Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

Adwentowy czas oczekiwania

JAN URYGA
Niedziela Ogólnopolska 48/1999

Adwentem rozpoczyna Kościół swój rok liturgiczny. Adwent - z łacińskiego " adwentus" - oznacza dosłownie "przyjście". Być może nazwę tę zapożyczyli chrześcijanie od starożytnego zwyczaju istniejącego w Rzymie. Każdorazowe uroczyste wejście cesarza do Rzymu, a przede wszystkim do świątyni w uroczystości państwowe - oczekiwanie na niego i powitania - nazywano " adwentus", czyli "nadejście".
Historię narodu żydowskiego określamy najkrócej jako dzieje narodu "oczekującego na przyjście Boga". Nauczycielami i stróżami świętego oczekiwania byli prorocy. Jeden z nich, Micheasz, tak wyraził własne i narodowe tęsknoty: "A ja na Pana czekać będę - oczekiwać będę Boga". Zaś prorok Izajasz wołał: "Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił".
Wieki historii, kłopoty dnia codziennego wyczerpały uwagę, ostudziły żar tęsknoty i naród wybrany przestał czuwać, nie zauważając spełnionej przez Boga obietnicy. Dlatego dziś Kościół nawołuje swych wiernych: "Czuwajcie! Czuwajcie!...".
Czuwanie jest zasadniczym mottem Adwentu, o którym historyczne wzmianki pochodzą z jednego z dekretów synodu, odbytego w Saragossie, w Hiszpanii, w 380 r. W tym czasie Adwent obchodzony był w Hiszpanii i w Galii. Bardziej szczegółowe wiadomości o tym okresie pochodzą z V i VI wieku. Na wzór Wielkiego Postu trwał on w niektórych miejscach 40 dni. Obowiązywał wówczas post, chociaż w formie nieco łagodniejszej niż w Wielkim Poście. Obowiązywała też abstynencja małżeńska, zakaz wojen, wesel i hucznych zabaw. Charakter tego okresu był wybitnie pokutny. Zwyczaj obchodzenia czterech tygodni Adwentu wywodzi się z Rzymu, z liturgii łacińskiej, dominującej w całym Kościele.
Treścią Adwentu jest tajemnica grzechu pierworodnego oraz skutków, jakie nieposłuszeństwo pierwszych ludzi sprowadziło na rodzaj ludzki. Jednak Bóg pierwszy zwraca się do człowieka i ofiarowuje mu swoje przebaczenie. Obiecuje zesłać swego Syna, który przez śmierć na krzyżu zadośćuczyni Bogu za winę Adama.
Zanim Bóg zesłał Zbawiciela, przez wiele lat przygotowywał ziemię na Jego przyjście. Działał przez proroków, nawoływał do pokuty, ukazywał w znakach wielkość mającego nastąpić Odkupienia.
Syn Boży przyszedł na ziemię, narodził się jak każdy ziemski człowiek, żył, głosił swoją naukę, dokonał swojej zbawczej misji i powrócił do Ojca w niebie. Ale, jak sam wiele razy zapowiadał, powróci jeszcze na ziemię, aby dokonać na końcu czasu powszechnego sądu. Na to powtórne przyjście Chrystusa czekamy przez Adwent, pamiętając o słowach św. Mateusza: "Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów" (Mt 25, 31-32).
Liturgia Adwentu ukazuje nam dwie wielkie postacie: proroka Izajasza i św. Jana Chrzciciela. Pierwszy jest uosobieniem tęsknoty Starego Testamentu, to prorok, który zostawił najwięcej przepowiedni odnośnie do Mesjasza.
Jak prorok Izajasz zdaje się otwierać Stary Testament, tak św. Jan Chrzciciel go zamyka. On nie tyle przepowiada, co wskazuje palcem na Zbawiciela, który już przyszedł i niedługo rozpocznie swą misję. On swoim życiem i słowem ma wskazać ludziom, w jaki sposób należy przygotować się na przyjście Pana: przez pokutę, zerwanie z grzechem, powstanie z nałogów, słowem - zrzucenie z siebie starego człowieka, a przeobrażenie się w nowego na wzór samego Chrystusa.
I jeszcze jedno charakteryzuje Adwent: motyw maryjny. Ona to właśnie, Matka Zbawiciela, miała być w wyrokach Bożych jakby drabiną Jakubową, po której zeszło na ziemię Zbawienie! Ona to była biblijną tęczą, zapowiadającą pojednanie nieba z ziemią, kres gniewu i kar. Jest Maryja gwiazdą zaranną, zapowiadającą koniec nocy oczekiwania, a bliskość wschodu Jego przyjścia. Tę prawdę odnajdujemy we Mszy św. porannej zwanej Roratami, na które już od XIII w. tłumnie spieszą Polacy, wyznając przez to swoją głęboką wiarę w rychłe przyjście Chrystusa. Przez cały Adwent czekamy na moment, aż Maryja poda nam swego Syna w stajence betlejemskiej w noc świętą i błogosławioną, noc sprzed dwóch tysięcy lat, kiedy to Bóg wszedł w historię ziemi, w historię człowieka, by wyrwać go z nędzy grzechu, by dać mu szansę zbawienia wiecznego. Gdy tak pojmiemy sens Adwentu, będziemy mogli być pewni, że nasze oczekiwanie jest właściwe, że Adwent jest czasem łaski, której nie zmarnowaliśmy.
Roratnia
Spowita welonem
opromieniona Światłem Chrystusa
stoisz
wzniosła, a pokorna
adwentowa - oczekująca
zapraszasz
choć ciemno
weź lampion
ogrzeję Cię Moim płomieniem Miłości
ale przejdź
ścieżką roratnią
do świątyni...

BARBARA POPIOŁEK

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kolędnicy Misyjni w Senacie RP

2019-01-16 19:39

as/pdm / Warszawa (KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem