Reklama

"Rorate coeli de super" - Spuśćcie rosę niebiosa

Maria Perczyk
Edycja przemyska 48/2002

Znów, jak co roku o tej porze poranne dzwony w kościołach będę wzywać nas na Roraty. Świeca roratnia będzie rozpraszać mroki adwentowego oczekiwania na przyjście Chrystusa, aż do radosnego błysku betlejemskiego światełka, które zajaśnieje, gdy Jezus się narodzi.
Adwent każdemu kojarzy się z oczekiwaniem, przyjściem. Jest przypomnieniem tego pierwszego oczekiwania Maryi - Matki Jezusa - na Jego przyjście na świat. Jest również kontynuacją tradycji po to, by Jezus mógł ciągle na nowo rodzić się w naszych umysłach, sercach i nimi władać.
Z Adwentem związanych jest wiele tradycji. W dziejach Polski również spełniał ważną rolę w przygotowaniu do świąt Bożego Narodzenia. Łączyła się z nim ogromna tęsknota, oczekiwanie na cud Pańskich Narodzin. Aby tradycji stało się zadość, w większości parafii wraca się do odprawiania Roratów o świcie każdego dnia. Wspomniana już świeca roratnia, która pali się w czasie Adwentu, jako dodatkowa przy ołtarzu, jest symbolem Maryi. To właśnie Ona w Noc Bożego Narodzenia poda nam swymi rękami najdoskonalsze światło - Chrystusa, swego Syna.
To, że Roraty są jednym z najbardziej lubianych nabożeństw do Matki Bożej świadczy liczny w nich udział wiernych. Chętnie budzą się rano dzieci i spieszą, by wraz z innymi wyśpiewać Godzinki. Mroki poranka adwentowego są symbolem grzechu, błędu i cieniem śmierci duchowej ludzkości przed przyjściem światła Zbawiciela. Adwent zatem jest okresem oczekiwania i zdążania ku temu Światłu, aby w końcu osiągnąć cel - oczyścić się w blasku Bożej jasności.
Każdy z nas ma swój udział w budowaniu świata, jest jego cząstką. Powinien więc z satysfakcją, dumą i gorliwością sprostać zadaniom, które wynikają z Bożego planu wobec nas. W Adwencie stajemy na nowo na drodze, którą niedługo pójdzie sam Chrystus. Stajemy na niej, zdążamy na Roraty, bo chcemy Go spotkać rzeczywiście, bo Go potrzebujemy. Otoczeni ze wszech stron panującym w nas zakłamaniem, fałszem, obłudą zdajemy sobie sprawę, że zapominamy prawie o tym, czym jest prawda. Świat pogrążony w czerni i szarości powoduje, że prawie zapominamy czym jest światłość. Wokół nas i w nas jest tyle nienawiści, złości, brutalności, że prawie zapominamy, czym jest dobroć. Nie stać nas i innych na bezinteresowność, gdyż otacza nas chciwość, zazdrość. Ten stan może zmienić tylko Jezus, który jest bardzo blisko, na wyciągnięcie ręki.
Uczestnicząc tak licznie w Roratach mamy możliwość przybliżać się z każdym dniem do dobra najdoskonalszego - Jezusa. Przez Jego Matkę możemy prosić Boga, by zamieszkała w nas prawda, życzliwość, serdeczność, dobroć, by w nas zamieszkała miłość. By narodził się w nas Bóg. Dlatego jak mówi Pismo Święte: "Bądź gotowy wyjść naprzeciw Pana, abyś nie tylko gdy przyjdzie i zapuka, otworzył Mu", abyś, gdy jeszcze znajduje się daleko, chętnie z radością wyszedł Mu na spotkanie.
Każdego dnia, mimo że żyjemy w społeczeństwie, że otaczają nas bliscy, rodzina, przyjaciele - czujemy się z różnych powodów samotni. Zdarza nam się, że lecimy niczym w przepaść, bezwładnie spadamy z drabiny lub toniemy ze świadomością, że nie dosięgamy stopami dna. Adwent jest między innymi po to, by uświadomić sobie, zdobyć siłę i w końcu uwierzyć, że w tej niby "samotności" nie jesteśmy tak naprawdę sami. Jak mówi poeta M. J. Kononowicz: "A dzisiaj głodny i spragniony, samotny, trwożny, pełen trosk idę pod niebem adwentowym i wiem, że idziesz mi na wprost". W tym czasie radosnego oczekiwania mamy okazję, by zastanowić się nad sensem swojego życia. Przy okazji zadbać o to, by na niebie, które jest nad nami świeciło zawsze słońce. By świeciło bez względu na porę roku, porę dnia i mimo wszystko. Opromienieni światłem spowodujemy, że będziemy bardziej otwarci, na naszych rękach będą kwiaty. Nie będziemy zaciskać naszych pięści w gniewie, ale ręce będą gotowe do pomocy. Nasza twarz rozbłyśnie pogodą, blaskiem i stanie się pociechą dla innych.
Światłem, do którego zmierzamy w adwentowych dniach jest niewątpliwie Jezus. Gdy On przyjdzie, gdy rozjaśni mroki światłem swojej miłości, będziemy mogli wyraźniej dostrzec, zawstydzić się zła, które było dotychczas naszym udziałem. W Świetle Chrystusa ujrzymy wszystkie barwy w całym natężeniu i wstydzić się będziemy z powodu naszej szarości. Każdy nasz kolejny dzień życia składa się z drobnych ludzkich spraw. Ze spraw, które powinniśmy po ludzku rozwiązywać.
Poeta K. K. Baczyński w wierszu Rorate coeli mówi: "Spuśćcie rosę niebiosa, duchy niepojęte i sztaby blasku białe, zwiastujące pieśni, żeby co żyje - życiem nie było przeklęte i stało się jak światło w ciele - nie cielesne".
Po to jest okres Adwentu, by każdy chrześcijanin miał przed sobą właściwą perspektywę swoich cierpień, upokorzeń, krzywd, których doznaje. By mógł dostrzec w blasku roratniej świecy swoje nieprawości, swoje obowiązki rodzinne, zawodowe, wynikające ze służby powołania. By włączając się wraz z innymi w to radosne oczekiwanie, podsycać płomień świecy, by nigdy nad naszymi sprawami nie zgasło światło, bez którego nie da się żyć. Tym światłem jest nasz Zbawca - Jezus, który niebawem kolejny raz narodzi się w betlejemskim żłobie, w blasku betlejemskiej gwiazdy. Gwiazda ta rozjaśni mroczne nasze wnętrza i na nowo rozbłyśnie Światło, a nasze uszy znów usłyszą Jego głos i znów zamieszka w naszych utęsknionych sercach.

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ślub polskich pielgrzymów w Panamie!

2019-01-16 18:36

zś, ad/Stacja7 / Warszawa (KAI)

Poznali się na ŚDM w Krakowie, wkrótce potem byli już parą. Dlatego nie wyobrażali sobie, by ich ślub mógłby odbyć się gdzie indziej, niż na kolejnych Światowych Dniach Młodzieży. Uroczystość odbyła się w środę 16 stycznia w Panamie - podaje Stacja7.

Magdalena Pijewska

Martyna i Kuba pochodzą z Trzebini. Przyznają, że zainspirowała ich historia innej pary zakochanych, którzy również poznali się na ŚDM a potem wzięli ślub w trakcie kolejnego spotkania w Rio de Janeiro. – Gdy już byliśmy parą, ta historia cały czas chodziła mi po głowie, w końcu zdecydowałem się nią podzielić z Martyną, pamiętam, że było to podczas ŚDM w wymiarze diecezjalnym w Niedzielę Palmową. Martynie pomysł bardzo się spodobał i pomału rozpoczęliśmy przygotowania. Krakowskie ŚDM połączyły nas, a panamskie utrwaliły już na zawsze – zwierza się Kuba.

Wyjazd do Panamy, połączony ze ślubem, wiązał się z wieloma przygotowaniami, w tym formalnościami. Młodzi zdradzają, że pomogli im zaprzyjaźnieni księża, choć wszystkie niezbędne dokumenty udało się skompletować tuż przed wyjazdem. Zadbali również o strój. – Suknia i garnitur bez większych problemów zmieściły się w naszych walizkach, lecz suknia musiała zostać spakowana w worek próżniowy – wyjaśnia Kuba.

Z uwagi na dużą odległość między Polską i Panamą oraz koszty związane z wyjazdem, świadkami zawarcia małżeństwa nie mogli być rodzice pary młodej. – Ostatecznie przeżywają ślub bardziej niż my – śmieje się Kuba, a Martyna zaznacza, że jej mama do końca martwiła się o to, jak wyprasuje suknię i uczesze włosy.

Opowieść o ich związku zaczyna się w 2016 r. podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce. – Nie przypuszczaliśmy, że ten czas aż tak bardzo zmieni nasze życie – przyznaje Martyna Gergont, która podczas ŚDM 2016 była wolontariuszką parafialną. – Do naszego dekanatu przyjechała duża grupa pielgrzymów z Paryża. W parafii Kuby zaplanowane było ich powitanie. Początkowo mieliśmy pomagać w zupełnie innych miejscach, a jednak obydwoje trafiliśmy na jedno ze stanowisk do wydawania posiłków dla pielgrzymów. I tam się właśnie poznaliśmy – wspomina Martyna. Kuba dodaje, że wspólny pobyt na Campus Misericordiae bardzo ich do siebie zbliżył – Po tym niesamowitym tygodniu zaczęliśmy się coraz częściej spotykać i niedługo później zostaliśmy parą. Żadne z nas nigdy nie było w związku i raczej nic nie zapowiadało zmiany. Aż do ŚDM – dodaje.

Przez najbliższe dwa tygodnie na portalu będą publikowane bieżące relacje z przebiegu Dni w Diecezjach oraz Wydarzeń Centralnych ŚDM z Panamy. Wydarzenia, w których biorą udział polscy pielgrzymi, zrelacjonują młodzi z archidiecezji warszawskiej oraz archidiecezji krakowskiej, którzy już wyruszyli do Panamy i od 14 stycznia uczestniczą w Dniach w Diecezjach.

O tym jak wyglądają przygotowania i organizacja Światowych Dni Młodzieży w Panamie na kilka dni przed rozpoczęciem wydarzeń z udziałem Papieża Franciszka, opowie w specjalnym vlogu Michał Kłosowski, który od początku stycznia wraz z wolontariuszami z całego świata pracuje nad organizacją ŚDM w Panamie.

zś, ad/Stacja7

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem