Reklama

Podwyższenie Krzyża Świętego w Czerniowcach na Bukowinie

JAN BUJAK
Niedziela Ogólnopolska 39/1999

Gdy w Polsce przeżywaliśmy uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego, w tym samym dniu w bardzo wielu punktach globu ziemskiego również gromadziły się rzesze wiernego ludu, aby oddawać cześć Bogu w Trójcy Jedynemu.
Jednym z tych miejsc, w których uroczystość tę obchodzi się od przeszło dwustu lat, jest kościół parafialny pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Czerniowcach. Zgodnie z prastarym obyczajem, przybywają tu licznie parafianie oraz pielgrzymi z całej północnej, a także z południowej Bukowiny. Dla nich świątynia czerniowiecka od dawna jest czymś więcej niż największą architektoniczną budowlą katolicką tej krainy. W pewnym sensie przez dwa wieki pełniła ona rolę macierzy wszystkich parafii, kościołów i kaplic, wszystkich wiernych obrządku łacińskiego Bukowiny.
Proboszczowie parafii Podwyższenia Krzyża Świętego od trzeciej ćwierci XVIII stulecia sprawowali funkcję dziekana pierwszego dekanatu bukowińskiego - czerniowieckiego, a z czasem również obowiązki wikariusza generalnego Bukowiny w zastępstwie ordynariusza archidiecezji lwowskiej, do której Czerniowce i cała Bukowina należała do 1930 r.
W kruchcie czerniowieckiej świątyni parafialnej można przeczytać zwięzłą kronikę, przedstawiającą dzieje rozpoczęcia budowy kościoła drewnianego (1785 r.) oraz trwania świątyni aż po ostatnie dziesięciolecie XX w., kiedy proboszczem został młody, energiczny ks. Wiktor Antoniuk, " odnowiciel" Kościoła katolickiego w północnej części Bukowiny.
Przez cały okres dziejów czerniowiecka parafia rzymskokatolicka, zlokalizowana w największym, stołecznym mieście, zamieszkałym przez liczne środowisko Polaków, była największą, najzamożniejszą i najżywotniejszą parafią na Bukowinie. Oddziaływała na cały region, ale przede wszystkim na katolików i Polaków, których obecnie na północnej Bukowinie żyje ok. 5 tys.
Gehenna katolików i parafian czerniowieckich oraz duchowieństwa i osób konsekrowanych pod rządami komunistycznymi to lata 1940-41 i 1944-90. Panowanie bolszewików z samych tylko Czerniowiec wyrugowało ok. 20-30 tys. katolików (wszystkich Niemców i prawie wszystkich Polaków), kilkunastu duchownych i kilkadziesiąt sióstr zakonnych (marianki i felicjanki) wraz z prowadzonymi przez nie przedszkolami, szkołami, sierocińcami, internatami, zakładami pomocy społecznej. Zamknięto lub zakazano spełniania misji w dwóch kościołach rzymskokatolickich: św. Antoniego i Najświętszego Serca Jezusowego. Ten ostatni kościół zamieniony został na archiwum. Przestały funkcjonować kaplice publiczne i prywatne oraz wiele organizacji katolickich i kościelnych, a także ogromna liczba instytucji i stowarzyszeń polskich. Ateistyczna i materialistyczna cywilizacja mocno "zaznaczyła się" na zabytkowym cmentarzu komunalnym. Jednak największych spustoszeń dokonała w sferze religijnej, moralnej, duchowej i umysłowej, wywołując wtórne pogaństwo. Szatan swoim cielskiem przywalił znaczną część wspaniałego dorobku wielu pokoleń, resztę spustoszył bądź przyprószył szarym popiołem ze zgliszcz.
Zachował się i szczęśliwie ocalał kościół parafialny Podwyższenia Krzyża Świętego i znajdująca się przy nim plebania. Natychmiast też stanęli do pracy duszpasterze, w których Duch Boży tchnął zapał, siły i ochotę do mozolnej orki mocno zapuszczonego gruntu pod nowy zasiew i stokrotny plon. Dzieje, także te najnowsze, z lat ostatnich Kościoła katolickiego na Bukowinie i w Czerniowcach, gdzie pracowali tacy robotnicy Winnicy Pańskiej, jak sługa Boży, arcybiskup warszawski Zygmunt Szczęsny Feliński (1822-95) oraz ks. inf. Wojciech Grabowski (1873-1939) i wielu innych wspaniałych duszpasterzy, zakonnic i zakonników oraz katolików świeckich, pouczają, iż wszystko można z "Tym, który nas umacnia" z Podwyższonego Krzyża Świętego.

Wyjdźmy na pustynię i odnówmy przymierze

2018-02-14 10:25

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 33

_Marion/pixabay.com

Biblia to historia przymierzy Boga z ludźmi. W tej historii Bóg szuka człowieka, by objawić mu swą miłość, człowiek zaś niekiedy odpowiada na miłość miłością, a niekiedy ucieka, chowa się, odwraca. Bóg jest wierny, człowiek nie zawsze, czasem zdradza. „Drogi Twe, Panie, to łaska i wierność” – głosi psalm. Historia Noego z I czytania jest pierwszym tekstem biblijnym, w którym Bóg zawiera „explicite” przymierze z człowiekiem. Jego znakiem jest tęcza: „Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią” (Rdz 9,13). Katechizm podkreśla: „Przymierze z Noem pozostaje w mocy, dopóki trwa czas narodów, aż do powszechnego głoszenia Ewangelii” (KKK 58). Zdanie to przywodzi na myśl tajemniczą wypowiedź Jezusa: „A Jeruzalem będzie deptane przez pogan, aż czasy pogan się wypełnią” (Łk 21,24). Wszystkie przymierza osiągają swą pełnię w osobie Jezusa Chrystusa. „Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem” – nie wahali się mówić Ojcowie Kościoła. To znaczy: Bóg się wcielił, aby człowiek mógł zostać przebóstwiony i żyć wiecznie. Wcielony Bóg umarł na krzyżu i zmartwychwstał, abyśmy my – zjednoczeni z Nim – mogli zmartwychwstać. W II czytaniu widzimy zestawienie uniwersalnego zbawienia w Chrystusie z arką Noego, w której „niewielu, to jest osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę”. To uratowanie przez wodę za czasów Noego stanowi znak sakramentu chrztu: „teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona [woda] we chrzcie...”. Chrzest jest zanurzeniem w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa i jako taki stanowi nieodwołalne przymierze z Bogiem. Chrztu nie można wymazać. Pozostawia on niezatarte znamię (charakter). Niezatarte, tak jak nieodwołalna jest wierność Boga. Człowiek ochrzczony może jednak wybrać zaprzaństwo, odwrócenie się od Boga plecami. By tak się jednak z nami nie stało, trzeba czasem wyjść na pustynię, to znaczy podjąć walkę – mocą Ducha – z szatańskim kuszeniem w nas i wokół nas. Dzisiejsza Ewangelia mówi, że „Duch wyprowadził Jezusa na pustynię”. Pozwólmy i my w okresie Wielkiego Postu wyprowadzać się na pustynię, gdzie poznając własną kruchość, możemy jeszcze bardziej poznać miłość Boga i poczuć się wspomaganymi przez Jego aniołów. Co konkretnie znaczyłoby wyjście na pustynię? To m.in. podjęcie klasycznych uczynków: modlitwy, postu i modlitwy. Pewien znajomy w każdy piątek nie spożywał obiadu, ale w tym czasie modlił się. Zaoszczędzone pieniądze wkładał do puszki na biednych. Pomyślmy, jak konkretnie wychodzić na naszą pustynię.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Miejsce obecności Boga

2018-02-19 11:32

Agnieszka Chadzińska

„Chciałbym tak bardzo, abyśmy dziś w tej świątyni poczuli się Kościołem, pomyśleli tak serdecznie i po Bożemu, jak bardzo tego Kościoła potrzebujemy” – te słowa bp. Andrzeja Przybylskiego można uznać za przewodnią myśl uroczystego dnia w parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Złotym Potoku.

Agnieszka Chadzińska

Wizytacja kanoniczna, która miała miejsce 18 lutego br., to przede wszystkim wspólna modlitwa. „Rozmawiam, odwiedzam ruchy parafialne, oglądam księgi – mówił bp. Andrzej Przybylski – przyglądam się, jak pięknie dbacie o swoją świątynię, jak ją odnawiacie… Najważniejsza jest jednak dla mnie nasza wspólna Eucharystia, to, że się z Wami modlę. I tak naprawdę życie parafii zależy od tego, ilu ludzi żyje blisko Boga, a ilu już usycha, dziczeje na pustyni”. Nawiązując do niedzielnej Ewangelii, Ksiądz Biskup mówił do parafian o pustyni i o wielkim darze, jakim jest Woda Życia, którą każdy człowiek czerpie w Kościele. O tym, jakim źródłem jest świątynia, kościół, przy którym mieszkamy i co tracimy, kiedy tylko mijamy go, spoglądając na wieżę.

„W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu mamy Ewangelię, gdzie możemy widzieć i słyszeć Jezusa, który podlega pokusom. Jezus, choć jest Synem Bożym, prawdziwym Bogiem, pozwala być kuszony. Chce się z nami solidaryzować” – mówił Ksiądz Biskup. Podkreślił, że zawsze w bardzo ważnym momencie naszego życia, przychodzi grzech, próbuje nas kusić. Jednak św. Marek jakby mniej uwagi zwraca na kuszenie, bardziej na pustynię. Na to, że Pan Jezus został wyprowadzony na pustynię, tam pości i jest kuszony. Tak też jest z człowiekiem: najbardziej jest podatny na pokusy, kiedy jest na pustyni.

Agnieszka Chadzińska

Zwracając się do parafian bp Przybylski powiedział: „Nikomu nie muszę mówić, nawet w Złotym Potoku, gdzie wody wam nie brakuje, gdzie źródła was otaczają i to bardzo świeżej wody, ale wyobrażacie sobie, czym jest pustynia. Wiecie, że na pustyni jest mało życia. Tam się trudno żyje, dlatego że nie ma wody. Woda jest potrzebna do tego, żeby ludzie żyli, żeby rośliny rosły i owocowały, żeby zwierzęta mogły przeżyć… A jak nie ma roślin i zwierząt, nie ma pokarmu, nie ma jedzenia. Dlatego pustynia to jest takie miejsce, gdzie nawet zwierzęta, które pozornie mogłyby żyć w pokoju i zgodzie, zaczynają dziczeć, zaczynają walczyć o każdy kęs jedzenia, o każdą kroplę wody. Dlatego Ewangelista Marek napisze, że Jezus był na pustyni, że tam było pełno dzikich zwierząt. W takiej trudnej sytuacji był kuszony. Diabeł wie, że nie ma nas co kusić, jak nam jest dobrze, jak nam się wszystko świetnie układa… A jak nawet żyjemy po Bożemu, ale jest nam trudno, wtedy dopada nas, żeby nas kusić. Kiedy mamy taki swój kawałek pustyni. Dlatego Jezus przychodzi na pustynię, dlatego Jezus chce wchodzić w każde pustynne miejsce, może nie pod względem fizycznym, materialnym, ale pod względem duchowym.

Jezus chce nam dzisiaj powiedzieć: w każdym miejscu twojego życia, w którym zabraknie ci Boga, pojawi się pustynia. Pojawi się diabeł. Tam, gdzie zabraknie ci Boga, zaryzykujesz tym, że bardzo szybko z takiego człowieka pokory zrodzi się takie dzikie zwierzę, walczące o byt, zazdroszczące innym. Wtedy chodzi o to, żeby było więcej dla mnie, a jak więcej dla mnie, to mniej dla drugich… Świat bez Boga (…) jest takim światem dzikich zwierząt. Dlatego nam jest potrzebny Kościół. Dlatego, że Kościół to jest miejsce obecności Boga, miejsce, w którym wytryskają wody życia. Wy tu, w tym kościele, w tej parafii możecie sobie o tym przypominać każdego dnia, bo kiedy tu przychodzicie, patrzycie na tę scenę chrztu Jezusa w Jordanie i macie tu, w Złotym potoku przypomnienie chrztu, przypomnienie Jana Chrzciciela i przede wszystkim Jezusa. Zobaczcie jaka jest różnica między tą sceną w Jordanie a pustynią”.

Ksiądz Biskup wyrażał wdzięczność za historię tego miejsca, parafii, za ludzi: ks. proboszcza Ryszarda Marciniaka, Księdza wikariusza i za każdą osobę zaangażowaną w działalność parafii – członkom Żywego Różańca, Rady Duszpastersko-Ekonomicznej, Honorowej Straży Najświętszego Serca Pana Jezusa, Czcicielom Bożego Oblicza, chórowi, ministrantom, scholce, młodzieży przygotowującej się do bierzmowania i wszystkim parafianom. „Chcę razem z wami dziękować za was wszystkich, za tych, którzy przychodzicie do tego źródła, żeby nie zdziczeć, nie uschnąć, żeby nie dać się włączyć w tę gonitwę tylko po to, żeby więcej mieć, więcej znaczyć, wygodniej żyć, bo człowiek dziczeje bez Boga, bez Kościoła. Dlatego przychodźmy do tego źródła, najważniejszego dla nas, dla rodziny, parafii, dla tej społeczności, która tutaj jest. Do Boga, który stąd daje nam wodę życia. Pokarm na życie wieczne i Ewangelię, byśmy nie zdziczeli, ale traktowali siebie jak bracia i siostry”.

W programie wizytacji kanonicznej bp. Andrzeja Przybylskiego w parafii św. Jana Chrzciciela w Złotym Potoku, oprócz uroczystych Mszy św. o godz. 7.30, 10.00, 12.00 i 18.00 oraz spotkań z wymienionymi grupami parafialnymi, odbyły się także Msze św. w Pabianicach i w Siedlcu, Modlitwa za zmarłych na cmentarzu grzebalnym (Koronka do Miłosierdzia Bożego), Gorzkie Żale, a także odwiedziny 106-letniej parafianki i najmłodszego odwiedzanego w pierwsze piątki parafianina.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem