Reklama

66 Swiatowy Dzien Tredowatych

Rodzi się Jutrzenka Zbawienia

Ks. Zenon Mońka
Niedziela Ogólnopolska 36/2002

Ewangelie nic nie mówią o narodzeniu Najświętszej Maryi Panny, jak również nie wymieniają imion jej rodziców. Nie opisują też Jej dzieciństwa. Jedynie Ewangelista Mateusz, kończąc genealogię Chrystusa słowami: "... Maryja, z której narodził się Jezus" (Mt 1, 16), wymienia Ją po raz pierwszy i ukazuje od razu jako Matkę Zbawiciela. Boskie Macierzyństwo jest jedynym powodem Jej narodzenia i zarazem podstawą wszystkich Jej przywilejów. Ona po to się narodziła, "aby wydać światu przedwieczną światłość naszego Pana, Jezusa Chrystusa" (1 prefacja o Najświętszej Maryi Pannie). Dlatego Kościół nazywa Maryję "Zorzą Wschodzącą" i "Gwiazdą Poranną". Porównania te są tym trafniejsze, że zorza wyprzedza wschód słońca i jest jego odbiciem; gwiazda zaś wydająca promień, a nie tracąca przy tym blasku, jest piękną figurą Boskiego Macierzyństwa Maryi, które nie przyniosło uszczerbku Jej niepokalanemu dziewictwu.
Jakkolwiek Ewangelie nie mówią zbyt wiele o narodzeniu i pierwszych latach życia Najświętszej Maryi Panny, to jednak brak ten uzupełniają apokryfy ­ popularne pisma wczesnochrześcijańskie nieznanych autorów. Wśród nich wyróżnia się "Protoewangelia Jakuba", pochodząca z połowy II wieku. Apokryf podaje okoliczności narodzenia Maryi. Wymienia imiona rodziców: Joachima i Anny. Mówi o pierwszych latach Jej życia i oddaniu na dalsze wychowanie do świątyni. Gdzie się urodziła Maryja? Wspomniany apokryf mówi, że w pobliżu świątyni jerozolimskiej. W VI wieku w miejscu Jej narodzenia, gdzie był dom Jej rodziców, zbudowano Kościół Najświętszej Panny. Dzień poświęcenia Kościoła ­ 8 września przyjęto jako datę narodzenia Maryi. Jest to obecna bazylika św. Anny. Tam do dziś czczona jest figura Maryi jako małego dzieciątka.
Z Jerozolimy święto narodzenia Maryi przeszło do Konstantynopola. W Rzymie wprowadził je papież Sergiusz I (+701). On też polecił obchodzić je z procesją. Z Rzymu święto narodzenia Maryi rozpowszechniło się we wszystkich krajach Europy Zachodniej.
Od wielu już wieków raduje się Kościół wielkim darem Bożym, którym jest narodzenie Maryi ­ Jutrzenki zbawienia, która zapowiada bliski już wschód Słońca, którym będzie Syn Boży, Jezus Chrystus. Dlatego w liturgii tego dnia usłyszymy słowa: "Twoje narodzenie, Bogurodzico Dziewico, zwiastowało radość całemu światu, z Ciebie się narodziło Słońce Sprawiedliwości ­ Chrystus, który jest Synem Bożym. On uwolnił nas od potępienia i przywrócił nam łaskę, On zwyciężył śmierć i dał nam życie wieczne" (antyfona do pieśni Zachariasza).
W Polsce święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny tradycyjnie nazywa się świętem Matki Bożej Siewnej. Zgodnie ze starodawnym zwyczajem wierni przynoszą w tym dniu do kościoła ziarno do poświęcenia pod nowy zasiew. Pod koniec Mszy św. kapłan wypowiada następujące słowa: " Za przyczyną Bogarodzicy prośmy wszechmogącego Boga, aby temu ziarnu dał moc obfitego plonu, a nam cierpliwą ufność w Jego ojcowską Opatrzność" .
Po chwili milczenia wypowiada modlitwę błogosławieństwa: " Boże, Ty sprawiasz, że wszelkie nasiona wpadłszy w ziemię obumierają, aby wydać plon... Prosimy Cię, pobłogosław te ziarna zbóż i inne nasiona. Zachowaj je przed gradem, powodzią, suszą i wszelką szkodą, a ziemię użyźnij rosą z nieba, aby rośliny z nich wyrosłe wydały obfity plon".
Nieznany poeta tak przed laty pisał o Matce Bożej Siewnej:
W szarudze pól, w jesiennej mgle,
Po rdzawych skibach roli,
Stąpają lekko stopy Twe,
Jutrzenko ludzkiej doli...
I idziesz jasna poprzez świat,
Jako płomyk o północy,
Siejąc z rąk drobnych złoty grad
Ziarn łaski ­ wiary, mocy...
W dusze, co zorał bólu pług,
Rozkruszył w proch, rozkrwawił,
Rzucasz swych pociech
Bożych smug blaskiem ­
Szarudze łzawej.
Poświęcone w dniu Narodzenia Maryi ziarno zostanie niedługo wrzucone w świeżo zaoraną ziemię. Jeszcze przed nadejściem zimy uraduje nasze oczy zielenią. Latem zaszumi bogatym w kłosy łanem. Wczesną jesienią wyda obfity plon. Dawniej w tym dniu spoglądano w niebo. Rolnicy żegnając odlatujące jaskółki, mówili: "Najświętsza Panna się rodzi, jaskółka odchodzi". Przepowiadali też pogodę na dalsze dni: "W Narodzenie Panny Maryi pogodnie ­ będzie tak przez trzy tygodnie" .

Zdrada Judasza

2012-11-19 12:00

Justyna Wołoszka
Edycja szczecińsko-kamieńska 13/2009

Tadeusz Poźniak
Judasz u arcykapłanów

Jedną z najbardziej haniebnych opowieści zapisanych w Biblii jest opowieść o Judaszu Iskariocie, który zdradził swego Mistrza. Był jednym z dwunastu Apostołów powołanych przez Jezusa, który pełnił we wspólnocie specjalną funkcję. Zgodnie z przekazem Ewangelii, powierzono mu pieczę nad wspólnymi finansami. Dopuszczał się sprzeniewierzeń, dlatego oburzył się, widząc czyn Marii z Betanii, która namaściła Jezusowi nogi drogocennym olejkiem nardowym i otarła je włosami: „«Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano” (J 12, 5-6). Po przybyciu Jezusa do Jerozolimy „udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam». A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać” (Mt 26, 14-16).
Los Judasza i suma trzydziestu srebrników przyjętych w zamian za zdradę posiada odniesienia starotestamentalne. Trzydzieści srebrników to ustanowione przez Prawo odszkodowanie za zabitego niewolnika: „Gdyby zaś wół zabódł niewolnika lub niewolnicę, jego właściciel winien wypłacić ich panu trzydzieści syklów srebrnych, wół zaś będzie ukamienowany” (Wj 21, 32). W Księdze Zachariasza pojawia się proroctwo, że taka kwota zostanie zapłacona za Mesjasza (Za 11, 12). Kiedy Judasz przyjął trzydzieści srebrników za życie Chrystusa, spełniło się starotestamentalne proroctwo.
Chociaż trudno współcześnie ustalić dokładną wartość trzydziestu srebrników, wiemy, że nie była to duża suma pieniędzy. W Nowym Testamencie nie mówi się jednoznacznie o monetach żydowskich. Żydzi wraz z utratą niezależności nie mieli prawa bić własnej monety. Od czasów Heroda posługiwano się oficjalnie rzymskim systemem monetarnym. Stosowano jednak nadal nazwy greckie i semickie. W czasach Pana Jezusa najpowszechniej używany był rzymski denar, który stanowił przeciętną dniówkę ówczesnego robotnika. Nie oznacza to, że robotnik zarabiał 365 denarów rocznie, ponieważ nie pracowano w dni szabatu i inne święta religijne. Denar miał taką samą wartość jak grecka drachma. Pieniądz ten był wybity ze srebra i nosił podobiznę głowy cesarza. Z tego powodu Żydzi nie mogli używać denarów do regulowania opłat za czynności religijne, dlatego je wymieniano. Ogólne określenie „srebrnik” obecnie uważa się za synonim sykla. Sykl był dawną jednostką wagi (14 g), która z czasem została przekształcona w żydowską jednostkę monetarną, wykonywaną ze srebra. Używając terminu sykl na określenie monety, dodawano zazwyczaj określenie: „ze srebra” - srebrnik. Jeden sykl odpowiadał zarobkowi za cztery dni pracy. Judasz otrzymał za wydanie Pana Jezusa prawdopodobnie trzydzieści srebrnych syklów z Tyru (zob. ilustracje) albo Antiochii. Suma ta równała się w przybliżeniu 120 denarom, co trudno uznać za fortunę. Dla porównania talent srebra był wart 10 tys. drachm lub 10 tys. denarów. Roczny dochód Heroda w ostatnim roku jego życia wynosił ok. 1000 talentów. W przypowieści o nielitościwym dłużniku (Mt 18, 23-24) czytamy o anulowanym przez króla długu wynoszącym niewyobrażalną sumę 10 tys. talentów, czyli tyle, ile wynosiły dziesięcioletnie dochody Heroda.
Wiadomość o skazaniu Jezusa dotarła do Judasza i wywarła na nim wstrząsające wrażenie. Srebrniki, które otrzymał za zdradę, stały się dla niego wyrzutem nie do zniesienia. Wrócił do świątyni, aby je oddać, jednak arcykapłani odmówili ich przyjęcia. Wyjaśnić należy, dlaczego faryzeusze wzbraniali się przed przyjęciem pieniędzy zwróconych przez Judasza. Prawo zabraniało składać w ofierze Bogu pieniądze uzyskane niegodziwie: „Nie zaniesiesz do domu Pana, Boga twego, zarobku nierządnicy, jak i «zapłaty dla psa», jako rzeczy ofiarowanej ślubem. Tak jednym, jak i drugim brzydzi się Pan, Bóg twój” (Pwt 23, 19). Faryzeusze uznali, że Judaszowe srebrniki należą do dochodów tego właśnie rodzaju i dlatego nie włożyli ich do skarbon świątynnych. W takim wypadku należało zwrócić pieniądze ofiarodawcy, a gdy ten się nie zjawiał, obrócić na jakiś dobry cel.
Judasz „rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi, oddalił się, potem poszedł i powiesił się” (Mt 27, 5). Za srebrniki zakupiono „pole garncarzowe” z przeznaczeniem na grzebanie cudzoziemców. Według późniejszej relacji Dziejów Apostolskich, Judasz „za pieniądze, niegodziwie zdobyte, nabył ziemię i spadłszy głową na dół, pękł na pół i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności. Rozniosło się to wśród wszystkich mieszkańców Jerozolimy, tak że nazwano ową rolę w ich języku „Hakeldamach”, to znaczy: Pole Krwi” (Dz 1, 18-19). Obydwa opisy śmierci Judasza nawiązują do biblijnych opisów śmierci ludzi bezbożnych. Warto porównać te teksty z opisami śmierci Achitofela (2 Sm 17, 23) i Antiocha Epifanesa (2 Mch 9, 7-9).
Ciekawe objaśnienie dotyczące śmierci Judasza podaje Jakub de Voragine - dominikanin, arcybiskup Genui - w „Złotej legendzie”, którą spisał w latach 1263-73. „Później jednak żal go ogarnął i powiesił się na powrozie. Gdy zaś wisiał, ciało jego pękło przez pół i wylały się wszystkie wnętrzności jego. Nie wyzionął zaś ducha ustami, nie godziło się bowiem, aby usta, które dotknęły chwalebnej twarzy Chrystusa, zostały tak haniebnie splamione. Natomiast słuszne było, aby wnętrzności, które poczęły zdradę, pękły i wypadły i aby powróz zdusił krtań, z której wydobywał się głos zdrajcy. Ciało zaś Judasza zawisło w powietrzu, aby w ten sposób on, który obrażał aniołów w niebie, a ludzi na ziemi, odsunięty został od nieba i ziemi, a w powietrzu stał się towarzyszem diabłów”.
Warto odwołać się do św. Jana Chryzostoma, który zwraca uwagę na pewien istotny szczegół: „Zauważ natomiast, kiedy pojawiają się u niego wyrzuty. Gdy grzech został spełniony i doprowadzony do końca. Taki właśnie jest diabeł. Tym, którzy nie czuwają, nie pozwala, by widzieli zło, aby nie zmienił się ten, kto wpadł w jego sidła. Gdy zbrodnia została dokonana w całości, wtedy poczuł żal, a i wówczas bez skutku. Wszystko można by uznać: że się potępił, że rzucił srebrniki, że nie uszanował żydowskiego ludu. Lecz jest dziełem złośliwego szatana, nie do przebaczenia, to z kolei, że się powiesił. Oderwał go od żalu, by nie miał z tego żadnej korzyści; zgładził go najhaniebniejszą i jawną dla wszystkich śmiercią, kusząc go, by sam odebrał sobie życie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież przybył do Panamy

2019-01-24 00:31

kg (KAI) / Miasto Panama

Na ponad kwadrans przed oficjalnym zaplanowanym przybyciem - ok. godz. 22.15 czasu polskiego - na płycie lotniska międzynarodowego Tocumen koło Miasta Panamy wylądował samolot Az4000 włoskich linii lotniczych Alitalia z Franciszkiem na pokładzie. Tym samym Ojciec Święty rozpoczął swą 26. podróż zagraniczną, w czasie której będzie przebywał w Panamie, przewodnicząc tam centralnym obchodom 34. Światowych Dni Młodzieży (ŚDM). Jego pobyt w tym niewielkim kraju, łączącym Amerykę Środkową z Południową, potrwa do 27 bm.

Panama 2019/flickr.com

Zanim jeszcze samolot papieski wylądował, na lotnisku panowała odświętna, radosna, a zarazem podniosła atmosfera. Na zaimprowizowanej scenie zespół artystów w strojach narodowych wykonywał tańce ludowe, śpiewano piosenki nawiązujące do rozpoczętych wczoraj ŚDM. Na Dostojnego Gościa oczekiwali na płycie lotniska przedstawiciele najwyższych władz państwowych z prezydentem kraju Juanem Carlosem Varelą i jego małżonką na czele oraz wszyscy biskupi miejscowi, wśród nich kard. José Luis Lacunza i arcybiskup stolicy - José Domingo Ulloa. Obecny był także nuncjusz apostolski w Panamie abp Mirosław Adamczyk.

Wychodzącego z maszyny papieża powitało ok. 2 tys. mieszkańców tego kraju, klaszczących, wznoszących okrzyki ku jego czci oraz machających chorągiewkami watykańskimi i swego kraju. Gdy Ojciec Święty stanął na ziemi panamskiej, podeszło do niego kilkoro dzieci z kwiatami, Franciszek je serdecznie uściskał i ucałował. Następnie powitał go prezydent z małżonką, po czym cała trójka przeszła po czerwonym dywanie do niewielkiego pawilonu i tam wysłuchali hymnów Watykanu i Panamy. Potem szef państwa przedstawił papieżowi członków swego rządu, po czym przywitali się z nim miejscowi biskupi. Na zakończenie tej części do prezydenta i Pierwszej Damy podeszli pozostali członkowie świty papieskiej.

Po wyjściu z pawilonu Ojciec Święty przywitał się z biskupami z innych krajów tego regionu, przeszedł się wzdłuż barierek, pozdrawiając stojących tam ludzi. W pewnej chwili prezydent Varela wziął na ręce małe dziecko, które trzymał ktoś w tłumie i podał papieżowi, które je pobłogosławił.

Na zakończenie Franciszek wsiadł do samochodu i w eskorcie honorowej odjechał do nuncjatury apostolskiej w stolicy kraju, która będzie jego rezydencją przez cały czas pobytu w tym kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem