy polskiej wspólnoty wedle miary miłości, zaufania, szacunku. Do definitywnego zakończenia recydywy swoistej walki klas, w nowym przebraniu i propagandowym instrumentarium, pamiętanej dobrze przez starsze pokolenie. Przynosiła ona opłakane owoce społecznych krzywd, konfliktów, destabilizację polskiej wspólnoty. To dotyczy także próby „wypłukiwania” z przestrzeni publicznej roli Kościoła, który jakże często bywał mediatorem, nawet w czasach PRL, „wypłukiwania” jego zadań i posłannictwa.

„Tak, drodzy bracia i siostry, trzeba nam powrotu do hierarchii trwałych, sprawdzonych wartości, budowanych na fundamencie Rodziny, szkoły, kościoła. Powrotu niezbędnego, koniecznego niczym koło ratunkowe wrzucone na wzburzoną głębinę polskiej wspólnoty. Tych wartości dzięki którym Polska trwa. Z których wyrosła przed stu laty jej utracona niepodległość. Odebrana przez sąsiadów w sytuacji wewnętrznej słabości i głębokich podziałów. Powrotu wartości, które w polskie pokiereszowane opresją komunistycznej ideologii życie, wniosła Solidarność. A „Solidarność – to znaczy jeden i drugi (…) A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim”. Tak mówił, tu, w Gdańsku, na Zaspie, św. Jan Paweł II. Wielu zapomniało o tym doszczętnie. A to zadanie niespełnione, jesteśmy za to wszyscy odpowiedzialni i trzeba je podjąć” – mówił hierarcha.

Dodał, że papież Franciszek w tegorocznym Orędziu na Światowy Dzień Pokoju, przypomina, że „przekazanie pokoju znajduje się w centrum misji uczniów Chrystusa”, a „polityka jeśli jest realizowana z podstawowym poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi, może naprawdę stać się wzniosłą formą miłości”. Tej formy miłości potrzebuje Polska – jak „łania pragnie wody ze strumieni”.

„Nasza ojczyzna potrzebuje takiego kształtu polityki polskiej. Takiego – motywowanego miłością, szacunkiem – kształtu polskiej wspólnoty narodowej. Mówię o tym, wobec was, bracia i siostry, którzy jesteście dziećmi Narodu i Kościoła. Wobec nas wszystkich, którzy mamy obowiązek współtworzyć Polskę zgodną, sprawiedliwą, miłującą, solidarną” – zaznaczył abp Głódź.

- Dzisiaj odwołuję się jeszcze raz do słów Ojca Świętego Franciszka, bardziej niż kiedykolwiek, nasze społeczeństwa – pośród nich i nasze, polskie – potrzebują „budowniczych pokoju”, którzy mogliby być autentycznymi posłańcami i świadkami Boga – podkreślił.

„Zbliża się czas wzajemnego przekazania sobie znaku pokoju. Przekażmy go autentycznie, w duchowy sposób, bo nie wszyscy będą w stanie to uczynić bezpośrednio, najbliższej rodzinie śp. Pawła Adamowicza: Małżonce, Córkom, Rodzicom, Bratu. Niech odczują naszą bliskość, empatię, wspólnotę, braterstwo naszych serc. Przekażmy także znak pokoju lekarzom. Zrobili, co mogli, walczyli o wiele godzin życie śp. Pawła. Bóg rozrządził inaczej. Należy im się wdzięczność i podziw” – powiedział abp Głódź.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem