Reklama

Parafia pw. Matki Bożej Królowej Polski w Nowogródku Pomorskim

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 38/2003

Siedziba parafii: Nowogródek, ul. Kościelna 1
Liczba wiernych: 3394
Proboszcz: ks. Lesław Głuchowski SDB
Pomoc: ks. Piotr Ziółkowski SDB, ks. Wojciech Mielewczyk SDB
Kościoły filialne:
1. Giżyn - pw. Podwyższenia Krzyża Świętego
2. Karsko - pw. św. Antoniego
3. Kinice - pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych
4. Ławy - pw. św. Józefa
Wspólnoty: Żywy Różaniec (11 róż), ministranci, Rady Kościelne, Grupa Charytatywna, Stowarzyszenie Współpracowników Salezjańskich (SWS), Stowarzyszenie Maryi Wspomożycielki Wiernych (SMWW), schola, Oaza Dzieci Bożych, Oratorium św. Jana Bosko
Czasopisma: „Droga”, „Miłujcie się”, „Don Bosco”, „Biuletyn SWS”, „Niedziela” - 21 egzemplarzy

Wędrując po ziemi tworzącej naszą archidiecezję, docieramy co jakiś czas do parafii prowadzonych przez zgromadzenia zakonne, które dość licznie odpowiadały na przestrzeni powojennych lat na kierowany do nich apel przez rządców najpierw Administracji Apostolskiej, a później diecezji o objęcie posługą duszpasterską terenów, które powróciły do Polski. Jednym z najprężniej działających na Pomorzu Zachodnim jest niewątpliwie Zgromadzenie Księży Salezjanów. Odwiedziliśmy już po drodze wiele ofiarnie pracujących wspólnot, a obecnie docieramy do kolejnej, usytuowanej niedaleko głównej drogi Szczecin - Gorzów Wlkp., mianowicie do Nowogródka Pomorskiego.
Początki Nowogródka sięgają X w. W tym czasie istniał tu gród słowiański. W XIII w. powstały zalążki miasta, które w wieku XV uzyskało przywileje miejskie. Nowogródek był miastem otwartym, niefortyfikowanym. Najczarniejsza karta historii wiąże się z wojną trzydziestoletnią, kiedy to miasto uległo zniszczeniu i już nigdy nie odzyskało praw miejskich. Miejscowość odbudowano w XVIII w. jako wieś. Kościół, który wznosi się w centralnej części, zbudowano w końcu XIII w. z kostki granitowej. Była to budowla bezprezbiterialna, salowa, zniszczona na początku XVIII w. Kościół odbudowano w 1752 r., dodając wówczas nad zachodnią elewacją wieżę o konstrukcji ryglowej, dobudowano również zakrystię oraz zmieniono całkowicie formę okien, wprowadzając szerokie otwory, odcinkowo zamknięte. W XIX w. do zachodniej i południowej elewacji dobudowano niewielkie ceglane kruchty. Jest to świątynia wczesnogotycka z barokowymi formami okien i wieży, wewnątrz 3-nawowa z podwyższoną pseudokolebką, a nawy boczne przykryte są stropem belkowym w sklepieniu lunety. Na dużą uwagę zasługuje ołtarz neobarokowy z XIX w. oraz chrzcielnica neogotycka także z XIX w.
Parafię w Nowogródku erygowano tuż po wojnie, 8 kwietnia 1948 r. Nieco wcześniej, 2 lutego 1947 r. został poświęcony kościół. Dokonał tego ks. Antoni Purola - proboszcz w Trzcinnej, który do powstania parafii obsługiwał prawie wszystkie kościoły należące obecnie do parafii w Nowogródku. Następnie przez 3 lata administratorem był ks. Kazimierz Dymitrowicz SDB. Od 3 września 1951 r. historia parafii związała się niepodzielnie z salezjanami. Pierwszym proboszczem był ks. Czesław Madej SDB. Parafia liczyła wtedy 2900 wiernych, pochodzących z różnych stron Polski, w większości z dawnych województw kresowych Rzeczypospolitej. Mimo tej różnorodności - jak podkreśla kronika parafialna - wszyscy stanowili doskonałą jedność, czego najlepszym dowodem jest fakt, że kościoły zostały szybko po wojnie odbudowane i wyposażone w niezbędny sprzęt liturgiczny. Do 1958 r. pracował tutaj zawsze jeden kapłan, później była to placówka dwuosobowa, a obecnie nawet posługują tutaj trzej księża. Kolejnymi proboszczami byli: ks. Józef Jeszke SDB 1963-73, ks. Józef Wilk SDB 1973-76, ks. Stanisław Kucharewicz SDB 1976-83, ks. Józef Borawski SDB 1983-93, ks. Zygmunt Grochowiak SDB 1993-2002. Obecnym zarządcą parafii jest ks. Lesław Głuchowski SDB, który mimo dopiero rocznego pobytu z wielkim znawstwem tematu oprowadza nas po tajnikach życia jego wspólnoty. A jest to dość rozległa terytorialnie parafia, gdyż liczy 5 kościołów i prawie 4 tys. ludności. Sam Nowogródek Pomorski jest siedzibą władz gminnych, ale i inne miejscowości są dość liczne pod względem mieszkańców. Podobnie jak w innych gminach, również i tutaj dostrzegalna jest spora bieda i brak perspektyw na zmianę niekorzystnej koniunktury społecznej, powstałej po upadku PGR-ów. Środków do utrzymania rodziny szuka się więc w wielu miejscach: w Gorzowie, Myśliborzu czy Barlinku. Sytuacja ta wpływa także na negatywne postawy, niezgodne z Dekalogiem. Z drugiej jednak strony jest to konkretne pole oddziaływania duszpasterskiego. Najważniejszym z nich jest niedzielna Msza św. sprawowana w: Nowogródku o godz. 8.45 i 11.30, Karsku o 8.00 i 12.30, w Giżynie o godz. 11.00, Kinicach o godz. 9.30 oraz w Ławach o godz. 10.00. Natomiast w ciągu tygodnia w kościele parafialnym Eucharystia sprawowana jest o godz. 18.00, a w Karsku trzy razy - w poniedziałek, środę i piątek. Jak podkreśla Ksiądz Proboszcz, w miejscowości tej ze względu na potrzeby duszpasterskie Msza św. powinna być sprawowana codziennie i w najbliższym czasie tak właśnie się stanie.
W I czwartki miesiąca, w czasie Godziny świętej, spotykają się ministranci i ich rodziny, w I piątki miesiąca swoje przygotowanie w cyklu 3-letnim mają kandydaci do bierzmowania poprzez spowiedź św., udział we Mszy św. i katechezie. W II tygodnia każdego miesiąca odprawiana jest Msza św. inicjacyjna dla dzieci pierwszokomunijnych. Posługą sakramentalną w I piątki miesiąca objętych jest 26 chorych. Szerokim polem pracy jest szkolna katecheza w 3 szkołach - w Szkołach Podstawowych w Nowogródku i Karsku oraz w Gimnazjum mieszczącym się także w Karsku. Ks. Piotr Ziółkowski pracuje w SP w Karsku, ks. Wojciech w SP w Nowogródku, a w Gimnazjum Anna Igel-Westfal. Dużą merytoryczną pomocą w Gimnazjum służy dyrektor Krzysztof Mrzygłód. Wszystkim pedagogom kapłani wyrażają dużą wdzięczność za zaangażowanie w różnorodne przejawy współpracy wychowawczej. Te same słowa dziękczynienia kierowane są do 25-osobowego grona Współpracowników Salezjańskich. To Stowarzyszenie ma na celu wszechstronną pomoc przy wszystkich poczynaniach duszpasterskich. Przy każdym z kościołów działa po kilka osób, które całym sercem oddani są temu, by kult Boży sprawowany był w godnych warunkach, są animatorami modlitw, adoracji, Dróg Krzyżowych, przygotowują odpusty, organizują też liczne imprezy dla dzieci, są inspiratorami remontów świątyń. Równie pomocni w Liturgii są organiści: w Nowogródku Paweł Leoszko, a w Giżynie Jan Obłąk, który z wielką starannością przygotowuje dzieci do I Komunii św. Nieocenioną pomocą służą oczywiście strażacy ochotnicy, którzy swoją godną postawą ubogacają uroczystości w Nowogródku, Ławach, Karsku i Kinicach. Przy plebanii działa Oratorium św. Jana Bosko składające się z kilku pomieszczeń, m.in.: świetlicy, biblioteki, sali gier i zabaw. Obok tych pomieszczeń powstało niedawno boisko piłkarskie i do koszykówki, a całość kompleksu robi kolosalne wrażenie. W ostatnich latach wiele zrobiono pod względem inwestycyjnym. W Karsku wymieniono dachówkę, położono nową posadzkę, wyremontowano wieżę, wymalowano kościół. W Ławach wykonano posadzkę i pomalowano wnętrze. W Giżynie położono nowy dach, chodnik, wykonano ogrodzenie i malowano kościół. W kolejnym kościele - w Kinicach umieszczono nowy ołtarz, także pomalowano wnętrze i położono chodnik. Dużo prac wykonano w kościele parafialnym - wymieniono dach, pomalowano świątynię, wstawiono 6 nowych witraży, zainstalowano nowe nagłośnienie. We wszystkich kościołach znajdują się nowe tabernakula. W najbliższych planach trzeba będzie koniecznie sprawdzić stan wieży kościoła, odrestaurować zabytkowe organy, założyć nowe drzwi. W pozostałych kościołach także czeka jeszcze wiele prac konserwatorskich.
W 1998 r. Nowogródek obchodził swoje 700-lecie istnienia, a parafia 50-lecie działalności. Główne uroczystości poprzedziły misje święte, które duchowo przygotowały parafię do jubileuszy i do tej pory owocują dobrymi postanowieniami. Kiedy przejeżdża się przez teren parafii, widać dobrą gospodarską rękę i odczuwa się klimat sprzyjający budowaniu wartościowych Bożych postaw. Spróbujmy się zresztą o tym przekonać sami, odwiedzając kiedyś pełną uroku parafię w Nowogródku Pomorskim.

Reklama

Szpital atakuje obrońców życia

2019-03-13 10:57

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 11/2019, str. VI

W Szpitalu Bielańskim życie ludzkie jest ratowane, ale niestety także odbierane nienarodzonym dzieciom. Teraz szpital wytoczył proces obrońcom życia, by przestali przypominać o tym, że aborcja jest zabójstwem

Artur Stelmasiak

Papież Franciszek mówi, że aborcja, jest jak „wynajęcie płatnego zabójcy”, a aborcja eugeniczna jest „nazizmem w białych rękawiczkach”. O tym, że aborcja jest zabiciem dziecka mówią lekarze, prawnicy, biolodzy, etycy i w zasadzie każdy człowiek intelektualnie uczciwy.

– Zabijanie na masową skalę ma miejsce w Szpitalu Bielańskim i dlatego od lat protestujemy w tym miejscu. Organizowaliśmy pikiety, publiczny Różaniec, a także zaparkowaliśmy nasz samochód dostawczy, który pokazuje niewygodną prawdę o zabijaniu dzieci przez lekarzy – mówi Mariusz Dzierżawski, prezes Fundacji Pro-Prawo do Życia, któremu Szpital Bielański wytoczył prywatny akt oskarżenia.

Wolontariusze z tej fundacji mają często wytaczane sprawy w sądach. Ale jak do tej ponad 50 spraw już wygrali, a kolejnych kilkanaście nadal się toczy w sądach. Orzecznictwo sądowe ws. prolife jest więc bardzo jednoznaczne.

Prywatne oskarżenie za publiczne pieniądze

Według portalu www.stopaborcji.pl Mariusz Dzierżawski odpowiada przed sądem w ramach oskarżenia prywatnego z art. 212 § 1 kodeksu karnego. Z informacji medialnych i wcześniejszych wypowiedzi Doroty Gałczyńskiej-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego, wynika, że szpital zdecydował się na wytoczenie prywatnego aktu oskarżenia m.in. po tym, gdy prokurator wydał postanowienie o umorzeniu dochodzenia. Prokurator rejonowy stwierdził brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu czynu ściganego i braku podstaw do skierowania aktu oskarżenia w trybie oskarżenia publicznego.

Kierownictwo szpitala postanowiło więc wytoczyć proces mimo że powołane do przestrzegania prawa instytucje nie dostrzegły w działalności organizacji prolife podstaw, by iść z tym do sądu. Kto zatem finansuje decyzje dyrekcji, czyli ponosi koszty sądowe i wynagrodzenie prawników? – Opłata z tytułu pełnomocnictwa oraz zastępstwa procesowego jest sfinansowana z budżetu Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej – odpowiada na pytanie „Niedzieli” Dorota Gałczyńska-Zych.

Oznacza to, że prywatny akt oskarżenia przeciwko człowiekowi, który staje w obronie dzieci nienarodzonych, jest finansowany ze środków publicznych. – Jestem tą sprawą zbulwersowany. Szpital ma wiele potrzeb i mógłby lepiej wydawać publiczne pieniądze, niż na atakowanie ludzi, którzy bronią życia – mówi Jacek Ozdoba, warszawski radny z klubu PiS. – Publiczna placówka zamiast koncentrować się na leczeniu ludzi, to zajmuje się atakowaniem ludzi i wydawaniem publicznych pieniędzy na bezsensowne procesy. Ten proces kompromituje dyrekcję szpitala, bo jest atakiem na wolność słowa i wolność wyrażania poglądów.

Protesty powinny być wliczone w ryzyko

Choć każdy ma prawo iść z najmniejszą bzdurą do sądu, to jednak ta sprawa budzi bardzo wiele kontrowersji. Okazuje się, że Szpital Bielański jest pierwszym państwowym szpitalem w Polsce, który zdecydował przedsięwziąć takie kroki przeciwko osobom, które chcą ratować ludzkie życie. – Wolontariusze prolife z tej fundacji mieli już taki akt oskarżenia i proces cywilny wytoczony przez szpital. Ale to był szpital prywatny – Pro-Familia z Rzeszowa. Obie sprawy skończyły się dla szpitala bardzo źle – mówi pełnomocnik Dzierżawskiego mec. Bartosz Lewandowski z Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

Po tym jak Sąd Najwyższy wskazał błędy w procesie cywilnym i nakazał jej ponowne rozpatrzenie, władze szpitala w Rzeszowie skapitulowały. Nie tylko wycofano się z batalii sądowej, ale szpital Pro-Familia zaprzestał wykonywania aborcji. – Najwyraźniej przyznali nam rację, że zabijanie dzieci źle służy wizerunkowi szpitala, którego celem jest ratowanie zdrowia i ludzkiego życia – mówi Dzierżawski.

Oprócz procesu cywilnego wolontariusze prolife zostali także oskarżeni z art. 212 § 1, czyli był to analogiczny proces, jaki obecnie ma miejsce w Warszawie. Wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie z 2015 r. jest jednoznaczny. Ponowne obranie takiej samej ścieżki prawnej przez dyrekcję Szpitala Bielańskiego wydaje się więc bardzo mało rozsądną decyzją. „Szpital Pro-Familia w Rzeszowie, mając na uwadze charakter prowadzonej działalności, powinien wliczyć w jej ryzyko protesty i manifestacje związane z przedsiębranymi przez tę placówkę czynnościami (wykonywaniem aborcji przy. red)” – czytamy w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Sędziowie podkreślili, że skoro w szpitalu dokonano 4 aborcji, to oskarżeni wolontariusze prolife nie mogli tej placówki narazić na „poniżenie w opinii publicznej, czy też na „utratę zaufania”, bo głoszone przez nich hasła były prawdziwe.

„Przymiotu zniesławiającego nie można przypisać zarzutom stawianym szpitalowi przez oskarżonych w głoszonych treściach: «zabijanie chorych dzieci w szpitalu Pro-Familia», skoro zabiegi tego typu były dokonane w tej placówce”, podkreślił skład sędziowski.

Tyle aborcji co na całym Śląsku

W kontekście prywatnego oskarżenia ze strony dyrekcji pod adresem lidera organizacji prolife, trzeba przypomnieć, że Szpital Bielański pod względem wykonywanych aborcji jest znany w całej Polsce. Według danych ujawnionych na wniosek Fundacji Pro-Prawo do Życia w tej placówce medycznej w ciągu ostatnich 10 lat drastycznie zwiększyła się ilość wykonanych aborcji. Podczas, gdy w 2008 r. na Bielanach zabito 38 nienarodzonych dzieci, to w 2016 r. życie straciło już 115 dzieci, a w 2017 r. aż 131. Praktycznie wszystkie aborcje dokonano z powodów eugenicznych, czyli podejrzenia prawdopodobieństwa choroby lub niepełnosprawności dzieci.

Aby pokazać skalę aborcji dokonywanych w Szpitalu Bielańskim można porównać te statystyki z innymi regionami Polski. Dla przykładu w całym województwie śląskim w 2016 r. zabito 120 nienarodzonych dzieci. Oznacza to, że niewielki warszawski szpital wyrabia praktycznie całą „normę” wszystkich szpitali z województwa śląskiego.

„Fenomenem” Szpitala Bielańskiego jest także jeden bardzo istotny historyczny fakt. Chodzi o przełomowe i szeroko opisywane wydarzenie, którym była aborcja chłopca z Zespołem Downa w 2011 r. Profesorowie uniwersyteckiego szpitala w Poznaniu nie chcieli zabić tego dziecka. „Zespół Downa nie musi oznaczać ciężkiego upośledzenia, ani nie jest zagrożeniem dla życia” – napisali w oświadczeniu poznańscy lekarze. Podkreślili jednoznacznie, że dziecko nie kwalifikowało się do tzw. „legalnej aborcji”.

Okazało się, że to, co było uznane za nielegalną aborcję przez lekarzy w Poznaniu, „legalne” stało się na warszawskich Bielanach. Ówczesny ordynator ginekologii chwalił się na łamach prasy, że osobiście podjął decyzję o aborcji dziecka z Zespołem Downa. – Takie nagłośnione aborcyjne kampanie przyczyniały się do tego, że lekarze w innych szpitalach zaczęli bać się odmawiania aborcji. Dlatego aborcji eugenicznych z roku na rok przybywa, choć zapisy ustawy są takie same – mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes „Ordo Iuris”.

Ofiarami mogą być także zdrowe dzieci

Prawo aborcyjne zostało uchwalone w 1993 r. i bez zmian funkcjonuje do dziś. Jednak w ciągu 20 lat ilość aborcji eugenicznych wzrosła z 39 w 1996 r. do 1042 w 2016 r. Oznacza to przyrost o ponad 2,6 tys. procent. Aby zrozumieć skalę eugenicznego „postępu” w medycynie należy wskazać, że w samym Szpitalu Bielańskim w 2017 r. było ponad trzy razy więcej aborcji eugenicznych niż w 1996 r. dokonano w całej Polsce.

Wobec tak szokujących statystyk eugenicznych w szpitalach na alarm biją medycy z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich. – Ten dynamiczny wzrost liczby wewnątrzłonowo uśmierconych dzieci może być wynikiem zmian kryteriów dotyczących uzasadnienia aborcji w konkretnych przypadkach, popularyzacji tzw. programu profilaktyki wad wrodzonych, polegającego na prenatalnym rozpoznawaniu wady poczętego i rozwijającego się w łonie matki dziecka i proponowaniu rodzicom zabójstwa ich dziecka w procedurze aborcji. „Program” ten zapewnia szpitalom dodatkowe dochody. Rodzice są nierzadko przymuszani przez lekarzy do uczestniczenia w tym programie, a lekarze przez swoich przełożonych do rezygnowania z przysługującej im klauzuli sumienia – wskazują katoliccy lekarze w liście do Ministra Zdrowia. – Najczęściej zabójstwa wewnątrzłonowe są wykonywane w szpitalach bez równoczasowej weryfikacji anatomopatologicznej i genetycznej choroby dziecka, dlatego nie można wykluczyć, że coraz częściej życie, już w łonie matki, tracą zupełnie zdrowe, ale niechciane przez rodziców dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia: środowisko pro-life staje się upolitycznione

2019-03-24 17:55

pra / Częstochowa (KAI)

Ruch pro-life w Polsce przeżywa kryzys, staje się upolityczniony; potrzebuje na nowo zbudować niezależność i podmiotowość - mówił Jakub Bałtroszewicz w czasie 39. Pielgrzymki Obrońców Życia na Jasną Górę. Prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia zwrócił uwagę, że środowisko pro-life potrzebuje wspólnego dzieła, które je zjednoczy i na nowo nada siłę.

Małgorzata Cichoń

„Niestety ruch pro-life staje się upolityczniony. Jesteśmy konsumowani przez różne ruchy polityczne dlatego, że jesteśmy słabi - mówił Jakub Bałtroszewicz w czasie sobotniej 39. Pielgrzymki Obrońców Życia na Jasną Górę. - Musimy nauczyć się od nowa budować podmiotowość, niezależność naszego środowiska. I ta potrzeba jest dzisiaj silniejsza niż kiedykolwiek. To wymaga naszego wspólnego wysiłku” - dodawał prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia.

Bałtroszewicz przypomniał, że powstała 26 lat temu Polska Federacja Ruchów Obrony Życia miała za zadanie reprezentowanie środowiska pro-life wobec polityki i mediów. „Federacja miała dać naszemu środowisku niezależność i podmiotowość - mieliśmy być partnerem dla polityki. Ostatnie lata pokazują, że przeżywamy bardzo duży kryzys naszego środowiska. Zaczęły być widoczne podziały. Federacja nie jest już tak silna jak kiedyś. Różnimy się co do zasad, w jaki sposób powinniśmy docierać do społeczeństwa i do polityków” - zauważył prezes PFROŻ.

Kierujący na codzień Fundacją JEDEN Z NAS Bałtroszewicz zachęcał przedstawicieli wszystkich organizacji tworzących Polską Federację Ruchów Obrony Życia do wysiłku w celu odbudowy podmiotowości środowiska pro-life w Polsce. „My jako Kościół, jako wspólnota wiernych mamy obowiązek bronić tych najbardziej bezbronnych, szczególnie nienarodzonych. Wydaje się, żeby ten ruch odbudować, żeby przywrócić Polskiej Federacji i ruchom pro-life w Polsce jedność i siłę, którą mogła się pochwalić 25 lat temu, kiedy osiągnęliśmy ten olbrzymi sukces ustawy za życiem, potrzeba jakiegoś wspólnego dzieła, potrzeba jakiegoś celu, do którego wszyscy będziemy zmierzać, na który będziemy pracować, którym będziemy się szczycić, który znowu da nam podmiotowość i głos” - mówił Bałtroszewicz.

Jakie to ma być dzieło? „Być może trzeba ogólnopolskiego marszu dla życia, takiego narodowego, który byłby marszem z prawdziwego zdarzenia, który wypełniłby Warszawę ludźmi - może 100 tys, może 200 tys. Czy to jest dzisiaj możliwe? Nie jest. Ale czy ciężko pracując bylibyśmy w stanie to wykonać? Mam taką nadzieję. I proszę wszystkich o modlitwę, by to było możliwe” - apelował prezes PFROŻ.

W swoim wystąpieniu Bałtroszewicz zwrócił także uwagę na różne metody działania obrońców życia w Polsce. „Mamy ruchy pro-life oparte na archetypie wojownika, które w bardzo brutalny sposób przekazują prawdę o aborcji i mamy też ruchy pro-life, które swoje działanie opierają na archetypie opiekuna” - wskazywał prezes PFROŻ podkreślając, że jemu osobiście, jego fundacji i całej Federacji bliższa jest ta druga postawa. Jak tłumaczył Bałtroszewicz, chciałby, żeby kobieta rozważająca aborcję nie bała się przyjść do jego fundacji po pomoc, a w przypadku organizacji opartych na archetypie wojownika strach przed osądem może to uniemożliwić.

W tym kontekście Bałtroszewicz poinformował o pierwszej w Polsce Poradni Bioetycznej, która od ponad dwóch lat działa w Krakowie, a z której pomocy w ubiegłym roku skorzystało cztery tysiące osób. „To tylko pokazuje, jak wielkie jest pragnienie wiedzy i szukania pomocy, jeżeli dana fundacja czy organizacja będzie opierała się na archetypie opiekuna, będzie zapraszała ludzi do tego, by przychodzili do niej po pomoc” - zwracał uwagę prezes Fundacji JEDEN Z NAS.

Bałtroszewicz podkreślił, że bardzo ważnym filarem pro-life jest edukacja. Podał przykład przewodnika „Bioetyka dla młodych” wydanego przez Fundację JEDEN Z NAS, Międzywydziałowy Instytut Bioetyki Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie i francuską Fundację Jérôme’a Lejeune’a. „Jestem bardzo dumny z tego, że przewodnik „Bioetyka dla młodych” stał się dzisiaj w archidiecezji częstochowskiej podręcznikiem obowiązkowym dla ludzi przygotowują się do sakramentu małżeństwa. Oni czytają prawdę o osobie ludzkiej właśnie z tego podręcznika” - mówił Bałtroszewicz.

Na końcu swojego wystąpienia prezes PFROŻ wspomniał zmarłego w ubiegłym roku inż. Antoniego Ziębę, który przez blisko czterdzieści lat organizował Pielgrzymki Obrońców Życia na Jasną Górę. „Jestem dumny z tego, że mogłem go znać osobiście i nazywać swoim mentorem. Jego przykład życia inspiruje i daje siłę” - powiedział Jakub Bałtroszewicz.

Jakub Bałtroszewicz jest założycielem i prezesem zarządu Fundacji JEDEN Z NAS - pierwszej polskiej organizacji pro-life mającej status lobbysty w instytucjach Unii Europejskiej - która prowadzi portal obrony życia www.jedenznas.pl i współtworzy z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie pierwszą w Polsce Poradnię Bioetyczną (www.poradniabioetyczna.pl). Bałtroszewicz jest też sekretarzem generalnym Europejskiej Federacji dla Życia i Godności Człowieka ONE OF US (www.oneofus.eu), zrzeszającej ponad czterdzieści organizacji z ponad dwudziestu krajów Europy.

W marcu 2018 roku został wybrany na prezesa Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, która zrzesza kilkadziesiąt organizacji prorodzinnych zajmujących się obroną życia poczętego oraz wspieraniem rodziny w różnych aspektach jej funkcjonowania: od niesienia pomocy materialnej poprzez edukację społeczeństwa aż do aktywnego uczestnictwa w życiu politycznym na szczeblu samorządowym, krajowym i unijnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem