Reklama

Jan Paweł II o wolności jako darze i zadaniu w życiu społecznym

2014-03-01 16:54

Ks. Mariusz Sztaba

Niespokojna sytuacja na Ukrainie oraz sztucznie kreowana w naszej Ojczyźnie przez media i rządzących tzw. wojna polsko-polska (to raczej propagandowe hasło, które ma w rzeczywistości zamykać usta opozycji i tym wszystkim, którzy nie zgadzają się z działaniami jakiejkolwiek władzy i obozu rządzącego), a także ogólne niezrozumienie problematyki wolności skłania mnie do zaprezentowania wolności w myśli bł. Jana Pawła II, który w swoim nauczaniu jest twórczym kontynuatorem społecznej myśli Kościoła. Papież-Polak zauważa i podkreśla w różnych dokumentach, że ludzkie problemy „najszerzej dyskutowane i rozmaicie rozstrzygane we współczesnej refleksji moralnej sprowadzają się wszystkie, choć na różne sposoby do zasadniczej kwestii: do kwestii wolności człowieka” (Encyklika Veritatis splendor. O niektórych podstawowych zagadnieniach nauczania moralnego Kościoła (06.08.1993), nr 32; dalej skrót: VS).

I. ISTOTA I FUNKCJE WOLNOŚCI

Dla naszego Autora wolność nie jest jedynie „jakąś” tam wartością, ale istotną właściwością i nieusuwalnym atrybutem, świadczącym o podmiotowości osoby. Dlatego Papież w Orędziu na Światowy Dzień Pokoju w 1981 r., napisał, że wolność „tkwi we wnętrzu człowieka, należy do natury ludzkiej i jest jej znakiem rozpoznawczym”. Jest ona strukturalnym, ontologicznym elementem człowieka. Autentyczna wolność jest „szczególnym znakiem obrazu Boga w człowieku” (Encyklika Veritatis splendor, nr 37). Źródłem wolności jest transcendentna godność osoby (Encyklika Fides et ratio. O relacjach między wiarą a rozumem (04.09.1998), nr 80; dalej skrót: FR). Wolność ma przeto swój teologiczny fundament.

Reklama

Wolność posiada wymiar indywidualny i społeczny. Chrześcijański personalizm łączy afirmację wolności indywidualnej z apelem o jej uszanowanie i odpowiedzialność w korzystaniu z niej w życiu społecznym. Ojciec św. napisze w związku ze społecznym wymiarem wolności, że: „lekceważenie natury człowieka, stworzonego dla wolności, jest nie tylko niedozwolone z punktu widzenia etycznego, ale i praktycznie niemożliwe. Gdzie organizacja społeczeństwa ogranicza czy wręcz eliminuje sferę wolności przysługującej obywatelom, tam życie społeczne ulega stopniowemu rozkładowi i zamiera” (Encyklika Centisimus annus. W stulecie encykliki Leona XIII Rerum Novarum (01.05.1991), nr 25; dalej skrót: CA).

Dla Jana Pawła II wolność jest wartością sprzyjającą narodowej odnowie i prawdziwej suwerenności państwa. Uczył o tym podczas jubileuszowej Mszy na Jasnej Górze, dnia 19 czerwca 1983 r. mówiąc, że „naród jest prawdziwie wolny, gdy może kształtować się jako wspólnota określona przez jedność kultury, języka, historii. Państwo jest istotnie suwerenne, jeśli rządzi społeczeństwem i zarazem służy dobru wspólnemu społeczeństwa i jeśli pozwala narodowi realizować właściwą mu podmiotowość, właściwą mu tożsamość. To pociąga za sobą między innymi stwarzanie odpowiednich warunków rozwoju w zakresie kultury, ekonomii i innych dziedzin życia społecznej wspólnoty. Suwerenność państwa jest głęboko związana z jego zdolnością promowania wolności narodu, czyli stwarzania warunków, które mu pozwolą wyrazić całą swoją własną tożsamość historyczną i kulturalną, to znaczy pozwolą mu być suwerennym poprzez państwo”.

Wolność może być twórcza w życiu społecznym, o ile zostaje „ujęta w ramy systemu prawnego, wprzęgającego ją w służbę integralnej wolności ludzkiej” i urzeczywistnia się w granicach wspólnego dobra i publicznego porządku (Encyklika Centisimus annus, nr 42). Bowiem autentyczna wolność powinna budować porządek społeczny (Encyklika Centisimus annus, nr 13).

Jan Paweł II w kontekście współczesnych kontrowersji dotyczących pojęcia wolności, dokonał jasnych rozróżnień pomiędzy wolnością autentyczną, a jej pozorami. Doceniając wolność w życiu osobistym i społecznym, pytał się zarazem o kryteria prawdziwej wolności i jej najgłębszy sens. Bardzo wyraźnie wyartykułował ten problem podczas przemówienia w siedzibie ONZ w Nowym Jorku, dnia 5 października 1995 r. mówiąc, że „wolność jest miarą godności i wielkości człowieka. Życie w warunkach wolności, do której dążą jednostki i narody, jest wielką szansą rozwoju duchowego człowieka i moralnego ożywienia narodów. Podstawowy problem, jaki dzisiaj musimy podjąć, to problem odpowiedzialnego korzystania z wolności, zarówno w wymiarze osobistym, jak społecznym (...). Wolność nie jest po prostu brakiem tyrańskiej władzy i ucisku, nie oznacza też swobody czynienia wszystkiego, na co ma się ochotę. Wolność ma swoją wewnętrzną „logikę”, która ją określa i uszlachetnia: jest podporządkowana prawdzie i urzeczywistnia się w poszukiwaniu prawdy. Oderwana od prawdy o człowieku, wolność wyradza się w życiu indywidualnym w samowolę, a w życiu politycznym w przemoc silniejszego i w arogancje władzy”. W tej wypowiedzi zawarte są podstawowe papieskie tezy odnośnie wolności i jej roli w życiu osobistym i społecznym, które zostaną zaprezentowane poniżej.

II. WOLNOŚĆ JEST DAREM, ALE I ZADANIEM

Podczas spotkania z młodzieżą w Krakowie, dnia 10 czerwca 1987 r. Papież uczył, że „wolności nigdy nie można posiadać. Jest bardzo niebezpiecznie ją posiadać. Wolność trzeba stale zdobywać. Wolność jest właściwością człowieka, Bóg go stworzył wolnym. Stworzył go wolnym, dał mu wolną wolę bez względu na konsekwencje.(…). Więc wolność jest wymiarem bytu człowieka, wymiarem bytu osobowego i wymiarem bytu wspólnotowego”.

Ponieważ wolność jest darem, ale i zadaniem, dlatego domaga się od urzeczywistniających ją osób „głębokiego stosunku do wartości” oraz wielu wyrzeczeń, gdyż „prawdziwa wolność kosztuje”. Wolność człowieka jest wolnością „istoty stworzonej, a więc wolnością daną, która trzeba przyjąć niczym kiełkującą dopiero roślinę i troszczyć się odpowiedzialnie o jej wzrost” (Encyklika Veritatis splendor, nr 86). W przeciwnym razie, gdy człowiek nie podejmie pracy nad mądrym i prawdziwym korzystaniem z tej wartości, wolność umiera, niszcząc człowieka i społeczeństwo (Encyklika Veritatis splendor, nr 44).

III. WOLNOŚĆ MA SWOJĄ „WEWNĘTRZNĄ LOGIKĘ”, TZN. „WEWNĘTRZNY ŁAD”

Papież uczy, że jest to ład moralny, ład w sferze wartości: ład prawdy, dobra. Ten ład, tworzy strukturę moralną wolności, która wyznacza granice dojrzałej wolności. Wolność jest bowiem dla Papieża, podobnie jak i dla całej klasycznej etyki kategorią etyczną.

Zdaniem Jana Pawła II „wewnętrzną logikę” autentycznej i dojrzałej wolności, wyznacza prawda. Jest to prawda o człowieku, o świecie i o Bogu „sięgająca początku”. Jest to prawda o dobru (szczególnie dobru moralnym) będąca podstawową kategorią w etyce K. Wojtyły. Rzetelny stosunek do prawdy jest warunkiem prawdziwej wolności (zob. Redemptor hominis. Jezus Chrystus - Odkupiciel człowieka (04.03.1979) nr 12; dalej skrót RH). „W świecie bez prawdy - napisze Jan Paweł II - wolność traci swoją treść, a człowiek zostaje wystawiony na pastwę namiętności i uwarunkowań jawnych lub ukrytych” (CA, nr 46). Wierność prawdzie nie jest jakimś rodzajem zniewolenia, ale jest posłuszeństwem sobie i warunkiem zachowania tożsamości osoby (zob. RH, nr 12. 15-16; VS, nr 1.61; 84-89; FR, nr 13-15).

Obok prawdy, następnym kryterium autentycznej wolności jest dobro moralne. Rdzeniem chrześcijańskiego rozumienia wolności jest zawsze wybór dobra. Nie ma prawdziwej wolności poza systemem wartości moralnych, poza moralnością (VS, nr 17). Granica ludzkiej wolności znajduje się w sumieniu.

„Ład wewnętrzny” wolności tworzy i wyznacza w łączności z prawdą i dobrem także odpowiedzialność. Prawdziwa wolność nie oznacza odrzucenia, ale właśnie przyjęcie i odpowiedzialność za prawo moralne w życiu osobistym i społecznym (VS, nr 41).

Wolność, aby była autentyczna i dojrzała, powinna liczyć się także z innymi wartościami. Powinna uwzględniać równość (VS, nr 35), sprawiedliwość oraz prawa człowieka. Papież sięgając do arystotelesowskiego systemu cnót zaakceptowanego w pełni przez tomizm, zauważa i podkreśla, że system cnót kardynalnych i wszystkich im na różny sposób przyporządkowanych, warunkuje autentyczne spełnianie się ludzkiej wolności w prawdzie. Ojciec św. napisze w związku z tym, że: „roztropność ma znaczenie kierownicze. Sprawiedliwość warunkuje ład społeczny. Wstrzemięźliwość i męstwo determinują natomiast ład wewnętrzny w człowieku, określają bowiem to dobro, które pozostaje w relacji do ludzkiej popędliwości i pożądliwości”(Pamięć i tożsamość..., s. 47-48).

Wolność ludzka znajduje swoje najpełniejsze urzeczywistnienie w miłości. Wolność jest dla miłości. Bowiem jak zauważył Papież w Homilii w czasie Mszy św. odprawionej na zakończenie Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w 1987 r. „prawdziwą wolność mierzy się stopniem gotowości do służby i daru z siebie. Tylko tak pojęta wolność jest prawdziwie twórcza, tak pojęta wolność buduje nasze człowieczeństwo, buduje więzi międzyludzkie. Buduje i jednoczy, a nie dzieli!”. Wolność - dopowie Ojciec św. w Liście do Rodzin - „oznacza nie tylko dar z siebie, ale oznacza też wewnętrzną dyscyplinę daru. W pojęcie daru wpisana jest nie tylko dowolna inicjatywa podmiotu, ale też wymiar powinności. To wszystko zostaje z kolei urzeczywistnione w komunii osób” (LR, nr 14). Papież uczy więc, że człowiek nie może być prawdziwie wolnym, jak tylko przez miłość. Oddzielenie wolności od miłości sprawia, że w życiu osobistym i społecznym coraz bardziej dochodzą do głosu różne egoizmy, przeciwieństwa, a ludzie zamykają się w indywidualizmie.

Logika prawdziwej wolności każe upatrywać w niej nie cel sam w sobie, tzn. wartość absolutną a przez to egocentryczną, ale osadzoną w świecie wartości wyżej wspomnianych i zdążającą do służby dobru (VS, nr 17-18; FR, nr 81). „Prawdziwa wolność jest wspaniałym środkiem do celu, a celem tym jest przede wszystkim miłość, która rodzi braterstwo” (Przemówienie wygłoszone na forum ONZ...).

IV. WOLNOŚC MOŻE ZAPRZECZAĆ SAMA SOBIE

Jan Paweł II podkreśla, że wolność nie liczącą się z wyżej wspomnianą „logiką ładu”, narażona jest na zaprzeczenie samej sobie, sprzyjając procesowi samounicestwienia pojedynczego człowieka i całych społeczeństw. Bowiem gdy „wolność zapiera się samej siebie, zmierza do autodestrukcji i do zniszczenia drugiego człowieka, gdy przestaje uznawać i respektować konstytutywną więź, jaka łączy ją z prawdą. Ilekroć wolność, pragnąc wyswobodzić się od wszelkiej tradycji i autorytetu, zamyka się nawet na pierwotne najbardziej oczywiste pewniki prawdy obiektywnej i powszechnie uznawanej, stanowiącej podstawę życia osobistego i społecznego, wówczas człowiek nie przyjmuje już prawdy o dobru i złu jako jedynego i niepodważalnego punktu odniesienia dla swoich decyzji, ale kieruje się wyłącznie swoją subiektywną i zmienną opinią lub po prostu swym egoistycznym interesem i kaprysem” (Encyklika Evangelium vitae. O wartości i nienaruszalności życia ludzkiego (25.03.1995), nr19; dalej skrót EV).

Ojciec św. zauważa z troskę, że wolność we współczesnym świecie może być i często jest zagrożona zewnętrznie i wewnętrznie.

V. ZAGROŻENIA ZEWNĘTRZNE I WEWNĘTRZNE WOLNOŚCI

Zagrożenie zewnętrzne wolności objawia się m.in. w ograniczaniu wolności sumienia i wyznania, wolność religii. Zewnętrznym zagrożeniem wolności jest także „kultura” relatywizmu moralnego fałszująca prawdę moralną oraz granicę pomiędzy dobrem a złem. Także wszelkiego rodzaju przymus i przemoc, tak fizyczne jak i psychiczne w postaci manipulacji prawdą i nadużywaniem lub złym wykorzystywaniem słowa stanowią zewnętrzne zagrożenie wolności. Wreszcie nietolerancja i różnego rodzaju formy dyskryminacji ideologicznej w życiu publicznym (np. tzw. opinia publiczna, prądy mody itd.) niszczą autentyczną wolność.

Zagrożenia wewnętrzne wolności wynikają zdaniem Papieża z pomijania wewnętrznego ładu i logiki wolności. Do nich Ojciec św. zalicza:

a) prymitywny liberalizm głoszący niezależność wolności od „wymiaru etycznego - to znaczy od wymiaru dobra i zła moralnego”. Skrajnie indywidualistyczny liberalizm, propaguje wolność rozumianą czysto indywidualistycznie w jej różnych fałszywych formach. Jest on jedną z wielu doktryn, „ które przyznają poszczególnym jednostkom lub grupom społecznym prawo decydowania o tym, co jest dobre, a co złe: według nich ludzka wolność może „stwarzać wartości” i cieszy się pierwszeństwem przed prawdą do tego stopnia, że sama prawda uznana jest za jeden z wytworów wolności. Wolność zatem rościłaby sobie prawo do takiej autonomii moralnej, która w praktyce oznaczałaby zupełną jej suwerenność” (VS, nr 35);

b) „bałwochwalczy kult wolności” (VS, nr 54), który rodzi dwa główne niebezpieczeństwa: immanentyzm i relatywizm etyczny, połączone relacją wynikania. Immanentyzm wyraża się w tym, że wolność staje się swoistym absolutem w stosunku do innych wartości. Jawi się jako ich „źródło” (VS, nr 32) i moc stwórcza (VS, nr 35). Człowiek jest zredukowany do samej wolności i odizolowany poznawczo od wszelkiej obiektywności istniejącej i obowiązującej niezależnie od jego decyzji. Człowiek ujmowany całościowo, jawi się jako permanentnie kreowany wytwór, „samoprojektujaca się wolność” (VS, nr 48), ktoś, kto kształtuje sam „siebie według własnego projektu” (VS, nr 46);

c) „relatywistyczna koncepcja moralności” (VS, nr 33) będąca rezultatem powyższej projekcji człowieka i celów jego działania. Papież zauważa, że „ilekroć wolność pragnąc wyswobodzić się od wszelkiej tradycji i autorytetu, zamyka się nawet na pierwotne najbardziej oczywiste pewniki prawdy obiektywnej i powszechnie uznawanej, stanowiącej podstawę życia osobistego i społecznego, wówczas człowiek nie przyjmuje już prawdy o dobru i złu jako jedynego i niepodważalnego punktu odniesienia dla swoich decyzji, ale kieruje się wyłącznie swoją subiektywną i zmienną opinią lub po prostu swym egoistycznym interesem i kaprysem” (EV, nr 19).

d) „kreatywna koncepcja sumienia” i zmistyfikowana autentyczność polegająca na koherentności aksjologicznej, wierności tylko sobie samemu. Napisał Ojciec św. w Liście do Rodzin, że „indywidualizm oznacza takie użycie wolności, w którym podmiot czyni to, co sam chce. Nie przyjmuje aby ktoś „chciał”, wymagał od niego w imię obiektywnej prawdy. Nie chce drugiemu „dawać”, stawać się darem „bezinteresownym” w prawdzie. Indywidualizm pozostaje egocentryczny i egoistyczny” (nr 14).

VI. SKUTKI ZAFAŁSZOWANEJ WOLNOŚCI

Zagrożenia wolności prowadzą do jej skażonego pojęcia i przeżywania. Zafałszowana wolność prowadzi do różnych form utylitaryzmu zarówno w obszarze życia osobistego i społecznego. W tym kontekście Jan Pawel II podkreśla, że „cały program utylitaryzmu związany z indywidualistycznie zaprogramowaną wolnością, wolnością bez odpowiedzialności, jest antytezą miłości, również jako wyrazu ludzkiej cywilizacji, jej całościowego i spójnego kształtu” (LR, nr 14). Wynaturzona wolność dotyka boleśnie całe życie społeczne w jego różnych obszarach. Wszelkie patologie i sprzeczności w życiu społecznym, określane jako „cywilizacja śmierci” mają swoje źródło w zafałszowanym pojęciu wolności, „które absolutyzuje znaczenie jednostki ludzkiej, przekreślając jej odniesienie do solidarności z drugimi, do pełnej akceptacji drugiego człowieka i do służenia innym (...), które staje się ostatecznie wolnością „silniejszych”, wymierzoną przeciw słabszym, skazanym na zagładę” (EV, nr 19).

W świetle nauczania Jana Pawła II, zafałszowana wolność w życiu małżeńskim i rodzinnym, które jest (powinno być) wzorem wszelkich wspólnot, wyraża się m.in. „w dążeniu do osiągnięcia własnego egoistycznego dobra, nierzadko przeciw innym” (Adhortacja, Familiaris consortio. O zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie (22.11.1981), nr 6; dalej skrót FC), oraz w tzw. „wolnej miłości” (LR, nr 14), czy wreszcie w tym wszystkim, co zawiera w sobie pojęcie „cywilizacja śmierci”, na czele z całym „trendem proaborcyjnym” (LR, nr13-14).

Wynaturzona wolność jest wielkim zagrożeniem także dla samej demokracji, państwa prawa i dla każdego obszaru życia społecznego. Rozwinięciem tego stwierdzenia i jego egzemplifikacją jest znacząca wypowiedź Papieża zamieszona w encyklice Evangelium vitae. Czytamy tam, że „ta koncepcja wolności prowadzi do głębokiego zniekształcenia życia społecznego. Jeżeli promocja własnego „ja” jest pojmowana w kategoriach absolutnej autonomii, prowadzi nieuchronnie do negacji drugiego człowieka; jest on postrzegany jako wróg, przed którym trzeba się bronić. W ten sposób społeczeństwo staje się zbiorowością jednostek żyjących obok siebie, ale nie połączonych wzajemnymi więzami: każdy pragnie zrealizować swoje cele niezależnie od innych czy wręcz dąży do własnych korzyści kosztem innych. Jednakże fakt, że także inni mają podobne dążenia, zmusza do poszukiwania jakiejś formy kompromisu, jeżeli społeczeństwo ma zagwarantować każdemu możliwie jak najwięcej wolności. W ten sposób zanika wszelkie odniesienie do wspólnych wartości i do prawdy absolutnej, uznawanej przez wszystkich: życie społeczne zostaje wystawione na ryzyko całkowitego relatywizmu. Wszystko staje się wówczas przedmiotem umowy i negocjacji; także owo pierwsze z podstawowych praw, jakim jest prawo do życia” (EV, nr 20).

Autentyczna wolność zagrożona jest od wewnątrz i z zewnątrz. Jednak zdaniem Jana Pawła II podstawowym źródłem zagrożenia dla wolności jest sam człowiek. Prawdę tę Papież wyraźnie wyartykułował w Polsce w 1987, podczas pożegnalnego przemówienia na Jasnej Górze, ucząc, że „przecież to nie ideologie, nie ustroje, nie systemy, tylko człowiek dał początek grzechowi, temu, który toczy się w ciągu całych dziejów. To człowiek ulegał tej szatańskiej iluzji, że sam może być jako Bóg, sam może decydować o dobru i złu i on tylko jest jedyną i ostateczną miarą tego wszystkiego, co należy do świata, w którym żyje, do stworzenia”.

VII. WNIOSKI I POSTULATY

Reasumując papieską analizę zagadnienia wolności należy zauważyć i podkreślić, że wolność jawi się dwóch aspektach: pozytywnym jako „wolność do” (dobrego działania) i negatywnym jako „wolność od” (przymusów, zła, grzechu itd.). Wolność ma wymiar jednostkowy i społeczny. Jest środkiem, a nie celem. Wolność nie jest wartością absolutną, przez co autentycznie realizuje się tylko i wyłącznie w kontekście innych wartości, szczególnie prawdy i dobra. Wolność jest darem, ale i nieustannym zadaniem. Zdaniem Papieża człowiek nie może się lękać wolności, tzn. podejmowania decyzji w wielu podstawowych dziedzinach, w których toczy się ludzkie życie, jak np. polityka, ekonomia, kultura. Człowiek nie może uciekać przed wolnością. U podstaw życia jednostki i społeczeństw znajduje się temat wolności człowieka, a dokładniej problem użycia wolności. Ojciec św. podkreśla, że zagadnienie wolności domaga się „rozwiązania niejako systemowego” (Pamięć i tożsamość..., s. 41).

Władysław Stróżewski omawiając ludzkie doświadczenie zależności, u podstaw którego znajduje się doświadczenie naszej niewystarczalności w kontekście wolności pisze, że „zależność człowieka w stosunku do Absolutu winna być bezwarunkowa, a zarazem pełna ufności. W stosunku do drugiego człowieka, zależność wyraża się w miłości. Natomiast w stosunku do rzeczy, osoba winna zachować rozsądny dystans”. Problem wolności jest wielkim wyzwaniem dla całej działalności wychowawczej, w tym dla wychowania społecznego.

Tagi:
Jan Paweł II wolność

Reklama

Wraz z papieżem zastanówmy się nad „darem wolności”

2018-09-18 20:39

ts / Wilno (KAI)

Litewski arcybiskup Gintaras Grušas uważa, że zbliżająca się wizyta papieża Franciszka w krajach bałtyckich, dla mieszkańców Litwy, Łotwy i Estonii będzie dobrą okazją do zastanowienia się nad „darem i ceną wolności”.

VS/fotolia.com

Poprzez wizytę papieża z okazji 100. rocznicy niezależności krajów bałtyckich Stolica Apostolska podkreśliła swoje „nieprzerwane poparcie dla samostanowienia” tych trzech krajów i raz jeszcze dała ludziom więcej nadziei, napisał metropolita wileński i przewodniczący Konferencji Episkopatu Litwy na łamach „Europeinfos”, biuletynu wydawanego przez Komisję Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE).

Dokładnie przed 25 laty, wkrótce po rozpadzie Związku Radzieckiego, złożył wizytę w krajach bałtyckich papież Jan Paweł II. Poprzez tę wizytę Ojciec Święty dodał otuchy tym krajom na nowym etapie ich życia jako niezależne republiki, stwierdził abp Grušas. Litewski hierarcha przypomniał, że Jan Paweł II mówił wówczas o wielu wyzwaniach stojących przed ludnością tych krajów. Wymienił przede wszystkim „życie w pojednaniu i odbudowę struktur społecznych, zwłaszcza w obliczu dążeń do zburzenia wieloletniej tradycji pokojowego współżycia w różnorodności religijnej i etnicznej oraz podsycania konfliktów tak, aby osiągnąć własne interesy polityczne”.

Przewodniczący episkopatu Litwy podkreślił też, że dziś nie chodzi już o uwolnienie od ucisku, ale o starania, aby odzyskaną wolność wykorzystać jak najlepiej dla dobra społecznego. Z zadowoleniem przypomniał, że na przestrzeni minionych 25 lat Litwa została członkiem Unii Europejskiej oraz NATO, „zawsze starając się o to, aby chronić ciężko wypracowanego pokoju”.

Ale jednocześnie kraj utracił co najmniej jedną czwartą ludności, przede wszystkim z powodu migracji zarobkowej. Kraj musi nadal pokonywać problemy socjalne, wśród nich duże różnice między bogatymi i biednymi.

Dla wielu Litwinów „sen o wolnym społeczeństwie” nie spełnił się, ostrzegł abp Grušas. Przyczyny tej sytuacji arcybiskup wileński upatruje m.in. w „zmianach wartości społecznych, mocno różniących się od wizji wolnego społeczeństwa, jaką mieli ludzie i o jaką walczyli”.

Papież Franciszek uda się z wizyta do trzech republik bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii w dniach 22-25 września, dokładnie w 25. rocznicę historycznej wizyty św. Jana Pawła II. Pierwszym etapem papieskiej wizyty będzie Litwa w dniach 22 i 23 września.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szpital atakuje obrońców życia

2019-03-13 10:57

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 11/2019, str. VI

W Szpitalu Bielańskim życie ludzkie jest ratowane, ale niestety także odbierane nienarodzonym dzieciom. Teraz szpital wytoczył proces obrońcom życia, by przestali przypominać o tym, że aborcja jest zabójstwem

Artur Stelmasiak

Papież Franciszek mówi, że aborcja, jest jak „wynajęcie płatnego zabójcy”, a aborcja eugeniczna jest „nazizmem w białych rękawiczkach”. O tym, że aborcja jest zabiciem dziecka mówią lekarze, prawnicy, biolodzy, etycy i w zasadzie każdy człowiek intelektualnie uczciwy.

– Zabijanie na masową skalę ma miejsce w Szpitalu Bielańskim i dlatego od lat protestujemy w tym miejscu. Organizowaliśmy pikiety, publiczny Różaniec, a także zaparkowaliśmy nasz samochód dostawczy, który pokazuje niewygodną prawdę o zabijaniu dzieci przez lekarzy – mówi Mariusz Dzierżawski, prezes Fundacji Pro-Prawo do Życia, któremu Szpital Bielański wytoczył prywatny akt oskarżenia.

Wolontariusze z tej fundacji mają często wytaczane sprawy w sądach. Ale jak do tej ponad 50 spraw już wygrali, a kolejnych kilkanaście nadal się toczy w sądach. Orzecznictwo sądowe ws. prolife jest więc bardzo jednoznaczne.

Prywatne oskarżenie za publiczne pieniądze

Według portalu www.stopaborcji.pl Mariusz Dzierżawski odpowiada przed sądem w ramach oskarżenia prywatnego z art. 212 § 1 kodeksu karnego. Z informacji medialnych i wcześniejszych wypowiedzi Doroty Gałczyńskiej-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego, wynika, że szpital zdecydował się na wytoczenie prywatnego aktu oskarżenia m.in. po tym, gdy prokurator wydał postanowienie o umorzeniu dochodzenia. Prokurator rejonowy stwierdził brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu czynu ściganego i braku podstaw do skierowania aktu oskarżenia w trybie oskarżenia publicznego.

Kierownictwo szpitala postanowiło więc wytoczyć proces mimo że powołane do przestrzegania prawa instytucje nie dostrzegły w działalności organizacji prolife podstaw, by iść z tym do sądu. Kto zatem finansuje decyzje dyrekcji, czyli ponosi koszty sądowe i wynagrodzenie prawników? – Opłata z tytułu pełnomocnictwa oraz zastępstwa procesowego jest sfinansowana z budżetu Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej – odpowiada na pytanie „Niedzieli” Dorota Gałczyńska-Zych.

Oznacza to, że prywatny akt oskarżenia przeciwko człowiekowi, który staje w obronie dzieci nienarodzonych, jest finansowany ze środków publicznych. – Jestem tą sprawą zbulwersowany. Szpital ma wiele potrzeb i mógłby lepiej wydawać publiczne pieniądze, niż na atakowanie ludzi, którzy bronią życia – mówi Jacek Ozdoba, warszawski radny z klubu PiS. – Publiczna placówka zamiast koncentrować się na leczeniu ludzi, to zajmuje się atakowaniem ludzi i wydawaniem publicznych pieniędzy na bezsensowne procesy. Ten proces kompromituje dyrekcję szpitala, bo jest atakiem na wolność słowa i wolność wyrażania poglądów.

Protesty powinny być wliczone w ryzyko

Choć każdy ma prawo iść z najmniejszą bzdurą do sądu, to jednak ta sprawa budzi bardzo wiele kontrowersji. Okazuje się, że Szpital Bielański jest pierwszym państwowym szpitalem w Polsce, który zdecydował przedsięwziąć takie kroki przeciwko osobom, które chcą ratować ludzkie życie. – Wolontariusze prolife z tej fundacji mieli już taki akt oskarżenia i proces cywilny wytoczony przez szpital. Ale to był szpital prywatny – Pro-Familia z Rzeszowa. Obie sprawy skończyły się dla szpitala bardzo źle – mówi pełnomocnik Dzierżawskiego mec. Bartosz Lewandowski z Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

Po tym jak Sąd Najwyższy wskazał błędy w procesie cywilnym i nakazał jej ponowne rozpatrzenie, władze szpitala w Rzeszowie skapitulowały. Nie tylko wycofano się z batalii sądowej, ale szpital Pro-Familia zaprzestał wykonywania aborcji. – Najwyraźniej przyznali nam rację, że zabijanie dzieci źle służy wizerunkowi szpitala, którego celem jest ratowanie zdrowia i ludzkiego życia – mówi Dzierżawski.

Oprócz procesu cywilnego wolontariusze prolife zostali także oskarżeni z art. 212 § 1, czyli był to analogiczny proces, jaki obecnie ma miejsce w Warszawie. Wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie z 2015 r. jest jednoznaczny. Ponowne obranie takiej samej ścieżki prawnej przez dyrekcję Szpitala Bielańskiego wydaje się więc bardzo mało rozsądną decyzją. „Szpital Pro-Familia w Rzeszowie, mając na uwadze charakter prowadzonej działalności, powinien wliczyć w jej ryzyko protesty i manifestacje związane z przedsiębranymi przez tę placówkę czynnościami (wykonywaniem aborcji przy. red)” – czytamy w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Sędziowie podkreślili, że skoro w szpitalu dokonano 4 aborcji, to oskarżeni wolontariusze prolife nie mogli tej placówki narazić na „poniżenie w opinii publicznej, czy też na „utratę zaufania”, bo głoszone przez nich hasła były prawdziwe.

„Przymiotu zniesławiającego nie można przypisać zarzutom stawianym szpitalowi przez oskarżonych w głoszonych treściach: «zabijanie chorych dzieci w szpitalu Pro-Familia», skoro zabiegi tego typu były dokonane w tej placówce”, podkreślił skład sędziowski.

Tyle aborcji co na całym Śląsku

W kontekście prywatnego oskarżenia ze strony dyrekcji pod adresem lidera organizacji prolife, trzeba przypomnieć, że Szpital Bielański pod względem wykonywanych aborcji jest znany w całej Polsce. Według danych ujawnionych na wniosek Fundacji Pro-Prawo do Życia w tej placówce medycznej w ciągu ostatnich 10 lat drastycznie zwiększyła się ilość wykonanych aborcji. Podczas, gdy w 2008 r. na Bielanach zabito 38 nienarodzonych dzieci, to w 2016 r. życie straciło już 115 dzieci, a w 2017 r. aż 131. Praktycznie wszystkie aborcje dokonano z powodów eugenicznych, czyli podejrzenia prawdopodobieństwa choroby lub niepełnosprawności dzieci.

Aby pokazać skalę aborcji dokonywanych w Szpitalu Bielańskim można porównać te statystyki z innymi regionami Polski. Dla przykładu w całym województwie śląskim w 2016 r. zabito 120 nienarodzonych dzieci. Oznacza to, że niewielki warszawski szpital wyrabia praktycznie całą „normę” wszystkich szpitali z województwa śląskiego.

„Fenomenem” Szpitala Bielańskiego jest także jeden bardzo istotny historyczny fakt. Chodzi o przełomowe i szeroko opisywane wydarzenie, którym była aborcja chłopca z Zespołem Downa w 2011 r. Profesorowie uniwersyteckiego szpitala w Poznaniu nie chcieli zabić tego dziecka. „Zespół Downa nie musi oznaczać ciężkiego upośledzenia, ani nie jest zagrożeniem dla życia” – napisali w oświadczeniu poznańscy lekarze. Podkreślili jednoznacznie, że dziecko nie kwalifikowało się do tzw. „legalnej aborcji”.

Okazało się, że to, co było uznane za nielegalną aborcję przez lekarzy w Poznaniu, „legalne” stało się na warszawskich Bielanach. Ówczesny ordynator ginekologii chwalił się na łamach prasy, że osobiście podjął decyzję o aborcji dziecka z Zespołem Downa. – Takie nagłośnione aborcyjne kampanie przyczyniały się do tego, że lekarze w innych szpitalach zaczęli bać się odmawiania aborcji. Dlatego aborcji eugenicznych z roku na rok przybywa, choć zapisy ustawy są takie same – mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes „Ordo Iuris”.

Ofiarami mogą być także zdrowe dzieci

Prawo aborcyjne zostało uchwalone w 1993 r. i bez zmian funkcjonuje do dziś. Jednak w ciągu 20 lat ilość aborcji eugenicznych wzrosła z 39 w 1996 r. do 1042 w 2016 r. Oznacza to przyrost o ponad 2,6 tys. procent. Aby zrozumieć skalę eugenicznego „postępu” w medycynie należy wskazać, że w samym Szpitalu Bielańskim w 2017 r. było ponad trzy razy więcej aborcji eugenicznych niż w 1996 r. dokonano w całej Polsce.

Wobec tak szokujących statystyk eugenicznych w szpitalach na alarm biją medycy z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich. – Ten dynamiczny wzrost liczby wewnątrzłonowo uśmierconych dzieci może być wynikiem zmian kryteriów dotyczących uzasadnienia aborcji w konkretnych przypadkach, popularyzacji tzw. programu profilaktyki wad wrodzonych, polegającego na prenatalnym rozpoznawaniu wady poczętego i rozwijającego się w łonie matki dziecka i proponowaniu rodzicom zabójstwa ich dziecka w procedurze aborcji. „Program” ten zapewnia szpitalom dodatkowe dochody. Rodzice są nierzadko przymuszani przez lekarzy do uczestniczenia w tym programie, a lekarze przez swoich przełożonych do rezygnowania z przysługującej im klauzuli sumienia – wskazują katoliccy lekarze w liście do Ministra Zdrowia. – Najczęściej zabójstwa wewnątrzłonowe są wykonywane w szpitalach bez równoczasowej weryfikacji anatomopatologicznej i genetycznej choroby dziecka, dlatego nie można wykluczyć, że coraz częściej życie, już w łonie matki, tracą zupełnie zdrowe, ale niechciane przez rodziców dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Msza św. zainaugurowała Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką

2019-03-24 13:51

kos / Warszawa (KAI)

Mszą św. w katedrze polowej Wojska Polskiego zainaugurowano obchody Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Eucharystii przewodniczył biskup polowy Józef Guzdek. W homilii zachęcał, aby „spotkanie z tymi, którzy zdali egzamin z przykazania miłości – z obarczonej ogromnym ryzykiem miłości bliźniego – otwierało nasze oczy na potrzeby i zagrożenia, które dziś dotykają naszych bliźnich”.

Cezary Piwowarski/ pl.wikipedia.org

Po południu na murze Domu Prowincjonalnego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi przy ul. Hożej 53 w Warszawie zostanie odsłonięta tablica w hołdzie Matce Matyldzie Getter, siostrom Franciszkankom, które ukryły w czasie wojny ponad 500 żydowskich dzieci i 250 dorosłych Żydów.

W homilii bp Guzdek powiedział, że obchodzony dziś Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów niejako „przynagla do refleksji nad zagadnieniem relacji Polaków i Żydów w czasie długiej nocy niemieckiej okupacji”. – Słowa Jezusa z odczytanej Ewangelii: „co myślicie?”, pośród niezliczonej ilości wypowiedzianych słów i wielu opinii na temat Holokaustu, obligują nas do ponownego przemyślenia postaw naszych rodaków wobec narodu żydowskiego, który przez nazistowskie Niemcy został skazany na całkowitą zagładę – powiedział.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że Polacy wiedzą, że wśród naszych rodaków byli tacy, którzy nie zachowali się „jak trzeba”, którzy zdecydowali się na współpracę z niemieckim okupantem w eksterminacji narodu żydowskiego. – Zachowanie ich jest godne potępienia. Było jednak wielu takich, którzy z powodów moralnych lub religijnych pomagali naszym starszym braciom w wierze – zaznaczył bp Guzdek.

Dodał, że Polska była jedynym okupowanym krajem w Europie, gdzie za pomoc Żydom groziła śmierć całej rodziny a czasem całej wioski. – Pomimo tego Polacy podczas II wojny światowej bezinteresownie pomagali Żydom; ponad 6 tys. z nich zostało uhonorowanych przez Yad Vashem tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” – przypomniał.

Biskup Guzdek podkreślił, że jest „też wielka rzesza bezimiennych bohaterów, którzy z narażeniem życia własnego i swoich najbliższych nieśli pomoc synom i córkom narodu skazanego na całkowitą zagładę”. Dodał, że wielkim grzechem zaniedbania jest niewystarczające utrwalenie świadectw bohaterów, którzy „którzy bezinteresownie, z narażeniem życia nieśli pomoc synom i córkom narodu żydowskiego”.

Biskup polowy zwrócił uwagę, że co jakiś czas ze zmiennym nasileniem pojawiają się oskarżenia, że Polacy niewystarczająco zaangażowali się w ratowanie Żydów. Przypomniał słowa Władysława Bartoszewskiego, który mówił, że według niektórych „wystarczająco było zrobione tylko przez tych, którzy zginęli”. Przytoczył też słowa Israela Gutmana, jednego z wiodących historyków Holokaustu, uczestnika powstania w getcie oraz więźnia Auschwitz: „Nie ma moralnego nakazu, który wymagałby, aby normalny śmiertelnik ryzykował swoje życie i życie swojej rodziny, aby ocalić sąsiada”.

Biskup przywołał też opinię Gutmana, że Polacy powinni być dumni z liczby Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata” a naród żydowski, zdaniem izraelskiego historyka „nie zrobił wystarczająco dużo, aby podziękować tym wyjątkowym ludziom”. Biskup polowy zaapelował o „rzetelne podejście do przeszłości, które niczego nie pokrywa milczeniem, ale staje na gruncie prawdy”. Jego zdaniem odsłaniana dziś tablica na murze Domu Prowincjalnego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi przy ul. Hożej 53 w Warszawie upamiętni „Matkę Matyldę Getter, siostry Franciszkanki Rodziny Maryi oraz wszystkich ludzi dobrej woli, którzy ryzykując własnym życiem ratowali żydowskie dzieci skazane na zagładę przez niemieckich okupantów”.

W południe przed Grobem Nieznanego Żołnierza odbyła się uroczysta zmiana wart oraz ceremonia złożenia kwiatów.

Jeszcze dziś na murze Domu Prowincjonalnego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi przy ul. Hożej 53 w Warszawie zostanie odsłonięta tablica w hołdzie Matce Matyldzie Getter, Siostrom Franciszkankom Rodziny Maryi oraz wszystkim ludziom dobrej woli, którzy ryzykując własne życie ratowali żydowskie dzieci skazane na zagładę przez niemieckich okupantów.

Podczas wojny siostry ukryły ponad 500 żydowskich dzieci, skazanych przez okupanta niemieckiego na eksterminację. Ocaliły także ok. 250 dorosłych osób pochodzenia żydowskiego. Nastąpi także otwarcie wystawy „Siostry, (…) matkami żydowskich dzieci. Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi wobec zagłady Żydów w czasie II wojny światowej”, poświęconej życiu i działalności matki Matyldy Getter, a przedstawiciele Poczty Polskiej zaprezentują okolicznościowy znaczek „Polacy ratujący Żydów”.

Obchody Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów współorganizowane są przez IPN, Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Polskie Towarzystwo Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Dzień Pamięci został ustanowiony w 2018 r. Jest to święto państwowe przypadające w rocznicę zamordowania w 1944 r. przez niemieckich żandarmów Józefa i Wiktorii Ulmów, ich dzieci oraz ukrywanych przez tę rodzinę Żydów.

Prace nad ustawą o ustanowieniu Dnia Pamięci Polaków Ratujących Żydów zainicjowano jesienią 2017 r. podczas uroczystości z okazji 75-lecia powstania „Żegoty” przy Delegaturze Rządu RP na Kraj, która powstała z Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom, założonego z inicjatywy Zofii Kossak-Szczuckiej oraz Wandy Krahelskiej-Filipowiczowej.

„Żegota” stała się fenomenem Polskiego Państwa Podziemnego w skali całej okupowanej Europy – była organizacją, która w okresie drugiej wojny światowej miała za swoje zadanie wyłącznie ratowanie Żydów. Trudno oszacować liczbę uratowanych przez Polaków Żydów, waha się ona od ok. 30 tys. do 120 tys.

Dokumentujący ofiary Holocaustu Instytut Yad Vashem od 1953 r. do 1 stycznia 2018 r. uhonorował prawie 27 tys. bohaterów, którzy nieśli pomoc Żydom w tym 6863 Polaków, którzy tworzą największą grupę narodowościową wśród 51 krajów świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem