Reklama

Promocja książki Andrzeja Kalinowskiego "Dom na rogu Afryki"

2016-05-02 20:16

Zofia Białas

Zofia Białas

Promocja książki odbyła się 28 kwietnia w Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej w Wieluniu. Zaprosili na nią Autor i Iwona Podeszwa, dyrektor Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej. Współorganizatorami spotkania były Księgarnie Globus Jarosława Rozmarynowskiego oraz Wieluńska Wspólnota "Betel" im. św. Franciszka z Asyżu, prowadzona przez Elżbietę Tylkowską (działa od 1996 r.). Na spotkaniu obecni byli członkowie Wieluńskiego Stowarzyszenia "Betel", Alina Bednarek z Częstochowskiego Domu "Betel", Eleonora Grondowa, poetka z Konopnicy, i inni, którym nie są obojętne losy ludzi z niepełnosprawnością.

- Autor - mówiła otwierająca spotkanie Iwona Podeszwa - urodził się w 1969 r. w Krakowie, mieszka we Włoszech (żona Francesca, syn Gabriele ur. w 2011 r.). Jest absolwentem Wydziału Teologicznego (specjalizacja z zakresu teologii moralnej) Uniwersytetu Papieskiego im. Jana Pawła II. Już w 1990 r. na bazie międzynarodowych wyjazdów wakacyjnych Duszpasterstwa Akademickiego „Emaus”, zafascynowany postacią Jeana Vanier, założył w Częstochowie ruch „Betel”, a w 1992 r. pierwszy dom dla niepełnosprawnych, który stał się początkiem Federacji Wspólnot Życia zrzeszających wszystkie prowadzone domy z chorymi i niepełnosprawnymi. Od 1996 r. wspólnota objęła opieką także ludzi starych i ubogich. W 2001 r. Andrzej Kalinowski założył świetlicę dla niepełnosprawnych na Białorusi. Jego świetlice działają także na Ukrainie i w Kosowie. Ze swojej działalności znany jest w Anglii, Francji, Włoszech, na Litwie, w Czechach, ostatnio w Etiopii, gdzie w roku 2011 założył ruch „Betel Etiopia”, a na początku 2012 r., po wielu kłopotach, otworzył dom dla niepełnosprawnych i chorych w Debre Zeiyt (o tym książka "Dom na rogu Afryki"). - Autor - mówiła na zakończenie prezentacji dyrektor Mi GBP - pełni funkcję Przewodniczącego Międzynarodowego Ruchu Dobroczynnego „Betel” i jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Charytatywnego „Betel”. W latach 2001-12 był członkiem Rady Duszpasterskiej Archidiecezji Częstochowskiej, w latach 2000-2004 prezesem Rady Ruchów i Bractw Archidiecezji Częstochowskiej. W latach 1991-2006 i prowadził cykl audycji radiowych W kręgu osób słabych i ubogich, emitowanych w 43 rozgłośniach. Spod jego pióra wyszły: "Życie jest piękne" (1999), "Przyjaźń słabością pisana" (2000), "Połączeni w słabości" (2006) oraz liczne artykuły poświęcone życiu ludzi niepełnosprawnych.

Spotkanie z Andrzejem Kalinowskim, które poprowadziła Anna Przewoźnik - redaktor tygodnika "Niedziela", rozpoczęło się prezentacją nagranego przez Autora fragmentu książki dokumentującego przyjęcie pierwszego podopiecznego, małej Rachel, do powstałego domu. Zresztą, jak powie Autor, książka "Dom na rogu Afryki", napisana w całości w Afryce, to zapisane kolejne dni zmagań o to by dom mógł powstać i dni pełne problemów już po przyjęciu jego mieszkańców, z których każdy był inny, ale każdy potrzebował najprostszej pomocy i miłości. Powstanie domu dla niepełnosprawnych w Etiopii graniczyło z cudem, stąd jego nazwa Ewnetegna Tamir, w narzeczu amharskim „prawdziwy cud”. W jednym z fragmentów czytamy: „ Nie potrafię odmówić. Każdego dnia mamy kolejne zgłoszenie. Dziś mamy już sześciu niepełnosprawnych. W najbliższą sobotę przychodzi do nas sześcioletnia dziewczynka, a w następnym tygodniu kolejne dziecko. Kupiłem stół do jadalni dla ośmiu osób i, niestety, nie mieścimy się już przy nim. Jutro muszę jechać do Marcato po następny”.

Reklama

Z pytań prowadzącej i odpowiedzi Autora wyłonił się obraz Afryki z lat 2008-16. O tej Afryce Autor mówił: - Afryka najpierw mnie oczarowała swoim kolorytem, kulturą, krajobrazami, potem byłem nią znużony. Nic nie wyszło z pomysłu założenia ruchu „Betel” w Zambii (tu byłem najpierw). Moja Afryka jest szara, zakurzona i biedna. Biedy afrykańskiej, czytaj etiopskiej, nie da się porównać z biedą europejską. W Etiopii 76% ludzi żyje bez prądu, wody, jedzenia, a jeden posiłek w ciągu dnia to nie tradycja… Dzieci niepełnosprawne w domu są przeszkodą i ciężarem. W naszym domu przywróciliśmy im godność i wolność. Dziś te osoby są inne, wiele się nauczyły: potrafią jeść sztućcami, pić z filiżanek, zachować się przy stole, korzystać z łazienek, pomagać sobie nawzajem, a wiele z nich tylko dlatego, że znaleźli opiekę, po prostu żyje... Dziś to jest już mój dom, tu są moi nowi przyjaciele. Przyjeżdżam do nich rzadziej niż kiedyś, ale przyjeżdżam by sprawdzić jak funkcjonuje pod moją nieobecność. Trzeba być może myśleć o drugim takim domu…

Przyczynkiem do rozmów i działania na rzecz powołania kolejnego domu dla niepełnosprawnych w Afryce ma być książka "Dom na rogu Afryki", a o wszystkich akcjach podejmowanych w tym celu znaleźć można informację na stronie internetowej: www.zsercem.org .

Tagi:
książka promocja

Reklama

Stefan Kardynał Wyszyński. Człowiek niezwykłej miary

2019-02-20 11:32

Magda Nowak
Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 8

Magda Nowak/Niedziela
Podczas spotkania promocyjnego książki „Człowiek niezwykłej miary”

Promocja rozpoczęła cykl jasnogórskich spotkań pt. „Prymas Jasnogórski – w drodze na ołtarze”, które organizuje Jasnogórski Instytut Maryjny na czele z o. Mariuszem Tabulskim, dyrektorem instytutu, definitorem generalnym Zakonu Paulinów.

Stanisława Grochowska, odpowiedzialna generalna Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, wytłumaczyła, skąd pochodzi sformułowanie będące tytułem książki: – Tak zwrócił się do księdza prymasa Wyszyńskiego Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Polski, 2 czerwca 1979 r. w Belwederze, wobec licznie zgromadzonych dostojników państwowych i kościelnych.

Bożena Sobota, przez lata redaktorka Ossolineum we Wrocławiu i Wydawnictwa Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej TUM, w którym pracuje nadal, w swoim wystąpieniu zwróciła uwagę, że jest to drugie wydanie książki. Pierwsze ukazało się zaraz po śmierci Prymasa. Nowe, uaktualnione, zawiera dużą liczbę archiwalnych fotografii. Jego atutami są również wygodny, nieduży format oraz niewielka waga. Na ostateczny kształt wydania miała wpływ również świadomość osób zaangażowanych w prace, że pokoleniu młodych Polaków kard. Wyszyński nie jest znany. Dlatego, jak podkreśliła red. Sobota, trzeba było tę postać nie tylko przypomnieć, ale też od nowa zbudować o niej pamięć.

W Szczecinie 29 listopada 2018 r. konsylium lekarskie Watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia z nowotworu młodej kobiety za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego. Proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Szczecinie ks. dr Aleksander Ziejewski jako przewodniczący trybunału był bezpośrednio zaangażowany w przeprowadzane badania, a wraz z nim prof. Wenancjusz Domagała, specjalista w dziedzinie patomorfologii. Sprawę cudu obejmuje jeszcze tajemnica, dlatego kapłan nie mógł o nim mówić. Podzielił się natomiast krótką refleksją o Prymasie, po czym, nawiązując do badanego cudu, powiedział: – Po 60 latach na naszej ziemi Pan Bóg daje znak. Mieliśmy razem z panem profesorem szczęście prowadzić 22 sesje, w tym dwie uroczyste. I ze Szczecina zostały wysłane dokumenty do Stolicy Apostolskiej z badania tego przypadku, jako niewytłumaczalnego po ludzku, czyli nadzwyczajnej Bożej ingerencji.

Prof. Domagała równie chętnie opowiadał o swoich spotkaniach z kard. Wyszyńskim, gdy był ministrantem, a później lekarzem wezwanym do wykonania badań cytologicznych Księdzu Prymasowi. Z uwagi na to, że wyglądał młodo, choć miał już wtedy 40 lat, kardynał zdziwił się na jego widok. – Zapytał mnie: – Taki młody i się na tym zna? Ale powiedziałem, że byłem kształcony przez profesorów w Nowym Jorku, więc Ksiądz Prymas pewnie pomyślał: No dobrze, czegoś się tam nauczył, to może jakoś będzie – wspominał z rozweseleniem profesor.

– Mamy nadzieję, że wyniesienie do chwały ołtarzy Sługi Bożego nie tylko ożywi jego kult, ale także spowoduje głęboką refleksję w nas, Polakach, bo to, co Prymas mówił, jest wciąż aktualne. Jest to patron na nasze czasy, człowiek z wielkimi zasadami w świecie bez zasad – podkreślił ks. dr Ziejewski.

Adam Mazurek, prezes Oficyny Wydawniczo-Poligraficznej ADAM w Warszawie, gdy mówił o książce, zaznaczył: – To jest nasz wkład w to, aby sługa Boży kard. Wyszyński był beatyfikowany.

Spotkanie prowadziła red. Małgorzata Bartas-Witan.

Patronat nad wydarzeniem obok gospodarzy spotkania sprawowały: Instytut Prymasa Wyszyńskiego, Stowarzyszenie „Civitas Christiana”, Tygodnik Katolicki „Niedziela”, Radio Jasna Góra i Biuro Prasowe Jasnej Góry.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: otwarcie procesu beatyfikacyjnego węgierskiego męczennika

2019-03-25 17:53

Joanna Folfasińska | Archidiecezja Krakowska

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska
Trybunał procesu beatyfikacyjnego

25 marca 2019 roku, arcybiskup Marek Jędraszewski, po uzyskaniu zgody Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, powołał Trybunał do przeprowadzenia procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Jánosa Esterházyego, świeckiego i ojca rodziny w następującym składzie: ks. dr Andrzej Scąber – delegat biskupa, o. dr hab. Szczepan Tadeusz Praśkiewicz OCD – promotor sprawiedliwości, o. Piotr Lamprecht OSA – notariusz. Postulator sprawy, o. Paweł Cebula OFM Conv., zwrócił się do metropolity i członków Trybunału z prośbą o rozpoczęcie i przeprowadzenie procesu oraz przedstawił zgromadzonym postać Sługi Bożego. W uroczystości wzięła udział między innymi rodzina

Janos Esterházy był działaczem węgierskich organizacji, funkcjonujących na terenie Słowacji, która po rozpadzie Austro-Węgier, w listopadzie 1918 roku, weszła w skład Czechosłowacji, podczas gdy przez setki lat stanowiła część Korony św. Stefana jako Górne Węgry. W związku z tym, jej terytorium zamieszkiwała ludność węgierska. Esterházy aktywnie działał na rzecz praw ludności węgierskiej, został przewodniczącym konserwatywnej Węgierskiej Partii i posłem do parlamentu Czechosłowacji. Korzystając ze swoich znajomości i koligacji rodzinnych – był synem węgierskiego arystokraty i Elżbiety, córki hrabiego Stanisława Tarnowskiego – pomagał Polakom, którzy przedzierali się przez Słowację, by przez Węgry i Rumunię, udać się na zachód, gdzie tworzyło się Wojsko Polskie. Za czyn pomocy polskim uchodźcom w czasie II wojny światowej został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego orderem Polonia Restituta. Przez cały okres trwania wojny, udzielał również pomocy Słowakom i Żydom, a w 1942 roku głosował w słowackim parlamencie przeciwko ich deportacji do obozów koncentracyjnych. Esterházy został aresztowany przez NKWD i zesłany do łagrów. Po trzech latach katorgi, odesłano go do Czechosłowacji, ponieważ tamtejszy rząd skazał go na karę śmierci za współpracę z Niemcami. Na skutek nacisków opinii publicznej, wyrok zamieniono na dożywotnie więzienie o zaostrzonym rygorze w Mírovie, gdzie na skutek wycieńczenia i chorób zmarł w 1957 roku. Jego ciało wrzucono do zbiorowej mogiły.

– Kluczem do męki, śmierci i cierpienia Jánosa Esterházyego są jego własne słowa: „Naszym znakiem jest krzyż”. Krzyż Chrystusa zwycięskiego i zmartwychwstałego jest kluczem, który pomaga zrozumieć całe życie, a szczególnie ostatni etap: uwięzienie w łagrze i cierpienie spowodowanych chorobą w więzieniach. – powiedział o. Cebula

Postulator zwrócił uwagę na cztery aspekty duchowości Esterházyego: pragnienie poddania się woli Bożej, umiłowanie obecnego w Eucharystii Chrystusa, obcowanie duchowe ze świętymi, a także kult Najświętszej Maryi Panny.

– Niech one pomogą nam odczytywać to, co Bóg chce powiedzieć przez swojego sługę i pomogą również wszystkim, którzy zamykają się przed poznaniem prawdy o Jánosu. – mówił na zakończenie.

Po wypowiedzi postulatora, nastąpił moment zaprzysiężenia. Pierwszy przysięgę złożył arcybiskup, następnie jego delegat, promotor sprawiedliwości, notariusz i postulator sprawy.

Po podpisaniu dokumentów, głos zabrał arcybiskup. Zacytował słowa utworu Zbigniewa Herberta „Przesłanie Pana Cogito”, podkreślając, że jest on świeckim wezwaniem do heroizmu i pochwałą tej postawy:

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć

masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
(…)

czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź

dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

(…)

Bądź wierny Idź

Metropolita zaznaczył, że 20 lat później ukazał się list pasterski Jana Pawła II „Tertio Millennio Adveniente”, który miał przygotować wiernych do świętowania Roku Jubileuszowego.

“U kresu drugiego tysiąclecia Kościół znowu stał się Kościołem męczenników. Prześladowania ludzi wierzących — kapłanów, zakonników i świeckich — zaowocowały wielkim posiewem męczenników w różnych częściach świata. Świadectwo dawane Chrystusowi aż do przelania krwi, stało się wspólnym dziedzictwem zarówno katolików, jak prawosławnych, anglikanów i protestantów (…)To świadectwo nie może zostać zapomniane (…) W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby „nieznani żołnierze” wielkiej sprawy Bożej. Jeśli to możliwe ich świadectwa nie powinny zostać zapomniane w Kościele. Zgodnie z sugestią Konsystorza trzeba, ażeby Kościoły lokalne, zbierając konieczną dokumentację, uczyniły wszystko dla zachowania pamięci tych, którzy ponieśli męczeństwo (…)Największym hołdem dla Chrystusa ze strony wszystkich Kościołów na progu trzeciego tysiąclecia będzie ukazanie przemożnej obecności Odkupiciela w owocach wiary, nadziei i miłości złożonych poprzez ludzi tylu języków i ras, którzy poszli za Chrystusem różnymi drogami chrześcijańskiego powołania.” – pisał papież.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że koncepcje Herberta i Jana Pawła II znacząco różnią się od siebie. Poeta powiedziałby, że choć Janos Esterházy był heroicznym człowiekiem, to ostatecznie przegrał, ginąc w Mírovie. Papież, pisząc o świętych męczennikach naszych czasów, wskazywał na zwycięstwo Chrystusa.

– Dokładnie 25 lat po opublikowaniu tego listu apostolskiego, pragniemy, powołując ten Trybunał, pokazać Jánosa Esterházyego jako wielkiego, nieznanego jeszcze, żołnierza wielkiej sprawy Bożej. Przez jego życie, w trudnych i dramatycznych czasach I połowy XX, chcemy pokazać żywotność Kościołów w Polsce, na Węgrzech, na Słowacji i w Czechach. Przez owoce wiary nadziei i miłości jego życia, pragniemy ukazać obecność Chrystusa Odkupiciela w naszych czasach (…) To dzisiejsze wydarzenie wpisuje się w życzenie Jana Pawła II, aby świętość dzieci Kościoła była przez sam Kościół stwierdzana i stawiana za wzór dla innych. Tak nam dopomóż Bóg! – mówił metropolita.

W uroczystości brała udział córka Jánosa Esterházego Alice Esterhazy-Malfatti, która w liście skierowanym do zebranych podkreśliła, że życie jej ojca zbudowane było na miłości. Dodała, że Sługa Boży ogromną miłością darzył cztery narody: polski, słowacki, czeski i węgierski.

– Tak bardzo kochał powierzonych sobie ludzi, że poświęcił za nich życie. Był przekonany, że społeczność i poczucie przynależności do niej muszą być budowane na przykładzie miłości i wspólnoty rodzinnej. Jego wiara i głęboka miłość do Boga utwierdziły go w tych przekonaniach. Ewangelia św. Jana mówi: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Mój ojciec w duchu tego ewangelicznego zadania zrealizował swoją służbę polityczną i znosił cierpienie (…) Niestety, w naszych społeczeństwach, wciąż musimy stawić czoła duchowemu dziedzictwu Wielkiej Rewolucji Francuskiej, która chce wytępić wiarę i moralność (…) Tak jak mówił Jan Paweł II, ładne słowa: wolność, równość, braterstwo, staną się parodią, jeśli wykluczymy z nich Boga.

Na zakończenie listu, wyraziła nadzieję, że Chrystus obecny był w życiu i męczeństwie jej ojca. Podziękowała arcybiskupowi za podjęcie trudu procesu beatyfikacyjnego, który pokazuje, że konsolidację między narodami: polskim, węgierskim, słowackim i czeskim trzeba budować na Chrystusowym fundamencie.

List przesłał również kardynał Dominik Duka, metropolita praski i prymas Czech. Zapewniał w nim o duchowej łączności i podkreślił, że postawa, jaką János Esterházy prezentował w więzieniu to wzór chrześcijańskiego życia i postępowania.

Spotkanie zakończyła wspólna modlitwa i błogosławieństwo. Do 30 kwietnia 2019 roku można przekazać Kurii Arcybiskupiej w Krakowie wszystkie dokumenty, pisma i wiadomości dotyczące Sługi Bożego Jánosa Esterházyego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież poszerzył możliwość wydalenia z zakonu

2019-03-26 13:57

st (KAI), vaticannews / Watykan

Sam fakt bezprawnej stałej nieobecność zakonnika przez 12 miesięcy jest powodem do wydalenia go z instytutu – postanowił Ojciec Święty modyfikując kanony 694 oraz 729 Kodeksu Prawa Kanonicznego. Stolica Apostolska opublikowała List Apostolski w formie motu proprio „Communis vita”, w którym zawarte są wspomniane zmiany Kodeksu Prawa Kanonicznego.

ACKI/pixabay.com

W dokumencie przypomniano, że życie wspólnotowe jest istotnym elementem życia zakonnego, a „zakonnicy powinni mieszkać we własnym domu zakonnym zachowując życie wspólne i nie opuszczać go bez zezwolenia swego przełożonego” (kan. 665 § 1 KKK). Doświadczenie ostatnich kilku lat pokazało jednak, że występują sytuacje związane z bezprawną nieobecnością w domu zakonnym, podczas których zakonnicy uchylają się od władzy prawowitego przełożonego, a czasami nie można ich odnaleźć.

Kodeks Prawa Kanonicznego nakłada na przełożonego obowiązek poszukiwania zakonnika bezprawnie nieobecnego, aby pomóc jemu powrócić i wytrwać w powołaniu (por. kan. 665 § 2 KKK). Często jednak się zdarza, że przełożony nie jest w stanie odnaleźć nieobecnego zakonnika. Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego, po co najmniej sześciu miesiącach bezprawnej nieobecności (por. kan. 696 KPK), możliwe jest rozpoczęcie procesu wydalenia z instytutu, zgodnie z ustaloną procedurą (por. kan. 697 KPK). Jednak kiedy nie jest znane miejsce, w którym przebywa zakonnik trudno jest zagwarantować pewność prawną sytuacji rzeczywistej.

„Dlatego też nie naruszając przepisów prawa o wydaleniu po sześciu miesiącach bezprawnej nieobecności, mając na celu pomoc instytutom w przestrzeganiu niezbędnej dyscypliny i umożliwienie wydalenia zakonnika bezprawnie nieobecnego, zwłaszcza w przypadkach nieodwracalnych, postanowiłem dodać do kanonu 694 § 1 KPK wśród przyczyn wydalenia ipso facto z instytutu również długotrwałą bezprawną nieobecność w domu zakonnym, trwającą o co najmniej dwanaście miesięcy bez przerwy, przy zastosowaniu tej samej procedury jaka opisana jest w kan. 694 § 2 KPK. Stwierdzenie faktu ze strony przełożonego wyższego dla wywołania skutków prawnych musi zostać potwierdzone przez Stolicę Apostolską. W przypadku instytutów prawa diecezjalnego potwierdzenie należy do biskupa głównej siedziby tego instytutu” – czytamy w papieskim dokumencie.

Ojciec Święty postanowił, że wprowadzenie tego nowego numeru do § 1 kanonu 694 wymaga również zmiany na kanonu 729 w odniesieniu do instytutów świeckich, dla których nie przewiduje się złożenia wydalenia fakultatywnego z powodu bezprawnej nieobecności.

Biorąc to wszystko pod uwagę, nowe brzmienie wspomnianym kanonów jest następujące:

Art. 1. Kanon 694 KPK zostaje w pełni zastąpiony następującym tekstem:

§ 1. Na mocy samego prawa jest wydalony z instytutu członek, który:

1) notorycznie odstąpił od wiary katolickiej;

2) zawarł małżeństwo lub usiłował je zawrzeć, nawet tylko cywilne.

3) bezprawnie opuścił dom zakonny, zgodnie z kan. 665 § 2, przez dwanaście miesięcy bez przerwy, biorąc pod uwagę niemożność stwierdzania miejscq, w którym przebywa dany zakonnik.

§ 2. W tych przypadkach przełożony wyższy wraz ze swoją radą powinien, po zebraniu dowodów, bezzwłocznie wydać stwierdzenie faktu, ażeby prawnie stało się wiadome wydalenie.

§3. W przypadku przewidzianym w § 1 ust. 3, ta deklaracja, która ma być prawnie ustanowiona, musi zostać potwierdzona przez Stolicę Apostolską; dla instytutów prawa diecezjalnego potwierdzenie należy do biskupa głównego ośrodka.

Art. 2. Kanon 729 KPK zostaje w pełni zastąpiony następującym tekstem:

Wydalenie członka z instytutu dokonuje się zgodnie z postanowieniami przepisów z kan. 694 § 1, 1 i 2 i 695. Konstytucje powinny określić inne przyczyny wydalenia, byleby były proporcjonalnie ważne, zewnętrzne, poczytalne i prawnie udowodnione. Należy zachować sposób postępowania przepisany w kan. 697-700. Do członka wydalonego ma zastosowanie przepis kan. 701. Nowe normy na mocy decyzji papieża wchodzą w życie 10 kwietnia 2019 roku.

Jak informuje sekretarz Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Wspólnot Życia Apostolskiego przypadki te dotyczą osób zakonnych, które bez pozwolenia kompetentnych władz nieprawnie opuściły dom zakonny i przez okres co najmniej 12 miesięcy do niego nie wróciły. W tym czasie przełożeni mają obowiązek poszukiwania takiej osoby i udzielenia jej wsparcia tak, aby powróciła do wspólnoty. Niejednokrotnie jest to jednak niemożliwe z powodu nieznajomości miejsca pobytu poszukiwanej osoby. Wtedy przez sam zaistniały fakt przebywania poza domem zakonnym na mocy prawa zakonnik lub zakonnica są dymisjonowani. Aby taki wyrok został usankcjonowany, musi go zatwierdzić Stolica Apostolska, w przypadku, gdy dana osoba należy do zgromadzenia powstałego na prawie papieskim, lub biskup, gdy zgromadzenie zostało powołane do życia na prawie diecezjalnym.

Abp José Rodríguez Carballo podkreślił, że to nowe prawo dotyczy osób, które nie prosiły o dyspensę ze złożonych ślubów zakonnych, a więc formalnie nadal należą do danej wspólnoty. Tymczasem prowadzone przez nich życie nie odpowiada ich powołaniu, a często jest z nim sprzeczne. Niekiedy są z tym związane trudne sprawy o charakterze ekonomiczny, które mogą obciążać także sam instytut zakonny.

Dodajmy, że dwa inne przypadki dymisji ipso facto ze zgromadzenia zakonnego, o których mówi kanon 694 Kodeksu Prawa Kanonicznego, a więc dotyczące osób, które notorycznie odstąpiły od wiary katolickiej bądź zawarły lub usiłowały zawrzeć małżeństwo, choćby tylko cywilne, nadal pozostają w mocy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem